Dodaj do ulubionych

Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebie?

17.01.11, 18:02
Mój synek ma obecnie 21 miesięcy, niebawem skończy więc 2 latka.
Ciężkie to były dwa latka big_grinbig_grin.
Jak na razie jest moim jedynym dzieckiem.
Jestem na wychowawczym, teraz już z konieczności, bo nie ma miejsca w żłobkach, i zostałam uziemiona w domu. Na opiekunkę czy prywatny żłobek raczej nie zarobię, bo to za drogo wychodzi i wiąże się z dojazdami do pracy, to nam się nie kalkuluje. Babć do opieki brak.

Chodzi mi o to, że wcześniej przed ciążą uważałam się za osobę raczej zorganizowaną i poskładaną do kupy. Minęły już najgorsze dni z noworodkiem, z niemowlakiem, kiedy w domu jest chaos itd, jak pisałam Młody niedługo bedzie miał 2 latka.
Niestety nie umiem ogarnąć się z nim na tyle, zeby mieć przynajmniej pół godziny dla siebie.
I nie wiem co jest z nami nie-tak, ze mną zwłąszcza że nie potrafie krótkiej godzinki dla siebie znaleźć. Szczerze mnie to wkurza, bo czuję, że już nie mam własnego życia.

Przestał zupełnie spać w dzień, rozrabia od 8 rano do 22 wieczorem, nie wspominając jaki jest niegrzeczny i mnie w ogóle nie słucha. Jak zdarzy mu się zasnąć czasem, to i tak nie daje sie odłożyć i każda taka próba kończy sie jego obudzeniem i już nie chce spać.
To jest straszne. Wieczorem o 23 naprawde juz mi sie nie chce zajmować tym czym miałabym nawet ochotę w ciągu dnia. Tymbardziej, że noce u nas do przespanych też nie należą, bo co noc mamy jakąś atrakcję, albo co chwila budzenie sie, albo godzina histerii itp.

On w ogóle nie umie i nie chce sie zająć sobą, jak otworze komputer to mnie taranuje, szarpie zasilacz, ksiażki czy gazety mi wyrywa z rąk, ogląnie TV tez odpada bo wtedy zaczyna okropnie hałasować widać go denerwuje jakis program czy film. Nic tylko mam siedziec i patrzec na niego, stale sie z nim bawić itd.
Bardzo lubie z nim przebywać i sie bawić, ale wszystko ma swoje granice. Nie marzę o żadnych cudach tylko, żeby siadł na swojej szanownej pupie i zajał się jakąś rzeczą bynajmniej 15 minut. Czy to jest możliwe?
Próbowałam np. czytać kilka linijek ksiażki jak on siedzi w wannie. No to jak tylko wezmę ksiażke, to on już wstaje i chce wychodzić, przekada nogę przez wanne, i swoimi (mega wpieniającymi) metodami mnie zmusi do zrezygnowania, bo albo ryczy albo może zrobić sobie krzywde. I tak ze wszytskim, zajmie sie czymś - to ja korzystając z okazji otworzę gazete, to on juz rzuca zabawe i idzie mi przeszkadzac albo krzyczy i rzuca zabawkami w ściane.
Ręce opadają.
Dodam, ze całe dnie jestem sama z dzieckiem, w weekendy łapię jakieś 20 minutówki gdy
Młody zajmie sie czymś z tatą.
Ale ja chce mieć ten Mój CZas w miarę codziennie.
Jak utemperować tą Małą Kreaturę? big_grinbig_grin
Obserwuj wątek
    • mikams75 Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 17.01.11, 18:23
      przeczekac, im blizej 3 lat tym latwiej
      czasem skuteczne jest wymeczenie dzieciaka na spacerze - trzeba mocno przegonic, wowczas posiedzi chwile w domu i ewentualnie zasnie wczesniej, szybciej.
      Metoda przez wielu potepiana - wlaczasz bajke na pol godziny.
      U nas jeszcze potrafi usiedziec z ciastolina - chwila spokoju, ale pozniej duzo sprzatania.
      I farbki - w wannie. Jak zacznie mazac to swiata nie widzi przez godzine a ze z wanny nie ucieknie to siedzi. Ale niestety ta zabawa juz sie znudzila.
      • edit38 Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 27.01.11, 16:19
        mikams75 napisała:

        > przeczekac, im blizej 3 lat tym latwiej

        Niestety nie na 100%
        Moja łatwiej zajęła się sama sobą gdy była młodsza. Gdy miała tak około 1,5 - 2 latka to potrafiła np przy ciastolinie czy bajkach siedzieć dłuższą chwilę. Z czasem coraz szybciej zaczynała się nudzić swoim zajęciem a obecnie (3,5 roku) nie zajmie się sama sobą nawet przez 5 min.
    • luna_de Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 17.01.11, 18:24
      Ja swojego staralam sie wymeczyc w ciagu dnia: zabawa z rowiesnikami, basen, tzw. "mini club" dla matek i maluchow... Fakt, ze szybko rozpoczal kariere zlobkowa ale mimo to w domu szalal jak wariat (odpoczywalam od niego w pracy na pol etatusmile.
      Nie wiem czy Cie to pocieszy ale takie mini "adhd" minelo mu wlasnie w wieku ok. 2 latek smile
    • paliwodaj Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 17.01.11, 18:36
      duzo pewnie by pisac, na pewno dziewczyny napisza, ale co najwazniejsze dla mnie , Ojciec dziecka MUSI miec dla niego czas czesciej niz tylko w weekendy, Szczegolnie wlasnie chlopcy potrzebuja miec taki meski wzor
      Moze wlasnie dziecko odreagowuje brak ojca na codzien i wisi na Tobie od rana do wieczora.
      Nie ma ze praca, ze zmeczony, posiadanie dziecka do czegos zobowiazuje i trzeba stanac na uszach by ten czas sie znalazl
      Moze dasz rade raz w tygodniu wyskoczyc do kolezanki, zapisz sie na joge lub na basen, zrelaksujesz sie .
      No i stanowczo dziecko czasami musi zajac sie soba same, nawet takie ktore nie ma 2 lat, miej je przy tym na oku, ale uwazam ze wrecz szkodliwe jest aby dziecku caly czas asystowac przy zabawie, a jak sie rozwinie jego kreatywnosc?
      • memphis90 Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 17.01.11, 20:44
        > Nie ma ze praca, ze zmeczony, posiadanie dziecka do czegos zobowiazuje i trzeba
        > stanac na uszach by ten czas sie znalazl
        Taaa, może na przykład budzić dzieciaka o północy i przez 2h bawić się z nim autami... Rany, zrozum, że nie każdy pracuje 8-16.
      • edit38 Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 27.01.11, 16:23
        paliwodaj napisała:


        > Nie ma ze praca, ze zmeczony, posiadanie dziecka do czegos zobowiazuje i trzeba
        > stanac na uszach by ten czas sie znalazl

        A gdy ten ojciec pracuje po 12-14 godzin na dobę to co zwolnić się ma z pracy czy może budzić dziecko aby się z nim pobawić przed lub po pracy?
        • joshima Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 27.01.11, 16:30
          edit38 napisała:

          > paliwodaj napisała:
          > A gdy ten ojciec pracuje po 12-14 godzin na dobę to co zwolnić się ma z pracy c
          > zy może budzić dziecko aby się z nim pobawić przed lub po pracy?
          Ale ten konkretny ojciec wraca do domu po 18-tej smile
    • semi-dolce Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 17.01.11, 18:51
      Jest kilka zająć, które pochłaniaja mojego dwulatka conajmniej na pół godziny: rysowanie, zwłaszcza kolorowanie flamastrami (kredek ostatnio nie lubi) ulubionych postaci z bajek (u nast jest to Tinky Winky, Lala i Makka Pakka), lepienie z ciastoliny lub masy solnej, kolejka nieelektryczna fp, duplo oraz bajki w telewizji. W wannie zostawiam samego i tylko zaglądam co jakis czas. ksi,ążki fantastycznie się czyta siedząc na placu zabaw, gdy dziecko sobie lata (nie, za dwulatkiem nie trzeba chodzic krok w krok i non stop pilnować, z wiekszoscią rzeczy doskonale radzi sobie sam). Ojciec młodego wraca późno, ale młody późno chodzi spać, więc wieczorami maja czas dla siebie. Często maja go tez rano, kiedy ja spię. Pomaga tez tłumaczenie, np. gdy bardzo chce poczytac/posiedziec przy kompie a młody na mnie włazi to sto razy go z siebie zdejmuje i powtarzam, że teraz ma zając się sobą bo ja teraz czytam. I w koncu zaskakuje i sie soba zajmuje - nie na długo, ale kwadrans spokojnie mam.

      Nie rozumiem tego, że w weekendy "łapiesz 20 minutówki". Cóż to znaczy? Czy ojciec nie moze zabrac dziecka na spacer, na basen, na plac zabaw, do sali zabaw itd? Czy nie możesz zostawic młodego z ojcem w domu i normalnie iść do fryzjera/kosmetyczki/na basen/pilates/zakupy dla siebie/cokolwiek?

      Btw - bynajmniej nie jest synonimem przynajmniej.
      • lenawawa Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 17.01.11, 19:07
        wink
        Mogłabym to samo napisać.
        No mnie MEGA wkurza - spokojnie układa sobie samochodziki albo coś innego odwrócony ode mnie więc ja rozkładam sobie gazetkę,otwieram książkę i na tym sie kończy bo on już stoi mi przy nogach jak te wampiry w kołysance Machulskiego na progu
        od rana do mojego powrotu z pracy siedzi z nim mój mąz
        ten to ma dopiero przechlapane......
        • lenawawa Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 17.01.11, 19:09
          w niedzielę chodzę z nim na 2 godziny na salę zabaw to sobie kawkę SPOKOJNIE piję
          mąż wertuje komp/czyta/robicochce
          potem po nas przyjeżdża stęsknionywink
      • najma78 Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 17.01.11, 19:10
        Nie rozumiem tego, że w weekendy "łapiesz 20 minutówki". Cóż to znaczy? Czy ojciec nie moze zabrac dziecka na spacer, na basen, na plac zabaw, do sali zabaw itd? Czy nie możesz zostawic młodego z ojcem w domu i normalnie iść do fryzjera/kosmetyczki/na basen/pilates/zakupy dla siebie/cokolwiek?

        Mam bardzo podobne spostrzezenia. Mam dwoje dzieci, zadnych babc ani cioc do pomocy, pracuje obecnie na pol etatu, ale bywalo, ze i po 40h/tyg a jednak mialam i mam czas dla siebie. Teraz wiecej, codziennie sama albo z przyjaciolka chodze na fitness/silownie/basen, fryzjer srednio raz w miesiacu, kosmetyczka, zakupy sama albo z przyj. hobby, ktoremu coraz wiecej czasu poswiecam...Dzieci chodza spac nie pozniej niz o 21. Mlodszy chodzi codziennie na 3h do przedszkola, pozniej spedza 3h z opiekunka. Poslalabym dziecko np. na kilka godzin do przedszkola 2-3 razy w tygodniu. 2-latkowi mozna zreszta zorganizowac sporo zajec, ktorymi go zajma. Jesli natomiast mialabym podejrzenia co do nadpobudliwosci to moze warto by przejsc sie do specjalisty.
        • kartoffeln_salat Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 17.01.11, 19:42
          Mój maż bardzo lubi pobawić sie z synkiem, ale wychodzi z domu o 7 rano, a wraca najwcześniej o 18, w soboty też pracuje. Mieszkamy w domu, nie w bloku i jak wróci z pracy, zje, przutuli małego, to jest godzina mniej wiecej 19-20 a on też ma obowiazki przy domu typu poodśnieżać, napalić w piecu, to też ileś tam zajmuje prawda? W soboty wraca około 16 do domu. Cóż, tak wychodzi. Jak jest przez jakis czas w domu to muszę zrobić też takie rzeczy jak np. prasowanie czego nie da sie zrobic przy dziecku, gdy jestem sama.

          Moje dziecko nie nadaje sie do przedszkola, bo nie ma jeszcze 2 lat.
          Do klubu malucha musiałabym zawozić autem, którego nie mam i płacić - nie za bardzo mamy na to środki.
          • mruwa9 Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 17.01.11, 20:04
            jesli maz wraca o 18, to do 22, o ktorej dziecko idzie spac, ma 4 godziny. Nie wierze, zeby odsniezal dzien w dzien, przez 3 godziny. Koniecznie zaangazuj meza do opieki, niezaleznie od tego, czy pracuje, czy nie, bo inaczej sama na siebie krecisz bicz , a to sie zemsci bardzo trudno. Bycie niezastapiona matka-Polka nie poplaca, a ojciec z synem tez moga miec swoje sekretne (przed mama) meskie sprawy i zajecia.
            • kartoffeln_salat Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 17.01.11, 20:25
              Wchodzi do domu najwcześniej o 18. Więc jak mówiłam zanim zje i się pokręci już się robi prawie 20. Więc nie zostaje 4h a raczej 2h podczas których on musi zrobic swoje obowiazki, a ja kąpie dziecko i robie kolacje tak żeby w ogóle młody około 21 był gotowy do spania, i chyba jeszcze ja i maż też się musimy kąpać, no nie? big_grin, posprzątać troche w kuchni, wyprasować ubranie. Głupie czynności, ale godzina schodzi jak nic.

              Spokojnie, do Matki-Polki mi daleko. Gdybym nią była, to bym się nie wkurzała, że mam takie żywe dziecko i zero czasu dla siebie.
              • katriel Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 18.01.11, 00:01
                > Wchodzi do domu najwcześniej o 18. Więc jak mówiłam zanim zje i się pokręci już
                > się robi prawie 20.
                Co to znaczy "się pokręci" i ile czasu dziennie ty poświecasz na "się kręcenie"?
                • kartoffeln_salat Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 24.01.11, 16:45
                  Ja sie ciągle kręce, i nie mam na chwile czasu usiąść smile
                  • joshima Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 24.01.11, 18:32
                    kartoffeln_salat napisała:

                    > Ja sie ciągle kręce, i nie mam na chwile czasu usiąść smile
                    To zamiast się bez sensu kręcić zacznij planować i organizować sobie dzień smile
                  • tendencia Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 27.01.11, 21:26
                    <<Ja sie ciągle kręce, i nie mam na chwile czasu usiąść>>

                    A może o to chodzi? Może czas oddany dziecku jest zdawkowy, pobieżny, bo obiad, bo pranie, bo podłogi do umycia. Może mały NIE WIE jak się samemu czymś zająć w skupieniu, skoro mama cały czas w ruchu to i dziecko nadąża za mamą i stale pragnie być bardziej interesujący niż pralka, komputer itp. bo ma niedosyt mamy skupionej. Może wprowadzić taki system: teraz mam dla ciebie 2 godziny, pobawimy się a potem mama musi zrobić toito a ty w tym czasie toitamto. Dobry skutek jest, gdy podchodzi się co niedługi czas do skupionego na zabawie dziecka i całuje w łepek albo przytula mówiąc "ładnie się bawisz" albo "kocham cię" albo coś innego co miło działa na emocje dziecka, powodując poczucie - teraz bawię się sam ale mama jest blisko i interesuje się mną i tym co robię. Małemu może nie starczać wyobraźni by poczuć, że może coś zrobić sam. Może trzeba mu tę wyobraźnię rozbudować konkretnymi skupionymi zabawami, dwulatek to jednak energia i nie wystarczy mu siedzenie nad autkiem przez pół godziny. Na koniec - może popracujesz nad zmianą godziny snu? Jeśli tata dopiero wieczorem zaczyna nadrabiać nieobecność, to jak po zabawie może dziecko wcześniej zasnąć?O 20stej - w łóżku i spać. Stały rytm ,czy to wtorek czy sobota - 20 i koniec. I niech TATA czyta bajkę przed snem, to też świetna forma kontaktu ojca z synem. Kilka zmian i powinno być lepiej. Ty zarządzasz rytmem dnia, Ty zarządzasz dzieckiem, powtarzaj sobie "JA tu rządzę" wink
              • mumi7 Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 18.01.11, 08:14
                Nie chciałabym naciskac, ale dziewczyny maja rację z reorganizacja obowiązków domowych i mocniejszym włączeniem małżonka. Powiedzmy, że mąz wraca średnio 18.30-19 (piszesz, że najwczesniej o 18). Ok, mój wraca podobnie, czasem o 18, zwykle później. Gdy wraca: rozbiera się, myje, ewentualnie je kolację (bo czasem je później, gdy syn zasypia; dziecko kładziemy o 20, ale jest młodszy) i mija wtedy od jego wejścia do "stanu gotowości do zabawy z synem"smile jakieś 20-25 minut max. Oznacza to, że nawet gdy wraca o 19 i zje, to ma dla syna 15 minut zabawy, a do tego kąpanie, karmienie, układanie do spania, czyli cała godzina ich i tylko ich. Natomiast gdy jest w domu po 18, to na zabawę przeznaczona jest juz cała godzina i jeszcze 40 minut na czynności jw. przed spaniem. W tym czasie ja ide poprasować, odkurzyc etc, żeby od godziny 20 miec czas na slodkie lenistwowink Jesli jest coś jeszcze do zrobienia, mąz robi to po 20 właśnie.

                Zmierzam do tego, że musisz zacząc od rozmowy z mężem: niech po przyjściu z pracy się nie kręci, jak piszesz, tylko efektywnie zarządza czasem: niech ogarnie się, zje i potem bawi z dzieckiem. Ty robisz to cały dzień. Oczywiście, gdy pali w piecu lub odśnieza, albo obie rzeczy naraz - 45 minut z glowy i wtedy Ty siedzisz z synem. Ale to naprawdę 45 minut, wiem, bo sama kiedyś rozpalałm w piecu, potem szłam odśniezać, wracałam do rozpalonego pieca i kończyłam rozpalanie. Więc wiem, ile to zajmuje. Tym sposobem, skoro Mały chodzi spac dopiero o 22 (tez bym to zmieniła, bo to za późno), po ogarnięciu sie i zrobieniu koniecznych rzeczy jakies 1,5 - 2 godziny mąż może bawić się z synem. W tym czasie TY WYPOCZYWASZ, najlepiej poza domem, choćby na spacerze - gdy Cie nie ma, nie możesz się zając, bo Cię nie ma.

                Przyzwyczajaj, że ojciec i syn to męski tandem i mają swoje sprawy. A Ty masz luz. W weekendy to w ogóle bym sprawę przeorganizowała - my na zmianę wysypiamy się z meżem i bawimy z synem, a na spacer, jakies tam zabawy czy wyjścia do znajomych z dziećmi są wspólne. Generalnie staramy sie mocno dzielić obowiązkami, co starałam sie wprowadzac i egzekwowac od samego początku - może w tym problem, że od początku Ty wziełas na siebie wszystko. Ja nie mam problemu z byciem leniwą i dzieleniem sie obowiązkamiwink

                A co do dziecka - dziewczyny podały Ci mnóstwo zabaw które może dac synowi celem zajęcia czasu + musisz tłumaczyć, że teraz bawi się sam, a mama czyta, leży etc. I konsekwentnie.

                Pozdrawiam i trzymam kciuki
              • leewek Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 18.01.11, 10:29
                Ja np. w ogóle nie prasuje i na tym zaoszczędzam czas wink Mąż niech odpocznie godzinkę po pracy (też mu się należy) a potem niech kąpie małego a Ty wtedy odpocznij. Nie może się nie dać tego zrobić..
                Nie ma nic gorszego niż umęczona matka polka. Jeszcze fajnie mieć siłę spędzić czas z mężem prawda? Bo na tym też polega małżeństwo. Sensowny facet na pewno doceni to że po poświęceniu przez niego czasu dziecku, ty masz więcej pozytywnej energii na spędzanie czasu z nim.
                My np. mamy taki system że co drugi dzień mąż kąpie małego. W weekendy tez na zmianę wstajemy z nim rano a to drugie może sobie dospać i poleniuchować w łóżku. Wy macie na to niedzielę.
              • pelapa Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 27.01.11, 12:03
                Ja też mieszkam w domu ale ośnieżanie zajmuje 2 godziny w całym BARDZO śnieżnym tygodniu. W domu zimą nie ma obowiązków na 2 godziny . Pogoń troche chłopa, to jedyne wyjście smile
          • luna_de Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 17.01.11, 20:05
            Przeczekaj jeszcze troszke, moj wyszalal sie przez pierwsze 2 lata i teraz calkiem fajny, grzeczny chlopak z niegosmile
            Przydalaby Ci sie jakas kolezanka na miejscu, ktora czasami zabralaby malego do siebie, zeby pobawil sie z jej dzieckiem. Innym razem ty moglabys zabrac dziecko kolezanki do siebie.Itp.
            Pzdr.

            • mala220 Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 17.01.11, 20:20
              a moze sprobowalabbys nauczyc go wczesniej chodzic spac?
              moj maly ma 16 m-c, zawsze chodzul spac ok 19, potem o 20, a przez ostatnie 2 tyg chodzil spac o 22, 22:30, takze zero czasu dla siebie. sprobuj klasc go codziennie o 5 minut wczesniej, wczesniej w domu wylacz tv, swiatla, niech swieci sie tylko lampka, baw sie z nim spokojnie.. moj po takim wieczorze coraz wczesniej chodzil spac i teraz znow idzie o 20.
              wycisz go..
              chociaz 2 godzinki wieczorem bedziesz miala dla siebie..
          • semi-dolce Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 17.01.11, 20:52
            Nie rozumiem. Skoro wraca o 18 to o 18:30 jest juz najedzony i ochloniety i jak najbardziej może zająć się dzieckiem. Moze z nim odsnieżać, no w kazdym razie moi panowie robia takie rzeczy wspólnie. Poza tym obecnie nie ma sniegu. W soboty od 16:30 ty masz labę i już. W niedzielę ojciec zabiera dziecko na basen/do sali zabaw lub siedzi z nim w domu a ty masz labę. Zaangazuj ojca do opieki a nie tłumaczysz, że nie ma czasu (bo tak późno wraca? 18 to wcale nie jest późno!).

            Dlaczego przy dziecku nie mozna prasować? Mozna. Mozna nawet prasowac z dzieckiem - zabawkowa deska do prasowania plus zabawkowe żelazko i jest przyjemne z pozytecznym.

            Ok, za małe do przedszkola, na klub brak kasy i środka transportu - a może zatrudnij opiekunke na 3 godziny 2-3 razy w tygodniu?
            • kartoffeln_salat Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 24.01.11, 16:30
              No to chyba od dziecka zależy, bo przy moim się nie da, co by mu nie dać do robienia to jak nakręcony włazi mi pod deskę, wspina mi sie na nogi i szarpie za kabel od żelaska.
              Robię z nim co tylko się da, sprzątam, gotujre, myje okna, składam skarpety, reczniki, dzisiaj mieliliśmy bułkę na tartą bułkę w maszynce, robiliśmy razem pierniczki na swieta.
              Ale prasowac sie nie da.

              Co do odśnieżania, to podziwiam że twoi panowie robią to razem, bo nasz ciągle biega po podwórku, tzn zamiast obok odśnieżać swoją łopatką to chwile nią pomacha i dawaj włazić i łazić na wysokie schody tarasowe, albo włazi na murek przy zjeździe do garażu - w obu przypadkach trzeba go pilnować. A do odnieżania mamy duże podwórko, przy dużym śniegu to minimum godzina roboty.
              • joshima Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 24.01.11, 18:36
                kartoffeln_salat napisała:

                > No to chyba od dziecka zależy, bo przy moim się nie da, co by mu nie dać do rob
                > ienia to jak nakręcony włazi mi pod deskę, wspina mi sie na nogi i szarpie za k
                > abel od żelaska.
                Nie dziw się, skoro nie jest przyzwyczajony i nauczony, bo nigdy go do takich czynności nie włączałaś. Może zacznij od czegoś mniej skomplikowanego i niebezpiecznego niż prasowanie.

                > Ale prasowac sie nie da.
                Wiesz co? Daj sobie poprostu siana z tym prasowaniem? Nie wiem po co Ci to?


                > Co do odśnieżania, to podziwiam że twoi panowie robią to razem, bo nasz ciągle
                > biega po podwórku, tzn zamiast obok odśnieżać swoją łopatką to chwile nią pomac
                > ha i dawaj włazić i łazić na wysokie schody tarasowe,
                No to zwyczajnie Twój mąż sobie nie radzi z opanowaniem dziecka i zainteresowaniem go tym na czym mu zależy.

                > A do odnieżania mamy
                > duże podwórko, przy dużym śniegu to minimum godzina roboty.
                No coś Ty? Odśnieżacie całe podwórko? A po jakiego grzyba?
                • kartoffeln_salat Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 26.01.11, 21:16
                  Na to nic nie poradzę, że chodnik ma od drzwi do drogi jakieś 15 metrów, jeden podjazd do garażu ze 30 metrów a drugi to szkoda gadać, bo jest w końcu ogrodu względem ulicy. Masakra.
                  • pelapa Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 27.01.11, 12:08
                    My mamy 100 m prywatnej drogi , 150 m2 podjazdu + chodnik. Odsnieżamy co jakiś czas podjazd tak aby dało się jeździć - tej zimy tak z 5x, chodnika nigdy, drogę tylko jak jest to absolutnie konieczne - tym roku było konieczne 1x. Serio musicie mieć wszystko wyskrobane do czarnego?
              • pelapa Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 27.01.11, 12:22
                kartoffeln_salat a czy zabezpieczyłaś otoczenie? Przy takim kręcielu musisz przeprowadzić akcje pt. metr piędziesiąt czyli "maksymalnie zminimalizować" ryzyko zranienia i puścić dziecię samopas. Zlikwidować wszystkie durnostojki, pochować kable w specjalnych kanałach, zabezpieczyć kuchenke, szafki i piekarnik, okna antydzieciowymi zamknięciami. Wiem co mówię bo z opisu miałam podobny egzemplarz. Schody tarasowe zabezpieczyć bramką, sprawdzić szczelność ogrodzenia, bramkę na klucz i niech młody lata z ojcem. Murek jak nie jest większy niz 80cm to trudno, kiedyś musi zlecieć, lepiej zimą bo miekko.
                • kartoffeln_salat Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 27.01.11, 15:10
                  Co do odśnieżania, to jak ja musze to zrobić to daje młodemu łopatkę i robię byle-jak-ile-sie-da zeby tylko jakoś wyjść lub przejechać - jakieś 10 minut wystarcza na takie byle jakie omietlenie.
                  Ale tu była mowa, że mój mąż ma iść z dzieckiem poodśnieżać, a dla niego odśnieżanie oznacza wyczyszczenie śniegu do zera, usypanie pięknych równych i malowniczych górek.

                  A otoczenie w domu jest w miare dziecioodporne, z tym tylko, że zabezpieczenia do szafek zostały rozpracowane już pół roku temu, tylko tej wielkiej ząbkowana nie umie pokonać, ale to nie wszedzie da sie założyć, niektóre powiązane sznurkiem, żesama sie wpieniam jak cosmusze wyjąć :d
                  Podwórko niestety nie jest bepieczne, bo nie zrobione jeszcze. Ale samo się też nie zrobi, a teraz zima jest.
                  • joshima Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 27.01.11, 15:14
                    kartoffeln_salat napisała:

                    > a dla niego odśnie
                    > żanie oznacza wyczyszczenie śniegu do zera, usypanie pięknych równych i malowni
                    > czych górek.
                    Mam takiego sasiada. Zimą na okrągło odśnieża a latem muje samochód. Jestem przekonana, że nie dlatego, że to uwielbia tylko po to, żeby się wykręcić od siedzenia w domu z żoną i dwiema córkami. Czas pogonić męża, niech się nie miga. Jak się będziwe musiał z odśnieżaiem obrobić w 20 minut to mu się równych górek odechce.

                    Tylko mówienie do Ciebie to jak rzucanie grochem o ścianę, bo Ty z jednej strony jesteś umęczona sytuacją a z drugiej bronisz męża jak lwica. Typowa postawa męczennicy.

                    A rób jak chcesz, tylko się nie skarż.
                    • kartoffeln_salat Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 27.01.11, 15:49
                      Haha, bronię jak lwica big_grin
                      Czasami mam ochote mu dosypać do porannej kawy czegoś na wymioty, to normalne, że mnie licho bierze. Z zemsty robie mu na obiad najbardziej znienawidzone potrawy big_grin
                      A tak poważnie to ciągle mu jęcze, że nie mam chwili dla siebie, a on mi nato swoje problemy i oboje mamy w sumie swoje racje.
                      Ja jestem człowiek jak każdy, on też człowiek - myślisz że on mi nie wymyśla czasami, że sam jest z calym tym remontem itd.
                      Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
                      Dlatego wiem, ze dyspozycyjna i chętna babcia to SKARB.

                      No jak to wygląda na przykład przez ten tydzien: poniedzialek musial zostac w pracy dluzej,
                      wtorek - pojechal po pracy po farby do sklepu wrocił o 19 - był wieczorem w domu to zamówiłam przez internet pare rzeczy, sroda - wczoraj poszedł zrobic tylko najwazniejsze, bo sypialnia był zasypana praniem i trzeba to bylo wyprasować, no i dziś ma iść coś tam robić, jak widać też niewiele jest na to czasu. W soboty też pracuje, czasem sie zdarzy że ma 2 wolne, a czasem 3 razy idzie do pracy.

                      Nie skarżyłam się na męża i życie, tylko że dzieć przestał spać w dzień i jak to teraz zrobić żeby coś dla siebie wykroić.
                      • pelapa Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 27.01.11, 16:03
                        Ale przejrzyjmy zasoby:
                        1. dyspozycyjnej babci nie masz
                        2 dzieć jest jaki jest
                        3. mąż z klasycznymi objawami pt" ta ja pójdę coś porobić do piwnicy/garazu.....- oczywiście cośniezwyklewaznego dla waszej egzystencji jak terakota przy kotle i odsniezony do zera chodniksmile

                        Możliwe działania:
                        1. ?
                        2. nie zmienisz, reklamacji nie uwzględnia się. Będzie większy kup mu konsolęsmile
                        3. zastanówcie się, tu może da się coś zrobić lub raczej nie zrobić?
                        • kartoffeln_salat Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 27.01.11, 20:59
                          big_grin
                          Siedzą teraz razem, bo późno wrócił z pracy i nie miał już za co się zabrać tak późno.
          • joshima Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 17.01.11, 23:28
            kartoffeln_salat napisała:

            > Mój maż bardzo lubi pobawić sie z synkiem, ale wychodzi z domu o 7 rano, a wrac
            > a najwcześniej o 18
            Mój mąż też tak wraca i ez ma w domu obowiązki a jednak po jego powrocie ja się już dzieckiem nie zajmuje. Dzieco jest przez tatę nakarmione, wybawione, wykąpane i położone spać. Jak by nie patrzeć on też w ten sposób odpoczywa od pracy i innych obowiązków. A jak położy dziecko spać to zajmuje się innymi rzeczami. To tylko kwestia dobrej woli taty.

            A poodśnieżać czy napalić w piecu to spokojnie może mama, jak się tylko ruszy i znajdzie sposób by zachęcić dziecko do "pomocy".

            > jakis czas w domu to muszę zrobić też takie rzeczy jak np. prasowanie czego ni
            > e da sie zrobic przy dziecku, gdy jestem sama.
            Równie dobrze można tego nie robić wcale. Ja od lat nie prasuję niczego póki nie muszę. A do innych prac dziecko można "zatrudnić" Moja córka (miesiąc starsza od Twojego dziecka) pomaga mi wkłądac pranie do pralki, przynosi mi naczynia do zmywarki albo odnosi czyste naczynia na miejsca (to bardziej odporne na stłuczenie i mieszkające w dolnych szafkach). Pomaga mi składać pranie i wkładać bieliznę do komody, obierać ziemniaki, gotować obiad i karmić zwierzęta. I jest bardzo dumna z tego, że jest moim największym na świecie pomocnikiem. A jak idzie spać to ja już nie mam zupełnie nic do zrobienia i mogę się zajmować sobą.
    • memphis90 Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 17.01.11, 20:43
      A nie masz jakiegoś klubu malucha w okolicy? Jakichś zajęć 1-2 godzinnych dla dwulatków? Ja zapisałam Lilę od grudnia i żałuję, że tak późno. Ona zachwycona, bo są inne dzieci, jest rytmika, są zajęcia plastyczne, a ja mam 2 godziny, które mogę poświęcić na zakupy, zabawę z Wiktorem albo czytanie książki (jeśli mały śpi).
      • paliwodaj Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 17.01.11, 21:09
        tlumaczysz meza ze on " je i kreci sie 2 godziny" a niech sie z dzieckiem pokreci, a dlaczego nie moze wykapac malego poczytac mu bajki na dobranoc
        Ja mam 3 dzieci, babcia i ciotka najblizasza za oceanem, a jednak duzo mi maz pomaga, ja nigdy nie kapie dzieci, to meza zajecie, gdy czasami ( raz na kilka tygodni) ja kapie dzieci bo meza nie ma w domu, musze do niego dzwonic aby zapytac kiedy i ktore mialo myte wlosy.
        Sumujac nie ma w waszym domu zwyczaju ze maz spelnia swoje obowiazki jako ojciec, ty od niego tego nie wymagasz i kolo sie zamyka
        • mumi7 Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 18.01.11, 08:16
          Heh, mój nawet czasem jak wraca, dostaje dzieciaka od razu i idzie sie przebierac i myć po pracy juz z nimwink A ja dochodze do siebiewink
    • dama_2010 dziecko musi uszanowac nasze potrzeby 17.01.11, 21:04
      Jakos nie czuje sie uprawniona do wymadrzania sie bo moja cora jest aniolem ale tez od samego poczatku to z nia trenowalam (czas razem i czas tylko dla mnie). Byla zabawa a w pewnym momencie mowilam - mama teraz musi odpoczac. Powtorze jeszcze raz > odpoczac . Bo to, ze musze poprac, ugotowac, posprzatac to nie jest 'moj czas'. Po prostu siadalam lub kladlam sie na pol godzinki. Dzis corka (lat 5) przynosi mi koc, poduszke i jeszcze swoje maskotki, zebym sie mogla przytulic smile Nie oglada w tym czasie tv - chyba, ze chce dluzej odpoczac niz pol godzinki - wtedy czasem cos wlaczam.
      Zapisalam sie na basen na 21:30 - mimo b.pozniej pory i czasem okropnego zmeczenia to plywanie i taka izolacja dawala mi o wiele wiecej energii (paradoksalnie).
      No i prawda tez jest taka, ze jak juz maz jest w domu to ja nie mam dziecka smile Oni sa tacy zakochani w sobie - tatulek i corenka (tatus mnie wykapie, tatus sie ze mna pobawi).

      Moje spostrzezenie jest takie: syn ma juz metode jak Ciebie zmusic do tego - czego on chce. Jaka jest Twoja metoda? smile Ulegasz bo wrzask, demolka, itd.
      A moze tak warto przetrenowac metody rodem z 'niani'. Jej sposoby wlasciwie dotycza konsekwencji.
      Zapowiadasz: teraz mamusia chce odpoczac bo jestem zmeczona, bede w tym czasie czytac (lezec, pic kawe) i prosze cie nie krzycz i nie rozrabiaj (po czym wrzask)
      prosilam, zebys nie krzczal - nie moge w ten sposob odpoczywac (wrzask i demolka)
      jesli nie pozwolisz mi odpoczac - bedziesz miec kare taka a taka

      I nie wiem czy tam wymyslisz karnego zolwika czy jakis inny sposob (zolwik jest ponoc bardzo skuteczny). 10-15 razy bedzie zle a za 20-stym moze sie uda. Moja kolezanka ma jeszcze nie zdiagnozowanego do konca synka z trudnosciami (4 lata - nie mowi, rozrabia, itd) i zolwik u niej skutkuje. Bedzie ciezko ale moze dasz rade (powiem gornolotnie - to jest kochana walka o Twoje byc albo nie byc).

      Dzieci musza znac takze nasze potrzeby. Nie mozemy wychowywac malych egoistow. Wyobraz sobie teraz, ze nie tyle chcesz odpoczac a musisz bo zalapalas grype zoladkowa i ledwie mozesz reka czy noga ruszyc...


      Nie wiem czy pomoglo - licze, ze choc troche...
      • zjawa1 Re: dziecko musi uszanowac nasze potrzeby 17.01.11, 22:30
        Ja, Ciebie doskonale rozumiem. Latwo jest mowic jak ma sie aniolka w domku tak, jak niektore moje znajome. Juz od poczatku kladly dziecko do lozeczka, a to potrafilo samo, soba zajac sie- wpatrujac po 40 min w karuzele. Dzieci ca naprawde bardzo rozne tak. Tobie trafil sie taki egzemplarz jak mnie! Ktos tam zdziwiony byl faktem, ze z 2 latkiem nie da sie prasowac! Oczywiscie, ze nie z kazdym sie da! Ja mialam dokladnie tak, jak Ty. Juz od urodzenia wisial mi na,,glowie". Do teraz jest skrajnie uparty taki ma charakter. Na pocieszenie powiem Ci, ze tak ok 2,5 roku zaczal zajmowac sie na dluzsza chwile sam soba. W chwili obecnej moge sobie nawet pospac o 1 godz. dluzej niz on. Maly wstaje, nie budzi mnie i bawi sie po czym przychodzi do mnie z usmiechem na twarzy i pyta ,,czy wyspalam sie"smile.
        Ososbiscie uwazam, ze za pozno Twoje dziecko chodzi spac. Moje wstaje ok 7:30 a idzie spac miedzy 19 a 20. Od ok 1,5 sporadyczne dzemki w dzien. Wyeliminowalam je bo zauwazylam ze kosztem 30 min spania w dzien, maly zamiast isc do lozka o 19:30 kladzie sie po 22!
        Musisz jakos wygospodarowac dla siebie choc 1 godzine dziennie bo sfiksujesz po jakims czasie. Ja zaobserwowalam, ze pojscie do pracy to komfort w porownaniu z siedzeniem i 24 godzinna opieka nad dzieckiem. Byl taki okres kiedy powoli lapalam juz dola od notorycznego siedzenia i szablonu codziennosci: pobudka, sniadanko, piaskownic, spanie, pobudka, sniadanko...itp. Ja mam o wiele trudnie, bo jestem z nim sama.... Ty pytac prucz tego, co robic z dzieckiem pytaj kobiet co robic z mezem! Bo wg. mnie zle postepujesz pozwalajac im wejsc sobie na glowe. Jak teraz niczego nie zmieniszy to wydaje mi sie, ze juz zawsze tak bedzie.
        • mumi7 Re: dziecko musi uszanowac nasze potrzeby 18.01.11, 08:20
          >pojscie do pracy to komfort w porownaniu z siedzeniem i 24 godzinna opieka nad dzieckiem

          Dokładnie, zjawa1wink BYłam na macierzyńskim i troche na wychowawczym, teraz pracuje i mówie z całą odpowiedzilanością: do pracy ide odpoczacwink Nawet praca po 10 godzin to betka w porównaniu z opieka 24 godziny na dobę na dzieciakiem. I matka wtedy, dodam "siedzi z dzieckiem"! To mógł wymyslic tylko szowinista lub osoba, która nigdy z dzieckiem sama nie została cała dobrę, a najlepiej kilka dób pod rzą 9kiedy zmęczenie sie kumuluje, a ratunku znikąd...wink
      • joshima Re: dziecko musi uszanowac nasze potrzeby 17.01.11, 23:39
        dama_2010 napisała:


        > Dzieci musza znac takze nasze potrzeby.
        Warto dodać, że dotyczy to także mężów...
    • daga_j Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 17.01.11, 22:46
      Gdy moja córka miała 2 lata też przestała spać w dzień. Wtedy okazało się, że nie mam spokojnej chwili dla siebie. Co prawda nie była jakoś niegrzeczna, nie wyrywała mi nic z rąk, ale była absorbująca domagając się zabawy, zagadując, miałam ją wtedy jedną to poświęcałam jej czas i się dziecko przyzwyczaiło. Ale wymyśliłam fajny patent na czas dla siebie w ciągu dnia. Oczywiście porę można dobrać indywidualnie, ja lubiłam w południe wypić kawę i zjeść powiedzmy drugie śniadanie czy przekąskę. Porozmawiałam z dzieckiem, wyjaśniłam jej zasady, że od jutra mamusia codziennie będzie miała swoją przerwę a ona swoją. Córka nie będzie mi wtedy przeszkadzać, zagadywać ani nic takiego a ja nie będę jej przeszkadzać, umowa działa w dwie strony wink Nazwałam to oficjalnie PRZERWA. Uszykowałam jakąś przekąskę dla dziecka, i sobie, usiadłam przed komputerem czy z książką i oto jest moja przerwa smile Nie wiem jak ale ona usłuchała mnie, zajmowała się swoim jedzeniem, ale nie było tego dużo to szybko kończyła i chciała się bawić, ale spokojnie mówiłam jej, że moja przerwa jeszcze nie minęła. I dziecko się zajęło sobą, no grzeczna była raczej, szybko przyzwyczaiła się, że jak mam przerwę to nie włazi mi się na głowę. A ja nei przeciągałam przerwy na cały dzień wink I było w porządku.
      • paliwodaj Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 17.01.11, 23:03
        dokladnie jak mowia dziewczyny, wbrew pozorom nie jestesmy nakreconymi robotami i naprawde jestesmy wazne z tysiaca powodow. Dokladnie tak mowilam dzieciom i mezowi "mama tez jest wazna i potrzebuje miec czas dla siebie" bo jak sfiksuje na ciaglych waszych uslugach to caly dom padnie , ta druga czesc juz dla meza smile w mysl tego mama bierze samochod i jedzie sama bez dzieci na zakupy, do kolezanki, mama zapisala sie na zumbe i powaznie rozwaza joge.
        Ostatniego piatku mama wyslala chlopakow do szkol, corcie zostawila z zaufana zona meza kolegi i pojechala na narty, oczywiscie z komorka w kieszeni jakby sie co dzialo.
        Jezeli nie bedziemy siebie szanowac, nie znajdziemy szacunku tez dla swojej rodziny
        • mumi7 Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 18.01.11, 08:23
          paliwodaj napisała:

          > dokladnie jak mowia dziewczyny, wbrew pozorom nie jestesmy nakreconymi robotami
          > i naprawde jestesmy wazne z tysiaca powodow.

          Małe sprostowanie: naprqawde to jestesmy ważne bez względu na jakikolwiek powód, tak po prostuwink
      • kartoffeln_salat Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 24.01.11, 16:42
        Nie chce cie martwić, ale właśnie tutaj tkwi sedno twojego sukcesu: napisałaś że córeczka nie była niegrzeczna itd. Ja już od dawna mówie młodemu, jak nie chce iść spać, ze teraz sam, a mama sama itd. Niestety jak tylko zobaczy że gdzies indziej zerkam np: teraz odpisuje na tego posta na komputerze, a on mnie szczypie, gryzie, szarpie, jęczy, plącze sie pod nogą, kompouter na kuchennym blacie, spodnie mam do połowy uda ściagniete bo mnie szarpie.
        Zamiast sie stopniowo przyzwyczaic, to nauczył sie włązić na krzesło.
        • joshima Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 24.01.11, 18:38
          kartoffeln_salat napisała:

          > Nie chce cie martwić, ale właśnie tutaj tkwi sedno twojego sukcesu: napisałaś ż
          > e córeczka nie była niegrzeczna itd.
          Dzieci w tym wieku nie sa niegrzeczna. Moga być ruchliwe, ciekawskie itp, asle nie niegrzeczne.

          > Zamiast sie stopniowo przyzwyczaic, to nauczył sie włązić na krzesło.
          No to niech stoi na tym krześle. Daj mu do łapy komórkę, albo coś równie atrakcyjnego, albo puść piosenkę na kompie. W czym masz problem?
          • kartoffeln_salat Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 27.01.11, 09:16
            I to działa na twoją pociechę?
            Dla mojego komórka to już żadna atrakcja, on chce myszą działać a jak próbuje pisać na klawiaturze to mam wrażenie, ze ma 12 rączek, a nie 2 big_grinbig_grin
            • joshima Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 27.01.11, 10:13
              kartoffeln_salat napisała:

              > I to działa na twoją pociechę?
              Działa, bo komórka jest raz na jakiś czas, ewentualnie MP3. Ona wtedy "dzwoni" do babci, do cioci itp. A po klawiaturze nie wali, bo jej tego od zawsze zabraniałam. Siedzi grzecznie i ogląda teledyski z dziecięcymi piosenkami, które jej puszczam z boku ekranu. Wie, że jak będzie klikać, to piosenki się wyłączą.
              • basiakakli Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 27.01.11, 11:57
                U mnie telefon też działa. ale ja naprawdę dzwonię do babci (mojej mamy) i smyk opowiada po swojemu co robił (czytaj "baba" i "brum-brum" bo tylko tyle mówi). Ale siedzę przy nim i tłumaczę mamie, bo syn odpowiada babci na migi tj. kiwa głową, przynosi samochody do telefonu albo robi papa do słuchawki. No, ale my mamy w Erze darmowe rozmowy smile to możemy sobie pozwolić. A jak nie komórka, to jest jeszcze Skype.
                • basiakakli Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 27.01.11, 11:59
                  Aha, pomaga też muzyka poważna, albo w TV- mamy kanał Mezzo, albo radiowa dwójka. Tam ciągle jest muzyka poważna. Biorę syna na ręce i tańczymy. Czasami nawet zasypia mi na rękach. Chociaż odłożenie go do łóżka bywa trudne big_grin i nie zawsze skuteczne.
              • kartoffeln_salat Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 27.01.11, 21:00
                Bosze, żeby mój tak siedział.
                Zabraniam dotykac od urodzenia sad
                • joshima Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 27.01.11, 21:36
                  kartoffeln_salat napisała:

                  > Bosze, żeby mój tak siedział.
                  > Zabraniam dotykac od urodzenia sad
                  Tylko, że moja doświadczyła na własnej skórze, że jak zaczyna klikać to znikają piosenki. Proste i skuteczne.
                  • kartoffeln_salat Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 28.01.11, 16:18
                    No ale pracy żadnej w tym czasie na kompie nie wykonasz, prawda?

                    Mój notorycznie porywa piloty od TV krzycząc: ja, ja (włączę) i to nic, że za chwilę bajki już nie ma, tylko czarno-białe szumy lecą, jego to nie zraża i nie pozwoli sobie pomóc. big_grin
                    • joshima Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 28.01.11, 18:04
                      kartoffeln_salat napisała:

                      > No ale pracy żadnej w tym czasie na kompie nie wykonasz, prawda?
                      No jak nie jak tak. Ja czytam, szukam potrzebnych informacji, piszę szkice artykułów a dziecko siedzi mi na kolanie i ogląda sobie teledyski.


                      > Mój notorycznie porywa piloty od TV krzycząc: ja, ja (włączę) i to nic, że za c
                      > hwilę bajki już nie ma, tylko czarno-białe szumy lecą, jego to nie zraża i nie
                      > pozwoli sobie pomóc. big_grin
                      To nie pomagać, tylko powiedzieć spokojnie. Skoro wyłączyłeś to ja biorę piloty, odkładam na miejsce a bajki nie ma. Trudno, najwyżej będzie awantura. Raz, drugi czy trzeci i zrozumie, że pewne działania niosą za sobą przykre konsekwencje.

                      No ale co ja się tu rozpisuję. Przecież Ty nie potrzebujesz porady. Chcesz się tylko wyżalić ale i tak wszystko zostanie po staremu smile
                      • kartoffeln_salat Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 28.01.11, 19:11
                        Kurcze, nie mogę sobie tego wyobrazić, że mój łapek nie wyciągnie.
                        Zaraz sprawdze.

                        Czemu tak myślisz, że nie chcę porady?
                        Nie chcę się żalić, jakbym chciała, to bym napisała że mam dość i idę się utopić w najbliższym zbiorniku na deszczówkę. A wcale tak nie jest, bo bardzo kocham mojego małego terroryste i ciesze sie ze go mam. Tak tylko kombinuje jak tu dorobić pare groszy czyli zrobic jakąś robote.
                        Na to trzeba troche skupienia.
                        Ja do pracy potrzebuje jak najwiekszy obraz na monitorze. Troche ciężko pół ekranu na teledysk a pół na moje rzeczy, chciaż może spróbuje sie nauczyć.Tylko zeby łapki sie nie pchały.....

                        Jeden teledysk patrzył spokojnie.
                        Drugi też.
                        Przy trzecim zaczyna mi palcowac monitorek, ale na razie okej.
                        Dało sie bynajmniej forum poczytac troche big_grin.
                        Kręci łapką przy zasilaczu, ohhhh, napisze potem ile wytrzymał w sumie.
                        • kartoffeln_salat Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 28.01.11, 19:17
                          15 minut.
                          • joshima Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 28.01.11, 19:35
                            kartoffeln_salat napisała:

                            > 15 minut.
                            Noo, moja też po kwadransie idzie się bawić czymś innym.
                        • joshima Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 28.01.11, 19:34
                          kartoffeln_salat napisała:

                          > Kurcze, nie mogę sobie tego wyobrazić, że mój łapek nie wyciągnie.
                          > Zaraz sprawdze.
                          Moja owszem wyciągała, tylko ja dość wcześnie zaczęłam uczyć, że "nie nada".

                          > Czemu tak myślisz, że nie chcę porady?
                          Bo tylko się żalisz jak Ci źle, i że nikt Ci nie pomaga, a jak Ci się pisze, żebyś pogoniła męża to go bronisz. W takim układzie sytuacja jest patowa, możesz się tylko żalić. Dodatkowe ręce czy głowa Ci nie urosną, doba się nie rozciągnie, dziecko samo z siebie i z dnia na dzień się nie zmieni, a mąż Ci nie pomoże, bo Ty uważasz, że to co Ci od niego skapuje jest OK (wszak płytki w piwnicy ważniejsze są niż chwila odpoczynku dla Ciebie).

                          > Ja do pracy potrzebuje jak najwiekszy obraz na monitorze.
                          A cóż do za praca? A na teledysk mi wystarczy 12-15 cm

                          > Przy trzecim zaczyna mi palcowac monitorek,
                          monitory na szczęście łatwo się czyści. Ja mam wiecznie zapalcowany.
                          • kartoffeln_salat Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 29.01.11, 20:22
                            Praca graficzna.

                            To nie jest takie proste z mężęm, bo mi go "każecie" do dziecka zagonić na pół etatu. Oki, dało by rade, on by napewno chętnie sie zgodził.
                            Dlaczego go bronię?
                            Bo chciałam mieć poręcze na tarasie, żebym mogla latem wyjść tam z dzieckie.
                            Teraz on robi auto - bo JA chce miec auto i nie musiec pozyczac od matki.
                            Czemu on robi poddasze? Bo chcemy miec 2-go dziecia niedługo.
                            No niestety, on sie tez nie rozdwoi.
                            Nie narzekałam na niego, że mi nie pomaga, tylko co teraz zrobić jak dzieciak nie spi w dzien, a jak jego odrywam od pracy to sobie tez szkodze w penym sensie.
                            • joshima Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 29.01.11, 23:23
                              kartoffeln_salat napisała:

                              > Praca graficzna.
                              >
                              > To nie jest takie proste z mężęm, bo mi go "każecie" do dziecka zagonić na pół
                              > etatu.
                              Bez przesady. Dwie godziny dziennie w porównaniu z Twoją pozostałą dobą to nie jest pół etatu. No ale co ja się tu wypowiadam, skoro znów go bronisz. Rób jak uważasz. Będziesz miała p oręcze, poddasze i samochód a dziecko prawie zerowy kontakt z tatą a tata przegapi pierwsze dwa lata jego życia. Twoja broszka. EOT.
                              • kartoffeln_salat Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 30.01.11, 08:57
                                Oj, widzę, że póki chłop po łbie nie dostanie, to nie będzie spokoju.
                                W ogóle nie o mężu chciałam w tym całym wątku rozmawiać tylko o sobie i czasie, i o spoosobach poskromienia mojej kochanej pijawki.

                                Próbowałam dzisiaj metody puszczania teledysków i równoczesnego uczenia sie angielskiego - heheh, nic z tego nie wiem, ale dało się poczytać ostatnio forum kilka minut i zerknąć na allegro. To zawsze troche poprawia sytuację. Dzięki.
                                Mój mały po 15 minutach zaczął mi znowu atakować kompa, i nie poszedł bawić sie czym innym, kurcze, nie wiem po co mu te zabawki, jak sie nie chce bawić sam.
                              • kartoffeln_salat Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 31.01.11, 12:12
                                >Będziesz miała p oręcze, poddasze i samochód a dziecko prawie zerowy k
                                > ontakt z tatą a tata przegapi pierwsze dwa lata jego życia. Twoja broszka. EOT.

                                Okej, zgadzam się i WIEM o tym, że czas spedzony z dzieckiem jest najcenniejszy - dlatego własnie nie wróciłam jeszcze do pracy, choć lubie to co robie, bo wiem że ten czas juz nigdy nie wróci, a zaprocentuje inaczej.
                                Mój męzulo (jasne że mnie czasem wkurza itd), to naprawde fajny facet smile. Bardzo kocha syna, w ogole lubi dzieci. Widać że mu czasem żal że IDZIE. Do pracy idzie i do "robienia czegoś tam".
                                Mieliśmy taki wybór: M2 albo stary dom do remontu.
                                On się wychowywał w domu, ja w bloku. To co sie działo na moim podwórku było straszne i oboje mieliśmy takie zdanie, że wolelibyśmy aby nasze dzieci mieszkały w swoim domu, bawiły sie we własnej piaskownicy itd. (to nasze zdanie, każdy uważa po swojemu).
                                Wybraliśmy remont po byku.

                                Mąż nie ma kontaktu "zerowego", to już wpadanie w skrajnosci.
                                Niedziela zawsze jest poświecona dziecku.
                                W tygodniu zawsze przynajmniej te pól godziny z nim pobawi, a jak nie idzie czegos robić to dłużej. Jasne, że zaraz będzie że to MAŁO. Mało i codzinnie to nie to samo, co wcale, a lbo zrzadka.
                                Niektórzy tatusiowie pracują za granicą itd.

                                Dlaczego chcemy mieć np. poręcze?
                                Bo z tarasu jest około 1m do ziemi. Synek w zeszłym roku mógł korzystać z tarasu latem, bo tata zrobił poręcz. Inaczej by nie mógł tam o ogóle być, a ogród to wysypisko gwoździ, desek, żelastwa itd. W tym roku trzeba to posprzątać. Całe lato musiałam za nim chodzić krok-w-krok po ogrodzie, tylko na tarasie mogliśmy bezpiecznie przebywać.
                                Dlaczego przydałby sie drugi samochód?
                                Bo nie musiałabym wiecznie prosić sie mamy lub czekać na powrót meza, moglabym pojechac czesciej gdzies z młodym, może by sie zaklimatyzował w jakimś klubie malucha z czasem przynajmniej raz w tygodniu, to juz cos.

                                No i tak to jest, że te wybory nie są do konca proste.
                                Tu nie chodzi o odpicowanie domu na cacy, niektóre rzeczy po prostu nie mogą leżeć latami, jak gwoździe w ogrodzie. (Nie można ich było posprzatać wczescniej, bo było jeszcze robione ocieplenie jesienią i zaraz potem zima).
                                Nie mam poręczy na schodach! A dziecko świetnie juz umie biegać i sie wspinać wszędzie.
                                Skoro chcemy mieć drugie dziecko, to problem sie pogłębi przy dwójce - trudniej upilnować 2 nić 1.
                                • kiniox Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 31.01.11, 16:58
                                  Słuchaj, jak bym siebie czytała sprzed kilku miesięcy. I też usprawiedliwiałam męża, bo faktycznie dobry z niego facet i to mi robił, i tu mi pomagał, i jeszcze tu nie nawalił. Tylko dzieckiem się zajmował w proporcji 20% (on) do 80% (ja). Tzn. wszystko przy dziecku robił, a jakże, tylko...rzadziej. Bo faktycznie ja miałam większą wprawę (z niczego się nie wzięła), więc nawet wolałam sama, bo będzie szybciej. A spirala się nakręcała. Do tego generalnie szukałam dla męża usprawiedliwień, zamiast zrozumieć, że nie mam po co go usprawiedliwiać, skoro nawet nie chcę go atakować. Chcę mu po prostu uświadomić, że sytuacja jest ponad moje siły i musi się zmienić. Zwłaszcza, że ja również pracowałam zawodowo. Synka mam podobnego do Twojego. Nie jest niegrzeczny (ja tak to widzę), tylko bardzo, bardzo żywy i absorbujący. Uznałam więc, że trzeba się uciec do radykalnych metod, bo oszaleję, a moje małżeństwo zakończy się spektakularnym fiaskiem. Zabrzmi to dość śmiesznie (i trochę żałośnie), ale metodą, która się rewelacyjnie sprawdziła była...tabelka. Po pierwsze, porozmawiałam z mężem (nie jęczałam, nie marudziłam, tylko spokojnie wyjaśniłam) i poinformowałam go, że tak dalej być nie może, że nie daję rady, że robię więcej, niż on i nie będę tego stanu dłużej akceptować. Podałam mu konkretne przykłady, kiedy mógł postąpić inaczej, żeby mi ułatwić życie i że tego właśnie będę od niego oczekiwała w przyszłości. Po czym zaproponowałam, że zrobimy tabelkę podstawowych czynności wykonywanych przy dziecku i będziemy codziennie zaznaczać, które z nas czym się zajmowało, żeby po jakimś czasie sprawdzić czarno na białym, jak to wygląda. Mąż jest ekonomistą i bardzo do niego trafiają takie "numeryczne" rozwiązania. Poza tym lubi współzawodnictwo, co nie przeszkadza wink Przy okazji okazało się, że on nie zdawał sobie sprawy z tego, że ja nie jestem zadowolona z niektórych rozwiązań. Rozumował prosto - jeśli coś robię tak, a nie inaczej, to znaczy, że tak mi pasuje. Jednocześnie zaczęłam (lepiej późno niż wcael) przyzwyczajać syna, że mój czas jest ważny, że np. mam prawo do zjedzenia kolacji w spokoju. Bez względu na to, jak bardzo się buntował, ja spokojnie i wielokrotnie powtarzałam, że mamusia teraz je, on już zjadł swoją kolację, a ja jestem głodna i to jest czas dla mnie. I nagle okazało się, że dziecko rozumie więcej, niż nam się wydaje, tylko trzeba do niego mówić spokojnie, tłumaczyć na kilka sposobów i bardzo konsekwentnie. Oczywiście nie można oczekiwać, że to poskutkuje od pierwszego razu, ale z czasem działa, zapewniam Cię. Warunkiem jest to, że cały czas spędzony z dzieckiem jest naprawdę czasem spędzonym z dzieckiem. To jego słucham, to z nim się bawię, to jemu tłumaczę itp. Nie wyrywam minut na forum, nie oganiam się od niego, angażuję go we wszystko, co robię. I jakoś to działa. Powodzenia.
        • glagonia Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 26.01.11, 22:07
          Mój synek też tak robił. Mój sposób jest taki, że cierpliwie dalej robię swoje (przy komputerze) aż wreszcie się znudzi i przestanie drapać mi się na głowę, pojękiwać, plakać, itp. Mówię mu wtedy tylko, że teraz mam czas na wypicie kawy i sprawdzenie poczty i niech mi teraz nie przeszkadza. Po jakichś 15 min mu się w końcu nudzi i zajmuje się swoimi rzeczami.

          Drugi sposób na takiego żywego wszędobylskiego dzieciaka to poprosić go o pomoc przy "dorosłych" obowiązkach. Czyli: składanie prania, noszenie rury od odkurzacza, itp. Z początku to nieco upierdliwe, ale jak się trochę nauczy to będzie łatwiej. A dziecko szczęśliwe, bo czuje się wtedy potrzebne i takie ważne ;P
          • kartoffeln_salat Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 27.01.11, 09:23
            Tak, tutaj od dawna działamy już razem, bo bym chyba nic nie dała rady zrobić. Razem obieramy ziemniaki (on plastikowym nożykiem), wieszamy pranie, wkładamy i wyjmujemy z pralki, ze zmywarki, muszę mu dać małą miotełkę jak sprzątamy, chusteczke do sprzątania, mopa big_grin (śmiesznie z nim wygląda), zawsze on włącza odkurzacz, robiliśmy już razem w kuchni pierniczki na święta, a przedwczoraj gofry (kuchnia po - do remontu big_grin).

            Niestety są takie rzeczy, że dostaje naprawde małpiego rozumu - prasowanie, ja się po prostu z nim boję, bo on jest wszedzie i wszystko szarpie, moment nieuwagi, i nieszczęście na całe życie, nie będę przecież przedkładać prasowania nad bepieczeństwo dziecka, bo prasowanie jest raczej mało ważne.
            No i komputer - tu jest straszny atak na kable, zasilacz, mysz, klawiature, otwieranie i zamykanie laptopa, włącza mi i wyłącza, masakra po prostu.
            A ja bym chciała przez jakieś 40 minut przynajmniej popracować w skupieniu, nie chodzi o sprawdzenie poczty czy wejscie na jakąś stronę, wiec u nas to nierealne.
            • joshima Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 27.01.11, 10:15
              kartoffeln_salat napisała:

              > Niestety są takie rzeczy, że dostaje naprawde małpiego rozumu - prasowanie,
              Co ty się tak uparłas na to prasowanie?

              > No i komputer - tu jest straszny atak na kable, zasilacz, mysz, klawiature, otw
              > ieranie i zamykanie laptopa, włącza mi i wyłącza, masakra po prostu.
              Konsekwentnie przytrzymuj ręce i tłumacz, ze nie wolno. Kilka miesięcy ciężkiej pracy i się nauczy smile

              > A ja bym chciała przez jakieś 40 minut przynajmniej popracować w skupieniu,
              No to musisz jednak męża zagonić, żeby się zajmował dzieckiem nie chwilę tylko godzinę.
            • basiakakli Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 27.01.11, 12:06
              Ale sie uparłaś na to prasowanie smile Wolałabym w kopalni cały dzień pracować niż przez godzinę prasować smile
              Co do kompa, to trzeba tłumaczyć i to koniecznie. A może jakaś zabawka laptop - dziecko będzie miało swoją myszkę, klawiaturę i tym podobne. Może macvie gdzieś starą klawiaturę. Mój syn jak dziadkowie dali mu stary telefon stacjonarny, taki z kręconą tarczą, który pamięta moje dzieciństwo to nie było go przez godzinę. Ma też telefon komórkowy-zabawkę. Kupiłam w Biedronce za 12zł. I o dziwo jeszcze działa. Jak nimrzuca, to tłumaczę, że jak zepsuje to będę musiała wyrzucić, że przestanie działac itp. Oczywiście mówię to z dużym przejęciem smile
              • kartoffeln_salat Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 27.01.11, 21:04
                Co do prasowania - wcale prawie nie prasuje, od wielkiego święta, jak mnie już kupa po sufit zdenerwuje big_grin/

                A laptop mu zrobiłam z klawiatury, starej myszey, ma tam stare głosniki, można włożyć 3 rzeczy na usb i płytę - taka konstrukcja z kartonów. Ekran ma pierwszorzędny - cały wyklejony folią samoprzylepną taką migoczącą i na tym jakieś naklejki.
                Jest rewelacyjny..
                Zadowala go, dopóki swojego nie właczę big_grinbig_grinbig_grin
    • kanna Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 17.01.11, 22:56
      Tata MUSI sie zajmowac dzieckiem - poniewaz w ten sposób buduje z nim relację. Ojciec "uczy " się dziecka, jak matki nie ma (bo jak jest, to z definicji, ona sie nim zajmuje)

      Ja rozumiem, że pracuje, ale 30 minut jak wróci - to nie duzo, raczej to kwestia waszych przyzwyczajneń, nie braku czasu.

      Odśniezyc z dzieckiem (czy dla mnie, czy dla męża) - nie problem, niech sie Młody dotlenia big_grin jak dzieci jeździły w wózku, mąz zabierał je na spacer - i prosiłam, zeby spacer trwał nie krócej niż h. Mąż szedł w jedną strone pół h, potem zawracał smile

      Poza tym, w niedziele Tata zostaje z Młody (albo zabiera go do kulek/na basen) a Ty zostajesz w domu, albo sobie jedziesz sama.

      Ojcowie sa od zajmowania się dziecmi big_grin
      • listopadowka2008bis do daga_j 18.01.11, 00:34
        do daga_j - podziwiam smile))) wielki uklon w Twoja strone i Przerwy smile))))))))))))) niby prosta metoda, a na to nie wpadlam smile wyprobuje smile
        ja jestem sama z mlodym i opracowalam kilka trickow, zebysmy oboje ze soba nie zwariowali smile
        wizyty dziadkow, wizyty u dziadkow, wizyty moich przyjaciol albo my do nich - to wszystko jest atrakcyjne dla mojego dwulatka i wtedy sie ode mnie 'odczepia' smile Poza tym to klub smyka - niestety tylko raz w tygodniu, bo nie ma tej formy rozrywki czesciej na naszym osiedlu. Czy to zima, czy to wiosna, chlopak ma dzieci temu kontakt z rowiesnikami i co tydzien tymi samymi smile Oswaja sie i z miejscem i z dzieciakami.
        Moj egzemplarz tez tych trudnych, ale ja nad nim codziennie pracuje, mowie do niego, tlumacze, opowiadam. Mamy ksiazeczki edukacyjne o niebezpieczenstwach i o dobrym wychowaniu - synek zapamietal dzieki temu, ze nozy uzywaja tylko dorosli i to samo o kontakach. Wie dzieki temu, ze na ulicy za reke ma chodzic ( a jeszcze pol roku temu to bylo nie do pomysleniabig_grin ). Edukacja przede wszystkim smile Na dzien dzisiejszy zachowuje sie o niebo lepiej niz jeszcze pol roku temu, gdy wydawalo mi sie, ze jest najgorszym z mozliwych wink troche dorosl, troche ja bardziej konsekwentna sie stalam i troche nad nim popracowalam.
        Pamietam, ze tez pisalas kiedys o problemach ze snem - my tez nad tym jeszcze nie do konca panujemy, ale trenujemy ostro.
        I przylaczam sie do dziewczyn - musisz znalezc czas dla siebie. Jesli nie stac Cie na wyjazdy do spa czy aerobiki, to chociaz umow sie z mezem, ze dwa razy w tygodniu Ty masz babski czas na maseczki, goraca kapiel. I niewazne, ze on zmeczony, ze snieg polezy, ze niepoprasowane. Odpusc smile Ja, gdy zrozumialam, ze to jest dobre rozwiazanie, to zdecydowanie zaczelam efektywniej dzialac smile i czesciej sie usmiechac smile
    • leneczkaz Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 18.01.11, 09:58
      No więc u nas jest tak, że Mx chodzi na 3-5h. do przedszkola. Mąż wraca o 16.30 i bawi się z synem (sam na sam) co najmniej godzinę a potem (jak wypocznę) robimy coś całą rodziną (idziemy na spacer, do dziadków, do sklepu, na basen czy do hali zabaw). Po powrocie ok 19-20 mąż kąpie syna, czyta mu, robi mleko i czeka aż zaśnie. Od 21 mamy mąż-żona time.
      Także wszytko jest kwestią dobrego planu i zaangażowania męża. Mój także pomaga w domu, załaduje zmywarkę, odśnieży mi samochód, pojedzie do nowego domy sprawdzić remont itd. więc każdy facet coś tam robi. Ale to nie powód, żeby w ogóle nie zajmować się dzieckiem.
      A i jeszcze co drugi weekend mam szkołę, więc wtedy całe 2 dni po 5-10h. spędzają sami i wtedy dopiero widać jakim ojcem jest nasz mąż. Mój zabiera synka na wycieczki -jeżdżą do babci 50 km. albo do kuzynków, chodzą na spacery do hali zabaw, razem gotują.
      Moim zdaniem mężczyzna to rodzic taki sam jak kobieta. Przynajmniej w moim domu tak jest. A jako że nie długo wracam do pracy to będziemy chyba sobie wyrywać młodego wieczorem tongue_out
    • deela Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 24.01.11, 16:59
      normalnie, tez jestem na wychowawczym mam 4 latka i półtora roczniaka
      od rana: wzięłam za wszarz maluchy ubrałam, nakarmiłam, pozmywałam, pogoniłam młodych do siebie, ogarnęłam papiery co na mnie już od dawna czekały,m pograłam na FB, wysikałam młodszego i położyłam go spać, zrobiłam ze starszym figurkę z gipsu (jutro będzie malowana itp), odśniezyłam podjazd i kawałek drogi, wytargałam kontener ze śmieciami do drogi (bo mooooże jutro odbiorą), naszykowałam drewna do kominka na dwa dni, zatargałam zapas jednodniowy do domu, wykonałam kilka telefonów, ugotowałam zupę, wysikałam młodszego, nakarmiłam potwory, zagoniłam do siebie i co następuje: ogłosiłam, że do 19 mam wolne i jedyne co mogę zrobić to dorzucać do kominka, o 19 wezmę maluchy i obejrzymy bajki, nakarmię, wykąpię, znowu pozmywam stertę garów, położę potwory spać i mam jeszcze małą robótkę na wieczór, chcieć to móc big_grin
      • truscaveczka Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 24.01.11, 17:11
        No właśnie, mam pięciolatkę i dwumiesięczniaka i zdarza mi się nie tylko mieć czas dla siebie, ale i się nudzić. Kwestia organizacji i konsekwencji w egzekwowaniu swojego czasu. Ja czytam, dziergam, pracuję w domu i dom prowadzę.
        Bądź twarda smile Nawet jak pięć razy młody awanturę zrobi, to niech robi - za którymś razem mu się znudzi, jak nie będzie reakcji.
      • kartoffeln_salat Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 26.01.11, 21:20

        No a jak ten podjazd odśnieżałaś technicznie rzecz ujmując z dwójką dzieci?
        Albo ja mam jakieś dziecko ADHD, albo juz nie wiem, bo jak mój wyjdzie na dwór to krok-w-krok tzreba za nim łazić żeby się 20 razy nie zabił.
        • deela Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 26.01.11, 22:36
          a to już różnie, jak mąż jest w domu to jest (chociaż on jest tylko ciałem bo pracuje) a jak go nie ma to młody idzie spać a starszego sadzam przed kompem i spokojnie w 15 -20 min się obrabiam z tym odśnieżaniem, starszy to mądry chłopiec i wiem, że nic nie wykręci w domu (szczególnie jak ma kompa big_grin) a jakby chociaż jeden pisk z pokoju dobiegł to mnie zawoła
          • kartoffeln_salat Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 27.01.11, 09:27
            Aha, u mnie niestety odśnieżanie to przy małym śniegu minimum pół godziny, przy dużym godzina. Nie mogę młodego zostawić samego, bo strach iść do WC i zostawić go w mieszkaniu - ostatnio ciągle włazi na stoły jak nie patrzę, przysuwa sobie krzesło do okien i kuchni, włącza piekarnik itd.
            • deela Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 27.01.11, 11:32
              ja mam do odsnieżenia podjazd (jakieś 10m i szeroki) i kawał drogi wewnętrznej z rozszerzeniem na końcu - to to jakieś 20 m będzie i mówię ci, że to jakieś 20 min mi zajmuje - brak ci wprawy tongue_out
              a mój jak śpi to śpi, nie ma opcji, żebym pół kroku zrobiła przed dom jakby nie spał :o
    • kartoffeln_salat Czyli jednak sie nie da ? 24.01.11, 17:12
      Formułując moje pytanie miałam na myśli jak sobie samemu poradzić, żeby dzieciaka niesfornego okiełznać, a nie korzystać z klubu malucha, męża, opiekunek itd.
      Jednym zdaniem: marne szanse.

      Co do późnego chodzenia spać mojego dziecka, to jest oczywiscie zupełnie inny temat, tylko że on jest dzieckiem które bardzo bardzo mało śpi i tak ma od urodzenia.
      Dla mnie przespanie w tej chwili 4 godzin ciągiem w nocy jest wielkim szczesciem, bo rzadko to się zdarza. Pomimo nocnych pobudek, nie chce już spać w dzień, a późnej pory wieczornej nie umiemy zmienić, mimo że codziennie się staram, nic z tego nie wychodzi.
      Na przykład wczoraj wstał o 8:30, cały dzień rozrabiał, byliśmy ponad godzinę na dworze, a po południu na basenie, gdzie godzine szalał non-stop w wodzie, w drodze powrotnej do domu nawet oka nie zamknąłw samochodzie (jazda ok.15 minut) i zasnął o 22:30. Jest to dla mnie wielką zagadką, ale cóż, takie dziwne dziecko. Wcześniej nigdy nie sądziłam, że maleńkie dziecko może mieć mniejszą potrzebe snu niż dorosły.

      Co do mnie i męza to, jasne że temat wart przemyslenia, ale jak tu niektóre rzeczy czytam, od razu widzę, że życie inaczej trochę wygląda w M3, a inaczej w wielkim domu po remoncie, w którym wszystko się prosi o dokończenie i zrobienie.

      Apropos niedzieli, mam widocznie nieco inne zdanie na ten temat, bo niedziela jest dla mnie dniem rodzinnym i wtedy najczęściej wychodzimy z dzieckiem razem czy na sanki, czy na basen, czy na sale zabaw, albo do dziadków jedziemy, itd.
      Oczywiście, że jak dzieciak w ogóle nie spał po nocach to wysłałam męza z synem razem do dziadków samych, a sama poszłam spać, ale teraz jest troche lepiej pod tym względem i ja chce iść z nimi. Chcemy być razem, bo jestesmy rodziną.

      Aha, a czasami mamy gości, wi,ęc znowu nie ma czasu dla siebie.

      Ale mnie chodziło o to raczej jak dziecko nauczyć, ,żeby sie ode mnie "odczepiło" na jakiś czas. Czyli tak jak ktoś wyżej napisał o "przerwie" i innych sposobach.


      • mruwa9 oczywiscie, ze sie da 24.01.11, 18:00
        Chciec to moc, a jak- bylo powyzej.
        • paliwodaj Re: oczywiscie, ze sie da 24.01.11, 18:35
          co jeszcze mi chodzi po glowie, obstawic sie sprzetem ktory wykona za kobitke mozliwie najwiecej roboty jak: zmywarka do naczyn, suszarka do ubran, robot kuchenny, piekarniki -opiekacze - mozna zaoszczedzic 2 godziny dziennie, duzo zdrowia i skore swoich rak
          • paliwodaj Re: oczywiscie, ze sie da 24.01.11, 18:37
            co mi jeszcze chodzi po glowie, z kazdym nastepnym dzieckiem zdolnosci organizacyjne zycia matki rosna smile Z perspektywy 3 dzieci posiadanie jednego widzi mi sie jak niekonczace sie wakacje , co tez czasami mozna( chociaz nie trzeba ) wziac pod uwage
      • joshima Re: Czyli jednak sie nie da ? 24.01.11, 18:43
        kartoffeln_salat napisała:

        > czy czytam, od razu widzę, że życie inaczej trochę wygląda w M3, a inaczej w wi
        > elkim domu po remoncie, w którym wszystko się prosi o dokończenie i zrobienie.
        No coś Ty. A wiesz, że mieszkam w domu, który właściwie jest w trakcie budowy (przynajmniej poddasze. I mój mąż jakoś nie kręci się bez sensu jak wróci z pracy.


        > Apropos niedzieli, mam widocznie nieco inne zdanie na ten temat, bo niedziela j
        > est dla mnie dniem rodzinnym i wtedy najczęściej wychodzimy z dzieckiem razem c
        > zy na sanki, czy na basen,
        No i to właśnie jest, moim zdaniem błędne założenie. Skoro Twój małżonek wykręca się w tygodniu to ja bym ogłosiła nową świecką tradycję. Niedziela jest dniem taty. Znaczy tata z dzieckiem tongue_out

        > Chcemy być razem, bo jestesmy rodziną.
        Nie chcę Cię martwić, ale to chyba Twoje pobożne życzenie, bo w tygodniu to mąż Cię ostro roluje w tym byciu razem.
        • kartoffeln_salat Re: Czyli jednak sie nie da ? 26.01.11, 21:11
          No to już jakiś konkret, bo sytuacja jak u nas - całe poddasze do zrobienia, znaczy stan surowy zamknięty bez prądu i ogrzewania.
          No to jak u Was ten dzień wygląda jeśli można spytać?
          • joshima Re: Czyli jednak sie nie da ? 26.01.11, 22:44
            kartoffeln_salat napisała:

            > No to jak u Was ten dzień wygląda jeśli można spytać?
            R jedzie do pracy przed siódmą (jak w nocy spadnie śnieg, albo przejedzie pług i zasypie bramę R musi odśnieżyć podjazd) ja zostaję z dzieckiem. Najpóźniej o ósmej M zaczyna mi łazić po głowie w poszukiwaniu bidonu z mlekiem. Półprzytomnie rozrabiam jej mleko i dochodzę do siebie po pracowitej nocy.

            W ciągu dnia robię wszystko co muszę kiedy Mała nie śpi ogarniam mieszkanie, wstawiam, wieszam lub składam pranie (czniać prasowanie), ogarniam zmywarkę itd. Przed południem razem z M gotujemy zupę, a kiedy jest gotowa idziemy na podwórko (w sezonie pieliłyśmy rabaty z kwiatami, wyrywkowo, bo pieliłam te, przy których M się chciała akurat bawić), którą zjadamy przed drzemką. W między czasie jak M zajmie się sama sobą mam czas poczytać fora (w ramach rozrywki i w ramach kształcenia zawodowego), albo popisać jakiś artykuł lub wykonać inne drobne komputerowe prace, które nie wymagają maksymalnego skupienia.

            Jak M śpi (w południe godzina do dwóch) to ja się byczę i nie pracuję, tylko psa na siusiu wyprowadzam w ramach relaksu. Potem gotujemy drugą część obiadu i podobnie jak przed południem zajmujemy się domem albo bawimy. Między 18-tą a 19-tą wraca mąż i od progu przejmuje M. Mąż jada obiady w pracy i przed wyjściem z pracy zjada podwieczorek, więc nie dociera do domu wygłodniały. Razem z małą bawią się karmią zwierzęta, robią kawę, jedzą wspólnie kolację zrobioną własnoręcznie przez R itp. Ja mam wolne i uruchamiam się tylko w naprawdę kryzysowych sytuacjach. Po 19-tej R kąpie Małą i kładzie ją spać.

            Najpóźniej 20:30 może się zająć swoim kręceniem. Albo siada przed komputerem i robi dodatkowe zlecenie, lub pisze artykuły. Albo przebiera się w robocze ciuchy i idzie na strych pracować (tzw prace ciche), głośne roboty robi w weekendy albo jak wyjadę z M do mojej mamy na parę dni. Ja po krótkim odpoczynku, tak koło 21 biorę się za poważną pracę wymagającą skupienia i uwagi. Kładziemy się spać między pierwszą a drugą i to jest koniec naszego dnia.

            I tak dzień za dniem. Oczywiście nie licząc tych kiedy z M wypuścimy się z tej naszej wsi gdzieś do miasta na pół dnia, albo kiedy jest u nas moja mama lub tesciowa, bo wtedy wszystko jest inaczej, przynajmniej do powrotu taty.
            • kartoffeln_salat Re: Czyli jednak sie nie da ? 27.01.11, 09:55
              No to przecież wszystko robię podobnie, też wszystko robię z młodym, wszystkie obowiazki, tylko, że on już rzadko kiedy idzie spać w dzień i to mi zupełnie teraz rozkopało cały ład i porządek życia smile.
              Gotuję nam - dziecku i sobie, i męzowi też, jak wraca to je, przebiera się z krawata w strój roboczy, idzie do WC (nie raz na pół godziny, jak go poganiam to się wkurza, że on nie umie inaczej), pobawi się chwile z młodym w jakieś wygibasy, chichy-śmichy (w tym czasie biegam, żeby zrobić to co się da, a czego z dzieckiem sie nie da - piwnica, wrzacam kilka najważniejszych sztuk na deske dom prasowania, albo ide sie kąpać itp.
              No i męzulo idzie potem zapalić i sprawdza co w piecu, hasie itp. A potem sie bierze do "robienia czegoś tam", codziennie sie nie pytam, co tam robił, ale też mamy masę roboty bo tylko tam gdzie mieszkamy jest wszystko skończone, a reszta jeszcze nie ruszona - poddasze, przy wejsciu, całe podwórko po budowie, garaze to obraz nędzy i rozpaczy.
              Ostatnio mąż naprawiał samochód.
              Też mu czasami wypadnie, że jego ojciec zadzwoni, żeby mu coś pomógł, u dentysty był, itd.
              Ja też muszę nieraz wyjsć do lekarza, na grubsze zakupy (z moim się nie da za bardzo full wielkiego kosza zakupów opanować i jego, bo wyłazi z koszyka, rzuca jogurtami, zresztą mi już nieraz wstyd z nim isć do sklepu big_grin), wrzeszczy, ucieka, już mi raz o mało nie zginał w Realu, serce w gardle miałam, a raz mi przy kasie z koszyka-autka uciekł i musiałam za nim biec, a w kasie karta kredytowa została.
              No i problem też w tym, że nasz synek nie zaśnie wczesniej niż o 22 po wielkich mękach, jak go już godzine usypiam, to potem, albo mi sie już też nic nie chce, albo mam nerwa podniesionego i zrobić nic za bardzo nie umiem.
              No i budzi sie w nocy, płacze, mleko pije, pielucha do wymiany, taka przeciętna noc to minimum 4 pobudki. I wstaje najdalej o 8.
              Z mężem to sie juz często potem nie widzę, bo wraca z "robienia czegoś tam" o północy lub później.
              I dlatego mam poczucie że jestem 24/7 na dyżurze, moja mama czasami jak ją poproszę pojedzie gdzieś ze mną - ma auto i ostatnio byłam z nią z skarbowym, bo miałam tam kilka pokoi do odwiedzenia a z moim dzieckiem chyba bym zwariowała i nic nie załatwiła.
              Ale moja mama wpada z rzadka na co najwyżej godzinkę - mała kawa big_grin, i leci w swój świat.
              Teście za to jak przyjadą to raczej w sensie - mamy gosci, a nie ze ktoś się dzieckiem zajmie.
              Chociaż ludzie do rany przyłóż big_grinbig_grin

              Co mój męzulo zrobił w czasie "robienia czegos tam": wykafelkował w piwnicy, założył jakieś ustrojstwo od wody i jakis bojler, pociął hołde drewna, wstawił 4 pary dzrwi w piwnicy, obłożył poddasze wełną, naprawił samochód, wubudował schody murowane do piwnicy, z pomocą jednej osoby zrobili balustrade na duży taras + schody do ogrodu.
              No to znowu nie jest chyba aż taki zły gość, co?
              • joshima Re: Czyli jednak sie nie da ? 27.01.11, 10:09
                kartoffeln_salat napisała:

                > No to przecież wszystko robię podobnie,
                Ty tak, twój mąż nie i w tym jest własnie problem. Nie masz tych kilku godzin wieczorem kiedy nie musisz się dzieckiem interesować.

                > pobawi się chwile z młodym
                No właśnie chwilę. Ja mam wieczorem dwie godziny dla siebie, boi mniej więcej tyle czasu zajmuje się dzieckiem mój mąż. Codziennie.

                >w tym czasie biegam, żeby zrobić to co się da,
                A ja nie biegam tylko siedzę przed TV z kawką, którą mąż z córka mi zrobili, albo czytam.

                Jak widzisz prawie nic nie jest tak jak u mnie smile

                > Ale moja mama wpada z rzadka na co najwyżej godzinkę - mała kawa big_grin, i leci w s
                > wój świat.
                No to rzeczywiście kiepsko.

                > Co mój męzulo zrobił w czasie "robienia czegos tam": wykafelkował w piwnicy, za
                > łożył jakieś ustrojstwo od wody i jakis bojler, pociął hołde drewna, wstawił 4
                > pary dzrwi w piwnicy, obłożył poddasze wełną, naprawił samochód, wubudował scho
                > dy murowane do piwnicy, z pomocą jednej osoby zrobili balustrade na duży taras
                > + schody do ogrodu.
                > No to znowu nie jest chyba aż taki zły gość, co?
                No nie, tylko mój się takimi rzeczami zajmuje jak już położy dziecko spać, bo rozumie, że ja potrzebuję się wieczorem zregenerować i odpocząć od dziecka nim się wezmę za inną pracę.
              • basiakakli Re: Czyli jednak sie nie da ? 27.01.11, 12:22
                Hmm, jak bym czytała o sobie. Mój jak idzie do łazienki, to znika też na 30 minut lub dłużej. Tylko że czasami muszę zaglądać i mu komórke z rączek wyrywać, bo inaczej w życiu by nie wyszedł. Mój syn jest tak kochany, ze jak sie kąpię to przy otwartych drzwiach, bo płacze pod łazienką. Na szczęscie dla mnie, a nieszczęscie wielkie dla syna, mamy prysznic oszklony wiec stoi pod prysznicem i płacze. Muszę wtedy robić miny, myć drzwkiczki kabiny mydłem i polewa je wodą (przyjemne z pożytecznym). Tylko że przyjemny prysznic zamienia się w mycie na akord. Ale synek uwielbia suszyć włosy suszarką. Gania po całym pokoju a go suszę, no i siebie przy okazji też smile
                do sklepu też staramy sie syna nie zabierać, bo biega po nim. Ale wtedy jest podział ról. Ja robię zakupy z racji lepszego znawstwa towaru i z samego faktu, że gotuję więc wiem co jest potrzebne, a mąż biega za synem po sklepie. I to on wstydzi sie za syna, nie ja. smile Tylko że mnie ludzie nie interesują, jak mi płacze, to potrafię i sama udawać że płaczę, albo na głos przy ludziach mówię coś w tym rodzaju "tak synu, wszyscy cię już słyszeli", albo "widzisz jak sie wszyscy na ciebie patrzą", czy "jak tam chcesz, ale wiesz że na mamę to nie działa". I tym podobne. Ludzie bez dzieci zawsze dziwnie patrzą, ale ci z dziećmi są bardziej wyrozumiali. Syn też musi sie nauczyć zachować wśród ludzi.
                Co do mamy i teściów może sama zaproponuj im zabawę z wnukiem. Np. jak wejdą do domu to możesz od progu powiedzieć " o zobacz synku dziadzio przyszedł, może pokażesz mu jak budujesz klocki. dziadzio na pewno ci pomoże". U mnie, jak idę do teściów to jest kosz z klockami (sami kupili by syn miał u nich jakieś zabawki) i syn łapie dziadka za ręke, pokazuje gdzie ma usiąś i jak układać klocki. I nie trzeba go długo prosić. U szwagierki też są zabawki. Głównie sami kupują, by dziecko miało zabawki u nich. Sama jestem zaskoczona, że prawie sie nim nie zajmuję u nich. A mama - trzeba jej powiedzieć, że jest babcią. Kiedy będzie sie bawić z wnukiem? Powiedź jej, że za parę lat to syn nie będzie nawet chciał jej buziaka dać. A czas ucieka.
              • deela Re: Czyli jednak sie nie da ? 27.01.11, 12:38
                > Co mój męzulo zrobił w czasie "robienia czegos tam": wykafelkował w piwnicy, za
                > łożył jakieś ustrojstwo od wody i jakis bojler, pociął hołde drewna, wstawił 4
                > pary dzrwi w piwnicy, obłożył poddasze wełną, naprawił samochód, wubudował scho
                > dy murowane do piwnicy, z pomocą jednej osoby zrobili balustrade na duży taras
                > + schody do ogrodu.
                no to niezły jest, u nas takie rzeczy już zrobione, zostało dokończyć balustradę (deski przykręcić), dokończyć schody (JEDEN dosłownie schodek) i podest na półpiętrze, założyć jedne drzwi (ale dopiero jak się podest zrobi) i skończyć kłaść cokoły i to by było na tyle z grubszych robót wewnętrznych, aaa i jeszcze skończyć ocieplać strych! o ale to mało juz zostało, bosz w takim domu robota nigdy się nie kończy, ale co swoje to swoje big_grin
              • pelapa Re: Czyli jednak sie nie da ? 27.01.11, 12:57
                Kartofelka, oczywiście że nie jest zły. Ale może przesuniecie trochę priorytety? Po wafla Ci te drzwi i kafelki w piwnicy ? Piwnica może pozostać jeszcze trochę niewykończona, odchowacie dziecię do przedszkola i skonczycie.
                Mieszkam w osiedlu domów i widzę jak niektórzy ojcowie potrafia wiać od dzieci w "męskie obowiązki domowe" Jak obojgu to pasuje to ok, niestety zwykle kończy się to udręczeniem matki.
          • basiakakli Re: Czyli jednak sie nie da ? 27.01.11, 01:08
            Moj syn w listopadzie skończył 2 latka i podobnie jak Twoj też jest ruchliwy. Cofam, nie aż tak ruchliwy, ale też daje mi popalić. Mój mąż pracuje od pon. do pt od 8 do 16 ( w domu jest po 17). Niestety często wyjeżdża w delegacje 1-2 dniowe, a bywa, że nie ma go cały tydzień i jestem wtedy sama z dzieckiem. Jak wraca z pracy to wiadomo trzeba dać mu jeść, musi sie przebrać, wyciszyć/ odebrać telefony itp. Oczywiście w jego wydaniu trwa to wieczność. Jestem mamą przez 24h na dobę, 7 dni w tygodniu. Codziennie gotuję, sprzątam, robię zakupy itp. i oczywiście zajmuję się dzieckiem. Moi rodzice, rodzeństwo są ok. 350km ode mnie, teściowa pracuje a teść jest na emeryturze (ale jakoś nie widzę go w roli opiekuna, mój syn też nie). Syn wstaje o 7 rano a idzie spać o 22 (jak się uda). Wprawdzie śpi w ciągu dnia (choć bywa że odmawia posłuszeństwa smile), ale ostatnio tylko w wózku na spacerze, więc ok. godzinki bo wiadomo jaka jest pogoda. Na szczęscie od urodzenia nie mam problemu ze spaniem nocnym. Jak był malutki budził się tylko na karmienie nocne. Był problem, jak go odstawiałam od cysia, to budził się w nocy. Poszłam do lekarza, zapytałam co zrobić, a ona mi doradziła, że mam zrobić jak u superniani, czyli "popłacze, popłacze i mu przejdzie". Byłam konsekwentna i stanowcza. Zaczęłam go odzwyczajać od cysia w środku tygodnia, gdzie mąż rano szedł do pracy. I nie interesowało mnie, że płakał przez 2 godziny (do 3 w nocy), że mąż chce spać i że obudzę połowę bloku. Konsekwencja przede wszystkim. Jak będziesz ulegać dziecku, to nie będzie cię szanować w przyszłości.
            Bywa, że jak wracam do domu a on jeszcze śpi w wózku to mam nadzieję, że cos porobię (najczęsciej gotuję) albo odpocznę. Zapomniałam wspomnieć, że jak zaśnie w wózku to muszę wtaszczyć wózek i jego śpiącego na 2 piętro bez windy. Najczęsciej jak już pokonam te schody i wejdę do domu, to się budzi suspicious Syn uwielbia być w centrum uwagi, jak tylko posprzątam to rozrzuca klocki, samochodziki, w trakcie prania zmieni oprogramowanie, porozrzuca ubrania z szafek (choć to zdarza sie już tylko czasami), ale i tak jest kochany. Nawet jak na niego nakrzyczę, to przyjdzie, przytuli się i nie mam siły się na niego gniewać. Ale są pewne granice, o których mój syn wie. Wie, że nie można bić mamy, kopać, gryźć itp. Ze jak mama mówi nie, to znaczy nie (z tym czasami postawi na swoim, ale zależy od sytuacji).
            Syn pomaga mi w wielu rzeczach. Jak tylko zaczął raczkować to trzymał rurę od odkurzacza w ręku, wkłada pranie do pralki i podaje już wyprane aby powiesić, pomaga w obieraniu cebuli, ziemniaków i innych warzyw i owoców, uwielbia pomagać przy mieleniu i szatkowaniu w robocie, pomaga zamiatać szczotką, jak cos sie wyleje to biegnie po szmatkę by wytrzeć, nawet lusterko w szafie myje i łapie za mopa (oczywiście bez płynu). Zawsze prosiłam go o pomoc, mówiłam mu, że tylko on potrafi tak włożyć pranie, że "co ja bym bez niego zrobiła", chwalę go, dziękuję za pomoc, całuję. Ok. 2 roku życia zaczął oglądać bajki, wiec bywa, że mam czas nawet 1-2 h dziennie (oczywiście z przerwami). Wtedy zmywam, gotuję a bywa, że i czytam gazetkę zerkając na niego. Czasami razem siedzimy i oglądamy bajki, pokazuję mu zwierzątka, śpiewam mu piosenki z bajek, bawię sie z nim klockami, samochodami, albo gramy w piłkę w domu, ścigamy się na czworaka, albo łaskoczemy, bawimy w chowanego itd. Owszem, jest męczący a ja mam dużo roboty w domu, ale jedno jest pewne. Na ile tylko mąż może mi pomóc to pomaga. I nie jest tak słodko, jak niektórzy opisują. Bywają między nami kłótnie, bo mąż przychodzi zmęczony z pracy, a ja od progu karzę mi zająć się dzieckiem, albo chodzę zła po domu, bo mam zły humor. Jak syn był mniejszy to kąpaliśmy go razem, ale jak tylko skończył roczek, o ile dobrze pamiętam to ten obowiązek należy do taty (chyba że jest w delegacji to ja go zastępuję). Czasami, jak syn jest marudny to siedzę z nimi w łazience, ale po kilku minutach się ulatniam. W tym czasie zwykle szykuję ubranko do spania, kolację dla małego itp.). Ostatnio wprowadziliśmy czytanie bajek na dobranoc i spanie we własnym łóżku. Tez było ciężko, ale uparłam się i tyle. Syn wył, krzyczał, zanosił sie płaczem, wyłaził z łóżka, nawet przeskakiwał górą, a ja wkładałam go z powrotem. Popłakał tak jakieś 20minut, obraził się, położył i zasnął ze zmęczenia. Kiedys bywało, że bardzo czegos chciał i płakał aż sie zanosił. siadałam wtedy na łózku i siedziałam tam aż nie przestał płakać, gryźć, bić itp rzeczy odstawiać. Wiem, że to trudne gdy dziecko ci płacze. ale jako matka wiesz przecież, że nic mu sie nie dzieje, że nie leci mu krew itp. zatem jedyne czego chce to postawić na swoim. Syn po takich atakach szału gdy sie uspokajał zawsze, ale to zawsze przychodził do mnie na ręce, tulił się i zapominał co chciał. Później proponowałam mu coś np. że zrobię mu picie albo pójdę się z nim pobawić. Gwarantuje ci, że wytrzymasz 2-3 ataki dziecka i będzie cie bardziej za to kochało. Bo będzie wiedzieć na ile może sobie pozwolić. Robisz to dla jego dobra i dla swojego. Z czasem z 30 minut płaczu zrobi sie tylko 2 minuty. Tylko musisz być konsekwentna.
            Bywało, że syn bił mnie po twarzy, wtedy lekko, naprawdę bardzo lekko też musnęłam go po twarzy mówiąc że mamusię to boli i czy on chciałby abym tak mu robiła. Oczywiście dla niego to była tylko zachęta aby robić tak jeszcze. Wtedy siadałam i mówiłam, że nie będę się z nim bawić bo jest niegrzeczny. On oczywiście w płacz a ja dalej swoje (czyli siedzenie). Po jakimś czasie (w przerwie między jego płakaniem) pytałam się czy nie będzie już tak robił, prosiłam, że mamę boli, później całowałam i zmieniałam temat. Gwarantuję ci, że dziecko po jakimś czasie załapie.
            A co do prasowania - daj sobie spokój dziewczyno. Mój mąż ma koszule wyjazdowe, które raz w miesiącu jak sie zlituję to mu wyprasuję (nienawidzę prasowania). Dziecku ani sobie nie prasuję, no chyba, że okoliczność tego wymaga. Prasuje jak syn śpi, nawet 2 godziny jak sie nazbiera.
            Mieszkam w dużym mieście, w którym nie mam koleżanek. Te, ze studiów są z innych miast, mają swoje życie, pracę itp. Ostatnio żeby nie zwariować zaczęłam częściej odwiedzać teściów, czasami podrzucamy małego na 2-3 h a sami jedziemy np. na większe zakupy, albo do kina. Mam bardzo duże zaufanie do moich rodziców, więc syn już 2 razy był u nich sam przez 2 tygodnie.Ciężko było i dla mnie i dla niego, ale przeżyliśmy a syn uwielbia jeździć do dziadków.
            Hmm, rozpisalam się. Ale pamiętaj szanuj siebie. Szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko. Piszesz, że Twoj mąż jest zmęczony po pracy, a kiedy ty masz czas być zmęczona? Pracujesz od rana do nocy, bez przerw. On kończy pracę z chwilą przyjścia do domu, a Ty? U mnie bywało, że jak nie wytrzymywałam psychicznie tego wszystkiego to trzaskałam drzwi i wychodziłam aby ochłonąć, nawet jeśli stałam tylko pod blokiem. Szłam do sklepu, na spacer, albo siedziałam na ławce i łapałam oddech. I gwarantuję ci, że jak wracałam do domu,to nic się nie działo. Dalej stał, chłopcy jakos radzili sobie beze mnie. Byli cali i zdrowi. Dziś wyszłam do apteki i sklepu o 19:30 a wróciłam o 22. I o dziwo moj syn spał już o 21:30 a zwykle wariuje jeszcze o 22:30 Wróciłam a w domu było nawet pozmywane a uwierz to nie zdarza się często. A co robiłam? Łaziłam po sklepie bez celu, oglądałam sobie wszystko na spokojnie co tylko chciałam. I odpoczęłam, bo nikt mi nie przeszkadzał, nikt mnie nie popędzał, nie jęczał nad głową.Oczywiście, każdy robi to co lubi- mnie samo oglądanie odprężą.Nie muszę wydawać kasy.Uwierz, moje wyjście z domu nie jest łatwe. Syn stoi pod drzwiami i płacze.Nawet do piwnicy nie mogę zejść, albo smieci wyrzucić. Co ja gadam, on nawet do łazienki idzie za mną. Ale tłumaczę mu, ze mama wróci i że tatuś się z nim pobawi. Popłacze, połacze, ale mu przejdzie. Dziecko musi wiedzieć, że mama też potrzebuje wyjść, odpocząć.
            • kartoffeln_salat Re: Czyli jednak sie nie da ? 27.01.11, 10:09
              Dzieki za tą wypowiedź, bardzo podobnie u nas wygląda sytuacja.
              Właśnie zapomniałam najważniejszego dodać, ze oprócz sterty obowiazków, bawię sie z dzieckiem, rysujemy, tańczymy, chodzimy na spacery itd. To także pochłania maśę czasu i nie jest pozbawione z mojej strony wysiłku.
              • basiakakli Re: Czyli jednak sie nie da ? 27.01.11, 11:51
                Pozwolilam sobie napisac jeszcze kilka słów, które mi się przypomniały.
                Zauważyłam, że mój syn jest „bardziej niegrzeczny” przy rodzicach. Zawsze z mężem żartujemy u teściów czy rodziców, że jak syn coś spsoci to my nie bierzemy za to odpowiedzialności. Zawsze jest to w formie żartu, ale działa. Efekt jest taki, ze teściowie chodzą za nim krok w krok a ja w tym czasie delektuje się ciastkiem i herbatą. Reaguję tylko wtedy kiedy jest to konieczne. Rodzina zawsze wcześniej wie, że przyjdziemy, wiec mają czas aby sprzątnąć np. szklane rzeczy, które są w zasięgu jego ręki.
                Kolejna rzecz. Często z mężem mówiliśmy rodzinie, że syn jest bardzo ruchliwy i bywa niegrzeczny. Ale co się okazało, smyk był taki tylko przy nas. Jak go zostawiłam z dziadkami (nie obyło się bez płaczu jak wychodziłam) to okazało się, że dziecka nie widać i nie słychać. Nie krzyczy, nie biega, nie rozrzuca rzeczy i „nie wystawia wszystkich na próbę”. Ale jak tylko wracaliśmy po niego i troche posiedzieliśmy z dziadkami to syn się zmieniał. Nawet rodzina nie mogła w to uwierzyć. Przeszkadzał w rozmowie, szarpał, ciągle czegoś chciał, rzucał zabawkami. Skoro w niedzielę jeździcie do rodziny to warto zwrócić uwagę na to jak się zachowuje u innych. A może warto by twoja mama, siostra, teściowa przyjechała na kilka dni do Was, albo chociaż na weekend.
                Twój syn jest wszędzie. Skoro wchodzi na murek na podwórku a to jest niebezpieczne, to zwróć mu kilka razy uwagę (zapewne to robisz). Gdy to nie podziała (a pewnie tak jest) to daj mu klapsa. Nic nie piszesz o karach jakie mu dajesz. Nie jestem za biciem dzieci, ale kilka klapsów jeszcze nikomu nie zaszkodziły (większość z nas w wieku nastu lat dostało nie raz od rodziców w tyłek). Tak jak mówiłam, nie jestem za biciem dziecka, ale są sytuacje, kiedy ostro zareagować, zwłaszcza gdy zagraża to życiu.
                Kiedy mój syn był niespokojny, płakał bez powodu to poszłam z nim do lekarza. Kilka razy obudziła się w nocy i płakał bez powodu. Nie dało się go uspokoić przez 20-30 minut. Gdy go tuliłam-wyrywał się, gdy go puszczałam-wchodził na ręce. I tak non stop. Lekarz dał mi MELISAL. Uspokaja dość szybko i łatwo się po nim zasypia. Dziecko w wieku twojego syna powinno przesypiać już całe noce. Lek działa też na mamę  -> zalecone przez lekarza od czasu do czasu, aby mama nie zwariowała. Dałam synkowi może ze 3-4 razy w życiu, sama brałam 2 razy. Tak więc nie faszerujemy się lekami aby tylko mieć spokój (lek mam chyba od roku, jak nie dłużej). Pamiętaj, że dziecko wyczuwa zdenerwowanie mamy i wykorzystuje to. Zresztą manipuluje tobą perfekcyjnie. Nawet za bardzo nie musi się starać. Wystarczy zapłakać i już ma się to co chce. Twój syn ma za dużo swobody i przez to się rozbrykał. A to nie jest dobre. Wyobraź sobie synka za 10 lat, jak zacznie dorastać i dopiero wtedy będzie się buntować. Lepiej od razu wyznaczyć granice, jak jest mały.
                I jeszcze jedna uwaga. Nie piszesz czy rozmawiasz z mężem o całej tej sytuacji panującej w waszym domu (tzn. twój mąż pracuje do 18 a ty do 22). Może warto powiedzieć mu, że jesteś zmęczona i że potrzebujesz w ciągu dnia troche czasu dla siebie, aby złapać oddech i nabrać siły. Może on nie widzi problemu, nie skarżysz się tzn. że odpowiada taki układ. Wiem, że za pierwszym razem może nie załapać (tak jak mój), ale bądź stanowcza. To naprawdę działa. I nie krytykuj męża, nawet jeśli nie umyje syna tak wspaniale jak ty albo kolacja przyszykowana dla syna nie będzie idealna. Wiem, że to trudne, sama przez to przechodziłam. Ale czasami trzeba sobie odpuścić.
                • kartoffeln_salat Re: Czyli jednak sie nie da ? 27.01.11, 15:29
                  U dziadków jest przez pierwszą godzine w miare spokojny, ale za godzine to co w domu, a tam to jest dopiero masakra, bo tesciowa ma kwiatek na kwiatku, jakies stojace figurki, wazony, i tysiac bibelotów, niepozatykane gniazdka, schody na ktorych dorosly by sie mogł zabic przez nieuwage. Niestety jak tam jedziemy to sami musimy pilnować dziecka, bo tesciowa wiecznie gdzieś chodzi, cos w kuchni robi, albo gdzies lazi po domu, znaczy nie ma czegos takiego, ze go weźmie i zabawi przez godzinę. Predze dziadek sie zajmie, ale wytrzymuje jakieś 20 minut i przychodzi do nas, że sie zmeczył, żebysmy sie zajeli.

                  Moja mama to tylko w sytuacjach kryzysowych, jak sie wczesniej umówie np. na taki wyjazd do skarbowego, ostatnio jak załapalismy przeziębienie to w ogole nie przyjechała ani razu, chyba sie bała zarazić ??
                  • basiakakli Re: Czyli jednak sie nie da ? 27.01.11, 19:47
                    Widzę, że mamy wiele wspólnego. Moja tesciowa też ma kwiatek na kwiatku. Kwietnik cały sie chwieje a mój syn jak na złość chodzi naokoło niego i ściąga jakieś drewniane kotki, które wiszą powieszone za ogonki a tych kwietnikach (zimą doszły jeszcze refifery, aniołki, no i choinka - teściowa ma o parę bombek mniej smile) Poza tym mają kota, którego uwielbia ganiać - kot sie nie daje więc jest ubaw smile Meble też są niezabezpieczone, pełno książek na wysokości moich kolan, kartki świateczne, zdjęcia, do tego obrus na stole do polowy stołu albo i dłuższy, i patery z owocami, ciastkami, cukierkami - słowem wszystko co słodkie, z czego oczywiście nie jestem szczęsliwa, bo nie chcę aby syn ciągle jadł słodkości. Już na progu dostaje 2 banany i kilka mandarynek - w sumie, to przynajm,niej nie muszę kupować smile W sumie to po wielu latach ciężkich przeżyć z teściami jest całkiem nieźle. Pomagaja nam jak mogą. W końcu jedyny wnuk na razie. Mąż własnie poprosil by wzięli synka na sobotę, bo ja chcę posiedzieć na necie, uporządkować kompa itp. rzeczy porobić, albo skończę w kuchni a mąż musi napisać pracę na studia (zapomniałam wspomnieć że studiuje na podyplomówce, wiec raz w miesiącu jestem cały weekend z małym, no i chodzi na j. ang. najczęsciej na jakieś 3 godziny za jednym zamachem-ma mozliwość wyboru godzin nauki, więc nadrabia, a zajęcia są ok. 18-21:30, więc często nie wraca po pracy do domu i przychodzi ok 22). Teściowie zmienili plany aby sie nim zająć, więc chwała im za to.
                    A może niech twój mąż idzie z synem sam do teściów, a ty w tym czasie bedziesz miała czas np. na prasowanie wink - to może być argument dla twojego męża jak sie zbuntuje.
                    Wiem, że to dodatkowy koszt i zajęcie dla ciebie, ale może piesek by wam sie przydał. Syn by sie wyszalał, wybiegał i może zmęczył wcześniej.
                    Mój syn dziś nie spał w ciągu dnia, przetrzymałam go aby mi nie padł ok 17 i o 19:10 po kolacji i przebraniu grzecznie śpi. Oby do rana, bo jak za wczesnie idzie spać to bywa, że wstaje i o 23 smile Tak więc i tak źle i tak nie dobrze.
                    • kartoffeln_salat Re: Czyli jednak sie nie da ? 27.01.11, 21:17
                      A już myślałam że mój egzemplarz wyjątkowo ciężki się trafił. Twój synek faktycznie jest bardzo podobny do mojego, bo odłożyć do spania za chiny ludowe sie nie da. Zaraz sie budzi i ryczy.
                      Dzisiaj wstaliśmy o 7:30, rano troche sprzątania, w tym czasie obiad sie ugotował. O 12 pojechaliśmy na sale zabaw, gdzie szalał 2 godziny w kulkach, piłkach, drabinkach, tunelach itd. Jazda w jedną strone zajmuje jakieś 30 minut (samochodem - pożyczyliśmy dzisiaj od mojej mamy w ramach jej udziału w feriach wnuka big_grin - złośliwy żart), a on ani tam ani spowrotem oka nie zamknął. W domu zjedliśmy obiad, potem małe przemeblowanie jego pokoju, zrobiłam też CENTRUM DOWODZENIA - kompa dałam na najwyższą szafke, pijawka siedzi na nodze, ale nie moze rączkami dostać big_grin.
                      No i kąpanie, zabawianie, dzisiaj na szczescie mężulo w domu, bo póżno przyjechał i za nic sie już nie zabierał w piwnicach big_grin.
                      No i mamy 21 z hakiem, a młody wilczek bawi sie w pokoju i gaworzy, buzia sie nie zamyka, na śpiącego nie wygląda.
                      My z mężem zachodzimy w głowe, jak on może być nie zmeczony, bo oboje jestesmy śpiochami, to straszne, ze maluch potrafi słaniających sie rodziców uśpić a sam biega nadal.
                      A jakby zasnął o 19 lub 20 to za 30 minut jest obudzony na bank, i ma nową energie do 2 nie można go położyć.

                      Co do teściowej, ona ma jeszcze meblościankę 1001 drobiazgów w tym głownie szklaneczki, kieliszeczki itp. Tesciowie mają 3 wnuków, nasz jest najmłodszy, wiec starsi mu pokażą jak otworzysz szklaną szybkę - masakra. Może dlatego Teściowie nie podniecają się wnukiem tak bardzo, bo nie jest pierwszy ani jedyny.
                      Myslisz, że nie wysyłam ich tam samych? Bardzo chętnie. Ale potem jest zawsze obraza majestatu, ze ja nie przyjechałam itd.
                      • kartoffeln_salat Re: Czyli jednak sie nie da ? 27.01.11, 21:25
                        A jeszcze o melisalu miałam napisać, że sprzedano mi takie cos w aptece przed lotem na wakacje. Nie dałam przed lotem, bo nie wiedziałam jak zareaguje na to, a to troche podejrzane nietomne dziecko przez odprawe przenosić, zaraz by sie przyczepili. Chcialam mu dać w samolocie. Na początku było dobrze, 4 godziny jakoś tam przeszły przy nieustannym bieganiu po samolocie. Potem zaczął marudzić i płakać, to go polulałam i troche zasnął, niestety kazali zapiąć pasy, stewardesa mi kazała go takim dodatkowym pasem zapiać, on się obudził i dostał histerii, kopał, drapał, wrzeszczał, ryczał, piszczał, i tak przez 2 godziny aż do katowic. Ludzie nas chcieli zabić.
                        No i jak miał tą histerię to nie chciał sie niczego napić, nawet oczu nie otwierał tylko sie darł.
                        Po przylocie był taki podenerwowany w domu, a ja jeszcze bardzie wykończona psychicznie tym samolotem, że mu troche dałam, z nadziją ze 1 noc jakoś odpoczne.
                        Uspokoił się, ale nie chciał ze mnie zejść, ile razy sie przebudził to na mnie właził.
                        Trzymał sie kurczowo rączką mojej piżamy.
                        Okropne to było.
                        Stoi w szafce.
                        • basiakakli Re: Czyli jednak sie nie da ? 27.01.11, 22:58
                          Hmm, trudna sprawa z twoim małym łobuzem. Żeby stwierdzić ADHD, to chyba troszkę za wcześnie, choć zadatki ma jak najbardziej. A byłaś z nim u lekarza? Może jakieś badania dodatkowe by zlecił?
                          Co do lotu... to dla dziecka duże przeżycie jest -> a miałam z moim lecieć za jakieś 6 miesięcy, chyba wybiorę auto, dłużej, ale przynajmniej zwiedzimy smile Może mały się wystraszył, albo coś mu sie przyśniło, albo poprostu zmiana ciśnienia.
                          • kartoffeln_salat Re: Czyli jednak sie nie da ? 28.01.11, 16:23
                            To raczej nie sam samolot zawinił, on miał wtedy taki okres histeryczny. W domu zdarzało się to niemal codziennie, po drzemce tak prawie codziennie wył i nocami także.
                            Teraz to przeszło, chociaż wtedy miałam już taki moment załamki jak przy półrocznych kolkach, na szczęście szybko się zapomina te matczyne udręki.
                            My z nim od urodzenia mamy taki troche kabaret. Moja tesciowa jak słucha o nim to ma minę jakby ogłądała nie do wiary.
    • minerwamcg Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 28.01.11, 14:09
      Mam dziecko w tym samym wieku i czytam post Kartoffeln jak bajkę o żelaznym wilku. Stanowczo, dzieci są bardzo, bardzo różne.
      Co się tyczy godziny dziennie, jest jeszcze jedna możliwość: opiekunka na godzinę. Na dwie. Rozumiem, że za stałą, wielogodzinną opiekę płaci się tak, że nie kalkuluje się iść do pracy - ale na kogoś, kto by zastąpił mamę raz na jakiś czas na trochę chyba można sobie pozwolić? Bo jeżeli nie, to znaczy, że budżet domowy jest źle skonstruowany. Możliwość odpoczynku dla najbardziej (tak!) zapracowanej osoby w rodzinie powinna być jednym z priorytetów. Inaczej wszystko się prędzej czy później posypie.
    • mama-ola Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 28.01.11, 14:18
      > Przestał zupełnie spać w dzień, rozrabia od 8 rano do 22 wieczorem

      Hmm, a to rozrabianie to takie domowe? Bo jakby było zewnętrzne, to na pewno by padł wcześniej. Przeczołgaj go 2 godziny na dworze lub idźcie na basen po południu. Musi paść, no musi po prostu.

      Jak byłam na wychowawczym, to czasem koleżanka z dzieckiem w tym samym wieku zapraszała mojego szkraba do siebie beze mnie. Dzieci się razem bawiły, a ja miałam 2 godziny dla siebie. Może też zaproś do siebie dziecko w podobnym wieku? Jak dzieci się razem bawią, to nie potrzebują aż tak bardzo dorosłego, właściwie dorosły tylko pilnuje, nie musi się już bawić. A potem ona zaprosi Twojego i będziesz mieć luz.
      • kartoffeln_salat Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 28.01.11, 19:16
        Codziennie z nim wychodze przynajmniej na godzine na dwor.
        W niedziele był godzine na spacerze a po południu na basenie szalał tez godzine i NIC. Poszedł spac po 22, w aucie nawet nie zamknął oka.
        Wczoraj pól godziny na dworze, potem pół godziny jazda w aucie, zero spania, 2 godziny na sali zabaw, pół godziny na dworze pod salą zabaw, pół godziny w aucie powrot do domu - zero spania, poszedł spac o 23.
        • joshima Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 28.01.11, 19:35
          kartoffeln_salat napisała:

          > Codziennie z nim wychodze przynajmniej na godzine na dwor.
          > W niedziele był godzine na spacerze a po południu na basenie szalał tez godzine
          > i NIC. Poszedł spac po 22, w aucie nawet nie zamknął oka.
          > Wczoraj pól godziny na dworze, potem pół godziny jazda w aucie, zero spania, 2
          > godziny na sali zabaw, pół godziny na dworze pod salą zabaw, pół godziny w auci
          > e powrot do domu - zero spania, poszedł spac o 23.

          Mniej cukru w diecie. Szczególnie po południu smile
          • kartoffeln_salat Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 29.01.11, 20:15
            A coś na nocne wycie? :d
            Czasami mam ochote wyjąć z szafki plaster na reumatyzm i zakleić tą ciagle wrzeszczącą buzie.

            Dzisiaj było ładnie na dworze to miał prawie 2 godziny spacerowania i ganiania. Cały dzień nie spał. O 19:45 załądał "eko" czyli że chce mleko i po obaleniu tej butli zasnął. Jaka to radość. Niestety trwała zaledwie pół godziny. Właśnie sie obudził, powył sobie i teraz patrzy co ja tutaj wypisuje.
            • kartoffeln_salat Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 29.01.11, 20:42
              Aha, i zaraz mi sie dostanie za nieumyte zęby itd.
              • mama-ola Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 30.01.11, 23:00
                Masz niesamowity egzemplarz! Po takim maratonie nie usnąć w aucie, a potem spać tylko pół godziny... Mój starszy syn był podobnym nieśpiochem, ale podobnym może w połowie. Pamiętam, że też się stawało na rzęsach, żeby dziada uśpić, ale jakoś tragicznie nie było. Chyba. Nie pamiętam, bo to się szybko zapomina. No i około 2,5 rż mu przeszło. A drugi syn śpi dużo i chętnie. Niech to Ci będzie pociechą: 1) że to mija, 2) że zapomina się, 3) że drugie dziecko może być diametralnie inne.
                No to dobranoc smile
                • kartoffeln_salat Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 31.01.11, 10:55
                  Już w starych postach pisałam o tym, bo chwilami byłam u kresu sił.
                  Zanim urodziłam dziecko pracowałam po 12 godzin dziennie całymi miesiącami i nigdy nie byłam tak zmęczona jak około 8 miasiąca życia mojego syna, który wtedy sypiał może 6 godzin przez całą dobe w ratach oczywiscie, i wtedy sytuacja mnie troche zaczeła przerastać.
                  On jako noworodek w pierwszym tygodniu po powrocie ze szpitala spał najwyżej 3 godziny w dzien, a w nocy budził sie co 1,5 godziny a od 4 to juz różnie bywało czasem nie spał już wcale.
                  Do 20 tego miesiaca ANI JEDNA noc nie przespana.
                  W dzień 2 drzemki po 15 minut - około 1 roku życia, potem 1 drzemka - 20/30 minut. Teraz juz przestał spać w dzien.
                  Ale w nocy troche jest lepiej, jak zasnie o 23 (big_grin), to spi do 3-4, pije mleko i potem do 7-8.
                  • patka427 Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 31.01.11, 11:04
                    a po co to mleko o 3-4?
                    • kartoffeln_salat Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 31.01.11, 13:00
                      Kurcze, z tym mlekiem tak mu sie zmieniło jak "śniegi przyszły", czyli w grudniu i styczniu teraz tak ma. Wczesniej zjadał wieczorem kaszkę (na mleczku) i wtedy nic juz nie potrzebował przed snem, tylko pić chciał, dopiero o 6 rano chciał mleko. Właściwie całe lato i jesien tak było przeważnie.
                      A jak się ochłodziło to teraz chce mleko pić wieczorem (nawet po kaszce - kaszka o 20, ale on idzie spać późno i potem chce jeszcze to mleko), w nocy siada na łóżku i płacze "eko, eko...". Próbowałam dawać wode - rzuca butelką i jest histeria, próbowałam mówić że mleko śpi - histeria, próbowałam przetrzymać - masakra. Nad ranem też chce mleko!
                      I to mnie troche dziwi, że jak dostanie w nocy to mleko, to wypija do dna flache 300ml. Czyli potrzebuje? Albo jest głodny.
                      Jak wypije to zasypia bez problemu dalej.

                      Codziennie mu przygotowuje 5 posilków, z czego zjada sporo (żarłoczek smile).
                      Daje duzo nabiału - lubi np. serek biały, je kozi serek, lubi kefir (z owocami).
                      Jajko ma napewno raz tygodniu
                      2x w tygodniu rybka - przepada.
                      Robie mu też budyń, kaszke na mleku.
                      Nie sądze żeby brakowało mu nabiału, czy białka.

                      (Poza tym cała reszta kurczak, indyk, ryż, makaron, kasza, kuskus, ryż ciemny, ziemniaczki - na zmiane, żeby sie nie znudziło. Dużo, dużo warzyw.)
    • kartoffeln_salat Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 31.01.11, 11:03
      No, a tak w ogole to nierozumiem.
      Niektórzy mi tu przypisali miano matki-polki, bo jestem sama z dzieckiem przez 90% czasu.
      Jak napisałam że jednak nie da sie bez męża, babci, żłobka, klubu malucha itd, to się pojawiły głosy, że prawie wszystko można samemu, prasować i nawet odśnieżać i pracować.
      No to kto jest tutaj matką-polką big_grinbig_grin
      Ja nie prasuje, jak sie nie da, to nie. Nie odśnieżam. Nie pieke ciasta, nie lepie pierogów.
      Nie widze sensu zeby sie napinać skoro to nie jest bezwzględnie konieczne.
      Nawet nie szukam na to jakis cudownych sposobów, bo mi na tym nie zależy.
      Troche spokoju, ciszy i skupienia - tego kazdy potrzebuje, no i nadal podtrzymuje, ze tutaj samemu nie da sie wiele zrewolucjonizować. Musi dziecko zasnąć albo ktoś go gdzies zabrać.
      Moje nie umie siedziec samo cicho i spokojnie sie czymś zająć pól godziny, bo nawet jak cos ciekawego znajdzie to ciągle mi to pokazuje, mówi, daje, musze reagować po prostu.
      • patka427 Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 31.01.11, 11:08
        tak zorganizuj weekend,żeby mieć chociaż te kilka godzin dla siebie
    • q_fla Re: Jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebi 31.01.11, 13:25
      Na twoim miejscu zdiagnozowałabym syna pod kątem zaburzeń integracji sensorycznej.

      www.integros.com.pl/pl,menu,article,34,objawy-zaburzen-integracji-sensorycznej-u-niemowlat.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka