dewu3
11.01.12, 15:42
Ratunku, moja roczna córeczka - która i tak dotąd wstawała wcześnie, bo maks. o 5.30 - ostatnio budzi się przed 4!! Chwilę gada, wywala pieluchy z koszyka, a jeśli żadne z nas nie przyjdzie (próbujemy przeczekać, sądząc naiwnie, że może zaśnie...) zaczyna płakać. Wtykam jej smoczek, zasypia na około 20minut, budzi się i w ryk. Zdesperowana daję jej butlę z kaszą, którą wypija do czysta i dopiero zasypia na nawet 2 godziny, tyle że ja wstaję o 6 do pracy, więc guzik mi to jej dosypianie daje. Próbowałam oszukiwać ją wodą, owszem, wypija, nawet zasypia, ale na 10-15 minut, budzi się i płacze, koniec końcem, i tak dostaje butelkę. Wiem, że śniadanie przed 5 i to z butelki nie jest ok, ale przecież nie będę jej karmić łyżeczką o tej porze, a bez butelki w ogóle wtedy nie zasypia! Chciałam jej zwiększyć kolację, nie da rady, więcej po prostu nie mieści, zjada 250ml gęstej manny i koniec. Spać kładę ją koło 20, później się nie da, bo mała zwyczajnie nie wytrzymuje dłużej, w dzień śpi dwa razy po około godzinie. Mam trochę dosyć, śpię 4-5 godzin, a potem idę do pracy, gdzie muszę się wykazywać bystrością umysłu, bo jestem nauczycielką! Żeby jakoś w miarę się wysypiać, musiałabym się kłaść o 20, a to nie jest możliwe, bo dopiero wtedy mogę się zabrać za domowe i zawodowe obowiązki. W dzień też nie pośpię, bo jak wracam z pracy mała jest już po drzemce i muszę ją zabawiać do wieczora, często sama, bo mąż pracuje dłużej. Poradźcie coś, bo padnę na pysk, jakiś czas tak się da, ale nie na dłuższą metę! Wasze bąble też tak miały?? Przeszło im? Mam nadzieję, że nie po paru latach...