Dodaj do ulubionych

znów o rowerku biegowym - trudne początki?

24.03.11, 11:19
qrcze, mamy takowy
mysza po domu go nei ujeżdża, ale afery nei robię
niestety wzięty na spacer nei wywołał entuzjazmu
ada pospacerowała z nim kilka metrów i odmówiła dalszej z rowerem współpracy

po jakim czase Wasze pociechy przekoanły się do tego roweru? skąd ona będzi ewiedziała, ze moze puścić się w rajd, zamiast spacerować z rowerem pomiędzy nogami??

a może taki laufrad nei dla każdego dziecka jest odpowiedni?
tym bardzije mi żal, bo to prezent od rodziców, których odwiodłam od zakupu czterokołowca i namówiłam na biegowy...
Obserwuj wątek
    • sinceramente Re: znów o rowerku biegowym - trudne początki? 24.03.11, 11:25
      Moja też początkowo nie przejawiała entuzjazmu. Problemem było to, że nie widziała nigdy na ulicy, czy w parku dziecka na laufradzie.
      Pomogło obejrzenie filmików na youtubie z dzieciakami śmigającymi na rowerkach biegowych. Tłumaczyliśmy jej, że jak będzie ćwiczyć, to będzie pędzić "jak chłopczyk na filmie" i zapał się zwiększył.
      Spodobało się jej też to, że sama sobie wybrała rękawiczki na rower, kask i ochraniacze smile

      Po kilku dniach sama o sobie mówiła wsiadając na laufrada, że teraz jest "gwiazdą" (kask i ochraniacze ma w gwiazdki) wink
    • camel_3d Re: znów o rowerku biegowym - trudne początki? 24.03.11, 11:25
      a ma mozliwosc obserwowania innych dzieci?
      moze ma za krotkei nozki jeszcze?

      • marghot Re: znów o rowerku biegowym - trudne początki? 24.03.11, 11:29
        wg mnie długośc nózek czy też wysokość siedziska jest OK

        nikogo nei widziała na taki sprzęcie

        może jak podpoiwedziała koleżnaka wyżej, pokażę jej filmik w sieci
        • camel_3d Re: znów o rowerku biegowym - trudne początki? 24.03.11, 11:48
          nozki powinny stac plasko na ziemi.

          to moze nie chodz z nia na dlugie spacery tyko po prostu na chodnik..obok domu..i tyle.





          > wg mnie długośc nózek czy też wysokość siedziska jest OK
          >
          > nikogo nei widziała na taki sprzęcie
          >
          > może jak podpoiwedziała koleżnaka wyżej, pokażę jej filmik w sieci
          • marghot Re: znów o rowerku biegowym - trudne początki? 24.03.11, 11:54
            własnie treningi (nieudane) miały miejsce w domu i w jego bliskiej okolicy
            chodników u nas brak smile
            z lasem już latwiej
            dlatego pzed domem, na twardym, niedziurawym gruncie
            • camel_3d Re: znów o rowerku biegowym - trudne początki? 24.03.11, 12:05
              daj jej troche czasu...moj zalapal szybko..ale mam wrazenie, ze cwiczyl potajemnei w zlobku smile)
    • joanna_poz Re: znów o rowerku biegowym - trudne początki? 24.03.11, 11:30
      ja moze nie na temat, ale za chiny nie rozumiem fenomenu tego rowerkasmile
      (temat juz mnie nie dotyczy, bo mam 6,5 latka jeżdzącego na normalnym rowerze)

      co jest w tym fajnegowink?
      probuję sobie wyobrazic, ze ktos od mojego roweru odkręca mi pedały - i co dalej? co jest fajnego w tym odbijaniu sie nogami od ziemi?
      • camel_3d joanna_poz 24.03.11, 11:52
        juz ci tlumaczesmile

        male dziecko dzieki takiemu rowerkowi kontroluje sytuacje bardziej niz na tojkolowcu. Moje w kazdym momencie zatrzmac sie i hamowac nogami.

        tu masz dowodsmile moj maluch wtedy 2 l i 4 mies.

        www.youtube.com/watch?v=Fl9AuLmk8vQ


        po drugie, szybko uczy sie utrzymywania rownowagi i balansowania cialem...dzeici temu juz 3 i pol -latki jezdza na 2 kolkach z pedalami.



        • joanna_poz Re: joanna_poz 24.03.11, 11:55
          no fajniesmile
          a jaką to ma przewagę nad 2 kolowym z bocznymi kolkami?
          • marghot Re: joanna_poz 24.03.11, 11:57
            a taką, że te małe 2 kólka utrzymują równowagę, a nie dziecko
          • camel_3d Re: joanna_poz 24.03.11, 11:59
            taka, ze na dwukolowym dziecko nie uczy sie utrzymywania rownowagi...

            > no fajniesmile
            > a jaką to ma przewagę nad 2 kolowym z bocznymi kolkami?
            • joanna_poz Re: joanna_poz 24.03.11, 12:05

              a da sie na tym laufradzie z dzieckiem uprawiac dlugie wycieczki po lesie? kilkukilometrowe?
              • camel_3d Re: joanna_poz 24.03.11, 12:07
                nie wiem. nie mam lasu... ale zrobilismy ostatnio 5 km po psaie startowym na lotnisku smile)


                a na dwukolowym z bocznymi kolkami po lesnej drodze sie da?? jakos tego nie widze..


                > a da sie na tym laufradzie z dzieckiem uprawiac dlugie wycieczki po lesie? kil
                > kukilometrowe?
                • joanna_poz Re: joanna_poz 24.03.11, 12:11
                  > a na dwukolowym z bocznymi kolkami po lesnej drodze sie da?? jakos tego nie wid
                  > ze..

                  a widzisz, da się.
                  ale trzeba te boczne kolka trochę podnieśc, zeby nie zaczepiały o korzenie (powiedzmy, ze to też taki etap pośredni pomiedzy 4 kolkami a ich odkreceniem i przejsciem na 2 kolowy)
                  nasz syn akurat na 4 kolowym duzo z naimi jeżdzil po pobliskich lasach.
                  • mikams75 Re: joanna_poz 24.03.11, 12:46
                    wg mnie pedalowanie jest bardziej meczace niz przebieranie nogami na laufradzie.
                    Na laufradzie dziecko dojedzie wiec dalej i szybciej.
                    • camel_3d Re: joanna_poz 24.03.11, 12:55
                      e...mysle ze nie..chocoaz faktycznie pedalowanie po korzeniach moze byc dosc wkurzajace



                      > wg mnie pedalowanie jest bardziej meczace niz przebieranie nogami na laufradzie
                      > .
                      > Na laufradzie dziecko dojedzie wiec dalej i szybciej.
                      • mikams75 Re: joanna_poz 24.03.11, 13:54
                        ja widze po mojej - trzy obroty pedalami i zmeczona
                        na laufradzie ma wieksza wytrwalosc, bo to blizsze jest chodzeniu.
                  • camel_3d Re: joanna_poz 24.03.11, 12:55
                    joanna_poz napisała:


                    a ile ma twoj syn?
                    • joanna_poz Re: joanna_poz 24.03.11, 13:06
                      teraz to już 6,5.
                      • camel_3d Re: joanna_poz 24.03.11, 14:35
                        ina 4 kolkach jezdzi?
                        no i wlasnie tu masz zalety laufrada. DZieci ktore opanuja laufrada..w wieku 3.5 lat na 2 jezdza..bez pedalow. Najpozniej kolo 4.. a nie 6.5



                        > teraz to już 6,5.
                        • joanna_poz Re: camel 24.03.11, 14:49
                          czytaj uważnie!
                          w moim pierwszym poście, gdzie pytam o zalety tego rowerka biegowego napisałam, ze problem niejako mnie juz nie dotyczy bo mam 6,5 latka dawno jeżdzącego juz na 2 kolkach!!

                          pytalam z czystej ciekawości.
                          • camel_3d Re: camel 25.03.11, 08:23
                            jakso mi wyszlo z dyskusji ze ma 6.5 i jzdzi na 2 kolach z bocznymi...jezeli zle zrozumielem to sorry
                        • joanka-r Re: joanna_poz 24.03.11, 23:00
                          ''DZieci ktore opanuja laufrada..w wieku 3.5 lat na 2 jezdza..bez pedalow. Najpozniej kolo 4.. a nie 6.5''
                          no popatrz moi synowie bez lufrada śmigali przed 4 urodzinami na dwóch kółkach.....geniusze.
              • rulsanka Re: joanna_poz 24.03.11, 13:06
                Jak syn miał 2 lata, wybraliśmy się pierwszy raz na kilkukilometrowy spacer. Ja byłam na rowerze, bo syn na tyle szybko jeździł na laufradzie, że musiałabym cały czas biec. Na rowerku by tyle nie przejechał, a już na pewno nie rok temu, wiem bo ma.
              • joanka-r Re: joanna_poz 24.03.11, 22:59
                ''a da sie na tym laufradzie z dzieckiem uprawiac dlugie wycieczki po lesie? kilkukilometrowe?''

                a tobie by sie chciało po lesie popylać na lufradzie kilka km? nogi by ci odmówiły posłuszeństwa po 200 metrach.
    • bezak25 Re: znów o rowerku biegowym - trudne początki? 24.03.11, 11:44
      Nasz Kuba dostał pierwszy rowerek biegowy na Gwiazdkę jak miał 2 latka. Nawet po domu nie chciał za bardzo nim pocinać. Ale po kilku miesiącach stania i kurzenia się owego rowerka w końcu go dosiadł tongue_out Bez naszego namawiania, laufrad stał u niego w pokoju i sam z siebie syn się zainteresował, co nie ukrywam, uradowało nas, bo nie są to tanie pojazdy smile
      Dodam tyko, że najpierw kupiliśmy mu średni rozmiar (dopasowany niby do wieku i wzrostu), ale młody bał się, rowerek był dla niego za duży, w sensie, że tylko na wyprostowanych nogach dotykał podłoża), więc wymieniliśmy na ten najmniejszy, i od tego zaczynał, mimo, że miał 2,5 roku i ponad 90cm wzrostu.
      Może i u Was jest podobnie, że córkę ten rowerek na pierwszy rzut 'przerasta'? Może nie czuje się na nim pewnie?
    • morgany Re: znów o rowerku biegowym - trudne początki? 24.03.11, 11:47
      mój niespełna dwulatek jest zachwycony, załapał od razu i śmiga jak na filmiku z aktywnego smyka praktycznie od początku. ale zauważyłam, że jego koleżanki nie przejawiają żadnego zainteresowania rowerkiem i to nie tylko tym, ale w ogóle pojazdami, jeździkami i takimi innymi. może po prostu dziewczynki nie są takimi entuzjastkami pojazdów jak chłopcy? wiadomo, że nie ma reguły, ale może coś w tym jest? czy twoja córcia wcześniej śmigała na jakimś jeździku? mój uwielbia wszystko co ma koła, więc chyba stąd jego zapał. w sumie to w niektórych momentach przeklinam ten rowerek, bo wszędzie go bierze, a nie zawsze mi jest to na rękęwink no i koleżanki już ze mną nie spacerują, bo chodzimy zbyt szybkowink
      • marghot Re: znów o rowerku biegowym - trudne początki? 24.03.11, 11:56
        córka jest bardzo samochodowa, rowerowa itp
        bardzo lubi wszelkie pojazdy
    • zabulin Re: znów o rowerku biegowym - trudne początki? 24.03.11, 11:48
      Podbijam.

      Nasz synus- 3 lata i 2 miesiace dostał nowego laufrada.
      Fakt, że udało nam sie wyjść moze 2 razy po godzince, ale szału nie ma.
      Za pierwszym razem chwialo go na boki, za drugim lepeij ale to bardziej chodzenie z siodelkiem w kroku.

      Zastanawiam się czy dobrzezrobilam, kupujac.

      Na trójkołowym smiagal. Moze ten laufrad lepszy dla dzieciów co to jeszcez rowera żadnego nie miały???

      Mam nadzieje, ze wykrzesze entuzjazm i jakoś pójdzie smile
      • camel_3d Re: znów o rowerku biegowym - trudne początki? 24.03.11, 11:57
        no coz..laufrad uczy utrzymawania rownowagi...czego nie uczy 3kolowy. Jasne ze nie ma zachwytu skoro nie bardzo potrafi na niem jezdzic..
        no i 3 lata to juz tak troche sporo... jak zalapie to mu na 5-7 miesiecy straczy...
        • zabulin Re: znów o rowerku biegowym - trudne początki? 24.03.11, 15:15
          > no coz..laufrad uczy utrzymawania rownowagi...czego nie uczy 3kolowy. Jasne ze
          > nie ma zachwytu skoro nie bardzo potrafi na niem jezdzic..


          No, camelku nie w tym rzecz.
          Kazda nowośc na poczatku ma to do siebie, ze jest nowościa smile

          Hulajnoga tez nia kiedys byla i tez jak stanąl pierwszy raz, to nie umial. Mimo to pokochal i opanowal błyskawicznie.

          TO samo było z trójkołowym. na poczatku nie umial- potem sie w mig nauczyl : pedałowac, skręcać

          No, a laufrad?? Popatrzyl. Bez entuzjazmu wsiadł
          Zachwytu nie bylo. Ot, co.

          A zalapać, zalapie. jak tylko zechce jeździc smile
      • bezak25 Re: znów o rowerku biegowym - trudne początki? 24.03.11, 11:58
        zabulin, ale jak pierwszy raz to chodzenie z laufradem jest zupełnie ok. Jak poczuje się pewniej to pojedzie. Daj mu czas. Nasz też najpierw chodził, a dopiero po jakimś czasie pojechał.
        • camel_3d Re: znów o rowerku biegowym - trudne początki? 24.03.11, 12:00
          moze jakas mala gorka?
          lekki spadek..albo cos...
      • blaszany_dzwoneczek Re: znów o rowerku biegowym - trudne początki? 24.03.11, 12:09
        Dziewczyny, dajcie dzieciakom czas się nauczyć. Moja córka jak rok temu dostała swojego laufrada przez pierwsze 3 dni spacerowała z nim między nogami, waląc co chwila piętami w tylne koło, i nijak nie mogła zakumac, mimo moich usilnych tłumaczeń, że trzeba pupę posadzić na siodełku. Potem zaczęła sadzać pupę, ale co chwilę wstawała z siodełka. Ja się wcale nie dziwie, że się zniechęciła. Przez jakiś tydzień, dwa rowerek potem stał i wcale nie chciała nawet brać go na spacer. Ale w końcu udało mi się ja namówić podstępem (dałam alternatywę rowerek albo wózek, bo musimy iść dość daleko i na nóżkach nie ujdzie, pojazd musi być). No i wtedy wsiadła i pojechała wreszcie, zaskoczyła.
        Dajcie dzieciakom czas, nie umieją, a że niecierpliwe, to się zniechęcają. Nie ciśnijcie za bardzo, jak nie chcą wcale próbować, to odpuście na jaki czas i potem znowu niech popróbują. Filmiki na youtubie dla zachęty jak najbardziej, ja też chyba małej puszczałam, żeby wiedziała o co chodzi i że warto próbować smile
    • mikams75 Re: znów o rowerku biegowym - trudne początki? 24.03.11, 12:53
      moja cala zime miala w domu i czasem spacerowala z rowerem miedzy nogami. Na wiosne wyszlysmy z domu i radzi sobie coraz lepiej.
      Daj dziecku tyle czasu ile potrzebuje.
      Aaaa i moja jeszcze koniecznie musiala miec koszyk na kierownicy, w ktorym siedzi jej lalka. Ona nie rozstaje sie z ta lalka i na rowerku nie mogla jezdzic, bo pod pacha jej przeszkadzala a popuscic nie chciala big_grin
    • rulsanka Re: znów o rowerku biegowym - trudne początki? 24.03.11, 13:03
      Mój syn też nie chciał jeździć, do chwili gdy zobaczył ludzi na rowerach.
    • daga_j Re: znów o rowerku biegowym - trudne początki? 24.03.11, 14:17
      Mój synek dostał rok temu, gdy miał niespełna 3 lata. Też najpierw spacerował z rowerem między nogami, ale po jakimś czasie usiadł i zaczął się odpychać. Szło mu coraz lepiej i całe lato korzystaliśmy z rowerka, potrafił również jechać z podniesionymi nóżkami i utrzymywał równowagę, a ja biegłam obok żeby go w razie czego złapać. No ale wiadomo, takie bieganie jest męczące, i tak pod koniec lata myślałam, że jest już super wprawny i z lekkiej górki można go puścić samego, na dole był tatuś, miał mu zrobić zdjęcie, ja na górze zostałam z córką. No i niestety doszło do pierwszej kraksy... Synek za wysoko podniósł nogi, wiadomo, środek ciężkości zmienił położenie, ale jeszcze było ok, równowaga była zachowana, i już już parę metrów od męża, mąż cyknął zdjęcie i miał go łapać, przywitać czy co tam, a okazało się, że na końcu tej ścieżki na asfalcie jest trochę żwiru.... Rowerek wpadł w "turbulencje", szast prast i dziecko wylądowało twarzą na ziemi sad Miał kask, ale niestety obtarł policzkiem o asfalt, mniej więcej na wysokości kości policzkowej pod okiem, oraz boki paluszków zdarł. Oj płacz był i przerażenie. Krew się nie lała, bo to powierzchowna rana ale dość rozległa, większa niż 5zł. Polecieliśmy do domu obmyć mu, opatrzyć, no niestety zrobiły się grube strupy. Szybko mu się zagoiło, no na młodej skórce wspaniale się goi ale malutką bliznę ma do dziś, niektórzy by jej nie zauważyli ale ja wiem i zastanawiam się czy to już na zawsze będzie?
      Także mam uwagę - trzeba jakoś sensownie nauczyć te dzieci podnoszenia nóg, żeby sobie łapały równowagę ale nie podnosiły ich za wysoko (kolana pod brodę - coś w tym stylu to nie!), bo potem nie zdążą się nimi podeprzeć. No i właśnie pytanie - jak podnoszą nogi inne dzieci na laufradach?
      • aleksandra1357 Re: znów o rowerku biegowym - trudne początki? 24.03.11, 18:54
        daga_j napisała:
        No i właśnie pyt
        > anie - jak podnoszą nogi inne dzieci na laufradach?

        Mój podnosi dokładnie tyle, co trzeba, nie za wysoko. I nigdy za nim nie biegałam, żeby go łapać! Jak już pojechał, to się nie przewracał (ale najpierw przez pół roku chodził z laufradem między nogami i myślałam, że się nie nauczy).
        • daga_j Re: znów o rowerku biegowym - trudne początki? 25.03.11, 08:40
          Mój się uczył na osiedlowych uliczkach to miałam za nim nie biegać? A na jakieś boisko to mamy 15 minut spacerku, też tam bywaliśmy ale dojść trzeba, więc ja koło niego biegłam, by mi nie wjechał na środek ulicy. Zresztą rok temu miałam naukę synka na laufradzie oraz naukę 6 latki na rowerze bez bocznych kółek, więc musiałam być przy obojgu naraz smile Właśnie zastanawiam się jak to będzie za rok, czy syn przesiądzie się na jej rower 16 calowy, oby dorósł, i jego od razu bez bocznych kółek wsadzę, zobaczymy. Moje dzieci idą innym rytmem nauki, córka "tradycyjnie" najpierw trzykołowy rowerek a potem 4 kołowy i w wieku 6 lat dwukołowy. A syn inaczej, od razu dwa koła, najpierw bez pedałów, a za rok mam nadzieję z pedałami smile
    • mera73 Re: znów o rowerku biegowym - trudne początki? 24.03.11, 14:17
      To właśnie tak wyglądało u nas i u wielu znajomych dzieci. Synek dostał laufrad dość późno, jak miał ok. trzech lat. Wcześniej nie chciał jeździć na trójkołowym, bał się w ogóle wielu rzeczy i dopiero laufrad jakoś go "rozpędził". Po kilku dniach podjeżdżał trochę, po dwóch tygodniach jeździł całkiem swobodnie, z górki, po lesie itp., chodziliśmy na długie wycieczki. Rok później wciąż na nim jeździł, jak szaleniec. Potem odkręciliśmy pedały od zwykłego roweru na jakiś tydzień, żeby się przyzwyczaił. A potem założyliśmy pedały z powrotem i pojechał normalnie, bez etapu doczepianych kółek, bez wywracania się.
    • matylda07_2007 Re: znów o rowerku biegowym - trudne początki? 24.03.11, 18:22
      Moja 3,5 letnia córka laufrada ma od roku. I ma go w ... w nosie. Filmiki tez pokazywałam. Za to wczoraj śmigała na zwykłym z dokręcanymi kółkami.
    • slonko1335 Re: znów o rowerku biegowym - trudne początki? 24.03.11, 21:12
      > a może taki laufrad nei dla każdego dziecka jest odpowiedni?

      oczywiście, że tak się może zdarzyć, w końcu nie wszyscy dorośli jeżdżą na rowerach więc i dziecko nie musi lubić.
      Daj jej trochę czasu, niech próbuje choćby po te kilka metrów, bez naciskania i sugeruję znaleźć jakiś niewielki spadek terenu, łatwiej jest z górki.
      Mój też od razu entuzjazmem nie zapałał. Wynosiliśmy rowerek, przejeżdżął 5 metrów i stwierdzał że ma dosyć i chce do piasku, szlag mnie trafiał bo zakładanie kasku i ochraniaczy dłużej trwało niż jego jazda ale zaciskałam zęby. Za którymś razem już nie było to 5 metrów tylko 50, teraz już długodystansowiec aczkolwiek nie śmiga jeszcze zawodowowink Wczesniej jeździł na magicu, pedałować więc już umie-jak nauczy się trzymać równowagę to na wiosnę dostanie rower zwykły dwu kółkowy.
    • lejla81 Re: znów o rowerku biegowym - trudne początki? 24.03.11, 22:06
      U nas od razu był szał i wielka miłość. Żadne dziecko nawet nie mogło rowerka dotknąć. Mój syn tak się rozochocił, że zaliczył dość przykry upadek, który skończył się ukruszoną jedynką. Mam nadzieję, że teraz z nadejściem wiosny z rowerkiem się przeprosimy. Tylko oboje musimy bardziej uważać.
      • blaszany_dzwoneczek Re: znów o rowerku biegowym - trudne początki? 25.03.11, 07:03
        Potwierdzam - trzeba uważać, szczególnie na długich zjazdach, nawet łagodnych - dziecko na tym rowerku potrafi się tak rozpędzić, że robi się to niebezpieczne. Moja córka tak zaliczyła groźny upadek, na szczęście skonczyło się tylko szyciem brody, ale też niestety urazem i lękiem przed jazdą.
        • camel_3d Re: znów o rowerku biegowym - trudne początki? 25.03.11, 08:58
          zgadza sie

          moj maluch tez becnal... upadl lezal, ja pedze do niego bo mysleme,m ze cos sie stalo..a ten cymbal si esmiejesmile a czolo podrapane...

          mysle, ze wazne jest zeby nie robic z tych upadkow i potyczek tragedii, bo dziecko zacznie sie bac... a tak zauwazy, ze ok, stalo sie...ale mam anie robi cyrku..to znaczy ze ok, poboli i minie.
          • lejla81 Re: znów o rowerku biegowym - trudne początki? 25.03.11, 10:06
            Mój też raz tak bęcnął, że go kask uratował i skończyło się na śmiechu, chociaż wyglądało poważnie. Ale za drugim razem niestety było gorzej. Nie wiem czy kask trochę mu się zsunął, czy niedbale założyłam, w każdym razie uderzył ząbkami o beton sad Dzięki Bogu, jak mi powiedział dentysta, zęby mleczne są mocne i zazwyczaj przeżywają takie urazy. Ale krew i łzy się lały sad
            Ja mam po tym zdarzeniu takie wnioski - starannie trzeba zakładać kask i pilnować, żeby daszek kasku był dobrze nasunięty na czoło, nie pozwolić dziecku za wysoko podnosić nóg (mój synek właśnie tak zrobił i gdy stracił równowagę nie zdążył się oprzeć na nogach), zwracać nieustannie dziecku uwagę, że gdy jedzie na rowerze, to musi patrzeć przed siebie, a nie na boki, czy nawet do tyłu i to, co pisały już dziewczyny, uważać przy wszelkich spadkach nawet tych wyglądających łagodnie.
          • blaszany_dzwoneczek Re: znów o rowerku biegowym - trudne początki? 25.03.11, 17:05
            > mysle, ze wazne jest zeby nie robic z tych upadkow i potyczek tragedii, bo dzie
            > cko zacznie sie bac... a tak zauwazy, ze ok, stalo sie...ale mam anie robi cyrk
            > u..to znaczy ze ok, poboli i minie.

            Wiesz, cyrku nie robiliśmy, ale jak dziecko walnęło całym pędem w schody, rozwaliło sobie brodę tak, że skończyło na ostrym dyżurze i szyciu, podczas którego wyła ze strachu i trzeba ją było siłą trzymać, to niestety uraz został sad
            A ten wypadek wyglądał tak, że cieszę się, że na tej brodzie się skończyło. Mogło się skończyć o wiele gorzej. Więc dlatego uczulam, żeby pilnować dzieci na długich zjazdach, nawet łagodnych gdzie rowerek może niepostrzeżenie nabrać takiej prędkości, że nic nie zrobisz ani dziecko tym bardziej. I nie ufać zbytnio, że dziecko będzie zjeżdżało powoli, przyhamowując, nawet jeśli zawsze tak robi. Moja tak robiła i to był pierwszy raz kiedy nie przyhamowała nogami i straciła panowanie nad rowerkiem.
    • moni_ka30 Re: znów o rowerku biegowym - trudne początki? 25.03.11, 10:13

      > po jakim czase Wasze pociechy przekoanły się do tego roweru? skąd ona będzi ewi
      > edziała, ze moze puścić się w rajd, zamiast spacerować z rowerem pomiędzy nogam
      > i??

      Moj sie nigdy nie przekonal. Nauczyl asie na czterokolowym, lufrad lezy pod lozkiem. Ale ja kupilam drewniany i byl/jest bardzo ciezki, moze to bylo przyczyna.
    • param_param Re: znów o rowerku biegowym - trudne początki? 25.03.11, 21:46
      Daj jej czas, skoro mówisz, że lubi wszelki pojazdy (jeździki, rowerki) to jest szansa że i laufrada polubi. Pewni nie czuje się na nim pewnie i nie do końca rozumie do czego służy smile Z opisów dziewczyn już widać że każde dziecko inaczej reaguje.
      Mój synek dostał rowerek biegowy na drugie urodziny (ale od miesiąca mówiliśmy mu o rowerku i że dostanie go w prezencie), jeździ na nim tydzień i ja już biegam. Synek zachwycony, mama również. Siodełko w naszym rowerku jest ustawione na długość nóżki (a nie 1-2cm niżej, jak zalecają niektórzy dla maluchów), w związku z tym od razu zaczął siedzieć. Najpierw tylko chodził, teraz biega i pięknie balansuje. Mnie już chwilami prędkości przerażają, a co będize za kilka miesięcy??
      Nie zrażajcie się. Jeszcze będziesz sie zastanawiała "po co mi to było.. " po np 2 godzinnym biegowym spacerze z dzieckiem smile
    • aleosochozi Re: znów o rowerku biegowym - trudne początki? 25.03.11, 22:10
      2-3 miesiące sie na niego boczyl i obchodził szerokim lukiem. Po czym wsiadl i pooooojeeeechaaal...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka