dudi_82
21.01.07, 10:56
Cleopatra na Dąbrowskiego. Moja ulubiona knajpka. Ostatnio byłem tam z pół
roku temu i już wtedy dało się zauważyć jakieś zmiany. Mniejsze porcje, mięso
jakby innego smaku - ale uznałem że to przypadek. Wczoraj poszedłem tam na
kolację i nie wiem czy jeszcze kiedyś pójdę. No bo tak: porcje chyba jeszcze
mniejsze, mięso miejscami spieczone na skwarki, talerze kiedyś były ładne,
zdobione a teraz jednolite, nudne. Obsługa: chyba nastąpiły jakieś zmiany bo
nikogo „znajomego” nie zauważyłem. Nowe osoby mi nie przeszkadzają za to
przeszkadza mi to, że kelnerka podając miseczki z sosami zamiast je położyć
rzuca nimi. Zdarza się, człowiek jest tylko człowiekiem i miseczka się mogła
wyślizgnąć ale wypada powiedzieć „przepraszam”. No i jeszcze gó..arze
handlujący kwiatkami. Wejdzie trzech czy czterech, hałasu narobią, drzwi nie
zamkną, łażą między stolikami obijając się o krzesła i ciągłe teksty „kup pan
kwiatka dla pani”. A obsługa na to pozwala bo kolesie po pytaniu „można?”
usłyszeli „tak”. Byznesmeni (wiek 8-10 lat) kwiatki sprzedali, zamówili pizze
i spożywając ją znów robili hałas na cały lokal. W takiej atmosferze nawet
frytki przestały mi smakować. Widocznie stara obsługa siedzi w Irlandii a nowa
nie bardzo wie jak utrzymać dawny klimat knajpki. Szkoda, bo knajpkę naprawdę
lubiłem.