elodia
26.05.04, 03:29
Wyobraź sobie człowieku:
1)Jesteś właścicielem firmy, zatrudniasz dopiero 10 osób ale pomału zaczyna
iść ku lepszemu a tu znienacka dostajesz coraz większe rachunki za telefon i
wizyty klientów z pretensjami, że... do firmy nie można się dodzwonić -
ciągle zajęte! Apelujesz do pracowników, że to może skończyć się bankructwem
i... nic. Aż po jakimś czasie przychodzi pracownik A i powiada, że to
pracownik B tak wydzwania, że mówili mu wszyscy, prosili, grozili a on
swoje...
Kim jest dla Ciebie pracownik A?
-a- człowiekiem uczciwym
-b- donosicielem
2)Teraz wyobraź sobie, że jesteś pracownikiem A. Co zrobisz?
-a- powiem szefowi
-b- nie powiem
3)Teraz wyobraź sobie, że jesteś pracownikiem B. Po rozmowie A z szefem
zostałeś zwolniony. Kim jest wg ciebie pracownik A?
-a- człowiekiem uczciwym
-b- donosicielem
Sytuacja nie jest z rękawa wzięta - właśnie za telefony i ich skutki - duże
rachunki i kłopot z dodzwonieniem się do firmy - wyleciała jedna osoba-
koleżanki przekazały szefowi, że to ona... A ona potem napisała do siostry -
Tu w Usa to sami donosiciele!
Jeszcze jedna sytuacja - miałam sąsiada co kradł, zdarzyło mi się złapać go
na podbieraniu kwiatów z mojego ogródka i na niczym więcej, jednak drugi
sąsiad zaklinał się na wszystko, że widział go na kradzieży poważniejszych
rzeczy. Mówię mu:- Idź na Milicję. A on na to:- Co ty, za kabla robił nie
będę! Raz włamali się do jego domu, zdenerwowany klnie milicję, że nic nie
wykryli... a ja mu mówię:- jasnowidzami nie są, to on powiada:- ale może ktoś
coś ktoś widział! I co z tego - powiadam - widocznie nie chce robić za
donosiciela, tak jak ty w przypadku pana R!
Sęk w tym... gdzie kończy się uczciwość a zaczyna się donosicielstwo?