Dodaj do ulubionych

Smakosz.....

28.03.11, 17:33
Małej leci 15 miesiąc. Od roczku je z nami na obiad to samo co my, tyle ze mięso np. jej gotuję (jeśli dla nas np. robie kotlety). Ze śniadaniami bywa różnie. Był czas kiedy gustowała w chlebie i szynce, potem szynka była be, a nastała era serka wiejskiego, potem to też było be itd... Problem w tym, ze ciężko oszacować co akurat jej spasuje, więc, żeby mieć pewność, ze na spacerze nie bedzie glodna najczęściej robie mannę z owocami.
Problem z obiadem. Nie wszystko jej smakuje. czasem jak jej cos nie spasuje- jedna rzecz w daniu, to nie chce juz zjeść do konca i koniec. Na szczęście nie pluje na odleglość tylko wszystko jej po prostu z buzi "wylatuje" ;o) a następnej porcji juz odmawia.
No i teraz pytanie, bo zaczynam sie gubić. Dlatego ze są dni kiedy zyje o kilku łyżkach manny...ale są też takie (kiedy chyba cos jej zasmakuje) ze zje bardzo duzo i ma apetyt (czasem jeszcze od męża z talerza wieczorem ;o)). Najpierw myślałam, że kłopoty z apetytem to wina soków, więc zaczęłam je mocno rozwadniać (wody nie chciała) a teraz to praktycznie woda zabarwiona sokiem. Teraz myslę, ze chyba po prostu trudno ustrzelić akurat co jej bedzie smakować. Sama już nie wiem czy traktowac ją jak starsze dziecko? Jak to jest u Was? Wciskacie potem cos jeszcze, staracie się żeby jednak obiad zjadła- nie teraz to potem, robicie kilka podejść, czy nie- jest pora obiadu, nie jesz to trudno, nie przejmujecie się- widocznie nie jest głodne, uzupełni jutro, albo dostanie później owoce... Sama już nie wiem, naprawdę... Wyluzować? Aha, dodam, że w okolicy roczku przez ponad miesiąc nie przybrała nic, ale też duzo się ruszała. Teraz nie problemu z wagą na ogół, ale jest bardzo drobna. Waży ok 9 kg.
Obserwuj wątek
    • olcia71 Re: Smakosz..... 28.03.11, 17:47
      Dodam jeszcze tylko,że ciągle karmię piersią. A mała jak je obiad ma swój talerzyk przed sobą i stara się jeść sama, ale jednak jem obok niej i "pomagam". Jak jej smakuje to zjada dużo. Jak nie to "podziubie" trochę.
    • lykaena Re: Smakosz..... 28.03.11, 19:17
      smile
      Mój 17miesięczny 95 cm i 10 kg drobiażdżek ma tak samo.
      Jednego dnia zjada talerz zupy niemal porównywalny z porcją jego taty.
      A następnego dnia obiadu niet.
      Bunt był na mięso, dziś mięso jest już fajne, ale bunt jest na czerwone warzywa i zupy, które jeszcze tydzień temu były najulubieńsze.
      Wg. mnie zatem to normalne, chyba testuje swoje smaki.
      • olcia71 Re: Smakosz..... 28.03.11, 19:50
        Uff to dobrze, przynajmniej wiem, ze nie jestem sama. Nie wiem czy kazde dziecko tak ma (bo to moje pierwsze ;o)) ale przynajmniej jeszcze któres tak- to dobrze. A nie martwiłaś się tym? tzn jak nie jadł to odpuszczałaś czy robiłaś drugie podejście? Bo jak próbowalam ze śniadaniem np- tzn nie spasowała jej jedna kaszka, potem następna aż wreszcie stanęło na kromce chleba, którą męczyła z godz (tzn dochodziła i pogryzała) to doszłam do wniosku, że nie ma sensu "celowanie" co jej akurat podejdzie, bo zazwyczaj jej grymaszenie dotyczy wszystkiego.. niemal. Moje martwienie wynika tylko stąd, że zanim skończyła rok pediatra polecała robić co najmniej 2 podejscia do obiadu np. bo zjadała małe porcje, ale teraz jest juz większa.
        Czasem sie zastanawiam czym ona żyje... Rano zje kilka łyzeczek manny, potem na spacerze kilka chrupek, czy herbatniki, potem moje mleko zanim przygotuje obiad. Obiad dopiero koło 15-16 (jakąś godzine po wypiciu mojego mleka) i zje zaledwie 3 małe widelczyki i odmawia jedzenia.... Wiem juz co jej smakuje, ale nie moge robić w kółko tego samego. A czasem jedna rzecz jej pasuje i zajada sie tym (np surowe warzywa) a nastepnego razu wszystko jej z buzi wylata ;o) I tak jej sie to mieni... Raz się zajada czymś innym razem jest be...
        A potem znów jest dzień kiedy zjada rano całą porcje kaszki, na spacerze przekąski, potem wcina ze smakiem cały swój obiad i część mojego, potem cos jeszcze, potem podjada obiad taty i wieczorem jeszcze całą porcje kaszki.. :o Ale u niej cała porcja to porcja +/- z 90ml mleka.. + 1/3 słoiczka owoców. Taka ma pojemność ;o)
        • lykaena Re: Smakosz..... 28.03.11, 20:02
          Niczym się nie martwiłam, umie wyrazić swoje potrzeby- na lodówkę lub szafkę z jedzeniem pokaże i powie :daj!- to mu dam.
          Nie zmuszam , pytam kilka razy czy chce?
          Jak konsekwentnie odmawia np. śniadania to odpuszczam, jak zgłodnieje sam woła.
          • olcia71 Re: Smakosz..... 28.03.11, 22:22
            No w sumie masz rację. Tyle, ze z komunikacją u mojej córci to jeszcze nie tak dobrze. Najlepiej jej wychodzi "ć", czyli pić. Sama raczej nie domaga sie jedzenia.. chyba ze cycusia. Ale rozpracujemy i to. Mój mąż tez twierdzi, że niepotrzebnie sie przejmuję, że z głodu na pewno nie umrze wink No ale wiadomo.... wink
    • lilly811 Re: Smakosz..... 28.03.11, 19:48
      I tak uważam, że masz szczęście, bo mój 15 miesięczniak jest znacznie bardziej wybredny. W zasadzie mógłby jeść głównie pieczywo- daję mu wszelkie rodzaje- pszenne, żytnie- ale już obkładu jakiegokolwiek nie chce sad dopiero od niedawna akceptuje masło ale też woli bez. Wszelki obkład wyciera we własne ubranie albo w podłogę smile. Czasami coś zje ode mnie albo taty- np zajadał się serkiem wiejskim bo widział jak je to tata- ja zadwolona następnego dnia chciałam mu też dać na śniadanko ale gdzie tam- on nawet nie otworzy ust, czsami ma odruch wymiotny mimo, że ledwo coś powącha...dlatego nasze żywienie jest dość monotonne sad był okres makaronu na słodko ale tylko ze słoiczka, bo zmiksowane owoce były blee. Ale ostatnio chce sam słoiczek bez makaronu...na obiad daję miks czyli indyk/kurczak+ ziemniaki /ryż/kasze+ brokuły/marchewka/kalafior+ pół słoiczka- wszystko zmieszane w papkę, choć nie miksuję tylko ugniatam widelcem a mięso drobno kroję- i obiad zjada z wielkim apetytem - najpierw ja mu daję potem jak pierwszy głód jest zaspokojony to je sam.

      Ja radzę wyluzować smile
      • olcia71 Re: Smakosz..... 28.03.11, 19:56
        To fajnie, ze mnie pocieszacie... Na ogół ona nie je źle, ale właśnie raz jest tak raz siak.. I tak jak u Ciebie Lilly- tylko ona z kolei potrafi mi zjeść wszystko co mam na chlebie. Raz była to szynka- przez jakis czas uwielbiala, az pewnego dnia stop i nie je do dziś. Analogicznie z łososiem. Serek wiejski z żurawina ;o) tez sprzata mi z kanapek i póki co sie jeszcze nie zniecheciła. A smieszne czasem jest to, ze ona ma w swoim talerzyku nieraz to samo co ja na talerzu ale swojego nie chce a pokazuje paluchem na moj talerz ;o) no to daje jej pojeść z mojego big_grin

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka