Dodaj do ulubionych

Nie chcemy, zeby wychodzily

02.11.11, 19:30
dzieci w przedszkolu, w ktorym pracuje. Rodzice polskich dzieci zapytali mnie dzis czy dzieci nadal beda wychodzic na zewnatrz. Bylam zaskoczona tym nadal, okazuje sie, ze chodzi o jesien i zima. Rodzice nie chca zeby wychodzily, bo dzieci przez to sa chore, tydzien, dwa w domu i tydzien w przedszkolu i tak wkolo. Przyznam, ze pierwszy raz spotkalam sie z czyms takim w realu, jak dotad czytalam o tym na tym forum. Odpowiedzialam, ze oczywiscie, beda wychodzic i to codziennie, wyjasnilam ze dzieci nie sa zmuszane, drzwi sa otwarte i moga bawic sie na zewnatrz lub wewnatrz wedle preferencji. Sa 4 osoby do opieki nad 22-24-osobowa grupa, czasem sa dwie wiecej, wszystkim dzieciom pomagamy sie ubrac gdy jest potrzeba (wciaz wiekszosc potrzebuje), dzieci maja do dyspozycji fajny plac zabaw, specjalna trase do jezdzenia hulajnogami, rowerami i jezdzikami, klocki drewaniane, kolejki, zjezdzalnie wozki, lalki, instrumenty muzyczne, zbiornik do zabawy woda, pilki itp. i wiekszosc woli bawic sie na zewnatrz, w srodku zazwyczaj jest 1-3. Przyznam, ze jestem zaskoczona i nie wiem o co chodzi, co infekcje wirusowe, lapane przez dzieci, ktore sa od dwoch miesiecy w przedszkolu maja wspolnego z wychodzeniem na dwor. W czym to szkodzi? Jak mozna nie chciec aby dzieci byly na swiezym powietrzu? Ktos wie?
Obserwuj wątek
    • paliwodaj Re: Nie chcemy, zeby wychodzily 02.11.11, 19:33
      nie , nie wiemy, a moze lepiej porozmawiac z tymi konkretnymi rodzicami, ewentualnie odeslac ich do dyrektora placowki na pogawedke
    • marzenka224 Re: Nie chcemy, zeby wychodzily 02.11.11, 19:44
      Ja to bym ich wysłała na pogawędkę ale nie do dyrektora tylko od pediatry żeby im powiedział czy dzieci chorują od wychodzenia na dwór! Przecież nikt ich na dwór nie weźmie jak leje deszcz czy jest -20.
      • najma78 Re: Nie chcemy, zeby wychodzily 02.11.11, 21:38
        Jak na razie to odeslalam ich do nauczycielki i niech ona sie ustosunkuje. Moze jesli nie zycza sobie aby ich dzieci nie wychodzily to niech im zabronia sami, w koncu dzieci wyjsc nie musza, moga zostac w sali.
    • mrowka777 Re: Nie chcemy, zeby wychodzily 02.11.11, 19:51
      a tu właśnie chodzi o pogodę. W przedszkolu mojej córki niejednokrotnie bywa tak, że jak jest ciepło i bezwietrznie, wówczas dzieci siedzą w sali, a np. przy ostrym wietrze i temperaturze ujemnej biegają po placu. Jestem jak najbardziej ZA wychodzeniem codziennym na powietrze, ale nie zapominajmy, że hartowanie dzieci nie polega na bieganiu po placu w skrajnych temperaturach!!! Przy czym Panie stoją skulone i opatulone, a dzieciaki równie grubo ubrane upocone i owiane.
      Troszkę zdrowego rozsądku.
      • mruwa9 Re: Nie chcemy, zeby wychodzily 02.11.11, 20:55
        mawia sie, z enie ma brzydkiej pogody, sa tylko nieodpowiednie ubrania.
        IMHO obyczaj codziennego spedzania czasu na dworze, niezaleznie od pogody i pory roku (no, moze przy skrajnych warunkach pogodowych, np. dzika ulewa z wichura, mozna negocjowac) powinien byc zapisany w regulaminie przedszkola, a rodzicom wystarczyloby stanowczo oswiadczyc, ze dzieci beda wychodzic, bo tego potrzebuja, natomiast obowiazkiem rodzicow jest wyposazyc dzieci w odziez na kazde warunki pogodowe. Tak naprawde nie trzeba wiele-nieprzemakalne spodnie+ kalosze, zima ocieplane spodnie lub kombinezon , a w tym dziecko moze po prostu przychodzic z domu, zapasowe rekawiczki, oraz w ogole zapasowa zmiana odziezy na wszelki (majtki, skarpetki, spodnie, bluza). Ale wtedy przedszkole musialoby przygotowac pralnie (lub suszarki) na odziez dzieci.
      • najma78 Re: Nie chcemy, zeby wychodzily 02.11.11, 21:42
        mrowka777 napisała:

        > a tu właśnie chodzi o pogodę. W przedszkolu mojej córki niejednokrotnie bywa ta
        > k, że jak jest ciepło i bezwietrznie, wówczas dzieci siedzą w sali, a np. przy
        > ostrym wietrze i temperaturze ujemnej biegają po placu. Jestem jak najbardziej
        > ZA wychodzeniem codziennym na powietrze, ale nie zapominajmy, że hartowanie dzi
        > eci nie polega na bieganiu po placu w skrajnych temperaturach!!! Przy czym Pani
        > e stoją skulone i opatulone, a dzieciaki równie grubo ubrane upocone i owiane.
        > Troszkę zdrowego rozsądku.

        U nas dzieci w zasadzie w kazda pogode wychodza, oprocz nawalnic, ale te to rzadkosc. Plac zabaw jest duzy, do tego czesciowo zadaszony wiec mozna spokojnie sie bawic chroniac sie przed deszczem lub sloncem a w dalszym ciagu byc na powietrzu. Skrajne temperatury to jakie? Na -20 raczej nie maszans, nawet na -15 a juz na pewno nie w dzien i nie dluzej niz kilka dni w roku. Zreszta, przy takiej temperaturze i sniegu i tak pewnie bysmy zamkneli.
      • zjawa1 Re: rowka777 02.11.11, 23:19
        Wiesz, w takiej sytuacji zadalabym Ci pytanie.... Skoro pogoda tak tragiczna, ze nie do wychodzenia z dzieckiem, to dlaczego z nim wyszlas i przyprowadzilas do przedszkola?
        Piszesz: ,,Panie opatulona"... Na Bog, przeciez Panie nie wyrzucaja dzieci na dwor, na golasa!
        Naprawde nie kumam klimnatu!
        Ja z malym wychodzilam nawet przy minus 14 stopniach. I zapewniam, ze po takim spacerze byl absolutnie zdrowy.
    • ola33333 Re: Nie chcemy, zeby wychodzily 02.11.11, 20:15
      ja jestem jak najbardziej za tym zeby dzieci wychodzily na dwor. A tym bardziej te co sa w przedszkolu do poznego popoludnia, bo niby kiedy maja na dwor wychodzic. O czwartej/piatej bedzie w zimie juz ciemno.
      Rodzicom nalezy zwrocic uwage tylko, ze dzieci maja miec ubrania odpowiednie do pogody, np. fajnie jesli maja spodnie ocieplane zdepononwane w przedszkolu..

      U nas tak jest + jeszcze kalosze nalezy zdeponowac w przedszkolu.
      • rulsanka Re: Nie chcemy, zeby wychodzily 02.11.11, 21:37
        Uważam, że jeśli ktoś uważa, że jego dziecko nie powinno wychodzić na dwór - powinien nie posyłać go do przedszkola w tym dniu/w ogóle. Dlaczego zdrowe dzieci mają się kisić w sali, bo grupka chorych je terroryzuje?
        Ja wychodzę z synem na dwór po przedszkolu, nawet jak jest ciemno. W mieście są latarnie, spacerujemy po bazarku i oglądamy warzywa, albo biegamy po placu zabaw. Ale tak czy inaczej w przedszkolu zawsze jest spacer, zgodnie z podstawą programową.
      • myelegans Re: Nie chcemy, zeby wychodzily 02.11.11, 21:41
        W przedszkolu syna dzieci wychodzily 2 razy dziennie, po zajeciach porannych przed lunchem, u po poludniu po podwieczorku. Najczesciej zabieralismy je prosto z placu zabaw, chyba, ze byla wyjatkowo paskudna pogoda, albo zabraklo ubran do przebrania po porannych harcach.

        Kazde dziecko zima mialo miec odpowiednie spodnie, buty, rekawiczki, kurtke na snieg i pluche. Fakt, w przedszkolu byly suszarki i dzieciom tez ubrania suszono. Ja mialam zainstalowane jedne spodnie narciarskie w przedszkolu na stale. Rekawiczek mamy zawsze kilka par, bo trudniej schna i latwo sie gubia.
        W przedszkolu bylo tez duzo rzeczy pozostawianych po zimie, dla "przyszlych pokolen" wiec jak ktos byl nieodpowiednio ubrany, to zawsze znalazly sie awaryjne ubrania.
        Jak dzieciaki byly na dworze to sale solidnie wietrzono.
        Nauczycielki chetnie zabieraly na dwor, bo lepiej po tym bylo wszystkim. W sali to po poludniu mlodziez kociokwiku dostawala bez wychodzenia.
        Rodzice dopominali sie o wychodzenie, zwlaszcza w zimie. Przebywanie w nagrzeanych, suchych pomieszczeniach TO powod czestych infekcji.
    • 1mzeta Wiesz co ? 02.11.11, 20:22
      Mieszkam w UK- wiesz po czym na kilometr poznam polskie dziecko- czapa wełniana na głowie w ciepły dzień albo opaska żeby broń boże uszek nie zawiało i poubierane na placu zabaw tak jak by miało na ławce siedzieć i nie ruszać się, a nie biegać i bawić się. Nie daj boże jak maluch chce się na jakiejś play grupie w wodzie rączkami potaplać- od razu pacyfikacja. A najlepsze to są już latem czapki bawełniane z nausznikami i pod szyją zawiązane- masakra. A latem noworodki i mniejsze niemowlęta gotowane w wózkach przy wysokich temperaturach- poubierane w bodziaki, kaftaniki i kocami poprzykrywane no i czapa na głowie obowiązkowo.

      Ja jak z moim jadę do Pl to ludzie pewnie mają mnie za niespełną rozumu i się na ulicy oglądają- dziecko mi nie choruje- katar jak ma to ze 2-3 dni i po sprawie.
      Kiedyś na lotnisku już w Pl dzieci w podobnym wieku do mojego latem- czapki z nausznikami, długie rękawy i spodnie, do tego grube skarpetki. Mój na letniaka tak jak i ja bo lato było, gołe stopy i bez czapki- ale miałam ubaw smile

      Chodzi o zabobony przekazywane z pokolenia na pokolenie i tyle. Tak się zastanawiam- zimą i późną jesienią to w ogóle z domu nie wychodzą -zajoba bym dostała chyba od takiego kiszenia się w domu.
      • pitu_finka Re: Wiesz co ? 02.11.11, 20:45
        Znowu...
        • 1mzeta Re: Wiesz co ? 03.11.11, 19:47
          Na prawdę dużo wniosłaś do tematu- dziękujemy.
          • pitu_finka Re: Wiesz co ? 03.11.11, 20:22
            A ile Ty wniosłaś, fiu fiu.

            Co do idei to się zgadzam, ale ile można o tym gadać.
            • 1mzeta Re: Wiesz co ? 03.11.11, 23:56
              A czy ja zaczęłam dyskusję na ten temat ?
              Myślałam, że to forum publiczne i można swoje zdanie/spostrzeżenia wyrazić.
      • najma78 Re: Wiesz co ? 02.11.11, 21:50
        1mzeta napisała:

        > Mieszkam w UK-

        rzecz sie dzieje w uk, przedszkole przy szkole
        • 1mzeta Re: Wiesz co ? 03.11.11, 19:46
          No wiem i to mnie najbardziej dziwi.
          Tubylcy żyją normalnie, a polskie dzieci jakby powymierać miały.......
      • lilly811 Re: Wiesz co ? 03.11.11, 13:16
        taaa bo w Polsce mieszkają same zacofane ćwoki nie to co w Londynie wink
    • slonko1335 Re: Nie chcemy, zeby wychodzily 02.11.11, 20:29
      Nie wiemy. U nas w przedszkolu sami polscy rodzice polskich dzieci i nie ma sprzeciwów odnośnie wychodzenia dzieci na dwór-ba nawet głosy były ostatnio, że mogłyby być na dworze dłużej. Są przynajmniej półtorej godziny dziennie.
      • klara-poisencja Re: Nie chcemy, zeby wychodzily 02.11.11, 20:51
        w bardzo polskim przedszkolu mojej polskiej córki polskie dzieci wychodzą na polskie podwórko codziennie.
    • bluea.nne Re: Nie chcemy, zeby wychodzily 02.11.11, 20:51
      niestety, wiele rodziców tak myśli...dla mnie to tez kosmos, wg mnie dzieci powinny być codziennie na dworze
      • najma78 Re: Nie chcemy, zeby wychodzily 02.11.11, 21:52
        Mamy na wyposazeniu ciepla odziez, kombinezony (gdyby ktos nie mial), kalosze, ogolnie odziez na przebranie, mamy suszarke.
    • mikams75 Re: Nie chcemy, zeby wychodzily 02.11.11, 22:04
      u nas wychodza codziennie niezaleznie od pogody, raz w tygodniu spedzaja caly dzien w lesie. Jak dla mnie na swiezym powietrzu jest mniejsza szansa na chorobe- jak jakies dziecko kicha czy kaszel to w zamknietym pomieszczeniu wirusy latwiej dopadaja inne dzieci niz na otwartej przestrzeni.
      Rodzice maja obowiazek wyposazyc dzieci w odpowiednie ciuchy. U nas przedszkole tez ma na stanie duzo wlasnych ciuchow i pozycza jak jest potrzeba. A opiekunki przedszkolne maja obowiazek dopilnowac ubierania sie dzieci.

      Wyjscia sa dostosowane do pogody np. jak wieje i leje to nie wypuszczaja ot tak do ogrodka tylko robia wedrowke po okolicy.
    • aleksandra1357 Re: Nie chcemy, zeby wychodzily 02.11.11, 22:05
      Jacyś dziwni ci rodzice. Wszyscy tu w Polsce ubolewamy i włosy z głowy drzemy, że dzieci w publicznych przedszkolach nie wychodzą na dwór od listopada do kwietnia, przynajmniej 3-latki.
      • najma78 Re: Nie chcemy, zeby wychodzily 02.11.11, 22:14
        aleksandra1357 napisała:

        > Jacyś dziwni ci rodzice. Wszyscy tu w Polsce ubolewamy i włosy z głowy drzemy,
        > że dzieci w publicznych przedszkolach nie wychodzą na dwór od listopada do kwie
        > tnia, przynajmniej 3-latki.


        No wlasnie, nie rozumiem tego, ale to tez przedstawiciele polskich rodzicow. Dzieci maja naprawde fajne warunki, ubrane wychodza kompletnie w to co rodzice ich wyposaza, a jesli trzeba dostaja przedszkolne, choc zdarza sie to gdy cos sie zmoczy lub zabrudzi.
    • budzik11 Re: Nie chcemy, zeby wychodzily 02.11.11, 22:31
      Ja nie wiem, moje dzieci chodzą właśnie do takiego przedszkola, w którym dzieci nie sa wyprowadzane na zewnątrz od września (czy października) do maja. Po 3 latach już mi się nie chce awanturować, prosić, żalić. Moje dzieci i tak mają dużo ruchu na świezym powietrzu, ale żal mi tych dzieciaków, które mają tyle ruchu na dworze w ciągu dnia, co z drzwi domu/przedszkola do samochodu.
      • zjawa1 To ciekawe, bo ja walcze! 02.11.11, 23:13
        Zrobilam kolejna, doslownie awanture, kiedy uslyszalam, ze dzieci siedza kolejny tydzien w przedszkolu, bez spacerow....
        wiesz co uslyszlam od nauczycielki przedszkolnej?????????
        .,,Ze dzieci nie wychodza na dwor, bo warunki byly niesprzyjajace"!!!!!!!!!!!
        W ramach sprostowania dodam, ze na dworze bylo ok 8 stopni na plusie, zero wuiatrow, deszczow itp.
        Wiec, kiedy zapytalam :,, jakie warunki sa sprzyjajace", uyslyszalam w odwecie, ze:,, Sa dzieci tuz po chorovbach, w trakcie terapii antybiotykowej i ze rodzice nie zycza sobie, zeby ich dzieci wychodzily".
        wtedy wybuchlam na maksa. Poinformowalam Pania, ze :,, przedszkole to, nie oddzial zakazny i nie jest tez, osrodkiem rekonwalescencji ani zadnym sanatorium".
        Jesli jakies dziecko nie nadaje sie do ,,wychodzenia na dwor", to powinno zostac w domu i mam gdzies, co te osoby wspomniane o tym mysla.
        Efekt: jak na razie, od tego czasu dzieci wychodza codziennie na dwor.
    • 18_lipcowa1 Re: Nie chcemy, zeby wychodzily 03.11.11, 06:54
      no chyba wiesz dlaczego tak jest?
      zdradliwy listopad i katarki gotowe
    • saguaro70 Re: Nie chcemy, zeby wychodzily 03.11.11, 07:31
      Polscy odzice są pod tym wzgledem ciemni jak tabaka w rogu.Byle wiaterek i od razu czapki, szaliki, kozaki.Tylko ciekawe w co ubiora zimą. W tej chwili jest 9 stopni na plusie. Nie wiem jak u Ciebie, ale u mnie jest ciepło. Nie wyobrażam sobie siedzenia w domu z dzieckiem które w tej chwili do przedszkola nie chodzi. Ale nie chodzi dlatego, że dzieciaki są tam chore. Moja córka jest właśnie po infekcji, i na dworze jest 3 godziny dziennie.
      Chorowało dużo. I wiesz co uzdrowiło? Kapielw zimnym Bałtyku, w połowie wrzesnia ubiegłego roku. Córa choruje, ale nie miesiącami. Infekcja się konczy szybko.
      Przestawiliśmy na zimny chów i jest lepiej.
      Niektórym rodzicom nie wytlumaczysz, choćbyś się skichała.
      Pozdrawia cieplutko smilesmile
    • mw144 Re: Nie chcemy, zeby wychodzily 03.11.11, 07:45
      Nie wiem o co chodzi, zobobony jakieś pewnie. Ja z tych wyrodnych, których dzieci biegają po ogrodzie nawet przy -10 st i śniegu, sąsiedzi wyglądają przez okna i współczują. Jeden mi nawet zwrócił uwagę, że to się do opieki społecznej nadaje, że dzieciak tak biega po deszczu w krótkich gaciach (było upalne letnie popołudnie i lekki ciepły deszczyk).
    • lilly_about Re: Nie chcemy, zeby wychodzily 03.11.11, 08:50
      Powiem tak: w życiu nie oddałabym dziecka do przedszkola, w którym nie chodzi się codziennie na spacery. Oczywiście pomijam ekstremalne sytuacje, jak ulewny deszcz, czy zawierucha śnieżna.
      • elan-o100 Re: Nie chcemy, zeby wychodzily 03.11.11, 09:05
        oczywiście, ze zdarzaja się tacy rodzice. Sama mialam taka pogawedke z jedna mama w zeszlym roku, gdy okazalo sie, ze panie niezbyt chetnie wychodza bo im sie po prostu nie chce! Owa mama na moje oburzenie, ze dzieci znowu nie byly na spacerze opowiedziala: Moze to i lepiej bo tak zimno....
        po prostu rece mi opadly...
        W tym roku mam ten sam problem, czyli musze ciagle zagadywac panie czy byli na dworze, a jesli nie, to dlaczego?
        I jestem czasem naprawde o krok od zrobienia awantury.
    • leneczkaz Re: Nie chcemy, zeby wychodzily 03.11.11, 09:04
      U nas- Polska, Podlasie, p-kole prywatne. Wysyłałam męża kilka razy, żeby powiedział, że chcemy żeby nasz syn wychodził na dwór.. Mąż burczał, że po co takie głupoty gadać, że jak wyjdą to wyjdą..

      Otóż nie. Po moich namowach zagadał z panią dyr. i się okazało, że dzieci coraz rzadziej wychodzą, BO RODZICE PROSZĄ ŻEBY NIE WYCHODZILI. No i nasz syn wychodzi teraz z 4-5-latkami, bo MY CHCEMY, ŻEBY WYCHODZIŁ. Czasami wychodzi 3-4 3-latków.

      Dla mnie niepojęte, ale byłam świadkiem scenki.
      Przychodzę po Maksa, jakaś mama chłopca z jego grupy ubiera go.. Pytam Maksa czy byli na podwórku. Maks mówi, że tak, ja się śmieję z zielonych kolan, że widać, że się dobrze bawił. Obok matka z przerażeniem, JAK TO H. .. byłeś na podwórku!!?????? H. milczy, więc wytłumaczyłam, że nie koniecznie bo Maks wychodzi z różnymi grupami. Ulga w oczach matki- bezcenna, bo H. ma troszkę kaszlu (dodam, że cała grupa kaszlała tak samo łącznie z moim..).
      No i co tu dodać? Nie zwalczysz zabobonów...
      • sonrisa06 Re: Nie chcemy, zeby wychodzily 03.11.11, 10:38
        Ja Wam powiem dlaczego rodzice nie chcą żeby dzieci wychodziły.
        To wygląda tak: rano, przed wyjściem dziecko ubiera się w kurtkę, czapkę, szalik na buzie, żeby się zimnego nie nawdychało, rękawiczki. Z takim opatulonym dzieckiem biegnie się do samochodu, który stoi pod samym domem, żeby nie za daleko trzeba było iść z dzieckiem, bo owieje, bo zimnego powietrza się nawdycha. Samochód jest oczywiście wczesniej nagrzany, żeby dziecko do zimnego nie wsiadało i żeby w ogóle nie zauważyło, że wyszło z domu big_grin
        Następnie podjeżdża się pod samiusieńkie drzwi przedszkola i z opatulonym dzieckiem biegnie szybko (ale nie za szybko, żeby się nie spociło i nie nawdychało powietrza) do drzwi przedszkola.
        I co myślicie, że jak rodzic się tak namęczy rano i tak mu się uda, że dziecko w ogóle tego dworu nie poczuje, to pani ma wszystko zepsuć i na spacer wyprowadzić? Cały wysiłek zmarnować? No niepoważne jesteście chyba!? big_grin
        • chealsyka27 Re: Nie chcemy, zeby wychodzily 03.11.11, 16:21
          dobre big_grin
    • lilly811 Re: Nie chcemy, zeby wychodzily 03.11.11, 13:14
      Nie wiem czemu ale jakoś nie wydaje mi się aby choroby brały się z biegania po dworze...ja jak najbardziej chcę aby moje dziecko bawiło się na dworze jak najdłużej- czy będzie śnieg czy nie- dziwi mnie takie podejście- jesli się będzie dziecko trzymać pod takiem kloszem to będzie nieszczęśliwe i też od razu ledwo co wyjdzie to coś złapie bo organizm nie będzie przyzwyczajony do zmian temperatur
    • tygrysiatko1 Re: Nie chcemy, zeby wychodzily 03.11.11, 17:40
      to Ty nie wiesz, że tlen zabija??!!
      z mojego zawodowego podwórka - spróbuj namówić pacjentki oddziału położniczego na otwarcie okien i wywietrzenie sali, niezależnie od pory roku... bo dzieci się rozchorują... lepiej, żeby się kisiły w smrodzi i zaduchu...
      • mariela1987 Re: Nie chcemy, zeby wychodzily 03.11.11, 19:06
        ja wychodzę codziennie. Od poczatku roku nie byłam może ze 2-3 razy bo padało czy tam mocno wiało. Widzę juz niektórych rodziców wzrok,że wychodzę i jestem pewna że ktos na pewno to skomentuje.

        Nie mam zamiaru nie wychodzic ponieważ:
        1. mam taki obowiązek - 1/5 czasu z 5 godzin dzieci mają spędzac na powietrzu ( Podstawa Programowa)
        2. dzieci po tym jak się przejdą czy pobiegają po prostu lepiej się czują, poruszają się a nie siedza zapuszkowane w salach

        Jeżeli dzieci chorują, bo sa za letnio ubrane to jest to wina rodzicow. U mnie jest kilkoro dzieci, które przyszlo dzisiaj bez czapki i rekawiczek. Nie zawsze udaje mi się coś zorganizowac żeby te dzieci ,,zabezpieczyć" ( uwazam,że wyjście bez czapki i rekawiczek to juz przesada...)

        aha z moich obserwacji. Choruja zwykle dzieci ktore podjeżdzaja opatulone samochodem pod same drzwi przedszkola..
        • mrowka777 Re: Nie chcemy, zeby wychodzily 03.11.11, 19:09
          Myślę, że to, że nie byłaś z dziećmi na dworze z powodu deszczu zaraz zostanie skrytykowane przez nasze forumowiczki..., tu są same bohaterki!!!
        • bluea.nne Re: Nie chcemy, zeby wychodzily 03.11.11, 20:42
          a jeżeli dziecku jest za ciepło w rękawiczkach i czapce? są takie dzieci, naprawdęsmile
      • mikams75 Re: Nie chcemy, zeby wychodzily 03.11.11, 21:08
        ja znowu pamietam z polozniczego, ze na czas wietrzenia pielegniarki nas wyganialy z dziecmi z pokoju. Spokojnie dalo sie pare razy dziennie wywietrzyc.
        • tygrysiatko1 Re: Nie chcemy, zeby wychodzily 03.11.11, 22:13
          to ja wprowadzam terror i otwieram okna z pacjentkami w środku... jak chcą wyjść to ok, jak nie to nie.. ale sala ma być wywietrzona... a latem okno otwarte na stałe..
    • mrowka777 do zjawa1 03.11.11, 19:06
      Oczywiście na tym forum same mamuski, które same lub tez z dziećmi biegaja przy -15 stopniach i wietrze 70 km/h...

      Wychodzę z domu z tego samego powodu co Ty, ale to nie oznacza, że w tak skrajnych warunkach mam biegać po dworze 1,5 godziny.

      Codziennie idziemy na pieszo i tak samo wracamy z przedszkola.
      Jeśli chodzi o ubieranie, to dziecko zawsze jest lżej ubrane ode mnie, natomiast panie maja w d.... co ma na siebie założyć, najlepiej wszystko co na wieszaku, choćby kompletnie strój nie pasował do pogody panujacej na zewnątrz. Więc zbyt duza różnorodność urań w szatni też nie jest wskazana, najlepiej mieć pogodynkę w głowie, ale przecież to niemożliwe...

      A spacery w przedszkolu to ŚWIĘTO, dzieci nigdzie poza tern przedszkola nie wychodzą, chyba że raz na dwa miesiące do teatru.
      Więc nie porównujmy spaceru przy -14 stopniach po lasku czy jak ktoś napisał śmieszniej po bazarku do odlotowych zabaw naszych dzieciaków na placu w przedszkolu !!! (To zadaszenie nad placem w jednym z wątków, akurat nie pasuje do całości dyskusji, bo tu własnie chodzi o brak takich warunków...)

      Reasumując: ja jestem ZA wychodzeniem, ale ze zdrowym rozsądkiem!!!
      • memphis90 Re: do zjawa1 03.11.11, 21:21
        Bez przesady, ujemna temperatura to nie żadne skrajne warunki pogodowe- szczególnie, że w PL jest to raczej -5 stopni, a nie -25. Skoro dzieci biegaja zapocone, to znaczy, że jest ciepło. Ja wychodzilam na spacery do max. -22 stopni (no, jeden raz, zanim do mnie dotarło, że jest aż tak zimno byłam już z 2km od domu. dzieci w wózku nie zmarzły), przy wspominanych minus 14 pchałam po śniegu 30kg wózek i nigdy sie nie spociłam. Ale też nigdy nie zachorowałam. Nie wiem jaki to problem ubrać dziecko na cebulkę albo sprawdzić prognozy pogody?
        • hugo43 Re: do zjawa1 03.11.11, 22:02
          w naszym przedszkolu dzieci wychodza codziennie na godzine przed obiadem,jak jest pozniej to nie wiem,bo odbieram synka o 13.wiem od sasiadek,ze w innych przedszkolach nie jest to norma.jest przedszkole ulice dalej,gdzie od listopada do wiosny dzieci w ogole nie wychodza.w publicznym przedszkolu tez nie wychodza codziennie.u nas jest zasada,jak nie pada i nie jest zimniej jak -10c,to dzieci wychodza
          • zjawa1 Re: 03.11.11, 22:07
            No i tak powinno byc, zgodnie z ustawa ministerstwa edukacji. Minimum 1 godzina dziennie na dworze.
      • zjawa1 Re: mrowka777 03.11.11, 22:05
        Ale wiesz, problem polega na tym, ze Pani uznala iz temp 8 stopni na plusie plus slonce, to: ,,nie sprzyjajace warunki".
        Sama nie moglam uwierzyc w to, co uslyszalam.
        Po prostu lenistwo i tyle. Bo dzieciaki trzeba poubierac, wyjsc z nimi itp.
        • zjawa1 Re: mrowka777 03.11.11, 22:10
          Po prostu w Polsce rodzice uznaja, ze ,,kiszenie sie" z wirusami i bakteriami w sali jest zdrowsze niz dotlenienie organizmusmile
          Malo tego, mnie lekarze mowia, ze jesli dziecko jest nawet na antybolu, nie goraczkuje, nie zaraza to tym bardziej powinno czesto przebywac na powietrzu czyli wychodzic na spacery.
        • zjawa1 A jesli chodzi o tzw.przewianie i wiatry!!! 03.11.11, 22:17
          Nie ma czegos takiego jak potocznie uznawane ,,przewianie".
          Od tego nie dostaje sie np. zapalenia uszu.
          Wiem, co pisze. Nawet oparte empirycznym doswiadczeniem.
          Tzn. Moj synek miewa problemyb z uszami-tylko gdy chodzi do przedszkolasmile
          Pare miesiecy temu, mielismy okazje byc z nim w rejonie uznawanym za najbardziej wietrzny.
          Wiatry zimne wialy tam czestosc to ok 7 w sakli Buforta. Myslisz, ze przez 2 tygodnie kiedy kolwiek mial zakryte uszy? Nigdy. Wialo jak diabli, do tego stopnia, ze czasami ledwo stal na nogach, a uszy zdrowe jak nigdy. Nawet grama kataru itp.
    • moniq1979 Re: Nie chcemy, zeby wychodzily 04.11.11, 13:53
      A już myślałam, że ja jestem jakaś "chora", że co dzień po pracy ubieram młoda i idę z Nią na spacerek.....z uwagi na wiek nie chodzi jeszcze do przedszkola. Jak byłam na pierwszej wizycie u pediatry po porodzie to powiedziano mi," że z dzieckiem nie wychodzi sie na dwór kiedy jest nieodpowiednia pogoda (burza, itp) oraz kiedy rodzicom sie nie chce...ale to drugie to nie jest powód" wink
      Teraz wiem po waszych wpisach, że ze mną jest wszystko ok.
    • mrowka777 Re: Nie chcemy, zeby wychodzily 04.11.11, 21:15
      zjawa1- zgadzam się z Tobą w zasadzie w kazdym zdaniu, oprócz tego przewiania.
      Wiatr wg mnie i lekarzy wiatr jest najmniej sprzyjajacą pogodą dla zdrowia, zwłaszcza biegania. Jak się dzieciaki upocą i wiatr ich owieje- większość chora.

      memphis90- nie porównuj spaceru dzieci w wózku z przedszkolakami.... nawet przy -20 stopniach i zaspach śniegu......smile

      Ostatecznie- wychodzimy na spacery!!!! - i po co te dyskusje....smile
    • mantha Re: Nie chcemy, zeby wychodzily 04.11.11, 21:25
      To ja nie wiem co to za przedszkole, w naszym (panstwowe, W-wa) nie wyszly raz, przy czym mojej corki nie bylo z poltora tygodnia, wiec nie wiem jak bylo akurat w te konkretne dni. Opisujecie jakies dziwne sytuacje- u nas normalnie rodzice rozmawiajac z dziecmi pytaja sie czy byly na placu zabaw i nie dostaja histerii jak sie okazuje, ze tak.
      Co innego akcja z samochodami, rzeczywiscie dzieci na wlasnych nogach ida z 10 metrow w pelnym rynsztunku z i do samochodu. wiec tyle ich ile polataja po dworzu w przedszkolu.
      • mikams75 Re: Nie chcemy, zeby wychodzily 04.11.11, 22:51
        ja znam jednych rodzicow, ktorzy odprowadzaja i przyprowadzaja dziecko bez kurtki i w kapciach. Ida do samochodu oczywiscie. Dziecko ma w przedszkolu ubrania na spacery, ale im sie najwyrazniej nie chce bawic w to cale ubieranie i w domu i w przedszkolu. Jakbym miala samochod to tez bym tak robila.
        Dodam, ze to zlobko-przedszkole i robili tak samo jak mial roczek. Po prostu brali na rece i do samochodu szli naokolo budynku, wcale sie nie spieszac.
    • schere Re: Nie chcemy, zeby wychodzily 04.11.11, 21:50
      Ja bym tak nie wrzucała "polskich rodziców" do jednego worka. Ludzie są różni.
      W przedszkolu mojego dziecka z zasady wychodzą, ja jestem baaardzo za wychodzeniem. A jednak co roku zimą wisi kartka (mniej więcej): "proszę o odpowiedni ubiór dla dziecka, bo grupa nie wyjdzie na spacer". Jakaś odpowiedzialność zbiorowa smile.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka