yagnik
15.09.10, 00:26
Moje dziecko od jakiegoś czasu jak się na mnie wkurzy wyprowadza się z domu.
I to wygląda bardzo poważnie jak na bąka który nie ma jeszcze metra wzrostu.
Np. taka sytuacja jak dzisiaj, przeprowadzam z nim _poważną_ rozmowę odnośnie jego zachowania, pan się obraża i się zaczyna "postanowiłem że się wyprowadzę, mówię ci że wyjeżdżam, nie myśl sobie, zostaniesz w domu, sama, będziesz płakać bo ja nie wrócę powiedziałem ci dopóki i tyle!"
i tu wygłasza mi 15 min tyradę jak to on się za chwilę wyniesie, że spakuje swoje zabawki, wsiądzie w rakietę kosmiczną z robotem i tyle go zobaczę.
Na początku reagowałam śmiechem co sprawiło że dzieciak dostawał furii że się śmieję - no bo on mówił poważnie przecież.
Dzisiaj już wiem że to błąd bo prawdopodobnie pokazałam mu że ignoruję jego uczucia.
Dzisiaj mu powiedziałam żeby... się pakował i do widzenia bo już mnie trochę poniosło i wkurzył mnie jego podniesiony ton.
Spakował swoje samochody i usiadł w kącie pokoju, nie odezwał się do mnie już do końca wieczoru, w odpowiedzi na moje "dobranoc" warknął "wyjadę zobaczysz"
Jak mam reagować? Nigdy nie słyszał żebym mówiła że gdzieś wyjadę i że go zostawię w ogóle nie wiem skąd ma takie pomysły... Nie ukrywam że jest to dla mnie przykre bo powtarza się za każdym razem kiedy chcę mu powiedzieć że zachowuje się źle i ja tego nie akceptuję.
Ja wiem że chłopak się buntuje ale niewinny nie jest. Problem w tym że ja jestem do bólu konsekwentna w swoich działaniach bo wiem że gdyby się zorientował że może mnie zagiąć
wlazłby mi na głowę. Zorientowałam się jakiś czas temu że trafiłam na dosyć silny charakter, przysłowiowo trafiła "kosa na kamień" niestety. A tu powstaje bunt... I trochę przeraziło mnie to że dziecko niespełna 3,5 letnie zaczyna posługiwać się takimi tematami jak "opuszczam cię pa". A może przesadzam????
Jakieś pomysły? Ktoś miał podobny przypadek?