Gość: umęczony
IP: 213.199.197.*
01.09.03, 07:31
Gromkim na pewno, ale czy dobrze przyjętym? Zapytajcie o to
setek ludzi mieszkających w okolicach Placu Biegańskiego.
Najpierw przez dwa tygodnie "śpiewy" pielgrzymów plus ryk
megafonów na Jasnej Górze, teraz dni Częstochowy z jeszcze
większym rykiem "muzyki". To sie nazywa uszczęśliwianie na siłę.
Właśnie przygotowujemy pozew przeciwko miastu o zakłócanie
porządku publicznego i działania szkodliwe dla zdrowia. Może by
tak takie festyny urządzać co roku na innym placu. Wszyscy
mieszkańcy "miasta" mogliby się pobawić, a nie
tylko "szczególnie uprzywilejowana" grupa.