Dodaj do ulubionych

Rodzice bez pomocy dziadków!

26.01.10, 13:16
No właśnie czy są tu tacy rodzice gdzie dziadki są daleko a z całym bagażem
obowiązków trzeba radzić sobie samemu. My z mężem mamy taką sytuacje moi
rodzice mieszkają 500km od nas teściowa 250 ale ja nie interesuje wnuczek.
Kurcze jest bardzo ciężko choć Szymuś ma juz prawie 14 miesięcy i jest z nim
mniej problemów niż na początku ale chodzi o takie przyziemne sprawy. Typu
wyjść gdzieś z mężem sam na sam. Chodzi mi właściwie o to jak sobie z tym
wszystkim radzicie ja to naawet nie myślę o drugim dziecku, mąż jest po 12
godz w pracy my z młodym praktycznie zawsze sami. Zazdroszcze koleżanką które
maja na miejscu mamy i pomoc. Moja nas odwiedza tak co 3 miesiące na ok.1,5
tyg i wtedy z mężem odpoczywamy hehe. Niewiem może przesadzam użalam się nad
sobą ale jestem ciekawa czy dużo jest takich rodziców bez pomocy dziadków.
Obserwuj wątek
    • karolinaa_m Re: Rodzice bez pomocy dziadków! 26.01.10, 13:17
      Aha jescze jedno praca przedszkole czy żlobek jak to godzicie. pomaga wam
      niania? Ja jakoś nie mogę się przekonać do nianismile
      • najma78 Re: Rodzice bez pomocy dziadków! 26.01.10, 15:05
        Mieszkamy w mezem za granica, rodzina tez rozsiana po swiecie, dziadkowie choc
        dzwonia czesto to maja swoje zycie i przyjezdzaja w odwiedziny raz na jakis czas
        (tydzien max.)i mi to wystarczy. Mamy dwoje dzieci ur. za granica 7 i 2ipol
        pracujemy maz, 37 godz. tyg. ja 30 starsza corka chodzi do szkoly, a mlodszy syn
        do przedszkola, w zaprowadzaniu do szkoly i dalszej opiece pomaga
        wykwalifikowana zarejestrowana opiekunka, a takze wtedy gdy chcemy gdzies wyjsc
        sami. Wakacje szkolne (a jest ich duzo) tez nie problem bo jest opiekunka a syna
        przedszkole prowadzi rowniez opieke nad dziecmi szkolnymi w wakacje (korzystamy
        w razie urlopu opiekunki). Mamy czas dla dzieci i na wlasne hobby tez. Wszystko
        zalezy od organizacji.
    • scarlettvanhalisha Re: Rodzice bez pomocy dziadków! 26.01.10, 13:25
      Dziadkowie mojego dziecka mieszkaja przez ulice, ale na pomoc zadna nie ma
      specjalnie szans. Oni nie maja ochoty zajmowac sie wnukiem, ja od nich tego nie
      wymagam.
      • scarlettvanhalisha Re: Rodzice bez pomocy dziadków! 26.01.10, 13:26
        dodam jeszcze ze aktualnie nie pracuje, ucze sie. W terminie moich zjazdow maz
        zrywa sie z pracy.
      • yola13 Re: Rodzice bez pomocy dziadków! 26.01.10, 19:30
        scarlettvanhalisha napisała:

        > Dziadkowie mojego dziecka mieszkaja przez ulice, ale na pomoc
        zadna nie ma
        > specjalnie szans. Oni nie maja ochoty zajmowac sie wnukiem, ja od
        nich tego nie
        > wymagam.

        skad ja to znam, moj tesc mieszka blok obok nas a zaglada do nas 1
        raz na miesiac, wpadnie jak bomba posiedzi pol godzinki i tyle go
        widzieli
    • lee_a Re: Rodzice bez pomocy dziadków! 26.01.10, 13:26
      my jesteśmy sami z dwójką, nie jest łatwo a o wyjściu we dwoje możemy tylko
      pomarzyć. Starsza ma 2,5 roku, młodsza 11 miesięcy. Na szczęście większa teraz
      chodzi do przedszkola. Ja jeszcze na wychowawczym, ale już szukamy niani, bo
      powrót do pracy coraz bliżej. Męża nie ma od 9:00 do 19:00, więc praktycznie
      cały dzień to ja mam wszystko na głowie.
      Ja tam cieszę się, że babcie daleko, bo lubię być z nimi, ale na weekend, max
      tydzień, potem to już robi się męczące. Fajnie jedna byłoby tylko powiedzieć
      mamie, że wychodzi się na zakupy i po prostu wyjść bez ubierania dziecka,
      wkładania do fotelika, wyciągania pod sklepem wsadzania do wózka... O
      pomierzeniu ciuchów w tych warunkach nie ma mowy. No nic, ja tam nie narzekam,
      bo wolę to niż moją teściową z jej opiniami.
    • mama-008 Re: Rodzice bez pomocy dziadków! 26.01.10, 13:27
      oj napewno jest dużo takich par jak Wy z małymi dziecmi pragnącymi
      gdzieś wieczorem wyskoczyc itpwink

      ja osobiście mam to szczęscie że mam swoich rodziców obok jak i
      teściów i jak tylko marzy mi sie jakas knajpka albo ktoś z bliskich
      znajomych urządza imprezę,to prosze o opieke nad synkiem babciesmile

      dodam, iz nie wykorzystuję swojej sytuacji za często (może raz na
      mies, dwa mies) i sa to wyjscia wieczorne jak młody juz lezy w
      łozeczku po kąpieli i kolacji wiec babcia musi tylko uspić i
      czuwaćwink (moja mama opiekuję sie synkiem bo my pracujemy więc nie
      wykorzystuję jej za bardzo wieczorami).
      a jak chce wyskoczyc na jakies babskie zakupy czy wypad z
      kolezankami po pracy to mąz zostaje z synkiem i na odwrót.

      to tyle o mnie i mojej komfortowej sytuacji hehewink

      Fajnie że macie mame na te 2 tyg co jakis czas, ale może udało by
      się częsciej jakoś wychodzić Wam jesl masz np zaufaną sąsiadkę czy
      dobrą kolezankę która jest w stanie pobyc z synkiem na czas Waszego
      wyjscia?
      Niania tez jest rozwiązaniem (taka dochodzaca)...

      PS przykładem takim (o jakim piszesz w poscie) sa moi rodzice
      którzy juz nie mieli wtedy orziców (zadne znich - dziadkowie bbb
      wczesnie poumierali)byli 24 na dobę sami ze mna i siostrą-tzn moj
      tata pracował od 6 do 22 wiec mama byla z nami non stop(nie
      pracowała a zadna z nas nie chodzila do przedszkola) i nikt jej nie
      pomagał przy nas - no ale w stanie wojennym ciężko było gdzies
      wyskoczyc wieczorem do knajpek czy kina hehe

      powodzenia!
    • budzik11 Re: Rodzice bez pomocy dziadków! 26.01.10, 13:31
      Moi rodzice mieszkają 7km. od nas, ale nie interesują się specjalnie ani nami
      ani wnukami. Teściowe - 400km. od nas. Nikt mi nie pomaga (mąż pracuje ale nawet
      jak jest w domu - i tak sama zajmuję się dziećmi). Mamy dwoje dzieci, własny,
      spory dom i ogród, nie mam żadnej pani do sprzątania, do opieki nad dziećmi, nie
      mam samochodu, mieszkamy na wsi i wszędzie daleko, ale nie narzekam.
    • joanna_poz Re: Rodzice bez pomocy dziadków! 26.01.10, 13:43
      rodzinę mamy 350 km od nas, więc skazani jesteśmy sami na siebie.
      oboje pracujemy, ja w normowanych godzinach, moj partner w mniej (i
      dłużej).
      do 4 roku życia synek miał opienkunkę, od 1,5 roku chodzi do
      przedszkola, na szczęscie mamy takie które jest czynne do 17 i przez
      cały rok. gdy synek choruje - kozrystamy z L4.
      wyjść sam na sam nie mamy, ale jakoś nie ubolewamy, bardziej cenimy
      sobie czas spędzony razem w trójkę.
      do tego mamy pod opieką psa, dom (również bez pani do sprzątania).
      ogólnie jest ok. - kwestia organizacji.
      • mama-008 Re: Rodzice bez pomocy dziadków! 26.01.10, 13:50
        wyjść sam na sam nie mamy, ale jakoś nie ubolewamy, bardziej cenimy
        > sobie czas spędzony razem w trójkę.
        nie wierzęwink napewno marzy Ci sie po cichu jakies wyjscie tylko we
        dwoje!
        • tijgertje Re: Rodzice bez pomocy dziadków! 26.01.10, 13:57
          mama-008 napisała:

          > wyjść sam na sam nie mamy, ale jakoś nie ubolewamy, bardziej
          cenimy
          > > sobie czas spędzony razem w trójkę.
          > nie wierzęwink napewno marzy Ci sie po cichu jakies wyjscie tylko
          we
          > dwoje!

          Dlaczego? Nasz juz prawie 6-latek chodzi spac o 19.30, caaaaly
          wieczor mamy dla siebie, nasz dom lubimy i czujemy sie w nim
          swietnie, wcale nie musimy wychodzic, nie czujemy takiej potrzeby, a
          ja jestem spokojniejsza, nie muszac sie martwic, co sie z moim
          dzieciem dziejewink
        • joanna_poz Re: Rodzice bez pomocy dziadków! 26.01.10, 14:02
          mama-008, wierz mi (lub nie) życiem tylko we dwoje nacieszyliśmy się
          przez jakieś 7 lat przed urodzeniem synasmile

          jakbym chciała wyskoczyć to mogłabym poprosić naszą ex-nianię, która
          jest dla nas nadal jak członek rodziny, tudzież skorzystać z okazji
          jak np. kilka dni temu kiedy moja mama była u nas przez 4 dni.

          po prostu mamy teraz inne priorytety.
      • ania_kr Re: Rodzice bez pomocy dziadków! 26.01.10, 13:52
        My mamy babcie, dziadków daleko, jesteśmy sami i też czasami jest ciężko. Syn ma
        prawie rok i wracam do pracy, właśnie zapoznajemy się z nianiąsmile Jak jest mi
        żal, że nie mogę wyjść i zostawić dziecka z babcią to myślę o plusach tej
        sytuacji. Nikt mi się nie wtrąca w małżeństwo, ani w wychowanie. Podobno matka
        czy teściowa potrafi namieszaćwink Jak jestem bardzo zmęczona czy stęskniona to
        wyjeżdżam na weekend do rodziców i wtedy się wysypiam i wychodzę z mężem wieczorem.
    • deodyma Re: Rodzice bez pomocy dziadków! 26.01.10, 13:49
      w miescie, gdzie mieszkamy, jestesmy zupelnie sami.
      tesciowa daleko stad, ponad 600 km, ale ona i tak wnukiem sie nie
      interesuje.
      jej nie po nosie jest to, ze nasze dziecko w ogole sie urodzilo.
      moja rodzina natomiast jest 100 km od nas.
      szczerze mowiac jakos nie ubolewam z tego powodu, ze nie mamy pomocy
      i dajemy sobie rade.
      poki dziecko nie pojdzie do przedszkola, na razie siedze w domu a
      pozniej wroce do pracy.
      ja tam sie nawet ciesze, ze jestesmy tutaj samismile
      nie rozpaczam w przeciwienstwie do mezasmile
    • tijgertje Re: Rodzice bez pomocy dziadków! 26.01.10, 13:54
      Ja mam rodzinke 1500km od nas, rodzice meza nie interesuja, brat
      mieszka ponad 200km od nas, ale ma swoja rodzine i swoje problemy,
      wiec jestesmy zupelnie sami. Maz pracuje, ja nie, zajmuje sie domem
      i dzieckiem, o ile jestem w stanie, bo zdarza sie, ze tygodniami z
      domu nie wychodze, bo rozwalony kregoslup nie pozwala mi ani
      stac,ani siedziec, ani tym bardziej chodzic, ale jak sie nie ma
      wyjscia, to trzeba robic ile sie dasmile Z mezem od poczatku mamy
      umowe, ze sobota to dzien taty, odkad mlody rok skonczyl niemal co
      tydzien gdzies razem wybywaja, jak nie, to ja zazwyczaj wybywam na
      kilka godzin z domu, zeby odsapnac, polazic po sklepach, czy wypic z
      kumpela kawe. Z wielu wyjsc na jakis czas zrezygnowalismy, ale
      regularnbie chodzimy do reasturacji, mlody od poczatku chodzil z
      nami, ja jakos nie moglam spokojnie siedziec i nie myslec, czy na
      pewno spiwink Jakis czas, jak pracowalam kilka godzin w tygodniu (w
      tym 2 wieczory), to mielismy nianie, ale potem jakos tak wyszlo,z e
      nie mamy nikogo na stale od kilku lat. Czasem jak musimy obojw
      gdzies wybyc, mlodego w ciagu dnia podrzucam kumpeli, gdzie szaleje
      z jej dzieciakami, a poza tym utrzymujemy dobre stosunki z
      sasiadami. Swietna sprawasmile Mlody do lozka, niema problemow ze
      spaniem, zasypia migiem i spi jak zabity, baby phone do sasiadow i
      jest ok.
    • karolinaa_m Re: Rodzice bez pomocy dziadków! 26.01.10, 13:56
      No psa pod opieką też mamy ale akurat pies jest tak mądry że chyba rozumie cała
      sytuację że czasem na dwór nie wyjdzie przez 8godz po czym jest jej to
      wynagrodzone porządnym bieganiem na boiskusmile Dobrze że jest nas tyle, mąż miał w
      planach przeprowadzke w moje rodzinne strony żeby być bliżej rodziny ale ja
      jakos nie jestem przekonana, też lubie nasz czas spędzany w trójkę a raczej w
      czwórkę(pies to też członek rodziny i wszędzie z nami) a babcia raz na jakiś
      czas jest lepiej doceniania niż na codzień. Boję się tylko póżniej pogodzenia
      pracy i przedszkola młodego jak np.nie będzie miał mi go kto odebrać bo coś tam
      wypadnie no różnie to bywa.
    • bast3 Re: Rodzice bez pomocy dziadków! 26.01.10, 14:09
      A ja wcale nie narzekam na to, że dziadkowie są daleko.Jak do nas
      wpadają lub my do nich to tylko poprawiają wszystko co wg nich
      robimy źle, a tak wychowuję sobie sybka po swojemu, i nic nikomu nie
      muszę zawdzięczać. Fakt, z wieczornymi wyjściami są oczywiście
      problemy,a właściwie były,ale znaleźliśmy sobie bardzo fajną niańkę,
      taką na godziny, dorywczo, która w razie potrzeby będzie z małym.
      Gdy poszłam dopracy a mały do klubiku- żłobka, bywało, że chorował,
      wtedy też byłaniania na zmianę. A wcześniej załatwiałam wszystko z
      sunkie, wykonalne. Też byłam ze wszystkim sama,mąż ma taką pracę, że
      zazwyczaj tydzień spędza poza domem, a wraca na weekendy.Do tego
      jezcze do niedawna mieliśmy dużego psiaka,zktórym przecież trzeba
      było wychodzić na spacery kilka razy dziennie. Jestem dumna z tego,
      że spokojnie dałam sobie ze wszystkim radę. Teraz jest niania, to o
      niebo łatwiej, ale wtedy też jakoś było smile
    • efidorek Re: Rodzice bez pomocy dziadków! 26.01.10, 14:20
      sama nie wiem, jak sobie radzimy: dziadkowie daleko, my sami z
      dwójką małych dzieci, nie zarabiamy najlepiej i nie stać nas na
      nianię, tym bardziej, ze spłacamy kredyt mieszkaniowy, starsza córka
      chodzi do żłobka, ja na razie z młodszą w domu. O wyjściach we dwoje
      to właściwie nie myślę (raz na jakiś czas wychodziliśmy, gdy babcia
      przyjeżdżała z wizytą), bardziej martwi mnie organizacja dnia
      codziennego, oboje pracujemy 8-16, z dojazdami do pracy wychodzi
      prawie 10 godzin poza domem, od września obie córy będą w
      przedszkolu/żłobku, a to oznacza konieczność odstawienia obu przed 7
      rano i odbioru po pracy. Już sobie wyobrażam taki dzień: pobudka po
      5, zbieramy się sami do pracy, około 6 budzimy dzieci, pół śpiące
      ubieramy, mąż pakuje je do samochodu i odstawia do
      przedszkola/złobka, ja tkwię w zatłoczonym autobusie w mega korku w
      drodze do pracy, on to samo w samochodzie, potem o 16 mąż wybiega z
      pracy (musi wyjść punkt 156, bo przedszkole tylko do 17) i próbuje
      przebić się przez korki, o 17 odbiera starszą z przedszkola, po 17
      młodszą ze żłobka (na szczęśćie żłobek do 17:30, tylko dzięki temu
      zdąży odebrać obie), przed 18 są w domu, ja docieram trochę
      wcześniej, więc mam czas by coś zjeść w spokoju wink. Dzieci spędziły
      w żłobku/przedszkolu po 10 godzin, rano muszą wstać, więc wieczorem
      zostaje czas tylko na kolację, kąpiel i do łożek, jak już padną
      (pewnie około 20-21), to w sumie mamy czas dla siebie, ale nie za
      dużo, bo nie stać nas na obiady poza domem, musimy coś ugotować na
      jutro, no i wcześnie się położyć, bo pobudka o 5. Na szczęście sa
      weekendy smile Pocieszająca jest myśl, ze w żłobku/przedszkolu dzieci
      mają zapewnioną całodzienną opiekę, wyżywienie itd, ale ta sielanka
      skończy się, gdy pójdą do szkoły, godziny lekcyjne to w poczatkowych
      klasach nie więcej niż 4-5 godzin dziennie, resztę dnia na świetlicy
      szkolnej, to dopiero przyjemność.
      Gdy w ubiegłym roku odbierałam starszą ze złobka o 17 (młodszej
      jeszcze nie było na świecie, więc pracowałam), to była prawie
      ostatnim odbieranym dzieckiem, większość odbierana była około 15 - w
      jakich godzinach ludzie pracują, naprawdę wszyscy mają
      dyspozycyjnych dziadków w tym samym mieście - nie mam pojęcia.
      • joanna_poz Re: Rodzice bez pomocy dziadków! 26.01.10, 14:29
        > Pocieszająca jest myśl, ze w żłobku/przedszkolu dzieci
        > mają zapewnioną całodzienną opiekę, wyżywienie itd, ale ta
        sielanka
        > skończy się, gdy pójdą do szkoły, godziny lekcyjne to w
        poczatkowych
        > klasach nie więcej niż 4-5 godzin dziennie, resztę dnia na
        świetlicy
        > szkolnej, to dopiero przyjemność.
        > Gdy w ubiegłym roku odbierałam starszą ze złobka o 17 (młodszej
        > jeszcze nie było na świecie, więc pracowałam), to była prawie
        > ostatnim odbieranym dzieckiem, większość odbierana była około 15 -
        w
        > jakich godzinach ludzie pracują, naprawdę wszyscy mają
        > dyspozycyjnych dziadków w tym samym mieście - nie mam pojęcia.

        mój syn jest teraz ostatni rok w przedszkolu i potem idzie szkoły.
        i o ile przedszkole jest czynne do 17 to organizacyjnie jest to
        pikuś w porownaniu ze szkołą. szukamy takiej gdzie bedzie swietlica
        do 17.
        u nas w przedszkolu na szczęscie dużo dzieci jest odbieranych
        pomiedzy 16:30 a 17.
        ja żeby nie być w takim kieracie jak Ty opisałaś poprosiłam
        pracodawcę o możliwość pracy na 7/8 etatu, dzieki temu wożę dziecko
        do przedszkola dopiero na 8:20.
    • ewa_mama_jasia Rada nie całkiem powazna 26.01.10, 14:39
      Wyślij męża do pracy za granicę na rok, będziesz sama z dzieckiem.
      Jak mąż wróci, zrobi Ci się od razu dużo lżej smile
      Ja tak miałam. Kierat totalny: żłobek, praca, żłobek, dom i nic
      więcej. Jak mąż wrócił, zrobiło się duuuużo łatwiej, dużo lżej. smile
      Jak sobie radzimy? Jak poprzedniczki: razem nie wychodzimy, jeśli
      któreś ma potrzebę, wychodzi oddzielnie (zakupy dla siebie, czasem
      jakieś wyjścia ze znajomymi.... ) Na wspólne przyjdzie czas, gdy
      mały skończy 8 lat smile To już tylko cztery brakuje ..... Kiedy
      dziecko choruje, bierzemy zwolnienia naprzemian (no, z lekką
      przewagą po mojej stronie). Kiedy było w szpitalu, ja z nim byłam,
      mąż mnie zmieniał na parę godizn codziennie.
      Raz na miesiąc jedziemy na weekend do moich rodziców, wtedy jest
      okazja wypić piwko, odpocząć kiedy ktoś zajmie sie dzieckiem.
      Plus jest taki, że żadno z dziadków nie czuje się zobowiązane do
      pomocy, wykorzystywane wbrew swoim chęciom i siłom. Bo przyznam, ze
      nasłuchałam się od kilku babć w szpitalu, żłobku czy przedszkolu, że
      musza pomagać dzieciom w opiece nad wnuczkami a sił nie mają itp.
    • kasik31 Re: Rodzice bez pomocy dziadków! 26.01.10, 14:46
      I my tak mamy niestety,mieszkamy 800 km od naszych rodzinnych stron,bez
      dziadkow,cioc itp.Mamy tu oczywiscie znajomych no ale to nie to samo.Nie ma z
      kim zostawic dzieciakow w razie czego wiec i o jakichkolwiek wyjsciach tez
      mozemy narazie zapomniec.
    • sloooneczko Re: Rodzice bez pomocy dziadków! 26.01.10, 14:49
      tak i dzielimy z tesciami dom.Calkowiecie nasz wybor. Zostali z
      corka pierwszy raz na pol godziny ( zaznaczam sami)jak skonczyla 17
      mcy chyba.Zostaje z nimi sama bardzo rzadko, jak chcemy sami
      pojechac na zakupy.
    • bogdziewcyna Re: Rodzice bez pomocy dziadków! 26.01.10, 14:52
      My co prawda dużo bliżej mamy dziadków, ale dziekco zawozimy im bardzo rzadko,
      raz na 2 miesiące , tak, żeby pobyła dłużej. Na co dzień jest niania, wymieniamy
      się z mężem, nie narzekam.
    • blaszany_dzwoneczek Re: Rodzice bez pomocy dziadków! 26.01.10, 14:55
      Moi rodzice nie żyją, a rodzice męża są starzy i to oni wymagają opieki z naszej
      strony. Mąż pracuje do późna, ostatnio stan teściowej się pogorszył, więc
      jeszcze wpada co wieczór do rodziców. Przychodzi na ogół jak już śpimy z małą.
      Nie ma opcji, że ktoś pomoże nawet raz na 3 miesiące. Może Cię to pocieszy, że
      nie masz jeszcze tak najgorzej.
    • majenkir Re: Rodzice bez pomocy dziadków! 26.01.10, 14:55
      Moje dzieci juz sa duze (10 i 8), ale wychowalismy je calkowicie
      sami. Cala rodzina na innym kontynencie smile.
      Jestem bardzo zadowolona, ze tak mi sie zycie ulozylo, nikogo nie
      musialam (nie moglam) prosic o pomoc, nikt mi sie nie wtracal w
      wychowywanie dzieci. Rodzina jest dobra z daleka smile.
      • mama-008 Re: Rodzice bez pomocy dziadków! 26.01.10, 15:03
        Rodzina jest dobra z daleka smile.
        piszesz o sobie mam nadzieje.
        bo ja złego słowa nie powiem na swoją (moja całą rodzinę i męża
        rodziców) za wielka pomoc przy dziecku! a bywało róznie i b.cięzko...
        fakt faktem rodzona siostra męża nawet prezentu na gwiazdkę nie
        kupiła mojemu synowi (nam tak - dziecku nie!)ale teściowe trafili mi
        sie super!
    • mrs.solis Re: Rodzice bez pomocy dziadków! 26.01.10, 15:02
      Tez zazdroszcze ludziom,ktorzy moga zostawic dziecko pod opieka np.
      dziadkow. W zyciu codziennym jakos sobie radzimy,ale odkad mamy
      dziecko (2 lata) nigdzie nie wyszlismy sam na sam. Podczas wizyty w
      polsce tesciowa nie chciala zostac sama z dzieckiem,bo bala sie ze
      bedzie plakac tak wiec na urlopie od godziny 20 siedzielsmy juz w
      domu. Czasem maz wyszedl wieczorem spotkac sie z kolegami na
      miasto,a siedzialam w towarzstwie tesciow i bezmyslnie gapilam sie w
      telewizor.
      • sommer08 Re: Rodzice bez pomocy dziadków! 26.01.10, 15:36
        Rodzice 900km od nas, tesciowie 650km. Dzieci 6,5 i 1,5r. No, ale ja nie
        pracuje, wiec odbieranie ze szkoly, zajecia dodatkowe, choroby dzieci itp. nie
        sa problemem.
        Do niedawna nie wychodzenie z mezem mi (nam) jakos nie przeszkadzalo, ale teraz
        mamy dwoje dzieci, minelo kilka ladnych lat takiego wspolnego zycia na obczyznie
        i naprawde przydaloby sie spedzic czas we dwoje od czasu do czasu... poza
        domem... Dlatego m.in. wracamy za rok-1,5 w rodzinne strony... A i dzieci beda
        szczesliwe mogac spedzac czas z dziadkami.
    • kasiak37 Re: Rodzice bez pomocy dziadków! 26.01.10, 15:40
      zartujesz chyba?Na tym wlasnie polega doroslosc i zalozenie swojej rodziny,o
      ktora sie troszczy razem ze wspolmalzonkiem.Dzieci sa wynikiem tego zwiazku i to
      rowniez jest Wasz psi obowiazek sie nimi zajmowac.Dziadkowie moga ale NIE musza
      zajmowac sie wnukami a juz traktowanie pomocy dziadkow jako ich obowiazku wedle
      wnukow to juz bezczelnosc.
    • mikams75 Re: Rodzice bez pomocy dziadków! 26.01.10, 16:38
      my jestesmy tez sami, pracuje na czesc etatu, poza tym maz tez od rana do pozna
      wieczora.
      O wieczornych wyjsciach to juz zapomnialam. Czasem gdzies wyskocze z kolezankami
      zeby nie oszalec, w soboty ide SAMA polazic po sklepach, co jest ogromnym luksusem.
      Dziadkow widujemy w wakacje przez tydzien czy dwa ale pomoc z nich srednia, bo
      dziecko nie przezwyczajone do dziadkow i tak klei sie do mamy.
      Poza tym to ciagne corke wszedzie ze soba - do lekarza, czy jak gdzies musze cos
      zalatwic itp. Poza tym, ze nie mamy czasu z mezem dla siebie, to jest ok, da sie
      przezyc. U nas zaleta jest dosyc elastyczny czas pracy wiec jak cos trzeba
      zalatwic, czy z maluchem na szczepionke itp. to mozna sie urwac i kiedy indziej
      odrobic.
      • kasia191273 Re: Rodzice bez pomocy dziadków! 26.01.10, 16:44
        ciezko jest, co tu kryc
    • kaja954 Re: Rodzice bez pomocy dziadków! 26.01.10, 17:51
      zazdroszcze ci tego poltora tyg co 3 m chociazsmile
      wszystko robimy sami, wypady we 2 sa marzeniem i nie ma czasu dla
      siebie. tesciowie mieszkaja daleko,moja mama 5 min ode mnie,ale nie
      interesuja ja wnuki,bo "jej nikt nie pomagal i ona musi odpoczac".
      mnie pomoc akurat nie interesuje,ale calkiem by nam bylo milo,gdyby
      zajrzala bezinteresownie do wnukow,tak by uczestniczyc w ich zyciu.z
      kolei gdy ja chce zajrzec,bo tez przeciez moge to zrobic,to nie ma
      czasu i "dzieci nabrudza". ratujemy sie przedszkolem. z tego powodu
      zastanawialam sie nad 2 dzieckiem dlugo,ale nie jest mi ciezej,
      wychodzi na to samo i weselej w domu.pogodzilam sie z ta sytuacja i
      nauczylam z tym zyc,wiele rodzin ma taka sytuacje
    • silje78 Re: Rodzice bez pomocy dziadków! 26.01.10, 17:54
      u nas moi rodzice mieszkają prawie 300km od nas, a teściowie w tym
      samym mieście. na codzień mała jest u teściów, z tego też powodu nie
      mamy serca zostawiać jej jak chcemy gdzieś wyjść. wychodzimy wtedy
      gdy przyjadą moi rodzice (raz w miesiącu) lub mała jest u nich
      (tydzień-dwa).
    • karro80 Re: Rodzice bez pomocy dziadków! 26.01.10, 18:07
      nie wiem ja się z mężem lepiej organizuję bez pomocy dziadków. Kilka
      razy zawozli mnie z małą do szpitala ale w zasadzie to dla nich żeby
      było im miło, że mogą coś dla niej zrobić bo mogłam jechać taksi czy
      jak normalna pogoda autobusem, dlaeko nie jest.
      Dziecko dość wymagające, bo przez grubo pierwszy rok w domu
      rehabilitacja i częste wizyty w przychodniach szpitalnych tudzież
      inne problemy.
      Wyjścia? Cóż z początku był problem, bo mała była izolowana w miarę
      możliwości przez pierwszą jesień/zimę, więc albo ja albo maż
      musielismy z nią być. Po ukończeniu jakiegoś roku wyłazimy razem -
      nie jest to stresujące czy problematyczne - no może kino czy teatr
      bylby kłopotembig_grin.
      Sylwestra np spędzaliśmy ze znajomymi w domu u nas i całkiem lajtowo
      było. Z tym, że my już jakoś dość dawno jakiegoś super hiper
      knajpiano-balangowego życia nie prowadziliśmy - więc dziecko
      zupełnie nie przeszkadza w takim życiu towarzyskim jakie lubimy.

      Tyle, że mnie bardziej zmęczyłaby mama mieszkająca przez 1,5 tyg niż
      wymagające duuużej opieki dzieckowink
    • mamainki Re: Rodzice bez pomocy dziadków! 26.01.10, 18:35
      Myślę,ze wygodnictwo przez ciebie przemawia.Moi rodzice i tesciowie mieszkają na
      miejscu,jednak nie liczę i nie korzystam z ich pomocy.Mam dwoje dzieci(4 lata,
      15 miesięcy) i daję radę sama.Nie mam niani,pani do sprzątania.Od 4 lat nie
      wychodziliśmy z mężem sami i jakoś żyjemy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka