Moja 2,3 letnia córka mówi bardzo mało, po swojemu.
Ja i mąż oczywiście możemy się z nią dogadać, rozumiemy jej mowę, ale nie ukrywam,że marzy mi się rozmowa z nią tak po dorosłemu

Jakiś czas temu mówiła bardzo, bardzo mało, np. mama, tata, nie, ta, baba, brum brum itp. itd.
Teraz z dnia na dzień mówi więcej, stara się powtarzać usłyszane słowa, na przykład mówię do niej, że będę robić pranie, a ona powtarza "planie?" itp.
Widać więc, że coraz lepiej z tą jej mową, bo jak pisałam stara się powtarzać wyrazy (raz lepiej, raz gorzej, ale zawsze). Choć nie składa wyrazów.
I tu moje pytanie: czy długa droga przed nią do takiej normalnej mowy, mówienia zdaniami?
Czytałam gdzieś, że jak dziecko zaczyna powtarzać wyrazy, to znaczy, że się rozgaduje, a to już tylko malutki krok do mówienia zdaniami.
Nie wiem ile w tym prawdy. Oczywiście zdaję sobie sprawę,że każde dziecko jest inne, każde rozwija się w swoim tempie - ja nie panikuję, ale po prostu ciekawa jestem kiedy zacznie normalnie gadać

Napiszcie jakie są Wadze doświadczenia w tym względzie. Ile mniej więcej minęło od powtarzania pojedynczych wyrazów do mówienia zdaniami.