moja corka ma 3 lata i 8 m-cy. od malego bardziej interesowaly ja
samochody niz lalki. nie przeszkadzalo mi to nigdy, bo sama nigdy
nie bylam z tych "dziewczecych dziewczyn". teraz jednak zaczyna mnie
to troche denerwowac i nie wiem, czy wyrosnie z tego, czy przejdzie,
czy jej tak zostanie... mala od wrzesnia chodzi do przedszkola, jej
najlepszym kolega, niemal od pierwszego dnia, jest oczywicie,
chlopiec, na szczescie bardzo fajny i grzeczny, z tego co wiem w
grupie trzyma sie glownie z chlopakami (grupa jest mniej wiecej pol
na pol dziewczynek i chlopcow). w domu zabawy sa wylacznie
samochodzikami i zwierzatkami, dwie lalki leza w kacie, a kazda
zabawa konczy sie polowaniem, strzelaniem, walczeniem, gryzieniem
sie zwierzatek itp. Jak jej sie cos nie podoba, to macha rekami,
robi miny, ktore wiem, ze przejela od jednego z chlopcow itd. Nie
zalezy mi, zeby dniami i nocami bawila sie Barbie i chodzila w
rozach, ale czasami z zazdroscia patrze na corki kolezanek, ktore
siedza grzecznie i z kolezankami bawia sie w proszona herbatke dla
lalek i misiow... czy ktos tak mial/ma? Pocieszcie mnie i
powiedzcie, ze tak i ze przeszlo