Dodaj do ulubionych

Adopcja labladora i dwoje małych dzieci

16.03.10, 12:27
Witam wszystkie mamy mające doswiadczenie z zespołem dziecko+ pies.
Mam dwoje małych dzieci ( 4 mies i 1,5 roku) i chciałabym adoptować
suczkę rasy lablador ponieważ:
- chcę aby moje dzieci miały kontakt z jakimś zwierzęciem
najodpowiedniejszy byłby właśnie pies,
- lablador to jak słyszałam bardzo łagodne dla dzieci psy i
dosyć "łatwe" w wychowaniu,
- kocham zwierzęta a najlepiej by było gdyby to pies był własnie
obiektem miłości, i to duuży pies,
- chcę zrobić coś dobrego dla tej bedaczynki
i w dodatku przeprowadzam się na działkę na wsi i nie chcę być tam
samauncertain
ale nie wiem czy jest sens ponieważ:
- dam sobie radę z dwójką dzieci psem i mężęm???
- na działce jest średniej wielkości kuchnia i duży pokój
wystarczyłoby mu??
- i ile taki pies je i co??
- wrazie co na kilka godzin mogłabym takiego psiaka wypuścić na
dwór??
Poradźcie mi czy mam go barać czy zdecydować się na innego co prawda
zawsze chcialam mieć labladora ale sama nie wiem czy dam radę bardzo
chciałabym mu pomóc
Obserwuj wątek
    • figrut Re: Adopcja labladora i dwoje małych dzieci 16.03.10, 12:44
      Wiele Tobie o tej rasie nie napiszę, bo ja to raczej w zaprzęgowcach
      bardziej obeznana wink Jest to jednak rasa którą kiedyś rozważałam ze
      względu na łagodny stosunek do dzieci, więc zbierałam informacje od
      właścicieli.
      To pies który potrzebuje dużo ruchu. Nie wybiegany będzie szalał,
      skakał i w ten sposób rozładowywał swoją energię, a przy takich
      małych dzieciach nie jest to pożądane zachowanie. Oczywiście może Ci
      się trafić psiak nie skaczący i dobrze wychowany, ale liczyć musisz
      się z wszystkim. Piszesz o dzieciach i mężu na głowie. Może to
      właśnie byłby przełom, mąż zakochany w psiaku zapewniłby mu
      odpowiednią dawkę ruchu ? To pies który potrzebuje człowieka jak
      powietrza, więc nie można zostawiać go na długie godziny samego na
      podwórku (działce). Tyle pamiętam dość dokładnie, więcej niech
      napiszą właścicielki tych psów, bo to one lepiej znają ich
      zachowanie.
      Tak od siebie dodam. Gdybym miała tak małe dzieci, męża którym trzeba
      byłoby się zająć "jak dzieckiem" (wiem o co chodzi wink ), to nie
      zdecydowałabym się na psa wymagającego dużo ruchu który będzie na
      mojej głowie.
      • kasiuchna_symphonica Re: Adopcja labladora i dwoje małych dzieci 16.03.10, 12:51
        powiem tak: mam dużą działkę nad rzeką a nasza rodzina należy do
        tych raczej aktywniejszych, syn potrafi przesiedzieć na dworzu nawet
        6h w mrozach do -10 oczywiście z przerwami więc napewno ową dawkę
        ruchu bu miał tylko koniecznie taki psiak musiałby być na smyczy?
        jak dla mnie to mógłby szaleć kopac doły szczekać co tylko by chciał
        byleby nie był na dworzu całkiem zależny ode mnie...
    • maadzik3 Re: Adopcja labladora i dwoje małych dzieci 16.03.10, 12:51
      Heja,
      Ja psiara jestem i pies w domu byl jak sie syn urodzil. Generalnie duet
      pies-dziecko moim zdaniem jest swietny przy spelnieniu kilku warunkow i na
      ponizsze pytania odpowiedz sobie szczerze (mnie nie musisz): czy bedziesz przy
      dwojce miala dosc czasu na wychowanie psa? (pies potrzebuje czasu z czlowiekiem,
      szczeniak mnostwo, dorosly pies troche mniej ale wciaz duzo) Obejmuje to:
      spacery, nauke domowych rytualow, podstawowe szkolenie. Wez pod uwage ze spacer
      z wozkiem, uciekajacym dwulatkim i niewychownym psem to koszmar. Po drugie - co
      z psem w wakacje? Czy jezdzicie w miejsca w ktorych pies bedzie mile widziany
      ewentualnie czy macie na miejsu mozliwosc zapewnienia psu na ten czas dobrej
      opieki? Czy naprawde chcesz labradora? Sa lagodne, ale bardzo energiczne, silne
      i nieulozone moga byc na spacerach trudne (przez swa energie i chec zabawy, ale
      to tez moze dac popalic). Jesli po przemysleniu dalej bedziesz chciala psa
      proponuje rozwazyc rase mniejsza (lub mniejszego kundelka), spokojniejsza i tez
      dziecio-przyjazna. I raczej mlodego psa ale nie szczeniaka. Ochrona szczeniaka
      przed dziecmi, zabawek przed szczeniakiem, trening czystosci psiaka i nadzor nad
      cala trojka moga cie przerosnac.
      • kasiuchna_symphonica Re: Adopcja labladora i dwoje małych dzieci 16.03.10, 13:06
        hej
        to jest piesek półtora roczny, kontaktowałam się juz z opiekunką
        psa, jest podobno ułożony miał kontakt z dziećmi i nie trzeba go
        uczyć podstawowych czynnosci typu jak nie da znac że cos mu ciśnie
        na pęcherz to nie poleci do drzwi żeby dać znać tylko zrobi siusiu
        na dywanik. Ze spacerami jak pisałam byłby chyba najmniejszy problem
        bo to syn jeździ w spacerówce, córka w chuście i napewno jakos
        dałoby radę... a psy uwielbiam więc u mnie napewno nie będzie
        problemu z dawkowaniem mu odpowiedniej dozy uczuć bo raczej jestem z
        tych co może sobie pozwolić na nieumycie naczyń gdy dziecko chce
        pogadać więc pies też by się zmieścił na bank. a w wakacje idziemy
        na pielgrzymkę cała rodzina wiec wtedy albo by poszdł z nami (ale
        raczej mało realne) albo zostałby u moich rodziców i krzywda by mu
        się nie stała bo moi rodzice także kochaaają psy a co do
        energicznego psa to mój syn miałby wspaniałego kompana do zabawy bo
        także jest niewyżyty ruchowosmile oczywiscie syn wie ze psa sie nie
        ciagnie a głaszcze nie kopie a przytula. Syn należy raczej do tych
        chętniej okazujących miłość niż zazdrość lub złość. To chyba
        zdecyduję się na tego pieskasmile jest przecudny
        • gladys_g Re: Adopcja labladora i dwoje małych dzieci 16.03.10, 13:30
          > na dywanik. Ze spacerami jak pisałam byłby chyba najmniejszy problem
          > bo to syn jeździ w spacerówce, córka w chuście i napewno jakos
          > dałoby radę...

          Ale za pół roku syn będzie chodził na piechotę a córka w wózku i trochę może Ci
          zabraknąć rąk na dziecko, wózek i smycz wink
          • joanna_poz Re: Adopcja labladora i dwoje małych dzieci 16.03.10, 13:48
            to fakt - spacer z jednym małym dzieckiem i psem to karkołomna
            sprawa, a co dopiero z dwójką.
            • red-truskawa Re: Adopcja labladora i dwoje małych dzieci 16.03.10, 13:59
              joanna_poz napisała:

              > to fakt - spacer z jednym małym dzieckiem i psem to karkołomna
              > sprawa, a co dopiero z dwójką.

              U mnie stosunek ilosciowy odwrotny- 1 dziecko i 2 psy. Nie mam klopotu, psy sa
              nauczone chodzic przy nodze wiec nigdzie nie ciagaja na boki a na hasło "stój"
              stoja jak wmurowane i nie drgna. Ja nie mam kłopotu na spacerze.
              • figrut Re: Adopcja labladora i dwoje małych dzieci 16.03.10, 16:25
                > U mnie stosunek ilosciowy odwrotny- 1 dziecko i 2 psy. Nie mam klopotu, psy sa
                > nauczone chodzic przy nodze wiec nigdzie nie ciagaja na boki a na hasło "stój"
                > stoja jak wmurowane i nie drgna. Ja nie mam kłopotu na spacerze.
                Ale z tego co wyczytałam niżej, Ty labradorów nie masz, więc mniej wiesz o tej
                rasie od ich właścicieli. Nie wszystkie psy da się tak ładnie wychować i trzeba
                się liczyć z tym, że autorka postu nie będzie miała psa od początku i tak do
                końca nie wie, na ile ten pies jest wychowany i posłuszny. Ja miałam adoptować
                inną rasę i trochę przesiedziałam na forum związanym z interesującą mnie rasą.
                Są tam adopcje psów, których na forum charaktery są nieco łagodzone żartem, a w
                praktyce wygląda to nie tak różowo jak pisze się w ogłoszeniach adopcyjnych. W
                ogłoszeniach pisze się ładniej i wady podaje ładnie opakowane. Dzwoniła do mnie
                pani z adopcji i na moje słowa, że wiem iż suczka ma skłonności do niszczenia
                (ta konkretna którą chciałam adoptować), dostałam odpowiedź, że nie jest tak
                źle, bo suczka nie wybiegana, to i niszczy. Jak się na koniec okazało, tak
                naprawdę, to nikt tej suczki z ludzi zajmujących się adopcją nie poznał zbyt
                dokładnie (o ile w ogóle miał z nią kontakt), bo co innego napisała o niej osoba
                do której się przybłąkała, a co innego mnie podano mailowo i telefonicznie.
                • red-truskawa Re: Adopcja labladora i dwoje małych dzieci 16.03.10, 19:28
                  Ty labradorów nie masz, więc mniej wiesz o tej
                  > rasie od ich właścicieli. Nie wszystkie psy da się tak ładnie wychować i trzeba
                  > się liczyć z tym<
                  Nie labradorów nie mam, ale mam 2 boksery i jezeli faktycznie troche poczytałas
                  o rasach psów jak mówisz to chyba nie musze mówic o ich zywiołowosci, chceci
                  dominacji i trudzie w ułozeniu w porównaniu do labradora.
                  A co do obserwacji psów, ich zachowania to wydaje mi się ze mam wieksze
                  doswiadczenie bo nie wyczytane z forów a z praktyki.
                  A 99% psów da się : tak ladnie ułożyc" tylko po: 1) trzeba umiec, po 2)trzeba
                  być konsekwentym, po 3) trzeba pamiętac ze to pies a nie człowiek, po 4)trzeba
                  sobie dobrac rase psa ze wzgledu na charakter a nie na mode i wyglad.
                  I wiem jak wygladaja adopcje psów z kazdej strony - jeden mój pies adoptowany, a
                  poza tym współpracuje z wolontariuszami, którzy własnie tym sie zajmuja, i wiem
                  jacy ludzie sie zgłaszaja po psy, jak dobieraja sobie psa nic nie wiedzac o
                  rasie, jak się zachowuja w obecnosci obcego/nowego psa, ze mysla ze wezma psa i
                  bedzie "chodził jak w zegarku". Pies, własnie taki po przejsciach, jest niestety
                  równiez obarczony przezyciami psychicznymi (jak dzieci z domów dziecka) i trzeba
                  bardzo duzo pracy aby się uporac z pewnymi nawykami i czasem nie wystarczy sama
                  chec posiadania psa czy pomocy biednemu pieskowi, trzeba się liczyc czesto z
                  zafundowaniem tresury, a ludziom się wydaje ze sami potrafia.
                  I wcale się nie dziwie ze zraziłas się do adopcji jak chciałas poznac psa
                  "mailowo i telefonicznie" i tylko na takiej podstawie wziac obcego dorosłego psa
                  do domu.
                  • figrut Re: Adopcja labladora i dwoje małych dzieci 16.03.10, 20:28
                    Wyczytałam dużo na temat labradorów, syberian husky i alaskan malamute, ale nie
                    na temat bokserów, bo tych psów akurat pod uwagę nie brałam.
                    Co do tresury, to abyś głowę w pokorze schyliła polecam husky - ostatnio bardzo
                    duży procent psów w Polsce - wytresuj 20% tych psów tak, aby przy nodze chodziły.
                    Co do większego kontaktu, to pytałabym się Ciebie o możliwe choroby psów czy
                    pomoc w nagłej sprawie, ale nie o życie z daną rasą, ich plusy i minusy. W necie
                    mogę dużo znaleźć na temat ras, ale nie mając z nimi do czynienia na co dzień,
                    spytam właścicieli tych czworonogów jak życie z nimi wygląda w praktyce. Między
                    innymi dlatego nie podawałam suchego info z netu, a opinie właścicieli które
                    mocno wyryły mi się w pamięć. Więcej się nie odważę, bo właściciele labradorów
                    będą mieli tu dużo więcej do powiedzenia.
                    > I wiem jak wygladaja adopcje psów z kazdej strony - jeden mój pies adoptowany,
                    > a
                    > poza tym współpracuje z wolontariuszami, którzy własnie tym sie zajmuja, i wiem
                    > jacy ludzie sie zgłaszaja po psy, jak dobieraja sobie psa nic nie wiedzac o
                    > rasie, jak się zachowuja w obecnosci obcego/nowego psa, ze mysla ze wezma psa i
                    > bedzie "chodził jak w zegarku". Pies, własnie taki po przejsciach, jest niestet
                    > y
                    > równiez obarczony przezyciami psychicznymi (jak dzieci z domów dziecka) i trzeb
                    > a
                    > bardzo duzo pracy aby się uporac z pewnymi nawykami i czasem nie wystarczy sama
                    > chec posiadania psa czy pomocy biednemu pieskowi,
                    Miałam do czynienia z jednym psem do adopcji, a raczej nie z psem, a z
                    procedurą. W międzyczasie sporo poczytałam na forum informacji z pierwszej ręki,
                    które były zawoalowane przy procedurze adopcyjnej. Większość chętnych do adopcji
                    nigdy do tych informacji z pierwszej ręki nie dotrze. Info z pierwszej ręki o
                    suczce którą miałam adoptować, już gdzieś zniknęło.
                    > I wcale się nie dziwie ze zraziłas się do adopcji jak chciałas poznac psa
                    > "mailowo i telefonicznie" i tylko na takiej podstawie wziac obcego dorosłego ps
                    > a
                    > do domu.
                    Ty nie czytasz dokładnie. Ja nie chciałam wziąć ideału do domu którego mi
                    telefonicznie przedstawiono. Ja chciałam wziąć suczkę z tą świadomością, że nie
                    będę mogła jej początkowo zostawić samej nawet na kilka minut i byłam tego w
                    pełni świadoma. Kiedy w rozmowie telefonicznej powiedziałam, że wiem o jej
                    niszczycielskich zapędach i liczę się z tym, że początkowo nie będę mogła jej
                    zostawić nawet na kilka minut, wtedy ładnie mi wytłumaczono, że nie jest tak
                    źle. Nie jest tak źle, bo pies nie wybiegany i niszczy - skąd ta wiedza, że pies
                    nie wybiegany, skoro osoba do której suczka się przybłąkała, nie pozwoliła jej
                    zabrać z posesji ? Sprawy adopcyjne jednej osobie przekazywane były na forum
                    tego samego dnia, kiedy mi ją zaproponowano, a następnego dnia dałam odpowiedź,
                    że chcę ją adoptować. Rozmowa telefoniczna była z osobą, która mieszka bardzo
                    daleko od miejsca pobytu psa. Mieszkając 250 kilometrów od miejsca gdzie
                    przebywał pies, ciężko by mi było do niego jeździć i się z nim zaprzyjaźniać,
                    nie sądzisz ? Bądź realistką i nie pisz mi, że mogłam z dwa tygodnie poświęcić
                    na odwiedzanie psa.
                    • red-truskawa Re: figrut 17.03.10, 13:59
                      Co do tresury- na stałe wspólpracuje z 2 treserami i z 2 hodowcami zaprzegowych
                      huski i 1 malamutów, nie liczac pojedyńcych huski które sa moimi podopiecznymi
                      (pojedyńcze znaczy nie bedace w wiekszej hodowli, nie biegajce w zaprzegach) i
                      wierz mi te psy sa grzeczne i ułozone. Pewnie ze ilosc pracy włozona w ułozenie
                      psa gończego czy mysliwskiego jest nieporównywalnie wieksza od pracy z psami
                      pasterskimi, ale nie znaczy to ze jest to niemozliwe szczególnie jak jest 1 pies
                      a nie stado. Kierowałam do treserów (a z 2 wspólparuje na stałe) psy z róznych
                      powodów- brak posłuszeNstwa, domonacja, agresja i zdarzyło mi sie kilka razy
                      uspic psa poniewaz nic nie dało sie zrobic (pisze o agresji) ale to były
                      wyjatki, na palcach 1 reki mozna je policzyc na 12 lat pracy srednio po 20-25
                      pacentów dziennie. Dobra tresura potrafi cuda zdziałac, wiem bo widziałam na
                      własne oczy rzeczy, czyny, których jakbym nie zobaczyła to nigdy bym w to nie
                      uwierzyła, nie sadziła ze tak da sie zrobic.Ale dobra tresura to nauka psa ale
                      tez własciciela i to praca do wykonywania przez całe zycie psa. Pewnie ze
                      szczeniaka łatwiej wychowac niz naprawiac cos co ktos wczesniej zepsuł i dlatego
                      adopcja nie powinna sie odbywac w taki sposób jak opisujesz. Osoby z którymi sie
                      zetknełas robiły to , delikatnie mówiac, lekkomyslnie i nieprofesjonanlnie.
                      Szczerze powiedzmy, to nie była adopcja ale wciskanie psa. Osoby które ja zanam
                      (wolontariusze) biora takiego "nowego" psa do domu na ok min 2-3 tyg. Wtedy pies
                      jest sprawdzany przez tersera pod katem uwarunkowań psychicznych, łatwosci
                      uczenia się , itp.Jezeli znajdzie sie chetna osoba to już wiemy czy beda dzieci,
                      kot w domu itp i teraz jest sprawdzane jak pies zachowuje się w takich
                      sytuacjach. Potem potencjalny własciciel jest zapraszany do wolontariusza na
                      weekend i wtedy on poznaje się z psem jezeli wszystko idzie dobrze to po
                      pierwszym wspólnym weekendzie zabiera psa do domu a jak nie to przyjeżdza drugi
                      raz. I jestem realistka skoro takie rzeczy sa robione to można bo ludzie
                      poterafia przyjechac na weekend i po 400 km, wierz mi. Skoro adoptujac dziecko
                      trzeba je poznawac przez kilka miesiecy to chyba mozna włozyc troche trudu zeby
                      poswiecic psu kilka dni tym bardziej jak ktos jest swiadomy ze pies jest po
                      przejsciach i moze byc róznie ( nie chce tu w rzaden sposób porównywac dzieci do
                      psów lub odwrotnie, ale sam proces adopcji ma podobne uwarunkowania i podstawy).
                      >Bądź realistką i nie pisz mi, że mogłam z dwa tygodnie poświęcić
                      na odwiedzanie psa.>
                      a do Ciebie zdaje się tego nie napisałam, prawda? tylko do autorki wątku z
                      zaznaczeniem ze jezeli moze to powinna tak zrobic.
                      A swoja droga, stwierdzenie ze pies niszczy w domu bo jest niewybiegany jest
                      świetna . Dorosły pies (podkreslam nie szczenie), który niszczy w domu ma
                      zaburzenia behawioralne, a zmęczenie psa na spacerze moze skutkowac tylko w
                      taki sposónb ze jest na tyle padnięty ze nic mu się już nie chce robić tylko
                      spac. Równie dobrze zamiast leczyć ADHD u dzieci mozne kazac rodzicom pedzic je
                      kilkanascie km i tez w domu beda spokojne wink
                      Rozpisałam się strasznie ale reasumujac, przykre ze trafiłas na na takie osoby
                      od adopcji psów bo własnie w taki sposób ludzie sie zrazaja kiedy mogliby miec
                      fajnego psa z obustronna korzyścią- dla siebie i dla psa.
                      • red-truskawa Re: figrut 17.03.10, 14:15
                        Aaa, jeszcze jedno. Moze to co napiszę zaraz spowoduje torpedy "miłosników" psów. Ja pracuje na co dzień ze zwierzakami, kazdego dnia, nie wiedziałabym sensu swojego zycia bez bycia tym kim jestem, ale patrze na adopcje bardzo realnie, pragmatycznie i trzeźwo. (i to wlasnie dzieki swojemu wykształceniu i pracy). Ludzie dziela się na "miłosników" i "litosników". Miałas do czynienia z ta druga grupa, która lituje się nad pieskiem i upycha go do nastepnego domu, potem jeszcze nastepnego, itd. Pies, który nie rokuje na adpocje, na wyleczenie zaburzeń behawioralnych powinien być uśpiony. Jest potencjalnym zagrozeniem dla przyszłych włascicieli, którzy przewaznie nie sa uprzedzani o złych nawykach psa, ani nie wiedza jak sobie z nimi poradzić. Sa wypuszczani na głeboką wode bez umiejetnosci pływania. Ludzie tacy już pewnie nigdy nie zdecyduja się na wziecie nastepnego psa. Natomiast dla psa który jest nieodwracalnie spaczony psychicznie takie branie do nowego domu i oddawanie tylko pogłebia problemy, które ma i jest zródłem dalszego cierpienia.
                        Zarówno nie wszystkie psy da sie uratowac i adoptowac jak i nie wszyscy ludzie nadaja się do tego aby wziac takiego psa.
                        • ib_k red-truskawa napisała 17.03.10, 15:30
                          ....

                          bardzo mądre słowa
                        • lipsmacker Re: figrut 18.03.10, 18:50
                          >Pies, który nie rokuje na adpocje, na wyleczenie zaburzeń
                          behawioralnych powinien być uśpiony

                          Dzieki Bogu ze ktos jeszcze jest tego zdania bo juz watpilam w rozum
                          ogolu...Znam prywatnie prowadzone schronisko, prowadzone przez
                          pasjonatow ktorzy wykupili je od gminy za ostatnie pieniadze gdy
                          zobaczyli jak strasznie tam byly traktowane zwierzeta. Jako jedni
                          z niewielu nie kryja liczb usypianych tam zwierzat i ciagle maja z
                          tego powodu naloty aktywistek krzyczacych o adopcjach. A oni
                          wspolpracuja z trenerami, weterynarzami, wyprowadzaja na prosta
                          czasami umierajac zwierzeta. Niejedno zwierze dozylo u nich
                          spokojnej starosci, moze nie najlepszej bo nie byly w rodzinie, ale
                          bez bolu i glodu ktory znaly wczesniej. Niestety naprawde duzo
                          psow 'po przejsciach' ma spaczone charaktery, czesto sa to
                          psy 'bojazliwie agresywne', atakujace ze strachu ze same zostana
                          zaatakowane. Z takim psem nie poradzi sobie przecietny wlasciciel,
                          jesli juz to psi behawiorysta, trener, a ilez psow moga tacy
                          adoptowac?
                      • figrut Re: figrut 17.03.10, 15:25
                        Mylisz tresurę z nauką biegania w zaprzęgu. Komendy "prawo, lewo,
                        goo" znała i moja suczka husky, ale przy nodze husky chodzić nie
                        będzie, bo to nie ta rasa. One stworzone są do zaprzęgu i są to psy
                        myślące, ale nie dające się wytresować jak inne psy. Będą podawać
                        łapę, będą reagować na "siad, leżeć", ale nie zareagują na "stop" gdy
                        coś je zaciekawi. Mało wiesz o tej rasie. Tak samo mało, jak ja o
                        labradorach. Podaj mi JEDNEGO szkoleniowca w kujawsko pomorskim,
                        który zobowiąże się wyszkolić husky tak, żeby nie ciągnął i szedł
                        przy nodze. Ja próbowałam, więc powodzenia. Próbowałam z polecenia
                        zaprzyjaźnionego weterynarza który opiekuje się naszymi psami i nawet
                        ten polecony stwierdził, że husky będzie słuchał komend po za
                        zaprzęgiem, kiedy uzna je za słuszne, a nie zawsze wtedy, kiedy ja
                        będę od niego tego wymagała.
                        Husky nie jest psem gończym ani myśliwskim. Husky to pies zaprzęgowy
                        - o tej rasie posiadam akurat dużą wiedzę.
                        I jestem realistka skoro takie rzeczy sa robione to można bo ludzie
                        > poterafia przyjechac na weekend i po 400 km, wierz mi. Skoro
                        adoptujac dziecko
                        > trzeba je poznawac przez kilka miesiecy to chyba mozna włozyc
                        troche trudu zeby
                        > poswiecic psu kilka dni tym bardziej jak ktos jest swiadomy ze pies
                        jest po
                        > przejsciach i moze byc róznie ( nie chce tu w rzaden sposób
                        porównywac dzieci d
                        > o
                        > psów lub odwrotnie, ale sam proces adopcji ma podobne uwarunkowania
                        i podstawy)
                        Między dzieckiem a psem jest ogromna różnica. Przy dziecku nie
                        liczymy się z kosztami, nie możemy go urodzić, a za wszelką cenę
                        chcemy być rodzicami.
                        Jeśli chcemy psa, to mamy tu wielkie pole do popisu. Możemy go zabrać
                        ze schroniska zupełnie za darmo, możemy zaadoptować również za darmo,
                        ale za to z górą wymagań często dość kosztownych jak wiedzę po tych
                        400 kilometrach przyjazdu na weekend DO a nie PO psa, można też i
                        kupić szczeniaka, czyli płacimy, ale WYBIERAMY sami, nikt nas nie
                        kontroluje, wychowujemy go tak, jak sami chcemy, nigdzie nie musimy
                        jeździć, czyli najmniej kłopotliwe wyjście.
                        Adopcja JEST formą litości jakkolwiek byś tego nie nazwała. Bierzemy
                        psa z schroniska lub adopcji, bo boli nas jego krzywda, bo nie
                        chcemy, aby trafił w złe ręce - to jest 99% adopcji, z litości
                        właśnie.
                        • red-truskawa Re: figrut 17.03.10, 20:44
                          > Mylisz tresurę z nauką biegania w zaprzęgu.
                          nie to ty mylisz wiele pojec i nieuwaznie czytasz albo dociera do ciebie tylko
                          to co chcesz aby dotarło bo przeinaczasz kontekst mojej wypowiedzi.To ze psy sa
                          zaprzegowe nie znaczy ze sa nieułozone ale widze ze dla ciebie to jednoozaczne.
                          Akurat husky nie sa njmadrzejsza rasa jak znam (a przypuszczam ze mam tu
                          wieksze pole pole do popisu niz ty) ale ponoc nie ma głupich psów, maja tylko
                          głupich włascicieli co w przypadku tej rasy jest nagminne.Własciciele
                          rozwydrzonych yorków czy foksterierów równiez twierdza ze nie da sie ich
                          wychowac i w ten sposób tłumacza swoja niewiedze i nieumiejetnosc w tym
                          temacie. Taka sama prawda jak to ze kazdy rottweiler to morderca.

                          wyszkolić husky tak, żeby nie ciągnął i szedł
                          > przy nodze. Ja próbowałam, więc powodzenia<
                          Rozumiem ze pisze z treserem i to nie takim z bozej łaski, tylko pożądnym który
                          ma pojecie o behawioryzmie zwierzat? czyzbys nim była? nie sadze...

                          <Podaj mi JEDNEGO szkoleniowca w kujawsko pomorskim<
                          taaaa, a ty mi podaj nazwisko najlepszej kosmetyczki np w Dramen, Norwegia.

                          >szkoleniowca , który zobowiąże się wyszkolić husky tak, żeby nie ciągnął i szedł
                          > przy nodze

                          i jeszcze sprawi zeby własciciel psa zmadrzał co? pisałam, ze ponoc nie ma
                          głupich psów itd

                          > Husky nie jest psem gończym ani myśliwskim.
                          a w którym miejscu to napisałam? Widac twoja znajomosc ras i typów uzytkowych
                          jest dosc ograniczona skoro mierzysz mnie swoja miarka i posadzsz ze tak
                          napisałam, dla mnie pewne rzeczy sa tak oczywiste ze sie tego nie tłumaczy, ale
                          widac dla mnie...

                          Przy dziecku nie
                          > liczymy się z kosztami<

                          a własnie chyba powinnismy bardziej sie liczyc niz w przypadku psa, co? Sorry,
                          ale w takim razie mamy inna skale wartosci tego co wazne i wazniejsze, bo ja
                          podejmujac decyzje o macierzynstwie zrobiłam to m.in. po przeanalizowaniu
                          sytuacji finansowej ale wiadc inni mniej rozsądnie podchodza do tematu.

                          Możemy go zabrać
                          > ze schroniska zupełnie za darmo, możemy zaadoptować również za darmo,
                          > ale za to z górą wymagań często dość kosztownych jak wiedzę po tych
                          > 400 kilometrach przyjazdu na weekend DO a nie PO psa, można też i
                          > kupić szczeniaka, czyli płacimy, ale WYBIERAMY sami, nikt nas nie
                          > kontroluje, wychowujemy go tak, jak sami chcemy, nigdzie nie musimy
                          > jeździć, czyli najmniej kłopotliwe wyjście>

                          i własnie dzieki takim sposobom myslenia jest tak duzo bezdomnych psów- bo
                          łatwiej i taniej kupic za grosze. Bo posiadanie psa to ma byc zachcianka
                          zwiazana z minimum nakładów finansowych i minimalnie poswieconym mu czasem, bo
                          "nikt nas nie kontroluje" i mozemy zryc psyche psu tak jak chcemy albo "cwiczyc"
                          na nim swoje watpliwe, nieudolne metody wychowawcze bo sadzimu ze umiemy, a
                          potem "niszczy bo jest niewybiegany" do momentu kiedy się skończy ludzka
                          cierpliwosc (bo przeciez nigdy nie dojdzie taki delikwent do wniosku ze sam
                          zawalił sprawe w układaniu i socjalizacji psa, bo jest samozwańczym domorosłym
                          treserem a na takiego z prawdziwego zdarzenia szkoda mu kasy, bo przeciez pies
                          był tani.
                          Tak, adopcja psa wiaze się z kosztami finansowymi, wize się z ogromnym nakładem
                          pracy, z wielka cierpliwoscia ale jak kogos nie stac aby to zrobic to niech nie
                          bierze tego psa. Z jeszcze wiekszymi kosztami powinno się wizac kupno psa wtedy
                          kazdy bardzo dobrze by sobie to przemyslał. A ktos kto potrafi przyjechac do psa
                          po to aby się z nim poznac, zaprzyjaznic zanim go adoptuje wystawia sobie
                          swiadectwo, ze mysli o tym poważnie, ze nie jest to jego chwilowa zachcianka, ze
                          skoro moze przyjechac i wydac na bilet, benzyne to stac go bedzie na utrzymanie
                          psa, ze mu zalezy na danym psie i bedzie sie starał. Powiem wiecej, psy po
                          adopcjach sa sprawdzanie w nowych domach i powinno tak byc robione. Bo własnie
                          powinna byc ta kontrola o której pisałas ze nie ma.

                          a litosc- cóz jest rozsadna odmiała nazwana przeze mnie "miłosnikami" i ta
                          fatalna- "litosnicy" którzy własnie upychaja na siłe psa z domu do domu nie
                          patrzac realnie na moliwosci przyszłych włascicieli i danego psa i maja
                          satysfakcjeze wyciagneli psa ze schroniska a co potem...to nie ich problem.
                          • figrut Re: figrut 17.03.10, 21:30
                            Co do tresury- na stałe wspólpracuje z 2 treserami i z 2 hodowcami
                            zaprzegowych
                            huski i 1 malamutów, nie liczac pojedyńcych huski które sa moimi
                            podopiecznymi
                            (pojedyńcze znaczy nie bedace w wiekszej hodowli, nie biegajce w
                            zaprzegach) i
                            wierz mi te psy sa grzeczne i ułozone. Pewnie ze ilosc pracy włozona
                            w ułozenie
                            psa gończego czy mysliwskiego jest nieporównywalnie wieksza od pracy
                            z psami
                            pasterskimi, ale nie znaczy to ze jest to niemozliwe szczególnie jak
                            jest 1 pies
                            a nie stado.
                            Tak na szybko, to to zdanie w takim razie wtrącone zupełnie zbędnie
                            dało mi odczuć, że o husky lub labradorach piszesz "psy myśliwskie
                            czy gończe".
                            To ze psy sa
                            > zaprzegowe nie znaczy ze sa nieułozone ale widze ze dla ciebie to
                            jednoozaczne.
                            > Akurat husky nie sa njmadrzejsza rasa jak znam (a przypuszczam ze
                            mam tu
                            > wieksze pole pole do popisu niz ty) ale ponoc nie ma głupich psów,
                            maja tylko
                            > głupich włascicieli co w przypadku tej rasy jest nagminne.
                            Nie pisałam, że wszystkie psy zaprzęgowe są nie do wyszkolenia. Taka
                            np. akita inu to pies między innymi zaprzęgowy, a jednak dający się
                            wyszkolić bez zbyt dużych problemów. W tej chwili mam małą suczkę
                            alaskan malamute i choć ma dopiero 2,5 miesiąca, to dało się ją
                            nauczyć prostych komend (nie z użyciem smakołyków), ale to nie ten
                            sam żywioł co husky. Nie przez przypadek husky to rasa, która
                            najczęściej okupuje schroniska i nie tylko przez pozbywanie się ich
                            jako niechcianych maskotek, a głównie przez ich ucieczki i nie
                            słuchanie właściciela. Chyba nie chcesz powiedzieć, że zdecydowana
                            większość właścicieli jest głupia, tylko Ty jesteś mądra, bo Tobie i
                            Twoim treserom się udaje....
                            Nie prosiłam o szkoleniowca w Norwegii, a w Polsce. Ja Tobie dość
                            szybko mogę poszukać najtańszych hurtowni części samochodowych w
                            Polsce, bo w tej branży jestem dość dobrze obeznana. Nasz weterynarz
                            nie ma problemu z podaniem nam namiarów na dobrego behawiorystę
                            niezależnie od terenu ( w końcu wszystko ma w komputerze). On też
                            mimo psiej specjalizacji, nie odważyłby się szafować "wiedzą o wielu
                            rasach" z którymi ma kontakt okresowy, a nie codzienny w domu. To tak
                            samo, jak gdyby pediatra twierdził, że o pięcioletniej Natalii i
                            ośmioletnim Błażeju wie więcej niż ich rodzice i bliska rodzina, bo
                            jest pediatrą i ma do czynienia z dziećmi.
                            Co do adopcji, to ja nadal stoję przy własnym zdaniu, że adoptuje się
                            psy głównie z litości. Właśnie z litości zabrałam psa z przytuliska
                            tylko dla tego, że pies wymaga masę ruchu, a nie chciałabym, aby
                            trafił do kogoś na łańcuch czy jako kanapowiec, który znudzony będzie
                            wył, a później zostanie zakatowany lub przywiązany do drzewa w lesie.
                            Z rozsądku i jako psa przemyślanego, to chciałam SZCZENIAKA alaskan
                            malamute, o czym pisałam na tym forum już chyba w ubiegłym roku.


                            • red-truskawa Re: figrut 17.03.10, 23:49
                              Chyba nie chcesz powiedzieć, że zdecydowana
                              > większość właścicieli jest głupia, tylko Ty jesteś mądra,

                              tego nie mówie ale równie chyba tego nie chcesz usłyszec, czy moze jednak?
                              I nie powiesz mi,ze wiekszosc psów własnie takiej rasy jak husky, malamuty i inne zaprzegowce maja w pełni rozsadnych włascicieli skoro mieszkaja z psem w bloku, i biegania pies uswiadcza tyle co 80-letnia babcia. I nadal podtrzymuje swoje twierdzenie ze to nie pies jest głupi a jego własciciel i niezaleznie jakiej rasy to dotyczy., jezeli sa kłopoty z zachowaniem psa na początku listy przyczyn nalezy wymienić człowieka i jego postepowanie.

                              a co do szukania tresera w necie- to życze powodzenia. chyba zdajesz sobie sprawe ze to nie sklep z czasciami samochodowymi, do znalezienia takowego nie byłabys mi potrzebna bo równie posiadam komputer i moge sobie poszukac, tak jak ty tersera czy moja kosmetyczke (która ma byc najlepsza przypominam) w Dramen. Przeciez masz komputer to mi polecic taka z której ja bede zadowolona a nie tysiace innych forumowiczów. Łapiesz tą subtelna róznice miedzy sklepem/hurtownia a zawodem zaufania publicznego?
                              I ja tez nie mam kłopotów z podaniem namiarów na behawiorystów z mojego regionu i nie tylko, ale nie obraź się kujawsko-pomorskie nie jest metropolia w której kwitnie nauka. Znajde Ci z Krakowa, Warszawy, Poznania, Wrocławia, itp których znam osobiscie a nie z komputera bo komputer nie buduje zaufania.

                              > mimo psiej specjalizacji, nie odważyłby się szafować "wiedzą o wielu
                              > rasach" z którymi ma kontakt okresowy<

                              zabiłas mnie okresleniem "psia specjalizacja" , wypadało by wiedziec jaka specjalizacje ma lekarz, jaki tytuł, skoro próbujesz tym się podpierac. i szkoda ze próbujesz byc adwokatem swojego lekarza i wypowiadsz się w jego imieniu, bo ja mówie za siebie i z własnych doswiadczen i obserwacji, a nie czyiś- tym sie róznimy.
                              I nie twierdze ze mam wiedze na temat wielu ras (np taki basengji czy gryfon nie jest mi obcy ale 3 sztuki to za mało aby się ogólnikowo wypowiadac o rasie) ale na temat kilu cos wiem, i nie jest to wiedza zdobyta tylko z czasopism, internetu.
                              Równie dobrze moge ci powiedziec ze skoro masz w domu samochody renault i opla (dobrze pamiętam) to nic nie wiesz o innych markach bo to ze Twój maz je naprawia to nic nie znaczy- nie masz w domu=nic nie wiesz (a propos równiez wiedza o naprawie nie bezposrednia a posrednia przez rece i widze meza, bo zamawianie czesci nie jest rowne umiejetnosci naprawiania).

                              a o litosci to juz nie bede pisac, bo widze ze nie łapiesz sensu mojej wypowiedzi w tej kwestii i 3 raz nie bede tłumaczyc co "autor miał na mysli", bo walic głowa w mur to nie moja domena.
                              • figrut Re: figrut 18.03.10, 12:11
                                > Chyba nie chcesz powiedzieć, że zdecydowana
                                > > większość właścicieli jest głupia, tylko Ty jesteś mądra,
                                >
                                > tego nie mówie ale równie chyba tego nie chcesz usłyszec, czy moze
                                jednak?
                                Mnie naprawdę wszystko jedno jak Ty mnie określisz. Ja wiem swoje, Ty
                                wiesz swoje, ale co dla mnie bardzo ważne, nie odważę się zabierać
                                ważnego głosu w sprawie, która jest mi raczej obca niż bliska, co Ty
                                właśnie robisz. Nie znal lekarza pediatry który ośmieliłby się z
                                wielką pewnością siebie ocenić Jasia czy Małgosię na podstawie wizyt
                                kontrolnych. Dobry pediatra powie, że najwięcej wiedzą o nich
                                rodzice, a nie on sam. Dlatego właśnie nie mam odwagi napisać, jakie
                                tak do końca są dane psy, skoro nie mam ich pod własnym dachem i do
                                czynienia mam z nimi podczas zbierania z ulicy i przechowywania dla
                                następnego właściciela, czy też na wspólnych spacerach z innymi
                                właścicielami różnych ras.

                                Zwróć uwagę na to, że nie napisałam "weterynarz wszystko ma w
                                internecie", a w KOMPUTERZE niczym w notatniku. Łapiesz różnicę ?
                                > zabiłas mnie okresleniem "psia specjalizacja" , wypadało by
                                wiedziec jaka specj
                                > alizacje ma lekarz, jaki tytuł, skoro próbujesz tym się podpierac.
                                i szkoda ze
                                > próbujesz byc adwokatem swojego lekarza i wypowiadsz się w jego
                                imieniu, bo ja
                                > mówie za siebie i z własnych doswiadczen i obserwacji, a nie czyiś-
                                tym sie róz
                                > nimy.
                                Ot i właśnie piszę "psia specjalizacja" właśnie dlatego, że dokładnie
                                nie wiem jaka, a też nie odważyłabym się kłamać, więc piszę ogólnie
                                jak o lekarzu chirurgu który nie wiem w jakiej części ciała się
                                specjalizuje. Masz jednak możliwość zapytać, bo namiary mogę podać
                                tu, na forum bez "bycia adwokatem" jak to nazwałaś. Wielki ukłon w
                                stronę pana Grzegorza za to, że nie ocieka taką pewnością siebie jak
                                Ty i nie udaje, że zawód weterynarza daje mu prawo do tak pewnych
                                siebie i dość kategorycznych wypowiedzi w sprawie ras.
                                > Równie dobrze moge ci powiedziec ze skoro masz w domu samochody
                                renault i opla
                                > (dobrze pamiętam) to nic nie wiesz o innych markach bo to ze Twój
                                maz je napraw
                                > ia to nic nie znaczy- nie masz w domu=nic nie wiesz (a propos
                                równiez wiedza o
                                > naprawie nie bezposrednia a posrednia przez rece i widze meza, bo
                                zamawianie cz
                                > esci nie jest rowne umiejetnosci naprawiania).
                                Oczywiście, że wiem bardzo niewiele i nigdy się z tym nie kryłam.
                                Wiem dokładnie tyle co Ty, a więc co może się dziać w samochodzie
                                skoro ma takie i takie objawy, a także jakie są słabe punkty
                                samochodów, co należy sprawdzić po wielu latach, jaka konserwacja
                                jest najlepsza, jak wymienić pasek/łańcuszek rozrządu itp. Powiem Ci
                                więcej. Często jest tak, że szukam rysunków w książkach danej marki
                                lub w necie, bo o ile potrafię wymienić pasek rozrządu, znam zasady,
                                o tyle nie w każdym samochodzie są one tak samo oznaczone. Robimy
                                blacharkę w Warszawie i wyobraź sobie, że choć z "pabiedą" się już
                                zaznajomiłam, to z nowszą Warszawą jeszcze nie i po raz pierwszy
                                widziałam ją u nas z bliska. Ja mam wiedzieć jak do niej blachę
                                wyprofilować, jak długo ma schnąć podkład, jaką warstwę szpachli
                                nałożyć, a nie jaką ona osiąga prędkość, ile pali w codziennym
                                użytkowaniu, czy wygodnie się nią jeździ w długie trasy. Tak samo
                                wystarczy mi zasada działania silnika aby naprawić benzyniaka, a nie
                                znajomość akurat tego modelu. O danym modelu jak się sprawuje, będzie
                                mógł się wypowiedzieć jedynie właściciel.


                                • red-truskawa Re: figrut 18.03.10, 13:36
                                  Tak, firgut, moze mama Jasia i Małgosi (czy jakie tam imiona im dałas) wie wiecej niz pediara w swoich dzieciach ale nie posiada wiekszej wiedzy o ogóle dzieci niz pediatra, który tez jest moze rodzicem. Wiedza matki jest zawezona do owej dwójki dzieci.
                                  Idac wiec Twoim tokiem myslowym na podstawie posiadania i stycznosci z jednym czy dwoma egzemplarzami nie masz mozliwosci mówienia o ogóle.

                                  A co do umiejetnosci naprawiania samochodów i znajomosci na nich- mam poszukac watek gdzie własnie tak pisałaś?

                                  A poza tym ja o niebie ty o chlebie, Ta wymiana zdan przypomina rozmowe ze slepym o kolorach - jak ci wytłumaczyc jak wyglada kolor niebieski skoro nigdy nie widzialas niebieskiego ani innych kolorów wiec nie masz odniesienia.
                                  Konczze wiec tak polemike prowadzaca do nikad, bo tylko watek dziewczynie smiecimy odbiegajac od tematu, jak juz wspomniałam wczesniej- nie jestem osoba walaca głowa w mur. Amen.
                                  • chiyo28 Re: figrut 18.03.10, 14:38

                                    kasiuchna doczytałam Twój wątek tylko do połowy, ale opiszę Ci jak
                                    było u nas. Wcześniej w domu rodzinnym zawsze mieliśmy psa, wiec
                                    wiedziałam z czym to się wiąże. Aktualnie od 3 miesięcy mam
                                    ślicznego labradora.
                                    Absolutnie odradzam Ci adopcje labradora. Dobrze ktoś poradził
                                    lekturę "Marley i ja". Jesli poczytasz o tej rasie, dowiesz sie, że
                                    pies ten wymaga bardzo dużo uwagi. Tez jestem mamą 2 dzieci (dużo
                                    starszych niż Twoje - 6 i 9 lat). Pies tej rasy ma ogrom energi i
                                    sam jej nie spożytkuje wypuszczony na ogród. Musi mieć koniecznie
                                    towarzystwo, kogoś, kto bedzie się z nim bawił, biegał. Nie cierpi
                                    być sam. Niedopuszczalne jest trzymanie tego psa na dworze. któraś z
                                    dziewczyn pisała, że jak sie przeprowadzi do nowego domu, to wtedy
                                    bedzie miała psa i bedzie go trzymać na dworze. Jeśli chce tak
                                    zrobić, to niech pomyśli o innej rasie. labrador to pies "domowy".
                                    Nie wiadomo czy ta suczka, którą chcesz adoptować jest szkolona.
                                    Jesli nie , to taki duży pies może być niebezpieczny dla tak małych
                                    dzieci. Nawet przez przypadek w zabawie może je przewrócić. Mój
                                    szczeniak ma niespełna 3 miesiace , a juz kilka razy w zabawie
                                    przewrócił mojego 6 letniego syna.
                                    Ktoś też pisał o kosztach. W naszym przypadku to około 300 zł
                                    miesięcznie.
                                    Reasumując przy 2 tak małych dzieci odradzałabym psa tej rasy.
        • hanna26 Re: Adopcja labladora i dwoje małych dzieci 16.03.10, 16:17
          kasiuchna_symphonica napisała:


          oczywiscie syn wie ze psa sie nie
          > ciagnie a głaszcze nie kopie a przytula.

          Czy dobrze zrozumiałam, że syn ma 1,5 roku? big_grin big_grin big_grin

          Mam nadzieję, ze nie napisałaś poważnie, że półtoraroczne dziecko,
          które zaledwie kilka miesięcy temu przestało byc niemowlęciem, wie,
          że pies to nie zabawka i nie ciągnie się go ani nie kopie, tylko
          przytula?
          Bo jeżeli napisałaś poważnie, to pozostawię to bez komentarza.
          • majenkir Re: 17.03.10, 00:49

            hanna26 napisała:
            > Mam nadzieję, ze nie napisałaś poważnie, że półtoraroczne dziecko,
            > które zaledwie kilka miesięcy temu przestało byc niemowlęciem,
            wie, że pies to nie zabawka i nie ciągnie się go ani nie kopie,
            tylko przytula? Bo jeżeli napisałaś poważnie, to pozostawię to bez
            komentarza.


            A co w tym dziwnego? Moje dzieci wychowaly sie z psami. Kiedy
            starsza sie rodzila w domu byly juz trzy psy. Zadnego ciagniecia i
            kopania nie bylo. Widac sa dzieci i dzieci wink.
          • kasiuchna_symphonica Re: Adopcja labladora i dwoje małych dzieci 18.03.10, 11:05
            mój syn ma w domu 4 mies siostre która NIE JEST przed nim chowana po kątach
            zresztą syn nie jest całkiem odosobniony od zwierząt i nie widzi ich tylko w zoo
            więc wiem chyba co piszę. Po pierwsze u moich rodziców jest duży owczarek i syn
            z pieskiem mają bardzo dobry kontakt, pies jest łagodny i życzliwy bardzo lubi
            dzieci a ja podczas zabawy z psem uczyłam go żeby nie ciągnął, nie kopał, nie
            rzucał się na niego i syn szybko załapał marcel jest łagodnym dzieckiem raczej
            rzywiołowym ale nie szalejącym i słucha tego co się mu tłumaczy. Poniekąd
            traktował Lalka( psa rodziców) jak Tosię- przytulał się do niego całował. więc
            wiem co piszę i proszę się tak nie dziwić. Ale nie o dziecku jest ten post a o psie
    • pieskuba Re: Adopcja labRadora i dwoje małych dzieci 16.03.10, 12:53
      Na pewno pies będzie u Ciebie bardzo szczęśliwy, szczególnie na
      działce, gdzie będzie mógł swobodnie się bawić i biegać. Z
      zostawieniem na kilka godzin prawdopodobnie nie byłoby problemów,
      labrador (nie lablador!!!) to pies który kocha być na zewnątrz.
      • des4 co to znaczy "adoptować psa"? 16.03.10, 13:00
        adoptuje to się dzieci, porównywanie tego do kupna/dostania
        zwierzaka jest chyba nadużyciem...
        • kasiuchna_symphonica Re: co to znaczy "adoptować psa"? 16.03.10, 13:09
          istnieje też coś takiego jak "adopcja" psa,to jest określenie na
          przygarnięcie psiaka. Tak sie to nazywa ale nie mnie to osądzać
          poprostu piszę tak jak określiła to opiekunka psa i tyle. Nie
          chcialam przy tym urażać pojęcia "adopcja dzieci" sama mam
          adoptowanego chrześniaka i nawet nie przyszło mi na myśl żeby łączyć
          pojęcie "adopcja psa" i "adopcja dziecka".
        • figrut Re: co to znaczy "adoptować psa"? 16.03.10, 13:14
          > adoptuje to się dzieci, porównywanie tego do kupna/dostania
          > zwierzaka jest chyba nadużyciem...
          Nie, adoptuje się również zwierzęta i jest to taka procedura, przy
          której adoptujący jest bardziej wciągnięty w odpowiedzialność za
          zwierzę, niż przy zabraniu psa ze schroniska. Przy adopcji sprawdza
          się zwykle dom w którym pies ma być, spisuje się papiery adopcyjne i
          zobowiązania. Nie jest tak jak w schronisku, że spisują Twoje dane i
          na tym wieści o psie się kończą. Osobiście mam złe przejścia z
          adopcją psa.
          • kasiuchna_symphonica Re: co to znaczy "adoptować psa"? 16.03.10, 13:23
            Figrut, możesz mi powiedzieć jakie " złe przejścia" miałaś z adopcją
            pieska ? wiem o tych procedurach związanych z adopcją mam sporo
            miejsca i wogóle ale chce wiedziec co w razie czego może pójść nie
            tak
            • figrut Re: co to znaczy "adoptować psa"? 16.03.10, 13:35
              Wszystko było ,prawie do końca załatwione (tak wynikało z telefonów i
              maili), a na 1,5 godziny przed ostatecznym wyjazdem po psa (około 250
              kilometrów) dostałam telefon, że ludzie do których pies się przybłąkał
              nie chcą jej oddać.
              • freederike Re: co to znaczy "adoptować psa"? 17.03.10, 13:50
                podobniie miałam ja, pies był do adopcji, na początku jego czasowa
                opiekunka była bardzo sympatyczna, udzielała sporo informacji, a
                potem okazało się, że zasugerowała nam wzięcie innego psa. Dodam, że
                tej samej rasy, podobnych gabarytów i o tym samym temperamencie. Na
                następny dzień, po rozmowie podczas której próbowałam się umówić na
                odwiedziny, na forum pojawiła się informacja, że pies zostaje na
                stałe w domu tymczasowym.
                I o ile nie było to dla mnie jakimś problemem, bo zaadoptowaliśmy
                innego psiaka, to ta sytuacja mnie nauczyła, że nawet
                profesjonaliści są tylko ludźmi. Mogła kobieta powiedzieć na
                początku, że ma mieszane uczucia, bo sama rozważa adopcję, a nie
                zwodzić i kombinować.
        • maadzik3 Re: co to znaczy "adoptować psa"? 16.03.10, 13:26
          Nie, do slownika juz weszla na stale adopcja zwierzat ze schronisk dla
          bezdomnych zwierzat (podobnie jak sa schroniska dla bezdomnych ludzi).
      • pudelek09 Re: Adopcja labRadora i dwoje małych dzieci 16.03.10, 13:06
        Mamy labladora-jest wspanialy,uwielbia zabawy z dziecmi,grzeczny i
        wogole naj...!A jak cos-to zrobi ta swoja nieziemska minke,przytuli
        sie i masz ochote tylko go wycalowac.co do bywania na ogrodku-mamy
        ogrodek"porosniety"plastikowymi butelkami-uwielbia za nimi
        latac,zgryzac,znajdzie je wszedzie(smiejemy sie do recyklingu na
        rozdrabnianie bylby wysmienity.Ale zeby bylo lepiej to recyklingiem
        zajmuje sie moj M-Jaki wlasciciel taki pies!),bardzo lubi ganiac za
        pilkami,ale przy tym uwaza na corke,zeby nie przewrocic.W 100%nadaje
        sie do dzieci!Zreszta gdyby sie nie nadawaly to nie bylyby
        wykorzystywane w dogoterapii
        • chloe30 Re: Adopcja labRadora i dwoje małych dzieci 16.03.10, 13:19
          pudelek09 napisała:

          > Mamy labladora-

          jesooo, jak można mieć psa i nie znac jego rasy!
          • kasiuchna_symphonica Re: Adopcja labRadora i dwoje małych dzieci 16.03.10, 13:26
            jejku czepianie sie jednej litery w słowie no sory ale jak jesteś
            taką poprawną gramatyczką to nie pisz jesoooo bo to nie jest nawet
            źle napisane słowo
            • red-truskawa Re: Adopcja labRadora i dwoje małych dzieci 16.03.10, 13:54
              Ja jestem lekarzem weterynarii i mam bardzo czesto i gesto do czynienia z ta
              rasa- fajne, sympatyczne psy chociaz (jak w kazdej rasie sa i niesympatyczne,
              agresywne ale to raczej błedy wychowawcze czyli ludzkie; nawet z cielaka mozna
              zrobic kilera jak sie chce). Te psy powinny "troche" sie ruszac bo maja
              skłonnosc do tycia ale jezeli bedziesz miala ogród to połowa roboty w
              zapewnieniu ruchu za Toba. Pamietaj ze mimo iz to nie jest rasa długowłosa to i
              tak siersci bedzie sporo i trzeba wyczesywac.
              Jedzenie- karmy komercyjne dla psów rasy duzej bo w pełni zbilansowane, lub
              ewentualnie gotowanie+ prep min-wit. Koszt wyzywienia oczywiscie zalezny od
              rodzaju jedzenia/karmy- od 100 do 250 zł / miesiac.
              Co do adopcji- czy ty znasz tego psa osobiscie? Co z tego ze ktos ci powiedzial
              ze lubi dzieci- moze po 3 dniach mieszkania z 1,5 rocznym dzieckiem które bedzie
              go ciagnac za uszy psa cierpliwosc sie skończy (tez ma swoje granice). Najlepiej
              byłoby abys mogła pójsc poodwiedzac tego psa, poznac go z wami, zabrac na spacer
              kilka-kilkanascie razy zanim zabierzesz go do siebie do domu. Zmiana miejsca i
              nowi własciciele i to obcy ludzie to duzy stres dla zwierzaka, wiec jakby Was
              wczesniej znał, zakumplował sie to adopcja przebiegnie łagodniej.
              Własnie takim podejsciem do rzeczy rózni sie adopcja od wziecia psa.
              • majenkir Re: 16.03.10, 17:47

                red-truskawa napisała:
                > nawet z cielaka mozna
                > zrobic kilera jak sie chce).

                Z tym sie akurat nie zgodze, ale fakt, ze labradory czy goldeny tez
                bywaja agresywne (nie jest to jednak tak spektakularne, wiec publika
                z reguly o tym nie wie wink).
            • chloe30 Re: Adopcja labRadora i dwoje małych dzieci 16.03.10, 13:58
              Różnica polega na tym, że ja piszę świadomie to co piszę
              a mając psa naprawde wypadałoby znac jego rasę
          • pudelek09 chloe30! 16.03.10, 19:27
            no rzeczywiscie zamienilam litere,i co?napisz osobny watek,moze sie
            dowartosciujesz!
    • joanna_poz Re: Adopcja labladora i dwoje małych dzieci 16.03.10, 13:46
      może Ci być ciężko.
      ja mam labradora i jedno dziecko - kiedy pies zamieszkał z nami
      synek miał 1,5 roku.
      dwójki tak małych dzieci + psa nawet nie próbuję sobie wyobrażać.
      bywa ciężko nawet teraz kiedy syn ma prawie 6 lat.

      tak jak już wyżej napisano - i owszem to łagodne psy, ale
      jednocześnie bardzo żywiołowe, wymagające dużo ruchu.
      i nie są "łatwe" w wychowaniu.
    • morekac Re: Adopcja labladora i dwoje małych dzieci 16.03.10, 16:51
      To pies czy suka? Do dzieci suki są lepsze: bardziej cierpliwe,
      opiekuńcze i wybaczające drobne ciągania za uszy. Moja starsza córka
      uczyła się chodzić trzymając psiej obroży, a imię psicy było
      pierwszym wypowiedzianym przez nią słowem...
      Dużo zależy od tego, czy nie jest to pies po przejściach - mimo
      wszystko takie psy mogą byc troche 'zwichrowane' i nie nadawać się
      do rodziny z 1,5 rocznym dzieckiem (które to dziecko ciąga za uszy
      czy sierść).

      >> - dam sobie radę z dwójką dzieci psem i mężęm???
      Może z męża zrezygnuj wink A jeszcze lepiej zatrudnij go przy psie...
      • majenkir Re: 16.03.10, 17:45

        morekac napisała:
        > To pies czy suka? Do dzieci suki są lepsze

        Taaa, a koty sa wredne. uncertain
    • quba Re: Adopcja labladora i dwoje małych dzieci 16.03.10, 17:45
      kasiuchna_symphonica napisała:

      chciałabym adoptować
      > suczkę rasy lablador ponieważ:


      LABRADOR
      • marcysia51 Re: Adopcja labladora i dwoje małych dzieci 16.03.10, 18:10
        Ja mam dwójke dzieci (2 i 6) i goldenka smile
        Daję rade chociaz jest cholernie ciężko.Pies jest nie tresowany,bo jak był
        szczeniakiem to zaszłam w druga ciążę i oczywiście nie było komu prowadzać go na
        szkolenia sad Wychodzenie z nim i z dziecmi to koszmarek sadBo łobuz sie nie
        słucha i leci przed siebie jak idiota sad
        W domu fajnie współpracuje z dziećmi,jest bardzo cierpliwy ale widać czasem że
        ma dosyc wtedy chowa sie pod stół i po sprawie.
        Bardziej cierpliwe sa chyba psy rasy husky.miałam to szczęście miec takiego psa
        przez 4 lata,przy małym dziecku cudownie smile Niestety psa ukradziono sad
    • w.i.l Psa brać jak najbardziej. 16.03.10, 18:17
      Socjalizacja dzieci z duzym psem to bardzo dobra rzecz.
    • zebra12 Re: Adopcja labladora i dwoje małych dzieci 16.03.10, 18:22
      Według statystyk w USA i UK notuje się najwięcej pogryzień przez
      goldeny i labradory...
      • blekitny.zamek Re: Adopcja labladora i dwoje małych dzieci 16.03.10, 19:24
        pogryzień przez labradory smile
        dobre,chyba,że chodziło o zalizanie na śmierć smile
      • red-truskawa Re: Adopcja labladora i dwoje małych dzieci 16.03.10, 19:45
        zebra12 napisała:

        > Według statystyk w USA i UK notuje się najwięcej pogryzień przez
        > goldeny i labradory...

        bo to sa najliczniejsze rasy w USA
    • dzika41 Re: Adopcja labladora i dwoje małych dzieci 16.03.10, 18:42
      przede wszystkim zastanowiłabym się baaaaardzo poważnie nad tym czy to ma być
      pies adoptowany.
      Psy w schroniskach, azylach, przytuliskach są zwierzakami po przejściach,
      często mocno doświadczone przez los sad a bardziej przez ludzi uncertain
      Ja mam jamniora który jest u nas odkąd skończył 7 tygodni, nigdy mu nie zaufam
      na 100%, to tylko zwierzę.
      Psu którego nie znam od szczeniaka i którego sama nie wychowałam nie byłabym
      zaufać nawet w 75 %.
      Być może moje obawy nie są słuszne.
      • freederike Re: Adopcja labladora i dwoje małych dzieci 17.03.10, 14:00

        Psy w schroniskach, azylach, przytuliskach są zwierzakami po
        przejściach,
        często mocno doświadczone przez los a bardziej przez ludzi

        Z moich doświadczeń wynika, że właśnie przez to są bardzo oddane i
        wierne ludziom, którzy okazali im miłość. Nie będę tego porównywać
        do relacji z psem z hodowli, bo i z takim łączyła mnie silna więź,
        natomiast u psów, które kiedyś cierpiały, a znalazły normalny dom
        jest w oczach taki przeogromny spokój i szczęście, jakby rozumiały
        całą sytuację.

        Co do ryzyka, że pies będzie sprawiał problemy, to uważam, że to w
        równym stopniu dotyczy szczeniaka - nigdy nie wiadomo na jaki
        egzemplarz trafisz. Poza tym adopcja poprzez fundację ma z zasady
        pomóc znaleźć właściciela odpowiedniego dla danego psa, dlatego m.in
        do rodzin z dziećmi nie trafiają psy narwane, albo te które lubią
        spokój, a boją sie hałasu, czy nerwowo reagują na dzieci.
        Inaczej trochę ma się sprawa ze schroniskiem, choć tu też bym nie
        demonizowała. Ja mam psiaka ze schroniska i choć trochę kłopotów
        mieliśmy, to teraz jest ok i jest to najwierniejsza i najbardziej
        oddana psina jaką miałam.
    • blekitny.zamek Re: Adopcja labladora i dwoje małych dzieci 16.03.10, 19:33
      Labradory nie są psami,którym wystarcza ogród.
      One uwielbiają długie spacery i aportowanie.Jak nie masz na to czasu,to nie
      polecam.Niewybiegany labrador=niszczyciel,a i wybiegany lubi zjeść to i owo smile
      Pamiętaj też o tym,że to jest wielkie bydle i jak skoczy do 1,5 roczniaka,żeby
      go polizac,to dziecko leży.
      To są wspaniałe psy,ale wymagają duuużo uwagi i cierpliwości.

    • i_b13 Re: Adopcja labladora i dwoje małych dzieci 16.03.10, 20:00
      Odradzam adopcję psa przy tak małych dzieciach. Psy oddane do
      adopcji to zwierzeta po przejściach, różnie reagujące na nasze
      zachowania. Im TRZEBA poświęcić masę czasu, by poznać, polubić,
      pokochać i szanować. To psiak, który najczęściej był źle traktowany,
      może bity, a na pewno, gdy z puchatej kulki wyróśł prawie 40 kg
      zwierz - niechciany. Oddany do schroniska, bądź odebrany
      właścicielom był w domu tymczasowym, tam leczony, obserwowany i
      socjalizowany. Po raz kolejny w ciągu kilku miesięcy zmienia dom,
      właściciela. Jesteś w stanie, teraz przy maluchach, ofiarować mu
      swój czas? Czy gdy lab przewróci ci dziecko, nie zareagujesz ostro?
      Mam półrocznego laba. To nie jest moj pierwszy pies. Będzie dużym
      30, może nawet 40 kg zwierzęciem. Potrzebuje bliskiego kontaktu z
      człowiekiem, bo to rasa pracująca. Jemu nie wystarczy duży ogród do
      dyspozycji. On potrzebuje współpracy z panem, zabaw i przynajmniej 1
      godzinnego spaceru w ciągu dni. To minimum. Pies nie wymęczony
      spacerem, zabawą, aportem z nudów zaczyna niszczyć.
      Żaden labrador nie rodzi sie wychowany i ułożony. Trzeba mu
      poświęcić sporo czasu. Żywienie jest kosztowne, dobra karma to ok.
      200 zł na miesiąc. Można i taniej, tylko rasowce mają tendencje do
      alergii. Dorosły pies zjada ok, pół kg karmy dziennie. Do tego
      szczepienia i leczenie ewentualnych chorób.
      Podziwiam, i to szczerze, twoją potrzebę niesienia pomocy. Sama
      jestem stałym uczestnikiem forów labradory.info i labradory.org.
      Dojrzewa we mnie decyzja o stworzeniu dla jakiegoś labradora domu
      stałego, a dla innych domu tymczasowego. Poczekam aż moja sunia
      dojrzeje i zostanie wysterylizowana, zanim sprowadzę do domu
      kolejnego psa, i to psa po przejściach. Bo mam świadomość ile czasu
      trzeba poświęcić psom odrzuconym.
      Szczerze radzę wstrzymać się z decyzją o adopcji laba teraz, przy
      tak malych dzieciach. Za jakiś czas będę cię szczerze dopingować
      • berdebul Re: Adopcja labladora i dwoje małych dzieci 16.03.10, 22:14
        i_b13 napisała:

        > Odradzam adopcję psa przy tak małych dzieciach. Psy oddane do
        > adopcji to zwierzeta po przejściach, różnie reagujące na nasze
        > zachowania. Im TRZEBA poświęcić masę czasu, by poznać, polubić,
        > pokochać i szanować.
        Źle mi się robi jak coś takiego czytam. Wychowałam się z suką po przejściach - amstafką - 3 razy wracała do schroniska, 3 razy odratowana, nie wiem jak wiele złego doświadczyła w życiu. Do wszystkich dzieciaków w tym i mnie była niesamowita, cierpliwa, łagodna. Anioł nie pies. Nigdy nie spotkałam tak delikatnej, wyrozumiałej i mądrej suńki.

        >Żywienie jest kosztowne, dobra karma to ok.
        > 200 zł na miesiąc. Można i taniej, tylko rasowce mają tendencje do
        > alergii
        Najdroższa karma nie równa się najlepsza. Jest wiele ciekawszych jadłospisów np. BARF. Nie, nie rasowce mają tendencję do alergii, nie jako ogół wszystkich psów rasowych. Alergie nie mają wiele wspólnego z rodowodem.

        Założycielce wątku polecałabym więcej lektury o rasie, świadomości że pies puszczony do ogrodu sam się nie wychowa, potrzebuje kilku GODZIN zajęcia z właścicielem. I pytanie czy przy 2 dzieci będzie na to czas?
      • joanna_poz Re: Adopcja labladora i dwoje małych dzieci 17.03.10, 09:33
        > Mam półrocznego laba. To nie jest moj pierwszy pies. Będzie dużym
        > 30, może nawet 40 kg zwierzęciem

        nasz labrador wazy 40 kg.

        > Potrzebuje bliskiego kontaktu z
        > człowiekiem, bo to rasa pracująca. Jemu nie wystarczy duży ogród
        do
        > dyspozycji.

        dokładnie.
        my mamy ogród.
        ale wypuszczenie psa do ogródka kończy się tym, że robi szybki
        rekonesans, wraca pod okno balkonowe i siedzi z nosem przyklejonym
        do szyby - bo potrzebuje towarzystwa.
    • big.debora Re: Adopcja labladora i dwoje małych dzieci 16.03.10, 20:08
      forum.gazeta.pl/forum/f,24053,LABRADOR_RETRIEVER.html
    • black_pukas Re: Adopcja labladora i dwoje małych dzieci 16.03.10, 21:38
      Sądzę, że powinnaś adoptować tego labladora. Inteligencja pieska będzie
      odpowiadać inteligencji właścicielki.
    • majenkir Re: Adopcja labladora i dwoje małych dzieci 17.03.10, 00:51
      Oczywiscie, ze fajnie jest, kiedy dzieci wychowuja sie z psami.
      Ciagle mnie jednak zastanawia, czemu wiekszosc ludzi wybiera laby i
      goldeny - jedne z najbardziej absorbujacych ras wink.
    • kiecha3 przeczytaj najpierw "Marley i Ja" 17.03.10, 07:55
      i będziesz wiedzieć wszystko...
    • alba27 Re: Adopcja labladora i dwoje małych dzieci 17.03.10, 13:31
      My tez planujemy kupić labradora, ale za rok jak dokończymy budowę
      domu bo dla mnie duży pies w mieszkaniu to masakra (dla tego psa
      oczywiście). Dlaczego labrador? Po pierwsze szukaliśmy łagodnej
      rasy, mamy dzieciaki, zapewne będą nas inni też z dziećmi odwiedzać
      i nie chcę się stresować że pies kogos pogryzie, drugim powodem dla
      którego chcemy tą rasę jest jego aktywność, bardzo lubię długie
      spacery z psem, mogę nawet codziennie z nim biegać, dla mnie to
      frajda, malutkie leniwe pieski to nie dla mnie.
    • urbanchaos Re: Adopcja labladora i dwoje małych dzieci 17.03.10, 13:42
      Mam psa labradora i dziecko niepełnosprawne. Pies był przed dzieckiem, jak ono się pojawiło był już odchowany i wyszkolony. Ze wspólnymi spacerami nie mamy problemu. Ale problem jest ze spacerami w zimę, bo nie wychodzimy wtedy z dzieckiem i muszę mieć pomoc. To jest też problem mojej koleżanki, urodziło się jej dziecko 2 i pies niestety miał problem, bo czekał po 10 h na spacer. Na szczęscie zlitowała się nad nim i oddała do adopcji...
      Dużym problemem jest gubienie sierści, cały rok z 2 linieniami-zmiana sierści. Sprzątanie non-stop i wyczesywanie.
      Odradzam psa przy małych dzieciach, bo pies pewnie nie zagrzeje dlugo miejsca u was i znowu trafi do adopcji...
    • bri Re: Adopcja labladora i dwoje małych dzieci 17.03.10, 14:36
      Moim zdaniem duży pies musi być naprawdę dobrze ułożony, żeby się
      dało z nim normalnie mieszkać i ja nie zdecydowałabym się na
      dorosłego, obcego psa w takiej sytuacji jak Twoja (małe dzieci).
    • larenata Re: Adopcja labladora i dwoje małych dzieci 17.03.10, 14:44
      Mam labradora - sukę i mam dwoje dzieci ( 6lat i 3,5 l). Labradorka ma 6 miesięcy, wiec jest jeszcze szczeniakiem. Będzie ciężko, uwierz mi, choć ja nie miałam do czynienia z dorosłym psem smile Nasza Lady trafiła do nas ok 4 miesiące temu. To był i jest strasznie rozbrykany pies, który biegnąc potrafi staranować wszystko przed sobą, w tym dziecko smile Zaznaczam, że ja wciąż mam do czynienia ze szczeniakiem, który jest szkolony i któremu poświęcam dużo uwagi, bo ja pracuję w domu i mam czas dla niego. Tu nie wystarczy ogród - tez mam. Tu są potrzebne długie spacery i jest to bardzo trudne z dwójką dzieci, nie wiesz na kogo masz patrzeć. Pies niewybiegany to pies znudzony: nasz dzik obgryzł ławę, krzesła, kanty ścian. Cieszę się, że nie wpadło mi do głowy kupno psa,zanim dzieci nie poszły do przedszkola i szkoły, to byłaby mordęga. Trzeba być niesamowicie konsekwentnym przy pracy z nim. Ja zawaliłam kilka rzeczy i teraz muszę to naprawiać, bo nasza sunia stała się strasznym wymuszaczem. Powiem szczerze, że ja nie zdecydowałabym się przy tak małych dzieciach jak Twoje na tego psa. Ty już teraz musisz poświęcić mnóstwo czasu dzieciom, na psa może Ci już nie starczyć sił. Utrzymanie psa kosztuje: karma, odzywki, szczepionki, zabawki, smycze, linki itd Labrador jest łagodny, cudowny, kochany, ślepia ma boskie, uszy jego uwielbiam, zwłaszcza jak falują biegu smile Jest też niesamowicie silny, i nad tym trzeba zapanować. Nasza labka kocha tez mojego kota smile
      Jeśli masz jakieś pytania, to chętnie odpowiem, na priva najlepiej wink
      Przemyśl dobrze jeszcze raz decyzję smile
      • alba27 Re: Adopcja labladora i dwoje małych dzieci 18.03.10, 13:00
        mam podobne zdanie do twojego, do posiadania psa trzeba się
        przygotować a nie po prostu go kupić i myśleć, że jakoś to będzie.
        Z tego właśnie powodu planujemy kupić psa za rok, będzie wtedy już
        dom z ogrodem, dzieci będą miały 6, 7 lat, będzie wiosna i pies
        dłużej będzie móogł przebywac poza domem, planuję wziąc 2 tyg urlopu
        żeby zrobić psu trening czystości i oczywiście zapiszemy psa na
        szkolenie.
    • fajka7 Re: Adopcja labladora i dwoje małych dzieci 18.03.10, 23:27
      Gdzies wyczytalam, ze ta suka ma nieco ponad rok - dobrze pamietam?
      Jesli tak, to wg mnie to moze byc za mlody pies w sytuacji, gdy masz
      dwoje tak malych dzieci.
      Ponadroczny labrador moze byc wulkanem energii i bedzie Ci trudno, a
      nawet bardzo.
      Sprawdzilabym najpierw w jakim stopniu ta suka jest ulozona, bo taki
      pies w domu, to naprawde wielka zmiana.
      Nie okreslilabym labka jako dosyc latwego w wychowaniu, a wrecz
      przeciwnie, aczkolwiek da sie go ulozyc, ale trzeba w to wlozyc
      rzeczywista prace.
      Obecnie mam drugiego labradora i ja nie uwazam, ze to sa psy
      potrzebujace az tak duzo ruchu- chyba, ze ja mam inne kryteria, bo
      dla mnie duzo ruchu, to kilka godzin dziennie. A moje psy
      wyczerpywalo calkowicie na reszte dnia porzadne 1-1,5 godzinne
      szalenstwo. Po czyms takim bylo zamiatanie tylkiem po glebie ze
      zmeczenia, zeby dojsc do domu i spanie przez reszte dnia. Pozostale
      wyjscia juz czysto toaletowe.
      Ale to jedno porzadne wybieganie dziennie, to mus, bo Ci zrujnuje
      chalupe i ogrodek z nudow, bedzie niszczyl i sie czepial do
      wszystkiego.
      I ten aspekt bym rozwazyla jako decydujacy- czy zapewnisz psu ponad
      godzinny spacer z bieganiem i atrakcjami typu aportowanie? Jesli
      tak, bedzie w domu spokojny i powinnas dac rade. Jesli nie -
      przemysl sprawe.
      Jesli chodzi o jedzenie - 2 razy dziennie porzadna karma i powinno
      byc dobrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka