Historia dnia ostatniego:
na niedzielny obiad zaprosiliśmy gości były to osoby, których mój syn zna bardzo dobrze oraz osoby które widzi tylko "od święta" (2 razy do roku) i bardzo zależało mi na tym aby wszystko się udało - mieszkanie wysprzątałam, obiad przygotowałam, stół nakryty - syn mi bardzo pomagał.
Znam mojego 4-latka dlatego od rana uprzedzałam go, żeby był grzeczny i się "zachowywał", ponieważ potrafi "pokazać klase", byłam jednak pełna nadziei, że choś troche zrozumiał ale zaczęło się już od przekroczenia progu przez gości:
zamiast dzien dobry goście usłyszeli AAA.....chować się goście idą co robić?, co robić?... - w tym czasie dołączył do niego 3 letni syn gości i zaczeli chowac się obaj a to za krzesło a to do szafy - ok popisywał się, chciałam go uspokoić i przypomnieć poranną rozmowę jednak nic to nie dało bo tylko krzyczał puść mnie musze biec do Bartka, potem przez pół godziny chłopaki bawili się w pokoju syna, powyciągali wszystkie zabawki, klocki i cos tam budowali, żeby za chwilę z całą energią wpaść do salonu i rozsypać budowlę na podłodze, nastepnie w celu zwiekszenia zainteresowania swoją osobą padło kilka niecenzuralnych słów - za które został odesłany do swojego pokoju, jednak przyniosło to tylko taki efekt, że trzeba było go tam zanieść w dodatku tak krzyczał, że bębenki pękały, kolejny popis dał 5 minut po odbyciu kary gdzie zaczął trzaskać drzwiami, potem chiał jeść ale tylko przy stole i to na miejscu dziadka, gdy dziadek mu uległ natychmiast już mu się odechciało jeść i tak bez konca, syn gości wymiękł po godzinie i niechcial się z nim bawić wolał zająć się swoją nową zabawką którą dostał od nas w prezencie - mój syn również dostał nowy prezent, niestety zainteresowanie minęło po rozpakowaniu prezentu.
Jestem wykończona i załamana dzisiejszym dniem nie wiem co w niego wstępuje gdy ktoś nas odwiedza za każdym razem tłumaczę jak należy się zachowywać, wymyślam zabawy jakie będzie mógł robić z dziecmi, które nas odwiedzają, szykuje maly poczęstunek u niego w pokoju ale i tak zawsze kończy się tym, że chce grać pierwsze skrzypce wśród dorosłych.
Czy macie jakieś sposoby na "takie popisywanie" dzieci? będę wdzięczna za pomoc, ponieważ w styczniu mamy kolejną dużą impreze i na myśl, że sytuacja się powtorzy mam gęsią skórkę