Dodaj do ulubionych

Dziecięce obsesje...:P:P

26.05.10, 11:24
Czy Wasze dzieci tez maja fioła na jakimś punkcie?Moja 2,5 latka najpierw długooo miała fazę na rozbieranie się (miała wtedy jakieś 2 lata- 3/4 doby chodziła naga). Potem była faza na piżamę- za chiny ludowe nie położyła sie spać bez piżamy.
Aktualnie na takim topie jest "ślaflocek" czyli szlafrok. Najchętniej by się z niego nie rozbierała... A do ślaflocka obowiązkowo wręcz muszą być nowe sandałkitongue_outtongue_outtongue_out

Staram sie nie włączyć z tym, bo w sumie nie lubię stawiać zakazów dla zasady, Miska ogólnie jest dzieckiem nieupierdliwym, wiec pozwalam na takie małe zboczenia...smile
Ale śmiac mi się chce jak od rana słyszę, mamo dzie mój slaflocek?!?
Obserwuj wątek
    • leneczkaz Re: Dziecięce obsesje...:P:P 26.05.10, 11:39
      U nas jest obecnie faza na sok. Całe dnie słyszę "siooooooooookuuuuuuuu".
    • karro80 Re: Dziecięce obsesje...:P:P 26.05.10, 11:42
      Najfajniesze było chodzenie po domu z czapce z ogromnym pomponem -
      nawet spać w niej chodziła. Uprzedzam pytania - w domu było ciepłowink
      • elan-o100 Re: Dziecięce obsesje...:P:P 26.05.10, 11:45
        tak, mial w zeszlym roku takie adidasy, w ktorych najchetniej
        kladlby sie nawet spac tongue_out
    • mw144 Re: Dziecięce obsesje...:P:P 26.05.10, 11:55
      Mój ma dwa "zboczenia":
      1. Układanie zabawek wg kolorów
      2. Sprzątanie swojego pokoju - za nic nie pójdzie spać, jak wcześniej nie
      posprząta.
      • leneczkaz Re: Dziecięce obsesje...:P:P 26.05.10, 11:56

        > Mój ma dwa "zboczenia":
        > 1. Układanie zabawek wg kolorów
        > 2. Sprzątanie swojego pokoju - za nic nie pójdzie spać, jak wcześniej nie
        > posprząta.

        Ty, to już nie śmieszne fazy a jakieś natręctwa wink
    • zabulin Re: Dziecięce obsesje...:P:P 26.05.10, 11:59
      U nas obsesja ma na imię Mimusia i jest to maskotka- mysz. B. ladna
      skądinąd.

      Nie ma takiej opcji, żeby bez niej zasnął, trzyma ją za za ogon i
      mizia sobie nim p twarzy.
      Wyjeżdżajac zawsze sprawdzamy dwukrotnie czy Mimusia jest z nami.


      Kiedyś, gdy poszedl spać wyciągnęłam styraną Mimusie i uprałam.
      Obudzil sie w środku nocy, usiadł i :"chce Mimusie, chce Mimusie"
      Podpierał głowę ręką, prawie już spał, ale uparcie powtarzal swoje.
      Mąż musial ja suszyć suszarką do włosow. Dostał Mimusie i zasnął w
      30 sekund.
    • tasia_tk Re: Dziecięce obsesje...:P:P 26.05.10, 12:05
      mój syn (16 m-cy) czepił się swoich butów zimowych i z zamiłowaniem
      chodzi w nich po domu, ja je chowam a on znajdzie i wyciągnie,
      przyniesie i pokazuje, że mam mu zalożyć, nie jest to dobry pomyśl,
      zwłaszcza , że raczej mu w nich chyba za gorąco o tej porze roku wink ale
      taki chodzi w nich dumny, że musze mu złożyc chociaz na 5 minut. A
      wygląda super, zwłaszcze ze zazwyczaj ma na sobie w domu tylko samo
      body ....no i buty zimowe smile
    • kasia_750 Re: Dziecięce obsesje...:P:P 26.05.10, 12:15
      Kalosze od rana do wieczora / chodzenie na bosaka (zamiennie, w zależności od
      humoru, bez względu na pogodę ...).
      Na szczęście etap chodzenia nago już minąłwink
      • skarbeczekmoj Re: Dziecięce obsesje...:P:P 26.05.10, 14:00
        Ciągłe wysypywanie kamyczków z butów na placu zabaw, cholery można dostać zwłaszcza, że buty sam zdejmie ale założyć to tak nie za bardzo(1,5 roku). Już się boję co to będzie, jak będzie nosił sandały jak będzie cieplej. Pociesza mnie fakt, że to podobno przechodzi...tylko kiedywink?
        • neskulka Re: Dziecięce obsesje...:P:P 26.05.10, 14:19
          mała- 2 lata- jak tylko ma lekko mokre ubranie to od razu musi być
          zmienione, wystarczy na przykład mała kropla picia czy wody przy
          myciu rąk i już jest afera i ubranie muszę zmieniać, a
          najśmieszniejsze jest to, że jeszcze z 2 miesiące temu potrafiła
          wypluć picie i mieć cały przód bluzki mokry i jej to nie
          przeszkadzało
          • joshima Re: Dziecięce obsesje...:P:P 26.05.10, 19:12
            neskulka napisała:

            > mała- 2 lata- jak tylko ma lekko mokre ubranie to od razu musi być
            > zmienione
            Podobnie miał mój bratanek. Najśmieszniej było ze skarpetami. Jak zamoczył jedną
            to zmieniał tylko tę mokrą i próba zmienienia całej pary kończyła się ciężką
            histerią.
    • tymillo Re: Dziecięce obsesje...:P:P 26.05.10, 18:32
      witaj,mój dwulatek od długiego czasu kocha jedwabne apaszki,mówi na
      nie MILU MILU.Nie zaśnie bez milu,ma ich 5.Jeśli dostanie inną niż
      ta ze swojej kolekcji to mówi TO NIE MILU! i muszę szukać tej
      prawdziwej smile Uwielbia przykładać je do twarzy i się "milać" smile
      • tymillo Re: Dziecięce obsesje...:P:P 26.05.10, 18:37
        ach, jeszcze nie lubi mieć brudnej buzi i rąk przy jedzeniu.
        BRUDNE,BRUDNE,BUZIA! więc zawsze ma obok serwetkę do wytarcia żeby
        mógł zjeść w spokoju wink
        • dzoaann Re: Dziecięce obsesje...:P:P 26.05.10, 18:53
          chodzenie bosotongue_out zdejmie każde buty...
          no i nago tez, choc mniej niz boso.
          A tewraz najbardziej mnie gnebi, ze ukochala wszystkie zabawki-pluszaki. Zabiera
          do łóżka, na spacer, do auta. Wieznie musze prowadzic negocjacje, ktore pluszaki
          ida z namisad
    • yagnik Re: Dziecięce obsesje...:P:P 26.05.10, 18:49
      Mój syna sypia z nietypowymi przedmiotami i to trwa kilka dni z rzędu:
      -pasek do spodni
      -parasol (parasol całował na dobranoc)
      -flamastry
      -jabłko
      -wieszaki na ubrania
      -rura od odkurzacza (niestety)
      -przybory kuchenne typu łyżka

      + oczywiście ma w łóżku swój dyżurny zestaw
      2 auta
    • joshima Re: Dziecięce obsesje...:P:P 26.05.10, 19:08
      Moja córka ma 14 miesięcy i ma jedną obsesję. Lalę. Doszło do tego, że została
      zakupiona druga niemal identyczna, pełniąca rolę dublera, bo lali nie dawało się
      wyprać.

      Z lalą Mała śpi, chodzi z nią cały dzień, nie ma nawet cycania bez lali. Lala
      jest ubierana w ubranka córki, karmiona galaretką i brokułem i pojona woda z
      bidonu. Pierwsze słowo po otwarciu oczu to 'lala'... zaczynam być zazdrosna.
      Jedyne na co Mała nie wpadła to zabranie lali do kąpieli.
    • leneczkaz Re: Dziecięce obsesje...:P:P 26.05.10, 19:41
      Mówi z zaśpiewem w celowniku lub bierniku (dziaadziiiiiiii, baabyyyyyyyy,
      kaaszkiiiiiiiiiiiiiii, peepyyyyyyyyyyyyy, Aniiiiiiii)
    • rulsanka Niu i ciach 26.05.10, 22:27
      Jak miał 17-20 miesięcy, fascynowało go krojenie rzeczy za pomocą noża lub piły
      do metalu (!). Wystarczyło mu dać nóż obiadowy, taki raczej tępy i bez czubka +
      jabłko, pieczarkę czy coś w tym stylu i było pół godziny spokoju, mały robił
      ciach. Piłą ciął plastikowe wiaderko na dworze. Palce całe, matka wariatka.
      Przed spaniem lubi oglądać książkę o dzidziusiach. Dzidziuś lulu, dzidziuś
      mniamniam, aua, pupa myjmyj itp.
    • go-jab Re: Dziecięce obsesje...:P:P 26.05.10, 23:07
      moja prawie trzylatka uwielbia mnie uswiadamiac - "dzidzius jest chlopczyt bo ma
      siulta"... "zosia jest dziewczynta bo ma siuste"...
      (nie mowimy narazie k ani g"

      no i fobia owadowa - lobat, pajont, mucha, mrowta - wszystko czycha na nia po
      katach zeby ja ugryzc (dziekujemy pani nianiu - to ona chyba ja nastraszyla)

      moj cztero i pol latek musi miec czysta buzie czy to przy jedzeniu czy to przy
      myciu zebow... skarpetki musza byc podciagniete pod szyje bez zadnego
      waleczka... do obiadu samochody obowiazkowe...

      a moj dwu miesieczniak ma wszystko w nosie smile poki co...
      • yagnik Dobrze że tylko mówi 27.05.10, 11:06
        Mój syn ostatnio na sali zabaw z kulkami dorwał gromadkę rodziców i pytał po
        kolei "dzień dobry ma pan siusiak? tak? to znaczy że jest pan chłopcem! a pani?
        nie? jak to? musi pani mieć"

        Co mnie dziwi bo "różnice" zna nie od dziś ale wciąż go to fascynuje na tyle że
        musi głośno o tym mówić...
    • krygal Re: Dziecięce obsesje...:P:P 26.05.10, 23:27
      Mój Szymek co wieczór dostaje mleko i jest ta sama akcja. Siada na środku kanapy, układa dwa misie po bokach. Następnie zmusza mnie żebym nakarmił misie najpierw a dopiero wtedy on może się łaskawie napic.

      Jakakolwiek próba złamania rytuału kończy sie wrzaskiem
    • deodyma Re: Dziecięce obsesje...:P:P 27.05.10, 08:46
      mysle, mysle i chyba jednak zadnych obsesji moj syn nie mabig_grin
    • camel_3d Re: Dziecięce obsesje...:P:P 27.05.10, 11:27
      tak.. na punkcie aut.
      potrafi 1000 razy dzeinnie powiedziec auto. na widok autobusu dostaje pierdolca.
      a jak mam jeszcze do niego wejsc to jz po prostu sika z radosci.
      jak widzi w sklepie taki wozek z przymontowanym z przodu akutkim, gdzei mozna
      dziecko wsadzic to potrafi taka scene placzu urzadzic, ze glowa mala. Kiedy
      czakamy na autobus potrafi 10 minut stac na chodniku i ytac "auto?"....

      ja juz tego slowa sluchac nie moge.
    • sarabanda2 Re: Dziecięce obsesje...:P:P 28.05.10, 11:06
      Właśnie chciałam założyć podobny wątek! big_grin

      Mój starszy miał obsesję dotyczącą guziczków. Od skończenia czterech
      lat do początków podstawówki nie mógł mieć żadnego guzika przy
      ubraniu. Nie pomagało kupowanie śmiesznych guziczków w kształcie
      autek.
      Nie znosił słowa "bluzka" i nie pozwalał mi go używać. Wymyślił
      zastępczy synonim "przewiewne ubranie" i poprawiał mnie również w
      sklepach. Do tej pory, gdy musze użyć słowa "bluzka", czuję się
      niezręcznie.
      Jedzenie do tej pory musi mieć oddzielnie ułożone na talerzu - żeby
      ziemniaki nie były ubrudzone buraczkami, mięso najlepiej bez sosu,
      takie z rosołu.
      Młodszy 28 miesięcy, nie wejdzie do łazienki, kiedy jest włączona
      pralka, "nie lubiem pralki". Mimo że uwielbia ją załadowywać i
      włączać przycisk.
    • lejla81 Re: Dziecięce obsesje...:P:P 28.05.10, 13:29
      Mój też jest strasznym automaniakiem. Auto to było chyba pierwsze
      słowo, jakie wypowiedział. Nawet zaczyna już odróżniac niektóre
      marki, a ma dopiero 2 i pół roku i ogólnie to mało jeszcze mówi. Nie
      lubi byc ubrudzony, jak się pomaże przy rysowaniu, to zaraz
      przylatuje i trzeba mu ręce myc. Potem 2 minuty rysowania i znowu to
      samo. Nie pomagają słowa, że później pójdziemy kąpu-kąpu i wszystko
      za jednym zamachem się umyje. Ma hopla na punkcie ciastoliny,
      oczywiście chce, żeby mu lepic, bo sam jeszcze nie umie i na nic
      tłumaczenie, że ciastolina teraz nie, bo mama np. musi się do pracy
      szykowac. Gdybym mu pozwoliła, to odżywiałby się jedynie serkiem
      homogenizowanym waniliowym i czekoladą. Wystarczy, że otworzę
      lodówkę i już jest krzyk "zezek! zezek!". Jak ma większą potrzebę,
      to potrafi godzinami na nocniku przesiadywac, zawsze ustawia go
      sobie w strategicznym miejscu, żeby miec dostęp do zabawek. Woła
      siusiu w najmniej odpowiednich momentach (ostanio lecieliśmy
      samolotem, wołał przy lądowaniu i przy odprawie celnej, w pociągu
      chciał chodzic do WC co 10 minut) chociaż jestem pewna, że akurat mu
      się nie chce, bo był w łazience dosłownie sekundę wcześniej.
      Przechodził fascynację pralką i odkurzaczem, swojego czasu panicznie
      bał się much i ani jeden paproszek pod żadnym pozorem nie mógł
      pływac w wannie, kiedy się kąpał.
      • mamacsw Re: Dziecięce obsesje...:P:P 28.05.10, 14:19
        mój synek ma fioła na punkcie wszelakich drzwi, wszystkie muszą być
        pozamykane, czy drzwi od pokoj, łazienki, od szaf i szuflady.
        czasami zostawię otwartą szafkę nad zlewem w kuchni, to słyszę:
        mama, mama yyyy, co znaczy, mama chodź tu i w tej chwili zamknij
        szafę.
    • frestre Re: Dziecięce obsesje...:P:P 28.05.10, 15:18
      2,3 latka
      pije mleko z butelki...tylko w pozycji leżącej NIGDY nie na siedząco!
      musi otworzyć wszystkie drzwi i je zamknąć
      wchodząc do klatki zapalić światło

      ale to ewaluuje z wiekiem, różne zwyczaje już mu minęły, inne
      przychodzą, nad niektórymi panuję JAsmile
    • bernimy Re: Dziecięce obsesje...:P:P 28.05.10, 16:19
      Nie, nasza jest dość ugodowa i daje się zagadywać, odwracać uwagę,
      choć od maleńkosci dużą wagę przywiązuje do rytuałów. Objawia się to
      np. tym, że jak jakaś zabawa zostanie pokazana przez Mamę w dużym
      pokoju, to o ile zaakceptuje tę zabawę z babcią (bo mama w pracy) o
      tyle pokoju za chiny nie pozwoli zmienić big_grin
      • agar2208 Re: Dziecięce obsesje...:P:P 29.05.10, 23:56
        Mój synek ( 2 latka) nie może mieć podciągniętych rękawów ( no chyba, ze jest to
        krótki rękaw).
        Jak mu np podciągnę przy myciu rak to zaraz je obciąga.
        Nie uśnie również bez tocia (koca)upodobał sobie taki w kwiatki i tylko ten koc
        może być.
        Od jakiegoś czasu ma "obsesję" na punkcie świnki peppy. Cały czas mógł by tą
        bajkę oglądać. Ma też fioła na punkcie latarki, baterii ( rozkręca latarkę i
        wyjmuje a później wsadza baterie)śrubokrętów i lizaków.
    • madziulaszuczek Re: Dziecięce obsesje...:P:P 31.05.10, 09:16
      Moja 13 miesięczna córka od kilku miesięcy ma fioła na punkcie
      swojego różowego, milusiego kocyka. Uwielbia sie do niego przytulać,
      chodzić z nim po pokoju, miętosić przy zasypianiu, tak że uprać też
      nie mam kiedy sad I nie ważne, że np. dopiero co spała pod nim, nawet
      jak zajmie się zabawką, a zobacczy kocyczek poskładany w łożeczku -
      pędzi do niego jak szalona.) Padlibyście ze śmiechu,, jakie ona robi
      przy tym miny (usta w ciup, nosek zmarszczony i mruczy mmmmmmm.....)
      Śmiejemy się z mężem, że chyba na studia (jeśli pójdzie) to go ze
      sobą zabierze smile
      • ma_niusia Re: Dziecięce obsesje...:P:P 31.05.10, 13:33
        Mój ledwie roczniak, a ma fioła na punkcie szczotek smile Każda, do rąk, do
        włosów, do zębów, do zamiatania (do butów jeszcze nie odkrył!) musi być jego.
        Dostał w prezencie od babci nie tylko zestaw jak to się śmiejemy "mały cieć"
        (wiaderko z mopem, szczotka do zamiatania, ściereczka, szczotka ze śmietniczką)
        ale i prawdziwą dużą szczotkę do zamiatania. Często z nią zasypia...
        Używa szczotek zgodnie z przeznaczeniem, to znaczy czesze nimi (i siebie i
        mnie), szoruje ząbki (sobie i mi), myje rączki, zamiata podłogę... Czasami mylą
        mu się szczotki i tą od zamiatania się czesze albo tą od zębów zamiata wink ale
        to sporadycznie wink Najgorzej jest jak gdzieś na ulicy ktoś zamiata i widzi tą
        miotłę to jest spazm i histeria bo mu nie pozwalam!!!
    • tiuia Re: Dziecięce obsesje...:P:P 01.06.10, 13:07
      Jedną z ciekawszych obsesji było niedawno brzydkie kaczątko. Tymon przejął się bajką. Udawał, że trzyma w dłoniach brzydkie kaczątko, głaskał je, tulił, wsadzał do koszyczka do hulajnogi i zabierał na spacer. Mówił też, że je kocha i będzie je karmić. No i że wcale nie jest brzydkie, tylko śliczne.
    • aleosochozi Re: Dziecięce obsesje...:P:P 01.06.10, 22:34
      Buty. Kiedy jest w domu to siedzi często w przedpokoju, ogląda buty, nosi je ze sobą po mieszkaniu, przestawia, wkłada do buzi (!). Ostatnio poznał kolegę z takim samym fiołem, strach pomyśleć co będą wyprawiać jeśli zaczną się częściej spotykać.
      Kamienie. Każdy spacer polega na zbieraniu kamieni. Zatrzymuje się co trzy kroki, zbiera małe kamyczki, ma ich po chwili tyle że nie mieszczą mu się w dłoniach, po chwili zaczyna część z nich wyrzucać a potem porzuca wszystkie na rzecz znalezionej...kostki brukowej. Próbuje nieść kostkę brukową i zbierać nowe małe kamyki i denerwuje się że mu nie wychodzi. Najbardziej mnie bawi jak natknie się na wielkiego kamlota i próbuje go podnieść. I pokazuje mi go wymownie, chyba chce żebym ja go za niego dźwignęła i zaniosła mu do domu
      • my_valenciana Re: Dziecięce obsesje...:P:P 01.06.10, 22:44
        Klucze - każde, do szafy, do drzwi, do samochodu - te są hitem,
        uwielbia robić nimi pik pik, dodatkowo uwielbia stać przed garażem i
        otwierać i zamykać bramę pilotem. Na spacer idzie z kluczami w ręce,
        przez całą godzinę potrafi ich nie wypuścić. Czasem nawet kiedy śpi,
        na spacerze czy w samochodzie trzyma te klucze w łapce. Do sklepu
        idzie z kluczami w łapce. Zawsze jak pytam czy ma klucze - podnosi
        łapkę nad głowę i pokazuje, że ma. Otwiera wszelkie zamki, wtyka w
        różne dziury i kręci. Jedne już zaginęły na dobre - podejrzewam, że
        kiedy miał fazę na wyrzucanie wszystkiego do śmieci, klucze wylądowały
        w koszu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka