iwonag25
13.11.09, 23:36
3 lata temu odeszła od nas moja ukochana sunia. Córka miała wtedy
niecałe 2 latka. Strasznie przeżyłam śmierć suni, długo płakałam,
ciężko było mi się pozbierać. Teraz staram się o tym nie myśleć, bo
nadal jest ciężko. Nie okazuje jednak przy córce słabości, jak już
płaczę to w samotności wieczorkiem. Dziś jednak córka przypomniała
sobie naszą sunię, strasznie płakała, prosiła żebym sprawiła aby
sunia była na ziemi a nie w niebie. Tłumaczyłam jej jak mogłam, że
to nie możliwe, że sunia jest ciągle z nami ale w naszych
serduszkach, na zdjęciach,że ciągle jest obecna w naszym domku, bo
póki o niej myślimy to jest z nami. W pewnym momencie córka
powiedziała, że napisze list do mikołaja, aby zwrócił nam sunię. Nie
wytrzymałam i poryczałam się jak dziecko i płakałyśmy sobie obie.
NIe wiem jak mam rozmawiać z córką na temat śmierci. Dla mnie samej
jest to bardzo trudny temat, natomiast mąż mam wrażenie że
zbyt "twardo" jej tłumaczy i ona nie rozumie. Mam nadzieję, że
sytuacja szybko się nie powtórzy, ale nie ukrywajmy że kiedyś temat
powróci. I co wtedy? Jak tłumaczyć dziecku coś, co dla nas jest
potwornie ciężkie?