Dodaj do ulubionych

sen o Częstochowie

IP: *.cki.polsl.gliwice.pl / *.cki.polsl.gliwice.pl 18.04.04, 14:31
To jest moja mała wizja oparta na moich pomysłach i kilku zapożyczonych.
Niestety fantazja mnie poniosła i wyszło trochę długo, dlatego pewnie nikt
tego nie przeczyta, ale to mi nie przeszkadza:


Od czego zacząć wycieczkę po Alejach? Ja osobiście lubię rozpocząć od łuku na
Złotej Górze, co prawda te 30-40m nie ma żadnego praktycznego znaczenia,
stanowi bramę do miasta dla pielgrzymów. Choć najlepsze jest to, że
rewelacyjnie zamyka perspektywę Alei od wschodu, szczególnie, od kiedy
zniknął komin (wiecie który). Park „Złota Góra" ma jedną bardzo ważną cechę.
Nad kamieniołomami znajduje się mój drugi (po wieży jasnogórskiej) punkt
widokowy na miasto. Ja tu sobie gadam, a doszedłem do Starego Miasta. Trzeba
przyznać, ta część miasta bardzo się zmieniła odzyskując piękno i klimat
starówki. Co prawda ten ultranowoczesny budynek na rynku cięgle wzbudza
kontrowersje, jednym się podoba, inni twierdzą, że zupełnie nie pasuje do
odnowionych kamienic, w każdym razie przynajmniej wszyscy szybko zapomnieli o
tym brzydkim „puchatku”, który kiedyś stał na jego miejscu. Mały skok do
archikatedry. Szkoda, że nie mam czasu, mógłbym wpaść do Browaru popatrzeć
sobie jak się piwko robi, może do Muzeum Zapałek, albo Muzeum Nauki i
Techniki „Elanex” (podobno to dzieci lubią różne eksperymenty tymczasem
zawsze jak tam bywam największy ubaw mają dorośli ), odwiedziłoby się wyspę i
ogród botaniczny. To jednak wycieczka na inny dzień (sama palmiarnia zajęłaby
pół dnia, bądź co bądź największy obiekt tego typu w Polsce). Wróćmy do Alei,
a tu jak zawsze pełno ludzi, którzy spacerują lub siedzą przy stoliku jednej
z licznych kawiarni, piją kawą i siedzą na necie, skoro już jest w centrum ta
radiowa i darmowa transmisja danych to czemu nie złapać swego laptopa (wydaje
mi się, że u nas sprzęt elektroniczny jest trochę tańszy niż w reszcie kraju,
zapewne z powodu niskich kosztów transportu z fabryk w Częstochowskim Parku
Technologicznym) i do Alei. Podobno latem biura w centrum są puste, bo
wszyscy pracują tu przy lodziku lub zimnym drinku. Osobiście się nie dziwię,
jest to bardzo zadbane, przyjemne i piękne miejsce; najbardziej lubię
architekturę, wszystko od koszy do śmieci, przez ławki i fontanny po
odnowione elewacje kamienic ( bardzo dobrze, że wiele budynków, (czytaj tych
bezwartościowych bloczków, co powstały po wojnie) ma nowe nawiązujące do
dawnej Częstochowy) jest po prostu wspaniałe. O doszedłem do wiaduktu, choć
chyba tej nazwy używają tylko częstochowianie, bo skąd ktoś z poza miasta
miałby się domyślić, że pod spodem biegną tory, skoro w stronę filharmonii
jest Plac Poloni (zawsze się zastanawiałem czy tą nazwą nadano kiedy zaczęły
się na nim pojawiać rzeźby najwybitniejszych artystów polonijnych, czy
najpierw była nazwa), po drugiej stronie mamy Plac Trzech Poziomów biegnący,
aż do CCK (Częstochowskiego Centrum Komunikacyjnego, czyli rozbudowanego
dworca kolejowo-autobusowego z dodatkami), część jego posadzki wykonana jest
z płyt szklanych więc można sobie z góry popatrzeć na superszybkie pociągi
Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej (nie wiem po co przywrócono dla tego odcinka,
skoro lina zaczyna się w Gdańsku, a kończy w Wenecji, będzie zapewne jeszcze
przedłużana). Wiadukt nad Al. Kościuszki – doszedłem do
najbardziej „centralnego punktu centrum”. Używam tej nazwy nie dlatego, że
mamy tu multipleks (cóż wielkiego mamy jeszcze drugi i to większy), ani z
powodu wspaniale wyglądającego domu handlowego przy Kwadratach (moim zdaniem
nowa fontanna jest chyba najpiękniejsza w mieście); chodzi o to, że tu
krzyżuje się linia tramwajowa nr.1 z linią tramwajową nr.1. Zaraz wytłumaczę.
Otóż miasto Częstochowa ma ciągle jedną linie tramwajową, jest to jednak
bardzo dziwna. Tworzy ona ósemkę: biegnie ona wzdłuż osi pracy tylko, że przy
Rondzie Hutników zamiast na Hutę Dubas Częstochowa S.A. skręca w stronę
stadionu, dalej prosto, a potem skręca na Stare Miasto i Aleje, tam pod
parkami jasnogórskimi robi ślaczek i wjeżdża w ulicę 3 maja, trafia Rynek
Wieluński (polecam okolicę, bo stworzono tam przyjemną małomiasteczkową
atmosferę), dalej ul. Łódzką kierunku nowej dzielnicy (dzielnicy, a nie
osiedla), następnie linia tramwajowa tworzy jakby łuk biegnąc wzdłuż
wewnęcznej obwodnicy miejskiej (jest też tzw. zewnętrzna obwodnica, ale jest
to po prostu fragment autostrady A1 ) i zamyka się na Północy.
Częstochowianie mogą więc sobie jeździć w kółko. Siedzę sobie, a tu czas
płynie, dziś nie dojdę do końca (straszna strata, bo chciałem jeszcze
zobaczyć drugi odwach i futurystyczny gmach Miejskiej Galerii Sztuki, no i
koniecznie Anioły). Trzeba wracać do domu…
Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka