Dodaj do ulubionych

Taksówka a fotelik

20.02.11, 21:03
Czy zdecydowalibyście się na jazdę z dzieckiem powiedzmy 3-letnim taksówką bez fotelika? Chodzi o taką sytuację, kiedy np. planowało się powrót pieszo z dość dalekiej odległości, a dziecko zachorowało lub zmoczyło ubranie i szybki powrót do domu jest pożądany.
Obserwuj wątek
    • slonko1335 Re: Taksówka a fotelik 20.02.11, 21:07
      Kiedyś pisałam, że nigdy nie jeżdżę bez fotelika, taką taksówką aż byłam zmuszona sytuacją. Dotychczas na szczęście raz się zdarzyła...
      • katrina73 Re: Taksówka a fotelik 20.02.11, 21:17
        witam!
        niezbyt często korzystam z taksówek ale jeśli już to wtedy jadę z dzieckiem bez fotelika.pracuję w tej branży i wiem,że nie są obowiązkowe ale sporo już samochodów posiada takowe i wtedy przy zamawianiu można poprosić o taką taksówkę smile
        https://www.suwaczki.com/tickers/zem3j44jc9z019o2.png
        • katrina73 Re: Taksówka a fotelik 20.02.11, 21:18
          ps.teraz jak będę zamawiać to spytam czy jest taka dostępna i jak będzie to biorę wink
          https://www.suwaczki.com/tickers/zem3j44jc9z019o2.png
        • wro1980 Re: Taksówka a fotelik 20.02.11, 22:00
          ale sporo już samoc
          > hodów posiada takowe i wtedy przy zamawianiu można poprosić o taką taksówkę smile

          Heh, w mojej miejscowości to nawet jak własny fotelik do taksówki targałam, pan sie mocno dziwił, a jak przypinałam, to mówił, że nie warto, bo tu policja nigdy nie stoi (!). Tak że u nas raczej są małe szanse na znalezienie taksówki z fotelikiem.
          • slonko1335 Re: Taksówka a fotelik 20.02.11, 22:05
            U nas można zamówić i owszem z fotelikiem, najlepiej dzień wcześniej na jakąś konkretna godzinę, gorzej niestety jak potrzebna od ręki...dzwoniłam do kilku korporacji i nikt z fotelikiem nie mógł przyjechać, musiałyśmy jechać bez...
            • katrina73 Re: Taksówka a fotelik 20.02.11, 22:27
              no tak,wymądrzam się bo jestem z dużego miasta,nie pomyślałam o tych mniejszych uncertain chociaż tak jak mówię o taki samochód też nie jest łatwo,dlatego jak nie ma to jadę bez.
              https://www.suwaczki.com/tickers/zem3j44jc9z019o2.png
              • listopadowka2008bis Re: Taksówka a fotelik 20.02.11, 22:34
                ja mieszkam w jednym z najwiekszych polskich miast i tez na slowo 'fotelik' wszyscy, lacznie z paniami z centrali, sa zdziwieni. Dodam, ze raz musialam sama pojechac taksowka z 2 msc. dzieckiem, po cesarce, sniegi...masakra smile facet nawet mi drzwi nie otworzyl, byl wielce niezadowolony, ze chce montowac fotelik i ze on ma krotkie pasy w aucie. Stary buc. Gdyby nie fakt, ze bylam umowiona na konkretna godzine w szpitalu na bardzo wazne badanie po operacji, to wtedy bym spisala numery owego Pana i zrezygnowala z tej nieprzyjemnosci ;/

                Ja bym nie zaryzykowala - przemoczone ciuchy- mam zapasowe albo pierwszy lepszy sklep. Juz mi sie taka sytuacja zdarzyla. Daleka odleglosc tez mi sie zdarzyla. Bylam u przyjaciela. Ufam mu, wiec przyjechal do mnie do mieszkania po fotel i potem sam nas odwiozl smile
                • katrina73 Re: Taksówka a fotelik 20.02.11, 22:40
                  listopadowka2008bis napisała:

                  > ja mieszkam w jednym z najwiekszych polskich miast i tez na slowo 'fotelik' wsz
                  > yscy, lacznie z paniami z centrali, sa zdziwieni.

                  bo taka opcja w sumie jest od niedawna dlatego może jeszcze większość się dziwi wink
                  jak jesteś z krakowa zadzwoń do mnie,ja się nie zdziwię i poszukam Ci takiego samochodu wink
                • wro1980 Re: Taksówka a fotelik 22.02.11, 09:44
                  listopadowka2008bis napisała:
                  > Ja bym nie zaryzykowala - przemoczone ciuchy- mam zapasowe albo pierwszy lepszy
                  > sklep.

                  Te wielkomiejskie nawyki... Miałam na myśli sytuację, kiedy idzie się z dzieckiem do lasu za miastem i ono przewraca się w kałuży. Nie nosisz przecież zapasowej zimowej kurtki i butów.
          • katrina73 Re: Taksówka a fotelik 20.02.11, 22:35

            >
            > Heh, w mojej miejscowości to nawet jak własny fotelik do taksówki targałam, pan
            > sie mocno dziwił, a jak przypinałam, to mówił, że nie warto, bo tu policja nig
            > dy nie stoi (!). Tak że u nas raczej są małe szanse na znalezienie taksówki z f
            > otelikiem.

            a ten pan kierowca to chyba niezbyt mądrze gadał bo chyba nie chodzi o to czy policja stoi czy nie tylko o bezpieczeństwo dziecka uncertain
    • semi-dolce Re: Taksówka a fotelik 20.02.11, 22:41
      Tak.
    • 18_lipcowa1 Re: Taksówka a fotelik 20.02.11, 22:46
      Pojechałabym tylko i wyłącznie gdybym musiała natychmiast z chorym dzieckiem do szpitala czy coś takiego.
      • paliwodaj Re: Taksówka a fotelik 21.02.11, 01:24
        mysle ze ciagle z tym ciezko zeby taksowka miala fotelik i to na dodatek dostosowany do wielkosci dziecka...
        Jezeli duza, renomowana, wypozyczalnia samochodow w Warszawie , po wczesniejszym zastrzezeniu ze musimy miec fotelik , owszem dala nam fotelik ale pasy byly zwiazane ze soba na supel z tylu, o brudzie i jedzeniu po poprzednich uzytkownikach nie wspomne, to co wymagac od taksowek sad
        Prawo ( jezeli tokowe istnieje) faktycznie chyba zezwala wozic dziecko bez fotelika, tylko co po tym gdy bedziemy w wypadku samochodowym, ktorym niewatpliwie taksowki tez ulegaja
        • lupa_87 Re: Taksówka a fotelik 21.02.11, 08:28
          Ja tak jeżdżę, jesli muszę. Czasem uda mi się zamówić taxi z wbudowanym fotelikiem, ale to rzadko ;-(
          • elan-o100 Re: Taksówka a fotelik 21.02.11, 08:38
            jeszcze mi sie nie zdarzylo jechac z dzieckiem taksowka z fotelikiem...
            BA! jechalismy taksowka bez fotelika ze szpitala, po urodzeniu, bo choc takowy posiadalismy, to maly za chiny ludowe nie dal sie do niego wlozyc.... tak sie darl!

            no, to teraz czekam na lincz wink
            • ancymon123 Re: Taksówka a fotelik 21.02.11, 10:44
              Ja na pewno Cie nie zlinczuje, raczej sama moge linczu oczekiwać, bo fotelików i katowania w nich dzieci, nie cierpie. Mój syn poci sie w tym cudzie techniki jak mysz. Jesli tylko moge to jeżdze bez fotelika, w tym po osiedlu gdzie wiem, ze nie ma policji.
    • myshha1 Re: Taksówka a fotelik 21.02.11, 09:19
      Taxą jeżdżę jeśli muszę szybko zawieźć dziecko do przychodni. Nigdy nie spotkałam się aby w taksówce był fotelik. Jak dzieci korzystały z fotelików tzw. "kołysek", brałam ze sobą. Teraz sadzam dziecko na siedzeniu i zapinam pasami. Gdzieś czytałam, że tak jest bezpieczniej niż trzymać dziecko na kolanach i razem przypiąć się pasami.
    • ancymon123 Re: Taksówka a fotelik 21.02.11, 10:40
      Nigdy do taksówki nie taszcze fotelika. Niektóre taksówki oferują foteliki, ale tylko do 13 kg (te dla niemowlaków), wiec nie korzystamy.
      • ancymon123 Re: Taksówka a fotelik 21.02.11, 13:28
        Niektóre taksówki oferują foteliki, ale tylko do 13 kg (te dla niemowlaków), wiec nie korzystamy. Nie wiem czy jasno się wyraziłam - z taxi owszem, z fotelika w taxi nigdy.
    • zazou1980 Re: Taksówka a fotelik 21.02.11, 11:56
      tak, zdecydowałabym się na jazdę - nie było by to dla mnie jakimś większym dramatem...
    • ponponka1 Nigdy bez fotelika 21.02.11, 15:05
      warto przeczytac:
      forum.gazeta.pl/forum/w,97434,120406131,120406131,co_gdy_trzeba_przewiezc_bez_fotelika.html
      Czy wiecie, ze w Norwegii w 2009 roku zginelo 6 dzieci ponizej 3 roku zycia - 4 z nich nie bylo zapieta, pozostala dwojka nie byla zapieta w fotelikach.......nie zginelo zadne dziecko, ktore w momencie wypadku bylo zapiete w dobrze zamontowanym foteliku....

      Wystarczy miec wyobraznie i zobaczyc filmiki na youtube, b zawsze wkladac dziecko do fotelika


      Doprawdy nie rozumiem, ze wozicie w foteliku tylko ze wzgledu na policje?.....szkoda slow....albo do pierwszego crash testu.....
      • slonko1335 Re: Nigdy bez fotelika 21.02.11, 15:33
        >Doprawdy nie rozumiem, ze wozicie w foteliku tylko ze wzgledu na policje?.

        niestety znakomita większość tak właśnie robi....

        Gdy trzeba dziecko przewieźć bez fotelika nie wolno spinać się razem z nim pasami na pewno, trzeba je postawić między swoimi nogami tyłem do kierunku jazdy maksymalnie wciśnięte w oparcie przedniego fotela a siebie przypiąć pasem-z tego co pamiętam to była najbezpieczniejsza opcja i tak właśnie wiozłam młodą jak musiałam..

        > Wystarczy miec wyobraznie i zobaczyc filmiki na youtube, b zawsze wkladac dziec
        > ko do fotelika

        niestety czasami są sytuacje niezależne od wyobraźni, też tak pisałam dopóki nie miałam wyjścia i dziecko musiałam zawieźć do lekarza taksówką która fotelika nie miała
        • ania_kr Re: Nigdy bez fotelika 21.02.11, 15:45
          Powiem, że świadomość społeczna na temat przewożenia w foteliku jest marna i przydała by się jakaś dobra akcja społeczna na ten temat szeroko rozpropagowana. Moi teściowie, rodzice uważają że fotelik jest w ogóle nie potrzebny, ewentualnie jak jadę sama z dzieckiem to widzą w tym jakiś sens, żeby mi dziecko np. biegów nie zmieniało w czasie jazdywink To że fotelik jest potrzebny żeby uniknąć mandatu i został wymyślony, żeby dołożyć kosztów rodzicom, też kilka razy słyszałam. Ostatnio odwiedziła mnie kuzynka, przyjechała z 20mcznym dzieckiem 30km bez fotelikasad Koleżanka wozi dziecko niby zapięte, ale nie na ramiona tylko w pasiesad Takich przykładów jest mnóstwo, wcale się nie dziwię że obejmuje taxi.
        • ponponka1 Re: Nigdy bez fotelika 21.02.11, 21:34
          Widzisz slonko, przeczytaj w tym linku co podalam co o takim sposobie i jak sie skonczylo dla dwojki dzieci pisze ilhenny......nie ma innego zabezpiecznei dziecka w samochodzie niz zapiecie w dobrze zapietym foteliku. Koniec kropka. Nie ma najbezpieczniejszej opcji bezfotelikowej, wszystkie sa jednakowo zawodne i glupie.....

          Tu link do filmiku - ostrzegam drsatyczny
          www.youtube.com/watch?v=TCys6QgVdu0
          • slonko1335 Re: Nigdy bez fotelika 21.02.11, 21:57
            Oczywiście, że nie ma ale czasami są sytuacje gdy dziecko musi być wiezione bez fotelika niezależne od nas samych.
        • ponponka1 Re: Nigdy bez fotelika 21.02.11, 21:39
          slonko1335 napisała:



          >
          > niestety czasami są sytuacje niezależne od wyobraźni, też tak pisałam dopóki ni
          > e miałam wyjścia i dziecko musiałam zawieźć do lekarza taksówką która fotelika
          > nie miała

          Doprawdy musialas? Czy byla to sytuacja ratujaca zycie i tylko ten lekarz mogl je ratowac i wlasnie wtedy? Mozna zadzwonic do lekarza o powiedziec, ze nie ma sie mozliwosci przyjazdu.....

          Po nagle wypadki przyjzedza karetka pogotowia.....


          Tu cytat z podanego linku:


          takie przewożenie dziecka to, nawet w razie gwałtownego hamowania, groźne obrażenia lub śmierć. Po pierwsze małe dziecko niema wykształconej miednicy, pas zsunie się na brzuch miażdżąc organy wewnętrzne. Druga opcja spowodowana brakiem pasa barkowego, który nawet jeśli byłby zapięty to udusiłby dziecko, to wypadnięcie dziecka z auta i pewna śmierć. Rozumiem że Ty pasy zapinasz... więc przeżyjesz...
          I żeby nie było. Nie chodzi mi o to że tak dziecko przewozisz, chociaż wydaje mi się to skrajnie niemądre. To Twoje dziecko i Twoja odpowiedzialność. To ty poniesiesz konsekwencje i Twoje dziecko. Boli mnie że taka wiedzę upowszechniasz. Takie rady...

          Nie ma opcji wożenia dziecka bez fotelika, nawet 100, 50, 20 metrów. Równie dobrze można zagrać w rosyjską ruletkę, najlepiej z całą rodziną przy niedzielnym obiedzie.
          • slonko1335 Re: Nigdy bez fotelika 21.02.11, 21:55
            Doprawdy musialas?
            Musiałam wsadzić dziecko do taksówki bo mi zasłabło na ulicy i nie mogło dalej iść, niestety nie miałam możliwości aby ją zanieść ale może masz jakiś lepszy pomysł?

            podobny przypadek był gdy moje dziecko miało 41 stopni gorączki której niczym nie można było zbić i nie byłam w stanie go dobudzić, pani dyspozytor z pogotowia powiedziała iż mam skontaktować się z lekarzem pierwszego kontaktu, pani doktor powiedziała iż mam wezwać taksówkę i przywieźć dziecko bo ona na wizyty domowe jeździ tylko i wyłącznie do obłożnie chorych-wezwałam lekarza prywatnego ale mogłam nie mieć kasy nie?

            Fotelik odwrócony jest patentem m.in Ilhennego moja droga, to także patent z kursu ratowania życia gdzie już ktoś wspominał dobrze radzą w razie zagrożenia życia wieźć chorego do szpitala a nie czekać na karetkę-jeżeli tylko to możliwe...a cytat który wkleiłaś jest odpowiedzią na propozycje zapięcia się razem z dzieckiem pasem lub zapięcia dziecka pasem a nie odpowiedzią na fotelik odwrócony i zgadzam sie z nim całkowicie.
            • slonko1335 Re: Nigdy bez fotelika 21.02.11, 22:51
              acha i żeby nie było Ilhenny ZAWSZE podkreśla to samo co ja najbezpieczniej jest wieźć dziecko W FOTELIKU!
              Problem jednak co w sytuacji gdy trzeba jechać taksówką i fotelika nie ma, jak zminimalizować ryzyko.
              • ponponka1 Re: Nigdy bez fotelika 22.02.11, 08:46
                To po co piszesz jak sie wozi bez fotelika? Chcesz miec na sumieniu jakies dziecko (bo ze swoim na wlsana odpowiedzialnosc grasz w rosyjska ruletke - ja bym pani dyspozytorce powiedziala, ze dzieci nie przewozi bez fotelika bo i niezgodne z przepisami i moze gorzic dziecku smiercia), bo tu nierozgranietych matek - patrz posty wyzej - jest od groma i tylko czekaja na takie "przepisy".....ja wkladam twoj przepis do kosza jako namawianie do lamania prawa (dzieci do tzrech lat nie przewozi sie bez fotelika)
                • slonko1335 Re: Nigdy bez fotelika 22.02.11, 09:08
                  ponponka1 napisała:

                  > To po co piszesz jak sie wozi bez fotelika?

                  ty ograniczona jesteś czy tylko udajesz? po to żeby jak wystąpi sytuacja, że dziecko musi jechać taksówką bez fotelika umieścić je w aucie w możliwie najbezpieczniejszy sposób, który mu karku przy ostrzejszym hamowaniu nie skręci...myśłisz, że fotelik w razie wypadku jest gwarancją na przeżycie? gwarancją na to jest brak wypadku tylko i wyłącznie...


                  a bym p
                  > ani dyspozytorce powiedziala, ze dzieci nie przewozi bez fotelika bo i niezgodn
                  > e z przepisami i moze gorzic dziecku smiercia)

                  chrzanisz głupoty, jest jak najbardziej zgodne z prawem, nie ma wymogu przewożenia dzieci w foteliku w taksówce niestety, wiec sobie mogę pogadać z pania dyspozytorką, podobnie jak nawet fotelik jest

                  bo tu nierozgranietych matek -
                  > patrz posty wyzej - jest od groma i tylko czekaja na takie "przepisy"

                  nie moja droga te ograniczone matki mają w dupie bezpieczeństwo dziecka, im chodzi wyłącznie o mandat, więc dzieciaka dalej będą woziły na kolankach lub na siedzeniu normalnie bez fotelika

                  .ja wk
                  > ladam twoj przepis do kosza jako namawianie do lamania prawa (dzieci do tzrech
                  > lat nie przewozi sie bez fotelika)

                  owszem przewozi w taksówce na przykład i nie jest to łamanie prawa...
              • ponponka1 Re: Nigdy bez fotelika 22.02.11, 12:56
                Ilhenny podkresla w tym watku, ze nie ma bezpiecznej opcji wozenia bez fotelika. Zatem wozenie w foteliku jest bezpieczne i najbezpieczniejsze. Niebezpieczne jest wozeni bez fotelika. I nie ma takich stuacji, w ktorej bylo dziecko wiezione bez fotelika i byl wypadek, i byloby tlumaczenie, ze musialam do lekarza......
                • ancymon123 Re: Nigdy bez fotelika 22.02.11, 13:14
                  To ciekawe jak zawieźć dziecko do szpitala (auta nie mam)?
                  Bo ja owszem, wezwałam karetke, i owszem, była po ponad 10 minutach, za to ile sie nasłuchałam, że po co wzywałam, powinnam przyjechac taxi.
                  PS. w karetce nie byliśmy jakoś szczególnie zabezpieczeni, nie było fotelika, syna miałam na kolanach, w czasie powaznego wypadku nic by z nas nie zostało.
                • amaf Re: Nigdy bez fotelika 22.02.11, 14:02
                  Czy ty sobie zdajesz sprawę, że w karetkach nie ma fotelików???
                  Bo nie dociera do ciebie chyba, że są sytuacje podbramkowe.
                  • amaf Re: Nigdy bez fotelika 22.02.11, 14:04
                    to było oczywiście do ponpony
                  • slonko1335 Re: Nigdy bez fotelika 22.02.11, 21:17
                    nie zdaje sobie, dla tej pani to zdecydowanie za trudne....
                • slonko1335 Re: Nigdy bez fotelika 22.02.11, 21:16
                  A w innych opisywał jak przewieźć bezpieczniej w taksówce na przykład gdy fotelika takowa nie posiada a jechać nią ktoś musi.
                • siasiunia1 Re: Nigdy bez fotelika 23.02.11, 22:14
                  Niebezpieczne jest kiedy dziecko się dusi nie zawiesc go od razu do szpitala tylko czekac 40 minut na karetkę. To jest zagrożenie życia bez ruletki

                  w tego typu przypadkach jednak wolałabym zaufac profesjonalizmowi taksówkarza. I że dowiezie do szpitala bez wypadku.

                  widac że nigdy nie miałas sytuacji poważnie podbramkowej skoro tak jednostronnie ferujesz wyroki. życie niestety weryfikuje czego w tym przypadku Tobie nie życzę tego.

                  i żeby nie było - woże dziecko w foteliku.
    • chudonoga Re: Taksówka a fotelik 21.02.11, 22:36
      Nie zdecydowałbym się. Gdy mój synek był mały chodziłam z nim na rehabilitację (asymetria) i widziałam dziecko - ofiarę wypadku komunikacyjnego (przy braku fotelika). Widok na tyle drastyczny, że musiałam ze sobą walczyć żeby się nie popłakać przy rodzicach tego chłopca.
      Obiecałam sobie solennie, że bez fotelika ni hu hu.
      No i w sytuacji kiedy musiałam jechać z małym na izbę przyjęć, a byłam poza domem i nie miałam fotelika, jechałam autobusem z dzieckiem w wózku.
      No i wybaczcie, co prawda niezbyt uważałam na fizyce, ale przypięcie się pasem razem z dzieckiem to raczej durny pomysł. Przecież to gwarantowane zmiażdżenie żeber. A i to w najlepszym wypadku.
      • listopadowka2008bis Re: Taksówka a fotelik 21.02.11, 23:23
        mnie tutaj interesuje takze kwestia prawna. Zakldajac najgorsze z mozliwych. Jesli dojdzie do kolizji z autem, w ktorym jest dziecko przewozone bylo bez fotelika i to dziecko zginie. Co wtedy? Czy prawo cos na ten temat wspomina?
        • a_weasley Re: Taksówka a fotelik 23.02.11, 09:16
          listopadowka2008bis napisała:

          > mnie tutaj interesuje takze kwestia prawna. Zakldajac najgorsze z mozliwych. Je
          > sli dojdzie do kolizji z autem, w ktorym jest dziecko przewozone bylo bez fotel
          > ika i to dziecko zginie. Co wtedy? Czy prawo cos na ten temat wspomina?

          Szczegółowo o foteliku - nie.
          Ten, kto spowodował wypadek, będzie odpowiadał za spowodowanie wypadku z ofiarą śmiertelną.
          Kwestia, co by było, gdyby był fotelik, nie wypłynie tak samo jak nie wypłynie kwestia, co by było, gdyby pasażerowie mieli kaski. Nie jest wymagane, to nie ma o czym mówić.
          Tak samo jak w sytuacji odwrotnej, tzn. ginie pasażer w pasach lub w foteliku, nikt nie pyta, czy byłby przeżył bez pasów czy fotelika. Pasażer był przewożony prawidłowo, szlus.
      • wro1980 No własnie - autobus 22.02.11, 09:48
        chudonoga napisała:
        > No i w sytuacji kiedy musiałam jechać z małym na izbę przyjęć, a byłam poza dom
        > em i nie miałam fotelika, jechałam autobusem z dzieckiem w wózku.

        To tez mnie zawsze zastanawiało - dlaczego niby w autobusie jest bezpieczniej? Czy nie jest to tylko kwestia mniejszego prawdopodobieństwa wypadku, a jesli jednak on nastapi, zagrożenie dla dziecka jest takie samo? Dla mnie podróż z małym dzieckiem autobusem była również podejrzana. A co z minibusami, które często jeżdżą na liniach podmiejskich?
        • slonko1335 Re: No własnie - autobus 22.02.11, 09:56
          Czy nie jest to tylko kwestia mniejszego prawdopodobieństwa wypadku, a jesli je
          > dnak on nastapi, zagrożenie dla dziecka jest takie samo?

          oczywisćie, że nie jest takie samo. Siły działające na pędzące samochody w momencie uzderzenia są znacznie silniejsze niż te które działają na jadący autobus w przypadku kolizji z samochodem. Wielkość i masa autobusu ma znaczenie tutaj. Oczywiście bezpieczniej jest aby dziecko siedziało w autobusie a nie stało, ja staram się sadzać dzieciaki tyłem do kierunku jazdy.
        • a_weasley Re: No własnie - autobus 22.02.11, 22:57
          wro1980 napisała:

          > To tez mnie zawsze zastanawiało - dlaczego niby w autobusie jest bezpieczniej?

          W zderzeniu z innym pojazdem decyduje masa (ściślej stosunek mas). Czyli w kolizji z innym autobusem jest podobnie jak w samochodzie osobowym w kolizji z innym samochodem osobowym.
          Przy uderzeniu w przeszkodę nieruchomą nieodkształcalną albo gwałtownym hamowaniu różnicy nie ma.
        • chudonoga Re: No własnie - autobus 22.02.11, 22:59
          > To tez mnie zawsze zastanawiało - dlaczego niby w autobusie jest bezpieczniej?
          > Czy nie jest to tylko kwestia mniejszego prawdopodobieństwa wypadku, a jesli je
          > dnak on nastapi, zagrożenie dla dziecka jest takie samo?

          Fizykiem nie jestem, ale moim zdaniem dziecko przypięte w wózku stojącym w autobusie miejskim tyłem do kierunku jazdy jest bezpieczniejsze niż w samochodzie na rękach u mamy. Prędkość i wielkość pojazdu robią swoje.
    • topola80 Foteliki w taksówkach są kiepskie 22.02.11, 07:58
      Wiozłam dziecko taksówką RAZ. Zamówiłam z fotelikiem, dopłaciła. Fotelik był po prostu do d... (Liberty), nie można w nim było dobrze dociągnąć pasów, a bez tego - po co fotelik? Już chyba lepszy pas biodrowy. Byłam po prostu wściekła!
      • ponponka1 Re: Foteliki w taksówkach są kiepskie 22.02.11, 08:52
        Tu sie zgadzam, korporacje taksowkowe i firmy wypozyczajace samochody w Polsce - nawet renomowane jak AVIS- daja najtansze foteliki z hipermarketu.....Raz przez to przeszlam, teraz woze moj fotelik jak latam do Polski z mala...

        Ale po co maja sie wysilac, skoro sami rodzice przewoza bez.....

        Mieszkam w Norwegii w niewielkiej miejscowosci. Tu taksowki maja Acta Graco do 13 kg. Powyzej nie wiem, bo nie korzystalam....
        • jotka_k Re: Foteliki w taksówkach są kiepskie 22.02.11, 09:00
          świadomość naszego społeczeństwa jest zatrważająca uncertain coś mi się dzieje jak czytam te powyższe wypowiedzi nt wożenia dzieci bez fotelików, pogratulować głupoty co poniektórym mamusiom uncertain rzec by się chciało że możecie kiedyś tej swojej głupoty żałować, tylko szkoda dzieci sad
          • aniakoles Re: Foteliki w taksówkach są kiepskie 22.02.11, 09:08
            to jest po prostu teraźniejsza selekcja naturalna...
            • ponponka1 to sa kandydaci do nagrody Darwina 22.02.11, 09:30

              • ancymon123 Re: to sa kandydaci do nagrody Darwina 22.02.11, 10:17
                Taaa, dziewczyny, bo jak jade ulicą gdzieś na osiedlu, to co chwile widzę rozwalone auta i pokiereszowanych pasażerów. Zgłupłyscie całkiem!
                Jak sie jeździ jak szatan, albo w tzw. trase, to wiadomo, fotelik byc musi. Ale dla mnie głupotą jest pakować weń dziecko jak się jedzie na basen 2 przecznice dalej itp.
                • slonko1335 Re: to sa kandydaci do nagrody Darwina 22.02.11, 10:29
                  Debile jeżdżą jak szatany i nie masz żadnej gwarancji że takiego na swojej drodze nie spotkasz, jeżdżą pijacy, jeżdżą małolaty. Dla mnie głupotą jest nie pakować weń dziecka akurat choćby i jedna przecznica była do pokonania bo to moje dziecko i jest dla mnie najważniejsze i robię wszystko co mogę aby je chronić ale oczywiście rozumiem że nie dla wszystkich to jest najważniejsze, są różne priorytety w życiu...
                  • ponponka1 Re: to sa kandydaci do nagrody Darwina 22.02.11, 12:57
                    podpisuje sie

                    tylko czemu nie robisz tak jak mowisz.....?
                    • slonko1335 Re: to sa kandydaci do nagrody Darwina 22.02.11, 21:11
                      ja?? chyba ci się osoby pomyliły albo masz problem z rozumieniem tego co czytasz....
                • jotka_k Re: to sa kandydaci do nagrody Darwina 22.02.11, 10:34
                  tak oczywiście, bo 100 metrów od odmu nie zdarza się, że ktoś nagle wtargnie na jezdnię, nie zdarzają się nagłe hamowania i dzieci nie wylatują przez przednią szybę...
                  żyj sobie w swojej błogiej nieświadomości i obys nie musiała się zderzać z rzeczywistością

                  P.S. mam nadzieję, ze sobie pasów też nie zapinasz...
                  • ancymon123 Re: to sa kandydaci do nagrody Darwina 22.02.11, 11:11
                    Na tylnej kanapie nie zapinam.
                    • jotka_k Re: to sa kandydaci do nagrody Darwina 22.02.11, 12:23
                      czyli idąc tym tokiem rozumowania: jadąc z przodu zapinasz, ale dziecko bez fotelika wozisz...
                      cóż, gratuluję egoizmu
                      • ancymon123 Re: to sa kandydaci do nagrody Darwina 22.02.11, 12:50
                        Przecież nie siadam sobie zapięta z przodu, a jego nie wrzucam na tylną kanape tylko razem jedziemy na tylnej, i jest to do 2 km. Jak pisałam, basen czy podrzutka od babci do domu (ta sama dzielnica).
                        Z przodu gdy się nie zapnie to piszczy smile
                        Nie mamy własnego auta i nie widze sensu kupować fotelika i wozić go zawsze ze sobą, bo a nuż ktoś nas zechce powieźć. A jeśli zechce to nie odmawiam.
                      • ponponka1 Re: to sa kandydaci do nagrody Darwina 22.02.11, 13:01
                        To nie egoizm. To podstawowe braki z fizyki na poziomie dawnej szkoly podstawowej
                    • a_weasley Fotelikozy nie zwalczysz 22.02.11, 22:42
                      Witaj.
                      Widzę, że wpakowałaś się w podobną dyskusję jak mnie się kiedyś zdarzało prowadzić (wrzuć mojego nicka i w tekście "fotelik" do wyszukiwarki). Nie da rady. Ludzie mają zbyt sprane mózgi i nic ich nie przekona (a już na pewno nie wypadki, w których fotelik ewidentnie sprawę pogorszył).
                      Nawiasem mówiąc znam wybitną dr ortopedę dziecięcą, która twierdzi, że fotelik jest bardzo niezdrowy na kręgosłup i swoje dzieci twardo woziła bez fotelików.
                      Pozdrawiam -
                      A_Weasley
                      • jotka_k Re: Fotelikozy nie zwalczysz 23.02.11, 07:36
                        no tak, jesli ktoś kupuje fotelik w markecie za przysłowiowe 50 zł to nie dziwmy się, że życia dziecku nie ratuje
                        ale nie opowiadaj bzdur, że dobry fotelik, sprawdzony pod kątem zachowania się w wypadku może zaszkodzić
                        trafia mnie jak czytam wypowiedzi takich mamusiek uncertain sama zapewne jeźdi autem wyposażonym w pasy, poduszek osiem, ABS, ASR ESP i inne takie ale fotelik dla dziecka, po co ? toć to wymysł głupich naciągaczy uncertain
                        • a_weasley Odezwałem się przez pomyłkę 23.02.11, 09:04
                          jotka_k napisała:

                          > no tak, jesli ktoś kupuje fotelik w markecie za przysłowiowe 50 zł to nie dziwm
                          > y się, że życia dziecku nie ratuje

                          Można spokojnie wyobrazić sobie sytuację, że i taki uratuje. Aczkolwiek, owszem, jest to mało prawdopodobne.

                          > ale nie opowiadaj bzdur, że dobry fotelik, sprawdzony pod kątem zachowania się
                          > w wypadku może zaszkodzić

                          Jeśli fotelik pociągnął pasażera na dno albo, jak ostatnio, pozwolił mu się smażyć w aucie, gdy wystarczyłoby się odsunąć o pół metra, nie ma znaczenia, czy był wypasiony czy z promocji w Tesco.
                          W dodatku tym akurat doniesienia medialne ani statystyki się nie zajmują, występują tylko dwa rodzaje fotelika, mianowicie "jest" i "nie ma", co dodatkowo komplikuje dyskusję na temat wyższości fotelika za 1000 $ nad fotelikiem za 100 zł (oczywiście poza lepszym samopoczuciem rodziców, którzy się szarpnęli na ten pierwszy).
                          Aczkolwiek prawdopodobieństwo, że komuś pomoże fotelik przebadany, jest większe od prawdopodobieństwa, że mu pomoże fotelik z Tesco.

                          Ogólnie:
                          Notka moja pojawiła się przez pomyłkę, miała być privem do Ancymona. Na forum - tym i innych - ja w tej sprawie powiedziałem wszystko, co miałem do powiedzenia (nowością jest tylko sprawa dziecka smażonego na parkingu) i kto ciekaw, może zastosować podany przeze mnie sposób i to, com już na ten temat napisał, przeczytać.
                          • ponponka1 Re: Odezwałem się przez pomyłkę 28.02.11, 15:52
                            Staystyki sa. Np. skandynawskie. I wychodzi z nich ze gina dzieci bez fotelikow. Dzieci w fotelikach zyja.....


                            A ile jest statystycznie pozarow i utoniec samochodw w prownaniu do stluczek (bo wystarczy stluczka by dziecko wyfrunelo przez przednia szybe......
                            • a_weasley Re: Odezwałem się przez pomyłkę 28.02.11, 20:24
                              ponponka1 napisała:

                              > A ile jest statystycznie pozarow i utoniec samochodw w prownaniu do stluczek
                              > (bo wystarczy stluczka by dziecko wyfrunelo przez przednia szybe..

                              Jeśli są w tej sprawie jakieś dane poza tym, że teoretycznie może się tak zdarzyć (czego nie kwestionuję), to chętnie przeczytam.
                              • ponponka1 Re: Odezwałem się przez pomyłkę 01.03.11, 14:38
                                a_weasley napisał:

                                > ponponka1 napisała:
                                >
                                > > A ile jest statystycznie pozarow i utoniec samochodw w prownaniu do stluc
                                > zek
                                > > (bo wystarczy stluczka by dziecko wyfrunelo przez przednia szybe..
                                >
                                > Jeśli są w tej sprawie jakieś dane poza tym, że teoretycznie może się tak zdarz
                                > yć (czego nie kwestionuję), to chętnie przeczytam.
                                >

                                Ja tez smile Iel statystycznie roznie jest pozarow i utoniec samochodow a ile wypadniec niezapietych dzieci z samochodow w kolizjach/stluczkach/wypadkach....No ruszaj ze statystyka....bo to Ty pierwszy zaczales z pozarami i utonieciami...


                                Widzisz, ja zapinam pasy w samochodzie nie dlatego, ze takie sa przepisy. Dlatego, ze jest wieksza szansa ze stlucze glowa przednia szybe lub deske rozdzielcza w razie kolizji drogowej jadac bez nich niz ze wpadne do miejscowej rzeki w zapietych pasach.....

                                Jestem za wolnym uzywaniem pasow przez doroslych. Ich zycie...ale dzieci powinny byz zapinane w fotelikach.....dlaczego? Polecam podrecznik fizyki do szkoly podstawowej (poszukaj, moze znajdziesz na strychu)
                                • a_weasley Re: Odezwałem się przez pomyłkę 03.03.11, 23:59
                                  ponponka1 napisała:

                                  > Ja tezsmile Ile statystycznie roznie jest pozarow i utoniec samochodow a ile wypa
                                  > dniec niezapietych dzieci z samochodow w kolizjach/stluczkach/wypadkach...

                                  Nie wiem. Jak słyszę, Ty nie wiesz również. Tyle, że ja się w tej kwestii nie powoływałem na statystykę. Stwierdziłem jedynie, że pożary i utonięcia się zdarzają oraz że nie wykluczam, że może dziecko wypaść przez przednią szybę, jakkolwiek z takim przypadkiem się nie spotkałem.
                              • bacha1979 Re: Odezwałem się przez pomyłkę 01.03.11, 14:58
                                a_weasley używasz tego argumentu o utonięciu chyba zawsze w dyskusji na temat fotelików. A zdaje sie, że wiesz o JEDNYM taakim przypadku.
                                Wiesz dziwie sie, że zdaje sie osoba wykształcona taka jak Ty ma tak małą wyobraźnie w kwestii bezpieczeństwa swojego jedynego(chyba) dziecka.
                                Nie dorabiaj ideologii do głupoty- bo takim jest wożenie dziecka "luzem" w aucie.
        • slonko1335 Re: Foteliki w taksówkach są kiepskie 22.02.11, 09:09
          ..Raz prz
          > ez to przeszlam,

          no coś ty i taka zapobiegliwa osoba jak ty nie odesłała tej taksówki i nie kazała sobie podstawić auta z maxi cosi-nosz dramat normalnie....
          • ponponka1 Slonko - wyluzuj 22.02.11, 09:29
            To nie bylo o moim snobizmie - ale o braku nacisku ze strony klientow - i dlatego sa olewani przez taksowkarzy i wypozyczalnie. Ty jestes tego dobrym przykladem.....
            • slonko1335 Re: Slonko - wyluzuj 22.02.11, 09:35
              Oczywiście, że są olewani bo prawnie nie można na nich tego wymusić, mogę sobie pogadać a jak mi nie odpowiada to mogę nie jechać i owszem nie jeżdżę, korzystam z komunikacji miejskiej-raz zdarzyła się sytuacja że nie miałam wyjścia i każdemu może się zdarzyć taka. Z kolei jakby przewożenie w taksówce w foteliku byłoby obowiązkowe dawaliby tandetne foteliki, uszkodzone, bez gwarancji że nie brały udziału w wypadku-bo każdy patrzy na kasę a nie na bezpieczeństwo niestety. Mieszkasz w Norwegii i możesz sobie pogadać, niestety tutaj są inne realia...
              • ponponka1 Re: Slonko - wyluzuj 22.02.11, 12:41
                Wszedzie na swiecie sa takie same realia, ludzka chciwosc nie ma narodowosci - ale jak widze polscy rodzice w ogole nie inetersuja sie bezpieczenstwem dzieci w samochodzie. Jednymi znanymi mi tutaj rodzicami, ktorzy woza dziecko og 9 kg w tanich fotelikach (bez astestow, ) przodem sa Polacy. I nie sa to prosci robotnicy. Jedna para to wgetarianie, dbaja o swoje zdrowie jedzeniem, on kuluje sobie na zamowienie specjalny rower do jedzenia na lazeco a dziecko wkladaja do fotelika z podarta tapicerka kupionego na tutejszym allegro (bo tanio)....Skad sie to bierze? Ano m.in z takich tesktow jak Ty. Bo oni nie zgaldaj na norweskie fora i strony......
                Co to jestes przeciwkoa ale i za wozeniam bez fotelika (kiedy inaczej sie nie da). I nie nawiazalas do mojego zarzutu ze ryzyzkowlaas zyciem sowjego dziecka (bo ok prawnie wszytsko bylo OK)
                • slonko1335 Re: Slonko - wyluzuj 22.02.11, 21:15
                  ale jak widze polscy rodzice w ogole nie inetersuja sie bezpieczenstwem dzieci
                  > w samochodzie.

                  no to g..widzisz...

                  o to jestes przeciwkoa ale i za wozeniam bez fotelika (kiedy inaczej sie nie d
                  > a). I nie nawiazalas do mojego zarzutu ze ryzyzkowlaas zyciem sowjego dziecka (
                  > bo ok prawnie wszytsko bylo OK)

                  wiesz co musisz bardziej po polsku pisać bo za nic w świecie nie rozumiem o co ci chodzi w tym zdaniu i do czego mam nawiązywać???
                  • ponponka1 Re: Slonko - wyluzuj 28.02.11, 15:48
                    slonko1335 napisała:

                    > ale jak widze polscy rodzice w ogole nie inetersuja sie bezpieczenstwem dzieci
                    > > w samochodzie.
                    >
                    > no to g..widzisz...

                    Masz racje ze widze gowno. Jak bywam w Polsce to widze gowno w samochodach - gowniane foteliki przodem do kierunku jazdy w wypasionych samochodach (ostatnio w Gdansku w wypaionym mercedesie SLK jakis styropian) . Pod warszawskim zoo tylko w naszej nubirze byl fotelik tylem do kierunku jazdy dla dzieka powyzej 9 kg.....


                    Zajelas sie kwestia prawna przewozenia w taksowce bez fotelika....ale gdzie kwestai bezpieczenstwa?

                    Nadal
                    widze polscy rodzice w ogole nie inetersuja sie bezpieczenstwem dzieci
                    > > w samochodzie....i jestes tego dobrym przykladem. Dla Ciebie wazniejsze jest prawo niz bezpiecznestwo.


                    Jeszcze raz powtarzam - wozenie bez fotelika jest igraniem zyciem i zdrowiem swojego dziecka.
                    • slonko1335 Re: Slonko - wyluzuj 28.02.11, 18:21
                      Jak bywam w Polsce to widze gowno w samochodach - go
                      > wniane foteliki przodem do kierunku jazdy w wypasionych samochodach (ostatnio w
                      > Gdansku w wypaionym mercedesie SLK jakis styropian) .

                      i oczywiście tak jest w każdym polskim samochodzie? tak? jeżeli tak to g..widzisz...i bzdury piszesz...

                      Zajelas sie kwestia prawna przewozenia w taksowce bez fotelika....ale gdzie kwe
                      > stai bezpieczenstwa?

                      i g..czytasz.nie zajęłam się kwestią prawną tylko możliwie najbezpieczniejszym przewozem w taksówce gdy musisz nią jechać ale fotelika w niej nie ma - a nie ma z tego powodu, że być nie musi niestety. Są różne przypadki ty wiozłaś g..fotelikiem z lotniska, teraz wozisz swój fotelik którym jako bagaż rzucają na wszystkie strony w samolocie a który po głupim upadku z ręki pewnie trzeba wymienić na nowy, wiec moze w kwestii bezpeiczeństwa do ncizego isę już nie nadaje...

                      Jeszcze raz powtarzam - wozenie bez fotelika jest igraniem zyciem i zdrowiem sw
                      > ojego dziecka.

                      w tym akurat się zgadzam
                      • ponponka1 Re: Slonko - wyluzuj 01.03.11, 14:51
                        slonko1335 napisała:

                        > Jak bywam w Polsce to widze gowno w samochodach - go
                        > > wniane foteliki przodem do kierunku jazdy w wypasionych samochodach (osta
                        > tnio w
                        > > Gdansku w wypaionym mercedesie SLK jakis styropian) .
                        >
                        > i oczywiście tak jest w każdym polskim samochodzie? tak? jeżeli tak to g..widzi
                        > sz...i bzdury piszesz...

                        Gdzie ja napisalam ze w kazdym? Czytaj a nie doczytuj...slonko, wez gleboki oddch zanim znowu mnie skomentujesz...


                        >
                        > Zajelas sie kwestia prawna przewozenia w taksowce bez fotelika....ale gdzie kwe
                        > > stai bezpieczenstwa?
                        >
                        > i g..czytasz.nie zajęłam się kwestią prawną

                        Owszem, zarzucilas mi ze nie znam sie na prawei i to sie zgadza, przewozenie w taksowce bez fotelika jest dozwolone....

                        tylko możliwie najbezpieczniejszym
                        > przewozem w taksówce gdy musisz nią jechać ale fotelika w niej nie ma - a nie m
                        > a z tego powodu, że być nie musi niestety.

                        Nie ma bezpiecznego przewozenia bez fotelika. Kropka. To, ze prawo pozwala, nie oznacza ze tak sie powinno robic.

                        Są różne przypadki ty wiozłaś g..fo
                        > telikiem z lotniska,


                        gdzie napisalam, ze g.....




                        teraz wozisz swój fotelik którym jako bagaż rzucają na wsz
                        > ystkie strony w samolocie a który po głupim upadku z ręki pewnie trzeba wymieni
                        > ć na nowy, wiec moze w kwestii bezpeiczeństwa do ncizego isę już nie nadaje...



                        No pewnie, bo jak spadnie z reki juz sie rozbija to co dopiero przy wypadku. Ciekawe crasch testy robisz wink
                        >
                        > Jeszcze raz powtarzam - wozenie bez fotelika jest igraniem zyciem i zdrowiem sw
                        > > ojego dziecka.
                        >
                        > w tym akurat się zgadzam

                        To zgadzamy sie obie tylko czemu wozisz dziecko bez fotelika i podajesz jak to robic.....tego nie rozumiem....alem ja glupia i tepa baba jestem. Gdzie mi tam do takiej jak Ty wink

                        • slonko1335 Re: Slonko - wyluzuj 01.03.11, 15:08
                          >Nie ma bezpiecznego przewozenia bez fotelika.
                          a czy ja gdzies napisałam że jest? czytaj a nie doczytuj...

                          >gdzie napisalam, że g...
                          najtańszy z hipermarketu chyba raczej jest g...

                          > No pewnie, bo jak spadnie z reki juz sie rozbija to co dopiero przy wypadku
                          ja wiem, że mój fotelik nigdy nie spadł i nie był nigdy rzucanym, nic w niego nie uderzyło, ty tego nie wiesz jeśli nadajesz go na bagaż, mój więc stanowi ochronę dla mojego dziecka i mam pewność tego bo wiem jak jest użytkowany, ty nie masz pojęcia co się działo z twoim i co się stanie w razie wypadku, czy da jakąkolwiek ochronę...

                          >To zgadzamy sie obie tylko czemu wozisz dziecko bez fotelika
                          nie wożę dziecka bez fotelika, po raz kolejny ci to piszę ale mało kumata jesteś

                          i podajesz jak to
                          > robic.
                          nie podaję jak wozić bez fotelika, tylko jak najbezpieczniej przewieźć dziecko gdy fotelika nie ma, żeby przy większym hamowaniu sobie karku nie skręciło, nie piszę nic o tym, że to ochrona w razie wypadku....ale to dla ciebie zbyt trudne bo:

                          >alem ja glupia i tepa baba jestem.
                          w tym się całkowicie zgadzamy jak widzę tongue_out
    • w_miare_normalna Re: Taksówka a fotelik 22.02.11, 12:58
      Zawsze kiedy jadę taksówką z moją 2,5latką jedziemy bez fotelika. Albo trzymam młodą na kolanach, albo siedzi obok mnie.

    • lacitadelle dla znających angielski 22.02.11, 13:25

      Temat fotelików samochodowych poruszono w fajnej książce superfreakonomics (jeszcze nie ma polsku, ale sądzę, że się pojawi, bo pierwsza część była przetłumaczona):

      www.lilsugar.com/SuperFreakonomics-Have-Parents-Questioning-Car-Seats-5758573
      michael-roberto.blogspot.com/2010/02/superfreakonomics-and-car-seats.html

      W skrócie: z badań autorów wynika, że dzieci w wieku powyżej 2 lat zapięte pasem dla dorosłych są chronione przed poważnymi urazami prawie tak samo dobrze jak w foteliku (w którym dziecko siedzi przodem do kierunku jazdy).

      To jest przytaczanie treści książki i wypowiedzi autorów (zaznaczam, żebyście mnie nie zjechały zaraz).

      Bardzo ważne jest prawidłowe zainstalowanie fotelika (w stanach można się zwrócić po pomoc do straży pożarnej lub policji), bo w źle zainstalowanym foteliku dziecko powyżej 2 lat jest mniej bezpieczne niż w zapiętych pasach dla dorosłych.

      Mój syn ma 2 lata i 8 miesięcy, nigdy nie jechał bez fotelika (w nagłych wypadkach korzystaliśmy z pogotowia, przy transporcie codziennym lub na lotnisko - z komunikacji miejskiej).
      • a_weasley Re: dla znających angielski 23.02.11, 09:09
        acitadelle napisała:

        > W skrócie: z badań autorów wynika, że dzieci w wieku powyżej 2 lat zapię
        > te pasem dla dorosłych są chronione przed poważnymi urazami prawie tak s
        > amo dobrze jak w foteliku (w którym dziecko siedzi przodem do kierunku jazdy).

        Pod warunkiem, jak sądzę, że pasy albo mają bardzo duży zakres regulacji pionowej, albo same z siebie mają nisko górny punkt zaczepienia (miałem kiedyś opla, któremu tylne pasy wychodziły z półki podokiennej, tam rzeczywiście małe dziecko było idealnie przypięte).
    • bacha1979 Re: Taksówka a fotelik 22.02.11, 14:42
      Czy zdecydowalibyście się na jazdę z dzieckiem powiedzmy 3-letnim taksówką bez
      > fotelika?

      Nie. Akurat dziecko jest dla mnie priorytetem, zatem nie narażam Go niepotrzebnie na ryzyko utraty życia czy zdrowia.Jestem zwolennikiem minimalizowania ryzyka.I nie ma wytłumaczenia- to kilka ulic dalej.

    • bacha1979 Re: Taksówka a fotelik 22.02.11, 14:44
      Jeszcze jedno- siebie też zawsze zapinam w pasy, zwłaszcza jeśli nie jestem jedyną osobą w aucie. Bo przez moja głupotę (brak pasów) narażam na niepotrzebne ryzyko współpasażerów.
      To kwestia wyobraźni i priorytetów.
      • monikaa13 Re: Taksówka a fotelik 23.02.11, 12:17
        Uważam identycznie jak Bacha - słowo w słowo mogłabym napisać to samo.

        Moja córka ma 4 lata i jeszcze taksi nie jechała, a nie raz by się przydało. Niestety u nas fotelików w taksi brak więc nie jeździ taksówkami smile
        A siebie zawsze zapinam w pasy czy u siebie czy w taksi, nawet jak jadę tylko kilka ulic dalej.
        • wro1980 Re: Monikaa13 i Bacha 23.02.11, 20:45
          tak, tak, pięknie, tylko że Bacha zacytowała pół mojego postu, a mnie chodziło o sytuacje, w których nieskorzystanie z taksówki jest niebezpieczne - np. w zimny dzień dziecko przemoczy ubranie wpadając do kałuży. Co wtedy? Wracacie w zimie/jesienią na piechotę? A co z odwożeniem do szpitala wymiotującego niemowlaka? Czy możliwość zakrztuszenia jest większe od prawdopodobieństwa wypadku?
          • slonko1335 Re: Monikaa13 i Bacha 23.02.11, 20:52
            wiesz co osoby które nie spotkały się z taką sytuacją nie są w stanie tego ogarnąć, do niedawna też pisałam takie głupoty aż los sprawił mi psikusa i utarł nosa.....
          • bacha1979 Re: Monikaa13 i Bacha 24.02.11, 07:42
            Wiesz jadąc gdzieś zazwyczaj zabieram dziecku ubranie na zmianę. Inna sprawa, że nie pamiętam sytuacji kiedy to musiałabym wracać z przemoczonym/nagle chorującym dzieckiem.
            Dziecko ma 3,5 roku.


            Z karetki tfu tfu nie musiałam korzystać.

            Natomiast za totalną głupotę uważam wożenie dziecka bez fotelika, bo jedziemy tylko 2/5/7 kilometrów.


            No ale jak kto woli- głupcy eliminują się sami.
            • wro1980 Re: Monikaa13 i Bacha 27.02.11, 23:25
              bacha1979 napisała:

              > Wiesz jadąc gdzieś zazwyczaj zabieram dziecku ubranie na zmianę. Inna sprawa, ż
              > e nie pamiętam sytuacji kiedy to musiałabym wracać z przemoczonym/nagle chorują
              > cym dzieckiem.
              > Dziecko ma 3,5 roku.
              >
              >
              > Z karetki tfu tfu nie musiałam korzystać.
              >
              > Natomiast za totalną głupotę uważam wożenie dziecka bez fotelika, bo jedziemy t
              > ylko 2/5/7 kilometrów.
              >
              >
              > No ale jak kto woli- głupcy eliminują się sami.


              Naprawdę nosisz ze sobą zapasową zimową kurtke i buty? Bo mnie chodzi o sytaucję, którą nakreslałam gdzieś wyżej: idziesz z dzieckiem na spacer, jesteś o pół godziny - 40minut drogi od domu i dziecko przerwraca się w głębokiej kałuży przy plus trzech stopniach. Albo dziecko rozcina sobie głowe - karetka prawdopodobnie nie przyjedzie. To własnie jest nieoczekiwana sytuacja, która nie zdarza się co tydzień i o to mi chodzi.
              • bacha1979 Re: Monikaa13 i Bacha 28.02.11, 07:36
                wro ile miałaś takich sytuacji w życiu??

                • bacha1979 Re: Monikaa13 i Bacha 28.02.11, 07:38
                  Jeszcze jedno- jak dla mnie to w ogóle możesz wozić swoje dziecko bez fotelika.
                  Nie moje małpy nie mój cyrk.
                  Moje dziecko jest dla mnie najważniejsze i nie widzę powodu by bezmyślnie go narażać na utratę zdrowia czy życia.
                  • wro1980 Re: Monikaa13 i Bacha 28.02.11, 07:46
                    bacha1979 napisała:

                    > Jeszcze jedno- jak dla mnie to w ogóle możesz wozić swoje dziecko bez fotelika.
                    > Nie moje małpy nie mój cyrk.
                    > Moje dziecko jest dla mnie najważniejsze i nie widzę powodu by bezmyślnie go na
                    > rażać na utratę zdrowia czy życia.

                    Dziwna i niezbyt trafna uwaga. Chyba z moich wypowiedzi nie wynika, że zamierzam w ogóle wozić moje dziecko bez fotelika, prawda?
                    Ale tłumaczę od nowa:
                    Przeciez nie chodzi mi o jazdę bez fotelika dla przyjemnosci, tylko w sytuacjach, gdy nieskorzystanie z samochodu bez dostepu do fotelika również stanowi dla dziecka narażenie na utratę zdrowia.
                    Jakie to ma znaczenie, ile razy trafiło mi się to w życiu? Chodzi o ten jeden raz, który może sie trafić, tak jak mojej kolezance z kałużą.
                    Co byś zatem zrobiła, gdyby któraś z powyższych sytuacji przydarzyła się w twoim cyrku?

                    • bacha1979 Re: Monikaa13 i Bacha 28.02.11, 09:55
                      Jakie to ma znaczenie, ile razy trafiło mi się to w życiu?

                      Ano mniej więcej takie, że takie sytuacje są sporadyczne. A wożenie dziecka BEZ FOTELIKA bo to tylko kilometr nie są (ktoś wyżej pisała iż tak wozi dziecko).
                      Zrozum, mnie nie obchodzi , że ktoś wozi dziecko bez fotelika. Twoja sprawa.
                      Wiesz , wiem , że i fotelik nie daje 100% gwarancji ochrony dziecka w razie wypadku, ale zapewne nie wybaczyłabym sobie gdyby przez swoje niedopatrzenie cierpiało moje dziecko.Ale jak kto woli.
                      • wro1980 Re: Monikaa13 i Bacha 28.02.11, 18:40
                        W takim razie nalezało swoje wywody podpiąć pod wypowiedź kogoś, kto wozi km bez fotelika, a nie pod mój post, z którego wynika jasno, że nie trzeba mnie przekonywac o ważnej roli fotelika.
                        Rozumiem, że Ty byś szła pieszo z przemoczonym dzieckiem przy niskiej temperaturze, wychodząc z założenia, że mozliwośc przeziębienia jest mniejszym złem niż niebezpieczeństwo wypadku. Gorzej z np. rozcięciem, bo w naszym rejonowym szpitalu na 95% nie przysłaliby karetki.
                        • slonko1335 Re: Monikaa13 i Bacha 28.02.11, 19:04
                          Rozmawiałam dzisiaj z mamą córki kolegi z przedszkola. W piątek zadzwonili do niej z przedszkola, że ma przyjechać bo coś się dziecku stało z nogą i nie wiedzą czy skręcona czy złamana. Matka przyjechała, pogotowie odmówiło przyjazdu-twierdząc, że nie są taksówką a złamana noga to nie zagrożenie życia(no i trudno im tutaj racji odmówić), nasze bohaterki zapewne ciągnęły by dzieciaka na autobus lub kazały iść na piechotęwink
                          • a_weasley Re: Monikaa13 i Bacha 28.02.11, 20:31
                            slonko1335 napisała:

                            > pogotowie odmówiło przyjazdu-
                            > twierdząc, że nie są taksówką a złamana noga to nie zagrożenie życia(no i trudn
                            > o im tutaj racji odmówić),

                            Rety, gdzie to tak?!
                            Do mnie przyjechali i zawieźli do szpitala, jak miałem cały dzień ostre bóle w kręgosłupie wcale nie pochodzenia urazowego. Zagrożenia życia nie było ewidentnie.
                            Wieźli mnie na siedząco. Pasów chyba nie było, zresztą było mi mocno wszystko jedno.
                            • slonko1335 Re: Monikaa13 i Bacha 28.02.11, 20:37
                              Wiesz jakby tak karetka miała jeździć do takich pierdół to osoba z zawałem serca czy z wypadku szansy by nie miała i wrócilibyśmy do punktu wyjścia pod tytułem-zawieź chorego taryfą bo na karetkę musisz kilka godzin poczekać, więc mnie to nie dziwi osobiśće. ale, ale kiedyś mnie karetka do domu zawiozła, jak padłam na uicy, ktoś wezwał pogotowie-nie byłam tego śiadoma, przyjechali(całkiem szybko podobno) ale ile się nagadali że za taryfę muszą robić i ochrzan dostałam, że skoro wiem jak okres przechodzę to powinnam siedzieć w ten dzień w domu. Był upał, miałam pierwszy dzień miesiączki które znosiłam wtedy tragicznie szłam na egzamin...
                              • a_weasley Re: Monikaa13 i Bacha 28.02.11, 21:28
                                slonko1335 napisała:

                                > Wiesz jakby tak karetka miała jeździć do takich pierdół to osoba z zawałem serc
                                > a czy z wypadku szansy by nie miała

                                No to właśnie tam, skąd piszesz, nie jeździ do pierdół. A jak ktoś dostanie powikłań, dajmy na to wskutek niefachowego transportu ze złamania bez przemieszczenia zrobi się złamanie z przemieszczeniem, to po pierwsze od tego się nie umiera, a po wtóre wina będzie tego, kto nie będąc lekarzem niefachowo transportował...
                                • slonko1335 Re: Monikaa13 i Bacha 28.02.11, 21:49
                                  No niestety, powikłania z każdej błahej przypadłości zrobić się mogą, a karetka jest do ratowania zagrożonego życia jednak, nawet jakby tą karetkę wysłali to podejrzewam że trzeba by było poczekać dwie godziny, godzinę a dzieciak wyje bo boli i nie wie co się dzieje. No i przede wszystkim wracamy do tego iż w naszej karetce nie ma fotelika a i psami rzadko zapinają...
                        • bacha1979 Re: Monikaa13 i Bacha 28.02.11, 20:40
                          Rozumiem, że odpowiedzi takie jak moje są przez Ciebie niemile widziane. Było napisać- oczekuję tylko przytaknięcia, pewnie bym się nie odzywała...uncertain
                          • wro1980 Ludzie! 28.02.11, 23:34
                            bacha1979 napisała:

                            > Rozumiem, że odpowiedzi takie jak moje są przez Ciebie niemile widziane. Było n
                            > apisać- oczekuję tylko przytaknięcia, pewnie bym się nie odzywała...uncertain

                            Ludzie, błagam, powioedzcie mi, czy tylko mnie się wydaje, że w moim kontakcie z Bachą1979 jest cos nie tak? Naprawde wytrwale starałam się jasno i grzecznie wyłożyć, o co mi chodzi.

                            Tak, nie oczekuję takich wypowiedzi, bo są nie na temat. O jakim przytaknięciu mówisz, kiedy ja nie formułowałam żadnej tezy, tylko zadawałam pytanie? Odpowiedz na nie po prostu - co byś zrobiła w takiej sytuacji, jak napisałam: gdy dziecko jest zranione a pogotowie może wysłać karetkę za 40 minut lub w ogóle uznaje sytuację za nie stanowiącą zagrożenia dla życia - patrz słonko. O przemoczeniu juz nie wspomnę, bo to najwyżej zapalenie płuc, a zahartowane dziecko pewnie na katarze poprzestanie.
                            • bacha1979 Re: Ludzie! 01.03.11, 07:39
                              Dziewczyno- zadałaś pytanie- odpowiedziałam. GRZECZNIE odpowiedziałam. Ty zaś uczepiałaś sie mnie, bo nie odpowiedziałam zgodnie z Twoja wizją.

                              Ochłoń- przeczytaj moje wypowiedzi powyżej i zejdź ze mnie.

                              Aha, osobiście wolałabym zaryzykować przeziębienie dziecka niż trwale kalectwo

                              A ty możesz wozić swoje dziecko bez fotelika, mnie naprawdę nie obchodzi bezpieczeństwo Twojego dziecka.

                              Z mojej strony EOT.
    • moreno500 Re: Taksówka a fotelik 23.02.11, 22:04
      w karetce pogotowia rzeczywiście dziecko jedzie nie przypięte. może można negocjować, ale ja jakoś nie miałam do tego głowy. także chyba może się taka sytuacja przytrafić każdemu.
      • slonko1335 Re: Taksówka a fotelik 23.02.11, 22:08
        no coś ty są zapobiegliwe mamy które miałyby fotelik w kieszeni na taką okoliczność albo zażądałyby karetki z fotelikiem pięciogwiazdkowym i nowym oczywiście...wink
        • moreno500 Re: Taksówka a fotelik 23.02.11, 22:36
          oczywiściesmile ja z tych "obsesyjnych", a i tak na sumieniu mam oprócz karetki również taksówki w Indiach - tam w życiu fotelika na oczy nie widzieli....także teraz już siedzę w temacie cichosmile
          • zjawa1 Re: Taksówka a fotelik 23.02.11, 22:46
            Czesto zdarza siesmile
            Tzn. jazda tax bez fotelika.... Nie popadajmy w skrajnosci... kiedys nie bylo obowiazkowych fotelikow.... Ogolnie wychodze z zalozenia, ze jak ,, cos ma sie stac, to i tak stanie sie".
            Bynajmniej korzystanie czasami z taksowki nie robi tutaj wiekszej ,,rewolty".
            • kinmalek Re: Taksówka a fotelik 24.02.11, 01:54
              ancymon123 napisała:

              > Ja na pewno Cie nie zlinczuje, raczej sama moge linczu oczekiwać, bo fotelików
              > i katowania w nich dzieci, nie cierpie. Mój syn poci sie w tym cudzie techniki
              > jak mysz. Jesli tylko moge to jeżdze bez fotelika, w tym po osiedlu gdzie wiem,
              > ze nie ma policji.
              wozisz dziecko bez fotelika bo się poci????????????????????????Bo dziecko jest katowane w foteliku??????????????????? To wolisz żeby było zmasakrowane w wypadku????????
              kurcze sorry,ale jesteś głupsza niż wynikało to z twoich innych postów/wątków.szok
              • jotka_k Re: Taksówka a fotelik 24.02.11, 07:46
                argument "kiedyś" powala mnie na łopatki
                kiedyś nie było takiego nateżenia ruchu, kiedyś nie rozwijało się takich prędkości, kiedyś było mniej samochodów

                skoro "kiedyś" żyło się bez gazu/prądu/wody w mieszkaniach to moe teraz też sobie te media odetnijcie ? no bo kiedyś...
                • zjawa1 Re: Taksówka a fotelik 24.02.11, 21:14
                  Tu nie chodzi o ,,odcinanie" ale o nie popadanie w skrajnosci!
                  Ja jade z dzieckiem jak musze taksi. Fakt, mam jakies tam obawy z tego tytulu, ale czasami musze nia pojechac.....
                  Co Wy myslice, ze jazda w autobusie bez krzeselka z 3, 4 latkiem na kolanach jest bezpieczna?
                  Dodam nawet wiecje, jest mnie bezpieczna niz posadzenie sobie w taksi na kolanach z tylu dziecka i wspolne zapiecie sie z nim pasem!
                  Nie raz widzialam jak autobus ostro zahamowal a dzecko na kolanach uderzalo czolem w barierke itp.
                  • chudonoga Re: Taksówka a fotelik 01.03.11, 15:37
                    > Dodam nawet wiecje, jest mnie bezpieczna niz posadzenie sobie w taksi na kolana
                    > ch z tylu dziecka i wspolne zapiecie sie z nim pasem!

                    No akurat jest dokładnie odwrotnie. Porównaj masę autobusu i auta osobowego i prędkości przez nie rozwijane.
                    A zapięcie się wspólnie pasem to gwarancja połamanych żeber choćby przy gwałtownym hamowaniu, ryzyko poważnych uszkodzeń organów wewnętrznych itp. Guz od uderzenia w barierkę to przy tym małe piwko.
                    • ponponka1 Re: Taksówka a fotelik 01.03.11, 15:48
                      Wiesz, szkoda twojego czasu, tu wiekszosc mam ma problemy z rozumieniem podstawowych praw fizyki.....
                      • zjawa1 Re: Taksówka a fotelik 01.03.11, 22:14
                        Masz racjesmile W gole po co zajmowac sie prawami fizyki? Lepiej od razu polozyc sie w trumniesmile
                        To popadanie w skrajny pesymizm bywa naprawde gorszy od epizodycznej jazdy taksi bez krzeselkasmile
                        Najlepiej nie wychodzic z domu! Ale uwaga-tez mozna zginacsmile
                        A co tyczy sie polamanych rzeber-wolalabym miec je polamane niz wyleciec przez szybe autobu.
                        Zreszta nawet jak jestes sama zapieta pasami, to w trakcie wypadku moze dojsc do polamania rzeber...ot prawo fizykismile
          • aniasa1 Re: Taksówka a fotelik 27.02.11, 22:48
            Jak zobaczylam w Indiach jak sie dzieci przewozi to łykałam powietrze ok 5 minut. W zyciu bym tam z dzieckiem nie pojechala
            • moreno500 Re: Taksówka a fotelik 01.03.11, 20:33
              w Indiach było bosko, ja na pewno pojadę jeszcze i mam patent na kwestię fotelika do ichnich taksówek!
      • lacitadelle Re: Taksówka a fotelik 25.02.11, 10:01
        w karetce są pasy - tak na miejscu leżącym, jak i siedzącym. Zawsze kazano mi się przypiąć, dziecku również.
        • ancymon123 Re: Taksówka a fotelik 25.02.11, 10:45
          Hahaha, widziałam te pasy, nic by nie dały w razie wypadku, lecisz łbem na podłoge (jak wali z boku), a biodra zostaną na leżance.
          • aniasa1 Re: Taksówka a fotelik 27.02.11, 22:50
            ooooj nie docenilam Cie. Jednak masz wyobraznie! A jak poleci Twoje dziecko 1 przecznice od domu jak inny idiota tez na basen sie wlasnie wybierze????????????
            • ancymon123 Re: Taksówka a fotelik 28.02.11, 09:26
              Chyba z tego weekendu, wypadek karetki- zginął tylko pacjent przewożony na tej "leżance" przypięty tymi cud pasami.
        • skip500 Re: Taksówka a fotelik 27.02.11, 18:18
          w kwestii pasów w karetce - w samochodzie też są pasy, jednak dzieci wozimy w foteliku, a nie w pasach.
          • paliwodaj Re: Taksówka a fotelik 28.02.11, 16:58
            Jak to w foteliku nie w pasach, a czym dziecko przypinasz do fotelika, klejem super glue?, a fotelik przypiety jest do siedzenia tez pasami

            mysle ze nie ma co kwestionowac waznosci fotelika
            Ale nalezy tez stwierdzic jak bardzo decydujacy o naszym bezpieczenswie jest sam samochod (czy taksowka, to przeciez tez samochod jakby nie bylo) , jego stan, wielkosc, testy, przeglady , a tez i jakosc drog po ktorym jezdzi ten samochod i fotelik z dzieckiem w srodku.
            • moreno500 Re: Taksówka a fotelik 01.03.11, 20:31
              trudno się ustosunkować do tego "super glue", ale w kategorii wagowej 0-13 i 9-18 dziecko przypinane jest pasami od fotelika, a nie standardowymi pasami samochodowymi, którymi rzeczywiście się montuje fotelik. przypiecie dziecka pasami samochodowymi bez pośrednictwa fotelika jest dla dziecka niebezpieczne - to chyba nie podlega negocjacjom. aż dziwnie się czuję, że takie oczywistości piszę, ale jak widać, ktoś tu czegoś nie rozumie.
    • camel_3d tak 27.02.11, 22:42
      ale tylko i wylacznie w sytuacji podbramkowej...
      • eliszka25 Re: tak 28.02.11, 01:16
        moj 4-latek jechal bez fotelika 2 razy. raz jak mial 5 miesiecy. zlapal jakiegos wirusa, ktory zawalil mu drogi oddechowe tak, ze dziecko nagle zaczelo wywracac oczami, z buzi piana i wygladalo, jakby przestalo oddychac. maz zlapal kluczyki, ja dziecko w koc, bo to zima byla, wskoczylismy do samochodu i pedzilismy do szpitala. zadne z nas niezapiete. ja trzymalam synka na kolanach na przednim siedzeniu i staralam sie robic wszystko, co przyszlo mi do glowy, zeby nie stracil przytomnosci. jak dojechalismy do szpitala i malym zajal sie lekarz, to nogi sie pode mna ugiely, jak sobie pomyslalam, co by sie moglo stac, gdyby moj maz w tych nerwach i pospiechu mial wypadek. pozniej podczas rozmowy z lekarzem wygadalam sie rowniez z tego i okazalo sie, ze instynktownie zrobilam najlepiej, jak moglam w tej sytuacji. gdybym wsadzila malego do fotelika-kolyski moglibysmy dowiezc do szpitala malego trupka.

        drugi raz jechalam wlasnie taksowka. zmusila mnie do tego sytuacja, no i oczywiscie fotelika nie bylo. co sie strachu najadlam podczas tej jazdy, to moje. to byl jedyny raz, kiedy bylam zmuszona do skorzytania z taksowki z dzieckiem i do tej pory udalo mi sie uniknac kolejnych takich sytuacji. moj 16-miesieczniak jeszcze nigdy w swoim zyciu bez fotelika nie jechal i mam nadzieje, ze nie bedzie musial.

        a co do tego, ze fotelik moze zaszkodzic, no coz bywaja i takie wypadki, kiedy lepiej byloby nie byc zapietym pasami czy fotelikiem. ale to sa pojedyncze przypadki na iles tam. w wiekszosci przypadkow fotelik/pasy jednak ratuje zycie. sasiedzi moich rodzicow tak wlasnie stracili dziecko. jechali samochodem, matka trzymala niemowlaka na rekach i mieli wypadek. rodzicom wlasciwie nic wielkiego sie nie stalo, a dziecko wypadlo przez przednia szybe i nie bylo co zbierac. acha, ten ich wypadek zdarzyl sie moze z kilometr od domu.
    • ada828 Re: Taksówka a fotelik 01.03.11, 21:49
      Z 3.letnim, tak. W zatłoczonym mieście samochody się poruszają z małą prędkością, więc - w razie zdarzenia drogowego - można mówić tylko o stłuczce, a nie wypadku drogowym. Natomiast, kiedy wiozłam 2. miesięczniaczkę na badanie bioderek, to zabrałam fotelik. Taksówkarz był zaskoczony, ale pomagał jak mógł - ja byłam lepsza w zapinaniu pasów w jege samochodzie, w foteliku.
    • slonko1335 Re: Taksówka a fotelik 03.03.11, 14:34
      Tutaj pewna mama ma nie lada kłopot-może nasze bohaterki jej pomogą bo one przecież znajdą wyjście z każdej sytuacji:
      forum.gazeta.pl/forum/w,97434,122729395,,Noworodek_bez_fotelika_jak_wozic_.html?v=2
      • slonko1335 Re: Taksówka a fotelik 03.03.11, 21:34
        kurcze do tej pory nie ma żadnej złotej rady? noszsz w szoku jestem....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka