kartastop
07.03.10, 23:25
" Zamiast pracować, urwał się do... Urugwaju. Czesław Ryszka (64
l.) wyjechał prywatnie do Ameryki Południowej, a teraz wykłóca się o
300 zł, które marszałek Senatu chce mu potrącić z pensji na
nieobecność na posiedzeniu. – Spotykałem się z Polonią, pracowałem –
upiera się się Ryszka.
Senator wyjechał do Urugwaju w czasie, gdy jego koledzy pracowali na
Wiejskiej. – Nie zapytał nawet marszałka, czy w czasie posiedzenia
może wyjechać za granicę. A teraz domaga się pieniędzy – mówi
Zbigniew Szaleniec (56 l.), szef senackiej komisji regulaminowej.
– Dlatego zgodnie z regulaminem marszałek zdecydował, by potrącić mu
1/30 pensji – dodaje.
Strata 300 zł tak rozsierdziła pazernego senatora, że złożył
odwołanie od decyzji marszałka. – Pojechałem do Urugwaju za własne
pieniądze, ale wykonywałem mandat, spotkałem się z tamtejszą
Polonią – przekonuje Ryszka. – Dlatego nie zgadzam się na odbieranie
mi pieniędzy, na które zapracowałem – wykłóca się.
Komisja regulaminowa jednak odrzuciła jego tłumaczenia Ostateczna
decyzja jest jednak w rękach marszałka."