t_ete
28.10.21, 19:45
Halloween to nie moj 'klimat'.
Ale wiem, ze dzieciaki lubia.
W pewnej malopolskiej szkole dzieci przygotowywaly sie do
zabawy 'halloweenowej', ktora miala sie odbyc w czasie lekcji
wychowawczej. Czyli w malym gronie, w krotkim czasie.
Przebrania, pewnie slodycze, koniecznie dynie, pewnie dekoracje.
Smiechy, piski itd.
Niestety, jednemu rodzicowi to sie nie spodobalo.
Zamiast poprosic wychowace klasy by jego dziecko NIE
uczestniczylo w zabawie (a szkola zapewnila opieke,
lub rodzic zabierze je do domu) - rodzic wykonal
telefon do Kuratora, Barbary Nowak.
Kuratorium zakazalo zabawy. Zabawa sie nie odbedzie.
"To miała być zabawa zorganizowana na godzinie wychowawczej. Słodki poczęstunek
i poprzebierane dzieci. Trójka klasowa na organizację takiego halloween dostała
zgodę dyrektorki szkoły, nie protestowała też wicedyrektorka, która jest katechetką.
Zaprotestował za to jeden z rodziców. Z naszych informacji wynika, że poinformował
przez telefon o planowanej imprezie Małopolskie Kuratorium Oświaty.
To zareagowało bardzo szybko i zabroniło szkole organizacji halloween w klasie.
krakow.wyborcza.pl/krakow/7,44425,27733183,halloween-w-szkole-nie-bedzie-interweniowalo-malopolskie-kuratorium.html
Tak wlasnie wyglada decydowanie rodzicow o zajeciach dzieci w szkole.
Moga zdecydowac ale tylko zgodnie z 'obowiazujaca linia'.
Rodzic-donosiciel wolal popsuc zabawe wszystkim dzieciakom niz zabrac
swoje dziecko do domu. Wowczas mialoby zal tylko do niego.
'Dlaczego nie moge z nimi tam byc, tato?'
Poniewaz 'wyzszy czynnik zakazal', tato nie musi tlumaczyc.
Ciekawe co powie dzieciakom katechetka, ktora wczesniej wyrazila zgode
by sie halloweenowo bawily ...
tete