Mam potrzebę się pożalić

. Wcześniej się trochę tym niecierpliwiłam, ale
teraz zaczęło mnie to już dobijać, że dzieci o dwie głowy mniejsze chodzą.
Czasami czuję tak jakby mój syn był niedorobiony, choć wiem, że jest zdrowym i
mądrym dzieckiem.
Jak był niemowlakiem, to szybko się rozwijał fizycznie, siadał w wieku 6
miesięcy, choć próby siadania podejmował znacznie szybciej i ogólnie brnął do
przodu. Obecnie wiele rozumie, buzia mu się nie zamyka, raczkuje jak
błyskawica, chodzi przy meblach, tylko w tym szkopuł, że nie chodzi i jeszcze
nawet ani razu próby chodzenia nie podjął... Wołany, zamiast puścić się i
przejść dosłownie jeden kroczek do mnie, woli usiąść na tyłek i przyraczkować.
Aha, czasem puszcza się i stoi bez podparcia, ale tylko i wyłącznie na trawie
i na łóżku. Tam, gdzie jest twarde podłoże nie ma takiej odwagi.
Do neurologa idziemy za miesiąc, a póki co czuję, że już zaczynam wariować
przez tą sytuację.