Nie chce wyjsc na Lipcowa, w sumie pierwszy tego typu watek zakladam... po czesci jednak zwiazany ze mna, a raczej bezposrdnio moim dzieckiem.
Otoz do przedszkoa mojego dziecka chodzi chlopczyk, z tego co widze to non stop chory-zaraza inne dzieci w tym mojego syna juz z 2 razy.
Nie raz panie dzwonly do rodzicow tamtego chlopca , ze dziecko ma 39 stopni goraczki okropny kaszel i katari i prosza o zabranie dziecka z przedszkola bo zaraza inne i meczy sie wyjatkowo.
Ostatnio mialam ,,okazje" spotkac martke z tym chlopcem na placu zabaw w parku. Maly kaszlal jak gruzlik-klasyk! Zapytalam delikatnie matki czy nie martwi ja ten kaszel itp. A ta opdalajac kolejnego papierosa na placu zabaw!!!!! Stwierdzila, ze: ,,z byle doegliwoscia nnie leci do pediatry, a wydawanie kasy na syropy to wyrzucanie pieniedzy w bloto". Po czym dodala, ze:,, robi malemu syropy z cebuli i swietnie mu pomagaja"! Znow delikatnie podpowiedzialam jej, ze moze to alergia bo maly chyba co 2 tygodnie meczy sie strasznie tym kaszlem itp. a te syropy z cebulki chyba srednio mu pomagaja... Stwierdzila, ze szkoda jej naprawde czasu i piniedzy na ,, nabijanie kabzy" firma farmaceutycznym...
Przyznam, ze bylam w szoku. Matka i dziecko raczej nie wygladaja na patologie ogolnopowszechna. Ale mamuska, kurzy fajki jedna za druga, wypala dziennie ok 11 zl, a szkoda jej pieniedzy na jeden syrop typu Flgamina dla dziecka za ok 10 zl?
Nie wiem, wg. mnie to jest nienormalne.
Bedne dziecko, przypadkowo zauwazylam tez ostatnio, ze dziecko-starsze od mojego raptemm o 7 miesiecy ma doslownie zjedzone zeby prze pruchnice!!!
Kiedys sadzilam, ze problem pruchnicy to przerysowana kwestia. Teraz widze, ze niestety tak nie jest