Dodaj do ulubionych

karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!!

03.01.12, 21:48
Zaczynam mieć wrażenie, że karny jeżyk jest gorszy niż klaps. Żeby nie było- nie stosuję klapsów, ale... moje dziecko nie cierpi karnego jeża, potrafi pół godziny rozpaczać, zanim na niego usiądzie, robi się coraz bardziej przekorne, chce mnie ze złości szczypać... Wołą, żeby go przytulić, wziąć na rączki... Długa draka... To nie jest dręczenie dziecka? Dodam, że nie musimy z jeża korzystać często, ale jak już... to huczniesad
Obserwuj wątek
    • batutka Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 03.01.12, 21:53
      No cóż - metody pani Zawadzkiej nie zawsze są genialne.
      • joshima Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 04.01.12, 00:51
        Metody tej pani, w najlepszym przypadku mogą się sprawdzać jeśli chodzi o wyjątkowo zaniedbane kilkulatki.
    • rulsanka Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 03.01.12, 22:08
      To po co stosujesz, skoro widzisz, że dziecko to źle znosi?
      Bo w telewizji pokazali? wink
      Ja w domu nie stosuję praktycznie żadnych kar (kilka w życiu by się zebrało) i uważam, że jeżyki i stanie w kącie to nie metoda na wychowanie.
      Chyba, że w przedszkolu, bo tam panie mają większą grupę pod opieką i trzeba czasem sięgnąć po półśrodki w celu szybkiego uspokojenia delikwenta.
      • jerzozwierza Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 03.01.12, 22:15
        Acha czyli jakie metody mam stosować skoro mam w domu urodzonego lidera?smile
        Ps. Chyba, że w przedszkolu, bo tam panie mają większą grupę pod opieką i trzeba cz
        > asem sięgnąć po półśrodki w celu szybkiego uspokojenia delikwenta. - zapewniam Cię- jeżyk nie jest półśrodkiem szybko uspokajającym delikwenta, przeciwnie- wymaga duuuuużo czasu i cierpliwości
        • rulsanka Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 03.01.12, 22:40
          To jak masz urodzonego lidera, to nie tresuj go. Urodzony lider reaguje alergicznie na wszelkie próby tresury i manipulacji. Będziesz miała skutek odwrotny (wiem, co mówię - sprawdzone)
          Karny jeżyk wymaga czasu i cierpliwości w domu. Przedszkole to inny świat i własne dzieci zmieniają się nie do poznania.
    • jerzozwierza Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 03.01.12, 22:30
      Może mam nadwrażliwe dziecko i ta metoda jest dla niego koszmarem? A może jest rozpuszczony?smile Napiszcie dziewczyny, czy stosujecie tę metodę, czy działa i jakie macie zamienniki. Oczywiście pytanie kieruję do mam dzieci próbujących za wszelką cenę postawić na swoim, kiedy nie można mu na to pozwolić- nie do mam posłusznych aniołkówsmile
      • rulsanka Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 03.01.12, 22:44
        Chyba wszystkie dzieci chcą postawić na swoim? To normalne, typowe i potrzebne.
        Twoje dziecko ląduje na jeżyku za próbę postawienia na swoim? Biedactwo...
        Zamiast karać, spróbuj poszukać kompromisów. Zazwyczaj się da smile
        • jerzozwierza Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 03.01.12, 22:46
          Hej wyżywaj się na kim innym, szukam rady a nie cudzych frustracji.
          • rulsanka Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 03.01.12, 22:58
            Ja nie sfrustrowana, tylko przemądrzała smile
            Radę masz, szukaj kompromisów, jeżyk jest do ....
            Już się nie najeżaj jeżozwieżo smile
            W jakim wieku jest twe dziecię?
      • noemi29 Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 03.01.12, 23:12
        A w jakim wieku jest twoje dziecko?
        Moje ma 2 i 7 miesięcy. Ja nie stosuję karnego jeżyka. Kiedyś, kiedy jeszcze nie miałam dziecka, uwielbiałam D. Zawadzką. Potem zweryfikowałam swoje poglądy. Polecam książkę "Wyzwoleni rodzice, wyzwolone dzieci", tak jest rozdział o karach - one wcale nie działają.

      • joshima Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 04.01.12, 00:53
        jerzozwierza napisała:

        > Napiszcie dziewczyny, czy stosujecie tę metodę
        Nie, bo:
        1. Nóż mi się w kieszeni otwiera na samą myśl
        2. Uważam ją za nieskuteczna i szkodliwą

        > jakie macie zamienniki
        Ćwiczę siebie i córkę w sztuce negocjacji.
    • ojciec.karmiacy Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 03.01.12, 22:34
      hej, karny jeżyk jest do bani...
      poczytaj: dziecisawazne.pl/warunkowe-rodzicielstwo-nagrody-i-kary/

      poszukaj strony Dzikie dzieci, tam jest dużo o wychowaniu dzieci z szacunkiem. Wartosmile
      pozdrawiam, ojciec.karmiacy
      • jerzozwierza Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 03.01.12, 22:47
        Dzięki, ojcze. Uwielbiam Twojego blogasmile
        • ojciec.karmiacy Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 03.01.12, 22:51
          Dziękujęsmile Czerpię dużo od p. Agnieszki Stein i nawet jakoś współpracujemy wymieniając się czasem linkami na FB (zapraszam na fan page King Konga, tam daje dużo dialogów, których nie ma na blogusmile)

          Pozdrawiamsmile
          • jerzozwierza Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 04.01.12, 12:15
            Dziękuję, skorzystamsmile
    • minerwamcg Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 03.01.12, 23:18
      Słowo daję, jak czytam niektóre pomysły na wychowanie dzieci, mam wrażenie, że mniejszą szkodę zrobiłabym dziecku, gdybym mu po prostu przylała, niż stosując te wszystkie mądrości.
    • budzik11 Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 03.01.12, 23:37
      Nie stosuję karnego jeżyka. Polecam lekturę: www.dzikiedzieci.pl/index.php?strona=131
      lub to: www.dzikiedzieci.pl/index.php?strona=116
      lub jakąś fajna książkę o wychowaniu np. "Wychowanie bez porażek" czy "Jak mówić, by dzieci nas słuchały, jak słuchać, by dzieci do nas mówiły".
    • joshima Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 04.01.12, 00:50
      Po prostu jesteś kolejnym żywym przykładem, że karny jeżyk to pomyłka wychowawcze. Sama widzisz, że to nie działa tak jak byś chciała.
    • mikams75 Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 04.01.12, 08:12
      dla mnie katy/kezyki tez sa bez sensu, bo wowczas robi sie szarpanina z dzieckiem chcacym za wszelka cena nawiac a w rezultacie dziecko koncentruje sie na tym, ze nie chce jezyka/kata a zapomina za co ta kara i co zrobilo zle.
      • twitti Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 04.01.12, 08:47
        Ja sie przyznam ze zdarza mi sie postawic corke do kata, za bicie nas lub psa. Na poczatku rezultat byl bardzo dobry, bo corka na miesiac czy dluzej przestala nas bic. Teraz tez pomaga, ale ucieczka z tego kata jest beznadziejna.. Chetnie bym wykorzystala inne metody wychowawcze, ale nie wiem jakie. Jak wieczorem mnie kopie przy usypianiu, to wychodze z pokoju i zamykam drzwi. Tez pomaga, bo sie wycisza i uspokaja. Ale w dzien trudno tak zrobic. Chyba ze jak jestem np. w kuchni, to moge ja z tej kuchni wyprosic. Ale czy to lepsza forma kary niz kat?

        Jakie macie propozycje, gdy dziecko bije.. po przytrzymaniu raczek i komentarz rodzicow, ze nie mozna bic itd, corka oddaje jeszcze mocniej? I robi to dotad, az wyprowadza nas z rownowagi? Corka 2,3 lata..
        • maaga77 Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 04.01.12, 09:35
          U nas ta metoda w formie odsiedzenia 2-3 min na krześle zdała egzamin. Mam w domu hiperaktywnego Aspiego. Gdy wpadał w amok i zaczynał krzywdzić siostrę lub nas otrzymywał ostrzeżenie i jeśli nie przestał siadał na chwilę. Było to zawsze przy mnie lub przy mężu a nie w osobnym pomieszczeniu. Początki były straszne, odprowadzaliśmy go nieskończoną ilość razy, później wystarczało ostrzeżenie. Obecnie wyrósł z większości destrukcyjnych zachowań i mogliśmy "zapomnieć" o tej metodzie. Nie wieszałabym więc na niej "psów" tylko stosowała w sytuacjach gdy nie ma pola do kompromisu i negocjacji.
          • hanna26 Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 04.01.12, 09:59
            Troje dzieci w wieku 3, 6 i 8 lat. "Urodzone liderki" to najstarsza i najmłodsza. I tak:

            - Nie stosuję karnego jeżyka, uważam tę karę za wyjątkowo głupią.
            - Stosuję inne kary: szlaban na TV i Internet, szlaban na małe przyjemności typu lody, skrócenie wieczornego czytania do np. jednego rozdziału zamiast dwóch. Ta ostatnia kara to jedynie dla młodzieży, bo najstarsza oczywiście sama się obsługuje. Co nie znaczy, że nie lubi zasypiać przy słuchaniu, jak mama czyta młodszej dziatwie.
            - Inne kary, to kary finansowe i dotyczą one głównie najstarszej córki. Obcięcie tygodniówki, sfinansowanie przez nią ze swoich oszczędności np. szyby w babci mieszkaniu, którą to szybę stłukła przez własne nieposłuszeństwo.

            Stosuję także coś, co istnieje w KK dla dorosłych, czyli tzw. zawieszenie wykonalności kary na jakiś okres. Jeżeli wybryk się powtórzy, kara zostaje odwieszona i wykonana. smile
            W sumie nie stosuję kar zbyt często, bo każdą jedną pamiętają bardzo długo i zwykle wystarczy jedynie ostrzeżenie.
            • joshima Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 04.01.12, 12:52
              hanna26 napisała:

              > - Nie stosuję karnego jeżyka, uważam tę karę za wyjątkowo głupią.
              Te które wymieniłaś też uważam za wyjątkowo głupie. Szczególnie, że jest to typowy taryfikator niewynikający bezpośrednio z zachowania dziecka.

              > sfinansowanie przez nią ze swoich oszczędności np. szyby w babci
              > mieszkaniu, którą to szybę stłukła przez własne nieposłuszeństwo.
              Jedynie to rozumiem i widzę w tym sens.

              > W sumie nie stosuję kar zbyt często, bo każdą jedną pamiętają bardzo długo i zw
              > ykle wystarczy jedynie ostrzeżenie.
              A pamiętają tylko kary, czy pamiętają też, za co były?
              • ponponka1 Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 04.01.12, 15:11
                joshima napisała:
                > > W sumie nie stosuję kar zbyt często, bo każdą jedną pamiętają bardzo dług
                > o i zw
                > > ykle wystarczy jedynie ostrzeżenie.
                > A pamiętają tylko kary, czy pamiętają też, za co były?

                A moze hannie chodzi by pamietaly tylko kare?

                ps. Mnie najbardziej zaszkowalo ograniczanie wieczornego czytania jako kara......
                • joshima Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 04.01.12, 15:39
                  ponponka1 napisała:

                  > A moze hannie chodzi by pamietaly tylko kare?
                  To tym bardziej bez sensu.
                • silje78 Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 04.01.12, 18:49
                  "ps. Mnie najbardziej zaszkowalo ograniczanie wieczornego czytania jako kara..."
                  dlaczego? ja czytam córce w dzień, wieczorem tylko wtedy nie czytam kiedy naprawdę coś przeskorbie i to bezpośrednio przed samy spaniem. wtedy tylko kładę się z nią na kilka minut i wychodzę.
                  • joshima Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 04.01.12, 20:45
                    Dlaczego? Bo to trochę tak jak byś za kare nie dała dziecku jeść.
                    • canuck_eh Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 04.01.12, 21:29
                      Ty tak na powaznie ze stawianiem znaku rownosci miedzy jedzeniem i czytaniem?
                      Bo tu gdzie mieszkam jedzenie nie jest opodatkowane , natomiast ksiazki tak.Jedenie to podstawa i bez tego obejsc sie nie da, bez ksiazek mozesz.Niektorym trudno bo lubia czytac , ale jak musisz to nie masz wyjscia.Mojej corce najwieksza kare jaka mozna zaserwowac to wyniesc jej biblioteczke z pokoju.Biedna sie zaplaczewink
                      • joshima Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 04.01.12, 21:35
                        canuck_eh napisała:

                        > Ty tak na powaznie ze stawianiem znaku rownosci miedzy jedzeniem i czytaniem?
                        > Bo tu gdzie mieszkam jedzenie nie jest opodatkowane , natomiast ksiazki tak.
                        W dziwnym miejscu mieszkasz. A ja osobiście uważam, że czytanie dziecku należy się tak samo jak micha.
                        • canuck_eh Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 04.01.12, 21:50
                          Absolutnie nie w dziwnym miejscu. Nie wiem co dziwnego widzisz w opodatkowaniu ksiazek.Bo w Polsce to wszystko jak leci jest opodatkowane, nieprawdaz?
                        • silje78 Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 05.01.12, 08:05
                          "A ja osobiście uważam, że czytanie dziecku należy
                          > się tak samo jak micha."
                          przeczytałaś całość czy tylko jedno zdanie? czytam też córce w dzień. ja pójdzie spać bez czytania to dramatu nie będzie, zwłaszcza, ze wtedy z nią leżę. córka czasami woli dłużej wieczorem posiedzieć, pobawić się czy pokąpać i rezygnuje z czytania, sama o tym mówi.
                          • ponponka1 Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 06.01.12, 13:22
                            Czytamy, czytamy, ze karasz dzieci ograniczaniem czytania wieczornego. Jaki masz w tym cel?
                          • ponponka1 czytamy: 06.01.12, 13:29
                            hanna26 04.01.12, 09:59 Odpowiedz Troje dzieci w wieku 3, 6 i 8 lat. "Urodzone liderki" to najstarsza i najmłodsza. I tak:

                            - Stosuję inne kary: szlaban na małe przyjemności typu skrócenie wieczornego czytania do np. jednego rozdziału zamiast dwóch.


                            ????

                            silje78 napisała:

                            czytam też córce w dzień. ja pójdzi
                            > e spać bez czytania to dramatu nie będzie,

                            Nie bedzie, ale jaki to ma sens - karanie po czasie? I to odmowa czytania?

                            zwłaszcza, ze wtedy z nią leżę. córk
                            > a czasami woli dłużej wieczorem posiedzieć, pobawić się czy pokąpać i rezygnuje
                            > z czytania, sama o tym mówi.

                            To ze corka sama woli, to co innego niz twoja odmowa czytania kilku rozdzialow jako kara za cos, o czym dziecko na pewno zapomnialo, a jak przypomnisz to nie bedzie kojarzylo .....

                            Dlatego mnie to szokuje. Nie rozumialabym tez kary - ograniczenia np. slodyczy, chociaz tu akurat kara bylaby tak naprawde nagroda wink

                            Przyznam sie, ze tylko raz odmowilam mojej malej czytania jak o to prosila - mialam taki bol gardla, ze nie bylam w stanie. Ale robic to celowo?
                • canuck_eh Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 04.01.12, 19:21
                  Mnie nie - byl czas ze kiedys za notoryczny balagan w pokoju u corki zapowiedzialam jej ze jak tego nie sprzatnie to jak wroci ze szkoly to ksiazek na polce nie znajdzie.Podzialalo jak nicsmile
              • hanna26 Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 04.01.12, 23:15
                > Te które wymieniłaś też uważam za wyjątkowo głupie. Szczególnie, że jest to typ
                > owy taryfikator niewynikający bezpośrednio z zachowania dziecka.

                Cóż, twoja sprawa. Odcięcie od przyjemności jest u nas naturalną konsekwencją sprawienia mamie nieprzyjemności.

                > A pamiętają tylko kary, czy pamiętają też, za co były?

                Pamiętają przewinienia, ale, jak mi wyjaśniają, bywa, że nie potrafią się powstrzymać. Cóż, rozumiem je. Też czasami nie potrafię się powstrzymać przed różnymi głupotami.
                • joshima Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 05.01.12, 08:06
                  hanna26 napisała:

                  > Cóż, twoja sprawa. Odcięcie od przyjemności jest u nas naturalną konsekwencją s
                  > prawienia mamie nieprzyjemności.
                  A ja to widze w kategorii zemsty smile


                  > Pamiętają przewinienia, ale, jak mi wyjaśniają, bywa, że nie potrafią się powst
                  > rzymać. Cóż, rozumiem je. Też czasami nie potrafię się powstrzymać przed różnym
                  > i głupotami.
                  Też się za to każesz?
                  • canuck_eh Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 05.01.12, 16:16
                    joshima, ty masz jakies problemy?
                    Jaka zemsta? Kobieta nie ma nic innego do roboty tylko knuje wieczorem jak dzieciaki ida spac co im zaserwowac jak np rozleja mleko.Dowale im to i to - popamietaja i im sie odechce.Sprawi jej to dzika radosc.Uziemienie dzieciaka i ukaranie szlabanem na to czy tamto, nawet podniesienie glosu na pocieche ie jest czyms radosnym dla rrodzica.Nawtykanie tez nie.Rozmowa umoralniajaca potrzebna i konieczna.Dzieciak zrobil nam przykrosc, trzeba mu wytlumaczyc co zle zrobil, pokazac i wytlumaczyc ze tak sie nie robi bo w przyszlosci moga byc takie i takie konsekwencje postepowania.uzmyslowic dziecku ze jest nam przykro.NIe zawsze trzeba karac szlabanem, dziecko zdaje sobie sprawe ze zrobilo przykrosc rodzicowi i wydaje mi sie ze to wystarczajaca w jakims sesie kara dla niego.Ale sa sytuacje ze jednak trzeba ograniczyc wolnosc dziecku i nie ma wychodzenia do kolezanki, nnie ma tv czy nie ma wyjscia zaplanowanego do kina, trudno.
                    Jezeli ty to widzisz jako zemste to ewidentnie masz jakies problemy albo szukasz tutaj zwadywink
                    • joshima Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 05.01.12, 16:20
                      canuck_eh napisała:

                      > Jezeli ty to widzisz jako zemste to ewidentnie masz jakies problemy albo szukas
                      > z tutaj zwadywink
                      Na razie to widzę, że Ty masz jakiś problem ze mną... Trudno muszisz sobie jakoś z tym poradzić EOT.
                      • canuck_eh Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 05.01.12, 20:50
                        Pokaz mi w ktorym miejscu mam problem z Toba?Ja sie nie zgadzam z twoimi pogladami i mam do tego prawo.Mozemy wymieniac sie swoimi doswiadczeniami, ale nie staraj sie prosze wciskac komus swoich metod jako jedynie slusznych, bo juz kilka osob ci tlumaczy ze moze w twoim wypadku sa skuteczne , ale w innych nie beda.Nie staraj sie kreowac na taka co to pozjadala wszystkie rozumy bo wylania sie obraz osoby bardzo nieprzyjemnej, a mam wrazenie ze raczej taka nie jestes.
                  • hanna26 Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 05.01.12, 23:20
                    > A ja to widze w kategorii zemsty smile

                    Chyba oceniasz mnie swoją miarą. Współczuję, jeżeli sama odczuwasz potrzebę zemsty nad swoimi dziećmi. Moje nie są aż takimi potworami, żebym potrzebowała się na nich mścić. smile
                    Nawiasem mówiąc, gdybym odczuwała taką potrzebę, pozwoliłabym, żeby najmłodsze pacholę samo wyjmowało kawałki szkła ze stłuczonej przez siebie szyby. Myślę, że jakby pocięło sobie elegancko paluszki, popamiętałoby baaardzo długo krwawą konsekwencję swego czynu. No i zemsta mamusi byłaby słodka.

                    > Też się za to każesz?

                    Nie, ale robi to czasami mój szef. smile
                    • ponponka1 Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 06.01.12, 13:36
                      hanna26 napisała:

                      > > A ja to widze w kategorii zemsty smile
                      >
                      > Nawiasem mówiąc, gdybym odczuwała taką potrzebę, pozwoliłabym, żeby najmłodsze
                      > pacholę samo wyjmowało kawałki szkła ze stłuczonej przez siebie szyby. Myślę, ż
                      > e jakby pocięło sobie elegancko paluszki, popamiętałoby baaardzo długo krwawą k
                      > onsekwencję swego czynu. No i zemsta mamusi byłaby słodka.

                      nie rouzmiesz i zaczynasz dorabiac ...... jak na razie idzie ci to krwawo.....i tylko tyle. Odbieranie przyjemnosci jest zemsta. Nawet jak temu zaprzeczysz.
                      >
                      > > Też się za to każesz?
                      >
                      > Nie, ale robi to czasami mój szef. smile


                      Odbierajac ci czesc pensji? Czy firmowy samochod/komputer/telefon, ktorym musisz pracowac ?
                      • hanna26 Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 06.01.12, 21:58
                        > Odbieranie przyjemnosci jest zemsta. Nawet jak temu zaprzeczysz.

                        Skoro jedyny argument, który jesteś w stanie mi zapodać to: "Ale tak jest i koniec, nawet jak temu zaprzeczysz" - to dyskusja z Tobą nie ma wielkiego sensu.

                        > Odbierajac ci czesc pensji? Czy firmowy samochod/komputer/telefon, ktorym musis
                        > z pracowac ?

                        To już zupełnie inny temat, ale skoro jesteś ciekawa...
                        - Np. płacąc mniej pieniędzy za opowiadanie, które zostało napisane później, niż stało jak byk w umowie. Niestety, ciekawość siedzenia na forum internetowym i czytania głupot wypisywanych przez niektóre emamy czasami przeważa nad zdrowym rozsądkiem, który każe zabrać się do roboty .
                        • ponponka1 Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 09.01.12, 15:13
                          hanna26 napisała:
                          > To już zupełnie inny temat, ale skoro jesteś ciekawa...
                          > - Np. płacąc mniej pieniędzy za opowiadanie, które zostało napisane później, ni
                          > ż stało jak byk w umowie.


                          No popatrz - podpisalas umowe i "zapomnialas" wink
                          A tak na powaznie - to dwulatek na takie umowy (za sypanie piaskiem po dzieciach - szlaban na wyjsica do piaskownicy) jest za maly. Poczytaj sobie zamiast forum "Psychologie rozwojowa"..... czytanie rozwija smile
                          • hanna26 Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 09.01.12, 23:47
                            > No popatrz - podpisalas umowe i "zapomnialas" wink


                            Nie zapomniałam. Zlekceważyłam ją, mimo napomnień ze strony szefa, uwiedziona ciekawszymi zajęciami. smile

                            A tak na powaznie - to dwulatek na takie umowy (za sypanie piaskiem po dzieciac
                            > h - szlaban na wyjsica do piaskownicy) jest za maly.

                            Tak na poważnie, to chyba coś Ci się pomyliło.
                            1. Nie mam dwulatka w domu.
                            2. Żadna z moich córek nie sypała nigdy celowo piaskiem po dzieciach.
                            3. Nie stosuję szlabanu na piaskownicę, bo musiałabym wkroczyć w tym celu do przedszkola, a poza tym kara byłaby zbyt odsunięta w czasie.
                            • ponponka1 Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 10.01.12, 14:29
                              hanna26 napisała:

                              > > No popatrz - podpisalas umowe i "zapomnialas" wink
                              >
                              >
                              > Nie zapomniałam. Zlekceważyłam ją, mimo napomnień ze strony szefa, uwiedziona c
                              > iekawszymi zajęciami. smile

                              Napisalam w cudzyslowie, wiec wiem ze ponaglenia byly tylko cos stanelo na drodze.
                              >
                              > A tak na powaznie - to dwulatek na takie umowy (za sypanie piaskiem po dzieciac
                              > > h - szlaban na wyjsica do piaskownicy) jest za maly.
                              >
                              > Tak na poważnie, to chyba coś Ci się pomyliło.
                              > 1. Nie mam dwulatka w domu.

                              A ja mam (no prawei trzylatke) wiec jestem na topie z tematem i powiem ci w sekrecie ze zadnae dziecko jedno czy dqwuletnie nie sypie sepcjalnie. Jak znasz takie to jaki masz dowod, ze to bylo specjalnie?

                              > 2. Żadna z moich córek nie sypała nigdy celowo piaskiem po dzieciach.
                              Moja tez nie, ale zdarzalo sie ze byla to jej forma zabawy.....no i sama tez przychodzila z przedszkola z piaskiem w glowie. Watpie, ze ktos ja posypal sepcjalnie. Po prostu w trakcie zabway....


                              > 3. Nie stosuję szlabanu na piaskownicę, bo musiałabym wkroczyć w tym celu do pr
                              > zedszkola, a poza tym kara byłaby zbyt odsunięta w czasie.

                              No i wlsanie o tym jest mowa w tym watku - o bezsensownosci karania po czasie. Czymklowiek. I Jak widze, w tym punkcie sie zgadzamy smile
                • ponponka1 Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 06.01.12, 13:32
                  hanna26 napisała:

                  > Cóż, twoja sprawa. Odcięcie od przyjemności jest u nas naturalną konsekwencją s
                  > prawienia mamie nieprzyjemności.

                  to chyba nie rozumiesz dziecka
                  >
                  >
                  > Pamiętają przewinienia, ale, jak mi wyjaśniają, bywa, że nie potrafią się powst
                  > rzymać.

                  bo tak naprawde nie pamietaja. Za to pamietaja kare, na pewno.

                  Cóż, rozumiem je. Też czasami nie potrafię się powstrzymać przed różnym
                  > i głupotami.


                  np. odmawiajac czytania....
            • canuck_eh Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 04.01.12, 19:19
              Przepraszam , ktore kary sa glupie?Szlaban na tv, internet?Na drobne przyjemnosci?Wydaje mi sie dosc dobre rozwiazanie i to doskonale dziala.U mojej straszej dodatkowo jeszcze dziala jak z czyms durnym wyskoczy ostrzezenie ze moze stracic komorke.probowala ja schowac ale malo mnie to interesowalo bo zapowiedzialam ze zablokuje na miesiac dwa i tyle bedzie z korzystania z dobrodziejstw czarnego malego pudeleczka.
              Wyslanie do pokoju by dziecko sie uspokoilo i wyciszylo jest idealne.Potem mozna z dzieckiem porozmawiac i podyskutowac, pojsc na kompromis.Ale ten cholerny jezyk?Mi sie w glowie nie miesci jak mozna posadziec dzieciaka na cos takiego kiedy sie drze i miota.I malo mnie obchodzi ze jest to zabaweczka - jak ktos tu dobrze wspomnial - prawdopodobnie dziecko nawet nie pamieta za co na tego jezyka poszlo siedziec bo cala energie skupia na tym by sie stamtad wyrwac.
              • joshima Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 04.01.12, 20:48
                canuck_eh napisała:

                > Przepraszam , ktore kary sa glupie?
                Jestem zwolenniczką naturalnych konsekwencji i wszystkie kary które wynikają z arbitrarnie ustalonego taryfikatora wydają mi się głupie. Co innego zapłacenie z własnej kieszeni za szkody.

                > Wyslanie do pokoju by dziecko sie uspokoilo i wyciszylo jest idealne.
                Dla nastolatki zdolnej do refleksji może i tak, dla dwulatka nie.

                > prawdopodobnie dziecko nawet nie pamieta za co na tego jezyka
                > poszlo siedziec bo cala energie skupia na tym by sie stamtad wyrwac.
                Tak samo jak wtedy gdy go w takim stanie odeślesz do pokoju.
                • canuck_eh Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 04.01.12, 21:26
                  Doprawdy?Moze u Ciebie w domu, bo u mnie to dzialalo.Dziecko bylo wysylane do pokoju z prokazem ze jak sie uspokoi ma zejsc.Schodzilo czasami po minucie , po dwoch, czasami po godzinie bo sie zajelo zabawa.Nie kazalam siedziec bezruchu na lozku tylko pojsc do pokoju.Wysylanie do pokoju stosowalam ( i nadal stosuje bo dziala) u dzieci jak mialy 3 lata.Po tym jak sie wyciszyly byla rozmowa.Tlumaczylam co zrobily zle, dlaczego tak nie mozna robic itp itd.Potem byl dawany szlaban jak przewinienie bylo duze, jak nie to wystarczyla owa rozmowa.Dla dziecka to ze wkurzylo mame i zrobilo jej przykrosc jest wystarczajaca kara ze sie tak wyraze.Nawtykalo sie dziecku i po sprawie - kazdy sie rozchodzil do swoich zajec.Jak dzieciak chcial wrocic do swojego pokoju - wracal do swojego pokoju, jak chcial posiedziec z nami to siedzial z nami.

                  Ja nie wiem skad ci sie wziela taryfa - napisalam ot tak szlaban na tv czy internet jako przyklad.Kary jezeli stosuje a stosuje sporadycznie bo nie musze wole porozmawiac z dziecmi i to lepiej dziala, kary to ostatecznosc.

                  No i czy moglabys mi napisac jakie to naturalne konsekwencje sa?Poza zaplaceniem z wlasnej kieszeni za szkody.
                  • joshima Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 04.01.12, 21:38
                    canuck_eh napisała:

                    > Ja nie wiem skad ci sie wziela taryfa
                    Taryfikator to taki jak w kodeksie drogowym. Wymyślone kary (pieniężne i punktowe) dla kierowców łamiących zasady. Tak samo niektórzy rodzice stosują taryfikator. Za różne przewinienia kary wymyślone przez rodziców.

                    > No i czy moglabys mi napisac jakie to naturalne konsekwencje sa?Poza zaplacenie
                    > m z wlasnej kieszeni za szkody.
                    Różne w zależności od sytuacji. Praktycznie w każdej coś się znajdzie. To szerokie zagadnienie. Musiałabyś poczytać, nie chce mi się internetu tu przepisywać.
                    • canuck_eh Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 04.01.12, 21:52
                      Moglas sobie darowac odpowiedz na moje pytanie bos wogole na nie nie odpowiedziala.Zero konkretow.
                • mozyna Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 05.01.12, 00:50
                  joshima napisała:

                  > Jestem zwolenniczką naturalnych konsekwencji i wszystkie kary które wynikają z
                  > arbitrarnie ustalonego taryfikatora wydają mi się głupie

                  dla mnie glupia jest logika stwierdzenia zaznaczonego pogrubiona czcionka

                  caly system prawny, kodeksy opieraja sie na okreslonych zasadach i taryfikatorach
                  nie na naturalnych konsekwencjach
                  to utopia nie majaca prawa bytu

                  • joshima Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 05.01.12, 08:07
                    mozyna napisała:

                    > caly system prawny, kodeksy opieraja sie na okreslonych zasadach i taryfikatorach
                    To i tak nadto. Nie muszę tego systemu policyjnego jeszcze w domu wprowadzać.
                    • mozyna Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 05.01.12, 18:24
                      oj, dlaczego az policyjnego??

                      spoleczenstwo funkcjonuje dzieki zasadom i tyle
                      uczymy dziecko, ze okreslonych zsaad sie przestrzega

                      naturalna konsekwencja w typowym przykladzie z wybieganiem na jezdnie jest rozjechane dziecko - nic innego

                      dlatego smiesza mnie hasla o wychowaniu opartym jedynie na naturalnych konsekwencjach
                      bo sa nielogiczne, dopoki nie dojdzie do konfrontacji z rzeczywistoscia

                      pisalam juz kiedys, ze samo slowo "kara", jest niewiadomo dlaczego bardzo demonizowane przez niektorych rodzicow
                      i staraja sie je zastapic innymi - bo tak naprawde dalej kare stosuja

                      i nie ma w tym nic dziwnego, gdyz "naturalna konsekwencja" zlego zachowania jest wlasnie kara - wedlug zasad

                      • rulsanka Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 05.01.12, 19:57
                        "naturalna konsekwencja w typowym przykladzie z wybieganiem na jezdnie jest rozjechane dziecko - nic innego"
                        Nieprawda, naturalną konsekwencją jest zabranie dziecka z newralgicznego miejsca i natychmiastowy powrót do domu. Naturalną konsekwencją jest wsadzenie takiego dziecka do wózka.

                        " "naturalna konsekwencja" zlego zachowania jest wlasnie kara - wedlug zasad"
                        Naturalna konsekwencja jest rodzajem kary. Kara nie jest naturalną konsekwencją smile
                        Przykład: dziecko celowo wylało zupę. Naturalną konsekwencją jest konieczność posprzątania i brak posiłku. Natomiast szlaban na telewizję z tego powodu jest karą, ale nie jest naturalną konsekwencją.
                        • mozyna Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 05.01.12, 20:18
                          Naturalną konsekwencją jest wsadzenie takieg
                          > o dziecka do wózka.


                          naprawde?
                          bo wedlug mnie to wlasnie odgornie ustalona zasada, do ktorej dziecko musi sie dostosowac
                          nie mozemy w tym wypadku pozwolic, by dziecko ponioslo naturalna konsekwencje

                          to tak jak stosowanie stwierdzenia, ze wychowuje dziecko bezstresowo
                          wychowanie bezstresowe ma juz swoja definicje na okreslenie specyficznego rodzaju wychowania
                          trzeba sobie znalezc inna nazwe, by dyskusja nie stala sie nielogiczna
                          • joshima Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 05.01.12, 23:25
                            mozyna napisała:

                            > bo wedlug mnie to wlasnie odgornie ustalona zasada,
                            Nie. To naturalna konsekwencja. Nie robisz tego po to, żeby dziecko poczuło się źle (jak w przypadku szlabanu na TV) tylko po to, żeby je ochronić i nieprzemyślane działania uniemożliwić. Jest to konsekwencja mająca bezpośredni związek (niewymagający umowy) z zachowaniem dziecka.

                            @rulsanka, widzę, że czasem się jednak zgadzamy tongue_out

                            > to tak jak stosowanie stwierdzenia, ze wychowuje dziecko bezstresowo
                            Nie ma czegoś takiego jak wychowanie bezstresowe. To jest zwrot wewnętrznie sprzeczny.
                            • mozyna Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 06.01.12, 00:23
                              To jest zwrot wewnętrznie spr
                              > zeczny.


                              dokladnie tak
                              tak samo jak ponoszenie jedynie naturalnych konsekwencji bez odgornie ustalonych taryfikatorow

                            • rulsanka Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 06.01.12, 01:03
                              @rulsanka, widzę, że czasem się jednak zgadzamy tongue_out

                              Częściej niż norma przewiduje smile

                              Należę do forumowej frakcji nietresującej i zwolenników mądrej niekonsekwencji.
                      • joshima Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 05.01.12, 23:21
                        mozyna napisała:

                        > oj, dlaczego az policyjnego??
                        No tak mi się kojarzą tego typu kodeksy.

                        > spoleczenstwo funkcjonuje dzieki zasadom i tyle
                        Owszem. A policja jest po to, żeby przy pomocy kodeksów i taryfikatorów je egzekwować.

                        > uczymy dziecko, ze okreslonych zsaad sie przestrzega
                        To się zgadza. Też to robię. Nie potrzebuję do tego kar.

                        > naturalna konsekwencja w typowym przykladzie z wybieganiem na jezdnie jest rozj
                        > echane dziecko - nic innego
                        Nie. Jest przytrzymanie go i uniemożliwienie mu tego nawet jeśli wywoła to jego płacz. Bo skoro go nie powstrzymasz to już możesz n ie mieć szansy żadnej kary mu zadać. A skoro go powstrzymasz to po co jeszcze kara?

                        > i nie ma w tym nic dziwnego, gdyz "naturalna konsekwencja" zlego zachowania jes
                        > t wlasnie kara - wedlug zasad
                        Kara jest konsekwencją, ale nie naturalną tylko wynikającą z taryfikatora.
                        • mozyna Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 06.01.12, 00:18
                          - kochanie, musisz poniesc konsekwencje tego, ze chciales wybiec na ulice. dlatego wkladam cie do wozka
                          - kochanie, chciales wybiec na ulice. musisz poniesc kare. dlatego wkladam cie teraz do wozka.
                          - kochanie, umawialismy sie, ze jak bedziesz chcial wybiec na ulice, bedziesz musial isc do wozka. takie sa zasady. dlatego musisz isc teraz do wozka.

                          poprawnosc polityczna, co?
                          • ela4591 kochanie... 06.01.12, 10:21
                            mozyna napisała:

                            > - kochanie, musisz poniesc konsekwencje tego, ze chciales wybiec na ulic
                            > e. dlatego wkladam cie do wozka
                            > - kochanie, chciales wybiec na ulice. musisz poniesc kare. dlatego wklad
                            > am cie teraz do wozka.
                            > - kochanie, umawialismy sie, ze jak bedziesz chcial wybiec na ulice, bedziesz m
                            > usial isc do wozka. takie sa zasady. dlatego musisz isc teraz do wozka.
                            >
                            > poprawnosc polityczna, co?

                            a za kilka, kilkanaście lat powiesz tak:

                            - kochanie, chciałeś podpalić dom sąsiada, muszę zabrać ci zapałki, kochanie (chociaż nie wiem czy to nie za ostro, takie zabranie zapałek, hm....może być trauma)
                            • mozyna Re: kochanie... 06.01.12, 10:29
                              ???
                              • ela4591 Re: kochanie... 06.01.12, 10:46
                                mozyna napisała:

                                > ???

                                Nie zrozumiałaś? To już tłumaczę.
                                Mam wrażenie,że dziś dziecko to taka święta krowa. Rodzic przed jakąkolwiek karą musi zastanowić się 100 razy, czy aby nie zostanie rysa na psychice dziecka. Dywagacje na temat tego, że szlaban na tv nie jest za mocną karą, są dla mnie śmieszne. Rodzice niedługo będą dziecko przepraszać,że muszą je ukarać za jakieś przewinienie. No bo jak? Nie zgadza się to z jakimiś pseudo psychologicznymi radami, dotyczącymi wychowywania dzieci.
                                Kiedy byłam małym dzieckiem, rodzice nie mieli wielkiego, tj.książkowego pojęcia o wychowywaniu dzieci. Stosowano różne kary (i nie mówię tu o biciu, bo taka kara jest bezsensem). Szlaban na tv, zabranie tygodniówek, szlaban na imprezy itp. były normą i z przekonaniem mogę stwierdzić,że te pokolenia (starsze zresztą też) wyrosły na normalnych ludzi. Ciekawe jak będzie z tym pokoleniem. Dzieci, święte krowy, których rodzice stają się partnerami, a nie rodzicami, które mogą robić dosłownie wszystko. A jeśli dostają jakąś karę, to tylko taką,żeby przypadkiem nie była niewygodna dla niego.

                                • joshima Re: kochanie... 06.01.12, 12:28
                                  ela4591 napisała:

                                  > i z przekonaniem mogę stwierdzić,że te pokolenia (starsze zreszt
                                  > ą też) wyrosły na normalnych ludzi.
                                  Nie podzielam twojego optymizmu.

                                  > które mogą robić dosłownie wszystko.
                                  Czytanie ze zrozumieniem to bardzo trudna sztuka. Dla niektórych za trudna.
                                  • ponponka1 Re: kochanie... 06.01.12, 13:51
                                    joshima napisała:
                                    > Czytanie ze zrozumieniem to bardzo trudna sztuka. Dla niektórych za trudna.


                                    Oj tak. Popieram joshime i ruslanke. Karanie dziecka, a tym bardziej dziecka dwu-trzyletniego, to zupelnie nieporozumienie.

                                    Jesli moja mala robi cos ci ja uwazam, ze jest niebezpieczne/niestosowne, to nie zamykam jej samej w inncym pokoju. Ma prawo sie wyplakac, wyzloscic, ale zawsze obok nas.

                                    Podam przyklad jak dzieci same potrafia ocenic ze cos stalo sie nie tak i jest im z tego powodu przykro. W trakcie zabawy moja mala popycha koleznka, kotra upada na tylek i w placz (naturalne) - moja mala (2,5 r) zaraz tez w placz, bo widzi, ze zrobila koleznce przykrosc. Wg taryfikatora ktory ustalilam sobie wczesniej - za pchniecie w trakce zabawy - ograniczenie czytania na dobranoc. Wieozorem klade ja spac i mowie jej ze przeczytam tylko jeden wiersz Brzechwy - bo pchnela koleznke. Jaki to ma sens - nie ma zadnego sensu. Bo ona juz sie sama "ukarala" placzac po tym co robila. To byla naturalna konsekwencja. Ograniczenie czytania nie jest naturalne konsekwencja.

                                    Dzieic wbrew pozorom, jak im sie da szanse, wiedza, ze zrobily cos nie tak i jest im przykro. Czasami to poczucie wystarczy by przestac cos robic. natomiast kara moze wywolac odwrotny skutek - chec pokazania kto jest silniejszy.
                                    • canuck_eh Re: kochanie... 06.01.12, 14:44
                                      Czy wy macie jakie kurcze problemy z czytaniem ze zrozumiemiem?Albo bierzecie wszystko doslownie?Nie wiem dlaczego ale jakos mi do glowy nie przyszlo ze z tego co tu pisala kobieta o np szlabanie na TV czy ze nie przeczyta jednego rozdzialu ksiazki na dobranoc to bedzie za to ze poppchnela kogos na placu zabaw czy za to ze w pewnym momencie dzieciaki w domu zaczely sie klocic o gumke do mazania.Przeciez szlaban na cokolwiek , jakakolwiek kara to musi byc za dos spore przewinienie.A nie ze dzieciak strzelil focha to lecimy z karaniem - nie masz tv na tydzien, nie masz kompa na 3 dni, zakaz wychodzenia do kolezanek na 2 dni,itp itd.Tego typu przepychanki slowne, czy jak opisana syt ze popchnieta kolezanka w piaskownicy i przeproszona to sprawa zalatwiona.Ukarac w jakis sposob mozna dziecko - nastepnego dnia nie przyjdziemy na plac zabaw, czy nie poczytamy kolejnego czy ulubionego wierszyka, bos notorycznie dokuczala dziewczynce czymimo upomnien coiagle sypalas piasek itp itd, czy wy kobitki nie chcecie tego zrozumiec czy wy sie czepiacie jednego zdania i reszty sobie dopowiedziec nie chcecie?Jak joshima?MAm wrazenie ze ona bierze wszystko doslownie i dla niej jedno zdanie ze dziecia kcos zrobil to za jeden wybryk jest karany i sie rodzice mszcza.Obled w ciapki tutaj.A jednak dwuletnie dziecko juz jest na tyle duze ze potrafi zrozumiec ze zle zrobilo.No i rodzice jednak potrafia ocenic syt. i znaja swoje dzieci.Na forum opisujemy jakie metody dzialaja u nas w domach.ktos moze sprobowac u siebie - moze zadziala u niego.
                                      • joshima Re: kochanie... 06.01.12, 14:55
                                        canuck_eh napisała:

                                        > Przeciez szlaban na cokolwiek , jakakolwiek kara to musi byc za dos spore p
                                        > rzewinienie.
                                        To nie jest aż tak istotne. Za to nie doczytałaś chyba, że tak czy inaczej jest to kara odsunięta w czasie więc bezsensowna.

                                        >Ukarac w jakis sposob moz
                                        > na dziecko - nastepnego dnia nie przyjdziemy na plac zabaw
                                        Bez sensu. Ono następnego dnia zupełnie nie zrozumie za co ta kara. Niczego się nie nauczy.

                                        > czy wy kobitki nie chcecie tego zrozumiec
                                        To raczej Ty nie chcesz zrozumieć, że takie działania sa bez sensu.

                                        >A jednak dwuletnie dziecko juz jest na tyle duze ze potrafi zrozumiec ze zle zrobilo.
                                        Owszem, ale już za chwilę o tym nie pamięta.

                                        > No i rodzice jednak potrafia ocenic syt. i znaja swoje dzieci.
                                        Czasem mam poważne wątpliwości co tak naprawdę rodzice wiedzą o rozwoju swoich dzieci i o ich potrzebach i możliwościach.

                                        >Na forum opisujemy jakie metody dzialaja u nas w domach.
                                        Tak jak pisałam. Oczywiście, że działają. Tylko przynoszą gó...any efekt. Szczególnie długodystansowy. Dziecko wychowane za pomocą kar i nagród, natychmiast wróci do złych nawyków jak tylko się zorientuje, że jest szansa iż rodzice się nie dowiedzą i można kary uniknąć. To się nazywa spuszczenie ze smyczy i prędzej czy później nastąpi.
                                        • canuck_eh Re: kochanie... 06.01.12, 22:22
                                          Istotne jest kobieto, otrzasnij sie.I wiem ze jest przesunieta w czasie. I rozumiem ze takie przesuniecie w czasie kilkugodzinne dla dwilatka nie powinnno stanowic problemu.Przepraszam poprawie - dla moich dwulatkow nie stanowilo problemu.Jezeli dla TWojego stanowilo to zwracam honor.Stosujesz co uwazasz za stosowne.U mnie za notoryczne przewinienia byly ostrzezenia i ajk nie poskutkowalo mowilam - jak nie zaprzestaniesz to np szlaban na tv i nie ma ogladanie bajek dzisiaj wieczorem.I co?Pamietalo dziecko i nie bylo dyskusji.Ale nie bylo problemu zeby poczytac ksiazke czy spedzic czas inaczej.Nie bylo tylko tych bajek i juz.Dzieciak sie uczyl.
                                          No jak nie chcesz nauczyc dziecka to wybacz - twoja broszka.Jakos u mnie dzialalo i bezproblemowo to przechodzilo.Bo jezeli sie boisz dziecku przypomniec ze sie paskudnie zachowywalo poprzedniego dnia zeby przypadkiem traumy nie mialo to wybacz.Tylko taka kara ze nie pojdzie na plac zabaw to musi byc naprawde porzadne przewinienie.I naprawde nie wmowisz mi ze nawet 2-3 latek nie bedzie pamietac ze popychalo, sypalo piachem i co jeszcze tam wyczynialo na tym placu zabaw ze trzeba bylo dziecko spacyfikowac i z tego placu zabaw sila zabrac.No ale jezeli ty jestes z tych mamus co to kingsajzowkim tekstem do dziecka" nie kop pana bo sie spocisz" to nie mamy o czym rozmawiac.
                                          Bez sensu mowisz?Hmmm - jakos dziwnie widze sensu tutaj bo dziala u mnie widac efekty.Wiec co mi pitolisz o bezsensownosci.

                                          Tak jak pisałam. Oczywiście, że działają. Tylko przynoszą gó...any efekt. Szcze
                                          > gólnie długodystansowy. Dziecko wychowane za pomocą kar i nagród, natychmiast w
                                          > róci do złych nawyków jak tylko się zorientuje, że jest szansa iż rodzice się n
                                          > ie dowiedzą i można kary uniknąć. To się nazywa spuszczenie ze smyczy i prędzej
                                          > czy później nastąpi.

                                          Hmmm
                                          Syn lat 10 corka lat 14 - popitol mi jeszcze troche o go..nianym efekcie i powrocie do zlych nawykow.Z corka problemow nie ma - no jak na nastolatke przystalo sa w ramach przyslugujacych nic wielkiego, syn tez normalka.System jak to nazwalas kar i nagrod dziala i dziala dobrze.I wyobraz sobie jak dziecko i mloda sie miota i potrafi nawet podnosic glos to wyobraz sobie wysylam do pokoju by sie uspokoilo jedno badz drugie bo z dracym dzieciakiem nie bede dyskutowac tak jak nie mialam w zwyczaju dyskutowac jak byly mniejsze.A uprzedzajac twoj post po co wchodze na forum o mlodszych dzieciach skoro mam podrosniete?Bo moze sie przyda moja rada matkom dzieci mlodszych.Tobie jak widac nie bos pozjadala wszystkie rozumy.
                                          • joshima Re: kochanie... 06.01.12, 22:26
                                            canuck_eh napisała:

                                            > No jak nie chcesz nauczyc dziecka to wybacz
                                            Ależ chcę. Wybieram tylko metody bardziej skuteczne w dalszej perspektywie.

                                            > Bo jezeli sie boisz dziecku przypomniec...
                                            Widzę, że czytanie ze zrozumieniem to dla Ciebie nadal sztuka nie do opanowania...

                                            > Syn lat 10 corka lat 14
                                            Widać jeszcze są na smyczy... albo już nie o wszystkim wiesz.
                                            • canuck_eh Re: kochanie... 07.01.12, 04:43
                                              Ja sie poddaje i oddaje ci ring.Joshima ty wiesz wszystko lepiej.Ty jestes jak z tego wierszyka o Zosi Samosi.PAsujesz tam jak ulal.
                                              Twoje metody mi absolutnie nie pasuja i jakos wydaja sie durnowate, ale jezeli pracuja u ciebie to dlaczego nie.Tylko nie wciskaj ich wszystkim jako jedynego zlotego srodka bo to idotyczne i wychodzisz na slodka idiotke.
                                              Zegnam cieplutko.
                                      • ponponka1 Re: kochanie... 06.01.12, 15:48
                                        canuck_eh napisała:

                                        bos notorycznie dokuczala dziewczynce czymim
                                        > o upomnien coiagle sypalas piasek itp itd,

                                        Jak moja by sypala piaskiem inne dziecko i na moja uwage by robilo to dalej, po prostu bym zabrala ja z piaskownicy. Naturalna konsekwensja - sypiesz - wychodzisz z paiskownicy. Nieaturalne jest czekanie z kara do nastepenego lub entego dnia - nieprzychodzenie na plac zabaw.
                                        Na tej samej zasadzie jak mi mala zaczyna sie stawiac w sklepie, biore pod pache i wychodze ze sklepu. Naturalna konsekwencja jej zachowania - wyjscie ze sklepu. Nienaturalne byloby pozwolenie na rozbrykanie sie dziecka a potem w domu ukaranie np. ograniczeniem czytania. Ograniczenie TV to tak naprawde, IMHO, nagroda dla .... oczu i rozwoju dziecka smile
                                        • jul-kaa Naturalna konsekwencja 06.01.12, 19:55
                                          Dziewczyny, ja się chciałam tylko wtrącić w kwestii terminologii i tej nieszczęsnej naturalnej konsekwencji. Zakałapućkałyście się w tym wątku kilka razy, bo pomyliłyście naturalną konsekwencję z karą, reakcją rodzica, zastopowaniem zachowania itp.

                                          Naturalna konsekwencja to nie jest termin określający, co WY zrobicie w reakcji na niepożądane zachowanie dziecka, tylko co się stanie niejako samo.

                                          Naturalna konsekwencja:
                                          jak się oblejesz wodą, to jesteś mokra
                                          jak sypniesz piachem w górę, to wpadnie ci do oczu
                                          jak będziesz się guzdrać myjąc zęby, to nie zdążysz na dobranockę
                                          jak będziesz wbiegać na ulicę, to potrąci cię samochód
                                          jak nie założysz czapki, to zmarzniesz
                                          jak nie weźmiesz plecaka do przedszkola, to nie będziesz miała kredek
                                          itd.

                                          NIE JEST naturalną konsekwencją:
                                          jak sypiesz piachem, to wychodzisz z piaskownicy
                                          jak się oblejesz wodą, to nie idziesz na dwór
                                          jak będziesz się guzdrać myjąc zęby, to nie pozwolę ci obejrzeć dobranocki
                                          jak będziesz wbiegać na ulicę, to wsadzę cię do wózka
                                          jak nie założysz czapki, to wracamy do domu
                                          jak nie weźmiesz plecaka do przedszkola, to nie pójdziemy na lody
                                          itd.

                                          W zależności od przykładu to są kary lub reakcje rodzica (można je nazwać konsekwencjami, ale nie są to "naturalne konsekwencje", bo zależą od rodzica, a nie są skutkiem sytuacji wywołanej przez dziecko).
                                          Uff, mam nadzieję, że jasno napisałam.
                                          • joshima Re: Naturalna konsekwencja 06.01.12, 21:21
                                            jul-kaa napisała:

                                            > Naturalna konsekwencja to nie jest termin określający, co WY z
                                            > robicie
                                            w reakcji na niepożądane zachowanie dziecka, tylko co się stanie
                                            >
                                            niejako samo.
                                            Dokładnie tak. Chodzi tylko o to, że na ogół należy dziecku pozwolić te konsekwencje ponieść (jeśli to możliwe) a poza tym nie ma powodu go już po tym karać. Ma już swoją nauczkę.

                                            > NIE JEST naturalną konsekwencją:
                                            > jak sypiesz piachem, to wychodzisz z piaskownicy
                                            Jest. Odizolowanie od krzywdzonych dzieci jest naturalną konsekwencją, bo obowiązkiem matki jest chronić innych przed destrukcyjnymi działaniami swojego dziecka. To wynika z przyjętych norm społecznych.

                                            > jak się oblejesz wodą, to nie idziesz na dwór
                                            > jak będziesz się guzdrać myjąc zęby, to nie pozwolę ci obejrzeć dobranocki
                                            Tu się zgadzam.

                                            > jak będziesz wbiegać na ulicę, to wsadzę cię do wózka
                                            Jest, bo obowiązkiem matki jest chronić swoje dziecko i jak musi go unieruchomić by zapewnić mu bezpieczeństwo, to ma to zrobić. Tak jak zapinanie pasów w foteliku nie jest karą.

                                            > jak nie założysz czapki, to wracamy do domu
                                            > jak nie weźmiesz plecaka do przedszkola, to nie pójdziemy na lody
                                            > itd.
                                            Tu się znów zgadzam. Jak nie założysz czapki to zmarzniesz. Moja córka tylko raz wracała zimą (ale co to za zima) ze żłobka bez butów. Potem już pamiętała, że to nie jest fajne.

                                            > Uff, mam nadzieję, że jasno napisałam.
                                            Jasno, tylko nie ze wszystkim się zgadzam. Niektóre wymienione zachowania rodzica wynikają z tego co on musi zrobić by zapewnić bezpieczeństwo dziecku lub innym. Inne wynikają tylko z chęci ukarania niesubordynacji (jak ten przykład z plecakiem i lodami, czysta manipulacja).
                                            • jul-kaa Re: Naturalna konsekwencja 06.01.12, 21:26
                                              joshima napisała:
                                              > Jest, bo obowiązkiem matki jest chronić swoje dziecko i jak musi go unieruchomi
                                              > ć by zapewnić mu bezpieczeństwo, to ma to zrobić. Tak jak zapinanie pasów w fot
                                              > eliku nie jest karą.

                                              To jest konsekwencja, ale nie NATURALNA. Podobnie z sypaniem piachem.
                                              Właśnie o takie mylenie pojęć mi chodziło. Nie chodzi o to, z czym się zgadzasz i jak to oceniasz, tylko o to, że także i Ty (co mnie zdziwiło) nie rozumiesz definicji naturalnej konsekwencji.
                                              • joshima Re: Naturalna konsekwencja 06.01.12, 21:32
                                                jul-kaa napisała:

                                                > To jest konsekwencja, ale nie NATURALNA.
                                                To wynika z tego co matka musi zrobić. Tak jak naturalne jest, że matka musi odebrać dziecku żyletkę, gdyby ją niechcący gdzieś dorwało. I nie jest to kara.
                                              • jul-kaa Re: Naturalna konsekwencja 06.01.12, 21:43
                                                Ja chyba wiem, Joshima, dlaczego nie rozumiesz pojęcia "naturalna konsekwencja". Chciałabyś, żeby każde WŁAŚCIWE postępowanie (reakcję) rodzica można było określić tym terminem. A tak nie jest, nie można, bo nie w każdej sytuacji naturalna konsekwencja jest możliwa. Inne reakcje rodzica te mogą być właściwe, mogą być konsekwencją, nie być karą, ale nie są konsekwencją naturalną.
                                                • joshima Re: Naturalna konsekwencja 06.01.12, 21:47
                                                  jul-kaa napisała:

                                                  > Ja chyba wiem, Joshima, dlaczego nie rozumiesz pojęcia "naturalna konsekwencja"
                                                  Pewnie dlatego, ze nie opieram się na podręcznikach a na intuicji tongue_out a poza tym to nie ma znaczenia. Odróżniam karę od tego co musi się stać. To wystarczy i nie obchodzi mnie, że ktoś ma inną definicję. To nie zmienia faktu, że niektóre z wymienionych przez Ciebie zachowań są karą (zrobieniem dziecku źle, żeby poczuło) a inne nie.
                                                  • jul-kaa Re: Naturalna konsekwencja 06.01.12, 22:30
                                                    joshima napisała:
                                                    > Pewnie dlatego, ze nie opieram się na podręcznikach a na intuicji tongue_out

                                                    A co tu ma do rzeczy intuicja? To nie jest intuicja, a niezrozumienie pojęcia, którego się używa. Jednoznaczne pojęcia są ważne, jeśli chce się dyskutować z innymi. Jeśli chcesz przekonać do czegoś forumki (a chcesz), to nie możesz pisać, że cię nie obchodzi, że ktoś ma inną definicję.

                                                    > To nie zmienia faktu, że niektóre
                                                    > z wymienionych przez Ciebie zachowań są karą (zrobieniem dziecku źle, żeby pocz
                                                    > uło) a inne nie.

                                                    Oczywiście i w dodatku to był zabieg całkowicie celowy. Niektóre z wymienionych przeze mnie zachowań (które były przykładami tego, co nie jest naturalną konsekwencją) były idiotycznymi karami, inne właściwymi zachowaniami rodziców, konsekwencjami.
                                                  • joshima Re: Naturalna konsekwencja 06.01.12, 22:46
                                                    jul-kaa napisała:

                                                    > Oczywiście i w dodatku to był zabieg całkowicie celowy. Niektóre z wymienionych
                                                    > przeze mnie zachowań (które były przykładami tego, co nie jest naturalną konse
                                                    > kwencją) były idiotycznymi karami, inne właściwymi zachowaniami rodziców, konse
                                                    > kwencjami.
                                                    To jak nazwiesz te, które karami nie były?
                                                  • jul-kaa Re: Naturalna konsekwencja 06.01.12, 22:52
                                                    joshima napisała:
                                                    > To jak nazwiesz te, które karami nie były?

                                                    Przeciez juz Ci napisalam nizej: Inne reakcje rodzica te mogą być właściwe, mogą być konsekwencją, nie być karą, ale nie są konsekwencją naturalną.
                                                  • rulsanka Logiczna konsekwencja 06.01.12, 23:47
                                                    No to niech będzie logiczna konsekwencja. smile
                                                    Logiczne jest zabranie sypiącego dziecka z piaskownicy. Nielogiczne jest nie pójść na obiecane lody, bo sypało piaskiem. Jest to zwykła kara/zemsta/próba tresury
                                                  • jul-kaa Re: Logiczna konsekwencja 07.01.12, 00:03
                                                    rulsanka napisała:
                                                    > No to niech będzie logiczna konsekwencja. smile

                                                    Ja się zgadzam i przyklaskuję - bardzo dobre określenie i oddaje sens smile
                                                  • slonko1335 Re: Logiczna konsekwencja 07.01.12, 00:17
                                                    tylko te logiczne konsekwencje są logiczne na różne sposoby dla rożnych ludzi i jak widać dla niektórych logiczny jest szlaban na bajkę czy nieczytanie wieczorne za przewinienia nie mające z tym kompletnie żadnego związku.... i tak sobie myślę, że chyba logiczne jest tylko to co się sprawdza w danej sytuacji, w danej rodzinie bo dla wielu osób całkowicie nielogiczne jest wypuszczenie na chłód dziecka bez kurtki bo się upiera, że jej nie założy a tu tak łatwo z naturalnej konsekwencji można skorzystać.
                                                  • ponponka1 Re: Logiczna konsekwencja 09.01.12, 15:03
                                                    jestem za terminem - naturalna. Al skoro slonko pisze o logicznej to jaka jest logika nie zabrania dziecka na obiecane lody za sypanie piaskiem (mowimy tu o dwulatku a nie dwunastolatku)? Wytlumacz mi te pokretna logike, bo prosta to ona nie jest.

                                                    A ze nielogoczne konsekwencje dzialaja? Tak samo jak samodzielne zasypianie w domach dziecka. Dziala. Tylko jaki czlowiek wyrasta w tych "zadzaialanych" nielogoczna konsekwencja dzieci? Jaka jest logiczna konsekwencja np. karania dwulatka ograniczeniem czytaniem przed snem? Ja nie wiem, ale moze ten kto to stosuje wie?
                                                  • slonko1335 Re: Logiczna konsekwencja 10.01.12, 14:41
                                                    Al skoro slonko pisze o logicznej to jaka jest
                                                    > logika nie zabrania dziecka na obiecane lody za sypanie piaskiem (mowimy tu o d
                                                    > wulatku a nie dwunastolatku)? Wytlumacz mi te pokretna logike, bo prosta to ona
                                                    > nie jest.

                                                    pomyliły ci sie nicki???
                                        • canuck_eh Re: kochanie... 06.01.12, 22:26
                                          To jest zrozumiale, dalam tylko przyklad( i tu moze zly) bo sie tu jedna ciagle miota i akuratnie to mi przyszlo do glowy.\A drace sie dziecko w sklepie i miotajace po podlodze i niereagujaca mamusia doprowadza mnie do skrajnej rozpaczy.Nie mam pretensji do dziecka bo wiadomo - dziecko ma prawo strzelic focha - moze byc zmeczone moze akuratnie cos je bolec moze byc znudzone, ale zero reakcji mamusi mnie doprowadza do szalu.
                                    • joshima Re: kochanie... 06.01.12, 14:50
                                      Moja córka, wtedy miała dwa lata i dwa miesiące, ugryzła w żłobku koleżankę, ze złości (taki miała wtedy brzydki sposób rozładowywania frustracji). Nie została za to ukarana (pani ją tylko wzięła, żeby powstrzymać gdyby chciała dalej gryźć). W domu jej tylko przypomniałam, że zrobiła źle. Na drugi dzień usiadła koło tej koleżanki, przytuliła ją i przeprosiła. Nikt jej tego nie kazał i nie sugerował. Zrobiła to spontanicznie. Pewnie dlatego, że ją się też przeprasza za różne błędy.
                                      • ponponka1 Re: kochanie... 06.01.12, 15:38
                                        joshima napisała:

                                        Zrobiła to spontanicznie. Pewnie dlatego, że ją się też przeprasza za r
                                        > óżne błędy.

                                        A moja kiedys, wziela na swoej kolana polozyla glowke swojej najlepszej przyjaciolki - bo spadla ze schodkow na mala slizgawke (taki upadek na pewno krzywdy nie rzobil ale przyjemny nie byl) - a to zapwene dlatego, ze sama tak czasami w domu lezy mi jak sie przewroci badz....jak sie zloscila o cos i jej przeszlo smile

                                        I jeszcze o przepraszaniu. Jest juz tak nauczona, ze jak sie juz wyplacze i wyzlosci to zawsze przyjdzie by powiedizec przepraszam. ja tez ja przepraszam, jak, np. w trakcie ubierania sweterka zahacze o wloski i pociagne (przypadkiem) lub kiedy musialam jej odmowic czytania ze wzgledu na bol gardla. Szczerosc uczuc (nie ukrywanie zlosci, zmeczenia, radosci), mowienie sobie prawdy i wzajemne przepraszanie - to i wzajemny szacunek. Bez wzgledu na wiek.
                                    • ciociacesia jeszcze mozesz sie zdziwic 06.01.12, 20:49
                                      > Jesli moja mala robi cos ci ja uwazam, ze jest niebezpieczne/niestosowne, to ni
                                      > e zamykam jej samej w inncym pokoju. Ma prawo sie wyplakac, wyzloscic, ale zaws
                                      > ze obok nas.
                                      moja 3 latka sama sie odizolowuje w ramach 'histerii'
                                      • joshima Re: jeszcze mozesz sie zdziwic 06.01.12, 21:22
                                        ciociacesia napisała:

                                        > moja 3 latka sama sie odizolowuje w ramach 'histerii'
                                        Sama to wymyśliła, czy po prostu przyzwyczaiła się, że taka jest norma?
                                        • ciociacesia ciezko powiedziec 06.01.12, 22:01
                                          ale obstawiam ze taki sposob przezywania 'histerii' jest skutkiem moich wczesniejszych metod i charakteru osobnika. bo ona sie obraza. i nie chce mnie widziec. ukrywa sie pod stolem/w lazience/w spizarni i na proby moje interkakcji wygania mnie donosnym 'idz', a jednoczesnie rozpacza po cichu co mnie z kolei prowokuje do 'badania terenu' i sprawdzania czy to juz ten moment zeby przytulic i dojsc do porozumienia. rozpusciłam, wiem
                                          • joshima Re: ciezko powiedziec 06.01.12, 22:23
                                            ciociacesia napisała:

                                            > ale obstawiam ze taki sposob przezywania 'histerii' jest skutkiem moich wczesni
                                            > ejszych metod i charakteru osobnika. bo ona sie obraza. i nie chce mnie widzieć
                                            Moja też się oczywiście obraża. Woła: "sio!" (na razie na tyle ją stać w stanie wzburzenia) ale daleko nie odchodzi. A nawet gdyby chciała/potrzebowała się odizolować to przecież nie byłaby kara tylko jej wybór z którego może zrezygnować w dowolnym momencie a nie dopiero jak się uspokoi smile Moja po takim "fochu" płacząc żałośnie przychodzi i woła: "dużego misia chcę!", to jej ulubiona przytulanka. I co? Miałabym jej powiedzieć: "Wróć jak się uspokoisz, wtedy dostaniesz misia"?

                                            > rozpusciłam, wiem
                                            Jak dziadowski bicz tongue_out
                                            • ciociacesia Re: ciezko powiedziec 06.01.12, 22:46
                                              > w dowolnym momencie a nie dopiero jak się uspokoi smile Moja po takim "fochu" pła
                                              > cząc żałośnie przychodzi i woła: "dużego misia chcę!", to jej ulubiona przytula
                                              > nka. I co? Miałabym jej powiedzieć: "Wróć jak się uspokoisz, wtedy dostaniesz m
                                              > isia"?
                                              no - jak przyszla to dla mnie znak ze juz sie uspokoila - bo tylko rozpacza nie kierujac we mnie agresji slownej czy fizycznej.
                                              • joshima Re: ciezko powiedziec 06.01.12, 23:39
                                                ciociacesia napisała:

                                                > no - jak przyszla to dla mnie znak ze juz sie uspokoila - bo tylko rozpacza nie
                                                > kierujac we mnie agresji slownej czy fizycznej.
                                                I sądzisz, że mamy odsyłające dzieci do pokoju na uspokojenie też tak myślą? wink
                                • mozyna Re: kochanie... 06.01.12, 23:49
                                  ela4591 napisała:

                                  > Nie zrozumiałaś? To już tłumaczę.


                                  heh, dzieki za wyjasnienie
                                  nie zrozumialam, bo my tu o czym innym

                                  wstaw sobie inna sytuacje, inne epitety do opisanego przykladu
                                  to schemat
                                  i proba pokazania ot, takiej drobnej manipulacji w nazewnictwie

                                  bo ktos tutaj probuje byc na sile poprawny politycznie
                                  big_grin
        • gwen_s Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 04.01.12, 09:45
          wysyłam do swojego pokoju, by sobie przemyślał co robi, bez krzyku tłumaczeń, jak się uspokoi sam wychodzi, przeprasza i wtedy na spokojnie rozmawiamy co mi się nie podobało...
          • canuck_eh Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 04.01.12, 21:35
            Oooo to wlasnie.Rozkrzyczane, zdenerwowane dziecko nie jest w stanie wysluchac na spokojnie tego co sie do niego bedzie mowilo.NIech idzie do swojego pokoju , wyciszy sie - albo siedzac sobie spokojnie, albo sie chwile bawiac - potrzebuje minute, ok, potrzebuje godzine tez ok.Potem mozna przeprowadzic konstruktywna rozmowe i pogadac co dzieciak przeskrobal i wytlumaczyc ze tak sie nie powinno robic.A nie jezyki -0 niech Super Niania sobie zaserwuje karnego jezyka.
        • rulsanka Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 04.01.12, 10:54
          "Jakie macie propozycje, gdy dziecko bije.. po przytrzymaniu raczek i komentarz rodzicow, ze nie mozna bic itd, corka oddaje jeszcze mocniej? I robi to dotad, az wyprowadza nas z rownowagi? Corka 2,3 lata.."

          Nie dawać wyprowadzić się z równowagi, najlepiej w ogóle się przy tym nie stresować, traktować jako ćwiczenie szybkiego refleksu w zatrzymywaniu rączki, być może zrezygnować z tłumaczenia. Jak mój mniej niż 2latek próbował mnie uderzać, to tak reagowałam, z czasem samo przeszło.

          Jestem przeciwniczką stosowania klapsów jako metody wychowawczej, natomiast w reakcji na uporczywe bicie - jest to do rozważenia. Nie jako kara, tylko naturalna konsekwencja, po ostrzeżeniu. "Bijesz kogoś, to licz się z tym, że może ci oddać. "
          Na pewno jest to metoda dużo mniej stresująca dla obu stron niż cierpliwe znoszenie bicia i próbowanie jakichś abstrakcyjnych kar. Z tym, że w przypadku dwulatka zatrzymywanie rączki naprawdę się sprawdza i wystarczy cierpliwie poczekać na efekty.
          • ponponka1 Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 04.01.12, 15:15
            rulsanka napisała:

            > Jestem przeciwniczką stosowania klapsów jako metody wychowawczej, natomiast w r
            > eakcji na uporczywe bicie - jest to do rozważenia. Nie jako kara, tylko natural
            > na konsekwencja, po ostrzeżeniu. "Bijesz kogoś, to licz się z tym, że może ci o
            > ddać. "

            Naprawde? To przeczytaj jeszcze raz - Bijesz kogoś, to licz się z tym, że może ci oddać - i pomysl......kto komu moze oddac.....
            • rulsanka Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 04.01.12, 18:02
              W życiu - każdy może oddać - i czasem powinien. Gdy inne środki zawiodą, trzeba się umieć postawić i wbrew pozorom jak słabszy pokaże rogi to silniejszy ucieka. Wiem po sobie - wszystkie łobuzy się mnie bały w szkole, bo nie znałam strachu (to akurat niedobrze, nie miałam instynktu samozachowawczego). Dla dziecka nauka jest taka, że nie zawsze konflikt da się rozwiązać metodą pokojową. Jestem za negocjacjami, kompromisami, ustępstwami. Ale gdy ktoś mi ewidentnie, celowo robi kuku, to nie będę ofiarą i nie mam zamiaru tego uczyć dziecka.
              Ja uderzyłam dziecko raz, gdyby nie podziałało - to bym więcej nie próbowała. Ale podziałało...
              A młody traumy nie ma, bo nawet później się dopominał, żeby go tak uderzyć. Nie wiem dlaczego, z ciekawości?
              Bicia się też nie nauczył. Nawet gdy namawiałam, by oddał jakiemuś bijącemu go dziecku, młody odmówił, twierdząc, że nie chce, by tamten płakał.
              • mikams75 Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 04.01.12, 19:20
                zgadzam sie w zupelnosci!
                Moja uparcie kiedys szarpala mnie za wlosy i nic nie docieralo. Tez ja troche pociagnelam, nie z calej sily, ale zeby poczula jak to jest. Poczula, zrozumiala. Ale czasem jeszcze probowala mnie szarpnac a jak pytalam czy ja tez tak pociagnac, to mowila ze tak big_grin
        • joshima Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 04.01.12, 12:49
          twitti napisała:

          > Jakie macie propozycje, gdy dziecko bije..
          Jestem szybsza i sprytniejsza od mojego dziecka i bez trudu potrafię je powstrzymać. Więcej nie potrzeba. Jak się uspokoi tłumaczę, że to było nieładne zachowanie.

          > I robi to dotad,
          > az wyprowadza nas z rownowagi? Corka 2,3 lata..
          Popracuj nad sobą, żeby Cię takie pierdoły nie wyprowadzały z równowagi. Pomyśl co będzie jak córka będzie nastolatką.
    • sokhna Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 04.01.12, 09:27
      Ja bym tego jezyka wsadzila gdzies pani D. i kazala na nim siedziec big_grin

      Jak kiedys to wyprobowalam to mi corka do ogrodu poleciala jeza szukac...
      Ja szukam kompromisow, zazwyczaj sie udaje. Jak sie nie udaje, to nie ustepuje i juz. Zazwyczaj powalczy raz, drugi i za trzecim odpuszcza.
      • lwicasalonowa Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 08.01.12, 23:49
        wydaje mi sie ze chyba brak zrozumienia tematu
        jezeli "karny jezyk" ma byc stosowany "bardzo czesto" to mija sie z celem - to jest tortura
        kara dla małego dziecka ma byc moim zdaniem
        -natychmiastowa
        -adekwatna do przewinienia

        najlepszą kara jest brak aprobaty rodzica, albo pokazanie skutków jego zachowania
        jezeli dziecko cie uszczypie uszczyp go (tak zeby zabolało, ale zby nie zrobic mu krzywdy) nastepnie wytłumacz ze szczypanie boli i nie wolno szczypać (to samo zrobiłam z ciagnieciem za włosy i nawet gryzieniem)
        jezeli rzucz zabawką, otrzegam go że zabiorę mu zabawkę jak nią rzuci i jeżeli nie poskutkuje (na pocżatku nigdy nie skutkuje) dotrzymuje słowa i zabieram zabawkę
        potem tłumaczę, że jezeli bedzie rzucał zabawkami to bede je zawsze zabierać
        itp itd
        strasznie męczące ale skuteczne

        ja "kary" w stylu siedzenia w jednym miejscu (nie mam jakiegos sprzetu zwnaego jezykiem) zastosowałam bardzo wczesnie, mój mały miał nieco ponad rok i przeżywał bunt roczniaka - jezeli cos takiego istniejesmile
        na początku myslał ze to zabawa, ale szybko zrozumiał, ze to nie jest fajne, nie mozna na dziecko zwracac uwagi w tym czasie
        kara trwała 10 s. i dotyczyła najcięzszych przewinień, czyli takich które mogły zagrażać jego zdrowiu lub życiu gdy np. podchodził do kominka
        wszystkie inne "złe zachowania" eliminuje przez perwswazję, na zasadzie "działanie-skutek" i nagradzanie zachowań pozytywnych

        to sie bardziej sprawdza niz kary.
        dzis moj syn ma 2 lata, jak kazdy dwulatek ma szalone pomysły,
        nie zdarza mi sie go karać siedzeniem w TYM miejscu częściej niz raz na 2 miesiące
        moim zdaniem to działa, ale przy rozsądnych założeniach i żelaznej konsekwencji
        Lwica
        • rulsanka Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 09.01.12, 12:31
          "jezeli dziecko cie uszczypie uszczyp go"
          I co, poskutkowało?

          "...nastepnie wytłumacz ze szczypanie boli i nie wolno szczypać "
          Szczypiesz, żeby pokazać, że nie wolno szczypać?
          Co za bzdurna argumentacja. Szczypiąc pokazujesz, że szczypać wolno, tylko, że jak szczypiesz, to licz się z tym, że ktoś szczypnie ciebie.
          Poczytaj sobie moje posty w tym wątku - ja oddałam dziecku raz. Uważam, że powtórzenie takiego działania stawia rodzica na pozycji dwu - trzylatka, bo jest to wdanie się w bójkę z dzieckiem, czyli zejście do jego poziomu. W wyjątkowych okolicznościach może to mieć sens, ale nie jako reguła.

          "jezeli bedzie rzucał zabawkami to bede je zawsze zabierać"
          Co jest złego w rzucaniu zabawkami? Niech rzuca, byle nie w ludzi i w cenne bibeloty.

          "kara trwała 10 s. i dotyczyła najcięzszych przewinień, czyli takich które mogły zagrażać jego zdrowiu lub życiu gdy np. podchodził do kominka"

          U mnie kominek odgrodziłam i nie było potrzby karania...

          " nagradzanie zachowań pozytywnych"
          Jakie nagrody i za co?

          "dzis moj syn ma 2 lata, jak kazdy dwulatek ma szalone pomysły, nie zdarza mi sie go karać siedzeniem w TYM miejscu częściej niz raz na 2 miesiące"
          Dobrze wytresowany... do czasu smile

          "moim zdaniem to działa, ale przy rozsądnych założeniach i żelaznej konsekwencji"
          Żelazna konsekwencja to inna nazwa dla oślego uporu w wykonaniu rodzica smile
          • ponponka1 Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 09.01.12, 15:31
            jesli dziecko wlozy reke do wrzatku to nie jest nigdy wina dziecka tylko opiekuna. Kropka. Dlatego karanie dziecka za podchodzenie do kominka jest zupelna pomylka.
    • obasic Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 04.01.12, 09:39
      Koniecznie kup książkę Faber "Jak mówić do dzieci ...." To tylko 20 parę złotych a masz inwestycję na całe życie. Przeczytasz to zrozumiesz czemu kary są głupie i niczemu dobremu nie służą. Oczywiście jest opisane co w zamian, ale nikt na forum ksiązki przepisywać nie będzie wink)
      • twitti Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 04.01.12, 10:03
        obasic napisała:

        > Koniecznie kup książkę Faber "Jak mówić do dzieci ...." To tylko 20 parę złotyc

        Wlasnie kupilamsmile moze czegos ciekawego sie dowiemsmile posiadanie malego buntownika nie jest lekka sprawasmile
    • saguaro70 Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 04.01.12, 10:08
      To jeszcze ktoś stosuje metody tej pseudoniani. Ło Boziu big_grin
      Moje dziecko podczas ataku histerii idzie do swojego pokoju. Jak się opiera to biorę pod pache i tam pozwalam się wyzyć. Wtedy fruwa wszystko.
      Po uspokojeniu się przytulam i tłumaczę, co źle zrobiła. Ja również przyznaję się do błędu i oboje się przepraszamy. Bo ja, jako rodzic też popełniam błędy wobec swojej córki.
      Nie stosuj tej metody. To wielka bzdura. Dorota Zawadzka postawiła na wygodę rodziców i robiła z dzieci osoby dorosłe. Tylko konsekwencja bez żadnej alternatywy.
      Nigdy nie zamierza wprowadzić jej metod. Kieruję się swoim ozumem i przede wszystkim SŁUCHAM dziecka.
      Pozdrawiam cieplutko smile:
      • twitti Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 04.01.12, 10:17
        U nas odprowadzenie do pokoju nic nie dawalo, bo albo sie swietnie bawila, albo uciekala z niego, wiec zero zrozumienia problemu..
        • joshima Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 04.01.12, 12:57
          twitti napisała:

          > U nas odprowadzenie do pokoju nic nie dawalo, bo albo sie swietnie bawila, albo
          > uciekala z niego, wiec zero zrozumienia problemu..

          A Ty uważasz, że dziecko w tym wieku jest zdolne do autorefleksji i samodzielnej analizy swojego zachowania. No nie żartuj.
      • joshima Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 04.01.12, 12:57
        saguaro70 napisała:


        > Moje dziecko podczas ataku histerii idzie do swojego pokoju. Jak się opiera to
        > biorę pod pache i tam pozwalam się wyzyć.
        A czym się różni posadzenia na karnym jeżyku od izolowania w innym pokoju?
        • ponponka1 Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 04.01.12, 15:17
          no rozni sie tym ze na jednym siedzi a w drugim siedzi wink
          Poza tym efekt ten sam - izolacja od rodzica
        • memphis90 Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 04.01.12, 20:44
          Bo na jeżyku dziecko ma siedzieć ileś tam czasu bez rodzica i ani drgnąć- w założeniu ma być to kara. W swoim pokoju siedzi, żeby ochłonąć, może z niego w każdej chwili wyjść albo dowolnie długo frustrować się z dowolną głośnością. Bo ja, jako rodzic, nie zgadzam się na wrzeszczenie wprost do mojego ucha, mam prawo tego nie lubić, nie akceptować i tyle. Przynajmniej u nas tak to działa. Spokojnie pytamy Lilę czy ma ochotę iść do swojego pokoju i tam pokrzyczeć czy jest gotowa się uspokoić. A ona wybiera, sama. Jak faza frustracji się przedłuża, to proponuję tulenie, buziaki, negocjacje itd. Jak tak sobie myslę, to ja, jak się zaczynam wściekać i wrzeszczeć na wszystkich wokół, też wychodzę do drugiego pokoju (trzaskając drzwiami zazwyczaj, ale od razu po tym czuję się lepiej). Czyli działa to w dwie strony.
          • joshima Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 04.01.12, 20:51
            memphis90 napisała:

            > Bo na jeżyku dziecko ma siedzieć ileś tam czasu bez rodzica i ani drgnąć- w zał
            > ożeniu ma być to kara.
            A w pokoju ma siedzieć ileś tam czasu za karę, albo aż ochłonie. I nie ważne, że do ochłonięcia może potrzebować jednak pomocy. Nie dostanie jej choć by nie wiem co, bo nie ma prawa wyjść i o nią poprosić.

            > Jak tak sobie myslę, to ja, jak si
            > ę zaczynam wściekać i wrzeszczeć na wszystkich wokół, też wychodzę do drugiego
            > pokoju
            Ale to jest tylko i wyłącznie Twoja decyzja. A gdybyś tak się wściekała, i potrzebowała do uspokojenia męża (zeby Cię na przykład przytulił) a on by cię odesłał do pokoju i powiedział, możesz wrócić jak sobie poradzisz sama? Jak byś się czuła?
            • canuck_eh Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 04.01.12, 21:48
              A kto powiedzial ze dziecko wyjsc nie moze?Gdzie ktos tutaj cos takiego napisal.Wszyscy co wysylaj dziecko do pokoju pisza zeby dziecko ochlonelo.Nikt nie pisze ze kategorycznie nie pozwalaja wyjsc.Nie sadze ze ktorakolwiek z nas odtraci dzieciaka ktory wyjdzie nawet po tych 2 minutach juz nie dracy sie, ale przychodzacy by sie przytulic ze wysle go na powrot do pokoju.Czasami wlasnie ta minuta dwie wystarcza by te emocje opadly.NAtomiast wyslac dzieciaka na tego jezyka - juz widze jak mu opadaja emocje.Bedzie sie bardziej miotal - z tego co opisuje Autorka watku i dalej sie zastanawia czy stosowac czy moze jednak zrezygnowac.
              • joshima Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 04.01.12, 22:33
                canuck_eh napisała:

                > A kto powiedzial ze dziecko wyjsc nie moze?
                A czym jest powiedzenie: Możesz wyjść jak się uspokoisz?

                > Nie sadze ze ktorakolwiek z nas odtraci
                > dzieciaka ktory wyjdzie nawet po tych 2 minutach juz nie dracy sie
                Ale jak wyjdzie jeszcze płaczące to je odeślesz, prawda?
                • canuck_eh Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 05.01.12, 06:07
                  Akurat ten okres buntu mam za soba.Ale jakby mi wylazlo placzace to utulilabym a potem poprosila by sie uspokoilo i tu mialoby dziecko do wyboru - kanape badz swoj pokoj.Wyslalabym do pokoju po ksiazke czy cokolwiek innego by moglo sie czyms zajac jakby chcialo zostac na dole ze mna, ale mialoby sie czyms swoim zajac - ksiazeczka, kolorowanka, cokolwiek, by sie wyciszyc.Chlipiace dziecko nie jest partnerem do rozmowy o tym co narozrabialo , o tym co przeskrobalo.Uspokoi sie to porozmawiamy. JA bede zajeta swoimi sprawami, w kuchni czy nawet sobie usiade i poczytam tez ksiazke.
                  Nie widze w tej syt. niczego zdroznego.
                  Ciekawe do czego sie teraz przyczepiszsmile
                  • joshima Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 05.01.12, 08:09
                    canuck_eh napisała:

                    > Akurat ten okres buntu mam za soba.Ale jakby mi wylazlo placzace to utulilabym
                    To super, ale tu padają teksty w stylu: Wróć jak się uspokoisz. To czym to się różni od karnego jeżyka?

                    > Wyslalabym do pokoju po ksiazke czy cokolwiek
                    Czyli odwracanie uwagi zamiast pomocy w rozpoznaniu i opanowaniu emocji. No można i tak, ale mi się to średnio podoba.
                    • canuck_eh Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 05.01.12, 16:27
                      Kobieto ty zgrywasz taka co do niej nie dociera co sie pisze czy jak?Jak mozna rozmawiac z miotajacym sie dzieckiem.Niech przyniesie sobie cos czym sie zajmie przez chwile jak chce, jak nie chce i chce sobie posiedziec w spokoju to niech sobie siedzi w spokoju.MA sie uspokoic by na spokojnie mozna bylo przedyskutowac cala zaistniala sytuacje.Bo z wrzeszczacym dzieckiem robic tego nie bede.Nawet teraz od czasu do czasu syn czy corka strzelaja mi focha i tupiac nogami maszeruja do swojego pokoju.Za minute dwie schodza na dol i na spokojnie sie pytam co to bylo - a bo mnie zdenerwowalo cos... i bez emocji bez wrzaskow mozna porozmawiac.A nie dziwcko weszlo na obroty a ja bede z nim dyskutowac.I polecenie wroc jak sie uspokoisz jest dobre.Bo czasami wystarczy wycieczka do pokoju i spowrotem i dziecku opadna emocje.Nie jest wyciszone na 100% ale juz sie az tak nie miota i nie drze.
                      Moze u ciebie ta metoda nie dziala, dziala cos innego, ale nie beretuj innych jak jednak wypracowali sobie dobra metode ktora pracuje.
                      • joshima Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 05.01.12, 23:28
                        canuck_eh napisała:

                        > Kobieto ty zgrywasz taka co do niej nie dociera co sie pisze czy jak?Jak mozna
                        > rozmawiac z miotajacym sie dzieckiem.
                        A Ty zgrywasz kogoś kto nie umie czytać ze zrozumieniem? Przeczytaj sobie moje wypowiedzi i pokaż gdzie mówię o tym by próbować rozmowy z dzieckiem w stanie histerii? A jak już zrozumiesz o czym piszę, to możemy dalej dyskutować.

                        > I polecenie wroc jak sie uspokoisz jest dobre.
                        Jest głupie, bo wyklucza komunikat: "możesz się przytulić jeśli potrzebujesz tego, by się uspokoić. , czyli inaczej: "możesz liczyć na moją pomoc w tym by się uspokoić".
    • koza_w_rajtuzach Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 04.01.12, 10:28
      Wydaje mi się, że sama Dorota Zawadzka mówiła, że karny jeżyk jest ostatecznością dla dzieci, które zachowują się skandalicznie i już nic innego na nich nie działa. Jeśli Twoje dziecko lękowo reaguje na karnego jeżyka, to wyrzuć go z domu. Chcesz, żeby Ci się dziecko nerwicy nabawiło? Spróbuj innych metod, przeważnie system nagród dobrze na dziecko działa, motywuje. Po prostu trzeba jak najwięcej chwalić, doceniać dobre zachowanie, angażować dzieciaka w różne zajęcia, starać się być spokojnym, opanowanym, to dobrze na dziecko wpływa, przynajmniej na moje dzieci.
      • sokhna Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 04.01.12, 10:46
        Kogo ma wyrzucic z domu? Jezyka czy dzieciaka?? wink
        • koza_w_rajtuzach Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 04.01.12, 12:07
          > Kogo ma wyrzucic z domu? Jezyka czy dzieciaka?? wink

          może i to i to tongue_out
        • dzoaann Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 04.01.12, 14:56

          budowa zdania poprzedniego jak i tego wyraznie wskazuje na jezyka, ostatecznie dziecko to ono i gdyby o nie chodzilo zdanie byloby sformulowane inaczej- wyrzuc JE z domu..
          .
    • jerzozwierza Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 04.01.12, 11:58
      Hej, dziękuję za poradysmile Książkę "Jak mówić do dzieci..." mam i jestem w trakcie czytania. Moje dziecko ma ponad dwa latka, jest rozwinięty nad wiek (ale emocjonalnie w swoim wiekuwink i ogólnie... najwspanialszy na świeciesmile Dopóki jest pole do negocjacji, negocjujemy, dopóki się da odwracać uwagę, zabierać bajkę za karę, proponować pozytywne rozwiązania sytuacji albo fajne następstwa ugody (świetnie się pobawimy zaraz jak coś zrobimy)- robię to. Podejrzewam, że wiele mam wie, że czasami u dwulatków to jednak nie działa. Uśmiecham sie, gdy słyszę, że jak dziecko chce mnie uszczypnąć, to mam mu powiedzieć, że nie wolno. Oczywiście, że mówię! Ale są chwile, gdy on z przekory chce mnie szczypać dalej. I żadne gadanie nie pomaga, a dziecko się nakręca. Bo on chce szczypać! I robi się zły, że nie pozwalam. Poza tym nie jest agresywny. To jest trochę takie na przekór- sprawdzę, co się stanie. Jakie stosujecie metody na takie testowanie mamy? Jeśli mówicie na jakieś zachowanie dziecka: nie wolno- a ono na przekór kontynuuje?
      Drugi przykład: jak synek nie chce ze mną iść do domu, to mam pewnie go zostawić i iść. Jak mam to zrobić, skoro w pobliżu jest ruchliwa ulica a moje dziecko zaraz do niej pędzi? (jeśli jesteśmy już na klatce schodowej, zbiega i sam sobie otwiera drzwi). Ja go wtedy biorę pod pachę i zanoszę do domu. Uważam, że nie mam wyjścia. W kierunkach, które on wybiera chodzimy po parku i placu zabaw.
      Trochę nie rozumiem rady tych z Was, które mówią, że nie stosują jeżyka, ale odprowadzają dziecko do jego pokoju, żeby się uspokoiło- jaka jest różnica? Przecież sęk w tym, że moje dziecko nie chce spędzić dwóch minut w izolacji ode mnie i nie zostanie w swoim pokoju, a już czy on siedzi na jeżyku, czy na podłodze, czy sobie stoi - to chyba nie jest różnica? Tak czy inaczej- leci za mną. A jeśli go będę tam do skutku prowadzała- to to jest właśnie stosowanie metody karnego jeżyka (z fizycznym jeżykiem, którego nota bene nie mamy czy bez), tak czy nie?
      W skrócie chodzi o to, że dziecko ma momenty, które podzieliłabym na dwa rodzaje: 1-zapamiętanie się w prowokacji i 2- zapamiętanie się w złości- kiedy trudno do niego dotrzeć, negocjować itd. Pytanie: co wtedy?
      Uważam, że dyskusja jest ważna i ciekawa. Bo często czytam, że należy "zareagować" (ale jak?), powiedzieć, że nie wolno (a co, gdy dziecko kontynuuje swoje?) itd. Czyli rady są piękne, ale nie uwzględniają sytuacji, gdy dziecko za nic się nie chce zastosować.
      Ps. Dziś słyszałam rozmowę 4 matek o ich dwuletnich córeczkach. Każda z nich (córeczek, nie matekwink urządza karczemne awantury w sklepach na leżąco. Ufff u nas to szczęśliwie- odpukać- w życiu nie wystąpiło. W sklepie mój synek jest zawsze aniołkiem, no i jak dotąd nie pada mi na ziemię z wrzaskiem. Może powinnam się cieszyćsmile
      • rulsanka Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 04.01.12, 12:30
        " Drugi przykład: jak synek nie chce ze mną iść do domu, to mam pewnie go zostawić i iść. Jak mam to zrobić, skoro w pobliżu jest ruchliwa ulica a moje dziecko zaraz do niej pędzi?"

        Dwulatka bierze się pod pachę i zanosi gdzie trzeba.
        Gorzej z trzylatkiem i starszym dzieckiem.

        Co do szczypania, to polecam obserwację i uniemożliwianie. Zdecydowanie nie tłumaczenia, kary zresztą też nie. Gdy widzisz, że dziecko jest w nastroju na szczypanie, to łap za rączkę zanim uda mu się to zrealizować. Po jakimś czasie ten etap minie. Mówienie, że nie wolno może dać odwrotny efekt.

        Zgadzam się że jeżyk i zamykanie w pokoju to dokładnie to samo.

        "Jakie stosujecie metody na takie testowanie mamy? Jeśli mówicie na jakieś zachowanie dziecka: nie wolno- a ono na przekór kontynuuje?"
        Paradoksalnie - im częściej mówisz nie wolno tym częściej napotkasz na przekorę. Ogranicz zakazy do minimum, to wtedy jest szansa, że w tych kluczowych sprawach posłucha ciebie. Choć są i takie okresy, gdy dziecko jest na nie i koniec. Trzeba przeczekać.
        Czasem niewielkie ustępstwo jest kluczem do sukcesu. Gdy powiem "umyj zęby" a syn reagował oporem, to nie nalegałam, "dobrze, umyjesz za chwilę" i zazwyczaj wtedy już się zgadzał. W ostateczności obrazowy opis próchnicy i bakterii zjadających zęby.
        • canuck_eh Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 04.01.12, 22:14
          Z tego co tutaj opisane ten nieszczesny jezyk to jest cos na czym dzieciak siedzi w jednym miejscu.Do pokoju dziecko pojdzie i w tym pokoju moze sie przemieszczac do woli.Tak jest w pewnym sensie odosobniony , ale nie jest uwieziony w jednym miejscu.

          To skoro na dziecko dziala tak makabrycznie izolacja od twojej osoby to moze za takie dosc powazne przewinienia kazac mu usiac na chwile( jak wpadnie w zlosc i ma sie uspokoic) na kanapie.Ciebie ciagle widzi krzatajaca sie w kuchni czy gdzie tam, Niech sobie wezmie ksiazeczke do poogladania.I nie ze ma tam siedziec okreslony czas.On sam niech zdecyduje ze juz sie uspokoil i moze zejsc z kanapy.Nawet go zapytac czy juz sie troche uspokoil i czy mozecie teraz pogadac co zrobil zle itp itd.
          Co do dyskusji - wychodzimy z placu zabaw a dzieciak nie che - tutaj dziecko nie dyskutuje.Wczesniej dajesz znak ze za chwile sie zbieramy i juz.Potem zabierasz zabawki i idziecie.Nie ma dyskusji.Dziecko sie miota - pod pache i do domu.
          Ze szczypaniem - jak tu radza zareagowac wczesniej jak przyuwazysz, aalbo sprobowalas kiedys jego uszczypnac?Moja corka miala etap gryzienia.Tlumaczylam , mowilam i w koncu ostrzeglam ze jak mnie jeszcze raz ugryzie to jej oddam.Nie wierzyla, ugryzlam ja.Przestala gryzc.oczywiscie dzieciak gryzl dotkliwiej niz ja ja ugryzlam, ale podzialalo.Czasami ten 2-3 latek musi poczuc na wlasnej skorze ze jednak to szczypanie, gryzienie, szarpanie za wlosy boli.NIe rozumiem niektorych ze absolutnie czegos takiego zrobic dziecku nie wolno.To jak inaczej dziecko sie nauczy?lepiej zebysmy my pokazali dzieciom ze pewne zachowania sprawiaja bol innym niz zeby sie tego nauczyly w zupelnie inny sposob np w przedszkolu kiedy to rowiesnik odwinie sie bo go wlasnie zaboli jak zostanie uszczypniete, ugryzione i bedzie sie bronilo a potem zdziwiona mamusia zada pytanie NO DLACZEGO?
          • rulsanka Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 05.01.12, 00:24
            Mój syn gryzł w wieku około 2 lat. Nie złośliwie, tylko gdy się za bardzo rozszalał, zapominał się w zabawie. Albo ze zmęczenia, przychodził i dziab.
            To było nieprzyjemne, ale starałam się uniemożliwiać i czekałam aż minie.
            Wkrótce młody poszedł do żłobka i raz wrócił z eleganckim śladem po ugryzieniu na przedramieniu.
            Od tego czasu gryzienie się skończyło smile
            • canuck_eh Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 05.01.12, 06:12
              Nazwalabym to rozladowywaniem emocji i troche insze to niz bylo gryzienie mojej corki, choc tak samo bolesne prawdopodobniesmile
            • joshima Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 05.01.12, 08:10
              Moja córka tez gryzła. Najczęściej w złości i bardzo boleśnie. Oduczyła się i nie trzeba było do tego jej gryźć.
              • rulsanka Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 05.01.12, 12:06
                Ja nie miałam zamiaru się "odgryzać", bo widziałam, że młody nie panuje nad tym gryzieniem niezależnie od mojej reakcji. Tak wyszło, że po ugryzieniu przez koleżankę - sam przestał gryźć. Muszę jednak przyznać, że 100% pewności nie mam, że to dlatego przestał, choć niby twierdzę że tak. (jak wrócił ze śladem pomyślałam "może od tego oduczy się gryzienia" Ale może akurat samo minęło? 2 lata to taki wiek, gdzie wiele rzeczy zmienia się z dnia na dzień.
                Zdecydowanie uważam że w przypadku dwulatka uniemożliwianie i przeczekanie to najlepsze wyjście.
                • joshima Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 05.01.12, 13:16
                  rulsanka napisała:

                  > Ja nie miałam zamiaru się "odgryzać"
                  No ale odszczypywanie polecasz tongue_out
                  • rulsanka Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 05.01.12, 13:58
                    Nie polecam smile
                    To jest tak, że w wieku około 2 lat dzieci mają fazę bicia/gryzienia/szczypania i tu najlepiej przeczekać, bo dziecko nie jest w stanie nad sobą zapanować na tyle, by tego nie robić. Więc żadne działania "wychowawcze" nie przynoszą efektu.
                    Ja oddałam trzylatkowi, bo wiedziałam że bije mnie po to, by mnie sprowokować. Mój spokój (na początku nie udawany) doprowadzał go do szału. Moje stanowcze nie - również. Młody wyczekiwał na moment, gdy nie mogę go powstrzymać (np. rozmawiam przez telefon) i buch w głowę, w kulminacyjnym momencie oberwałam półtoralitrową butelką wody! Pomimo tego, że przed chwilą uderzył mnie tą butelką i powiedziałam, że to bardzo boli i żeby tak nie robił. Wtedy ostrzegłam, że jak jeszcze raz mnie uderzy, to mu oddam...
                    Próbowałam wcześniej wysyłać do innego pomieszczenia, powstrzymywać na ile się dało, przytrzymywać. Próbowałam też powstrzymywać i np. rozładować sytuację łaskotkami. Nic nie działało. Trzylatek w odróżnieniu od dwulatka jest silny, szybki i umie wyczekać na moment nieuwagi. W ogóle jego zachowanie było tak dziwne i niewiarygodne. Młody nigdy wcześniej taki nie był. Na pewno takie zachowanie samo by przeszło. Za 2 tygodnie bunt minął i miałam aniołka. Ale ja czułam, że moja cierpliwość się kończy (bo bunt to było nie tylko bicie) i jestem coraz mniej miła dla dziecka, więc ono w ramach sprzężenia zwrotnego zachowuje się jeszcze gorzej.
                    W pewnym momencie zdałam sobie sprawę, że moje myśli krążą cały czas wokół tego bicia. Jestem zdenerwowana, spięta, zamiast się pobawić to unikam dziecka (bo mnie znowu uderzy). No i po tym ciosie butelką nagle zdałam sobie sprawę, że moja "cierpliwość" nikomu w tym przypadku nie służy.
                    Dlatego twierdzę, że jak rodzic ma bezskutecznie tresować dziecko jeżykami itp. ku obopólnej frustracji - to już lepiej, żeby spróbował oddać. Przynajmniej jest to naturalna konsekwencja. Jeżeli oddanie nie podziała po pierwszym razie, to znaczy że dziecko nie jest jeszcze gotowe, bo nie umie kontrolować swoich reakcji. Mój syn już umiał, tylko w ten sposób wyrażał swój bunt trzylatka, więc zaprzestał bicia.
                    Dzięki temu jednorazowemu gestowi zyskałam trochę spokoju i zamiast się denerwować, bo syn się np. nie ubiera - pomagałam mu z uśmiechem, przytulałam, wyciszałam. Jeszcze młody był na etapie negacji wszystkiego co powiem, ale ja już umiałam sobie radzić. Bez nagród i kar oczywiście smile
                    Ironią losu jest to, że tuż przed tym biciem przez syna, byłam na urodzinach koleżanki z jego grupy żłobkowej (nota bene to ta, która go ugryzła rok wcześniej) Okazało się, że dziewczynka cały czas jest agresywna, bije i gryzie. Matka jej oddaje, a ta dalej to samo. Pomyślałam wtedy - jak można tak wychowywać... I czułam się taka lepsza z moim zatrzymywaniem rączki dwulatkowi (potem młody wyrósł z bicia na rok)
                    A za 2 tygodnie to ja oddałam dziecku (z tym, że powtarzam - drugi raz bym nie oddała - i uważam, że kobieta robiła źle - widocznie dziewczynka miała jakiś inny problem)
                    • ponponka1 trzeba bylo zabrac butelke po 06.01.12, 16:01
                      pierwszej probie. I caly ten opis jest dobrym przykladem jak rodzic moze sam prowokowac dziecko.

                      No akurat jak oddalas sowjemu synowi nie bylo tak jak u kolezanki ze zlobka. Uwierz mi, ze 90% takich oddawan konczy sie tak jak u koleznaki ze zlobka.


                      p.s. naprawde musialas uderzyc swoej dziecko by moz z usmiecham pomagac mu sie ubierac? Tym bardziej ze nie umie sam. Moja umie (ma 2 lata i 11 miesiecy) ale czasami ma fale na zabawe w "bobaska" i prosi mnie bym j ubrala. I ja ja ubieram. Korona z glowy mi nie spadla i ubiranie przebiega bez zbednych histerii i placzu. I nie musialam jej uderzyc.....
                      • rulsanka Re: trzeba bylo zabrac butelke po 06.01.12, 19:27
                        Nie mogłam odebrać butelki, bo rozmawiałam przez telefon, wszystko rozegrało się bardzo szybko. Wcześniej mnie walił ręką lub kopał. Nie byłam go w stanie zawsze powstrzymać, bo wyczekiwał na moment mojej nieuwagi. Prowokować? Ja byłam święcie przekonana, że gdy powiem, że to boli, to młody przestanie. Bo do tej pory to działało...

                        "p.s. naprawde musialas uderzyc swoej dziecko by moz z usmiecham pomagac mu sie ubierac? Tym bardziej ze nie umie sam."
                        W tym problem, że on umiał sam... Od roku ubierał się sam. A teraz nie dość, że nie chciał się sam ubrać. On nie chciał się dać ubrać.
                        Ja nie miałam nic przeciwko ubraniu go, ale jeżeli dziecko jest na "nie" na każdym kroku, dosłownie, a do tego cię bije i jesteś sama, to może to rodzica przerosnąć. Mnie przerosło. Nie byliśmy w stanie wyjść z hotelu, bo młody wszystko utrudniał. Próbowałam go przeczekać - wyszliśmy o 16stej...a w międzyczasie cały czas wariował, nago. Nie mam nerwów ze stali.
                        I w tym kontekście moje działanie było usprawiedliwione. Bo moje nerwy, maskowane lub nie - odbijały się na nas, pomimo tego, że nie uciekałam się do przemocy.
                        Gdy młody przestał bić, ja miałam więcej siły na negocjacje i wyczuwanie właściwego momentu na np. założenie tych nieszczęsnych gaci. Młody nadal protestował i uciekał, ale ja jakoś umiałam go namówić - bo miałam na to więcej sił psychicznych. Negocjacje z moim dzieckiem były intelektualnym wyzwaniem, bo paskuda inteligentna, manipulacja nie działa, ta sama sztuczka drugi raz nie działa, racjonalne argumenty w momencie buntu - nie działały...Ale jakoś mi się udawało i w końcu wychodziliśmy w te góry, które zresztą uwielbiał...
                        Myślę, że każdy z rodziców może napotkać na taki moment, w którym własne dziecko go zaskoczy, a dotychczas skuteczne metody przestaną działać - nie mów hop dopóki nie przeskoczysz.

                        "Korona z glowy mi nie spadla i ubiranie przebiega bez zbednych histerii i placzu. I nie musialam jej uderzyc....."
                        Przecież nie biłam go, żeby się ubrał? Co do korony, to sama zawsze namawiałam rodziców, żeby pomagali dzieciom się ubierać, gdy te nie mają siły/chcą pobyć dzidziusiami. Do tej pory czasem młodemu pomagam, bo jest zmęczony. Tylko, że on wtedy w ogóle nie współpracował. W ogóle. Załóż majtki, to wyjdziemy na spacer. Nie! Pomóc ci założyć majtki? NIE. ok, czekamy godzinę, młody goły "włącz mi misia uszatka"
                        - włączę jak się ubierzesz...
                        NIE
                        Czekam kolejne 15 min, próbuję założyć mu majtki, ucieka
                        Po jakimś czasie (średnio 3-4 godziny) wychodziliśmy. Młody zmęczony, bo już pora spania. W pokoju nie zaśnie. Czasem zasnął w samochodzie, ale zazwyczaj nie. Więc coraz głupsze pomysły. Uciekanie na ulicę, choć nigdy wcześniej tego nie robił. Uciekanie w tłum ludzi i gubienie się. Młody bezwózkowy. Obie akcje skończyły się szybkim powrotem do samochodu i osadzeniem w foteliku. Zero wniosków. Młody jeszcze bardziej nieznośny - tak wyglądały kolejne dni
                        A najśmieszniejsze jest to, że do tego czasu (i po buncie, do teraz, pół roku) był to chodzący kompromis. Problemy poprzednich skoków rozwojowych rozwiązywaliśmy polubownie. Jestem zwolennikiem ustępstw, nigdy nie walczyłam z dzieckiem o dominację, nie zależało mi na postawieniu na swoim "bo tak"
                        • joshima Re: trzeba bylo zabrac butelke po 06.01.12, 21:29
                          rulsanka napisała:

                          > Nie mogłam odebrać butelki, bo rozmawiałam przez telefon
                          I była to na tyle ważna rozmowa, że nie można było powiedzieć. Poczekaj chwilę oddzwonię za 5 minut tongue_out

                          > Nie byliśmy w stanie wyjść z hotelu...
                          Bo oczywiście musieliście tongue_out

                          > Myślę, że każdy z rodziców może napotkać na taki moment, w którym własne dzieck
                          > o go zaskoczy,
                          No moje mnie dziś zaskoczyło. Uznało, że tata jest niemiły i poszło spać samo. Dasz wiarę, pierwszy raz w życiu...


                          > Czekam kolejne 15 min, próbuję założyć mu majtki
                          Za dużo tego czekania. Trzeba było wziąć książkę, zrobić sobie kawę (albo może lepiej melisę) i zająć się swoimi sprawami tongue_out

                          > nie zależało mi na postawieniu na swoim "bo tak"
                          To na czym Ci właściwie zależało.
                          • rulsanka Re: trzeba bylo zabrac butelke po 06.01.12, 23:40
                            "I była to na tyle ważna rozmowa, że nie można było powiedzieć. Poczekaj chwilę oddzwonię za 5 minut tongue_out"

                            Problem był taki, że byliśmy przez czas razem i że w czasie rozmów (zresztą z jego tatą, przez skypa - dostawał jakiejś wariacji). Niby sam chciał dzwonić do taty, a potem odstawiał cyrki.

                            "Nie byliśmy w stanie wyjść z hotelu...
                            > Bo oczywiście musieliście tongue_out"

                            Wyjechaliśmy w góry, bo młody marzył o górach. Jak już udało nam się gdzieś wybrać rano, to było cudnie. Np. radośnie wbiegł na Szczeliniec (g. Stołowe). Natomiast doprowadzenie do wyjścia z hotelu było jakimś koszmarem. I jak się wybieraliśmy później, to dzień wyglądał okropnie, bo młodego mutowało.

                            "Czekam kolejne 15 min, próbuję założyć mu majtki
                            > Za dużo tego czekania. Trzeba było wziąć książkę, zrobić sobie kawę (albo może lepiej melisę) i zająć się swoimi sprawami tongue_out "
                            Przeczytałam ze 2 wyborcze od deski do deski, 3 polityki, przewodnik po górach stołowych... smile I kawy i chyba rumianku sporo poszło. smile
                            Ale później przyszło odkrycie. Ma być miło. Nieważne, czy wychowawczo, czy nie. Ma być miło, bo są wakacje. Mamy też wyjść jak najszybciej, bo wtedy jest dobry dzień. Nieważne w jakim stylu, byle bez nerwów. Któregoś poranka zapytałam "a może włączymy misia i w tym czasie się ubierzesz?" Młody na misia oczywiście tak. Włączyłam, usiadłam obok syna i przytuliłam go. Za chwilę założyliśmy majtki. Reszty nie chciał założyć, ale po kolejnych paru minutach dało się założyć tiszert i nawet syn pomagał. Spodnie założył częściowo sam. A buty przed wyjściem sam i bez problemu (To tak w skrócie postępy z kilku dni.)
                            Odkryłam, że moje próby wymuszenia na dziecku ubrania się poprzez postawienie, w sumie logicznego warunku - jak się ubierzesz (dasz ubrać) to wyjdziemy - budziło w zbuntowanym osobniku odruchowe nie. To, co działa na dziecko logicznie myślące, przynosiło odwrotny skutek.
                            Skala buntu i nieracjonalność zachowania potomka była przedziwna. Tzn. bunt był na zasadzie "na złość mamie niech mi uszy zmarzną". Nie ubiorę się ani nie dam się ubrać, choćby potem czekała mnie wielka przyjemność...
                            Wyjazd był organizowany pod syna i naprawdę wszystkie atrakcje, na które dotarliśmy, mu się bardzo podobały... Chciał wyjść z hotelu, a mimo to robił wszystko, byśmy nie wyszli. Pech chciał, że ten wyjazd nałożył się na skok rozwojowy i podejrzewam, że ilość bodźców zewnętrznych i wewnętrznych przerosła syna, stąd tak duże nasilenie skrajnych zachowań.

                            "nie zależało mi na postawieniu na swoim "bo tak"
                            > To na czym Ci właściwie zależało."

                            Tu pisałam ogólnie. Np. jeżeli ustalałam z synem, że wychodzimy z placu zabaw za 5 minut (nastawiałam budzik) to jeśli bardzo mu zależało, a my mieliśmy czas, pozwalałam mu na "jeszcze raz" - drugie 5 minut, albo jeszcze 1 zjazd ze zjeżdżalni. I to się bardzo sprawdzało.
                            A tam w górach zależało mi na wyjściu, ale nie na zasadzie postawienia na swoim, tylko ku wspólnemu dobru. W pokoju nas mutowało, a w terenie było generalnie miło.
                            • joshima Re: trzeba bylo zabrac butelke po 06.01.12, 23:46
                              rulsanka napisała:

                              > Problem był taki, że byliśmy przez czas razem i że w czasie rozmów (zresztą z j
                              > ego tatą, przez skypa - dostawał jakiejś wariacji). Niby sam chciał dzwonić do
                              > taty, a potem odstawiał cyrki.
                              No to w końcu telefon czy skype. Naprawdę od skype można się oderwać na pięć minut tongue_out

                              > Wyjechaliśmy w góry, bo młody marzył o górach.
                              No właśnie. Zrobiłaś młodemu wakacje a potem byłaś sfrustrowana tym, że on ma inny pomysł na ich spędzanie niż ty. tongue_out

                              > Ma być miło, bo są wakacje.
                              I mu wlałaś. Dobre. A nie. Doczytałam. No widzisz...

                              > Skala buntu i nieracjonalność zachowania potomka była przedziwna. Tzn. bunt był
                              > na zasadzie "na złość mamie niech mi uszy zmarzną".
                              He he he... No to się przygotuj bo teraz z wiekiem będzie już tylko gorzej tongue_out Wyobrażasz sobie jaki głupio uparty potrafi być nastolatek tongue_out
                              • rulsanka Re: trzeba bylo zabrac butelke po 07.01.12, 00:29
                                "No to w końcu telefon czy skype. Naprawdę od skype można się oderwać na pięć minut tongue_out"
                                Wiesz, można. Ale... za 5 minut byłoby to samo. Bo my przerywaliśmy te rozmowy nie raz...
                                A po tej rozmowie usypialiśmy z synem i spaliśmy do rana.

                                "No właśnie. Zrobiłaś młodemu wakacje a potem byłaś sfrustrowana tym, że on ma inny pomysł na ich spędzanie niż ty. tongue_out"
                                On miał identyczny pomysł na spędzanie, bo w samych górach się świetnie bawił, (na widok gór dostawał amoku z radości), a w pokoju nie. Tylko wyjść nie umiał - nie umieliśmy się dogadać. Ja na początku próbowałam go właśnie przeczekać z tym ubieraniem, ale nie wyszło. Po kilku dniach pojawiła się metoda na misia i już było łatwiej.
                                "Ma być miło, bo są wakacje.
                                I mu wlałaś. Dobre. A nie. Doczytałam. No widzisz..."
                                Nie wlałam, tylko oddałam. Ostrzegłam też, co uczynię. To naturalna (nawet nie tylko logiczna, ale właśnie naturalna) konsekwencja. Bijesz - licz się z tym, że ktoś ci odda. Możesz oddać, gdy ktoś cię bije i nie chce przestać gdy go prosisz a później ostrzegasz. Nie bijemy ani nie sprawiamy innej przykrości innym stworzeniom (o ile nie robią nam krzywdy). Ja nie opowiadam się za nadstawianiem 2 policzka, dlaczego miałabym tego uczyć syna?
                                Nie żadna kara, bo za karę to mogłabym mu misia nie włączyć, albo nie pójść na basen. Wcześniej w ramach naturalnej konsekwencji próbowałam się np. obrazić na chwilę, wyjść na korytarz. Potem bicie się nasilało. Tak jakby metody podręcznikowe odczytywał jak manipulację i od razu bunt.
                                Reakcja młodego na to, jak mu oddałam, była taka sama, jak jego reakcja, jak kiedyś powiedziałam mu, żeby nie dotykać gorącej patelni (bez tłuszczu i temperatura już nie taka ogromna, ale jeszcze parzy) Młody wyczekał aż się odwrócę, dotknął, nabrał dużo powietrza, nic nie powiedział. Wiedział, że sam chciał sprawdzić, jak to jest...
                                Otóż tym razem młody chciał chyba sprawdzić jak to jest dostać tego klapa. On oczekiwał reakcji innej niż podręcznikowa... Naturalnej?
                                No i właśnie po tym było już miło, bo młody sprawdził jak to jest i nie miał powodu, by prowokować.

                                W tytułowym poście jeżozwierzy pojawiło się zestawienie klaps lepszy od jeża. Otóż obie te rzeczy traktowane jako kara są złe (klaps jako kara jest dla mnie absolutnie niedopuszczalny). Jednak faktem jest, że metody "bezprzemocowe" mogą być bardziej opresyjne dla dziecka niż ten nieszczęsny klaps. Ja nigdy nie dostałam, a nieraz wolałabym dostać nawet porządne lanie niż znosić zrzędzenie mojej mamy.
                                Moje reakcje na bicie przez syna, typu obrażanie się (na chwilę!) - syn znosił dużo gorzej niż tego jednego klapsa, po którym się uspokoił. I co gorsza mu się to spodobało, bo po jakimś czasie domagał się, by uderzyć go mocno w pupę. Nie uderzyłam.
                                Co nie znaczy, że namawiam kogokolwiek na klapsowanie, albo że mam zamiar wdrożyć tę metodę do mojego arsenału kar (których nie stosuję).
                                • joshima Re: trzeba bylo zabrac butelke po 07.01.12, 15:47
                                  rulsanka napisała:

                                  > "No to w końcu telefon czy skype. Naprawdę od skype można się oderwać na pięć m
                                  > inut tongue_out"
                                  > Wiesz, można. Ale... za 5 minut byłoby to samo.
                                  Oj tam, wyluzuj, n ie widzisz, że sobie żartuję?

                                  > Ja nigdy nie dost
                                  > ałam, a nieraz wolałabym dostać nawet porządne lanie niż znosić zrzędzenie moje
                                  > j mamy.
                                  No. Takie ciosanie kołków na głowie też jest głupie... A z klapsami to jest jeszcze o tyle gorzej, że ta ręka często leci zanim rodzić pomyśli. A dorabianie ideologii następuje potem tongue_out Nie mówię konkretnie o Tobie, tylko tak ogólnie.
                                  • rulsanka Re: trzeba bylo zabrac butelke po 07.01.12, 17:03
                                    "No. Takie ciosanie kołków na głowie też jest głupie... A z klapsami to jest jeszcze o tyle gorzej, że ta ręka często leci zanim rodzić pomyśli. A dorabianie ideologii następuje potem tongue_out Nie mówię konkretnie o Tobie, tylko tak ogólnie."

                                    Dlatego najlepiej powiedzieć klapsom absolutne nie i tego się trzymać, bo jeżeli już coś się zdarzy, to będzie to wyjątek od reguły i nie będzie dalszej pokusy. To nie jest metoda wychowawcza. Niby naturalna konsekwencja jeżeli dziecko bije. Ale przekaz dla dziecka ma być taki, że bicie kogoś to naprawdę ostateczność. Poza tym oddając schodzimy niejako do poziomu trzylatka, co może mieć sens raz, ale nie jako reguła. Ostatecznie jesteśmy rodzicem i mamy rozum po to, by kierować się nim w wychowaniu. Wdając się w bójkę z dzieckiem (oddanie to jest forma bójki) porzucamy w jakimś stopniu nasz rodzicielski autorytet...
                                    Fajne jest to, że autorytet to nie jest kwestia chwilowa i o ile nie popełniam dużych błędów, to ogólny kierunek wychowania jest dobry.
                                    W ogóle to nietykalność cielesna dziecka jest ciekawą kwestią. Klaps jest zły, ale np. ubranie na siłę już nie... Zauważyłam, że to zależy od wieku i dojrzałości dziecka. Niemowlę, gdy nie da się inaczej, ubieramy na siłę lub podstępem (np. w czasie zabawy).
                                    Dwulatka też jeszcze się da. Da się też mu umyć zęby na siłę.
                                    W przypadku trzylatka okazuje się, że zrobienie na siłę czegokolwiek jest już bardzo dużym naruszeniem godności drugiego człowieka. To się stało tak nagle. Nie byłam fanką rozwiązań siłowych, ale czasem zdarzało mi się umyć zęby, czy odciągnąć gile z nosa.
                                    Umycie na siłę zębów trzylatkowi - próbowałam raz i zrezygnowałam - to jak tortura. Dużo dużo gorsze niż klaps. Takie ubezwłasnowolnienie. Stąd tłumaczenia, wyczekiwanie na właściwy moment, pokazywanie zdjęć próchnicy itp. Zmiana nastąpiła nagle. Nie wiem, czy to tylko u mojego dziecka, ale wydaje mi się, że to raczej kwestia dorastania.
                                    Ostatnio młody miał zapalenie spojówek. Boi się kropli do oczu, ucieka. Mówię, że będę zmuszona mu zakroplić na siłę. Młody zaczyna współpracować.
                                    • ponponka1 Re: trzeba bylo zabrac butelke po 09.01.12, 15:27
                                      rulsanka napisała:

                                      klapsom absolutne nie i tego się trzymać, bo jeżel
                                      Niby naturalna konsekwencja jeżeli dziecko b
                                      > ije.

                                      To wg tego co piszesz naturalna konsekwencja sypania piaskiem byloby sypniecie piaskeim we wlasne dziecko? Hm..... to ja wole inna nature - dziecko pod pache i z piaskownicy....
                                      • rulsanka Re: trzeba bylo zabrac butelke po 09.01.12, 15:34
                                        Chyba nie do końca zrozumiałaś smile
                                        • ponponka1 zrozumialam 10.01.12, 14:33
                                          Naturala konsekwencja bicia jest bicie
                                          Naturalna konsekwencja plucia jest plucie
                                          Naturalna konsekwencja szczypania jest szczypanie itd.

                                          To tak jak pisalam, ja tam wole:
                                          Naturalna konsekwencja bicia mamy jest zalapanie za reke i wytlumaczenie, ze to boli i nie wolno bic, nikogo.
                                          Naturalna kosekwencja plucia jest wyrazny sygnal, ze tego nietolerujesz.
                                          Naturalna konsekwecnja szczyapania jest zalapanie za reke i wytlumaczenie, ze to boli i nie wolno szczypac, nikogo.
                                          • rulsanka Re: zrozumialam 10.01.12, 14:58
                                            Cytuję sama siebie:
                                            "Poza tym oddając schodzimy niejako do poziomu trzylatka, co może mieć sens raz, ale nie jako reguła. Ostatecznie jesteśmy rodzicem i mamy rozum po to, by kierować się nim w wychowaniu. Wdając się w bójkę z dzieckiem (oddanie to jest forma bójki) porzucamy w jakimś stopniu nasz rodzicielski autorytet... "
                                            Absolutnie nie oddawałam i nie oddaję dziecku. To był pierwszy raz i nie traktujmy tego jako reguły. Ale mam uzasadnienie i uważam, że jest ono logiczne. Ty oczywiście możesz mieć inne zdanie.
                                            Jasne? smile

                                            "Naturalna konsekwecnja szczyapania jest zalapanie za reke i wytlumaczenie, ze to boli i nie wolno szczypac, nikogo."
                                            Moim zdaniem to nie jest dobra zasada. Na maluszka do 3 rż może tak, bo on nie zrozumie, gdy mu powiesz, że nie można, ale czasem można - w samoobronie.
                                            Nie chciałabym by moje dziecko stało się kozłem ofiarnym w przedszkolu, szkole, pracy. Ja uczę, że oddanie to ostateczność. Ale czasem nie ma innej rady. To nie prawda, że nie można bić. Można - w samoobronie, w obronie słabszego...
                                            Ja w szkole nie dałam sobie wejść na głowę (byłam tzw. kujonem) i jak mnie ktoś atakował, to miał problem smile Wkrótce wszyscy mnie lubili smile Wbrew pozorom na świecie jest dużo głupich mięśniaków i do nich przemawia tylko argument pięści. A tak poza tym, to byłam (i jestem) łagodna jak baranek.
                            • jul-kaa Re: trzeba bylo zabrac butelke po 06.01.12, 23:58
                              Rulsanka, jak tak czytam, co piszesz, to mi jednoznacznie wychodzi, że Twoje dziecko kompletnie nie radziło sobie z emocjami. Te histerie w czasie rozmowy z tatą, podczas wychodzenia itp. Dla mnie to jednoznaczne świadectwo, że dzieckiem targały takie uczucia, które je przerastały.
                              Wg mnie takie chwile należy przejść z jak największą akceptacją, własnie trochę tak, jak piszesz: akceptując, zgadzając się na niektóre zachowania, na które pewnie kiedy indziej pozwalać nie warto.
                              • rulsanka Re: trzeba bylo zabrac butelke po 07.01.12, 00:43
                                No nie radził sobie kompletnie ani z ciałem ani z duszą ani z rozumem.
                                Ja zdawałam sobie sprawę, że to skok rozwojowy i minie, ale było ciężko. Dużo ciężej, niż kiedykolwiek wcześniej. Mieliśmy pecha, że to było w czasie wyjazdu. Za dużo bodźców i młody sobie nie radził. A już jesienią na wyjeździe był super pod każdym względem. Lubi podróże.

                                Jedynie w trasie było miło. W samochodzie rozmawialiśmy o wszystkim, w górach wędrowaliśmy i gadaliśmy, bawiliśmy się- sielsko, anielsko.
                                Ja z kolei musiałam się przestawić z dwulatka na trzylatka. To zupełnie inne dziecko, trzeba mu pozwolić na dużo więcej (choć ja dwulatkowi pozwalałam na baardzo dużo, począwszy od osławionej zabawy nożem...). Zawsze ustępowałam - choć o krok. Dziecko wtedy współpracuje. A tu musiałam ustąpić o 5 kroków.
                                To też jest jakiś stres, uczyć się dziecka od nowa. Pojawiają się nowe reakcje i nowe umiejętności. Po skoku były już same pozytywy i każdy dzień, aż do teraz zaskakuje mnie na plus.
                                • joshima Re: trzeba bylo zabrac butelke po 07.01.12, 15:49
                                  rulsanka napisała:

                                  > Ja zdawałam sobie sprawę, że to skok rozwojowy
                                  A może to nie był żaden skok, tylko reakcja na wyjazd, zmianę otoczenia i w ogóle wszystkiego.
                                  • rulsanka Re: trzeba bylo zabrac butelke po 07.01.12, 16:32
                                    Dużo wyjeżdżaliśmy przed tym wyjazdem i po nim też już raz, młody reagował super. Tzn. na miesiąc przed feralnym wyjazdem byliśmy nad morzem i młody miał jakąś hiperaktywność, wrzeszczał i biegał bez przerwy, źle spał, widać było, że coś się dzieje, ale poza tym było ok. Po powrocie było względnie spokojnie, ale już miałam np. akcje buntownicze zakończone np. wyniesieniem z fontanny, bo żaden normalny sposób nie działał.
                                    Wyjazd w porównaniu z poprzednimi był dużo spokojniejszy. Krótsza podróż, żadnych planów zwiedzaniowych, w ogóle żadnych typowo moich planów, wszystko dostosowane do dziecka, wszystkie pluszaki wzięte.
                                    To, że skok, potwierdziło się już po. Młody stał się taki cudowny smile No i stał się prawdziwym przedszkolakiem pod względem psychiki. Ciekawe też, że do tego momentu z hiperaktywnością mówił na siebie dzidziuś. Sam się tak nazwał i przez półtora roku funkcjonował pod tą ksywką. Co jakiś czas tłumaczyliśmy, że już nie jest dzidziusiem, a on nie dawał się przekonać. A potem nagle wyrósł z dzidziusiowania. Zaczął z dumą przedstawiać się własnym imieniem i nazwiskiem, a z dzidziusia się śmieje.
                                    • ponponka1 dzieci sie zmeiniaja 09.01.12, 15:25
                                      to ze byl taki nad morem nie znaczylo ze bedzie taki sam w gorach. Mi sie czasami wydaje, ze moja cos uwielbia - np. jezdzic an saneczkach. A tu przyszedla dzien, ze nie i co? Na siel mam ja na te saneczki wsadzac?

                                      Przyjelam do wiadomosci, ze dziesiaj sanki sa be. Jutro lub pojutrze moze znowu beda super. To tak jak przyjazn w przedszkolu - piec minut wspolnej zabway a za chwile bicie i fukanie na siebie by za kolejne piec minut znowu sie wspolnie bawic. Takie sa dzieci, niestale a zarazem stale - taki paradoks smile
                            • canuck_eh Re: trzeba bylo zabrac butelke po 07.01.12, 04:05
                              "Nie byliśmy w stanie wyjść z hotelu...
                              > > Bo oczywiście musieliście tongue_out"
                              Teraz bede zlosliwa
                              Tak Joshima musieli bo po to wyjechala z dzieckiem w gory zeby pochodzic po gorach a nie siedziec w pokoju hotelowym i pic herbate z melisy.
                              • joshima Re: trzeba bylo zabrac butelke po 07.01.12, 15:49
                                Ty masz jednak ze mna problem.
              • canuck_eh Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 05.01.12, 16:29
                No i fajnie - masz perfekcyjne dziecko- samo sie oduczylo.
                • joshima Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 05.01.12, 23:28
                  Nie jest perfekcyjne. Jest normalne. Po prostu dojrzało i wyrosło. Nic w tym nadzwyczajnego.
      • joshima Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 04.01.12, 13:09
        jerzozwierza napisała:

        > Hej, dziękuję za poradysmile Książkę "Jak mówić do dzieci..." mam i jestem w trak
        > cie czytania. Moje dziecko ma ponad dwa latka, jest rozwinięty nad wiek
        To wiele tłumaczy. Taka sytuacja prowokuje rodziców do stawiania wygórowanych wymagań w stosunku do dziecka. To, że dziecko ruchowo, czy jeśli chodzi o mowę jest rozwinięte ponad wiek, nie znaczy, że emocjonalnie też.

        > Podejrzewam, że wiele mam wie, że czasami u dwulatków to jednak nie działa.
        Oczywiście, że czasem nie działa. Czasem tez nie warto się napinać, żeby postawić na swoim.

        > Oczywiście, że mówię! Ale są chwile, gdy on z przekory chce mnie szczypać dalej.
        I co? Nie masz dość refleksu, żeby go powstrzymać?

        > I żadne gadanie nie pomaga, a dziecko się nakręca.
        Bo gadanie jest do dupy. Dziecko w tym wieku potrzebuje krótkich,l czasem nawet szorstkich komunikatów. A jak nie reaguje to czasem trzeba działać. Bez niepotrzebnego strzępienia języka. Ciebie durgotanie czyjeś nad głową nie wkurza?

        > Jakie stosujecie metody na takie testowanie
        > mamy? Jeśli mówicie na jakieś zachowanie dziecka: nie wolno- a ono na przekór
        > kontynuuje?
        Okazuję irytację a jak trzeba to przytrzymuję rękę, nawet jak by się miało rozpłakać. Jak się rozpłacze to trudno. Kiedy sie uspokoi tłumaczę co było nie tak, ale trż krótko i węzłowato.

        > Drugi przykład: jak synek nie chce ze mną iść do domu, to mam pewnie go zostawi
        > ć i iść. Jak mam to zrobić, skoro w pobliżu jest ruchliwa ulica a moje dziecko
        > zaraz do niej pędzi?
        Jeśli koniecznie muszę iść to albo wymyślam podstęp (typu ścigajmy się) a jak nic nie daje rezultatu biorę pod pachę i wracam do domu nie zważając na protesty. I nie widze powodu do stosowania jakiejkolwiek kary potem.

        > Trochę nie rozumiem rady tych z Was, które mówią, że nie stosują jeżyka, ale od
        > prowadzają dziecko do jego pokoju, żeby się uspokoiło
        No właśnie ja też nie rozumiem.

        > W skrócie chodzi o to, że dziecko ma momenty, które podzieliłabym na dwa rodzaj
        > e: 1-zapamiętanie się w prowokacji i 2- zapamiętanie się w złości- kiedy trudno
        > do niego dotrzeć, negocjować itd. Pytanie: co wtedy?
        Nic. Spokojnie poczekać aż się opamięta.

        > Ps. Dziś słyszałam rozmowę 4 matek o ich dwuletnich córeczkach. Każda z nich (c
        > óreczek, nie matekwink urządza karczemne awantury w sklepach na leżąco.
        No i co z tego? Tak bywa. Jest kilka rozwiązań:
        1. Nie dopuszczać w głupi sposób do takich awantur (nie upierać się i nie prowokować a jak się nie da nie zabierać dziecka do sklepu)
        2. Stać spokojnie i czekać aż dziecko skończy
        3. Wziąć pod pachę i wyjść. Zakupy nie zając nie uciekną.
        W zależności od sytuacji stosowałam zamiennie.
        • a_weasley Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 04.01.12, 15:05
          Joshima napisała:

          > > urządza karczemne awantury w sklepach na leżąco.

          > No i co z tego? Tak bywa. Jest kilka rozwiązań:
          <ciach>
          > 2. Stać spokojnie i czekać aż dziecko skończy

          I nie dziwić się potem, że pojawiają się pomysły tworzenia "stref wolnych od dzieci".
          • canuck_eh Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 04.01.12, 22:30
            Malo ze stref wolnych od dzieci - budynkow mieszkalnych bo sa i takiesmile
      • ciociacesia Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 04.01.12, 14:13
        > I żadne gadanie nie pomaga, a dziecko się nakręca. Bo on chce szczypać! I robi
        > się zły, że nie pozwalam
        no i robi sie zly. to normalna reakcja - zabraniasz mu fajnej zabawy to sie robi zly. a niech sobie bedzie, w koncu to normalna reakcja. ja tam mowie ze nie wolno, a jak z tego powodu rozpacza to i sie nad córka pouzalam i przytule (o ile nie szczypie dalej)
    • jerzozwierza Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 04.01.12, 15:24
      smile Czyli co konkretnie mam robić, kiedy powtarza zachowanie nie chciane mimo protestów? Np. to szczypanie? Trzymam za rączki, nie pozwalam. Dziecko się nakręca, nie przestaje, ja nie pozwalam. Odwracanie uwagi nic nie daje, odchodzę- pędzi za mną, chce szczypać. Informuje mnie o tym!smile Mija 10 minut, nic się nie zmienia- co wtedy?
      To nie jest nasza codzienność, przykład pierwszy z brzegu - bo z wczoraj. Wściekł go zakaz. A sytuacja się zrobila jakaś... bezwyjściowa.
      Ja mu nie stosuję kar "potem". Generalnie rzadko mamy takie "momenty". Raz kiedy musieliśmy wyjść z wizyty (wrzask w trakcie wychodzenia, po drodze- w domu od razu anioł). Kiedyś się bardzo zdenerwował po wyłączeniu bajki (mimo uprzedzeń, że już kończymy).
      Skoro nie stosujecie w takich sytuacjach jeżyka (wróćmy do 1go przykładu, w drugim to go po prostu zaniosłam wierzgającego do domu)- to co robicie konkretnie, gdy dziecko powtarza w nieskończoność zachowanie, na które się nie można zgodzić?
      • joshima Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 04.01.12, 15:45
        jerzozwierza napisała:

        > smile Czyli co konkretnie mam robić, kiedy powtarza zachowanie nie chciane mimo p
        > rotestów? Np. to szczypanie? Trzymam za rączki, nie pozwalam. Dziecko się nakrę
        > ca, nie przestaje, ja nie pozwalam.
        I tak do skutku. Wychowywanie nie ma być szybkie tylko skuteczne. No ile razy trzeba Ci powtarzać, żebys zrozumiała?

        > Mija 10 minut, nic się nie zmienia- co wtedy?
        Uniemożliwiać przez kolejne 10 a jak trzeba to przez kolejne. Kiedyś zrezygnuje.

        > Skoro nie stosujecie w takich sytuacjach jeżyka (wróćmy do 1go przykładu, w dru
        > gim to go po prostu zaniosłam wierzgającego do domu)- to co robicie konkretnie
        Nic. Skutecznie uniemożliwiam niepożądane działanie i pozwalam się córce wściekać tak, żeby nikomu i sobie nie robiła krzywdy i czekam aż jej przejdzie. A jak potrzebuje pomocy by się uspokoić (bywa i tak) to jej udzielam. Potem rozmawiamy i się godzimy.

        Skoro jesteś w stanie mu coś zabronić a potem uniemożliwić, to za co karać? Ze to że czuje z tego powodu frustrację? Bez sensu. Siebie tez każesz zawsze jak się zdenerwujesz?

        Dziecko jest zaprogramowane tak, żeby wszystkiego próbować w nieskończoność. Gdyby nie to nigdy nie nauczyłoby się chodzić zniechęcone pierwszym potknięciem.
        • jerzozwierza Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 06.01.12, 12:10
          I tak do skutku. Wychowywanie nie ma być szybkie tylko skuteczne. No ile razy t
          > rzeba Ci powtarzać, żebys zrozumiała?
          Który z komunikatów, które tu napisałaś jest powtórzony? Mój post został napisany, gdy wątek miał bardzo mało odpowiedzi, dziś ma chyba ponad 120. Powinnam jasnowidząco przewidzieć, co tu zostanie napisane? Bardzo nie lubię osób, które kompensują coś sobie traktowaniem ludzi z góry. Gardząc innymi za wyobrażone zachowania (a nie zadałam ponownie tego samego pytania, jak dobrze wiesz), nie zyskasz szacuku joshima. Często jesteś na forum przykra i nieprzyjemna. Ciekawy paradoks- Twoje posty tutaj nijak się mają do głoszonych idei. Trudno mi uwierzyć, że jesteś wspaniałą matką, odsłaniając się tu jako pełen wad człowiek. Bo - choć pewnie nie zdajesz sobie z tego sprawy- charakter Twoich wypowiedzi, sposób odnoszenia się do dziewczyn na tym forum- pozwala domniemywać, że mamy do czynienia z osobą daleko w skali od punktów: szczęście spełnienie. Bo szczęście powoduje, że człowiek jest życzliwy ludziom. Od Ciebie bije nieżyczliwość. Jesteś pewna, że uczysz swoje dziecko dobrych rzeczy? Pogarda dla innych jest jedną z nich? Jak dla mnie- koniec rozmowy z Tobą.
          • joshima Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 06.01.12, 12:32
            jerzozwierza napisała:

            > I tak do skutku. Wychowywanie nie ma być szybkie tylko skuteczne. No ile razy t
            > > rzeba Ci powtarzać, żebys zrozumiała?
            > Który z komunikatów, które tu napisałaś jest powtórzony? Mój post został napisa
            > ny, gdy wątek miał bardzo mało odpowiedzi
            Tak, ale to była moja kolejna już wtedy wypowiedź na ten temat i już kolejny raz próbowałam Ci to wyjaśnić smile Z resztą zwróć uwagę na datę posta na którego odpowiedziałam.


            > nie zyskasz szacuku joshima
            Wcale się tu o niego nie staram, ale to nie temat tego wątku. Nie mam też ciśnienia, żeby wszyscy mnie lubili i nie mam tez potrzeby udowadniania niczego nikomu. Jak w coś nie wierzysz to tylko Twoja sprawa.
      • ciociacesia mowie nie wolno 04.01.12, 15:49
        'nie pozwalam', odsuwam sie poza zasieg, dziecko placze, przytulam, szczypie, mowie nie wolno, placze, przytulam, mowi 'ale ja chceeee' ja mowie 'wiem, ale to mnie boli i nie wolno', placze, przestaje, the end
      • memphis90 Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 04.01.12, 20:52
        Kiedyś się bardzo zdenerwował po wyłączeniu bajki (mimo uprzedzeń
        > , że już kończymy).
        > Skoro nie stosujecie w takich sytuacjach jeżyka
        I tu się kryje błąd w rozumowaniu. Wyłaczasz bajkę, więc dziecko jest złe- ma prawo. Nie można za to karać. Ustalcie tylko dopuszczalny zakres ujawniania frustracji - daj mu prawo do złości. To nie może działać na zasadzie, że Ty mu zabierasz coś, na czym mu zależy, a on ma buzię w ciup i ani pisnąć, bo jak nie- to karny jeżyk. Nie zgadzaj się np. na plucie, niszczenie i co tam jeszcze Ci przeszkadza. A jak będzie łamał zasady- nie wahaj się okazać dezaprobaty.
    • silje78 Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 04.01.12, 17:46
      ja rok temu próbowałam odsyłać córkę na karnego jeżyka, w tym wypadku był to fotel w naszym pokoju lub odesłanie jej do jej pokoju. skutek był ZAWSZE odwrotny. doprowadzało to do awantury, która z afery o jakąś pierdołę (wg nas) stawała się awanturą o jeżyka.
      zrezygnowaliśmy z tej metody. jak córka zaczynała się awanturować, nie chciała sie przytulić ani rozmawiać to po prostu przestałam reagować. powkurzała się kilka minut i był spokój.
      ogólnie afery występowały okresami. kilka tygodni gorszych i kilka lepszych kiedy miałam w domu anioła. teraz ma cztery lata i trzy miesiące. okresy buntu są coraz krótsze, ale się zdarzają. z tą różnicą, że córka idzie się powściekać do swojego pokoju. tam się nagada, nakrzyczy i albo siedzi po chwili zadowolona bo zajęła się czymś innym, albo przychodzi do nas.
      wczoraj jak była zła to nagadała nam (w swoim pokoju siedząc), że ma nas dość, że jak my jej się nie słuchamy to ona słuchać nas nie będzie wink . przyszłam ją przytulić, posiedziała na mnie kilka minut i się uspokoiła.
      tak więc trzeba samemu znaleźć metodę na swoje dziecko. na pewno zrezygnowałabym z tego co przynosi skutek odwrotny czyli prowadzi do eskalacji nerwów i rozpaczy dziecka. dodam tylko, że też mam niełatwy egzemplarz w domu wink .
      • silje78 Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 04.01.12, 19:05
        co do bicia i małego uparciucha to jest to ciężki temat.
        nas co prawda nie dotyczy, ale sunek brata męża (dwa lata i trzy miesiące) ma niestety ten problem, a w zasadzie rodzice i inne dzieci.
        pole manewru niewielkie, powtarzanie jak mantra, że nie wolno nic nie daje, a mały tłucze od prawie roku.
        był stawiany do kąta, przez pewien czas pomagało. moja córka już boi sie jeździć do dziadków (szwagier z nimi mieszka) bo mówi, że mały znowu ją zbije. ostatnio rozciął jej rękę zabawką. nawet jak go prztrzymasz to po chwili znajdzie taki moment, że i tak cie dopadnie, jak mój kot wink . tak więc łatwo radzić, jak ma się w domu dziecko, które czegoś nie robi. ja też się wymądrzałam co powinni zrobić, ale czysto teoretycznie bo nigdy nie musiałam uważać żeby moje dziecko mnie nie uderzyło.
    • canuck_eh Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 04.01.12, 19:06
      Karny co?
      Zaraz ide wygooglac co to jest bo az mi sie nie chce wierzyc ze mozna torturowac dziecko czyms takim.Dzieci w domu nie bije bo nie ma po co, ale w swoim 14to i 10cio letnim zyciu moze ze 2-3 razy dostaly klapsiora na tylek i nie bylo to za rozlane mleko.Rozmowa z dzieckiem wiecej dobrego zrobi niz jakies jezyki i co to tam wiecej.U mnie dziala wyslanie dziecka na 5-10 min do wlasnego pokoju by sie wyciszylo, szlaban na ogladanie tv czy gry na komputerze.Ale nie moge zrozumiec tego jezyka.Dziecko cierpi a mamusia dalej kaze.Ogladanie kretynskiego programu Super Niani wypralo Wam mozgi drodzy moi co widac sadzajac dziecko na karnym jezyku.Mamusia dochodzi do wniosku ze lepiej sprzedac dziecku klapsa - nie musi byc mocny przeciez bo to chodzi o to by przywolac dziecko do pionu, ale nie Super Niania polecila jezyka to beda stosowac jezyka....a dziecko bedzie wylo i wolalo o litosc a mamusia dalej nic sobie z tego robic nie bedzie bo Super Niania wymyslila swietna kare.LUDZIE pomyslcie troche sami.
      • fly_away1 Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 06.01.12, 15:28
        Wiecie co, tak sobie czytam wypowiedzi na forum na temat karnego jeżyka i innych metod D. Zawadzkiej i odnoszę nieodparte wrażenie, że ludzie nie do końca rozumieją o co w tym wszystkim chodzi. To nie są metody do stosowania na co dzień. Programy typu Superniania są o ,,trudnych'' dzieciach. I Zawadzka i wielu psychologów mówi, że tego typu metody używa się kiedy nic innego nie działa. Trzeba też odróżnić zachowania (np. bunt), które wynikają z rozwoju i są typowe w danym wieku od zachowań, które poza to daleko wybiegają (a Superniania jest o tych drugich), często niestety przez rodziców.
        W momencie, kiedy dziecko się złości, najważniejsze jest dać mu rozładować emocje, ale w sposób bezpieczny i akceptowalny (metoda ze skakaniem bardzo dobra) pomóc dziecku sobie z nimi poradzić. Jeśli nie działają normalne metody, dopiero w sytuacjach ,,kryzysowych'' stosuje się metody typu karny jeżyk.

        Podsyłam link, może trochę niektórym to rozjaśniwinkwink Wbrew pozorom metody Zawadzkiej (jak i wielu psychologów) nie są takie straszne.
        vod.onet.pl/i-ty-mozesz-miec-superdziecko,i-ty-mozesz-miec-superdziecko-podrecznik-supernian,2458,1,4043,odcinek.html#play
        • joshima Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 06.01.12, 16:02
          fly_away1 napisała:

          > Programy typu Superniania są o ,,trudnych'' dzieciach.
          Myślę, że uczciwie jest nazwać je "zaniedbanymi wychowawczo". A poza tym to zgadzam się z Tobą.

          > Jeśli nie działają normalne metody, dopie
          > ro w sytuacjach ,,kryzysowych'' stosuje się metody typu karny jeżyk.
          I tutaj rodzi się ryzyko, że rodzic, który spróbuje 2-3 razy i stwierdzi, że to nie działa rzuci się na tego karnego jeżyka. Niestety wielu rodziców chce efektu szybko.
    • zaklinka_k Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 04.01.12, 20:23
      a mnie się zdarza postawić moją córkę w kącie i u nas działa... na początku też zwiewała nieskończoną ilość razy, ale byliśmy konsekwentni i teraz jest łatwiej... na pewno postawienie w kącie przerywa złe zachowania w danym momencie a mała potem przeprasza i nie wraca do nich przez jakiś czas... metody typu karny jeżyk, kąt, odesłanie do swojego pokoju opierają się na tej samej zasadzie: odseparowania od miejsca przestępstwa smile i przerwania konkretnego zachowania i mówi o nich nie tylko D. Zawadzka ale wielu specjalistów od wychowywania dzieci
      • joshima Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 04.01.12, 20:56
        zaklinka_k napisała:

        > a mnie się zdarza postawić moją córkę w kącie i u nas działa... na początku też
        > zwiewała nieskończoną ilość razy, ale byliśmy konsekwentni i teraz jest łatwie
        > j... na pewno postawienie w kącie przerywa złe zachowania w danym momencie a ma
        > ła potem przeprasza i nie wraca do nich przez jakiś czas...
        No to rzeczywiście działa... Wróci do nich jak będzie miała podejrzenia, że się nie dowiesz i kary nie będzie.

        > metody typu karny j
        > eżyk, kąt, odesłanie do swojego pokoju opierają się na tej samej zasadzie: odse
        > parowania od miejsca przestępstwa smile
        Nie. To jest na zasadzie odseparowania od rodzica, który chce mieć święty spokój i efekty natychmiast.
        • kasiaikido Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 04.01.12, 21:32
          U mojej córeczki, jak miała 2-3 lata, bardzo dobrze działało też ignorowanie niepożądanego zachowania. Rzecz jasna trudno ignorować szczypanie, ale moja mała miała kilka pomysłów pt. "jak natychmiast uzyskać uwagę rodzica (rodzica np. robiącego obiad, czy nalewającego sobie herbaty do szklanki, nie to żebym wymagała, żeby się sobą godzinami zajmowała...)". Jednym z nich było wylewanie na podłogę wody z psiej miski. Oczywiście komunikaty "nie wolno wylewać wody z psiej miski" były średnio skuteczne. Zawzięłam się w sobie i postanowiłam nie dać się sprowokować. Jak wylała znów wodę, to demonstracyjnie wyglądając przez okno powiedziałam znudzonym tonem "poszukaj ścierki kochanie, bo trzeba wytrzeć podłogę żeby nikt się nie poślizgnął"... Od tamtej pory ani razu nie wylała wody smile
        • silje78 Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 05.01.12, 08:08
          czytając twoje odpowiedzi mam nieodparte wrażenie, że masz bardzo ograniczony punkt widzenia.
          • joshima Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 05.01.12, 08:10
            Nawzajem. A coś merytorycznie potrafisz napisać?
            • dagmara-k Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 05.01.12, 09:06
              az dziw bierze joshima ze tyle wiesz o dzieciach i tak kochajaco je traktujesz, a doroslych nie dazysz takim samym szacunkiem. czemu mialaby "nie potrafic" napisac merytorycznie? cos nie tak z jej inteligencja? skoro znasz tak dobrze zasady faber i mazlish to czemu nie stosujesz ich w praktyce. one sa jakos nieadekwatne po jakims tam roku zycia?
              • kanga_roo Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 05.01.12, 10:57
                ja staram się postępować jak najbardziej naturalnie, i wtedy tak naprawdę niewiele potrzeba, żeby dziecko zrozumiało, o co chodzi.
                kiedy dzieciary były młodsze, i próbowały gryźć, czy szczypać, czy bić, reakcja wychodziła mi sama. zdarzało mi się z wrzaskiem potrząsnąć gryzoniem, zdarzało mi się mocniej przytrzymać i warknąć na szczypacza czy kopacza. zdarzało mi się - najczęściej - przerwać kontakt z agresorem, np zdejmując z kolan, albo odsuwając się, i mówiąc, że nie chcę sie bawić z dzieckiem, które bije/gryzie/kopie. w ostateczności wychodziłam. przekaz był imo jasny - to jest zachowanie społecznie nieakceptowane, nikt nie chce mieć do czynienia z przemocowcem. oczywiście, były próby sprawdzenia, czy ja tak serio, i wielka rozpacz, gdy docierało, że je odganiam. ale reagowałam zawsze tak samo, a w smutku - utulałam bez ceregieli.
                różnica pomiędzy jeżem, kątem czy odesłaniem do pokoju a moja metoda jest taka, że ja od razu i świadomie odpędzam młode od stada, jednocześnie informując, dlaczego. oraz, że widząc skruchę, choćby burzliwie okazaną, uznaję sytuację za niebyłą. nauczylam się takiego szybkiego reagowania wychowując psa, ale na dzieciach sprawdza się równie dobrze.
                poza tym krótko "opowiadałam" dziecku sytuację, co też porządkowało mu w główce.
                w przypadku ataków na psa (typu najeżdżanie samochodzikiem, siadanie na nim, próby bicia) byłam i jestem bardzo kategoryczna, nie pozwalam i nie ma od tego apelacji, do tego zawsze informuję, że pies może za coś takiego ugryźć. w przypadku przepychanek między rodzeństwem mówię stanowczo do agresora, że nie pozwalam mu bić "mojego synka" lub "mojej córeczki". czyli - jednoznacznie staję w obronie.
                i nigdy nie karcę za emocje - pomagam je co najwyżej wyciszyć. dlaczego dwu - trzylatek ma sam umieć się opanować? to jeszcze maluszek.
              • joshima Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 05.01.12, 11:41
                Jak ktoś potrafi merytorycznie to to robi. Odpowiedziałam jedynie na atak personalny. Zatem kończę ten OT.
                • silje78 Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 05.01.12, 11:46
                  czyli ewidentny problem z czytaniem lub rozumieniem czytanego tekstu.
                  odpowiedź merytoryczna poniżej. chyba, że jest "za mało merytoryczna"...
            • silje78 Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 05.01.12, 09:54
              nie widzę powodu żeby cytować twoje wszystkie posty, są jednak one na jedno kopyto.
              patrzysz na wszystko przez pryzmat jednego (swojego) dziecka, które nie sprawia specjalnych kłopotów wychowawczych, przynajmniej nie kojarzę postu w takim temacie. nie bierzesz pod uwagę, że dzieci są różne, w różnym wieku, o zróżnicowanych charakterach oraz temperamentach. czasami możesz dziecku tłumaczyć, ono po jednym zdaniu załapie, kiwnie główką i będzie ok, innym razem choćbyś stanęła na głowie to i tak tłumaczenie możesz sobie w buty wsadzić. dziecko ma swoją wizję i ma być tak jak ono chce i koniec, może przeczytać tysiąc książek, wyselekcjonować z nich to co wg ciebie najlepsze, a i tak nie zawsze to działa, bo dziecko to mały człowiek, który nie jest zaprogramowany na konkretne porady z książek.
              na jedno dziecka działa karny jeży, na inne tlumaczenie i pogadanka, a jeszcze inne musisz zostawić samemu sobie żeby się wyciszyło.
              dzieci są tak różne jak dorośli, nie są czystą kartką, którą sobie zapiszesz tak jak masz na to ochotę.
              ty wszystko traktujesz jednowymiarowo, bo twoje dziecko reaguje na konkretne metody więc inne są do niczego.
              podawałam przykład dwulatka w mojej rodzinie, dzieciak z normalnej rodziny, w domu spokój, nie ma awantur, normalna kochająca się rodzina. bardzo rzadko ktoś na kogoś podnosi głos, nikt na nikogo ręki nie podnosi, a młody tłucze wszystkich i wszystkie metody zawodzą. co w takiej sytuacji?
              dzieci przechodzą różne etapy, moja córka nie miała buntu dwulatka, za to po pójściu do przedszkola przez trzy miesiące w domu był koszmar. nie dało się nic z nią załatwić, wrzask, wrask i WRZASK. tłumaczyć równie dobrze mogłam ścianie, efekt porównywalny. po trzech miesiącach miałam w domu anioła, wtedy też mogłam dawać dobre rady jak to świetnie się z córką dogaduję bo ONA SŁUCHA, chce dojśc do porozumienia, a nie pokrzyczeć.
              jak za mało merytorycznie to odsyłam cię do twoich postów, jeśli już zapomniałaś co pisałaś.
              • joshima Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 05.01.12, 11:48
                silje78 napisała:

                > które nie sprawia specjalnych kłopotów wychowawczych
                Po czym wnosisz? Po tym, że nie zakładam rozpaczliwych wątków na forum? To o niczym nie świadczy.

                > nie bierzesz pod uwagę, że dzieci są różne
                Biorę i to nie zmienia mojego zdania na temat niektórych metod wychowawczych.

                > w różnym wieku
                To jest form o małych dzieciach nie o nastolatkach. A ten wątek jest o dziecku w konkretnym wieku.

                > o zróżnicowanych charakterach oraz temperamentach. czasami możesz dziecku tłumaczyć
                Jestem przeciwna nadmiernemu tłumaczeniu. Bez względu na temperament dziecka. Takie ciosanie kołków na głowie też przynosi mierne rezultaty. A temperament dziecka nie ma moim zdaniem wpływu na wybór metod wychowawczych a jedynie na to jak szybko można uzyskać porządny efekt. Wiadomo, że przy dziecku bardziej energicznym upartym itp, trzeba się więcej napracować. Tylko niektórym wydaje się, że szybciej coś osiągną idąc na skróty. To nie dla mnie.

                > ty wszystko traktujesz jednowymiarowo, bo twoje dziecko reaguje na konkretne me
                > tody więc inne są do niczego.
                Znam wiele dzieci wychowane metodami, które ja stosuję. Naprawdę to nie są melepety, są bardzo różne.

                > podawałam przykład dwulatka w mojej rodzinie, dzieciak z normalnej rodziny, w d
                > omu spokój, nie ma awantur, normalna kochająca się rodzina. bardzo rzadko ktoś
                > na kogoś podnosi głos, nikt na nikogo ręki nie podnosi, a młody tłucze wszystki
                > ch i wszystkie metody zawodzą. co w takiej sytuacji?
                A ile tych metod wypróbowano i w jakim przeciągu czasu?
                • silje78 Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 05.01.12, 12:11
                  "> Po czym wnosisz? Po tym, że nie zakładam rozpaczliwych wątków na forum? To o ni
                  > czym nie świadczy."
                  min. po tym
                  "> Biorę i to nie zmienia mojego zdania na temat niektórych metod wychowawczych.
                  > "
                  to właśnie świadczy o braku emaptii, wczucia się w sytuację innych rodziców, które mają inne dziecko.
                  "> Jestem przeciwna nadmiernemu tłumaczeniu. Bez względu na temperament dziecka. T
                  > akie ciosanie kołków na głowie też przynosi mierne rezultaty. A temperament dzi
                  > ecka nie ma moim zdaniem wpływu na wybór metod wychowawczych a jedynie na to ja
                  > k szybko można uzyskać porządny efekt. Wiadomo, że przy dziecku bardziej energi
                  > cznym upartym itp, trzeba się więcej napracować. Tylko niektórym wydaje się, że
                  > szybciej coś osiągną idąc na skróty. To nie dla mnie."
                  nie każda metoda, inna od twojej jest pójściem na skróty. ważny jest efekt, długotrwały nie jednorazowy. tak naprawdę żadna metoda nie gwarantuje sukcesu podczas kolejnych problemów. dzieci mają różne etapy emocjonalne.
                  "> To jest form o małych dzieciach nie o nastolatkach. A ten wątek jest o dziecku
                  > w konkretnym wieku."
                  tak, dla dzieci w wiku 1-6lat, jeśli nie widzisz różnicy w rozwoju roczniaka i sześciolatka, to cóż...
                  poza tym odniosłam się do twoich innych odpowiedzi, nie tylko z tego wątku.
                  "> Znam wiele dzieci wychowane metodami, które ja stosuję. Naprawdę to nie są mele
                  > pety, są bardzo różne."
                  na dziesięcioro dzieci zadziałają metody z TH, na jedenaste nie, rodzic musi szukać dalej.
                  "> A ile tych metod wypróbowano i w jakim przeciągu czasu?
                  >"
                  okres ok 10 miesięcy z różnym nasileniem bicia. były tygodnie spokoju, kolejne znów z biciem.
                  stosowano tłumaczenie, ignorowanie, stawianie do kąta (jedyne co pomagało, doraźnie i na dłuższą metę czyli na kilka kolejnych dni), izolowanie od mojej córki, która obrywała jak się sprzeciwiła, w żłobku był odsuwany od innych dzieci po tym jak kogoś uderzył. było przytrzymywanie za rękę, tej metody nauczyłam min moją córkę, miała łapać małego za rękę jak tylko ja na nią podnosił, co z tego skoro po chwili i tak znalazł moment i ją uderzył. był karcony dość ostro, spokojnie itd. chyba wypróbowali wszystko. niektóre metody spływały po młodym jak woda po kaczce, inne skutkowały przez pewien czas. raz dostał klapsa po tym jak szwgierka nie wytrzymała jak została mocno uderzona w twarz, tak że przez kilka dni miała siniaka. była rozmowa z psychologiem, nie wniosła nic poza podsunieciem zastosowanych wcześniej metod. po prostu sposobu brak.
                  • joshima Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 05.01.12, 13:26
                    silje78 napisała:

                    > min. po tym
                    Nie wiem, czy przyjmiesz do wiadomości, że Twoje wnioski sa absolutnie błędne.

                    > to właśnie świadczy o braku emaptii, wczucia się w sytuację innych rodziców,
                    Mam dość empatii, żeby wczuć cię w sytuacje dzieci. Zamiast głaskać po głowie rodzica, który moim zdaniem popełnia błędy, wolę mu uczciwie, zgodnie z moimi przekonaniami powiedzieć co myślę.


                    > nie każda metoda, inna od twojej jest pójściem na skróty
                    Nie każda. Natomiast metody typu: klaps, kąt, karny jeżyk i tym podobne są.

                    > ważny jest efekt, długotrwały nie jednorazowy
                    Owszem. Należy się więc zastanowić o jaki nam efekt chodzi i czy na pewno taki osiągniemy. Jeśli chcemy mieć dziecko grzeczne, karne, posłuszne i niesprawiające kłopotów, ale średnio nas obchodzą jego emocje i to czego ono naprawdę potrzebuje i chce powiedzieć to proszę bardzo. Metody na skróty mogą przynieść pożądane rezultaty. Ale mi nie o to chodzi w wychowaniu.

                    > tak, dla dzieci w wiku 1-6lat
                    Zatem dziwią mnie wypowiedzi mam opisujących swoje postępowanie w stosunku do dzieci w wieku szkolnym.

                    > poza tym odniosłam się do twoich innych odpowiedzi, nie tylko z tego wątku.
                    To bez sensu. Jeśli chciałaś mogłaś się do nich odnieść w tamtych wątkach.

                    > na dziesięcioro dzieci zadziałają metody z TH
                    Na większość dzieci zadziałają metody TH. Pytanie tylko jakie efekty długofalowe dadzą. Ja wcale n ie twierdzę, że te metody wcale nie działają, twierdzę tylko, że przynoszą szkodę.

                    > okres ok 10 miesięcy z różnym nasileniem bicia.
                    Jeśli uważasz, że stosowanie zamiennie tylu różnych metod w tak krótkim czasie przyniesie efekt, to sądzę, że jesteś zbytnią optymistką.
                • canuck_eh Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 05.01.12, 16:44
                  A temperament dzi
                  > ecka nie ma moim zdaniem wpływu na wybór metod wychowawczych
                  Ma i to dosc sporo - dwojka dzieci - dwa rozne temperamenty dwie rozne metody wychowawcze.I co?Bedziesz sie klocic? Jezeli masz jedno dziecko na wychowaniu to nie masz wiele do gadania.Ja mam dwa egzemplaze wiec moge cos powoedziec bo to dwie rozne jednostki i niby juz doswiadczenie z jednym mialam, ale przy drugim wszystko od nowa trzeba bylo zaczynac bo to zupelnie inny czlowiek byl z zupelnie innym temperamentem i zupelnie inaczej trzeba bylo podchodzic do delikwentasmile
                  • joshima Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 05.01.12, 23:30
                    canuck_eh napisała:

                    > Ma i to dosc sporo
                    Nie. To tylko kwestia wyboru rodziców, którzy chcą mieć efekty szybko.
                    • canuck_eh Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 06.01.12, 14:50
                      Joshima tu ci napisze ze pier..lisz jak mlody Kazio po dwuch piwach.Nie obraz sie kobieto, ale tyle wiesz co zjesz.Napisze ci chocby tyle ze z jednym dzieckiem nie mam zadnych problemow , drugie dyslektyczne.Mam tez problemy z zapanowaniem czasami nad synem wiec przestan mi chrzanic moraly o szybkich efektach.Dla twojej wiadomosci tlumaczenie dziecku dsyslektycznemu perwnych rzeczy jest czasami trudniejsze niz nazwijmy to zwyklemu.
                      • joshima Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 06.01.12, 14:56
                        canuck_eh napisała:

                        > Joshima tu ci napisze ze pier..lisz jak mlody Kazio
                        Skoro nie masz lepszych argumentów to trudno.
                        • canuck_eh Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 06.01.12, 22:35
                          Nie to moja odpowiedz na twoje idiotyczne ze rodzice chca miec efekty szybko.
    • ewcia1980 Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 05.01.12, 19:42
      smile typowo - forumowo
      całego wątku nie przeczytałam - to co przeczytałam w zupełności wystarczyło.
      oczywiście mnóstwo ogólnikowych rad
      polecanie w kółko tych samych bzdurnych książek (np. "jak mówić ....") z których tak właściwie nic nie wynika.
      do poczytania dobre - ale przy bezproblemowym dziecku
      gdy sa problemy - to też o kant tyłka ....

      wszystkie mamy tylko negocjują i tłumaczą .... bla, bla, bla
      jeśli u nich to wystarcza to ok
      a co robić jeśli tłumaczenie , negocjowanie nie daje efektów??

      ja stosuje kary jesli jest taka potrzeba.
      i skutkują.
      najpierw ostrzegam dziecko jaka karę otrzyma.
      a nastepnie jest kara.
      najczęściej wysyłam dzieci do ich pokoi.
      też zawsze jest "granie na zwłokę" i albo chcą siku albo pić.
      niechętnie siedzą w pokojach sami i też idąc tam stękają.
      jak przemyslą sprawę przychodzą przeprosić siebie lub mnie
      i zawsze wiedzą ZA CO przepraszaja.

      czasem karą jest zakaz tv
      czasem zapowiadam, że w sobotę nie pojadą do babci (na razie tego nie zastosowałam bo nie było potrzeby)
      czasem też ostrzegam, że nie będzie wieczornego czytania.

      w tym momencie (moje dzieci mają 3 i 5 lat) kary są naprawdę rzadkością.
      upomnienie wystarcza.
      tak samo jak w przypadku moich uczniów.
      zawsze jest pierwsze upomnienie i przypomnienie, ze drugie upomnienie to wyjęcie kartek.
      skutkuje - w tym roku kartkówke karna zrobiłam tylko raz (ucząc 11 klas to całkiem dobrze)



    • jerzozwierza Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 06.01.12, 12:24
      Dziękuję wszystkim za wypowiedzi. Zobaczcie, jak mało było konkretnych sensowych porad, a jak dużo odreagowywania frustracji, wywyższania się, korzystania z moich przykładów, by podkreślić, że u kogoś coś nie występuje (bo na pewno jest lepszą matkąwink Moim zdaniem kobieta, która czuje się dobrą matką, nie atakuje innej matki, gdy ta prosi o radę. Tak więc- stosując metodę sugerowaną przez Was: drogie koleżanki: NIE WOLNO upokarzać, obrażać, oceniać (zwłaszcza na podstawie wymyślonych przez siebie, dalekich od tego, co było napisane w postach moich i innych mam- interpretacji).
      Dla mam sugerujących odsyłanie do pokoju i zakaz gier komputerowych: mowa jest (co było napisane) o dwulatku, który nie daje się odesłać do pokoju.To, że nie gra w gry, było dla mnie oczywiste w związku z jego wiekiem, może niesłusznie.
      Podzielę się moim doświadczeniem, może którejś mamie pomoże. Szczypanie zamieniliśmy w skakanie. Nie udało się to od razu. Zaczęłam od siebie i maskotki. Kiedy się zdenerwujemy (ja- naprawdę, maskotka- w ramach zabawy w "złoszczenie" i okazywanie złości)- mówimy o tym i podskakujemy. Skakanie znalazłam w jakiejś książce chyba lub w jakimś artykule. Oczywiście nie proponowałabym go dziecku starszemu, to metoda dla malucha.
      Jak nam się trafi następna sytuacja kryzysowa (oby nie, ale wiadomo...)- spróbujemy coś wymyślić zamiast izolowaniasmile
    • judytka01 Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 06.01.12, 14:18
      Dla mnie skuteczną karą dla dziecka jest poniesienie przez niego konsekwencji tego co zrobił. Tzn jeżeli dziecko źle zachowuje sie np na urodzinach kuzynki, a próba "dogadania" się z nimi nie przynosi rezultatów to dostaje ostrzeżenie że wróci do domu, i jeżeli faktycznie nie jest w stanie zmienić swojego zachowania to konsekwentnie z nim wychodzę.
      Ponadto wydaje mi sie że lepiej czasami postawić dziecko do kąta niż pozwolić aby wyrósł z dziecka mały tyran który w wieku 8 lat nie potrafi zastosować się do żadnych poleceń, nawet po podaniu mu agumentów, rzucający się w złości gdy coś nie jest po jego myśli, bo takie przypadki też już widziałam.
      U mnie wygląda to tak: gdy np mały chce się bawić nożem, ja mu nie pozwalam, tłumacze, że się zrani, proponuje mu plastikowy nożyk, a on dalej się upiera, to po prostu pozwalam mu się wypłakać i wykrzyczeć, nie daje do kąta, nie bije. Tyle, moim zdaniem b. skuteczne.
      • joshima Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 06.01.12, 15:02
        judytka01 napisała:

        > U mnie wygląda to tak: gdy np mały chce się bawić nożem, ja mu nie pozwalam, tł
        > umacze, że się zrani, proponuje mu plastikowy nożyk, a on dalej się upiera, to
        > po prostu pozwalam mu się wypłakać i wykrzyczeć, nie daje do kąta, nie bije. Ty
        > le, moim zdaniem b. skuteczne.
        Gdybym widziała konieczność upierania się w tej sytuacji przy swoim to też bym zrobiła tak jak Ty. Inna sprawa, że jeśli chodzi o nóż to się nie upierałam, tylko proponowałam wspólną zabawę (czasem innym nożem, mniej ostrym ale tez prawdziwym), którą traktowałam jako świetny pretekst do nauki obchodzenia się z nożem.

        Inny przykład. Wczoraj szyłam pieluchy dla lalek mojej córki. Mogłam to robić po kryjomu kiedy śpi, mogłam postawić sprawę na ostrzu noża i nie pozwolić jej dotykać szpilek i poczekać aż się wyzłości. Wolałam nauczyć jak się ze szpilkami postępuje (wybrałam te największe z dużymi poręcznymi łebkami). Ona mi podawała, ja przyszpilałam. I doskonale wiedziała, że jak zacznie coś wydziwiać, to będzie koniec zabawy i już. Potraktowałam ją poważnie, ona stanęła na wysokości zadania (trochę się ukłuła w palce ale trudno już wie co i jak) i obie świetnie się bawiłyśmy, choć szybciej by mi poszło bez jej "pomocy".
        • 1maja1 Re:jerzozwierza 06.01.12, 15:54
          Jakiekolwiek rozwiazanie wybierzesz, mam nadzieje, ze bedzie wlasciwe. trzymam kciuki i zycze powodzenia. My matki musimy sie trzymac razemsmile NIe przejmuj sie opryskliwymi komentarzami, to jest forum, rozni ludzie tu sie placza, ktorych raczej sie ignoruje jak miotajace sie w sklepie na podlodze dziecko;P
          • jerzozwierza Re:jerzozwierza 06.01.12, 22:21
            Dziękismile Trochę rad się pojawiło, ale ogólnie... Mam wrażenie, że ten wątek stanowi pole bitwy jednej matki by udowodnić swoją wyższość i najmądrzejszą mądrość pozostałym. Te przytyki, sugerowanie okropnych motywacji, niższego intelektu... Nieszczęście- tak widzieć ludzi, potrzebować tego, żeby się dowartościować. Ciągle odpowiada wszystkim, koniecznie chce mieć ostatnie zdanie. Już nie czytam, co pisze komu (ani mniesmile, tylko widzę, jak ten wątek z powodu jej aktywności przyrasta... Szok, że kobieta tak potrzebuje się czuć mądra a nie widzi, że się z nią dzieje coś strasznego.
            Lubię to forum, wiele razy uzyskałam tu pomoc. Nawet jeśli nie zakładałam wątku, dowiadywałam się ciekawych rzeczy z wątków cudzych. No i mogłam bezkarnie (czyt. bez zanudzania przyjaciół) zanurzyć się w tematach, które mnie = interesująsmile Szkoda, że ten temat- jak widać "gorący", tak się wyjałowił.
            Bardzo dziękuję za ciepłe słowo, fajnie że życzliwość wciąż tu jestsmile
        • judytka01 Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 07.01.12, 00:44
          I jeszcze coś dodam,
          dzieci w szczególności małe czasami potrzebują się wypłakać, aby rozładować napięcie
          i wtedy czy bedzie to miało miejsce w kącie, w swoim pokoju, czy obok rodzica nie ma większej różnicy.Po prostu musi się gdzieś rozładować.
          Ponadto słowami można wyrządzić dziecku większą krzywdę, niż kątem.
          W niektórych sytuacjach można iść z dzieckiem na kompromis, a w innych nie i w tedy płacz jest nie unikniony.
          Próba powstrzymania złości/ płaczu dziecka poprzez mówienie rzeczy tyu : "nie płacz, jesteś przecież grzecznym dzieckiem" . albo "chyba nie chcesz być mazgajem" przynoszą tylko jeszcze większą szkodę, bo tłumią dzieciece uczucia.
          • joshima Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 07.01.12, 15:53
            judytka01 napisała:

            > I jeszcze coś dodam,
            > dzieci w szczególności małe czasami potrzebują się wypłakać, aby rozładować nap
            > ięcie
            > i wtedy czy bedzie to miało miejsce w kącie, w swoim pokoju, czy obok rodzica n
            > ie ma większej różnicy.
            Nie zgadzam się z tym. To znaczy jak samo sobie miejsce wybierze to owszem nie ma znaczenia. Jak zostanie zmuszone do pobytu w konkretnym miejscu, to dochodzi mu jeszcze jeden, zupełnie zbędny powód frustracji.

            > W niektórych sytuacjach można iść z dzieckiem na kompromis, a w innych nie i w
            > tedy płacz jest nie unikniony.
            Absolutnie się z tym zgadzam. A komunikat w stylu "możesz do mnie przyjść dopiero jak się uspokoisz" też prowadzi do tłumienia emocji.
            • judytka01 Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 09.01.12, 21:45
              joshima napisała:

              > Nie zgadzam się z tym. To znaczy jak samo sobie miejsce wybierze to owszem nie
              > ma znaczenia. Jak zostanie zmuszone do pobytu w konkretnym miejscu, to dochodzi
              > mu jeszcze jeden, zupełnie zbędny powód frustracji.

              Co jest powodem frustracji?? To że się je do czegoś zmusza, czy że jest izolowane od rodziców? Bo jeżeli chodzi o izolacje to co z przedszkolem? Idąc do przedszkola dziecko jest izolowane 5 godzin a nie 3 min jak to ma miejsce w kącie. Zresztą niektóre dzieci (większość) chodzi do przedszkola na siłe.

              • joshima Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 10.01.12, 00:01
                judytka01 napisała:

                > Co jest powodem frustracji?? To że się je do czegoś zmusza, czy że jest izolowa
                > ne od rodziców?
                I jedno i drugie. Drugie oczywiście wtedy gdy tak naprawdę potrzebuje czegoś odwrotnego.

                > Bo jeżeli chodzi o izolacje to co z przedszkolem? Idąc do prze
                > dszkola dziecko jest izolowane 5 godzin a nie 3 min jak to ma miejsce w kącie.
                Ale to zupełnie inna sytuacja. No chyba, że wysyłasz dziecko do przedszkola za karę tongue_out
                • judytka01 Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 10.01.12, 09:53
                  Słaby argument joshima, moje dziecko chętneij pójdzie do kąta przedszkola jak ma iść to płacze dużo gorzej.
                  • joshima Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 10.01.12, 11:55
                    To twój argument jest słaby. Stawianie do konta a wysyłanie do przedszkola to dwie różne kwestie. Pierwsza jest zupełnie zbędnym stresem wymyślonym przez rodzica. Druga jest często koniecznością. Czyli sytuacją, której nie da się uniknąć. Jak już wcześniej pisałam nie da się bezstresowo wychować, bo niektórych stresów nie można wyeliminować (z resztą byłoby to bez sensu). Uważam jednak, ze nie ma też sensu celowe dokładanie stresu.
                    • jul-kaa Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 10.01.12, 12:17
                      joshima napisała:
                      > To twój argument jest słaby. Stawianie do konta

                      Joshimo, i Ty, Brutusie? wink
                      • joshima Re: karny jeżyk???? aaaaaaaaa!!! 10.01.12, 13:16
                        Oj tam... Nie, żebym się tłumaczyła, ale niedobór snu robi swoje tongue_out Kajam się i biję w pierś.
    • babyaggie poważna rozmowa w łazience 06.01.12, 21:27
      Na dziecko znajomych działa rozmowa tata-córka w łaziencesmile Jak młoda daje czadu, tata kulturalnie i stanowczo tłumaczy dziecięciu co robi źle itp.

      Ostatnio jak byłam mała była niegrzeczna i usłyszałam: "...bo Cię tata zaprosi na rozmowę" i jak ręką odjął - dziecko się opamiętało. hihi
      • ela4591 ok, to jaka jest naturalna konsekwencja... 06.01.12, 23:20
        tego,że mi dziecko pocięło rękawiczki nożyczkami?
        • jul-kaa Re: ok, to jaka jest naturalna konsekwencja... 06.01.12, 23:27
          W tym wypadku jedynie taka, że Ty masz pocięte rękawiczki. Dlatego pisałam, ze to nie jest metoda do zastosowania do wszystkich sytuacji.
          Lepiej by było, gdyby pocięło swoje, mogłoby przykładnie zmarznąć w ręce wink
          • slonko1335 Re: ok, to jaka jest naturalna konsekwencja... 06.01.12, 23:38
            Dlatego pisałam, ze
            > to nie jest metoda do zastosowania do wszystkich sytuacji.

            tak naprawdę jest do stosowania do bardzo niewielu sytuacji o zgrozo wbrew temu co na forum można przeczytać. Świetnie by było gdyby można było stosować tylko naturalne konsekwencje ale to niemożliwe tak samo jak bezstresowe wychowanie...
        • slonko1335 Re: ok, to jaka jest naturalna konsekwencja... 06.01.12, 23:38
          co robi małe dziecko niepilnowane z nożyczkami? naturalną konsekwencję tego niedopilnowania poniósł rodzic bo ma pocięte rękawiczki a dla dziecka(bo czynu wcale nie pochwalam i wcale to niedopilnowanie usprawiedliwieniem zniszczenia czyjejś rzeczy nie jest o ile dziecko jest w takim wieku, że to ogarnia oczywiście), trzeba wymyślić coś innego bo naturalnej konsekwencji się nie da.
          • joshima Re: ok, to jaka jest naturalna konsekwencja... 06.01.12, 23:41
            A dlaczego trzeba, skoro to rodzic nie upilnował?
            • slonko1335 Re: ok, to jaka jest naturalna konsekwencja... 06.01.12, 23:49
              Bo dziecko zniszczyło czyjąś własność a zakladam, że ma świadomość że tego robić nie powinno, choć może sie mylę bo jest za mało danych w tym poście, nie wiem w jakim jest wieku, nie wiem dlaczego pocięło rękawiczki bo może nie wiedziało co się stanie a może zrobiło to celowo a może żeby zobaczyć jak rodzic zareaguje. Jeżeli dziewczyna pisała o tym wcześniej to nie czytałam, bo nie czytałam całego wątku.
              • joshima Re: ok, to jaka jest naturalna konsekwencja... 06.01.12, 23:54
                slonko1335 napisała:

                > Bo dziecko zniszczyło czyjąś własność a zakladam, że ma świadomość że tego rob
                > ić nie powinno,
                Jeśli to dwulatek to raczej nie ma, albo ciekawość zwyciężyła.
                • slonko1335 Re: ok, to jaka jest naturalna konsekwencja... 06.01.12, 23:59
                  > Jeśli to dwulatek to raczej nie ma, albo ciekawość zwyciężyła.

                  to świetnie, że zacytowałaś tylko część mojej wypowiedzi a potem dopowiedziałaś sobie resztę która zresztą była w pozostałej niezacytowanej już części zawarta...
            • ela4591 Re: ok, to jaka jest naturalna konsekwencja... 07.01.12, 00:55
              joshima napisała:

              > A dlaczego trzeba, skoro to rodzic nie upilnował?
              >
              Córka ma 4 lata, więc wie, że zrobiła źle. Mama ma jeszcze jedno małe dziecko, więc nie zawsze może upilnować (droga mamusiu jedynaka).
              Czyli w takim razie ja ponoszę konsekwencje złego zachowania dziecka? Brawo.
              Szkoda, że w wychowaniu dziecka podkreślacie tylko jego uczucia, pomijając szacunek dla uczuć rodziców.
              Pytam zatem dalej: co powinnam zrobić po tym, jak mi córka pocięła rękawiczki? (nie raz, nie dwa mówiłam jej,że jeśli bierze coś, co należy do mnie, powinna zapytać).
              Dodam,że bawiła się grzecznie i ja z nią byłam cały czas, do momentu jak maluchowi musiałam podać leki (chore było). Wtedy na chwilę zajęłam się czymś innym. Po paru minutach było po rękawiczkach (podobno zrobiła getry lalce).
              • canuck_eh Re: ok, to jaka jest naturalna konsekwencja... 07.01.12, 04:33
                Nie , no 4 lata to juz naprawde duze dziecko i dodatkowo mialo wyrazy przekaz ze jak bierze jakiekolwiek twoje rzeczy to ma sie pytac.Moim zdaniem lalka powinna zostac pozbawiona getrow , kolejna rozmowa z dzieckiem przeprowadzona.Zabralabym dziecko na zakupy celem odkupienia rekawiczek - wiadomo ze ty je bedziesz kupowac, ale cel jest taki ze wiadomo ze podczas takiego wyjscia dzieciak pewnie o cos poprosi o czekolade, batonika czy cos w tym stylu.Nie mowie zeby nie kupic, ale np powiedziec - mozemy kupic TYLKO jeden zamiast dwoch bo mamusia musiala wydac pieniazki na nowe rekawiczki bo mi zniszczylas moje poprzednie.
                Ale pewnie joshima tutaj zaraz mi tu wytknie ze to jakas zemsta i znecanie sie nad dzieckiem z mojej strony wiec moze nie bierz tej rady pod uwage.

        • rulsanka Re: ok, to jaka jest naturalna konsekwencja... 07.01.12, 00:56
          Idziesz do sklepu kupić nowe rękawiczki.
          Tłumaczysz dziecku, że ciąć można tylko kartki papieru (np. z tej szuflady). Ostrzegasz, że jeżeli potnie coś innego, to zabierzesz nożyczki i oddasz dopiero, jak urośnie o tyle (pokazujesz ile)
          To taka luźna propozycja.
        • canuck_eh Re: ok, to jaka jest naturalna konsekwencja... 07.01.12, 04:23
          Nie pozostaje Ci nic innego jak poinformowac pocieche ze mamusia zmarznie w recesmile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka