Dodaj do ulubionych

co o tym sądzicie

30.05.05, 21:23
Pytam bardziej doświadczonych długokarmiących mam, czy to coś złego?:

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24676&w=24527520&a=24527520
Obserwuj wątek
    • a.chudziak Re: co o tym sądzicie 31.05.05, 09:32
      Nie widzę problemu w karmieniu w kościele, czy innych miejscach publicznych.
      A co do innych komentarzy i ataku na matki karmiące piersią to kazdy robi to co
      lubi. Nie wiem tylko po co na ten temat dyskutują dziewczymy , które nie mają
      dzieci...nie chce mi sie nawet komentować tych bzdur które przeczytałam w tym
      wątku
    • anaj75 Re: co o tym sądzicie 31.05.05, 10:46
      Też wydaje mi się, że matka karmiąca malucha w kościele zachowuje się
      normalnie, o ile stara się to robić dyskretnie. Jednak zawsze należy się liczyć
      z tym, że inni zareagują podobnie do osób wypowiadających się w cytowanym
      wątku. Z tej racji z maluszkiem starałam się szukać miejsca bardziej ustronnego
      a starszaka zapycham innymi rzeczami i odwracam uwagę. Zresztą dziecię starsze
      rozumie, że nie zawsze i w każdej sytuacji ssanie mu się należy. Wśród moich
      znajomych, zwłaszcza niedzieciatych, chyba mało kto się orientuje, że jeszcze
      karmię, taki mój synus dyskretny wink
      Pozdrawiam.
      Jana
      • dagmama Re: co o tym sądzicie 31.05.05, 12:41
        Ja się cały czas zastanawiam (i biorę namiętnie udział w takich dyskusjach), czy
        nie chodzi o to, że piersi nie są dla dzieci, a jeśli już muszą, to dyskretnie.

        Kobiety z tamtego forum chyba czują się bardziej kobietami niż matkami. Jedna z
        nich pisała tutaj, że triumfalnie wyrzuca stanik do karmienia (po chyba ośmiu
        miesiącach), a piersi przecież są dla męża.

        Jeśli kobiety mają dekolty, reklamują bieliznę, chodzą bez stanika, to w
        porządku, to dla panów.
        Ale jeśli chcą nakarmić dziecko, to obraza i jeszcze w kościele! obok może
        siedzieć dziewczyna z dekoltem i na nią nikt krzywo nie spojrzy, wręcz przeciwnie.


    • moofka Re: co o tym sądzicie 31.05.05, 13:31
      dla mnie nic złego smile
      niektóre przychodzą w mini z pipką na wierzchu i gołymi ramionami i jakos nikt
      im uwagi nie zwraca
      jakos nie chce mi sie wierzyc w ostentacyjną (!) karmicielke w kosciele
      ale babki lubia taki temat i sie nakrecają - rozrywka taka, raczej dla zabawy
      mnie rozwaliła w wątku eksperckim taka oto mądrość niejakij karoliny 1000


      >Z cała pewnościa bebilon i bebiko to świetne mleczka!!!Zwłaszcza polecam
      >bebiko
      >omneo!możesz byc pewna, że nie zawierają substancji szkodliwych, poniewaz sa
      >skrupulatnie badane w przeciwieństwie do mleka matki, które jest przeciez
      >zwykłą wydzielina ciała, bogatą równiez w toksyny, pestycydy itp.
      >nie zyjemy w Afryce!Trzeba kierowac sie rozumem i logika a nie chęcią
      >uzaleznienia dziecka od siebie, mimo, ze to dowartosciowuje niektóre matki.
      >a tak swoją droga aż strach pomyslec (akurat czytałam watek o długo karmiących
      >mamach)co dzieje się z psychika 3-letniego, w pełni kojarzącego chłopca, przed
      >którym mamusia się obnaża i daje "cysia", zgroza!
      >Mam 3 letniego bratanka, można z nim "pogadać", kojarzy, rozumie, widzi
      >różnicę
      >płci itd.
      _________________________________
      bebiko miodzik a cycek wydzielina
      z dwojga złego lepsza matki niz krowina
      ale karolina jest przekonana, ze jest baaaaaaaaaaaaardzo uczona i wszystko
      wie smile)
      nie zyjemy drogie panie w afryce
    • oxygen100 Re: co o tym sądzicie 31.05.05, 14:31
      Chodzi o to ze czlowiek zyje w spoleczenstwie wsrod ludzi. Do tego Pan Bog lub
      jak kto woli ewolucja dala rozum aby z niego korzystac. Czy naprawde jesli juz
      zostaje sie matka i karmi to zwalnia z poszanowania wypracowanych przez setki
      lat norm obyczajowych?? Nie rozumiem i nigdy nie zrozumiem karmienia piersia w
      miejscach publicznych. Amen
      -
      • dagmama Re: co o tym sądzicie 31.05.05, 14:49
        Setki lat norm obyczajowych trzymały kobiety w domach, ku uciesze mężczyzn,
        kazały ubierać się w długie kiecki i nóg nie pokazywać, w nikłym stopniu
        pozwalały na realizowanie sie w życiu.
        Jak któraś chce w domu siedzieć, bo ma dziecko a kobiety z dziećmi w domu
        siedzą, niech siedzi na zdrowie.
        Dopuszczam dyskretne nakarmienie małego dziecka w sposób którego nikogo nie
        uraża, amen.
    • vharia Re: co o tym sądzicie 31.05.05, 15:05
      1. mam dziecko
      2. było karmione naturalnie

      (Tak na marginesie: pierwsze słyszę, że jak dziewucha "lata z pipką na
      wierzchu" to nikt jej złego słowa nie powie)

      Przykro mi, ale i sex jest bardzo piękny oraz bardzo naturalny- a czy ktoś
      odważyłby się wykonać go publicznie? I, przepraszam, siku i kupa są naturalne,
      choć nieco mniej piękne. Jednak fakt, że fizjologia jest naturalna nie stanowi
      dla mnie podstawy, zeby nią epatować obcych. Sama mam bardzo pozytywne
      doświadczenia i przemyślenia po karmieniu własnego dziecka, ale jak widzę obcą
      kobietę karmiącą "w całej okazałości", to robi mi się niedobrze.
      Drogie panie, przeczytajcie dokładnie, nie chodzi o karmienie dyskretne,
      niestety. Nie jest to kwestia wiary, takie popisówy się poprostu zdarzają.

      No i najciekawsze dla mnie: jak to jest czuć się matką a kobietą nie ???
      • dagmama Re: co o tym sądzicie 31.05.05, 15:32
        Nie chce mi się wierzyć, że ktokolwiek ,pod pozorem karmienia dziecka epatuje
        nagim biustem, toż to ekshibicjonizm. A może to Twoja wyobraźnia?

        Karmienie dziecka piersią "w terenie" to ostateczność. W naszym społeczeństwie
        nie wypada się na kogoś nachalnie gapić, a przypuszczam, że długo trzeba się
        gapić, żeby zobaczyć czyjś biust "w całej okazałości".

        Ja nie napisałam zdaje się "czuć się kobietą a matką nie", tylko bardziej
        kobietą niż matką, w każdym razie to miałam na myśli.

        A jak to jest? Dyskutuje się o bzykaniu, zdradach i cellulicie. To bardziej
        kobiece niż matczyne tematysmile
        • elza78 Re: co o tym sądzicie 31.05.05, 15:41
          dagmama napisała:

          > Nie chce mi się wierzyć, że ktokolwiek ,pod pozorem karmienia dziecka epatuje
          > nagim biustem, toż to ekshibicjonizm. A może to Twoja wyobraźnia?
          >

          hehe niezla wyobraznia mnie to spotkalo tydzien dokladnie temu kiedy odwiedzila
          mnie znajoma z dzieckiem i wywalila cycki pryz obiedzie smile
          zatkalo mnie do tego stopnia ze nie wiedzialam co mam powiedziec.... chate mamy
          duza na 113 metrach spoko by sie gdzies z karmieniem zmiescila ale ona nie,
          przy moim mezu tesciu i ojcu wywalila cycki i karmila...
          mrok totalny
          a potem jeszcze wysluchalam opowiesci na temat tego jakiez to spoleczenstwo
          polskie jest nietolerancyjne kiedy sie chce karmic dziecko w autobusie...
          nie dziwie sie skoro to karmienie tak wyglada smile
          a co do zdrad celulitu i tym podobnych to tez sa tematy do dyskusji... nie
          tylko kupki zupki pupki i karmienie piersia
          karmiaca matka chyba nie przestaje byc kobieta?? jakos mi sie tak zdaje, czy
          jak, po przystawieniu dziecka do piersi nastepuje amputacja kobiecosci i
          zostaje tylko matkopolkowosc?? celulit przestaje nas interesowac o zdradach nie
          gadamy wtedy (moze i dobrze bo nei mamy swiadomosci ze zaniedbany maz skacze na
          boki) wazne jest tylko dziezko i piers...
          nie popadajmy w skrajnosci...
        • vharia Re: co o tym sądzicie 31.05.05, 15:45
          Tak mało widziałaś, czy fakty nie pasują Ci do stanowiska w dyskusji?
          Powtórzę więc: to nie kwestia wiary, to się zdarza. Daruję sobie dosadne opisy.
          Mnie się zdarzyło trzy- czy czterokrotnie i trzeba było intensywnie się gapić
          ale w inną stronę, bo paniusie miały wszystko na wierzchu a do tego dzieciaka
          wiszącego niemal na wysokości pasa (sklep, przystanek).
          I jeśli to ma być kwintesencja kobiecości, to uwierz, wolę rozmowy o bzykaniu i
          cellulicie.
          Zresztą- ja nie robię rozróżnienia między byciem kobietą a matką, współczuję,
          jeśli ktoś musi robić. Natomiast pewne zachowania uwazam za niesmaczne.
          • blanka77 a jednak... 31.05.05, 23:16
            A ja mam kopię obrazu Matki Bożej Karmiącej (piersią, nie butelką) i jakoś nikt
            go nie spalił za nieprzyzwoitośc. I uwierzcie nie czuję niesmaku patrząc na ten
            obraz. Więc jeśli Maria karmiła Małego Jezuka piersią, to myślę, że nie ma nic
            nitaktownego w karmieniu w kosciele (choć sama tego nie robiłam).
            Pozatym ta kobieta podczas mszy chyba nie machała piersiami przed oczami tego
            pana (to by było nietaktowne), więc powinien on raczej skupić się na kazaniu
            (bo chyba po to poszedł do kościoła).
            Dziewczyny, przyczepić można się wszystkiego, ale beż przesady... to na
            poziomie piętnastolatki (nie obrażając piętnastek)
            Moje zdanie jest takie: Karmić można w miejscach publicznych, ale dyskretnie.
            Oczywiście jeśli jest jakieś ustronne miejsce to lepiej z niego skorzystac.

            Pozdrawiam.
            Blanka
            • elza78 Re: a jednak... 01.06.05, 12:01
              na tryptyku memlinga pod tytulem sad ostateczny wszyscy grzesznicy chodza nago,
              czy to znaczy ze do kosciola takze moge przyjsc tak jak mnie pan bog stworzyl??
              ten obraz rowniez zachwyca i nie wzbudza niesmaku i kontrowersjii wsrod
              ogladajacych... poza tym wybaczcie ale porownywanie sie do matki zbawiciela -
              uswiecanie karmienia piersia w miejscach publicznych w ten sposob to jeszcze
              wieksza zenada niz niezrozumienie tego ze niektorzy nie maja ochoty ogladac
              waszych piersi i nie widza w tym nic pieknego...
              poza tym dla mnie to jakas paranoja, przeciez moment karmienia to chwila
              intymnosci dla matki i dziecka tak w koncu twierdzicie nieprawdaz, to
              powiedzcie mi gdzie mozna ta intymnosc odnalezc w kosciele lub w autobusie
              wsrod tlumu ludzi?? troche chyba ciezkawo...
              moim zdaniem dorabiacie sobie jakies chore ideologie do naturalnej rzeczy jaka
              jest karmienie zeby tylko usprawiedliwic fakt ze nie chce wam sie wyjsc w danym
              momencie w sutronne miejsce zeby nakarmic dziecko tak aby nikt postronny tego
              nie widzial, dla mnie swiecenie golym biustem to ekshibicjonizm, a ten jest
              forma zboczenia nie wazne czy swieci sie z powodow seksualnych czy
              ideologicznych
              no i uwazajcie zeby sie ta madonna z dzieciatkiem dla kogos z waszego otoczenia
              nie zamienila w upadla madonne z wielkim cycem... ludzie czasem calkiem roznie
              postrzegaja swiat i niekiedy ktos moze w was nie zauwazyc tej "swietosci"
              zwiazanej z karmieniem piersia...
              • blanka77 ******************** 01.06.05, 13:17
                Do wielu rzeczy człowiek musi dojrzeć...
                Wydaje mi się, że już tylko z przekornej ludzkiej natury dalej bronisz swego
                zdania. A może sęk w tym, że ty jesteś osobą niewierzącą (wnioskuję z
                obraźliwego porównania Matki Bożej). Myślę jednak, że trochę za daleko brniesz.
                Pozostawiam Tobie ostatnie zdanie, bo przykro czytać takie słowa. Nie chce
                nakręcać tego zła jeszcze bardziej.
                Dyskutujemy tu o właściwym lub nie zachowaniu w kosciele, tymczasem tu na forum
                krzywdzac słowami. Może warto się zastanowić czy to nie jest gorsze od tego
                karmienia.

                Pozdrawiam. Blanka
                • elza78 Re: ******************** 01.06.05, 13:31
                  chyba wyciagasz zbyt daleko idace wnioski cos mi sie wydaje...
                  kwestia mojej wiary w kontekscie tego czego tyczy watek jest wlasciwie niewazna
                  ale jesli cie to uspokoi jestem osoba wierzaca i nie obrazilam w swoim poscie
                  matki bozej, na drugi raz radze czytac uwazniej, w kazdym razie nie o tym byla
                  mowa, dla mnie smieszne jest samo porownywanie sie was - karmiacych do matki
                  boskiej...
                  mnie nie przyszloby to na mysl nawet aby przez analogie karmienia piersia
                  zrownac sie z tak niepokalana i tak dobra istota jaka ona byla, tobie blanko
                  przychodzi co mnie bardzo dziwi osobiscie bo o ma piernik do wiatraka?? czy
                  przez samo nakarmienie dziecka piersia stajesz sie swieta?? bo ja tu czegos nie
                  rozumiem...
                  ja nie jestem przeciwna karmieniu piersia (sama moze bede tez w ten sposob
                  karmic - czas pokaze niebawem), ale blagam nie dorabiajcie jakichs chorych
                  ideologii do tego, nie robcie z siebie swietych i tak dalej, bo karmienie
                  naturalne nie czyni was kims lepszym od innych... a tymbardziej nie zwalnia od
                  tego aby zastanowic sie czasem czy aby nasze zachowanie jest w danej sytuacji
                  taktowne...
                  • kingusi Re: ******************** 01.06.05, 15:03
                    elza78 napisała:
                    > ja nie jestem przeciwna karmieniu piersia (sama moze bede tez w ten sposob
                    > karmic - czas pokaze niebawem),

                    Może??????? Masz wątpliwości czy dasz dziecku własne mleko czy to od krowy?
                    Może faktycznie wpisz się jak zostaniesz mamą, myśle, że twój światopogląd ma
                    jeszcze szanse się zmienić. Pzdrsmile
                    • elza78 Re: ******************** 01.06.05, 15:38
                      tak sie sklada ze to nie o swiatopoglad chodzi tylko o mozliwosci, po cesarskim
                      cieciu bywaja problemy z laktacja, wiec nie chce sie nastawiac, bede probowac,
                      mam nadzieje ze sie uda, ale wy tego jakos nie jestescie w stanie skumac, a
                      jesli nie bede mogla karmic to owszem dam dziecku mleko od krowy lub sojowe
                      zeby z glodu nie umarlo, bo nie jestem taka paranoiczka jak wy i wszystko ma
                      swoje granice...
                      jak ktos kiedys madrze powiedzial "nadgorliwosc gorsza od faszyzmu"
                      troche tolerancji jesli chodzi o czyjs prywatny wybor... tak tu o tej
                      tolerancji krzyczycie w kontekscie obnazania biustu i przymuszania innych do
                      jego ogladania...
                      i w ogole co ma karmienie do swiatopogladu czy wy jakas sekte stworzylyscie czy
                      co?
                      jak bede karmmila piersia to nie w miejscu publicznym, a i nie bede siala
                      zlosliwych komentarzy na temat osob ktore nie karmia naturalnie, bo tak sie
                      sklada ze nie kazdy moze a sa osoby ktore wrecz nie powinny karmic piersia (HBS
                      + np), a mnie nic do tego...
                      • blanka77 Re: ******************** 01.06.05, 16:18
                        Elzo, w życiu sie nie porównywałam do Matki Bożej (porównywanie i chęć
                        naśladowania to dwie różne sprawy i daleka jestem od tego. Ani tez nie uwazam,
                        ze karmiąc jestem świeta. Co więcej uważam sie za niemałą grzesznice. Szanuję
                        też decyzje osób które nie karmią swoich dzieci naturalnie - to ich wybór.
                        Bezsensem byłoby zmuszać matkę, która by sie z tym źle czuła. Mogło by to mieć
                        negatywny wpływ na stosunek do dziecka (podobno tak sie zdarza)

                        A kwestia wiary ma dla mnie tu takie znaczenie, że osoba nie wierzaca może nie
                        wiedzieć po co idzie się do kościoła, bo przeciez nie po to by patrzec na to
                        jak ktoś jest ubrany lub co robi.

                        Pewnie, że jeśli kobieta by "wywaliła biust" to wyglądałoby niesmacznie (nie
                        tylko w kosciele), ale sądze, że karmiła dziecko bardziej dyskretnie niż to
                        opisałaś, a jeśli nie to to był błąd.

                        Jednak ... można dziecko nakarmić nie pokazując piersi. I to uwazam za
                        normalne, nawet w kościele. Ja moich dzieci nie karmiłam w kościele( bo mnie by
                        to krępowało i nie miały akurat takiej potrzeby), ale by mi to nie
                        przeszkadzało, gdyby kobieta siedząca obok dyskretnie nakarmiła malucha. Czasem
                        trzeba zrozumieć innych. Zresztą sama niedługo sie przekonasz, że dziecko jest
                        nieprzewidywalne i sa sytuacje bez wyjścia. Wiesz, wiele naszych założeń po
                        narodzinach dziecka diametralnie sie zmienia.
                        Jeszcze coś...zdarzało mi sie karmić w miejscach publicznych, np parkach z dala
                        od domu. Myśle, że nikt nie karmi dzieci na pokaz, tylko po to by zaspokoic ich
                        głód, gdy sytuacja tego wymaga. A jesli jest inaczej to to jest nienormalne.

                        Pozdrawiam i życzę szczęśliwego rozwiązania.
                        Blanka

                        PS. Elzo... i nie stresuj sie, w tym stanie nie powinnaś... a przecież każdy
                        może mieć swoje zdanie, ale trzeba też miec trochę tolerancji.
                        • elza78 Re: ******************** 01.06.05, 21:09
                          ja sie blanko niczym nie stresuje smile
                          cala sprawa rozbija sie o to ze na prawde wystarczy poszukac chwile dluzej
                          odpowiedniego miejsca do karmienia tak aby wszyscy byli zadowoleni, a dziecko z
                          drugiej strony to nie maly terrorysta ktoremu wszystko sie nalezy natychmiast i
                          na kazde pisniecie... sekunde moze poczekac dopuki mama nie oddali sie w
                          ustronne miejsce wtedy i mama bedzie spokojna i zadowolona i mysle dziecko
                          zdrowsze bo nie karmione w stresie (wezmy pod uwage ze taki maly czlowieczek
                          rowniez odczuwa obecnosc innych - obcych osob i wcale wtedy nie czuje sie
                          bezpiecznie co moze miec wplyw na jego kondycje zdrowotna po takim
                          nakarmieniu)...
                          karmienie przy ludziach jest dla mnie niesmaczne i zenujace i nic tego nie
                          zmieni, jakkolwiek by ktos nie tlumaczyl ze musi ze nieprzewidywalne sa
                          zachowania dziecka i tak dalej, poprostu tak uwazam i to jest nie tylko moje
                          zdanie bo wiele osob tak twierdzi, nie chce tu mowic o terroryzowaniu otoczenia
                          nagimi piersiami przez karmiaca matke... na prawde nie wiadomo gdzie zawiesic
                          wzrok aby nie poczuc zazenowania... moja toleraqncja konczy sie w miejscu gdzie
                          cos przestaje byc moim swiadomym wyborem a zostaje mi narzucone przez kogos tak
                          jak ogladanie czyjegos biustu podczas karmienia...
                          na prawde bywaja takie mamy, sama mialam okazje poznac nie stresuja sie
                          niczym...
                          • moofka Re: ******************** 02.06.05, 09:33
                            > cala sprawa rozbija sie o to ze na prawde wystarczy poszukac chwile dluzej
                            > odpowiedniego miejsca do karmienia tak aby wszyscy byli zadowoleni, a dziecko
                            z
                            >
                            > drugiej strony to nie maly terrorysta ktoremu wszystko sie nalezy natychmiast
                            i
                            >
                            > na kazde pisniecie... sekunde moze poczekac dopuki mama nie oddali sie w
                            > ustronne miejsce wtedy i mama bedzie spokojna i zadowolona
                            _______________________________
                            z tym ustronnym miejscem, to nie jest takie proste
                            oprócz toalety i własnego mieszkania
                            przy tak negatywnym podejściu, jak twoje (przekre to na marginesie, ze matka
                            matce moze tak naublizac, i wyakazac tak mało zrozumienia)
                            no wiec wracając do ustronnego miejsca - gdzie?
                            ławeczka pod kossciolem, źle - żenada
                            park - wstrętnie - żenada
                            parking?
                            zachrystia?
                            wyobraź sobie podczas mszy, cisza spokój a ty z płaczącem niemowleciem
                            defilujesz przed ołtarzem i idziesz do zakrystii?
                            z tego co wiem, tak sobie wszystkich tam nie wpuszczaja

                            nie jestem zwolennikiem wywalania biustu
                            ale tez nie uwazazam, ze dziecko które domaga sie nakarmienia to terrorysta
                            po prostu jest glodne, a moze chce pic, a moze chce sie przytulic
                            powinnas pomalenku stwac sie bardziej otwarta na potrzeby niemowląt - no ale
                            mam nadzieje, ze moze o porodzie przyjdzie ci to naturalnie

                            uwazam, ze mozna karmic DYSKRETNIE
                            przede wszytskim dla siebie samej
                            jestem osobą raczej powsciągliwą i dyskretną
                            krepowało mnie karmienie przy gapiach
                            a jednak nie raz nie dwa robiłam to, bo łatwiej mi bylo po prostu niz chowac
                            sie po toaletach
                            i gwarantuje ci, ze nikt obcy nigdy nie widział mojego cycka, chociaz mógł
                            domyślać sie co robie
                            spod kocyka czy pieluszki, którą mozna sie okryc wystają tyklo nózki
                            co jest dla ciebie zenujące w takim układzie - widok golego cycka, czy sam
                            fakt, karmienia piersią?
                            odpowiedz sobie na to pytanie, zaczniesz zaczniesz ochoczo wyzywać od
                            paranoiczek


                            i mysle dziecko
                            > zdrowsze bo nie karmione w stresie (wezmy pod uwage ze taki maly czlowieczek
                            > rowniez odczuwa obecnosc innych - obcych osob i wcale wtedy nie czuje sie
                            > bezpiecznie co moze miec wplyw na jego kondycje zdrowotna po takim
                            > nakarmieniu)...

                            _________________________________
                            polecam tez jakies lektury nt psychologii rozwojowej
                            przyda sie
                            maleństwu jest naprawde wszystko jedno czy jest w kosciele w swoim łozeczku czy
                            parku - jesli czuje bliskoc matki, zadne traumy mu nie groża
                            stres matki, zgadzam sie wyczuwa
                            jesli on jest - choc uwazam, ze byc nie powinno w koncu ona TYLKO karmi
                            dziecko -
                            jesli jest to przyczyniają sie do tego ludzie tacy jak ty
                          • ulkad Re: ******************** 02.06.05, 10:34
                            > cala sprawa rozbija sie o to ze na prawde wystarczy poszukac chwile dluzej
                            > odpowiedniego miejsca do karmienia tak aby wszyscy byli zadowoleni,


                            W miejscu PUBLICZNYM zwykle jedynym ustronnym miejscem jest toaleta. Bardzo to
                            intymne, przyjemne i niestresujace dla matki i dziecka karmienie wsród odglosów
                            i zapachów dochodzacych z sasiedniej kabiny sad
                            Czasem jest oddzielne toaleta dla inwalidow i matek z dziecmi, ale tam równiez
                            raczej nie ma krzesla lub fotela, tylko musisz usiasc na klapie wc, a w kazdej
                            chwili moze nadejsc kolejny chetny i zaczac dobijac sie do drzwi. W kazdym
                            innym miejscu moze byc ktos postronny, komu "karmienie w miejscu publicznym"
                            sie nie spodoba.

                            Pozdrawiam - Ula
                        • kingusi do Elzy 02.06.05, 08:23
                          Nie zamierzalam cie urazic, jesli sie zdenerwowalas to przepraszam. Ja tez
                          jestem po CC i choc mialam pewne komplikacje przez ktore musialam w pierwszych
                          dniach zycia mego dziecka dostawac Metronidazol, to mialam nawal pokarmu ktory
                          niestety musialam wylewac, jednak po tygodniu, po powrocie do domu zaczelam
                          nadal kaRMIC I TAK JEST DO DZISIAJ(NIUNIA ma 6 m-cy).Napisałam o tym , że
                          zmieni ci sie światopogląd, bo po urodzeniu dziecka każdemu wszystko się
                          zmienia a wszelkie wyobrażenia wcześniejsze wydają się...bardzo odległe. Pzdr.
                          Karmienie to oczywiście Twój wybórsmile
                          • a.chudziak Re: do Elzy 02.06.05, 08:52
                            Ja też miałam cesarkę, karmiłam piersią od początku, pewnie, że było cieżko,
                            mleko nie chciało lecieć a pielęgniarki marudziły bym dała butelkę. Ale ja
                            wolałam się wysilić i dostawiałam w kółko i jakoś się wszystko ułożyło. Ale co
                            tu gadać jak ktoś nie chce karmić to już jest kwestia podejścia do sprawy.
                      • fizula Re: ******************** 02.06.05, 00:37
                        Mamy z HBS+ akurat mogą karmić piersią spokojnie. Od razu po urodzeniu dziecko
                        dostaje antyglobulinę i po sprawie. Po tym mama może już zacząć karmić.
                        Ostatnio pomagałam właśnie w karmieniu takiej mamie tuż po urodzeniu maluszka.
                        Z inną utrzymuję kontakt mailowy :o)
                        Proszę pamiętać, żeby nie obrażać tych, którzy mają odmienne zdanie, bo zacznę
                        kasować posty. Niech dyskusja sobie wre, ale kulturalnie. To, że mamy odmienne
                        zdanie, nie znaczy, że jesteśmy nawiedzone, itd.
                      • fizula jeszcze do elzy :o) 02.06.05, 01:30
                        elza78 napisała:
                        > jak bede karmmila piersia to nie w miejscu publicznym,
                        To chyba zamierzasz rodzić w domu tak jak ja, bo szpital to jak najbardziej
                        publiczne miejsce ;o) Tu gdzie pracuję po 8, czasem po 6, 5 lub po cztery mamy
                        na jednej sali. Jeszcze masę ludzi przewijających się: salowe, położne,
                        lekarze, odwiedzający czyli mężowie (lub nie-mężowie), matki, koleżanki,
                        bracia, dzieci itd. Na szczęście większość mam woli być nadgorliwa i karmi nie
                        zważając na te niesprzyjające okoliczności, brak zapewnienia im odrobiny
                        intymności.
                        elza78 napisała: nie jestem taka paranoiczka jak wy i wszystko ma
                        > swoje granice...
                        To forum nie jest miejscem na wypisywanie obelg wobec osób, z którymi się nie
                        zgadzamy. Także potraktuję to na razie z humorem (jak miło być paranoiczką),
                        który mi dzisiaj dopisuje, ale na przyszłość będę usuwać takie wypowiedzi, bo
                        nie wnoszą one nic do dyskusji oprócz niepotrzebnych epitetów.
                        • elza78 Re: jeszcze do elzy :o) 02.06.05, 14:25
                          fizula a propo szpitala, to w polsce ogolem sluzba zdrowia jest mocno kulejaca
                          i takie prawo pacjenta jak prawo do poszanowania godnosci i intymnosci istnieje
                          tylko na papierku nad czym ubolewam jak wiekszosc pacjentow polskich szpitali,
                          lecz nie znaczy to ze po wyjsciu ze szpitala ma mi byc wszystko jedno czy
                          karmie moje dziecko wsrod tlumu ludzi czy w spokojnym zacisznym miejscu... ja
                          na prawde nie wierze w to ze tak ciezko jest znalezc spokojny kat zeby malucha
                          nakarmic, potrzeba matka wynalazku zwyczajnie w centrach handlowych sa np
                          pokoje w ktorych mozna dziecko przewinac i nakarmic, pod kosciolem byc moze
                          stoi twoj wlasny samochod gdzie sie mozna zakryc i rowniez podac piers... nic
                          trudnego nie mowcie ze to niemozliwe, poprostu wyjecie piersi w kosciele
                          jest "pojsciem na latwizne" zapchac dzieciaka byle szybciej zeby nie ryczal i
                          tyle... a podawanie publicznej toalety jako jedynego miejsca gdzie mozna sie
                          schowac przed oczami ludzi jest chyba troche przesadzone...

                          wiem ze was nie przekonam, ale spoko, poprostu sama zaczne z tym walczyc i
                          zaczne zwracac uwage na to co mi sie nie podoba, bo tak samo jak mama karmiaca
                          moze swiecic golym biustem przed oczami ludzi tak i ja moge zwrocic jej uwage
                          na to ze karmiac dziecko przy ludziach zachowuje sie nietaktownie, zyjemy w
                          koncu w wolnym kraju... wiec tak od tej pory bede robic, mysle ze bedzie to
                          mniej niedelikatne niz atakowanie ludzi golizna smile
                          • ulkad Re: jeszcze do elzy :o) 02.06.05, 15:01
                            > a podawanie publicznej toalety jako jedynego miejsca gdzie mozna sie
                            > schowac przed oczami ludzi jest chyba troche przesadzone...

                            Jest to celowa moze przesadzone, ale fakty sa takie, ze bedac gdzies na miescie
                            od innych ludzi mozesz sie tylko tam odizolowac calkowicie. No, jeszcze
                            przebieralnie w sklepach mi przychodza do glowy. W centrach handlowych,
                            przynajmniej w tych, które bylam zmuszona obejrzec od tej strony, wlasnie tak
                            to wyglada jak opisalam - to nie jest zaden pokój z wygodami, tylko toaleta,
                            troche wieksza, w której znajduje sie przewijak. Moze teraz to sie zmienilo,
                            ale przy moim najstarszym synu chcialam kiedys skorzystac z takiego
                            pomieszczenia przy MDonaldzie (Marszalkowska DC) i najpierw oczywiscie trzeba
                            sie bylo doprosic o klucze, a potem zaprowadzono mnie do pomieszczenia, w
                            którym znajdowal sie stól pokryty blacha i chyba zlew. A i okno wychodzace na
                            biura w sasiednim budynku. Albo gdzies indziej byla to klaustrofobiczna klitka
                            metr na metr. Do kosciola z malymi dziecmi nie chodzilam za czesto, wlasnie ze
                            wzgledu na nie, ale tez - jesli szlam, to na piechote, mamy 10 min drogi (i
                            zwykle do kosciola parafialnego w miescie wlasnie tyle sie ma), wiec bez sensu
                            jest pakowanie dziecka do samochodu (fotelik), branie do bagaznika wózka (a
                            zwykle gondola wcale sie tak latwo nie pakuje), zeby po 5 min. jazdy wszystko
                            to wypakowywac.
                            Tez nie jestem zwolenniczka publicznego obnazania sie, ale z drugiej strony,
                            czesto mimo, ze karmienie wyglada tak, ze tylko na moment cos widac, kiedy
                            dziecko lapie piers, potem wiekszosc jest zaktryta przez koszulke i glówke
                            dziecka (i w watku na tej drugiej grupie w liscie inicjujacym nic wiecej nei
                            bylo), to jednak WIADOMO co dziecko robi i wyobraznia pracuje sad
                            A jesli mama siedzi w lawce, czesto ze wszystkich prawie stron zaslonieta, to
                            faktycznie , jak wyjdzie na zewnatrz, gdzie zwykle tez sa ludzie, usiadzie
                            gdzies z boku, o ile w ogóle sa jakies lawki, to niby bedzie lepiej?
                            Czy ma isc do zakrystii, gdzie sa mlodzi chlopcy (ministranci) i ksieza?

                            Pozdrawima - Ula
      • fizula Re: co o tym sądzicie 31.05.05, 15:39
        Żeby było ciekawiej rozumiem i jedną i drugą stronę sporu. Jedną: bo po co
        gorszyć osoby negatywnie nastawione do karmienia? Drugą: bo sama w bardzo wielu
        sytuacjach karmiłam i wiem, że czasami wyjście z płaczącym dzieckiem jest
        gorszym rozwiązaniem niż natychmiastowe dyskretne rozwiązanie. Dlatego, że po
        wyjściu i znalezieniu odpowiedniego miejsca na karmienie niemowlę może nie
        zechcieć ssać, pomimo głodu, ponieważ rozprasza je nowe otoczenie.
        Nie podoba mi się tamta dyskusja: aż szkoda czytać, tyle wulgaryzmu.
        Przy starszym dziecku zazwyczaj uczę czekania i karmimy się dopiero w domu,
        chociaż nie bywa to łatwe.
        Bywajcie zdrowi!
    • elza78 Re: co o tym sądzicie 31.05.05, 15:31
      nigdy nie przyjdzie mi na mysl zeby wywalic piersi na wierzch w kosciele lub
      innym publicznym miejscu gdzie jest mnostwo ludzi aby nakarmic dzieciaka, mozna
      sie udac w jakies ustronne miejsce obnoszenie sie z karmieniem piersia
      publicznie to dla mnie zenada jakich malo, dla mnie w trakcie karmienia piersi
      nie zamieniaja sie w obiekt publicznej adoracji i nie mam ochoty aby na
      przyklad moj maz ogladal biust innej karmiacej kobiety nie wazne jak by ten
      biust nie byl tym karmieniem uswiecony...
      karmienie karmieniem kultura kultura... trzeba poprostu wiedziec gdzie i co
      wolno a czego nie wypada... zabijaja mnie osoby wywalajace cycki np w gosciach
      przy stole i karmiace dzieci, to jest oblesne poprostu... i nie ma w tym nic
      pieknego tylko niektorym trudno to zrozumiec.
      • dagmama Re: co o tym sądzicie 31.05.05, 15:51
        Ależ ja lubię takie kobiece tematy, a z przepisu antycelulitowego skorzystam.
        Wydaje mi się, że się nawet ze sobą zgadzamy, wyjąwszy kwestię mojej niewiary,
        ze jakaś kobieta może zachować się w sposób, jaki opisałaś, Vhario
        i pozdrawiam
    • jagandra Re: co o tym sądzicie 31.05.05, 17:25
      Wiecie co, nie przepadam za publicznym karmieniem, ale gdzie jak gdzie, akurat
      w kościele by mnie nie oburzało. Zamiast się oburzać, może lepiej się
      zastanówmy, czemu w kościołach nie ma jakichś wygodnych foteli w dyskretnych
      miejscach (ale takich, z których można uczestniczyć we mszy), jeszcze by się
      przydał jaki przewijak. Bo kultura kulturą, ale niemowlę słabo panuje nad
      swoimi potrzebami fizjologicznymi. Z jednej strony "nienormalne" (jakie one tam
      nienormalne zresztą) się dziwią matkom polkom, że siedzą w domu z dzieciorami,
      ale z drugiej poza domem jest mało miejsc dla kobiet z dziećmi. Nie chodzi mi
      tylko o kościoły, też o restauracje i kawiarnie, gdzie dzieci mogą się pobawić
      (są tylko w dużych miastach i nie ma ich dużo), przyzakładowe żłobki i
      przedszkola itp.
      Triss_Merigold6 napisała, że przecież można dać butelkę. Nie zamierzam nikogo
      krytykować za to, że daje dziecku butelkę raz na jakiś czas, ale we mnie się
      wszystko przeciwko tej butelce buntowało. Czy to jest powód, żeby mnie
      krytykować?
      Co do kobiecości, wydaje mi się, że Dagmama trafnie rozdzieliła bycie kobietą i
      matką. Bo wiele osób to rozdziela w głębi duszy. Piersi do pieszczenia są
      piękne, ale cycki, którymi się karmi, to obrzydliwe wymiona. Mleko matki jest
      zwykłą wydzieliną a modyfikowane krowie mleko jest wspaniałe, bo zostało
      przebadane przez armię profesjonalistów w białych fartuchach. To chyba wynika
      ze wstrętu do macierzyństwa tkwiącego głęboko w naszej kulturze. A
      macierzyństwo można też przeżywać jako potężny aspekt kobiecości, który wcale
      nie odziera z erotyzmu. Ale po to trzeba spróbować wyjść poza kulturę, w której
      zostałyśmy wychowane, czyli mieć odwagę być naprawdę nienormalną (czyli w
      sensie statystycznym - inną niż większość).
      I jeszcze jedno. Zanim urodziłam córeczkę, byłam pewna, że jeśli będę karmić
      piersią, to maksymalnie 10-12 miesięcy, w ogóle nie brałam pod też uwagę
      możliwości karmienia w miejscach publicznych. A jednak karmię dłużej i zdarza
      mi się (choć rzadko) nakarmić gdziś przy ludziach. Zmieniłam się, ponieważ
      jestem osobą refleksyjną i ciekawą świata, mam rozum i korzystam z niego by
      przełamywać stereotypy, a nie powielać je.
      Pozdrówki smile
      Jagandra
      • chloe30 Re: co o tym sądzicie 31.05.05, 17:53
        O karmieniu piersią w kościele, czy innym miejscu publicznym dyskutować nie
        będę - na tym forum dominuje jedna opcja, więc szkoda klawiatury.
        Ale mam pytanie - przewijak w kościele??? Ludzie, czy aby jednak nie za wiele
        wymagacie??? mam podczas mszy wdychać smrodki z pieluszki???
        I czy przypadkiem nie powinno sie niemowlaka zostawić w domu?? Bo chyba jednak
        więskzośc z Was ma męża, który jest w domu w niedzielę i możecie jakos to
        zorganizować??

        Przewijak mnie powalił.
        • jagandra Re: co o tym sądzicie 31.05.05, 19:14
          A kto powiedział, że przewijak musi stać pod nosem wiernych? Przecież może być
          w małym, osobnym pokoiku. Wiele można zrobić, to kwestia pomysłowości i zmiany
          podejścia. Chodzi mi o myślenie, jak ułatwić matkom małych dzieci uczestnictwo
          w życiu religijnym, towarzyskim, zawodowym.
          Czemu dziecko ma być powodem do rozdziału z mężem? W końcu na mszę można iść
          całą rodziną, jeśli to komuś odpowiada.
          • kingusi Re: co o tym sądzicie 31.05.05, 21:12
            Zadając pytanie nie sądziłam, że taką burzę rozpętam, chodziło mi głównie o
            wypowiedzi karmiących matek. Ja nie widzę nic złego w karmieniu w Kościele pod
            warunkiem, że dyskretnie. Sama byłam w sytuacji gdzie musiałal dać córeczce
            mleczka w Kościele, tyle, że wyszłam do przedsionka z boku Kościoła i robiłam
            to kucając żeby nikt nie widział, to dopiero chore...ale to dzięki
            tym "tolerancyjnym" niematkom.Pzdr.
          • anisr Re: co o tym sądzicie 31.05.05, 21:14
            Byawam na różnych forach czasem...i przeraza mnie agresja skierowana w kierunku
            mam karmiacych.Karmiaca(nie daj Boże długo) = zacofana, matkopolka,zupkokupka,
            ograniczona,wies po prostu.Nigdy na odwrót.można by sie pokusic o jakas
            analizęsmile
            Co do karmienia publicznie...WSZYSTKO ZALEŻY OD SYTUACJI( ikultury oczywiscie)
            Karmiłam w kosciele raz-podczas chrztu( bo nie bardzo mozna wtedy wyjsc,
            prawda?)Podczas roczku juz nie - zabawilismy mała, takie dziecko moze
            poczekac.Jeśli sie da to szukam ustronnego miejsca, ale w "sraczu" za
            przeproszeniem karmic nie bedę.Staran sie nie epatowć ale i nie wciskam butli
            gdy muszę wyjść.
            • triss_merigold6 A propos kościoła 31.05.05, 23:00
              Nie wydaje wam się, że kościół pełen ludzi jest średnio dobrym miejsce dla
              noworodka? Niezbyt higienicznym? Jak juz matka jest taka bogobojna, że żadnej
              mszy nie opuści to mogłaby iść sama a dziecko z mężem zostawić.
              Niemowlę można ustawić pokarmowo tak, że wiadomo kiedy będzie głodne i do tego
              dostosować porę wyjścia.
              TYlko mi nie wciskajcie kitu, że niemowlę je ciągle i nie wiadomo kiedy będzie
              głodne. Wiadomo. Swoje ustawiłam na określone pory karmienia dziennego w ciągu
              miesiąca.
              • blanka77 A propos kościoła 31.05.05, 23:30

                CYTUJĘ : "Jak juz matka jest taka bogobojna, że żadnej
                mszy nie opuści to mogłaby iść sama a dziecko z mężem zostawić."

                -bez komentarza-

                A ja mam kopię obrazu Matki Bożej Karmiącej (piersią, nie butelką) i jakoś nikt
                go nie spalił za nieprzyzwoitośc. I uwierzcie nie czuję niesmaku patrząc na ten
                obraz. Więc jeśli Maria karmiła Małego Jezuka piersią, to myślę, że nie ma nic
                nitaktownego w karmieniu w kosciele (choć sama tego nie robiłam).
                Pozatym ta kobieta podczas mszy chyba nie machała piersiami przed oczami tego
                pana (to by było nietaktowne), więc powinien on raczej skupić się na kazaniu
                (bo chyba po to poszedł do kościoła).
                Dziewczyny, przyczepić można się wszystkiego, ale beż przesady... to na
                poziomie piętnastolatki (nie obrażając piętnastek)
                Moje zdanie jest takie: Karmić można w miejscach publicznych, ale dyskretnie.
                Oczywiście jeśli jest jakieś ustronne miejsce to lepiej z niego skorzystac.

                Pozatym piszecie o kulturze, ale słownictwo jakiego używacie pozostawia wiele
                do życzenia.

                Pozdrawiam.
                Blanka
                  • fizula Re: A propos kościoła 01.06.05, 14:57
                    Bardzo niefortunne porównanie przeklinania do karmienia :o( Jedno z drugim nie
                    ma nic wspólnego. Karmienie piersią jest przede wszystkim zaspokojeniem głodu
                    dziecka. I chociaż mi nie przychodzi do głowy, bym miała jeść w Kościele, to
                    dziecko jest odmienną osobą: dla niego to jest naturalne i domaga się tego z
                    całą siłą, by najeść się natychmiast jak zgłodnieje.
                    Mamy karmiące zazwyczaj karmią dyskretnie: nie ma czegoś takiego, jak świecenie
                    biustem, itd. Z jednej strony pierś przykrywa ubranie, z drugiej dziecko.
                    Szczerze mówiąc nie gorszę się karmieniem dziecka w Kościele: czy mama ma biec
                    kilknaście minut do domu, by je nakarmić (a w tym czasie pozwolić płakać
                    dziecku w niebogłosy)? A może kolejne minuty zwiedzać parafię i karmić przy
                    księżach na zachrystii? Ja nie uznaję butelek, bo na codzień się przekonuję, że
                    wiele złego mogą zrobić w sprawie karmienia piersią. Kto chce ryzykować, jego
                    sprawa.
                    Pozdrawiam uczestniczki zagorzałej dyskusji :o)
                    • elza78 Re: A propos kościoła 01.06.05, 15:44
                      fizula napisała:

                      > Bardzo niefortunne porównanie przeklinania do karmienia :o( Jedno z drugim
                      nie
                      > ma nic wspólnego.

                      biorac pod uwage fakt ze obnazanie biustu w miejscu publicznym (tak - obnazanie
                      biustu bo piers karmiaca piersia byc nie przestaje na szczescie) jest tak samo
                      nietaktowne jak przeklinanie w tymze, to jednak moim skromnym zdaniem ma jedno
                      z drugim troche wspolnego...
                    • mkolaczynska Re: A propos kościoła 28.10.05, 16:25
                      Mozna dziecko nakarmić mlekiem odciągniętym wcześniej w domu. Trzeba tylko
                      wczesniej na taka ewentualność się przygotować. Jesteśmy istotami
                      inteligentnymi i teoretycznie potrafimy sobie poradzić w wielu sytuacjach.
                      Problem tkwi w tym że MATKI MAJĄ PRAWO wywalać piersi publicznie i bywają takie
                      co robią to chętnie i bez spojrzenia, uwzględnienia reszty społeczeństwa, która
                      musi się usmiechnąc i odwrócić głowe, albo zmienić stolik w restauracji, BO ONA
                      MA PRAWO. Ja nie mam prawa zjeść spokojnie kolacji, musze się do takiej
                      dostosować.
                      • moofka Re: A propos kościoła 28.10.05, 17:59
                        mkolaczynska napisała:

                        > Mozna dziecko nakarmić mlekiem odciągniętym wcześniej w domu. Trzeba tylko
                        > wczesniej na taka ewentualność się przygotować. Jesteśmy istotami
                        > inteligentnymi i teoretycznie potrafimy sobie poradzić w wielu sytuacjach.
                        > Problem tkwi w tym że MATKI MAJĄ PRAWO wywalać piersi publicznie i bywają
                        takie
                        >
                        > co robią to chętnie i bez spojrzenia, uwzględnienia reszty społeczeństwa,
                        która
                        >
                        > musi się usmiechnąc i odwrócić głowe, albo zmienić stolik w restauracji, BO
                        ONA
                        >
                        > MA PRAWO. Ja nie mam prawa zjeść spokojnie kolacji, musze się do takiej
                        > dostosować.
                        __________________________________

                        no ale skoro mają prawo, to o co ci chodzi?
                        one mają, ty masz
                        troche zal mi takich ludzi, ktorzy szukają problemów tam gdzie ich nie ma
                        nie zal to zlością wątroby psuć albo i innej piękności?

              • fizula Re: A propos kościoła 31.05.05, 23:47
                Nie będę dyskutować z Tobą na temat, czy Kościół jest dobry dla niemowlęcia pod
                względem higienicznym: pewnie nie. W każdym bądź razie skoro chrzci się już
                niemowlęta (a można i noworodki), to sam Kościół Katolicki pokazuje swoją
                otwartość na takich młodych chrześcijan :o)
                triss_merigold6 napisała:

                > TYlko mi nie wciskajcie kitu, że niemowlę je ciągle i nie wiadomo kiedy
                będzie
                > głodne. Wiadomo. Swoje ustawiłam na określone pory karmienia dziennego w
                ciągu
                > miesiąca.
                Takie zachowanie mogło odpowiadać Twojemu dziecku, nie przeczę, bo nie znam
                Was. Ale w przypadku większości dzieci jest to zupełnie niewłaściwe
                postępowanie, ponieważ dla niemowlęcia pierś to nie tylko jedzenie, ale też i
                picie. Zważywszy też na to, że pokarm matczyny jest trawiony po 25 minutach
                (czyli bardzo łatwo przyswajalny, lekko strawny), trudno wymagać od
                niemowlęcia, by musiało wytrzymać aż godzinę. Większość z nas wie, czym się
                kończyło "ustawianie" dzieci, według określonych godzin za czasów naszych mam:
                po prostu kobiety nie karmiły piersią (bardzo niewiele), najczęściej dzieci nie
                przybierały odpowiednio na wadze, problemy z piersiami były w takim systemie
                nie do przezwyciężenia.
                Mam takie wrażenie, że jak się nie chce karmić piersią, to wtedy łatwiej psy
                wieszać na karmiących ;o), no i tak przyjemnie się pooburzać na tą zgrozę w
                kościele ;o)
                A ja tam lubię i niemowlaki, i mamy karmiące, nawet te "nieprzyzwoite" :o)
                • kapyl Re: A propos kościoła 01.06.05, 22:40
                  Zgadzam sie z fizulą.
                  A poza tym - Kościół jest dla wszystkich. Kazdy ma prawo przebywać w kościele,
                  matka karmiaca tez smile mnie sie co prawda w kościele karmić nie zdarzyło, ale
                  gdybym musiala - nie mialabym oporów. Ja ide do kościola sie pomodlic a nie
                  obserwować piersi bądź pośladki innych wiernych. Kościół to nie rezerwat. A
                  poza tym nie wydaje mi się zeby ta kobieta "wywalala cyce", myślę ze sytuacja
                  dla niej równiez byla krepujaca.

                  A tak wogole - chyba wypada mi sie przywitać na forum "dlugie karmienie", moja
                  przyssawka skończyła 11 maja roczek i o odstawianiu od piersi nie myslimy. smile
    • elza78 podsumowujac 02.06.05, 18:25
      bo chyba rozmijamy sie ogolem ze zrozumieniem
      problem dotyczy nie samego faktu karmienia piersia, tylko karmienia piersia w
      miejscu publicznym w zwiazku z czym:
      po pierwsze: w miejscu publicznym trzeba umiec sie zachowac (reguly dobrego
      zachowania wpajane sa czlowiekowi od dziecka przez rodzicow)
      po drugie: owszem w naszym kraju istnieje wolnosc, ale wszystko jest ok, dopuki
      nie wpychamy sie komus natretnie z czyms czego on nie trawi bo to ogranicza
      jego wolnosc... (tu mowa o atakowaniu ludzi w kosciele golymi piersiami) bo czy
      jesli np twoj sasiad zapragnie zrobic kupe pod twoim oknem bo odczuje taka
      fizjologiczna potrzebe to nie bedziesz oburzona, bycmoze dla niektorych osob
      karmienie piersia jest taka sama czynnoscia fizjologiczna jak ta przytoczona
      powyzej choc bardziej dosadna - ci ludzie takze maja prawo do tego aby to tak
      postrzegac i trzeba na to zwrocic uwage...
      po trzecie: karmienie piersia jest sprawa zupelnie naturalna i nie nalezy do
      tego dorabiac jakichs dziwnych ideologii bo to zakrawa na paranoje i paranoja
      to nie jest wyrazenie obrazliwe tylko slowo ktore ma uzmyslowic pewnego rodzaju
      niescislosc miedzy tym jakie sa fakty a tym jak je przerabiacie czasem na swoja
      modle (przyrownywanie sie do matki boskiej karmiacej jezusa jest hmmm troche
      dziwne nie uwazacie)...
      po czwarte: istnieje mnostwo kobiet ktore nie karmia piersia chocby z tego
      powodu ze nie maja na to ochoty i nalezy uszanowac ich decyzje bo mleko krowie
      czy sojowe na prawde nie jest dla dziecka zabojstwem...
      po piate: ciemnota od ktorej ktos pisal ze niekarmiace matki wyzywaja te
      karmiace nie zalezy od tego czy karmisz czy nie... ja na przyklad ciemna nazwe
      osobe ktora przyjdzie do mnie i wywali nogi na stol, dla niektorych podobnym w
      wydzwieku zachowaniem jest podanie dziecku piersi w kosciele...

      mam nadzieje ze zrozumiecie o co mi chodzi, bo na prawde nie staram sie was
      obrazic ale sa pewne granice tak zwanego dobrego smaku ktorych wiele karmiacych
      piersia mam z powodu chyba jakiegos zaslepienia nie dostrzega
      • kapyl Re: podsumowujac 02.06.05, 18:53
        elza78 napisała:

        > bo chyba rozmijamy sie ogolem ze zrozumieniem
        > problem dotyczy nie samego faktu karmienia piersia, tylko karmienia piersia w
        > miejscu publicznym w zwiazku z czym:
        > po pierwsze: w miejscu publicznym trzeba umiec sie zachowac (reguly dobrego
        > zachowania wpajane sa czlowiekowi od dziecka przez rodzicow)

        rozumiem ze od noworodka mam wpajac mojemu dziecku ze jedzenie w miejscu
        publicznym jest nieeleganckie. Ludzie!!! Bron Boze do McDonalda chodzic bo tam
        sami zboczency ktorzy jedza w miejscu publicznym.

        > po drugie: owszem w naszym kraju istnieje wolnosc, ale wszystko jest ok,
        dopuki nie wpychamy sie komus natretnie z czyms czego on nie trawi bo to
        ogranicza jego wolnosc... (tu mowa o atakowaniu ludzi w kosciele golymi
        piersiami)

        No wlasnie - a ja zauwazylam ze 99% pokazujacych piersi w kosciele to nie matki
        karmiace. Nie widzialam tez matki karmiacej, która ostentacyjnie "wywalalacy
        cyc"

        bo czy
        > jesli np twoj sasiad zapragnie zrobic kupe pod twoim oknem bo odczuje taka
        > fizjologiczna potrzebe to nie bedziesz oburzona, bycmoze dla niektorych osob
        > karmienie piersia jest taka sama czynnoscia fizjologiczna jak ta przytoczona
        > powyzej choc bardziej dosadna

        Wiec powtarzam - nalezy tepic WSZYSTKICH LUDZI JEDZACYCH I PIJACYCH W MIEJSCACH
        PUBLICZNYCH, bo to przeciez taka sama obrzydliwa czynnosc fizjologiczna jak
        robienie kupy pod czyims oknem

        - ci ludzie takze maja prawo do tego aby to tak
        > postrzegac i trzeba na to zwrocic uwage...

        A ja mam prawo nakarmic moje dziecko, którego nie bede przeciez do drugiego
        roku zycia trzymac w domu, bo nie daj Boze jeszcze cyca zachce w miejscu
        publicznym

        > po trzecie: karmienie piersia jest sprawa zupelnie naturalna i nie nalezy do
        > tego dorabiac jakichs dziwnych ideologii bo to zakrawa na paranoje i paranoja
        > to nie jest wyrazenie obrazliwe tylko slowo ktore ma uzmyslowic pewnego
        rodzaju niescislosc miedzy tym jakie sa fakty a tym jak je przerabiacie czasem
        na swoja modle (przyrownywanie sie do matki boskiej karmiacej jezusa jest hmmm
        troche dziwne nie uwazacie)...

        No wlasnie - skoro to czynnosc naturalna, to o co chodzi? dlaczego ty z drugiej
        strony ja tak deprecjonujesz? na swiecie jest o wiele wiecej
        bardziej "obrzydliwych rzeczy" niz widok matki karmiacej. I nikt sie do Matki
        Boskiej (wielkie litery) nie porownuje, tylko zauwaza fakt istnienia w kulturze
        zjawiska "matki-karmicielki".

        > po czwarte: istnieje mnostwo kobiet ktore nie karmia piersia chocby z tego
        > powodu ze nie maja na to ochoty i nalezy uszanowac ich decyzje bo mleko
        krowie czy sojowe na prawde nie jest dla dziecka zabojstwem...

        A kto mówi ze tych matek nie trzeba szanowac. Rozumiem ze mam nie karmic w
        miejscach publicznych bo moge urazic te matki ktore karmia sztucznie. Zatem -
        bede tepic kazda matke z butla jaka zobacze w miejscu publicznym bo to uraza
        moje uczucia jako matki karmiacej naturalnie.
        Siejesz nietolerancje z tego co widze

        > po piate: ciemnota od ktorej ktos pisal ze niekarmiace matki wyzywaja te
        > karmiace nie zalezy od tego czy karmisz czy nie... ja na przyklad ciemna
        nazwe
        > osobe ktora przyjdzie do mnie i wywali nogi na stol, dla niektorych podobnym
        w
        > wydzwieku zachowaniem jest podanie dziecku piersi w kosciele...

        no skoro dla ciebie zaspokojenie glodu malej istoty rowna sie wywaleniem nog na
        stol, to ja tego nie skomentuje

        >
        > mam nadzieje ze zrozumiecie o co mi chodzi, bo na prawde nie staram sie was
        > obrazic ale sa pewne granice tak zwanego dobrego smaku ktorych wiele
        karmiacych piersia mam z powodu chyba jakiegos zaslepienia nie dostrzega

        niektore dzieci nie toleruja butli - powtarzam wiec pytanie: czy nalezy takiego
        szkraba trzymac w domu az z cyca wyrosnie? matka karmiaca to nie jest zaden
        ekshibicjonista. ona nie "wywala piersi", zeby sie na nia ludzie gapili, tylko
        po to zeby nakarmic/napoic dziecko.
        PODSUMOWUJAC: jezeli przeszkadza ci widok matki karmiacej odwroc oczy i nie
        komentuj.
        • elza78 Re: podsumowujac 02.06.05, 19:08
          podsumowujac radze mniej fantazjowac na temat mc donaldsa smile
          i mniej czepiac sie duzych liter...
          szkoda ze niektorzy nie rozumieja ze nagi cycek to nagi cycek czy karmiacy czy
          nie a nagosc wedle wszelkich przyjetych u nas wzorcow jest czyms wstydliwym...
          • kapyl Re: podsumowujac 02.06.05, 19:19
            nagosc cycka który karmi nie jest niczym wstydliwym, bo powtarzam ze to zaden
            ekshibicjonizm.
            powinno sie zatem tepic nagosc u wszystkich, a powtarzam ze matki karmiace nie
            epatuja nogami pepkami i cyckami, jak duza czesc niekarmiacej populacji
            kobiecej.
            cycek który karmi nie jest do ogladania.
            Przyjelam twoje zdanie do wiadomosci.
            a ty postaraj sie zrozumiec, ze zadna matka nie wychodzi z dzieckiem na miasto
            tylko po to zeby je nakarmic w miejscu publicznym. Przeciez to ani fajne ani
            wygodne.
            A wypowiedz na temat mc donaldsa to zadna fantazja, tylko odnosnik do twojej
            wypowiedzi. Twoim zdaniem porownianie robienia kupy pod oknem sasiada do
            karmienia piersia to mniejszy przejaw fantazjowania?
            • elza78 Re: podsumowujac 02.06.05, 20:03
              ja tylko z ta kupa napisalam jak ekstremalnie niektorzy moga to postrzegac a zb
              yt wydekoltowane stroje niektorych kobiet rowniez uwazam za niestosowne smile
            • kingusi do Elzy 03.06.05, 11:07
              Czy ty byłas kiedyś poza Polska w Hiszpani, Włoszech, Finlandii????Boże broń,
              nie jedź tam nigdy dziewczyno , bo zawału dostaniesz, tam się wszyscu opalają
              topless a w Finlandii to nawet na golasa łażą w saunach i to przy dzieciach i
              obcych... Dziewczyno otrząśnij się.
      • jagandra Re: podsumowujac 02.06.05, 20:09
        > po pierwsze: w miejscu publicznym trzeba umiec sie zachowac (reguly dobrego
        > zachowania wpajane sa czlowiekowi od dziecka przez rodzicow)

        Z tym się pewnie wszyscy zgadzamy. Tylko problem polega na tym, że różne
        zachowania uznajemy za odpowiednie. Ja np. nie toleruję osób palących w
        miejscach publicznych, a kobiety karmiące w takich miejscach piersią moim
        zdaniem nie łamią reguł dobrego zachowania. Ty masz inne zdanie. Nie ma tu
        jednej prawdy.

        > po drugie: owszem w naszym kraju istnieje wolnosc, ale wszystko jest ok,
        dopuki
        > nie wpychamy sie komus natretnie z czyms czego on nie trawi bo to ogranicza
        > jego wolnosc... (tu mowa o atakowaniu ludzi w kosciele golymi piersiami)

        Z drugiej strony przykre uwagi pod adresem kobiet karmiących w miejscu
        publicznym to ograniczanie ich wolności. Znowu nie ma jednej prawdy, wszystko
        zależy od punktu widzenia.

        bo czy
        > jesli np twoj sasiad zapragnie zrobic kupe pod twoim oknem bo odczuje taka
        > fizjologiczna potrzebe to nie bedziesz oburzona, bycmoze dla niektorych osob
        > karmienie piersia jest taka sama czynnoscia fizjologiczna jak ta przytoczona
        > powyzej choc bardziej dosadna - ci ludzie takze maja prawo do tego aby to tak
        > postrzegac i trzeba na to zwrocic uwage...

        Podobieństwo karmienia piersią do robienia kupy to Twoje subiektywne wrażenie i
        raczej mocno nietypowe. Nie przyszło mi do głowy, że można porównywać jedzenie
        do wydalania.

        > po trzecie: karmienie piersia jest sprawa zupelnie naturalna i nie nalezy do
        > tego dorabiac jakichs dziwnych ideologii bo to zakrawa na paranoje i paranoja
        > to nie jest wyrazenie obrazliwe tylko slowo ktore ma uzmyslowic pewnego
        rodzaju
        > niescislosc miedzy tym jakie sa fakty a tym jak je przerabiacie czasem na
        swoja
        > modle (przyrownywanie sie do matki boskiej karmiacej jezusa jest hmmm troche
        > dziwne nie uwazacie)...

        Jakąż to ideologię dorabiamy? Oczywiście że karmienie piersią jest naturalne.
        Prawdopodobnie dla matki boskiej też było naturalne, w końcu była kobietą i
        miała dziecko, a w tamtych czasach nie było butelek (choć były mamki).

        > po czwarte: istnieje mnostwo kobiet ktore nie karmia piersia chocby z tego
        > powodu ze nie maja na to ochoty i nalezy uszanowac ich decyzje bo mleko
        krowie
        > czy sojowe na prawde nie jest dla dziecka zabojstwem...

        Szanuję decyzję takich kobiet. Oczekuję też poszanowania mojej decyzji, żeby
        karmić piersią i to długo.

        > po piate: ciemnota od ktorej ktos pisal ze niekarmiace matki wyzywaja te
        > karmiace nie zalezy od tego czy karmisz czy nie... ja na przyklad ciemna
        nazwe
        > osobe ktora przyjdzie do mnie i wywali nogi na stol, dla niektorych podobnym
        w
        > wydzwieku zachowaniem jest podanie dziecku piersi w kosciele...

        Już pisałam o tym, że różne zachowania uważamy subiektywnie za "ciemne", jak to
        określasz.

        > mam nadzieje ze zrozumiecie o co mi chodzi, bo na prawde nie staram sie was
        > obrazic ale sa pewne granice tak zwanego dobrego smaku ktorych wiele
        karmiacych
        > piersia mam z powodu chyba jakiegos zaslepienia nie dostrzega

        To nie kwestia zaślepienia tylko różnych systemów wartości. Dostrzeż, że nie
        wszyscy mają taki sam jak Ty. Nie masz monopolu na prawdę. Nikt nie ma.

        Dodam jeszcze jedno. Zanim urodziłam dziecko też mi się nie podobało, gdy
        kobieta karmiła dziecko piersią na moich oczach, ale nigdy by mi nie przyszło
        do głowy, żeby kogolwiek za to krytykować. Ale pamiętam tamte swoje odczucia,
        dlatego rozumiem Twoje i staram się karmić jak najrzadziej w miejscach
        publicznych. Ale czasem jednak to robię, bo ważniejsze dla mnie są uczucia
        mojego dziecka i moje niż obcych ludzi.

        I jak? Rozumiesz, że istnieją różne punkty widzenia?
        • moofka Re: podsumowujac 02.06.05, 20:44
          jagandra napisała:

          > Szanuję decyzję takich kobiet. Oczekuję też poszanowania mojej decyzji, żeby
          > karmić piersią i to długo.
          _______________________________
          o to faktycznie bardzo trudno
          i tego ze strony elzy78 nie uświadczysz niestety

          > Dodam jeszcze jedno. Zanim urodziłam dziecko też mi się nie podobało, gdy
          > kobieta karmiła dziecko piersią na moich oczach, ale nigdy by mi nie przyszło
          > do głowy, żeby kogolwiek za to krytykować.
          ____________________
          a wiesz, ze mnie nie smile
          to znaczy nie nie podobało
          ani podobało
          ale ja w ogóle jestem mocno tolerancyjna i demokratyczna smile
          widok matki karmiącej - baaaaaaaaaaaaaardzo rzadki, przyznajcie
          zawsze wywoływał we mnie bardzo cieple uczucia, bo bez patosu - to naprawde
          jest ładne, emanuje ciepłem, spokojem i dobrą energią
          w odróznieniu - pardon nie moje skojarzenie - od srających pod oknem elzy

          i uwazalam tak kiedy jeszcze nie miesciło mi sie w głowie, ze i ja mogłabym byc
          matką, a do tego karmiącą smile)




          Ale pamiętam tamte swoje odczucia,
          > dlatego rozumiem Twoje i staram się karmić jak najrzadziej w miejscach
          > publicznych. Ale czasem jednak to robię, bo ważniejsze dla mnie są uczucia
          > mojego dziecka i moje niż obcych ludzi.
          >
          > I jak? Rozumiesz, że istnieją różne punkty widzenia?
          • elza78 Re: podsumowujac 02.06.05, 21:24
            i znow jakos sie dziwnie nie zrozumialysmy mi nic do tego waszego dlugiego
            karmienia jest mi obojetne czy ktos chce karmic rok 2, 5, 10, czy do
            osiemnastki... to jego decyzja i o jej poszanowanie chodzi i w tym kontekscie
            mi moofko napisz gdzie i w ktorej z moich wypowiedzi napisalam cos takiego ze
            uwazasz ze nie szanuje waszej decyzji o dlugim karmieniu co??
            o cytat poprosze...
            nie napisalam rowniez ze karmiaca matka kojarzy mi sie ze srajacym sasiadem,
            napisalam ze i karmienie i wydalanie sa czynnosciami fizjologicznymi i trudno
            tu w ktorymkolwiek miejscu temu zaprzeczyc (porownalam jedynie odczucia jakie
            moglyby towarzyszyc wam kiedy pod waszym oknem ktos by napaskudzil i ktore
            niektorym ludziom towarzysza na widok karmiacej matki)
            co do monopolu na prawde zgadzam sie ze nikt go nie ma, tylko czasem warto
            popatrzec naokolo i doswiadczyc faktu istnienia ludzi o innym swiatopogladzie
            wiem ze to dziala w obie strony ale zastanawiam sie skoro tak tolerancyjna
            jestes moofka to czemu jakos w swej szeroko pojetej tolerancji nie jestes w
            stanie zrozumiec tego, ze komus najzwyczajniej karmienie w jego obecnosci
            piersia moze sie wydawac obrzydliwe?? (i tutaj zeby potem nie bylo - dla mnie
            nie jest to obrzydliwe, jedynie zenujace i obsceniczne kiedy mama karmiaca
            nawet nie zadajac sobie trudu aby poszukac odpowiedniego miejsca wyciaga przy
            ludziach piers i podaje dziecku)
            • moofka Re: podsumowujac 02.06.05, 21:41
              elza78 napisała:

              > nie napisalam rowniez ze karmiaca matka kojarzy mi sie ze srajacym sasiadem,
              > napisalam ze i karmienie i wydalanie sa czynnosciami fizjologicznymi i trudno
              > tu w ktorymkolwiek miejscu temu zaprzeczyc (porownalam jedynie odczucia jakie
              > moglyby towarzyszyc wam kiedy pod waszym oknem ktos by napaskudzil i ktore
              > niektorym ludziom towarzysza na widok karmiacej matki)
              ______________________________________
              tobie?


              > wiem ze to dziala w obie strony ale zastanawiam sie skoro tak tolerancyjna
              > jestes moofka to czemu jakos w swej szeroko pojetej tolerancji nie jestes w
              > stanie zrozumiec tego, ze komus najzwyczajniej karmienie w jego obecnosci
              > piersia moze sie wydawac obrzydliwe??
              _____________________
              jeszcze raz zapytowuję
              fakt karmienia jest obrzydliwy, czy widok nagiej piersi?
              jesli to drugie uwierz nikt niepowołany nigdy nie zobaczył ani kawałka przy
              karmieniu, ani "aplikacji" ani chowaniu
              wiem, ze wiekszosc matek równiez karmiących - nie staje sie wbrew twoim
              wyobrazeniom bezwstydnymi maciorami i zachowuje sie mozliwie jak
              najdyskretniej - przede wszystkim dla siebie samych



              (i tutaj zeby potem nie bylo - dla mnie
              > nie jest to obrzydliwe, jedynie zenujace i obsceniczne kiedy mama karmiaca
              > nawet nie zadajac sobie trudu aby poszukac odpowiedniego miejsca wyciaga przy
              > ludziach piers i podaje dziecku)
              • elza78 Re: podsumowujac 02.06.05, 22:04
                posluchaj moofka swiatynio tolerancji jak widac z toba nie ma dyskusji, dobrze
                ze ty wiesz najlepiej co ja mysle w swojej glowie na kazdy temat pomimo tego ze
                dzieli nas zapewne setki kilometrow swiatlowodow big_grin
                pozostan wiec ze swoja interpretacja (a moze nad) moich slow i poczuj sie
                lepiej skoro o to ci chodzi
                a jakie miejsce jest najlepsze... hmmm proponuje takie zeby jak najbardziej
                bylo widac ze karmisz piersia a nie butla i zeby jak najwiecej ludzi moglo
                doswiadczyc dzieki temu faktu obcowania z natura... (bo o kulturze tu mowy byc
                nie moze) big_grin
                a jakie odczucia mi towarzysza jak widze cos takiego... smieszy mnie to
                najzwyczajniej nie kojarze sobie karmiacej z maciora ale wiesz to tak kiedy
                niestosownie sie zachowasz w towarzystwie - nikt ci nic nie powie, a wszyscy
                mysla swoje o tobie - nie o mnie, w sumie "wasza broszka" - to nie moje
                piersi smile
                widok karmiacej kobiety, zdjecia i tak dalej bywa piekny w ujeciu artystycznym,
                ale bywaja tez piekne akty co nie znaczy ze ludzie maja latac nago po ulicach
                (to nawet zdaje sie jest w polsce karane grzywna)...
                co mnie w was dziwi, zadziwiajaco bronicie swojego podejscia do rzeczy, kazda z
                was twierdzi ze jestescie biedne, szykanowane, bo nie ma sie gdzie z dzieckiem
                oddalic i tak dalej, ze nie ma wyjscia... spoko, przeciez zyjemy w
                demokratycznym kraju i mozna chyba cos zadzialac w tym kierunku aby powstawaly
                miejsca gdzie matka moze nakarmic spokojnie dziecko... ale wy chyba wolicie sie
                tu kisic we wlasnym sosie i biadolic zamiast cos w tym kierunku sensownego
                uczynic...
                co do twojego pytania czy karmienie jest obrzydliwe dla mnie - nie jest
                powtarzam po raz setny, jest fizjologiczne, najnormalniejsze w swiecie, ale
                biore pod uwage fakt istnienia osob dla ktorych taki widok jest obrzydliwy,
                mnie to ani grzeje ani ziebi, wkurza mnie tylko to ze ktos nie potrafi sie
                zachowac...
                • moofka Re: podsumowujac 03.06.05, 09:13
                  elza78 napisała:

                  > posluchaj moofka swiatynio tolerancji jak widac z toba nie ma dyskusji,
                  dobrze
                  > ze ty wiesz najlepiej co ja mysle w swojej glowie na kazdy temat pomimo tego
                  ze
                  >
                  > dzieli nas zapewne setki kilometrow swiatlowodow big_grin
                  __________________________
                  widzę, że sie nie rozumiemy
                  nie jest to jednakze powód do złośliwości
                  ktoś kto uważa inaczej niż ty ni ejest ani gorszy
                  ani głupszy
                  dopóki używa argumentów a nie jadu (ukłon), to chyba dyskusja
                  toczyć sie moze bez szkody dla nikogo

                  > a jakie miejsce jest najlepsze... hmmm proponuje takie zeby jak najbardziej
                  > bylo widac ze karmisz piersia a nie butla i zeby jak najwiecej ludzi moglo
                  > doswiadczyc dzieki temu faktu obcowania z natura... (bo o kulturze tu mowy
                  byc
                  > nie moze) big_grin
                  ______________________________
                  znów zlośliwość - po co?
                  a motyw matki karmiącej w kulturze (szeroko pojętej) jest wcale nie nowy i
                  wcale nie rzadki
                  ja rozumiem twoją argumentację, natomiast ropnuje, zebys spojrzała szerzej:
                  mam przyjąć do wiadomości, ze komuś moze widok karmienia przeszkadzac
                  karmienia - bo jak rozumiem kwestie nagiego cycka ustalilyśmy - tego podczas
                  karmienia nie widać
                  otóż w swojej tolerancji i nieszkodliwości, którą mi tu złośliwie wtytykasz za
                  naczelną zasadę uznaję zyj i daj zyc innym
                  dopóki nie krzywdzę nikogo, nie łamie prawa, nie brudze na twojej podłodze
                  mam prawo robic co mi sie podoba, równiez karmic swoje dziecko swoim cyckiem
                  mam przyjąć do wiadomosci, ze KOMUS (komu? bo jak twierdzisz tobie nie)
                  moze to przeszkadzac, za ja karmie swoje dziecko swoim cyckiem
                  nie chce byc niegrzeczna, ale co mnie to obchodzi?
                  ze znajdzie sie jakas chora fobiczka jedna na 10 ktorej to przeszkadza
                  (celowo uzywam moze troche niegramatycznie rodzaju zenskiego, bo o dziwo
                  kobietom czesciej to przeszkadza)
                  nie mam wpływu na to co ludzie myślą, i tak myślą co chcą
                  jesli tak wazne, jest dla mnie samopoczucie moje i mojego dziecka (mówimy o
                  karmieniu)
                  mam pytanie
                  - jestes w ciazy - o ile sie orientuje - mocno zaawansowanej
                  kiedy ciezarna kobieta nie pokazywała sie publicznie az do rozwiązania
                  jest mnóstwo ludzi dla których ciezarna jest nieestetyczna nieapetyczna i
                  ogólnie - obrzydliwa - gruba, opuchnieta, niezgrabna
                  i całkiem nie podobna do szczuplutkich apetycznych modelek
                  do tego moze nawet nie wiesz, ale mozesz swoim widokiem wywoaływac mnóstwo
                  przykrych uczuc
                  moze pani w sklepie straciła wymarzone dziecko, moze ta w restauracji od 15 lat
                  walczy z niepłodnoscią
                  nie wiesz tego
                  ale ogólnie twój widok moze byc dla KOGOS niefajny - czy to estetycznie, czy
                  emocjonalnie
                  i co robisz - zastanwiasz sie jak tu przemnknąć i sie schowac?
                  kładziesz sie na łózka na ostatnie trymestry?
                  czy zakładasz dopasowane ciuchy i idziesz do pracy, a potem do kina i na
                  zakupy, bo chcesz - i masz takie prawo - zyc aktywnie pomimo ciązy
                  tak jak karmiąca matka -pomimo karmienia oseska
                  w twojej opinii nie szkodzisz nikomu,
                  w mojej ja nie szkodze karmiac w kaciku swoje dziecko przykryte kocykiem
                  obydwie - nie smierdzimy, nie hałasujemy, nie brudzimy, nie stosujemy przemocy
                  srający sasiad - jednak troche syfi? przyznasz
                  przepisy sanitarne nie pozwalają załatwiac sie na trawnikach


                  > co mnie w was dziwi, zadziwiajaco bronicie swojego podejscia do rzeczy, kazda
                  >
                  > was twierdzi ze jestescie biedne, szykanowane, bo nie ma sie gdzie z
                  dzieckiem
                  > oddalic i tak dalej, ze nie ma wyjscia... spoko, przeciez zyjemy w
                  > demokratycznym kraju i mozna chyba cos zadzialac w tym kierunku aby
                  powstawaly
                  > miejsca gdzie matka moze nakarmic spokojnie dziecko... ale wy chyba wolicie
                  sie
                  >
                  > tu kisic we wlasnym sosie i biadolic zamiast cos w tym kierunku sensownego
                  > uczynic...
                  ________________________________
                  widzisz, nie potzreba byłoby zamykaczy i gett dla karmiących
                  zmiana powinnas sie dokonac przede wszytskim w podejsciu
                  ale to chyba niemozliwe skoro nawet przyszle matki, nie chcą sie nawazajem
                  rozumiec
                  ale to jest szerszy problem
                  nie pokoju do karmienia


                  > co do twojego pytania czy karmienie jest obrzydliwe dla mnie - nie jest
                  > powtarzam po raz setny, jest fizjologiczne, najnormalniejsze w swiecie, ale
                  > biore pod uwage fakt istnienia osob dla ktorych taki widok jest obrzydliwy,
                  > mnie to ani grzeje ani ziebi, wkurza mnie tylko to ze ktos nie potrafi sie
                  > zachowac...
                  _________________________
                  • dobry-dzien Re: podsumowujac 23.09.05, 09:31
                    Problem z wiekszoscia niemowlat polega na tym, ze owszem, halasuja i
                    przepraszam, ale nie pachna zbyt pieknie. Niestety, mam bardzo, BARDZO czuły
                    węch (po tatusiu wink ), a na dodatek - nietolerancję mleka. Zapach niemowlęcia
                    jest dla mnie bardzo przykry - nie dosc, ze mlekiem, to wiekszosc niemowląt
                    pachnie pieluchą (niepustą...). Rodzina pociesza mnie, ze MOJE WLASNE bedzie mi
                    pachnialo NAJPIEKNIEJ NA SWIECIE - i mam nadzieje, bo na razie to koszmar.

                    Kilka dni temu lecialam samolotem i ustapilam miejsce dziewczynie z oseskiem
                    (siedzialam w pustym rzędzie, a ona stłoczona w 3 osoby naprzeciwko), zeby
                    miala wiecej miejsca - oczywiscie, przez jakis czas karmila, bardzo dyskretnie
                    (swoja droga miala super bluzke z jakims bardzo przemyslnym sznurowaniem czy
                    systemem klapek), ale co sie nawąchalam, to moje... W ogole, jedno niemowle na
                    caly samolot wystarcza, zeby zrobic "atmosferke", a jak jeszcze lot dluzszy,
                    powyzej 2 godzin, i te dzieci niepoprzewijane... ZGROZA.
                    • jagandra Re: podsumowujac - zapach niemowlęcia 23.09.05, 14:55
                      To ciekawe, co napisałaś:

                      > Problem z wiekszoscia niemowlat polega na tym, ze owszem, halasuja i
                      > przepraszam, ale nie pachna zbyt pieknie. Niestety, mam bardzo, BARDZO czuły
                      > węch (po tatusiu wink ), a na dodatek - nietolerancję mleka.

                      Ja mam mało czuły węch, ale w ciąży i przez kilka miesięcy po porodzie bardzo
                      mi się wyczulił. I właśnie jednym z najmilszych dla mnie zapachów był zapach
                      mojej córeczki - zwłaszcza gdy budziła się rano opita mlekiem jak bąk.
                      Może u Ciebie to niemiłe wrażenie wynika z nietolerancji mleka? A może
                      faktycznie zniknie, gdy sama urodzisz dziecko - tego Ci życzę.

                      Zapach niemowlęcia
                      > jest dla mnie bardzo przykry - nie dosc, ze mlekiem, to wiekszosc niemowląt
                      > pachnie pieluchą (niepustą...).

                      A to już mnie dziwi, to znaczy myślę, że musiałaś mieć pechowe doświadczenia,
                      bo przecież niemowlę trzeba przewinąć natychmiast po tym, jak zrobi kupę, po
                      prostu po to, by nie dopuścić do odparzeń. Oczywiście ten zapach (a raczej
                      smrodek) jest niemiły, ale szybko się go likwiduje. Z tego co wiem, w
                      samolotach są przewijaki w łazienkach i nie rozumiem, jak można z takiego
                      przewijaka nie skorzystać. Zresztą to akurat nie ma nic wspólnego z karmieniem
                      piersią, publicznym lub nie.

                      Pozdrawiam
                    • moofka Re: podsumowujac 25.09.05, 11:34
                      malo jest tak przyjemnych zapachow jak zapach niemowlecia smile
                      trzeba byc bardzo uprzedzonym zeby zapachu malenkiego czlowieczka doszukac sie
                      smrodku
                      poza tym - o jeszcze jeden plus karmienia - kupki niemowlecia karmionego
                      piersia sa prawie bezwonne, pampersa trzeba zdjac i poczekac spora chwile na
                      proces dyfuzji i ewentualnie cos mozna by poczuc
                      przy tobie chyba nie przewijała?
                      na marginesie, zadbane dzieci sa przewijane po kazdej kupie - nie leza w niej
                      od rana do wieczora,wiesz?
            • moofka jeszcze jedno pytanie 02.06.05, 21:44
              elza78 napisała:

              dla mnie
              > nie jest to obrzydliwe, jedynie zenujace i obsceniczne kiedy mama karmiaca
              > nawet nie zadajac sobie trudu aby poszukac odpowiedniego miejsca wyciaga przy
              > ludziach piers i podaje dziecku)
              ________________________
              jaki emiejsce w twojej opinii jest odpowiednie
              to gdzie cie nie ma, to na pewno
              ale moze pokusisz sie o jakąś definicję? chociaz z grubsza
              • kapyl Słuchać hadko. 02.06.05, 22:13
                I jak tu może byc popularne karmienie piersią, skoro widok karmiacej matki
                przywodzi na mysl co niektorym takie skojarzenia jak "srający sąsiad". Ja
                jestem tolerancyjna wobec palących na ulicy (szkodzą otoczeniu), pijących piwo
                pod sklepem (niby zabronione, ale kto by sie przejmował), wydekoldowanych
                dziewcząt itp, w zamian za to oczekuję tolerancji.
                Dzisiaj bylam zmuszona pojechac z moim dzieckiem na Uniwerek, ponieważ pani
                profesor dawała wpisy o 16,30 zas żlobek mojego dziecka jest czynny do 17.
                Przyjechalam z corka (bo nie mial je kto odebrac ze zloba, wychowuje ja sama),
                stanelam grzecznie w kolejce, a dziecię cyca zachcialo. Udalam sie wiec
                w "ustronne" miejsce - do lazienki (a ruch byl tam jak na Marszalkowskiej). I
                nikt mi zlego slowa nie powiedzial, nie skomentowal, nic. Nikt nie byl
                zgorszony i nie patrzyl na mnie jak na zwierze w zoo, poniewaz moim celem nie
                bylo tez zgorszenie kogokolwiek.
                • elza78 Re: Słuchać hadko. 02.06.05, 22:19
                  alez karmienie piersia jest popularne smile
                  czemu twierdzisz ze nie??
                  wszyscy lekarze szpitale i ogolem wszedzie jest mega cisnienie na wlasnie ten
                  sposob karmienia...
                  czasem wrecz nie pozwala sie kobietom dokonac wolnego wyboru...
                  a tak BTW wiedzialam ze "srajacy sasiad" stanie sie gwiazda wieczoru smile
                  • blanka77 Re: Słuchać hadko. 03.06.05, 10:53
                    Elzo, czy nie ma w Tobie gdzies głęboko ukytego strachu przed tym, że nie
                    będziesz mogła karmić. I już teraz tak na wszelki wypadek na tym właśnie forum
                    bardzo się przed tym bronisz? Czy nie przeżyłaś jakiejś traumy, która wpłynęła
                    na Twój stosunek do tego. Czytając Twoje wszystkie posty w tym watku mam
                    wrazenie, jakbyś nie chciała karmić swojego malucha, ale wahasz sie jescze pod
                    presją otoczenia.

                    Wisz ... nim urodziłam swoje pierwsze dziecko nie wyobrażałam sobie jak to może
                    być, miałam takie odczucia jakbym robiła coś niewłaściwego. Bo ...no właśnie
                    piersi były do tej pory dla męża.

                    Jednak po pierwszym przystawieniu zaczęło się okazywać, że to jest naprawde
                    cudowne. Później zapragnełam drugiego dziecka. Niestety poroniłam, pół roku
                    później ponownie. Tak bardzo brakowało mi tych dzieci i niesamowite, ale gdzies
                    podświadomie karmienia mi brakowało. Rodząc drugie dziecko (z czwartej ciąży)
                    bałam się o wiele rzeczy, ale także, że tym razem nie będe mogła karmić, na
                    szczęście się powidło.

                    Wiesz, po porodzie szma zobaczysz jak będziesz to czuła, nie rób nic na siłe.
                    Jeśli nie będziesz mogła się przemóc, to nie karm, ale odczekaj choć pare dni,
                    by zobaczyć co czujesz.

                    Może tu na forum zaprzeczysz moim teoriom, ale gdzieś w głebi w Tobie chyba
                    jest jakiś lęk, może sama nawet nie zdajesz sobie z tego sprawy...

                    Wiesz, ja naprawdę nie chcę Ciebie obrażać ( i mam nadzieję, że nie obraziłam)
                    Zyczę Tobie wszystkiego najlepszego i podjęcia właściwej decyzji.

                    Blanka

                    Bóg dając nam dzieci uczy nas cierpliwości i pokory
                    • elza78 Re: Słuchać hadko. 03.06.05, 11:17
                      blanko oczywiscie ze chce karmic piersia i bede sie starala aby wszystko poszlo
                      tak zebym mogla, stad wybieram szpital do ktorego na cc jedzie sie z cala akcja
                      porodowa, bo w innym wypadku mogliby mnie polozyc na patologie ciazy ustalic
                      termin i ciac "na zimno" bo tak sie gdzieniegdzie robi jeszcze, ale potem sa
                      wlasnie miedzy innymi problemy z laktacja czesciej
                      do tego wezme znieczulenie POP dzieki ktoremu bede mogla od razu przystawic
                      mojego synka do piersi (chociaz boje sie tego znieczulenia serio wolalabym byc
                      w ogolnym)
                      takze staram sie ze swojej strony o to aby moc... przeraza mnie jedynie to co
                      dzieje sie kiedy kobieta nie moze...
                      bo tak z czystej ciekawosci szukam i poza forum butelkowych mam wlasciwie na
                      temat karmienia butelka nie ma nic!!! mleka poczatkowego zabroniono reklamowac,
                      wiec skad taka mama ma wiedziec ktora mieszanka ma jaki sklad i jak wybrac
                      takie mleko?? w zadnym spisie wyprawki nie ma napisane co kupic do karmienia
                      sztucznego jesli "nie daj boze" naturalne sie nie powiedzie...
                      nie myslisz ze to troche stresujace, trauma dla mnie to to, ze jezeli cos
                      bedzie nie tak z laktacja to poprostu nie mam pojecia co robic bo na temat
                      karmienia sztucznego zbyt malo sie mowi... zbyt malo jest publikowane a i
                      lekarze sami wpedzaja kobiety w poczucie winy ze wzgledu na butelke - robia tak
                      pewnie dlatego zeby zamaskowac swoja niewiedze na temat mieszanek do karmienia
                      sztucznego...
                      tak wlasnie o tym wszystkim mysle bo raczej jestem osoba ktora probuje
                      przewidziec pewne fakty ktore moga nastapic i na prawde przeraza mnie wizja
                      bezradnosci w momencie kiedy moje piersi nie dadza rady... bo wiem ze wtedy
                      nikt mi nie pomoze i w wiekszosci bede narazona na niezbyt mile komentarze...
                      • fizula Re: Słuchać hadko. 03.06.05, 11:42
                        Elzo, pomimo, że piszesz, że masz pozytywne nastawienie zarówno do karmienia
                        piersią jak i butelką, to ton Twoich wypowiedzi jednoznacznie negatywnie
                        dotyczy wyłącznie karmienia piersią, ponieważ:
                        #porównujesz je do obleśnego zachowania sąsiada;
                        #do przeklinania;
                        #do zachowań ekshibicjonistycznych;
                        Trudno z takim negatywnym stosunkiem przejść przez początek karmienia, gdyż ten
                        jest często bardzo trudny. Z wyborem mieszanki nie ma problemów, ponieważ
                        powinien o tym zadecydować lekarz, zazwyczaj może o tym poinformować nawet
                        telefonicznie. Ja się nie spotkałam ze złym traktowaniem mam karmiących
                        butelką: większości lekarzy z zadziwiającą łatwością przychodzi zalecić
                        mieszankę. To lekarze zazwyczaj robią od ręki. To łatwiejsze niż wytłumaczenie,
                        że jeśli dziecko ssie nieefektywnie, to można np. odciągać między karmieniami
                        odpowiednią ilość pokarmu i podawać metodami alternatywnymi.
                        Życzę Ci udanego karmienia, jakie by ono nie było, najważniejsze, czy z
                        miłością.
                        • elza78 Re: Słuchać hadko. 03.06.05, 13:09
                          fizula znow sie nie rozumiemy, mnie nie to ze nie odpowiada sam fakt karmienia
                          piersia i uwazam karmienie za cos oblesnego, jak juz pisalam uwazam ze jest to
                          zupelnie naturalna czynnosc i do tego sluza piersi miedzy innymi zeby nimi
                          karmic dziecko, oblesne jest zachowanie niektorych kobiet zwiazane z
                          karmieniem, a to jest roznica...
                          wiec jeszcze raz nie karmienie jest fe tylko zachowanie niektorych (zeby znow
                          nie bylo ze wszystkie kobiety karmia tak jak mowie i tak dalej) ludzi jest fe smile
                          mam nadzieje ze teraz mnie zrozumiecie
                          porownujac znow do nieszczesnego sasiada smile z tym oknem, nie zle jest to ze
                          sasiad zaspokaja swoja fizjologiczna potrzebe bo zrobic to musi, ale oburzajace
                          jest to gdzie i w jaki sposob to robi i to juz jest "zlym zachowaninem"
                          niezgodnym z kanonami, tak jak wspomniane przez ciebie przeklinanie i
                          ekshibicjonizm... smile
                      • blanka77 Re: Słuchać hadko. 03.06.05, 11:45
                        Wiesz,nastawienie matki ma duże znaczenie przy karmieniu. Dlatego bądź dobrej
                        myśli, uwierz, że będziesz miała mleko, a ono poleci. Niestety nerwy mogą
                        zmniejszyć laktację, więc jak tylko możesz unikaj ich. Ja choć nadal karmię
                        mojego synka piersią, to od 11 m-ca dokarmiam mlekiem sojowym, gdyż za mało
                        przybierał na wadze, choć dostawał też inne, stałe posiłki. I nic mo nie jest.
                        Jeśli naprwdę nie będziesz mogła karmić...to wiem, że w szpitalach podają
                        dzieciom bebilon pepti, gdyż chroni przed alergiami. Jednak jest nie smaczne to
                        mleko. Może kup sobie na wszelki wypadek Humanę 0, lub Humanę SL i trzymaj
                        schowaną w szafce. A jak coś sie nie powiedzieto...uwierz jest bardzo smaczna
                        na sucho. NIESTETY.

                        Pozdrawiam i życzę by Ci się udało.
                        Blanka
          • jagandra uczucia względem widoku karmiącej 03.06.05, 22:12
            > widok matki karmiącej - baaaaaaaaaaaaaardzo rzadki, przyznajcie
            > zawsze wywoływał we mnie bardzo cieple uczucia, bo bez patosu - to naprawde
            > jest ładne, emanuje ciepłem, spokojem i dobrą energią

            To ja jeszcze o swoich odczuciach smile
            Uwielbiam widok niemowląt karmionych piersią, zwłaszcza tych małych i bardzo
            żałuję, że tak rzadko mam okazję (dyskretnie) się pogapić. Więc właściwie moja
            poprzednia wypowiedź była trochę bez sensu, bo wątek dotyczył karmienia w
            kościele, a w kościele raczej by się karmiło niemowlę.
            Za to nie przepadam za widokiem starszych dzieci karmionych w ten sposób.
            Pamiętam, jak znajoma męża nakarmiła na ulicy swoją 2,5 letnią córkę. Nie
            pamiętam za to, czy i w jakim stopniu było widać "narzędzie zbrodni" czyli
            pierś, bo nie jej widok mnie zszokował. Utkwiło mi w pamięci, że dziewczynka
            sama rozsznurowała mamie bluzeczkę. To było dla mnie coś nie do pomyślenia -
            taka samoobsługa. Byłam wtedy pewna, że sama nie będę tak długo karmić. Ale jak
            wiadomo człowiekowi po urodzenia dziecka odbija wink i chyba jednak będę.
            To tyle.
            I jeszcze chciałam napisać, że odczucia wobec widoku dziecka karmionego
            piersią, piersi oraz karmiącej matki mówią przede wszystkim o osobie
            odczuwającej. Nie ma za to jednego kanonu, co się powinno odczuwać i jak się w
            związku z tym należy zachować.
            Pozdrowionka
            Jag.
            • fizula Re: uczucia względem widoku karmiącej 04.06.05, 23:45
              Jagandro, mądrość przez Ciebie przemawia:
              >I jeszcze chciałam napisać, że odczucia wobec widoku dziecka karmionego
              piersią, piersi oraz karmiącej matki mówią przede wszystkim o osobie
              odczuwającej. Nie ma za to jednego kanonu, co się powinno odczuwać i jak się w
              związku z tym należy zachować.
              I te właśnie odczucia inni mimo woli wyłapują, nawet jeśli nie mamy akurat
              zdolności czy chęci uzewnętrzniania się. Ukłon w Twoją stronę, Elzo.
        • vharia Re: podsumowujac 03.06.05, 11:21
          Luuudzie, mam wrażenie, że nikt juz nie zadaje sobie trudu, żeby poczytać, od
          czego zaczęła sie ta dyskusja...
          Elza, chyba nie ma co w nią brnąć, bo juz analizujemy sąsiada i litery w
          słowach "Matka Boską" (z dużejsmile ) a nie to, od czego wyszliśmy.
          Drogie Panie, nie zaczęło się ani od potępienia karmienia, ani od wyzywania od
          ciemnot kobiet karmiących ani innych takich. Zaczęło się od tego, ze ktoś nie
          umie karmić i robi to w sposób bezsensowny i nieestetyczny w obecności zupełnie
          obcych osób. Napisze wyraźnie, bo mogę otrzymać znów odpowiedź nie na temat:
          NIE CHODZI O PANIE KTÓRE KARMIĄ DYSKRETNIE. Bo to wraca echem w każdej
          wypowiedzi broniącej karmiena (a nie ma przed czym), że co to szkodzi, jak
          kobieta jest zmuszona i nakarmi sobie dyskretnie. No jasne że nic!
          Tylko nie o tym mowa.
          Ja spotkałam się z kobietami (sporadycznie, ale spotkałam!), dla których
          karmienie publicznie, to było zawinięcie sobie bluzki na wysokość szyi
          i "uwieszenie" dziecka m/w na wysokość pasa. Kto w życiu karmił to wie, że
          jeśli oprócz całej piersi (akurat średnio estetycznej) widać połowę
          kilometrowej brodawy, to nie jest w ogóle karmienie, bo tak się dziecka nie
          przystawia. I proszę mi się nie dziwić, ze zrobiło mi się niedobrze, tudzież
          mojemu mężowi a kilkuletnią córkę zamurowało. Bo rzecz rozegrała się w sklepie,
          a pańcia nie siedziała na ławeczce, nie mówię już o ustronnej, tylko defilowała
          środkiem alejki między półkami. Na podobną trafiłam na przystanku, dlatego nie
          myli mi się teraz karmienie dyskretne z niedyskretnym.
          A jeśli coś się Wam nie przydarzyło, to naprawdę nie oznacza, ze zjawisko nie
          istnieje.
          I dla mnie nie ma znaczenia, czy to kościół czy inne miejsce publiczne. Dla
          mnie takie zachowanie jest skrajnie niesmaczne w każdym miejscu.
          • oxygen100 Re: podsumowujac 03.06.05, 12:22
            Dokladnie vharia. Gdybym miala np. kilkuletnie juz kumajace co nieco dziecko
            nie chcialabym aby bylo zmuszone ogladac takie sceny siedzac np. vis a vis z
            taka kobieta w autobusie a w kosciele to juz w ogole niedopuszczalne. To jest
            czynnosc intymna i nie wszyscy musza ja ogladac nawet przypadkiem. No ale
            widocznie my nie jestemsy normalnesmile
            -
            • ulkad Re: podsumowujac 03.06.05, 12:28
              Przepraszam, ale to nie Ty napisalas
              "Moja siostra wczoraj widziala jak jedna kobieta w KOSCIELE karmila dziecko
              piersia. Jej slubny ktory nigdy nie rozumial o co nam chodzi w tym temacie
              jak zobaczyl chcial isci i przekonywac ze tak sie robic neipowinno. Ale w
              koncu nie poszedl bo byli na MSZY SW. Sluchajcie czy naprawde nie mozna tego
              opanowac?? Nie mozna ustawic dziecka aby jadlo o okreslonych porach?? Czy
              podanie butelki to smiertelny grzech i zaniedbanie?? Czy przewod pokarmowy
              nie powinien miec chwili odpoczynku??? czy taki noworodke ktory dostaje piers
              gdy tylko zamarudzi nie ma po prostu sraczki??? Wyjasnijcie mi to blagam bo
              ja wyrywna taka to znowu nie jestem ale do czasu az sie zdenerwuje"

              Czyli chodzi wlasnie o KARMIENIE PIERSIA a nie o OSTENTACYJNE KARMIENIE
              ŻYLKASTYM CYCEM WYCIAGNIETYM W CALEJ OKAZALOSCI.

              Pozdrawiam - Ula
                • ulkad Re: podsumowujac 03.06.05, 13:04
                  vharia napisała:

                  > Wszystko ślicznie, tylko to nie pierwsza dyskusja na ww temat w tym groniesmile)

                  No cóz, ja raczej z doskoku, nie jestem stala grupowiczka ani czytelniczka.
                  Tyle, ze lubie klarowne sytuacje, jesli pierwszy post w watku (na tamtej
                  grupie) jest taki jak powyzej przytoczylam, to nie ma w nim mowy o sytuacji z
                  mama pólnaga miedzy pólkami w sklepie, tylko z kobieta, która karmila w
                  kosciele. I punktem zapalnym byl wlasnie ten kosciół (przynajmniej na poczatku).

                  Zreszta teraz juz nie karmie, ale jak pewnie mozna wyszukac zaliczam sie do
                  opcji z dlugim karmieniem. I tak jak mamy, które szybko odstawily sa moze w
                  jakis sposób potepiane przez "stare ciotki, które wiedza wszystko najlepiej",
                  to takie jak ja równiez, po roku karmienia narazone sa na rózne komentarze tych
                  samych ciotek, które zreszta maja argumenty równie trafne jak wyczytane w
                  pierwotnym watku suspicious
                  Oczywiscie dla Was moje doswiadczenia z karmieniem nie sa zadnym naukowym
                  dowodem, ale akurat moje dzieci sa w tej chwili szczuple, ale wysokie
                  (najstarszy syn jest jednym z czterech najwyzszych w trzech rownoleglych
                  klasach), najmlodszy jest drobniejszy niz dwaj starsi, ale i tak na bliansie
                  dwulatka byl to 50 centyl (starsi 95). Sa sprawni, zywi, madrzy (kazdy zgodnie
                  ze swoim charakterem i temperamentem), alergii tez nie maja. Najstarszy ma
                  pewne problemy zdrowotne, (jest po operacji wodniaka i zeza, ma przodozgryz),
                  ale nie ma to zwiazku z rodzajem karmienia. I w moim przypadku takie różne
                  próby zdyskredytowania karmienia piersia wygladaja troche zalosnie. Przy czym
                  nigdy, zadnej z mam które znam osobiscie, nie agitowalam w zaden sposób do
                  karmienia piersia. Jesli chciala sie poradzic, to w miare swojego doswiadczenia
                  cos tam mówilam, ale bez przesady. Ale faktem jest, ze wsród najblizszej
                  rodziny i znajomych tak z 70 % dosc szybko najpierw wprowadzala dokarmianie
                  mieszanka, a potem przechodzila na butelke. Ich sprawa, mialy swoje powody i mi
                  NIC do tego. pOwyzej roku karmilam chyba tylko ja.

                  Pozdrawiam - Ula

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka