Dodaj do ulubionych

post tylko do Pani Kasi nie chcę nikogo straszyć

05.08.08, 13:20
Pani Kasiu chcę to tylko z siebie wyrzucić, a nie mam z kim o tym porozmawiać.
Nie wiem nawet czy potrafiłabym to zrobić bez łez, a nie lubię przy kimś
płakać. Trzy miesiące temu urodziłam pierwsze dziecko w szpitalu w Ostrowie. I
to był największy koszmar jaki w życiu przeżyłam. 6 dni po terminie moja
lekarka kazała mi się tam zgłosić na oddział. To była środa. Ja wiedziałam, że
właśnie w ten dzień Wiktorek się urodzi bo znałam dokładną datę poczęcia. O
godzinie 2 w nocy odeszły mi wody, zadzwoniłam do męża bo chcieliśmy razem
rodzić, ale nie tak to sobie wyobrażaliśmy. To miało być cudowne wydarzenie w
naszym życiu, mąż całą ciąże chodził ze mną do ginekologa. Przejdę do
rzeczy... Poród trwał 12 godzin. Podano mi oksytocynę bo skurcze już po paru
godzinach zaczęły słabnąć. Po oksytocynie ból był nie do zniesienia. Podano mi
dolargan potem jeszcze jakieś czopki, ale nie informowano mnie co to jest,
czułam się po tym strasznie, cały czas chciało mi się spać. Lekarz, który
odbierał mój poród to był po prostu rzeźnik!!! Badania przeprowadzał na
skurczach co było straszne. Przez ponad pół porodu wrzeszczałam z bólu
dosłownie jak by mnie zarzynano. Mój mąż był po prostu załamany, nie wiedział
co ma zrobić i jak mi pomóc. Prosiliśmy lekarza o cesarkę. Nawet
zaproponowaliśmy, że za nią zapłacimy. Nie zgodził się, odniosłam wrażenie, że
jamu sprawia przyjemność to, że ja tak cierpię. Zapytałam dlaczego nie chce
zrobić cesarki to powiedział, że nie ma ku temu postaw, że jeśli dziecku
będzie tętno zanikać to wtedy się na nią zgodzi. Dodam jeszcze, że przez cały
poród sączyły mi się wody. Po 11 godzinach było pełne rozwarcie, zaczęłam
przeć, ale dziecko nie chciało wyjść. Spadło mu tętno. Wtedy lekarz w panice
pobiegł po vaccum i kleszcze. Nacięto mnie dwukrotnie. Najpierw lekarz
zstosował vaccum. Nie udało się. Nie wiem co się stało, ale to urządzenie
dosłownie ze mnie wyskoczyło zalewając ściany i liczny personel moją krwią.
Proszę mi wierzyć, że w tej chwili prosiłam Boga o śmierć. Następnie użył
kleszczy i udało się dziecko wyciągnąć. Wiktorek pomimo tego ciężkiego porodu
dostał 10 punktów Apgar. Mnie szyto przez prawie 1,5 godziny. W szpitalu
leżeliśmy tydzień bo syn miał bakterie w moczu, a poza tym krwiak
podokostnowy. Teraz mamy z nim takie problemy, że ma wzmożone napięcie
mięśniowe(chodzimy na rehabilitację), powiększoną grasicę i zapadniętą klatkę
piersiową między żebrami, a mostkiem. Te wszystkie czynniki powodują, że mały
bardzo często nam się krztusi, przede wszystkim własną śliną. Na zakończenie
dodam, że moja mama rodząc mnie też miała poród kleszczowy. Mały jak się
urodził miał 60cm i ważył 3860g. Jest prześlicznym chłopcem i kocham go z
całego serca, ale kiedy na niego patrzę to cały czas przypomina mi sie co
przeżyliśmy. Nie mogę sobie poradzić z tą złością, która we mnie jest.
Dziękuję Bogu, że mały żyje bo w przeciwnym przypadku przysięgam, że tego
lekarza, który odbierał poród po prostu bym zabiła. Dziękuję, że istnieje
takie forum jak to i że mogłam to wszystko z siebie wyrzucić, w niewielkim
stopniu, ale jednak mi to pomogło.
Obserwuj wątek
    • alexkieszek Re: post tylko do Pani Kasi nie chcę nikogo stras 05.08.08, 14:00
      Tulę Cię bardzo bardzo mocno... nikt nie zasługuje na takie traktowanie.... pisz
      skargi, pisz do gazet... nie pozwólmy żeby tak krzywdzono kobiety!!!!
    • matysiaczek.0 Re: post tylko do Pani Kasi nie chcę nikogo stras 05.08.08, 14:22
      Mam wrażenie, że o wszystko, co się dzieje złego z Twoim dzieckiem obwiniasz personel medyczny, obecny przy porodzie. Nie mam wykształcenia medycznego, ale wydaje mi się, że to nie była ich wina. Miałaś trudny poród, niekoniecznie mógł być lepszy z najlepszą na świecie położną.
      "Podano mi oksytocynę bo skurcze już po paru
      > godzinach zaczęły słabnąć." No to chyba dobrze zrobili... Albo nie znam się i bez oksy czeka się na powrót akcji porodowej.
      "Po oksytocynie ból był nie do zniesienia." No bywa...
      "nie informowano mnie co to jest" trzeba było zapytać, ja pytałam i wszystko mi mówili
      "Badania przeprowadzał na
      > skurczach co było straszne." Niestety tak się robi i to jest straszliwie nieprzyjemne, ale lekarz czy położna musi wiedzieć jak zachowuje się szyjka w skurczu.
      "wrzeszczałam z bólu
      > dosłownie jak by mnie zarzynano" Ja też wrzeszczałam, podobno krzyk pozwala łatwiej znosić ból. A poza tym Ty przecież rodziłaś, to boli, czego się spodziewałaś...
      "Dodam jeszcze, że przez cały
      > poród sączyły mi się wody" Tak zazwyczaj bywa. To normalne.

      Poza tym wszystkim, jeżeli tętno dziecka było w normie, to po co cesarka??? Miał rację ten lekarz. A jeżeli tętno spadło nagle to chyba dobrze, że szybko pobiegł, chciał ratować zagrożone życie.
      I do tego momentu uważam, że lekarz zrobił co w jego mocy, abyś mogła urodzić naturałnie, a to co potem, to inna sprawa, niekoniecznie wina błędu, czy złośliwości lekarza.

      Zdaję sobie sprawę, że to Twoje pierwsze dziecko i nie tego oczekiwałaś, ale naprawdę nie miałaś źle. Pomyśl, że czasami dziewczyny rodzą po 20 godz, lekarz gotowy robić cesarkę, a ona błaga o poród sn...

      Bardzo Ci współczuję, że masz problemy z dzidziusiem, na którego tak czekaliście. Nie zwalaj jednak winy na ludzi, którzy chcieli Ci pomóc, bez ich ingerencji mogłoby to mieć inne zakończenie.
      • attiya matysiaczek ! 05.08.08, 14:40
        Przepraszam z góry - to mój pierwszy post na tym forum ale musze to
        napisać....
        Matysiaczek czy Ty masz problemy z głową? Jak możesz tak pisac? A
        podobno nikt tak nie zrozumie kobiety jak inna kobieta....Ale
        widocznie nie w twoim przypadku.... Uwazasz po wypowiedzi autorki,
        że to był klasyczny, normalny poród?
        Może najlepiej zrobisz jak przestaniesz się wypowadać....Po prostu
        żałosne.....
        A inne szanowne forumowiczki przepraszam za to, że się uniosłam...
        Autorkę wątku wirtualnie przytulam - i nie zostawiaj tak tego...
        • matysiaczek.0 Re: matysiaczek ! 05.08.08, 14:46
          Nie napisałam, że to był klasyczny poród. Miałam to na myśli, że niestety kobieta rodząca może wszystkiego się spodziewać, także tego nienajpiękniejszego. Staram się tylko powidzieć, że nie uważam zachowania personelu za złe. Nic więcej. I nie powinno się obwiniać ich za wszystko co złe nam się przytrafi w trakcie porodu.
          A problemów z głową nie mam i nie życzę sobie żeby ktoś mnie obrażał, tak jak i ja STARAM się (np teraz) nikogo nie obrazić...
        • matysiaczek.0 Re: matysiaczek ! 05.08.08, 14:50
          A rodzącej bardzo współczuję, że doświadczyła takiej traumy, ale niech obwinia za to lekarzy.
          • attiya Re: matysiaczek ! 05.08.08, 15:11
            napisałaś, że z medycyną nie masz zbyt wiele wspólnego...jeśli o
            mnie chodzi to nie wypowiadam się na tematy, na których się nie
            znam, ale jeśli ktoś przechodzi traumę porodową a z opisu widać, że
            nie wszystko było tak jak trzeba, to po co pisac to co
            napisałaś....Oki - poród to nie zadrapanie, ale gdzie jest napisane,
            że kobieta ma rodzić tak jak autorka? Każdemu pacjentowi należy się
            szacunek a ja tu nie widze aby lekarz takowy w stosunku do autorki
            miał. Wielu do dziś mimo akcji "Rodzic po ludzku" jest lekarzy i
            położnych, którzy traktują pacjentkę bez należnych jej praw a to
            widac tu ewidentnie....Poza tym każdy lekarz powie Ci, że zbyt
            skomplikowany i długi poród nie służy dziecku. A tym bardziej
            matce....
          • titta Re: matysiaczek ! 07.08.08, 00:49
            Przy odpowiednim podejsciu wiele rzeczy mozna zrobic tak aby kobieta
            nie czula, ze naruszono jej godnosc.
            Kobieta nie musi pytac. Za to lekarz powinien miec OBOWIAZEK
            informowac co sie dzieje.
            Zaloze sie ze ona caly czas musiala lezec. Niewykluczone, ze gdyby
            pozwalano jej dobierac pozycje i przede wszystkim zmienic pozycje
            jak spadalo tetno to moglo by byc inaczej. Moglo ale nie musialo! Co
            niezmienia sprawy, ze lekarz to rzeznik i rodzaca ma jak najbardziej
            prawo do skarzenia sie!
            Dlaczego w Polsce kobiety traktuje sie gorzej niz rodzace krowy?
            Bezwolne, nierozumiejace...
            Choc dolegliwosci dziecka nie musza byc zwiazane z porodem.
        • estrella-3 Re: matysiaczek ! 05.08.08, 14:54
          Nie wiem co mam robić. Nie potrafię się po tym pozbierać. Ja wiem, że porody
          bolą, że mogą trwać 20, 30 godzin, ale to nie o to chodzi. Nie mogę się pogodzić
          z tym strasznym vaccum i kleszczami. To był horror. Mojemu mężowi na ten czas
          użycia tych przyrządów kazali wyjść. Byłam tam sama. Nie tak miało być. Mąż już
          wcześniej zauważył, że małemu słabnie tętno. Lekarz to zbagatelizował, mówiąc
          mu, że te maszyny czasem się mylą i że jego zdaniem wszystko jest dobrze.
          • matysiaczek.0 vaccum i kleszcze 05.08.08, 15:07
            Sama tylko o tym czytałam, ale nie widziałam jak tego się używa i rzeczywiście podziwiam Cię, że przeżyłaś to i jesteś w stanie jeszcze logicznie myśleć. Jakkolwiek ciężki może być poród, nie powinien być T A K I .
            A co do lekarza..cóż może rzeczywiście gdyby wcześniej zareagował na słabnące tętno, wszystko skończyło by się inaczej...

            Trzymam za Ciebie kciuki estrella!!
      • kaeira Re: post tylko do Pani Kasi nie chcę nikogo stras 05.08.08, 15:27
        matysiaczek.0 napisała:
        >> "Podano mi oksytocynę bo skurcze już po paru godzinach zaczęły słabnąć."
        > No to chyba dobrze zrobili... Albo nie znam się i bez oksy czeka
        > się na powrót akcji porodowej.

        No oczywiście, że zwykle można poczekać. Najpierw należy dać szansę naturze, sa
        także rożne sposoby "zachęcenia" skurczy. Niestety, w szpitalach zazwyczaj zaraz
        daje się oksytocynę, czy jest faktycznie potrzebna czy nie.
        • matysiaczek.0 Re: post tylko do Pani Kasi nie chcę nikogo stras 05.08.08, 15:37
          Kaeira, ale po odejściu wód też? Myślałam, że to inna syt i wtedy trzeba szybko..
          • 987ania Re: post tylko do Pani Kasi nie chcę nikogo stras 05.08.08, 19:34
            Jeżeli wody nie były zielone, tętno dziecka było prawidłowe, to wydaje mi się,
            że można było poczekać. Jak pisała pani Kasia kilka postów temu, w wielu krajach
            po odejściu wód czeka się jeszcze na rozwój sytuacji nawet kilkadziesiąt godzin.

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=548&w=82933403&a=82964151
            co prawda to był szpital a nie dom, ale jeśli nie było gorączki ani leukocytozy...
          • titta Re: post tylko do Pani Kasi nie chcę nikogo stras 07.08.08, 00:54
            Po odejsciu wod (jak sa czyste) mozna czekac nawet dobe na
            rozwijajaca sie sytuacje. a w czasie tej doby chodzic, a nie lezec
            plackiem pod pomiarem tetna.

            Niedawno rozdzila znajoma. Interesowalam sie bo jej matka byla
            polozna. No i sie okazalo, ze jak matka (polozna) zaoponowala
            przeciwko podaniu oksytocyny, to odzialowa polozna nawrzeszczala na
            nia, zeby sobie w takim razie sama radzila. Dziecko na swiat
            przyszlo bez problemow, wolniutko. Bez pekniecia i naciecia chociaz
            pierwsze...
            Kobiety musza walczyc o wprowadzenie standardow, ktore beda mialy na
            uwadze ICH dobro, a nie wygode (wygodnictwo)i frustracje personelu...
          • titta Re: post tylko do Pani Kasi nie chcę nikogo stras 07.08.08, 00:56
            Ps. w Szwecji pierworodki bez skurczow, po odejsciu wod odsylajka do
            domu. Chyba ze maja jakos bardzo daleko.
    • liducha Re: post tylko do Pani Kasi nie chcę nikogo stras 05.08.08, 14:59
      Nie wiem czy Cię to pocieszy ale współczuję takiego porodu. Ja byłam
      zapewniana, że dziecko jest ułożone prawidłowo i po 18 godzinach
      skurczy co 2minuty zrobiono w końcu usg i okazało się, że jest
      ułożony pośladkowo... ciekawe czemu tyle czasu zwlekali z badaniem,
      skoro rozwarcie po tych 18 godz było na "dwa małe paluszki"...
    • azzurrina Re: post tylko do Pani Kasi nie chcę nikogo stras 05.08.08, 15:36
      pisz skargi na tych konowałów - do NFZ, do sądu. Na Twoim miejscu koniecznie
      skontaktowałabym sie z jakimś stowarzyszeniem typu "Primum non nocere" - niech
      Ci pomogą napisać pozew www.sppnn.org.pl/
      Nie rozumiem, czemu za fanatycznych zwolenników sn maja płacic dzieci i ich rodzice.
      Niech sie d...pek jeden boi, że będzie musiał płacić na Twoje dziecko to może na
      drugi raz poda kobiecie znieczulenie i zrobi cc kiedy ONA będzie miała dość a
      nie kiedy on, w wysokości swego lekarskiego nosa zadecyduje.
      Boże, jak mnie wkurzają fanatyczni zwolennicy sn! Kazałabym im wszystkim PŁACIĆ
      PŁACIĆ PŁACIĆ tym wszystkim dzieciom urodzonym w zamartwicy, z porażeniami, z
      wadami GRUBE PIENIĄDZE.
      • azzurrina przepraszam 05.08.08, 15:44
        nie zauważyłam że post jest TYLKO do Pani Kasi
      • alexkieszek matysiaczku no widzisz 05.08.08, 15:47
        najpierw najechałaś na autorkę postu a teraz okazuje się że w sumie nie wiele
        wiesz...

        jedno jest pewne... nikt nie powinien być tak traktowany... ja sama miałam
        nielekki poród, ale krótki.. też bez potrzeby imo dostałam na dzień dobry oxy
        pomimo, że wychodząc z domu miałam skurcze co 1 minutę a w szpitalu z nerwów (bo
        zostałam objechana za niewyrażenie zgody na lewatywę) skurcze były co 6-10
        minut... nie dano mi chwili wytchnienia...

        ale jak tylko tętno zaczęło małemu spadać to nikt nie czekał... od razu zwołano
        radę, przełożono mnie w inną pozycję i jakoś poszło... ale wiem bo słyszałam że
        lekarka zapowiadała, że jeszcze chwilka i idę pod nóż bo ona nie będzie
        ryzykować niedotlenienia... Franio miał wzmożone ale z tego pięknie można wyjść...

        jedno jest pewne każdej rodzącej należy się szacunek, empatia i informacja... a
        taki konował powinien zmienić pracę bo naraził Cię i Twoje dziecko ogromnie...
        kto wie jakby poród się odbywał gdyby dali Ci szansę urodził na prawdę
        naturalnie... a nie na szybko, na chama, zabiegowo :(

        tulę jeszcze raz... mocno
        • memphis90 Re: matysiaczku no widzisz 07.08.08, 20:49
          Ja się w pełni zgadzam- szacunek, ludzkie traktowanie itd. Ale w kontekście
          spadku tętna i cc- to nie jest tak, że to cięcie można zrobić zawsze. Jak
          dziecko jest już nisko w kanale rodnym, to nie można go wepchnąć z powrotem i
          wyciągnąć przez brzuch. Wtedy zostają tylko kleszcze czy vacuum (o zmianie
          pozycji nie piszę, bo w Polsce istnieje z reguły tylko jedna...). A skoro
          wcześniej z tętnem było wszystko ok, to nie było potrzeby robić cc- nie
          zapominajmy, że to jednak operacja i to poważna. Jako taka też niesie ryzyko
          powikłań.
    • katarzynaoles Re: post tylko do Pani Kasi nie chcę nikogo stras 05.08.08, 18:37
      Bardzo współczuję takich przeżyć - mam nadzieję, że z czasem zbledną
      i będzie Pani mogła spokojnie myslec o narodzinach synka. Rozumiem,
      że stara sie Pani wyrzucic z siebie cały ból i gniew - to naprawdę
      dobry sposób na poradzenie sobie z tą trudną sytuacją.
      Wielokrotnie pisałam już o tym, że w polskich szpitalach często
      lekceważy się zupełnie emocjonalną stronę porodu - nie daje się
      rodzącej wsparcia, nie mówi się, dlaczego wykonuje się pewne
      czynności, nie pyta o zgodę na wykonywanie zabiegów i podawanie
      leków - i właśnie wszystkie te grzechy odczuła Pani na własnej
      skórze. Na pewno jest to bardzo poważny zarzut w stosunku do tego,
      jak sprawowano nad Panią opiekę. Mogę tylko przypuszczać (ale nie
      wiem tego na pewno), że pewnie można było poczekać z podawaniem
      oksytocyny - bo porody "wspomagane" wyglądają często właśnie tak,
      jak Wasz. Nie umiem tez powiedzieć, czy lekarz był złośliwy, czy
      tylko mało empatyczny... Ale - i tu w wielu punktach zgadzam się z
      matysiaczkiem - wiele rzeczy, które opisuje Pani jako nadużycia -
      wcale nie musiały nimi być. Czas trwania porodu - zupełnie normalny,
      sączenie się wód płodowych - także. Badanie na skurczu - czasem
      konieczne, choć bardzo nieprzyjemne. Reakcja lekarza na prośbę o cc -
      uzasadniona (pewnie z 80% rodzących w którymś momencie porodu mówi
      coś takiego). Przy porodach zabiegowych, niestety, nacina się dość
      mocno, trakcja próżnociągiem nie zawsze się udaje. Krwi w opisanej
      przez Pania sytacji jest zawsze dużo, bo krocze do vacuum nacina się
      jeszcze zanim uciska go główka, więc rana dość mocno krwawi. Stan
      Pani synka po porodzie (10 punktów) wskazuje na to, że pomoc przy
      jego urodzeniu się była efektywna - krwiak na główce to typowe
      powikłanie po kleszczach. Czy wobec tego można powiedzieć, że
      wszystko odbyło się tak jak trzeba? Absolutnie nie! Mam wrtażenie,
      że Pani przeżycia z porodu byłyby zupełnie inne, gdyby ktoś Panią i
      męża informował na bieżąco o sytuacji, gdyby miała Pani poczucie
      wsparcia i "zaopiekowania", gdyby mogła Pani podejmować decyzje co
      do sposobu dalszego postępowania. Sądzę też, że nie uzyskała Pani
      pełnej informacji pediatrycznej. Zakażenie układu moczowego u
      Wiktorka ma zapewene niewiele wspólnego z porodem. Mam też wrażenie,
      że (proszę wybaczyć, jeśli się mylę), że nie chodzili Państwo do
      szkoły rodzenia - myślę, ze wtedy byłoby Wam łatwiej jakoś ogarnąć
      sytuację w szpitalu.
      Uważam, że bardzo dobrze, że mówi Pani o swoich przeżyciach - do
      personelu medycznego powinno dotrzeć, że to, co dla nich jest
      zaledwie trochę bardziej skomplikowanym porodem (a założę się, że
      tak właśnie wszyscy myślą o Pani porodzie) dla rodzącej i jej
      bliskich może być prawdziwą traumą. Trzymam kciuki za rehabilitację
      Wiktorka - sądzę, że niedługo będzie w pełni zdrowia :). Życzę Pani
      powrotu do równowagi i dużo radości z macierzyństwa. Pozdrawiam
      serdecznie :)
      • estrella-3 Re: post tylko do Pani Kasi nie chcę nikogo stras 05.08.08, 19:36
        Bardzo dziękuję Wszystkim za to wirtualne wsparcie. Cieszę się, że są na świecie
        jeszcze ludzie, którzy potrafią zrozumieć cierpienie innych. To prawda, nie
        chodziliśmy do szkoły rodzenia, aczkolwiek na temat porodu, oddychania itd.
        wiedziałam chyba wszystko. Dużo też na temat porodu rozmawialiśmy z moją panią
        ginekolog. Mąż się wspaniale spisał i był przez cały czas ogromnym wsparciem dla
        mnie. Aczkolwiek nigdy nie zapomnę wyrazu jego twarzy, kiedy ja nie mogłam już
        tego wszystkiego wytrzymać, a on był zupełnie bezsilny. Nic nie mógł zrobić, nie
        mógł mi pomóc. I na sam koniec kiedy go wyprosili z sali mówiąc, że jest
        bezpośrednie zagrożenie życia dziecka i nie może go przy tym być bo teraz jest
        to już poród inwazyjny. Po prostu nie tak to sobie wyobrażaliśmy... Jeszcze raz
        dziękuję wszystkim za wypowiedzi.
    • mama-lideczka Re: post tylko do Pani Kasi nie chcę nikogo stras 06.08.08, 08:51
      ja również współczuję Ci przeżyć, mój pierwszy poród również nie
      należał do "idealnych", myślę jednak, że byłam po prostu nastawiona
      na poród książkowy, na pewno nie spodziewałam się TAKIEGO bólu i na
      koniec cc! nie czułam się kobietą, bo nie "umiałam " urodzic mojego
      synka, ale to tylko subiektywne odczucia i to mija z czasem, mnie
      pozwoliło lepiej przygotować się do następnego porodu (urodziłam
      sn), ale do ewentualnego trzeciego będę jeszcze lepiej przygotowana,
      dzięki temu forum (szkoda tylko, że to my - rodzące - musimy być w
      tym kierunku wykształcone)
      ja również byłam po terminie i w szpitalu, na drugi dzień mileli mi
      wywoływac poród, nie zdązyli, odeszły mi wody, lekkie skurcze, rozw
      3cm, potem bóle zanikły, podali oksytocynę - i od tego momentu
      wszystko szło nie tak, bolało mnie baaardzo od brzuch po całe uda,
      nie moglam ustać na nogach, bo po skurczu tak bardzo trzęsły mi się
      z bólu, a skurcze pojawiały się co 3 min. - i tak do 10 cm, czyli 7
      godz. większośc przesiedziałam :-( (łącznie od pierwszych skórczów
      22 godz)
      a na koniec okazało się, że nie wstawiła się główka i cc! na
      szczęście mój synek urodził się zdrowy
      pod koniec porodu wołałam, ze nie chce rodzic, choc cc tez nie
      chciałam
      a jak kiedyś synek zapyta, którędy przyszedł na świat, to pokaże mu
      bliznę, nie będę musiała się tłumaczyć ;-)
      po tym wszystkim przyszedł baby blues i gdybym "dopadła" to forum
      wcześniej, też pewno wyżaliłabym się

      ale do drugiego porodu byłam lepiej przygotowana, wiedziałam, że nie
      zgodze sie na oksy co najmniej do 7 cm,m zreszta po cc nikt by mnie
      nie namawiał, wiedziałam, że od poczatku musze sie ruszac!,
      spodziewałam sie ogromnych bóli, i tu niespodzianka, do 7 cm skurcze
      były niezbyt bolesne! potem niestety nie miałam sił nie zgodzic sie
      na masaz szyjki i przelezałam ostatniegodzine na łóżku - to był ból!
      ale na szczescie urodził sie zdrowy synek, tez byłam nacieta i
      gdyby nie to nie bolało mnie po porodzie nic

      spróbuj - patrząc na swojego synka - wspominać piękne chwile kiedy
      byliście złączeni, kiedy był jeszcze w brzuchu, cudownie się ruszał,
      czułaś go cały czas, a nie o stosunkowo krótkim czasie kiedy się
      rodził, to było minęło

      przy następnej ciąży poczytaj trochę to forum - bardzodobrze
      teoretycznie przygotowuje i uświadamia, że nie na wszystko musimy
      się godzić, np. na oksytocynę, czy masaą szyjki itp.

      życzę aby synek jak najszybciej doszedł do formy i Tobie, abyś się
      podniosła! pamiętaj, że Twój humor odczuwa Twoje dziecko, a ono
      potrzebuje teraz szczęśliwej zdrowej i uśmniechniętej mamy,
      życzę, aby następny poród był duużo lepszy (spróbuj nastwiać się że
      róznie wszystko może wyglądać, a jeśli wszystko pójdzie jak po
      maśle, będzie miła niespodzianką)

      pozdrawiam serdeczenie, uszy do góry

      p.s.
      my z mezem chodzilismy do szkoły rodzenia, maz był przy obydwóch
      porodach, tez nie mogł mi pomóc w bólu i był b. psychicznie zmeczony
      po porodzie, a szkoła rodzenia przygotowała nas wyłącznie do
      fizjologicznego porodu, bez oksy, bez masazu szyjki, bez cc
      • ann_a30 Re: post tylko do Pani Kasi nie chcę nikogo stras 06.08.08, 09:13
        Też się nie znam na medycznej stronie porodu więc się nie wypowiem. Sama miałam
        trudny poród, ryzykowny dla dziecka i podobno dla mnie. Ale doświadczyłam
        wsparcia emocjonalnego, współczucia, wszystko mi wyjaśniono. Położna
        powiedziała, że jest jej przykro, że tak się stało jak się stało, ale "matka
        natura tak widocznie chciała". Personel był uprzejmy. Była masa ludzi przy
        porodzie, a za drzwiami maszyny, respirator i inne atrakcje... To było
        konieczne. I nic na to nie poradzę. Ale kiedy lekarz zażądał kleszczy, nikt nie
        kazał mojemu mężowi wyjść. Co prawda położna wówczas odepchnęła lekarza i kazała
        mi z całej siły przeć, by tego uniknąć. I udało się. I top dzięki tej położnej,
        temu, że jej zależało na niekomplikowaniu tego, co i tak jest już skomplikowane.
        Kiedy dziecko się urodziło i je natychmiast zabrano (na pokazywanie mi go nie
        było czasu), inna położna wracała by mnie informować co się dzieje z dzieckiem.
        Zaraz po porodzie zaoferowano kąpiel. Uspokajano mnie, tłumaczono wszystko,
        ciągle oferowano mi i mężowi gorące napoje. Ciągle mnie przygotowywano na to, co
        zastanę jak zobaczę dziecko. I na oddziale noworodkowym też otrzymałam wsparcie.
        Mnóstwo informacji w postaci książeczek, ulotek, rozmowy z lekarzem,
        pielęgniarkami.
        W każdej chwili mogę do synka pojechać do szpitala, o wszystko zapytać, poprosić
        o pomoc psychologiczną. A jak synka w 3 dobie chrzciliśmy, to szpital nawet
        przygotował piękny prezent.
        Jestem b. zadowolona z opieki.
    • szmytka1 Re: post tylko do Pani Kasi nie chcę nikogo stras 06.08.08, 16:27
      Bardzo ci współczuję, przeżyłam i oksytocynę, i nacięcie wbrew woli, i położną
      bez serca. Też znałam datę poczęcia, ale lekarze to jakoś bagatelizowali,
      ignorowali przy obliczaniu daty porodu. Mały ma krwiak śródczaszkowy, który
      dotąd się nie wchłonął, rehabilitacja na wnp i asymetrię, lekkie opóźnienia
      rozwojowe, dostaliśmy orzeczenie o niepełnosprawności, staraj się o nie, przyda
      ci się kasa dodatkowa - piszę to tak na marginesie. Też opisałam swój poród na
      forum żeby się z kimś podzielić, poczuć ulgę, ale nadal mi ciężko, synek ma 5
      m-cy i bardzo go kocham, ale to nie zmniejsza cierpienia, choć mimo wszystko
      jest odrobinę lżej. Krocze boli, oprócz psychicznego oporu przed stosunkiem,
      także ból fizyczny. Staram się nie wspominać porodu, ale jednocześnie nie mogę
      się oprzeć żeby nie czytać takich historii jak nasze. Bardzo cię pozdrawiam, nie
      jesteś sama.
      • mama-lideczka Re: post tylko do Pani Kasi nie chcę nikogo stras 06.08.08, 16:48
        niestety przez takie sytuacje coraz więcj kobiet płaci za cc , bo
        panicznie boją się porodu, nie dziwne, wystarczy, że przeczytaja
        trzy takie historie i paranoja gotowa

        w moim mieście jest jeden szpital i często kieruja na cesarki (wg
        mnie za dużo), nie ryzykują, do tej pory dziwiłam się, ale dociera
        do mnie dlaczego

        szkoda tylko, że nie doczytają ci mądrzy lekarze i nie próbują
        najpierw pozwolić naturanie rodzić, a potem w razie faktycznego
        zagrożenia na cc... tyle tylko, że u nich naturalnie to expresowo na
        oxy i masażu szyjki i na leżąco!

        pozdrawiam
        • estrella-3 Re: post tylko do Pani Kasi nie chcę nikogo stras 06.08.08, 17:07
          Jestem przekonana, że jeśli kiedykolwiek będę wstanie zdecydować się na drugie
          dziecko (chcieliśmy mieć z mężem dwoje lub troje) to na pewno wcześniej umówię
          się z jakimś lekarzem na cesarkę i zapłacę. Przed urodzeniem Wiktorka każdy mi
          powtarzał, że lepiej jest rodzić naturalnie, że to zdrowsze i dla mnie, i dla
          dziecka. Okazało się inaczej. Może mogłam pomyśleć np. o domu narodzin.
          Rozwiązań było wiele, ale każdy mi powtarzał w moim otoczeniu, że przecież tyle
          kobiet urodziło w tym szpitalu i jakoś żyją. Dziękuję Bogu za to, że mój synek
          żyje. Jest moim całym światem. Chciałabym jeszcze raz Wam wszystkim podziękować
          za słowa otuchy i za zainteresowanie. Życzę Wam i Waszym dzidziusiom dużo
          zdrówka i jak najmniej zmartwień. Pozdrawiam.
          • maniulka_25 Re: post tylko do Pani Kasi nie chcę nikogo stras 06.08.08, 20:34
            Uważam, że każda kobieta powinna mieć prawo aby rodzić w dowolnej pozycji, żeby towarzyszyła rodzina, żeby móc się napić wody i spacerować. Rodzenie na leżąco jest porodem "pod górkę". Przepraszam może będę obrzydliwa ale czy ktoś z Was załatwia potrzeby fizjologiczne na leżąco? Na kibelku jest wygodniej i zgodnie z naturą. A po drugie każda kobieta powinna mieć prawo wyboru sn czy cc. Myślę, że byłoby mniej dzieci z porażeniem mózgowym.
            P.S. Julka urodziła się przez cc, była nieprawidłowo ułożona i lekarz zdecydował o cc. Wiem że jest wielu rzeźników którzy kazaliby mi rodzić sn i już. Drugie dziecko przyjdzie na świat również przez cc, ja zdecydowałam a mój lekarz się zgodził.
          • magda-lenka78 Re: post tylko do Pani Kasi nie chcę nikogo stras 06.08.08, 20:39
            estrella, współczuję ci przeżyć. ja także mam traumatyczne
            wspomnienia z porodu w osławionych Lędzinach. przytulam cię mocno bo
            wiem co czujesz...
        • titta Re: post tylko do Pani Kasi nie chcę nikogo stras 07.08.08, 01:38
          Nie trzeba czytac. Ostatniio spotkalam sie z kolezanka z dawno
          niewidziana znnajoma. Na co slychac uslyszalm koszmar, w ktorej na
          ile umiem ocenic byly conajmniej dwa powazne bledy w sztuce
          medycznej i SKANDALICZNE traktowanie rodzacej: jak obarczanie jej
          wina o zamartwice dziecka (bo nie miala sily wyprzec dziecka),
          glosne opowiadanie studenta jaka to histeryczka i podobne. A nie
          byla to ani pierwsza, ani najbardziej drastyczna ze znanych
          sytuacji. Mieszkam zagranica. Tu tez zdazaja sie makabryczne
          historie. Np. znajoma, bardzo drobniutka Azjatka musiala naturalnie
          rodzic (i urodzila) prawie 5 kg. coreczke. Ale za bycie niemilym w
          stosunku do pacjenki lekarz czy polozna po prostu by stracil prace!
          Dlaczego u nas nie mozna byc po prostu zyczliwym? To przeciez nie
          kosztuje... Dlaczego to niemal wstyd jak lekarz jest mily? (zamiast
          tego stosuje chamskie dowcipy, obraza sie jak sie zadaje pytania (od
          razu czuje sie atakowanym?) To nie bierze sie z nikad. Juz studentow
          medycyny traktuje sie jak bydlo i "uotparnia" zmamiast uczyc
          opanowania i profesjonalizmu...

          Oczywiscie nie jest tak zawsze sa wspaniale miejsca i wspaniali
          lekarze. Tylko dlaczego ci chamscy pozostaja bezkarni?
    • niuta_s Re: post tylko do Pani Kasi nie chcę nikogo stras 07.08.08, 17:47
      przytulam,
      też mam cieżkie przeżycia za sobą, łącznie z załamaniem nerwowym...
      moje dziecko skończyło 1,5 roku. zamiast świetować jej pierwsze
      urodziny chodziłam przez tydzień zdołowana..
      do dziś śni mi się poród, do dziś budzę się z krzykiem, nie będę
      mieć więcej dzieci, im dalej od dnia porodu, tym badziej jestem o
      tym przekonana. każda opowieść o "pięknym" porodzie zwiększa
      poczucie wyrządzonej krzywdy...
      Lekarze atakują cc na życzenie, niestety sobie powinni przypisać
      zasługę że zdaża się ich coraz więcej, coraz więcej kobiet po
      traumie w państwowym szpitalu płaci nie małe pieniądze za prywatne
      kliniki, czy to nic nie znaczy?
      kocham swoje dziecko, oprócz leczenia siebie, wydałam nie małe
      pieniądze na jej rehabilitacje, konsultacje... i to wszystko przez
      głupote lekarza - który wie oczywiście lepiej, w dupie ma to co
      będzie się działo z matką i z dzieckiej po wyjściu ze szpitala...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka