W sobote bylam na usg z moim malym (z Fundacji Ronalda McDonalda) i okazalo sie, ze oba jaderka ma w kanalach pachwinowych. Lekarz probowal je sprowadzic do workow, ale podobno sie nie dalo. Pytal czy jak sie kapie to mu schodza...no i raz ma a raz nie.... powiedzcie mi czy to znaczy, ze kwalifikuje sie do zabiegu operacyjnego? czy moze Wasi synowie tak mieli i sie jakos samo naprawilo? ew. czy da sie to jakos "naprawic" lekami? na sama mysl o operacji dostaje zawalu serca..... licze na cud "samonaprawy"