Dodaj do ulubionych

dziecko 21 miesięcy, a odirera radość życia

27.01.10, 07:43
Postanowiłam, że napiszę co mnie męczy i nie wiem co już z tym robić.
Mianowicie mam syna co ma 21 miesięcy, nie mam już siły, wymusza co się da,
wiecznie wrzeszczy, nie ma dnia że wstanie rano i się uśmiechnie i coś powie (
bo z mową marnie) tylko marudzi i wrzeszczy od rana, teraz siedzę w domu bo
chora jestem, mąż odprowadził go do żłobka, mimo, że byłam z nim rano tylko
godzinę, może nawet i mniej, mam dość, boli już mnie głowa (a jak rano wstałam
nie bolała), może to i głupie ale mam uczucie jak by mi się przez niego świat
zawalił, wieczne ograniczenia, wysłuchiwanie jęków…mam wrażenie że to nie dla
mnie, nie nadaje się. Nie mam ochoty się nim zajmować bo po prostu chwilami
mam go dość. Są oczywiście momenty fajne, ale i tak te złe mi przesłaniają
wszystko.
Nigdy nie było tak, że było super, jak był mały odciągałam 6 miesięcy mleko bo
nie chciał ssać, wiec tez tego miałam dość, potem inne problemy i tak się
nawarstwia, wokół ludzie mówili ze okres minął najgorszy i teraz będzie
fajnie, a ja się tak nie czuje, czuje się okropnie, wiecznie smutna, zdołowana
i zła na własne dziecko, Kocham go ale jakoś dziwnie, czuje jak odbiera mi
radość życia, nie wiem co z tym robić, nie mam za dużo czasu, wręcz mam go
bardzo mało i nie mam nawet jak pójść do psychologa i pogadać, zresztą co to da??
Nie mam ochoty do ludzi wychodzić, na imprezy bo i po co jak rano trzeba do
niego wstać?? Nie można odespać, nie ma możliwości żeby do dziadków poszedł.
Chciałabym, żeby było inaczej ale nie potrafię jakoś sobie poradzić.

Jak Wy to widzicie? Czy ktoś może czuł się podobnie? Czy jakoś to można
zmienić? Bo ja już wątpię. Dodam, że jest to dziecko z tych co nie usiedzą 1
sekundy, niczym się nie zajmą, i wszystko z pościągają, wiecznie zwracanie
uwagi na wszystko chodź i tak mieszkanie już tak jest dopasowane pod niego ale
pewnych rzeczy nie przeskoczę.




Obserwuj wątek
    • jaguarka1 Re: dziecko 21 miesięcy, a odirera radość życia 27.01.10, 07:58
      Witaj!
      Czuje sie tak samo jak Ty. Coraz wiecej jest takich chwil, że mam
      wszystkiego dość, schowałabym sie do mysiej dziury.
      Mój syn ma 28 m-cy. Jesteśmy cały dzien we dwoje, mąż długo pracuje.
      Przeprowadzilismy sie do miasta gdzie nie mamy prawie zadnych
      znajomych czy rodziny. Wszyscy sa daleko. Tak wiec jestem caly czas
      z małym, niewyspana, ciągle zmeczona, prawie zero kontaktu z innymi
      ludzmi. Jeszcze teraz przez te mrozy czlowiek siedzi w domu. A to
      wszystko bardzo dziala na psychike. Chciałabym małego wysłac od
      wrzesnia do przeczkola aby moc w koncu poszukac pracy ale szanse sa
      marne bo ja nie pracuje a pierwszenstwo maja te rodziny co pracują.
      I tak błędne koło sie zamyka. Ile ja juz nocy przepłakałam... czy to
      sie kiedys zmieni? i Odżyje? Nie mam tu nikogo i to jest najgorsze -
      samotność!
      Pozdrawiam Cie serdecznie!
      • kirsza1 Re: dziecko 21 miesięcy, a odirera radość życia 27.01.10, 08:09
        a skąd jesteś?
        ja pracuje ale co z tego? mnie to nie pomaga a myślałam, że pomoże, w pracy jest
        ok ale siedzenie w domu męczy strasznie
        teraz od pon siedzę w domu bo jestem chora i mąż zawozi małego do żłobka o 7 i
        wracają około 16 i co? cały dzień mam dla siebie a i tak to za mało i chodzę zła
        popołudniu. Pomyślicie..samolub...nie wiem sama jak to nazwać
        • jaguarka1 Re: dziecko 21 miesięcy, a odirera radość życia 27.01.10, 08:34
          Mieszkam pod Zielona Górą.
          Bardzo marze o znalezieniu pracy, o kontakcie z ludzi.Mnie tez
          siedzenie w domu bardzo meczy, dołuje. Płacze, krzycze, złoszcze sie
          i tak w kolko.Sama sibie juz nie moge zniesc.
          Wcale nie jestes samolubem. To te zycie takie. Za malo radości a za
          duzo kłopotów, zmartwien.
          Pozdrawiam!



          • kirsza1 Re: dziecko 21 miesięcy, a odirera radość życia 27.01.10, 08:38
            u mnie też pełno zmartwień, mieliśmy się przenieść do większego mieszkania
            wszystko się przeciąga bo nas facet co robił remont oszukał...ah...
            idę sobie zrobić paznokcie i idę po sklepach pochodzić, już dziś czuje się
            lepiej, jutro idę do pracy to wyjdę na chwilkę mam nadzieje ze nie będę się
            potem czuć gorzej
        • zabulin Re: dziecko 21 miesięcy, a odirera radość życia 27.01.10, 08:36
          Pomyślicie..samolub...nie wiem sama jak to nazwać

          Ja raczej myslę: totalne zmęczenie materiału.

          Ani cię nie będe pouczać , ani oceniać, ale tak mysle: czy ty i
          twoje dziecko nie wpadliście w błędne koło.

          On marudzi, ty sie denerwujesz i przygnębiasz, no więc on widząc
          mame przygnębioną, znów marudzi, etc.

          Wiesz co, moj synuś pojutrze kończy dwa lata. Miał 5 m-cy gdy
          wróciłam do pracy (najlepsza decyzja świata). Z małym została moja
          mama. Zmarła gdy miał 9 m-cy i musiałam wtedy zostać z małym 1,5 m-
          ca w domu, zanim znalazłam nianię.
          I ja wiem, co znaczy cały dzień z małym maruderkiem smile Dopóki syn
          nie nauczył sie chodzić, jęczał bez przerwy. Wszystko było źle:
          kojec, łóżeczko, wózek, podłoga. Tylko ręce. Miałam dość.
          Do przeżyć związanych ze śmiercią Mamy doszła frustracja i
          podenerwowanie, bo nawet do wc brałam go ze sobą. Jak próbowałam go
          zostawić na tą chwilę w kojcu, to płakał tak, że mi sie ręce
          zaczynały trząść, serce ściskało i nawet się załatwić porządnie nie
          mogłam wink


          Było, minęło. Teraz tez potrafi dać popalić, ale ja nikogo tak nie
          kocham jak jego. Ja sie przestałam napinać, przejmować wszystkim i
          chyba poczuł że się mama rozluźniła. Kochamy sie jak Jaś i
          Małgosia smile

          Poza tym ja po smierci mamy inaczej skaluję problemy i nauczyłam sie
          cierpliwośći. A niecierpliwość to było moje drugie imię smile
          A taka cecha znacznie utrudnia życie, zwłaszcza z małym człowiekiem

          A nie możesz pojechac na kilka dni do rodziny??: ciocie, czy babcia
          jak maja wnuka od święta pewnie go z rąk nie wypuszczą smile a ty
          odsapniesz.
          Tobie potrzebny odpoczynek i wsparcie, choćby psychiczne. A jakbyś
          sie umawiała z jakąś koleżanką, która ma dziecko w podobnym wieku???
          Oderwałabys sie od problemów.

          A to marudzenie synka...albo nastrój mu się udziela,albo... nie
          wiem. A zdrowy??? Córka znajomych była straszna marudą i nie
          wiedzieli czemu. Potem wyszły pasożyty, dziecko przeleczone i
          przestało byc mu tak źle.


          POzdrawiam

          Życze siły i wytrwałości.
        • lupa_87 Re: dziecko 21 miesięcy, a odirera radość życia 27.01.10, 08:41
          Ja myślę, że nie jesteście odosobnione swoich odczuciach. Ja
          siedziałm w domu jakoś ponad rok. Jak siedziałam w domu to źle bo
          można ześwirować od tego kieratu, jak poszłam do pracy to też źle bo
          nie ma czasu na dziecko, dom. Mój synek też dał mi w kość prze
          pierwszy rok. Alew teraz ma 2,3 latka i jest fajnie. Wszystko zależy
          od tego czy Twoje samopoczucie oraz zachowanie Twojego dziecka są w
          miarę powszechne i w normie. Chodzi i o to, że jeśli Twoje złe
          samopoczucie nie zmienia się w ogóle to ja na Twoim miejsu poszłabym
          do psychologa. Macieżyństwo może zdecydowanie przybić i ciężko je
          ogarnąć. Jedno jest pewne, jeśli od dłuższego czasu sama nie radzisz
          sobie z tym to czas najwyższy zwrócić się o pomoc do specjalisty. W
          dzisiejszych czasach to nic szczególnego. Lepiej od razu się za to
          wziąść bo samo na pewno się nie poprawi, a będzie tylko gorzej. Tym
          bardziej, że może się to przełożyć na twoje reakcje i relacje z
          dzieckiem. Co do dziecka to taka sama sytuacja. Jeśli uważasz, że
          jego zachowadnie odbiega jednak od normy to zasięgnij porady
          lekarza, psychologa dziecięcego. A może jego zachowanie jest silnie
          skorelowane z twoim i koło się zamyka. Spróbuj, przecież to nie
          zaszkodzi a może całkowicie wszystko odmienić. Oczywiście nie od
          razu, bo to wymaga dużo pracy i czasu, ale przynajmniej nie będziesz
          sobie miała nic do zarzucenia.
    • mama-008 Re: dziecko 21 miesięcy, a odirera radość życia 27.01.10, 08:36
      nie wiem czy Cie to pocieszy czy wręcz przeciwnie: mój synek tez ma
      21 mieś, z czego 1 rok jego żcya spędzilismy w wiekszości na różnych
      oddziałach szpitalnych, syn jest niepełnosprawny, 4 razy w tyg
      rehabilitacja, do tego zajecia rozwijające 2 razy w tyg, 2-3 wizyty
      u specjalistów (kontrolne ) w tygodniu, własciwie to tylko weekendy
      mamy dla siebie na złapanie oddechuwink
      nie nudzę się jak widziszwink
      syn budzi mnie rano usmiechem od ucha do ucha tym samym sie
      odwdzieczam jemu, zasypia tez usmiechniety bo ja jestem
      usmiechnieta...owszem - sa momenty że chciałabym chwilke ciszy bo on
      np sie uparł na coś tam, żeby np zjadł zupe jak człowiek a nie
      jedzenie w koło a on sie wygłupia i bawi miską, itp.
      mimo tego wszystkiego co nas spotkało - jego niepełnosprawnosc,
      życie na pełnych obrotach 24 na dobę, szukanie lekarzy, przyczyn,
      diagnoz- nie wyobrażam sobie życia bez Niego!

      myślę że poprostu NUDZISZ SIĘ, przytłaczają Cię najzwyklejesze
      czynności dnia i zachowania dziecka - to małe dziecko ma prawo drzeć
      sie marudzić itp szczególnie że widzi mamę wiecznie wnerwioną!

      ogranij się kobieto i pomyśl że mogłabys miec gorsza sytuację...
      masz szczęscie posiadania zdrowego synka, męża pomocnego, pracę i
      nie umiesz tego docenić bo co? bo syn marudzi a Ciebie głowa boli od
      tego?????
    • anettchen2306 Re: dziecko 21 miesięcy, a odirera radość życia 27.01.10, 08:40
      A ja powiem ci tak: zacznij myslec, ze dziecko to CZESC rodziny a
      nie jej pepek! Nie trzeba i nie nalezy wrecz mu wszystkoego
      podporzadkowywac. Mam wrazenie, ze wy wlasnie sie jemu
      podporzadkowaliscie, ba przemeblowaliscie nawet mieszkanie, by JEMU
      bylo wygodnie sad Takie male "licho" ma swoj rozum (mam corke w
      podobnym wieku, zlosnica straszliwa) i doskonale wie, ze wrzask
      dziala! Jak robil tak wczesniej to doskonale sobie utrwalil, ze to
      dziala, ze dostanie to, czego w danej chwili chce. Byc moze tez
      probuje na siebie zwrocic uwage, zebyscie sie z nim pobawili. Ale
      tak uczciwie pobawili, pozajmowali a nie wysypali klocki, hop na
      kanape i gazeta do reki sad Trzeba zadbac tez o siebie, o swoj
      zwiazek, koniecznie zaczac wychodzi, inaczej sfikoswac mozna. Malego
      odstawic gdzies do babci, dobrych znajomych. Pojsc do kina, na kawe
      i pogaduchy do kolezanki i to bez "licha" smile A moze to zlobek tak
      dziala na waszego malego? Pomysleliscie o tym? Halas, rozgardiasz,
      duzo dzieciakow... Nie kazdy jest potem wyciszony, sprawdzilam na
      synu ktory chodzil swego czasu do przedszkola. Wracal
      naladowany "negatywna" energia. Grupa byla liczna, halasliwa
      (skarzyl sie jako 3 latek, ze od halasu boli go glowa!), pani nie
      zawsze miala wszystko pod kontrola.
      Co do odciagania mleka przez 6 mcy - ja bym juz dawno odpuscila smile)
      Macierzynstwo ma sprawiac radosc a nie oznaczac pasmo wyrzeczen,
      umartwien i poswiecen. Wszystko ma swoje granice. Przechodzilam to
      ze starszym synem, ktory malo spal, nieregularnie spal, wstawal o 5
      rano (!), jadl co prawda dobrze, ja studiowalam,. pracowalam na 1,5
      etatu i tez odciagalam mleko. Po powrocie do pracy odciagalam
      jeszcze przez miesiac. Potem odpuscilam i sobie i jemu. Przeszlismy
      na butle i ... poczulam sie lepiej smile) Co z tego, ze dzieciak
      zdrowy jak matka zaryczana, zakompleksiona i bez checi do zycia?
      Ja tutaj w naszej okolicy tez nie mam wielu znaojmych, przyjacio jak
      na lekarstwo, Mieszkam na tradycyjnej niemieckiej wsi, gdzie diabel
      mowi dobranoc smile Moje drugie macierzynstwo jest jednak zupelnie
      inne od pierwszego: po pierwsze odpuscilam sobie. Mala chodzi spac
      wtedy, kiedy jej sie zachce, przewaznie o 22 smile) Nigdy nie robilam
      nic na sile, chcialam isc na spacer to szlam, nie to nie. Oddawalam
      ja regulernie do babci i dziadka, do ciotki, ba nawet do znajomych :-
      ) Potem skrzyknelysmy sie w kilka mam i zorganizowalysmy sobie same
      we wsi obok taki "klub raczka" (raczkujacych dzieci). Sali na
      spotkania i kawy do ekspresu uzycza miejscowy proboszcz smile Pijemy
      kawe, robimy sobie sniadanie, dzieciaki sie bawia a my plotkujemy,
      smiejemy. Mi te spotkania bardzo dobrze zrobily. Pospiewamy z
      dzieciakami piosenki, powyglupiamy sie w ramach odstresowywania smile)
      Co z tego, ze jak sie wyjdzie gdzies wieczorem to rano trzeba wstac?
      Trzeba tak czy siak! Siedzenie w domu i myslenie "o jak mi zle, jak
      niedobrze" tez do niczego nie prowadzi. Byc moze taka zmiana
      otoczenia zrobi wam i dziecku dobrze? "Odpoczniecie od siebie"
      fizycznie i psychicznie smile Glowa do gory! Zaczac myslec o sobie,
      nie sluchac "dobrych" rad, ze najpierw i przede wszystkim dziecko,
      ze trzeba myslec o dziecku, ze kiedys ci to wynagrodzi... Szczesliwe
      dziecko to tez szczesliwa mama. Dzieci szybko sie orientuja, ze cos
      jest nie tak,
      • kirsza1 Re: dziecko 21 miesięcy, a odirera radość życia 27.01.10, 08:51
        Dzięki za wpisy, czytam z uwagą.

        Dodam, że ja jak mały był maluteńki i to sądziłam ze mam doła pewnie przez to
        odciąganie mleka, po czym skończyłam odciągać i co wcale lepiej nie było...jak
        się urodził miał wzmożone napięcie mięśni, krzywił głowę, i tez od lekarza do
        lekarza, rehabilitacja do roku, ale już jest dobrze naszczeście
        Dziś rano i co była awantura?
        wcześniej mały dostawał butle do łóżka, pil mleko a my w tym czasie jakoś do
        pracy mogliśmy się przyszykować, a od pewnego czasu nie chce pic w łóżko tylko
        chce zęby wziąć go na ręce i z nim siedzieć on będzie pil, nie ma na to czasu
        rano żeby z nim 15 min siedzieć, poza tym co to znaczy ze on wymusza?? ze albo
        go wezmę na ręce albo ryczy na cały blok i dziś rano mu nie odpuściłam to aż się
        zanosił, mało wypił i wył

        • zabulin Re: dziecko 21 miesięcy, a odirera radość życia 27.01.10, 09:01
          ze albo
          > go wezmę na ręce albo ryczy na cały blok


          Typowe, poryczy, przestanie. Jak ze trzy razy nie ustąpisz,
          to "zakuma" ze twrdsza od niego jesteś.


          A popieram kolezankę z niepełnosprawnym dzieckiem- trzeba sie
          cieszyć, że twój zdrowy. Jak widzisz, więcej tu mam, które
          miały "przycieżkie okresy"

          My też w 9 dobie życia wylądowaliśmy w szpitalu, syn miał zum. Potem
          przez rok, co pare tygodni, pobierania moczu. Ciągle niejednozanczne
          wyniki, lekarze, stres przy pobieraniu moczu, bo ciągle
          niejednoznaczne wyniki, i pośpiech, żeby zdązyć do alb. przed pracą,
          a tu wtedy mały jak na złość nie sika smile I tak wkoło.
          Kłopoty z karmieniem- albo akrmiłam przez kapturki albo odciagałam
          jak ty (do 8 m-ca).Okropieństwo smile Nie zrezygnowałam z piersi , bo
          w związku z zum-em, malutki dostał antybiotyk. Bałam sie że to mu
          połozy odpornośc i chciałam mu ja podnieśc nat. karmieniem smile


          Różniaste mamy kłopotysmile Nie ty jedna smile
        • mamasi Re: kirsza 27.01.10, 09:57
          wizyta u psychologa byłaby wskazana, podniosłaby cię na duchu, ale
          pewnie by powiedział że to ten wiek i musisz byc stanowcza. Moja
          mała jak miała 21 mcy to była okropna - bunt dwulatka jak nicsmile
          wszystko nie, ciągły wrzask, ja niewyspana więc w ogóle mnie
          wszystko wnerwiało.Siedzę z nia w domu więc sie zawzięłam - raz
          nawet tak się wkurzyłam że jak zaczęła wrzeszczeć to ja zniąsmile ale
          miała minę, aż się popłakałam ze śmiechusmile zaczęłam wtedy
          ją "wychowywać", nie oznaczało nie i koniec, byłam twarda, jak wyła
          tak wyła, potem okazało się że wystrczyły 3-4 dni i moje dziecko
          pojeło że świat sie wokół niej nie kręcismile teraz jest super, potrafi
          cały dzień bawic się klockami, jak nie mam czasu a ona chce się
          bawic ze mną to ja proszę aby coś mi pomogła zrobić, posprzątała
          (coć nie do końca jej to wychodzi a ja najczęściej mam wtedy więcej
          do robity) a dziś w końcu przespała całą noc bez mleka itp
        • anja0123 Re: dziecko 21 miesięcy, a odirera radość życia 29.01.10, 22:59
          Wybacz, ale w tym akurat przypadku to dziecko mialo racje, a nie wy.
          Posilki je sie z dzieckiem razem, a przynajmniej mu sie towarzyszy.
          Czego ty wymagasz od dziecka tym wieku? Zeby zrozumial, ze mama sie
          spieszy? Jak ci czasu brakuje, zeby z dzieckiem jak z czlowiekiem
          normalnie usiasc do stolu i zjesc sniadanie, to wstan te dziesiec
          minut wszesciej. Jak dziecko sie naje, to daj mu w raczke zabawke i
          powiedz, ze teraz musi troszke poczekac, bo mama idzie sie myc. Albo
          wez go do lazienki i daj sie pobawic zabawkami do kapieli. Takie
          trudne?
        • knati Re: dziecko 21 miesięcy, a odirera radość życia 31.01.10, 08:37
          A nie uważasz, że dziecko szuka MIŁOŚCI??? Że potrzebuje się przytulić, żeby go
          ponosić, żeby się z nim troszkę pobawić, powygłupiać? Moi marudzą jak nie
          poświęcam im czasu. Wiem dziś nie ma czasu, ale może warto zrezygnować z czegoś
          żeby mieć czas dla własnego dziecka, które ewidentnie potrzebuje Twojej uwagi!
          Poczytaj mu bajkę na dobranoc, jak nie mam przez dzień za dużo czasu dla dzieci
          to zabieram ich do swojego łóżka, przytulam i patrze jak zasypia. Musisz zmienić
          swoje nastawienie do syna bo on Cię potrzebuje. Ty się nie uśmiechasz a wymagasz
          od synka, żeby witał Cię uśmiechem. Dziecko robi to co my tobie nic nie pasuje
          jemu też. Nie zmienisz tego to on też nie.
    • mamalbrun Re: dziecko 21 miesięcy, a odirera radość życia 27.01.10, 11:00
      Codziennie rano wstając zadaj sobie pytanie co by było,gdybym Go nie miała?

      Wiesz,że dzieci umierają?Ja wiem.

      Powinnaś cieszyć się każdym marudzeniem,płaczem,śmiechem,gestem,całuskiem.Każdą
      chwilą.

      Czy wiesz ile takich chwil przed Tobą?Raczej nie...

      Doceń to co masz.

      Przesyłam ogromniastego całuska dla Twojego cudnego synusia.
      • tijgertje Re: dziecko 21 miesięcy, a odirera radość życia 27.01.10, 11:16
        mamalbrun napisała:

        > Codziennie rano wstając zadaj sobie pytanie co by było,gdybym Go
        nie miała?
        >
        > Wiesz,że dzieci umierają?Ja wiem.
        >
        > Powinnaś cieszyć się każdym
        marudzeniem,płaczem,śmiechem,gestem,całuskiem.Każdą
        > chwilą.
        >
        > Czy wiesz ile takich chwil przed Tobą?Raczej nie...
        >
        > Doceń to co masz.

        Och, jak to latwo powiedziec. Pewnie, ze inni maja gorzej, ale w
        sytuacji aopisanej przez autorke watku podejrzewam, ze jej odpowiedz
        by zabrmiala: ech, jakbym go nie miala, mialabym swiety spokoj. Moze
        co najwyzej nie przyzna sie do tego glosno...
        Skad moja hipoteza? Ano przechodzilam przez to samo. Fachowo to sie
        depresja zwie i jest to NAPRAWDE choroba, ktora trzeba leczyc!
        Dobry, doswiadczony psycholog czy psychiatra jest tu jak najbardziej
        wskazany, leki moga sporo pomoc, ale zwyciezyc z depresja trzeba
        samemu. Lekarz moze pomoc inaczej spojrzec na wiele spraw, ale prace
        trzeba wykonac samemu. Dla mnie zbawieniem okazalo sie znalezienie
        pochlaniajacego hobby, mlody byl akurat w tym samym wieku, mial
        niecale 2 lata a ja jakby nie bardzo silne poczucie
        odpowiedzialnosci za niego, prawdopodobnie bym ze soba skonczyla.
        mialam jednak na tyle sily, zeby isc do lekarza i otwarcie mu sie
        przyznac do tego, co mnie dreczy. A dreczyl mnie przede wszystkim
        wlasny perfekcjonizm. Jakis czas bralam leki, ktore pozwalaly mi
        latwiej stawic czola przeciwnosciom, bolowi (w ciazy polecial mi
        kregoslup i nieraz tygodniami z domu nie wychodze, zwijam sie z bolu
        mimo bardzo silnych lekow). Przelomem (poza hobby) okazalo sie u
        mnie uzmyslowienie sobie faktu, ze to nie dziecko jest marudne, ono
        jest tylko krzywym lustrem, ktore odbija wyolbrzymione moje wlasne
        nastroje. na szczescie z depresja sie uporalam i mam nadzieje,z e na
        stale, w momencie jak zaczelam olewac niektore rzeczy i doszukiwac
        sie jasnych stron zycia, siebie, partnera i dziecka nastapila
        niewiarygodna zmiana. mam dziecko aniola. Nie, zby taki latwy w
        obsludze byl, bo nie jest (oboje mamy autyzm), ale o dziwo radzimy
        sobie doskonale.
        Jeszcze zapytam, gdzie w tym wszystkim jest maz? Moj jet ode mnie 10
        lat starszy i nie brakuje mu stanowczosci, czasem niemal na sile
        zmusza mnie, zebym np pojechala polazic po sklepach, poszla z
        kumpela na kawe czy do kina. Soboty to dni tatusiowe, odkad mlody
        skonczyl rok, pakowalam im torbe i wybywali gdzies razem
        przynajmniej na pol dnia.
        • mama-008 Re: dziecko 21 miesięcy, a odirera radość życia 27.01.10, 11:40
          Och, jak to latwo powiedziec. Pewnie, ze inni maja gorzej, ale w
          > sytuacji aopisanej przez autorke watku podejrzewam, ze jej
          odpowiedz
          > by zabrmiala: ech, jakbym go nie miala, mialabym swiety spokoj.
          Moze
          > co najwyzej nie przyzna sie do tego glosno...Skad moja hipoteza?
          Ano przechodzilam przez to samo. Fachowo to sie
          > depresja zwie i jest to NAPRAWDE choroba, ktora trzeba leczyc!


          ja proponuję autorce wątku terapię wstrząsową: przejdź się na
          oddział np onkologii, kardiochirurgii, neurologii dziecięcej albo
          nawet do hospicjum - spędź tam "chwilę" - od razu docenisz co masz!
          żadne leki Ci nie będą potrzebne bo wg mnie nie masz depresjii a
          przerosły Cię obowiązki matki (i żony?) i nie radzisz sobie bo
          myślałaś że mleko będzie jak w kraniku - dziecko pieknie chwyci
          pierś - i bezboleśnie, pojje, pójdzie spać ty kranik zakręcisz do
          nastepnego karmienia,później dziecko bedzie sie pięknie same bawiło,
          bedzie grzecznie jadło i usmiechało sie do mamusi 24 na dobę...

          najprościej powiedzieć ma depresję, robic z siebie cierpietnicę i
          brac leki (nie mówie że zawsze tak jest) a niżeli wziąźć się w garść
          i ogarnąć cały ten rozgardiasz i cieszyć się drobnostakami, czy jak
          któraś z koleżanek napisała: nawet krzykiem, marudzeniem,
          jękiem...doceń to że syn tak reaguje i jezt żywym dzieckiem.
          niektóre mamy nawet i tego nie usłyszą od swoich ciężko chorych
          dzieci - chyba że mowa o jęczeniu z bólu...

          każda z nas ma jakies problemy czy ma dziecko zdrowe czy chore i
          każde problemy są probelami dla nas samych bez względu na sytuację w
          mniejszym lub wiekszym stopniu powazne, Ty masz z marudzącym
          dzieckiem a ja z chorym dzieckiem za którego życie bym oddała aby
          tylko było pełnosprawnych i zdrowy umysłowo, i uwież mi - znam
          mnóstwo mam dzieci niepełenosprawnych - nigdy od żadnej nie
          słyszałam MAM DOŚĆ!

          i powtórzę się - doceń co masz...
          • tijgertje Re: dziecko 21 miesięcy, a odirera radość życia 27.01.10, 13:14
            mama-008 napisała:
            ja proponuję autorce wątku terapię wstrząsową: przejdź się na
            > oddział np onkologii, kardiochirurgii, neurologii dziecięcej albo
            > nawet do hospicjum - spędź tam "chwilę" - od razu docenisz co masz!
            > żadne leki Ci nie będą potrzebne bo wg mnie nie masz depresjii a
            > przerosły Cię obowiązki matki (i żony?)

            Jaaasne... jak ktos nie mial do czynienia z depresja, ten w zyciu
            nie pojmie co to za stan. Porownywanie z innymi ma tylko odwrotny
            skutek i po takiej wyzycie na onkologii to sie mozna co najwyzej z
            miejsca isc powiesic. Czlowiek z depresja nie mysli: ach, po co sie
            uzalam nad soba, skoro inni maja duzo gorzej, a u mnie jest w sumie
            calkiem fajnie. Czlowiek z depresja w takiej sytuacji tylko sie
            pograza bardziej, bo skoro inni z duuuzo gorszymi problemami jakos
            sobie radza, a ´ja z pie...mi nie umiem, to jestem do niczego`.
            leki nie rozwiazuja problemu, ale pozwalaja nabrac dyzstansu i
            przetrwac okres, gdy trzeba sie nauczyc inaczej patrzec na zycie. W
            depresji to nie jest tylko przejaskrawianie wymyslonych problemow,
            to stan, gdy organizm ma zaburzona produkcje `hormonow szczescia`,
            seotoniny i endorfin i czasem konieczne jest wprowadzenie lekow,
            ktore albo te substancje uzupelniaja, albo stymuluja ich produkcje.

            przeszlam w moim odczuciu pieklo, mimo ze obiektywnie mialam
            wszystko o czym dusza zapragnie i porownania wcale nie byly
            stymulujace, pracowalam w szkole zycia, nosze pamiatkowe blizny
            nawet, pracowalam z dziecmi zwiazanymi z hospicjum i na roznosci sie
            w zyciu napatrzylam i znam sytuacje z obu stron. majac chore czy
            niepelnosprawne dziecko wydaje sie, ze autorka watku ma wymyslone
            problemy. Dla niej moze to byc rownie ciezka sytuacja jak calodobowa
            opieka nad tuzinem ciezko chorych i uposledzonych dzieci. Nie da sie
            porownac 2 sytuacji z 2 przeciwleglych punktow widzenia.
            • mama-008 Re: dziecko 21 miesięcy, a odirera radość życia 27.01.10, 14:41
              dlatego napisałam jej że kazda z nas ma problemy dla której sa one
              duze badz małe ale ma - bez zwgledu na stan zdrowia dziacka majatek
              i status spoleczny. i to rozumiem.

              dziwi mnie tylko że na odleglosc i nie znajac dziewczyny sugerujesz
              jej głeboką depresję i leki a nie wiesz czy ona poprostu nie
              przesadza i marudzi bo dziecko ma żywe i głosne...
              • tijgertje Re: dziecko 21 miesięcy, a odirera radość życia 27.01.10, 16:45
                Sugeruje jedynie pomoc specjalisty, tylko on jest w stanie
                zdecydowac o diagnozie i ewentualnym leczeniu. Jej post zabrzmial
                dla mnie baaardzo znajomo, stad podsunelam MOZLIWOSC depresji, choc
                tlumnie uznano,z e przesadza i marudzi. Nasze wypowiedzi sa
                odpowiedzia na ten sam post i jak widac, kazdy czyta subiektywnie.
          • tijgertje Re: dziecko 21 miesięcy, a odirera radość życia 27.01.10, 13:22
            mama-008 napisała:

            i uwież mi - znam
            > mnóstwo mam dzieci niepełenosprawnych - nigdy od żadnej nie
            > słyszałam MAM DOŚĆ!

            Ludzie roznie reaguja, a po reakcjach na wypowiedz autorki wcale nie
            ma sie co dziwic, ze jak ktos ma nieco mniej sily, to sie do tego
            glosno nie ma odwagi przyznac. Ja niestety znam mame, ktora kilka
            miesiecy po porodzie, jakby nie to, ze maz czegos zapomnial i
            niespodziewanie wszedl do domu, cisnelaby niemowlakiem ze schodowsad
            Miala ciezka depresje poporodowa, kilka tygodni spedzila wowczas w
            szpitalu pod intensywna opieka psychiatry. Musiala brac leki,
            przeszla dluga terapie, ale teraz jest naprawde szczesliwa mama 2
            dzieci, jest wdzieczna, ze jej depresja niebyla lzejsza i zostala
            powaznie potraktowana, bo jak twierdzi wowczas nie byla soba i nie
            byla w stanie logicznie myslec. Moj mlody ma w szkole nauczycielke,
            ktora przez poltora roku po porodzie rowniez nie byla w stanie
            podjac pracy ze wzgedu na depresje i na szczescie nikt jej nie
            potepial, tylko dostala pomoc. Miala ciezki okres, jak pozniej
            poronila w 3 miesiacu ciazy, ale sie udalo, za kilka tygodni ma
            rodzic drugie dziecko i juz teraz psycholog ma ja na oku, bo
            najlepsze checi w walce z depresja nie zawsze wystarczaja, jesli
            trzeba walczyc samemu.
            • mama-008 Re: dziecko 21 miesięcy, a odirera radość życia 27.01.10, 14:44
              rozumiem, i współczuje autorce takiego stanu i podejścia do życia.
              mam tylko nadzieję że szybko przejży na oczy i doceni co ma bo byc
              moze jest to tylko stan niemocy i zdenerwowania bo dziecko jest
              absorbujące. ale byc moze ma powazny problem z psychika i potrzebuje
              specjalisty.
          • rulsanka Re: dziecko 21 miesięcy, a odirera radość życia 27.01.10, 22:10
            Mnie widok czyjegoś nieszczęścia NIGDY nie dodaje siły, nie powoduje, że
            doceniam, to co mam, wręcz przeciwnie, myślę o kruchości tego, co dla mnie ważne
            i jak niewiele dzieli mnie od kalek, trupów i wdów. To w sumie kwestia
            przypadku, komu przydarzy się nieszczęście, czasem sekundy zmieniają ludzkie
            życie. Mnie cudze nieszczęścia zawsze dołują.
            • black.joanna Re: dziecko 21 miesięcy, a odirera radość życia 30.01.10, 16:12
              Otóż to, mama 008 powinna się trzy razy zastanowić zanim napisze podobne bzdury.
      • palina22 Re: dziecko 21 miesięcy, a odirera radość życia 27.01.10, 15:40
        jak czytałam twoja wypwiedz to tak jakbym ja kilka miesiecy temu
        moje dziecko jeczy martudzi nie umie powiedziec co chce co mu jest
        ja zmeczona po pracy(do ktortj uciekłam zeby od dziecka odpoczasc
        czesciowo) mały mnie złosci nie da odpoczac kawy wypic krzyk ciagły
        w głowie słysze trwało do do czasu az mojej siostrze umarło niemowle
        ja jako ciotka tego maluszka niepotrafiłam sobie z tym poradzic a co
        dopiero moja siostra straciła cos co kochała najbardziej na swiecie
        co czuła widzac matki pchcajace wózki??? a ona chodzi palic znicz na
        cmetasz!!
        zmieniłam podejscie uspokojiłam sie wyciszyłam dziekuje Bogu za to
        co mam i moje dziecko moze wrzeszczec cały dzien nie spac w nocy ja
        rano do pracy jestem zmeczona ale mam to gdzies bo moje dziecko jest!
    • mw144 Re: dziecko 21 miesięcy, a odirera radość życia 27.01.10, 11:52
      Ja tu widzę początki depresji, więc może jednak warto skorzystać z pomocy
      psychologa lub psychiatry. Nie licz na to, że Twoje dziecko widząc znudzoną,
      smutną i złą matkę samo będzie szczęśliwe i uśmiechnięte od rana.
      Poza tym polecam lekturę forum "Strata dziecka" czy jakoś tak brzmi nazwa, może
      jak poczytasz, to docenisz, co masz i zaczniesz się leczyć.
    • leneczkaz Re: dziecko 21 miesięcy, a odirera radość życia 27.01.10, 12:00
      1. idź do psychologa/psychoterapeuty
      2. zapisz się z dzieckiem na zajęcia pozażłobkowe (wyjdziesz, spotkasz się z ludźmi)
      3. wynajmij nianię na 1 wieczór w tyg. i idź gdzieś z mężem
      4. 1 dzień w tyg. zostaw małża z dzieciem i idź gdzieś sama (z koleżanką?)
      5. zapisz się na studia, albo jakiś kurs
      ..........

      Jesteś nieszczęśliwą matką i 'produkujesz' nieszczęśliwe dziecko. Jesteście w
      zamkniętym kole. Naprawdę nie masz pomysłów jak z tego wybrnąć?
      Ja jak łapię doła od razu analizuję co jest nie tak i szukam rozwiązania. Nie
      pakuję się w historię w których nie jestem szczęśliwa (np. całodzienne siedzenie
      z dzieciem w domu), a jak niechcący w nie wpadnę to moje samopoczucie raz dwa
      daje mi poznać, że coś jest nie tak.
      Ale w tym wsyztkim pomoże ci psychoterapia.
      • mama-008 Re: dziecko 21 miesięcy, a odirera radość życia 27.01.10, 12:08
        wywaliłabym tylko punkt 2smile jak ma odpoczac od dziecka, domu i
        pracy, to najlepiej sama...
        • leneczkaz Re: dziecko 21 miesięcy, a odirera radość życia 27.01.10, 12:21
          Założyłam i tak optymistyczną wersję, że wyjdzie sama/z mężem 2x. Pozostałe dni
          można też wyjść do ludzi ale z młodzianem np. na hale zabaw czy na jakieś
          zajęcia. Bachor niech biega i demoluje a ona sobie porozmawia z innymi mamusiami smile
    • kasia_750 Re: dziecko 21 miesięcy, a odirera radość życia 27.01.10, 12:52
      Wizyta u psychologa może zmienić bardzo dużo - Twoje podejście do
      całej sytuacji.
      I tutaj, wbrew temu co piszą niektóre matki, psycholog absolutnie
      nie będzie kazał Ci porównywać się do innych, patrzeć na chore
      dzieci, bo to w ten sposób nie działa! Psycholog będzie w stanie
      doskonale wczuć się w Twoją sytuację, pomoże Ci zrozumieć co czujesz
      i zasugeruje jak możesz to zmienić, żebyś była szczęśliwa (wiem, bo
      byłam na kilku rozmowach).
      Doskonale rozumiem Twoje zmęczenie. Ja jakoś się trzymałam jak
      jeździłam z córką po szpitalach, walczyliśmy z ZUMami, rok
      rehabilitacji Vojtą, itp. Jak problemy się skończyły, zabrakło mi
      całej tej siły, było tak zupełnie normalnie, że cała sytuacja
      zaczęła mnie męczyć.
      Akurat w tym okresie zadzwoniła koleżanka z propozycją pracy. Na
      żłobek nie miałam szans, zatrudniłam nianię (której płacę większą
      część mojego wynagrodzenia...). Powrót do pracy był dla mnie
      najlepszą decyzją. W pracy czuję się doceniona, "dobra" w tym co
      robię. Natomiast w domu nikt się nie zachwycał zrobionym praniem,
      posprzątanym mieszkaniem czy ugotowanym obiadem (tutaj trochę
      rozumiem, bo gotować nie lubię i pewnie średnio mi to wychodziwink).
      Teraz czasami brakuje mi tych dni "sam na sam" z córką. Ale wszystko
      przede mną - właśnie jestem w ciąży wink
    • m_laczynska Re: dziecko 21 miesięcy, a odirera radość życia 27.01.10, 13:21
      A ja myślę, że to trochę 2 rzeczy na raz. Po pierwsze sama nie jesteś w
      najlepszej kondycji psychicznej i nie bardzo masz czas dla siebie (praca pracą,
      ale tu chodzi o jakieś zajęcie "dla siebie"), a drugie to właśnie bunt dwu
      latka. Ja mam taką teorię, że czasem jak nam jest nie najlepiej (i jak jesteśmy
      wrażliwe) to dzieciaki dosyć mocno "indukują" swoje uczucia na nas. Znaczy synek
      jest mały i jak mu smutno, jak się złości - to tak mu jest ogólnie źle, ale
      jeszcze za bardzo Ci nie powie co mu dokładnie doskwiera, bo sam do końca nie
      wie. Ale My mamy często odczuwamy to trochę za dzieci, albo razem z dziećmi.
      Ja siedzę w domu i też czasem mam jakieś jazdy (tym bardziej, że jestem w ciąży
      i jakoś mi to mocno nastrój obniża w zestawieniu z zimą) i widzę, że jak młody
      coś marudzi, to nieraz wkurza mnie to bardziej niż w zasadzie powinno. I wtedy
      mam dla siebie taką wskazówkę - wiem jak on się czuje (tak jak ja) i trochę na
      zasadzie współczucia próbuję zająć się jego "smuteczkami". A jak jemu się
      polepsza to i mi.
      Tylko, że kluczem też jest to, żebyś zadbała o siebie. Bo jak nie, to też w
      sobie nie masz za bardzo "miejsca" na pocieszanie kogoś i kółko się zamyka.
      • kirsza1 Re: dziecko 21 miesięcy, a odirera radość życia 27.01.10, 14:40
        czytam i sama nie wiem czy mam depresje czy może "zmęczenie materiału".
        za bardzo nie chce mi się wychodzić bo nie jestem zadowolona z swojego wyglądu
        PO CIĄŻY nie mogę schudnąć u to tez jest przyczyna tego wszystkiego a ze nie mam
        silnej woli, jem za dużo, nie mam ilu ani ochoty ćwiczyć
        ja wiem ze ludzie maja dużo więcej problemów, ale jak sobie o tym pomyślę to
        działa ale na chwilkę....potem jakoś zapominam i znów jest tak samo

        najgorsze jest to że synek już woli tatę, jak jestem z nim sama to jest OK ale
        jak jesteśmy oboje to tylko tata, a mama nie...w sumie się mu nie dziwię jak ma
        taką matę, nie biję go ale podnoszę nieraz głos na niego z tej bezsilności

        rano dziś wstałam, zrobiłam sobie włosy, paznokcie, pomalowałam, wyszłam trochę
        po sklepach pochodzić, kupiłam gotowy obiad w garmażerce i co? wcale nie jest mi
        lepiej, koleżanki w pracy
        w domu rano posprzątałam...




        • mama-008 Re: dziecko 21 miesięcy, a odirera radość życia 27.01.10, 14:50
          wyjedź do jakiegos SPA na weekendsmile zrelaksujesz się, odpoczniesz,
          i zatęsknisz za synkiem a on za Tobą. wrócisz do pracy z innym
          nastawieniem, spróbuj wyjsć raz w tyg na siłownie, solarium,
          POSTARAJ SIĘ przynajmniej skoro juz zakłądasz że Ci się nie chce.
          nie wiem - ja tak to widzę
          nie wiem jak Ci poradzić , a wydaje mi sie ze to nie depresa na 99%.
          tylko jak wspomniałas kryzys, zmeczenie materiału, zimowa deprecha
          itp.
        • kasia_750 Re: dziecko 21 miesięcy, a odirera radość życia 27.01.10, 15:10
          Nie musisz mieć depresji, żeby iść do psychologa smile
          Ja na pewno nie miałam depresji, po prostu potrzebowałam porozmawiać
          z kimś kto nie jest emocjonalnie związany ze mną i z moimi
          problemami (opinia psychiatry - jeżeli chcesz iść do psychologa na
          NFZ najpierw musisz iść do psychiatry po skierowanie).

          Nie dziwię się, że dziecko "woli" ojca jak jesteście we dwójkę.
          Przecież kiedyś musi się nacieszyć tatą a Ciebie ma na co dzień.
          I nie jesteś dla niego taką atrakcją jak tato. Po prostu. Jak byłam
          na wychowawczym moja córka reagowała dokładnie tak samo!
          Jesteś wspaniałą matką i synek na pewno bardzo Cię kocha. Nawet jak
          podnosisz na niego głos. Wiem, wiem, na tym forum są same cudowne,
          idealne matki, które nie krzycząwink

          Nie porównuj się do innych. Co z tego, że inni mają gorzej.
          Jeszcze inni, mają zdecydowanie lepiej... Prawda?

          Posprzątanie mieszkanie i ugotowany obiad też nie sprawia mi
          satysfakcji. Rozumiem doskonale. A jednorazowe wyjście niewiele
          zmienia. Bo potem trzeba wrócić do tego co było...
          • mama-008 Re: dziecko 21 miesięcy, a odirera radość życia 27.01.10, 15:20
            Nie porównuj się do innych. Co z tego, że inni mają gorzej.

            to z tego że mają a ona nie ma i powinna to docenić, zamin będzie za
            późno a nie użalac się...
            • kasia_750 Re: dziecko 21 miesięcy, a odirera radość życia 27.01.10, 15:33
              Bardzo mi przykro, że masz chore dziecko. Niestety żadna z nas nie
              ma na to wpływu. Rozumiem, że czujesz się rozżalona, że inni mają
              lepiej a tego nie doceniają. Ale po co to piszesz dziewczynie, która
              ma zupełnie inny problem? Żeby wpędzić ją w większe poczucie winy?
              Ukarać za Twoje własne nieszczęście? Wyładowujesz swoją złość i
              bezsilność na niej?

              > to z tego że mają a ona nie ma i powinna to docenić, zamin będzie
              za
              > późno a nie użalac się...

              Przykro mi, ale ona nic nie musi. Ma prawo być zmęczona.

              Moja córka była chora. Nie wiedziałam czy kiedykolwiek będzie
              chodzić, mówić, być taka jak inne dzieci. Ciężko było ustalić
              przyczynę różnych schorzeń. W tym czasie wcale nie porównywałam się
              z osobami, których dzieci były bardziej chore. Przeciwnie, ja
              widziałam tylko te zdrowe dzieci. Wg psychologa to zupełnie normalna
              i naturalna reakcja.
              Po tym wszystkim wcale nie czuję się mniej zmęczona jak moja córka
              marudzi. Inne warunki, inne oczekiwania.
              • mama-008 Re: dziecko 21 miesięcy, a odirera radość życia 27.01.10, 15:44
                Bardzo mi przykro, że masz chore dziecko. Niestety żadna z nas nie
                > ma na to wpływu. Rozumiem, że czujesz się rozżalona, że inni mają
                > lepiej a tego nie doceniają. Ale po co to piszesz dziewczynie,
                która
                > ma zupełnie inny problem? Żeby wpędzić ją w większe poczucie winy?
                > Ukarać za Twoje własne nieszczęście? Wyładowujesz swoją złość i
                > bezsilność na niej?

                napiszę Ci tak - nie zamieniłabym swojego dziecka z zespołem Downa
                na żadne inne piekne i zdrowe i jestem bardzo szczęsliwa że jest
                moim synkiem a ja jego mamą. więc po co miałabym wyładowywac sie
                na kims tylko dlatego że ma zdrowe dziecko? po co, jak mam swoje
                ukochane, zdolne, uśmiechniete, ?
                myślałam jedynie że terapia wstrząsowa jaka zastosowałam da Jej coś
                do myślenia że sa o wiele gorsze sytuacje w życiu niektórych mam i
                ich dzieci,niz wrzaska dziecka które przechodzi bunt 2 latka. tyle.

                kończe na tym swój wkład w tą dyskusję bo głodny najedzonego nie
                zrozumie i na odwrót.

                pozdrawiam i życze wszystkim mamom więcej cierpliwości i uśmiechusmile
                • silje78 Re: dziecko 21 miesięcy, a odirera radość życia 28.01.10, 10:58
                  nie odbieraj innej matce prawa do zmęczenia i bezsilności. to, że
                  jej dziecko nie jest chore nie znaczy, że ma być wiecznie zadowolona
                  z życia. każda z nas miewała gorsze i lepsze dni. ja też byłam u
                  psychologa, pomimo, że nie miałam depresji, ale mam dość narwany
                  charakter. wściekałam się na córkę z byle powodu, wieczorem płakałam
                  z powodu wyrzutów sumienia i obiecywałam sobie, że kolejny dzień
                  będzie inny. niestety newry i tak wracały. zaznaczę może tylko, że
                  frustrację pogłębiało to, że córka jest dość grzecznym dzieckiem.
                  do psychologa wybrałam się jak w chwili irracjonalnej wściekłości
                  podniosłam rękę żeby córkę uderzyć. opanowałam się, ale na drugi
                  dzień wylądowałam u psychologa. są to sprawy bardzo osobiste, ale
                  piszę o tym żeby autorka wątku skorzystała z tej pomocy bo warto. ja
                  teraz z psychologiem spotykam się raz w miesiącu, po to żeby
                  porozmawiać, wyciągnąć wnioski itd. z rozmowy z psychologiem
                  wyniosłam jedną główną lekcje. to nie dziecko nas denerwuje, tylko
                  MY denerwujemy się na nie. ja popracowałam nad sobą, przez pewien
                  czas brałam łagodne leki uspokajające (teraz czasami też biorę jak
                  jestem poddenerwowana). cieszę sie, że skorzystałam z pomocy.
                  oczywiście też denerwuję się czasami na córkę, ale wiem kiedy się
                  wycofać żeby lekkie zdenerwowanie nie zmieniło się w furię. zrobiłam
                  to dla córki. moja mam jest cholerykiem, nie biła mnie ale wszystko
                  było stawiane na ostrzu noża. ja nie chciałam żeby moja ola miała
                  taką nerwówkę. to jest inwestycja w dziecko tak więc znajdź czas na
                  psychologa. tylko pozostań przy takim przy którym nie będziesz bała
                  się otworzyć. ja pierwszy raz byłam u polecanej lekarki, ale po
                  pierwszej wizycie podziękowałam. nie potrzebowałam protekcjonalnego
                  tonu i pouczeń, ale zrozumienia i pomocy.
                  pozdrawiam
                  • mama-008 Re: dziecko 21 miesięcy, a odirera radość życia 28.01.10, 12:59
                    jak pisałam już wcześniej: każda z nas ma jakieś problemy i czy mamy
                    zdrowe czy chore dzieci - każdy problem jest problemem.

                    może patrze troszkę inaczej na pewne sprawy (np matek dzieci
                    zdrowych) bo sama jestem w innej sytuacji, i podejrzewam że i ja nie
                    do konca jestem w stanie zrozumiec ich problemy jak i one moich.

                    pozdrawiamwink
            • rulsanka Re: dziecko 21 miesięcy, a odirera radość życia 27.01.10, 22:22
              Ty się ciągle porównujesz... Rozumiem, że masz ciężko, ale tak to jest, że nikt
              tego nie doceni, choćbyś nie wiem jak krzyczała. Niestety zdolność odczuwania
              szczęścia i siła psychiczna są w jakimś stopniu kwestią chemiczną - hormony,
              neuroprzekaźniki. Piszę niestety, bo wiele lat żyłam jak we mgle, całkowicie
              pozbawiona radości życia, choć nie myślałam, że to depresja, nie byłam bowiem
              obiektywnie nieszczęśliwa ani smutna. Urodzenie dziecka nasiliło ten stan, aż...
              zaczęło przechodzić. Może dlatego, że uświadomiłam sobie, że właśnie mam
              depresję, a to choroba. Wcześniej myślałam, przecież inni mają gorzej - czyli ja
              nie zasługuję na pomoc.
              Nie zawsze ci, co są biedni, tacy się czują. Nie ma czegoś takiego, jak
              obiektywne szczęście. Człowiek to nie komputer.
    • meeg-gii Re: a moze to depresja? 27.01.10, 15:41
      moim zdaniem to masz depresje, jezeli mozesz to idz porozmawiaj z psychologiem,
      na pewno pomoze , a jak nie to moze z mężem?
      głowa do góry smile
      pozdrawiam
    • budzik11 Re: dziecko 21 miesięcy, a odirera radość życia 27.01.10, 15:45
      Nie jestem specjalistką, ale IMO to nie wina dziecka, tylko tego, że być może
      masz depresję. Choćbyś miała idealne - ciche, niewymagające, samowystarczalne
      dziecko, to wkurzałoby cie coś innego. A tak - ty jesteś nerwowa i zdołowana,
      dziecko to czuje i tez jest nerwowe i miauczące i tak się wzajemnie nakręcacie.
      Aż nie wierzę sama, że to piszę, ale "szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko".
      Idź do lekarza (psychiatra), zacznij się leczyć, od razu zobaczysz świat w
      innych kolorach.
      BTW - im bardziej próbujesz się uwolnić od dziecka, odpocząć od niego - ono
      jeszcze bardziej będzie lgnęło do ciebie. Dzieci są jak sprężyny - im bardziej
      odpychasz, tym bardziej cię oblega. Jakbyś mu poświęciła trochę czasu, to byłby
      usatysfakcjonowany i mniej marudny. DZieci potrzebują uwagi rodziców, nawet
      jeśli dostają uwagę tylko jak psocą i dostają OPR, to i tak są szczęśliwe, bo
      lepsza taka uwaga niż żadna. Dzieciak woli, żeby rodzic na niego nawrzeszczał
      niż go nie zauważał i olewał (czyt. chciał, żeby zajmowało się samo sobą).
    • jedynamama Re: dziecko 21 miesięcy, a odirera radość życia 27.01.10, 16:19
      www.dobryrodzic.pl/apel/
    • mama-ola Re: dziecko 21 miesięcy, a odirera radość życia 27.01.10, 16:47
      Ja tak miałam z pierwszym dzieckiem, albo podobnie.
      A teraz z drugim dzieckiem już tak nie mam. Pytanie - dziecko inne
      czy ja inna? Pewnie jedno i drugie...
      Wtedy receptą okazał się powrót do pracy. Idź, zanim się zaczną
      zapisy do przedszkola, wtedy bedziesz mogła w papierach wpisać, że
      pracujesz.
      Wspólczuję i pozdrawiam, trzymaj się... smile
    • camel_3d a zlobek lub przedszkole? 27.01.10, 16:55
      nie da rady nic znalezc??
    • camel_3d oj sorry,, 27.01.10, 16:56
      zapomnielem, ze ja mysle innymi kategoriami...
      tu nie ma problemow z oddaniem dzeicka do zlobka..jezeli sie nie pracuje...

      • kirsza1 Re: oj sorry,, 27.01.10, 22:32
        dodam, że moje dziecko chodzi do żłobka bo ja i mąż pracujemy na cały etat, ale
        nie wiele mi to pomaga, tzn w pracy jest ok ale w domu nie chudź....
        dziś było fajnie, bawiłam się z małym, lepiliśmy z ciastoliny i inne zabawy i
        było fajnie i nie marudził
        Tylko ciekawe na ile mi siły starczy, ale będę się starać zobaczymy co z tego
        wyjdzie, dzięki za wszystko

        • leneczkaz Re: oj sorry,, 28.01.10, 07:49
          To ile Ty spędzasz godzin z dzieckiem. Jak chodzisz do pracy, młody do żłoba i
          wciąż zaliczasz doły to już nie dzieciak i nie psycholog. To psychiatra, dłuuuga
          psychoterapia i pixy.
          Dziewczyno to z Tobą jest coś nie tak, odczep się od dzieciaka.
          • kasia_750 Re: oj sorry,, 28.01.10, 09:17
            Ja przy tej ilości postów też nie doczytałam, że kirsza1 chodzi do
            pracy a dziecko do żłobka... A teraz jest w domu tylko z powodu
            swojej choroby.
            W takiej sytuacji mimo wszystko znalazłabym czas na psychologa.
            Dla dziecka i dla swojego dobra.
            Dziecko na pewno jest marudne, bo przez cały dzień bardzo tęskni za
            rodzicami, szczególnie za matką, którą na pewno bardzo kocha.
            Marudzi, bo chce zwrócić na siebie uwagę. Nie mówi, więc nie potrafi
            w inny sposób wyrazić tego co czuje.
            • roneczka Re: oj sorry,, 28.01.10, 10:04
              A może twoje dziecko potrzebuje byś okazywała mu więcej miłości?
              Przytulaj je i całuj często i powtarzaj jak bardzo je kochasz.
              To powinno zaowocować.
              No i nie ulegaj jak coś wymusza. Trudno, niech płacze głośno, kup
              stopery jak twoja głowa tego nie trawi. Ale pod żadnym pozorem nie
              ulegaj.
              Ja w sklepie dziecku nigdy nie uległam, jak był mały. ok,12-18
              miesięcy. Jak ryczł na cały sklep że chce kinder jajo to brałam pod
              pachę i ryczącego wynosiłam ze sklepu. Teraz scen nie ma smile
              Ustępując dziecku wyświadczasz mu niedźwiedzią przysługę, a tego
              chyba nie chcesz.
              • camel_3d Re: oj sorry,, 29.01.10, 11:32

                > Ja w sklepie dziecku nigdy nie uległam, jak był mały. ok,12-18
                > miesięcy. Jak ryczł na cały sklep że chce kinder jajo to brałam pod
                > pachę i ryczącego wynosiłam ze sklepu.

                pewnei dlatego nie biore nigdy malego ze soba do sklepu. chodz ostatnio bylem
                dwa razy i byl spokojny..pewnie dosc zszokowany co to takiego..tyle pudelek
                itd.. a kinder jaja nie dostanie jeszcze dlugo.. smile)) na razie jedyne ze
                slodyczy to ma czekolade z 70% kakao i ciastka bez cukru big_grin
            • camel_3d rozumiem kobiete... 29.01.10, 11:22
              smile))
              moj maly tez biega do zlobka. Teraz niestety ma zapalenie oskrzeli i spedzam z
              nim caly czas..jazu..no czasem mozna si ezalamac..pomysly mi si ekoncza..a sam
              jakis taki niekreatywny...dzis sekunda nieuwagi i pomazal dlugopisem pposciel...
    • babong Re: dziecko 21 miesięcy, a odirera radość życia 28.01.10, 16:43
      moja rada: albo posluchaj powyzszych rad innych osob albo strzaskaj sie po twarzy i otrzasnij sie, bo widze, ze zadna podpowiedz Ci nie pasuje. Dziecko wychowuja rodzice i to jakie ono jest to Wasza zasluga, wiec pretensje miej do siebie i meza.
    • madresa Re: dziecko 21 miesięcy, a odirera radość życia 28.01.10, 21:47
      Chodzenie do pracy,oddawanie dziecka do żłobka to NIE JEST siedzenie
      w domu z dzieckiem!Właśnie takie rozdarcie może powodowac brak
      cierpliwości,w pracy myslisz o dzieciaku a jak jesteś w domu to
      chciałabys do ludzi itd.itp.Może to depresja,może niedojrzałość a
      może należysz do osób,które zawsze chcą czegos innego niż mają i
      nigdy nie są zadowolone.
    • merunka Re: dziecko 21 miesięcy, a odirera radość życia 29.01.10, 11:11
      Przychylam sie do odpowiedzi dziewczyn, ktore radza wizyte u
      specjalisty (pachnie mi to depresja, ktora, jak zaobserwowalam u
      znajomych, czesto wyglada (dla ludzi patrzacych z boku) bardzo
      delikatnie - "zaledwie" niezadowolenie, zmeczenie, brak radosci
      zycia i checi by cos z tym zrobic). Piszesz, ze jestes niezadowolona
      ze swojego wygladu i nie chce Ci sie z tym nic robic, taka
      obojetnosc wobec wlasnej osoby tez jest alarmujaca. Moj Synek jest o
      miesiac mlodszy od Twojego (i rowniez jest bardzo absorbujacy), mam
      do tego 3,5 latke, jestem w domu od urodzenia starszej Corci. Maz
      wychodzi do pracy o 5 rano i wraca o 19, nie mam w poblizu rodzicow
      ani tesciow, takze wiem co oznacza zmecznie i przesyt dziecmi,
      jednak u mnie wystarczy troche wiecej snu, wyrwanie sie z domu i
      energia powraca. Dlatego wydaje mi sie, ze mozesz cierpiec na
      depresje. Nie lekcewaz tego, wizyta u psychologa czy psychiatry
      (jakos mam do psychiatrow wieksze zaufanie) moze Ci pomoc, bez
      wzgledu na to, co Cie gnebi. Trzymam kciuki.
      • merunka Re: kirsza, 29.01.10, 11:51
        i jeszcze jedno. Twoj Synek, to jeszcze naprawde maluszek, ktory
        potrzebuje duzo uwagi, ciepla, milosci. Wedlug psychologow, to nie
        wiek, w ktorym dziecko jest gotowe na calodzienna rozlake z
        rodzicami. Jezeli juz chodzi do zlobka (nie zrozumcie mnie zle,
        rozumiem, ze nie kazdy ma mozliwosc, a nawet chec, by siedziec w
        domu z dzieckiem az do wieku przedszkolnego) to zadaniem rodzicow
        jest uzupelnienie deficytu uczuc i uwagi. Do tego dochodza rozne
        etapy rozwojowe - samodzielnosc przeplata sie z wiekszonym
        zapotrzebowaniem bliskosci. To co piszesz o porannej butli, znam
        doskonale, Synek do pewnego czasu samodzielny, nagle chcial by,
        asystowac Mu przy jedzeniu kaszki (trzymac Go na kolanach i podawac
        butle). Przystalam na to i po paru tygodniach znow chcial byc
        samodzielny. Rozumiem, ze rano sie spieszycie, ale moze moglabys sie
        poswiecic i wstac chwile wczesniej, zeby Maly mial te swoje 15 min
        bliskosci z Toba? Moje spostrzezenia co do dzieci sa wlasnie takie,
        ze czym bardziej respektuje ich potrzeby, tym szybciej staja sie
        samodzielne i chetne do wspolpracy.
        • hanula12 Re: kirsza, 29.01.10, 22:27
          ja miałam podobnie po porodzie, nie miałam na nic siły, synek mnie denerwował i
          naprawdę miałam mysli, ze chciałabym sie obudzić i mieć świety spokój (by
          np.mały pojechał do babci). myślę, że faktycznie były to początki depresji. też
          siedziałam całe dnie z dzieckiem w domu, nikt mi nie pomagał - mąż w pracy, mama
          nie miała ochotysad bardzo chciałam się cofnąć do czasów przed dzieckiem. dodam,
          że syna kochałam bardzo, ale chwilami miałam naprawdę dość.kiedy synek miał cos
          około 2-3 m-cy, zakrztusił się, zrobił się siny, charczał i miał problemy z
          podjęciem oddechu. przeżyłam wtedy szok totalny - w jedej ręce dzwoniłam na
          pogotowie, w drugiej dziecko i jednocześnie w samych skarpetkach pędziałam do
          przychodni. wszystko skończyło sie dobrze. a ja zaraz po tej sytuacji poczułam,
          że mogłam stracić najważniejsza osobę w moim życiu. i mój stosunek do małego i
          obowiazków z nim związanych zmienił się zupełnie. nic mi już nie przeszkadzało.
          najważniejsze że był cały i zdrowy.
          a Tobie radzę iść do specjalisty, by pomóc sobie i dziecku też, bo może on
          czuje, że jesteś zdenerwowana juz od rana i dlatego sam jest zdenerwowany.powodzenia
    • beatiness Re: dziecko 21 miesięcy, a odirera radość życia 30.01.10, 15:13
      to może być depresja. niełatwo ją zdiagnozować, a choruje na nią bardzo dużo ludzi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka