Dodaj do ulubionych

do rodziców grubych dzieci

    • pigsa Re: do rodziców grubych dzieci 17.06.04, 08:42
      Chipsy i słodycze to jedno, ale innym problemem jest brak ruchu. Rodzicom
      łatwiej jest posadzić dziecko przed telewizorem czy komputerem niż zorganizować
      spacer, wycieczke itp. Dzięki temu w domu jest cicho, rodzice maja wiecej czasu
      dla siebie, dla swoich spraw, a dziecko siedzi przed ekranem tv lub przed
      monitorem... i wpycha w siebie cukiereczki...
    • aagnes Re: do rodziców grubych dzieci 17.06.04, 09:29
      Jestem szczupla, moj brat rowniez, niestety naszasiostra ma powazne problemy
      zdrowotne i jest grubsza. Uprawia sport, dobrze sie odzywia. Wiec nie
      wypisujcie takich bzdur, skoro sie nie znacie.

      Przyznaje, ze faszerowanie dziecka batonikami i chipsami to kwadratowa bzdura,
      ale uogolnianie jest jeszcze wieksza bzdurą, ale tak to jest jak wypowiadaja
      sie ludzie bez znajomosci tematu.
      • aleksandraantek Re: do rodziców grubych dzieci 17.06.04, 09:43
        Aagnes masz rację! Mój pierwszy post był o tym co widziałam w sklepie! A potem
        jakoś tak się "rozkręciło" że Wszyscy pomieszaliśmy dzieci łakome z tymi
        chorymi! A przecież z wyglądu nie da się odróżnić czy ktoś ma problemy np z
        hormonami czy poprostu to przez słodycze!
        A ja osobiście już podpatrzyłam co "dbające o jadłospis" matki dają dzieciom na
        spacerach i będę kopiować u siebie! I tu prośba do Was zamiast się kłócić to
        może jakieś sugestie! Poza musli no i owocami oczywiście???
        Miłego dnia!!! ola
        • aka10 Re: do rodziców grubych dzieci 18.06.04, 09:42
          A ja sie pytam wobec tego,czy dziecko musi na tych spacerach caly czas
          cos "podgryzac".Owszem,jak idzie sie na 3 godziny,to nalezy dziecku cos
          zabrac,ale powinna to byc np. kromka chleba,cos do picia i np. banan.Nie
          rozumiem,po co te chrupki,rodzynki czy tp.Jesli idzie sie na spacer prosto po
          obiedzie,wiedzac,ze na podweczorek wroci sie do domu,to po co w ogole brac ze
          soba cokolwiek,oprocz czystej wody do picia?Takie chrupanie,to przeciez puste
          kalorie,przyczyniajace sie do prochnicy,nic wiecej.Pozdrawiam.
          • janis4 Re: do rodziców grubych dzieci 18.06.04, 13:07
            Ja też byłam małym grubasem, chociaż nie sądzę, że była to wina rodziców - nie
            tuczyli mnie. Byłam zdrowa, a jako dziecko nie obchodził mnie mój wygląd - już
            jako podlotek byłam bardzo szczupła. Ale najgorsze było bycie "grubą" wśród
            szczupłych rówiesników. Poczucie odrzucenia, inności. Też słyszałam rzadziej
            swoje imię niż "gruba".Dlatego nie wspominam dziecinstwa jako najszczęśliwszego
            i najbardziej beztroskiego okresu w zyciu. O tym też powinni pomyśleć rodzice
            dając dziecku kolejną paczką czipsów.
          • dottam Re: do rodziców grubych dzieci 18.06.04, 21:44
            PEWNIE, ŻE PO OBIEDZIE WYSTARCZY PICIE I NP. GMA oRBIT ( LUBIMY JĄ, BO NIE
            PSUJE ZĘBOW, A ZASPOKAJA ODRUCH ŻUCIA ), ALE W PORZE 2 ŚNIADANIA, ALBO NA
            DALSZY SPACER? DZIECI MAJĄ OGROMNE POTRZEBY ENERGETYCZNE I JEŚLI TYLKO SĄ
            RUCHLIWE, POTRZEBUJA ZDROWYCH KALORII I SAMO JABŁO NIE WYSTARCZY.
            MAM "ENARGETYCZNE" DZIECI I SAMA IM PODCZAS NASZYCH DŁUGICH I NIEKIEDY
            MĘCZĄCYCH SPACEROW PROPONUJĘ PRZERWĘ I PRZEKĄSKĘ- RZADKO KANAPKĘ, BO CIĘŻKO
            PRZEKONAĆ ZMĘCZONE DZIECKO W UPALNY DZIEŃ DO JEDZENIA KANAPKI, ALE SĄ BATONIKI
            MUSLI FIRMY NESTLE Z PŁATKAMI, SERKI, WAFLE RYŻOWE, SUCHY CHLEBEK FIRMY WASA ,
            CO DZIECI I JA LUBIMY, dODAM, ŻE DZIEWCZĘTA MAJĄ ROŻNĄ BUDOWĘ CIAŁA ( STARSZA
            JEST BARDZIEJ DORODNA, CHOĆ TRUDNO DOSZUKAĆ SIĘ U NIEJ FAŁDEK CZY BRZUSZKA, A
            MA 5,5 LAT, A MŁODSZA JEST DROBNIUTKA I WAŻY 14 KILO W WIEKU 3LAT), SĄW NORMIE
            WIEKOWEJ I LUBIĄ JEDZENIE, ALE JESZCZE BARDZIEJ- RUC H. PO PROSTU. ENERGIA MUSI
            SIĘ SPALAC I MUSI MIEĆ CO. uMIAR I ROZSĄDEK. pOZDRO,
    • forum0wicz Re: do rodziców grubych dzieci 17.06.04, 09:38
      Zastanawia mnie fakt, że część czytelników "Gazety"(.pl) to funkcjonalni
      analfabeci nieumiejący czytać ze zrozumieniem. Przecież z treści postu loli nie
      wynika w ogóle jakaś forma krytyki czy tym bardziej potępiania ludzi otyłych,
      więc skąd się biorą ataki na nią za brak tolerancji itp.?

      Ten post ewidentnie jest adresowany do RODZICÓW dzieciaków, swoją drogą
      nieważne czy grubych, czy chudych, żeby nie paśli swoich pociech śmieciami i tu
      ma moje absolutne poparcie - to co się dzieje przy kasach w dużych sklepach i w
      zaciszu domowym przechodzi ludzkie pojęcie... Jak można hodować sobie tucznika,
      a potem dorabiać sobie ideologię. Nazywajmy rzeczy po imieniu i nie TUCZMY
      naszych pociech i nie róbmy z nich BROJLERÓW.
      • kajami1 Re: do rodziców grubych dzieci 17.06.04, 10:23
        forum0wicz napisała:

        >
        > Ten post ewidentnie jest adresowany do RODZICÓW dzieciaków, swoją drogą
        > nieważne czy grubych, czy chudych, żeby nie paśli swoich pociech śmieciami tu
        > ma moje absolutne poparcie

        Zwróć uwagę, że lola nie przyjmowała, że problem dotyczy także dzieci chudych.
        To tak a propose
        "analfabetyzmu funkcjonalnego"....

        Pozdrawiam
        Kasia
        • lola211 Re: do rodziców grubych dzieci 17.06.04, 10:32
          Oczywiscie, ze nie pisałam o chudych , bo dla mnie to diametralna róznica, gdy
          dziecko jest szczupłe i gdy ma nadwage, tym pierwszym jadanie słodyczy szkodzi
          mniej, bo mimo jadania słodkiego wage maja w normie, w odróznieniu od tych
          drugich.Wątek nie jest na temat zdrowego odzywiania dzieci, tylko pozwalania
          grubym dzieciom na bycie jeszcze grubszymi.


          --------------------------------------------------
          Chcesz schudnąc, zdrowo sie odżywiać, zajrzyj tu:

          iportal.nano.pl/montignac/forum/list.php?f=3
          iportal.nano.pl/montignac/forum/list.php?f=3
          • aneta_wolf Re: do rodziców grubych dzieci 17.06.04, 10:52
            Witam
            Jestm matką grubego dziecka dziewczynki. Ma 7 lat. Nie chce tuta zaprzeczac ze
            jedzenie słodyczy i wszelkich tuczących potraw jest szkodliwe szczególnie dla
            grubych dzieci, bo tak jest. Ale ja nie zamierzam odmawiac dziecku co jakiś!!!!
            co jakis! czas kawałka czekolady czy lizaka. W zeszłym roku Karolinka lezała
            miesiąc w szpitalu, w celu zrzucenia paru kilogramów. Wyadawało mi sie że ta
            dieta bedzie bardzo drastyczna i tu sie pomyliłam, bo w tej diecie znalazło sie
            miejsce i na słodycze tylko w bardzo małych ilościach. Wszyscy na odzizale
            gastrycznmym ( lekarze + psycholog) wytłumaczyli mi, że dzieciństwo ma swoje
            prawa. dzieci maja swoje potrzeby. dzieki takiej postawie lekarzy i personelu,
            moje dziecko nie tylko wytrzymało miesiąc w szpitalu ale nawet było z tego
            pwodu zadowolone. W przyszłym roku tez jedziemy na taki miesiąc. Ja wiem ze
            moje dziecko nie bedzie szczupłe az do czasu dotrastania- ja tez byłam otyła
            do tego czasu i moja mam tez a potem waga jakos samam spada- przy wzroście 160
            zawsze waże od 60-do 65 kilo zalezy od pory roku. I naprawde uwazam że nie
            musze wazyc mniej i być wieszakiem , tymbardziej, że mój mąż uwielbia moje
            kształty. I nie zamierzam odmawiac mojemu dziecku od czasu do czasu słodyczy,
            po to żebu nie zakłócac czyjegios poczucia estetyki. A moje dziecko jest zdrowe
            i mimo nadwagi bardzo ruchliwe i z wfem napewno nie będzie miec kłopotówsmile(ja
            nie miałam) Pozdrawiam
            • kajami1 aneto_wolf masz 100% racji 17.06.04, 11:04
              Dolałam oliwy do ogniasmile

              Pozdrawiam
              Kasia
              • aneta_wolf Re: aneto_wolf masz 100% racji 17.06.04, 11:19
                Dziekuje za poparcie. Po prostu uważam. ze nalezy zachowac zdrowy rozsądek. Bo
                dziecko pozostaje dzieckiem. A i jeszcze jedno. Jesli chodzi o dokuczanie ze
                strony innych dzieci. Przeciez złosliwośc dzieci nie jest skierowana tylko na
                dzieci grube, takze na takie które maja wady wzroku, wymowy i w ogóle w jakis
                spoób są inne. Ale w takiej sytuacji ratuje je poczucie humoru i otwartość( tak
                jak mnie kiedyś) oraz dystans do samego siebie. Moje dziecko świetnie zdaje
                sobie sprawe ze jest na swój spoób inne i ja mu to mówie,że jedzenie wielu
                rzeczy jest szkodliwe- ale wie tez ze je bardzo kocham i wie, ze nie musi sie
                czuć z tego powodu gorsze. Trzeba znaleźć złoty środek. pozdrawiam
              • koniczyna31 Re: aneto_wolf masz 100% racji 17.06.04, 12:15
                Witam wszystkie zaciekle walczące strony smile

                Jestem mamą 5 letniej dziewczynki.
                W dzieciństwie moi rodzice wychodzili dokładnie z takiego samego założenia jak
                aneta_wolf. Początkowo byłam tym zachwycona, tak jak twoja córka. Miałam stosy
                batoników i czego tylko zapragnęłam.

                Kiedy poszłam do szkoły nie miałam imienia, tylko przezwisko, zawsze to samo -
                gruba. W szkole średniej wpadłam w anoreksję , bo tak bardzo pragnęłam cudzej
                akceptacji. Kiedy mnie z tego odratowano, czekały mnie zamiast bujnego
                studenckiego życia terapie u psychologa. Chwilowo pomogły. Przez 10 lat miałam
                spokój.

                Potem wyszłam za mąż, urodziłam córkę. Jest kochana, wesoła, mądra i przede
                wszystkim szczupła! W jej przypadku stosuję zasadę złotego środka. Słodycze
                dostaje raz na parę dni i to nie te ze sklepu tylko robione przeze mnie w domu -
                np batoniki muesli. Wierz mi jest zachwycona!

                A co ze mną? Po ciaży podczas której przytyłam tylko 5 kilogramów ( 4 kilo 600
                ważyła Paulina - to kolejny dowód na głupie myślenie niektórych, że dzieci
                rodzące się z dużą wagą będą w przyszłości grube), nagle zaczęłam tyć. I tak po
                5 latach jest mnie 25 kilo więcej! Lekarze twierdzą , że ciąża uaktywniła
                cukrzycę, którą moi rodzice zapoczątkowali swoim działaniem w okresie
                dzieciństwa.

                Aneto, czy ty również chcesz skazać na coś takiego swoją córkę? Mam 31 lat i
                gdybym mogła cofnąć czas swoim rodzicom powiedziałabym nie! Po latach katowania
                swojego organizmu, pozostaje mi przejść na jedyną rozsądną dietę - Montaniaca i
                liczyć te kalorie do końca zycia... Buziaki Ola

                • aneta_wolf Re: aneto_wolf masz 100% racji 17.06.04, 12:38
                  Nie zamierzam z nikim walczyc. Po prostu wiem , że moje dziecko ma skłonnosci
                  do tycia.Nie pozwalam jej obżerac sie jak to jest w przypadku wielu rodziców,
                  moja córka jest przyzwyczajona do ciemnego pieczywa, warzyw i owoców.Zreszta
                  Ale na litośc Boska to dziecko i nie zamierzam jej katowac chlebem i wodą I
                  zapewniam Cię, że ja nie wpadłam w anoreksje i jestem zupełnie szczęśliwą
                  osoba. To kwetia akaceptacji samego siebie. uwazam że wiele kobiet
                  wypowiadających sie na tym forum ma problemy z akaceptacja swojej osoby,
                  dlatego tak bardzo przeszkadza im inność. Ja w szkole podstawowej równiez
                  bylam gruba , ale miłam mnóstwo przyjaciół.A kiedy zaczełma dojrzewac chudłam.
                  Z tego co piszecie- wynika równiez- że osoby posiadające pewne wady powinny je
                  zasłaniac ze względów estetytycznych. No więc choryu na bielactwo człowiek albo
                  poparzony powinien chozić w masce- dla Waszego poczucia estetyki. Człowiek bez
                  ręki musi bezwarunkowo nosic protezę i tak dalej i tak dalej. Przeciez to
                  smieszne jest. Mnie nie podobją sie kobiety czarne od solarium - to co mam im
                  mówic żeby nie pokazywały mi swojej twarzy.Nie znosze tez nadmiernych
                  chudzielców, bo wyglądaja jak śmierć na chorągwi. A moze jednak troche
                  tolerancji.Kazdy z nas ma troche inne poczucie estetyki.
                  • oloolo Re: aneto_wolf masz 100% racji 17.06.04, 13:40
                    Nie wiem, czy zauważyłaś, ale skupiłam się na kwestiach problemów estetycznych,
                    którym MOŻNA zapobiec. Nie napisałam też, że widok osoby otyłej jest dla mnie
                    odstręczający, stwierdziłam tylko, że fakt, iż ta osoba SAMA pokazuje, że o to
                    nie dba (ktoś poparzony nie zrobił tego specjalnie)i że chce być gruba.
                  • le_lutki Re: aneto_wolf masz 100% racji 17.06.04, 13:58
                    Wiesz co? Twoj post nasunal mi mysl, ze np jak patrze na Pania Anne Dymna, to
                    uwazam ja za piekna taka jaka jest, z cala nadwaga (nigdy nie rozumialam
                    dlaczego ludzie i wszelacy "fani" domagaja sie od niej by schudla). Ale to, co
                    robi i jak sie akceptuje sam dorosly czlowiek to jest jedna rzecz (i jego
                    sprawa), a to, ze rodzice przez swoja biernosc i wygode i co tam jeszcze
                    skazuja Z GORY swoje dziecko na taki a nie inny wyglad (ktore dziecko pozniej
                    zaakceptuje ALBO NIE) a w dodatku na problemy - i to powazne - ze zdrowiem.
                    Ja, poki mam cos do powiedzenia w zyciu mojego synka - bede dbala o niego i
                    jego diete jak moge najlepiej, pozniej on i tak sam dokona wyboru, ale co mu
                    zaszczepie w dziecinstwie moze przyniesie dobre efekty i pozniej...
                    Pozdrowienia
                    • aka10 Re: le_lutki 18.06.04, 18:02
                      Masz 100%-owa racje.Ja sie zawsze zastanawiam,gdzie ci wszyscy rodzice
                      byli,zanim dziecko zostalo doprowadzone do takiego stanu,ze w klinice musi
                      lezec z powodu chorobliwej nadwagi.Pozdrawiam.
              • ariels Re: otyłe dzieci 17.06.04, 13:24
                Ja właśnie byłam takim otyłym dzieckiem, karmionym za plecami mamy przez
                kochającą babcię batonikami, koglem-moglem i innymi niezdrowymi rzeczami.
                I wierzcie mi, mamy, tak bardzo broniące prawa do dzieciństwa, że byłabym o
                wiele szczęśliwsza, gdyby "kochająca" babcia nie utuczyła mnie.
                Jakoś żadnej z Was nie przyszło do głowy, jak koszmarne jest życie, kiedy jest
                się otyłym, kiedy zaczynają się problemy ze zdrowiem.
                A właśnie, kiedy jest się zapasionym w dziecięctwie dużo trudniej zrzucić wagę.

                Niedawno jechałam gdzieś pociągiem. Podróż trwała 4 godziny. Naprzeciwko dobrze
                wyglądający rodzice z chłopcem "na oko" 5-letnim. Karmili go przez całe 4
                godziny, "Misiu, a może kanapkę, a może jajeczko, a może ciasteczko, a może
                batonik?" Dzieciak nie był głodny, ale karnie jadł wszystko, co mu podtykali.
                A oni dzieciaka potraktowali jak tucznika!!
                I o czymś takim napisała Lola.

                Pozdrawiam A.
            • lola211 Re: do rodziców grubych dzieci 17.06.04, 11:21
            • lanka Re: do rodziców grubych dzieci 17.06.04, 11:28
              Przeczytałam wszystkie wątki i zgadzam się, że apel jest do rodziców, żeby
              myśleli naprzód (nie mówimy o dzieciach chorych - cukrzyca, sterydy) jak dbać,
              wychowywać i żywić swoje własne dzieci. Pojechałam na basen z klasą mojego
              syna, przez szklaną szybę widziałam wszystkie dzieci ustawione do odliczania w
              majtkach i czepkach tylko. to co zobaczyłam wstrząsnęło mną. Więcej niż połowa
              dzieci miała trzęsące się galaretowate, ogromne brzuchy, boki, pośladki(dzieci
              III klasa podstawówka)Zapytałam się syna czy oni dużo jedzą (ci koledzy i
              koleżanki)odpowiedzi które uzyskałam były bardzo ciekawe - dzieci przynoszą do
              szkoły pełno batoników, czipsów, a nawet hamburgery. Syn powiedział, że jeden
              kolega je hamburgery na śniadanie , obiad i kolację.Zupki chińskie itd.
              Ja staram sie tłumaczyć mu co zdrowe i niezdrowe, wiadomo jest dzieckiem i lubi
              to co inne dzieci. Ale często czipsy się kupuje dla zabawek w środku, więc albo
              częstuje inne dzieci (też niedobre dla tych innych dzieci)albo leży i potem się
              wyrzuca, pewnie że ma napady i zje nie raz paczkę lub dwie. Lubię jak się dużo
              naje i potem mu nie za dobrze, wtedy sam rozumie, że to nie jest dobre i na rok
              spokój. Od "święta" dostanie coca-colę i fantę, staram się kupować soki nie
              napoje, a jak już jest jakaś okazja, to żeby nie pił coca coli, pozwalam wypić
              trochę piwa karmi. Czasami pozwalam nie jeść mięsa, którego nie lubi, ale je
              dużo surówek i gotowanych warzyw, które lubi. Do szkoły nosi jabłko lub
              marchewkę (lubi na zmianę) i daję wafelek lub batonik czekoladowy, je w szkole
              obiady.
              Teraz jest w IV klasie i mogę powiedzieć, że moja ciężka praca w uświadamianiu
              go co zdrowe co niezdrowe przynosi efekty. Mam sąsiadów dookoła i syn sam już
              widzi różnicę między swoim wyglądem a swoich rówieśników. Potrafi porównać to
              co sąsiedzi jedzą (skwarki ze słoniny z kiełbasą z makaronem lub chlebem lub na
              słodko tyle cukru do truskawek i śmietany że smaku truskawek i śmietany nie
              czuć)
              Ja uważam, że nie możemy odmówić dziecku słodyczy, nawet tych czipsów czy co
              ono tam lubi ale musimy to kontrolować, żeby to nie było jedyne czy główniejsze
              pożywienie.
              No i ruch, zgadzam się z poprzednimi postami. Tak jak ograniczam niezdrowe
              żywienie tak ograniczam TV. Wyganiam na rower, na dwór, wysyłam na kolonie ze
              szkołą lub obozy.
              przepraszam, że tak długi ale to bardzo ważny temat.
              Ciekawostka - w stanie wojennym całe polskie społeczeństwo (dorośli i dzieci)
              było zdrowsze, spadły: miażdżyca, wieńcówka, krążenia itd. Było mało mięsa,
              czekolady - nie limitowane warzywa, owoce i nabiał.
              Pozdrawiam
              • oloolo Re: do rodziców grubych dzieci 17.06.04, 11:56
                Nigdy publicznie nie zwróciłam uwagi obżerającej się, bardzo otyłej osobie,
                ponieważ uważam, że byłoby to niegrzeczne. Moje preferencje są jednak takie, że
                patrzenie na takie obrazki jest dla mnie NIEESTETYCZNE. Tak samo, jak osoba,
                której na przykład nie stać na depilację nóg, albo też z różnych przyczyn (np.
                zapalenie mieszków włosowych) nie wygląda dobrze w spódnicy i dbając o odczucia
                estetyczne innych osób nie powinna tego robić, tak samo osoba otyła sprawia mi
                przykrość, opychając się publicznie wysokokalorycznymi potrawami, wygląda to
                bowiem tak, jakby mówiła: "Wiem, że jestem gruba i wyglądam okropnie, ale mam
                to w nosie, będę się opychać, bo mam gdzieś wasze poczucie estetyki".
            • dorotak6 Re: do rodziców grubych dzieci 17.06.04, 12:48
              Witam,

              Dopiero dziś natrafiłam na temat otyłości dzieci, który mnie żywotnie
              interesuje od lat, tak nalezałoby powiedzieć.
              Byłam małym, utytym dzieciakiem własnie dlatego, że rodzice nigdy niczego mi
              nie odmawiali. Zawsze były batoniki, czekoladki, torciki wedlowskie, mięsko z
              sosem zaprawianym no i surówka oczywiscie do tego tylko, że w ilosciach
              absolutnie wystarczających dla trójki dzieciaków, nie mnie ukochanej
              jedynaczki. I tak wśród śmiechów otoczenia wychowałam się wśród dezaprobaty, z
              krzywym kręgosłupem, który musiał oprócz ciężaru właściwego borykać się z
              workiem 15 kilogramowej nadwagi, nie mówiąc juz o względach
              estetycznych....podarłam wszytkie swoje zdjęcia z dzieciństwa. Wydoroślałam,
              odchudziłam się,wyszłam za mąż, urodziłam dziecko, mam 180 cm wzrostu i rozmiar
              38 i 30 lat .....i niby bajka z happy endem....a jednak niekoniecznie bo w
              wyniku pewnych zawirowań zamieszaliśmy z moimi rodzicami w zeszłym roku....i
              nawet się nie obejrzalam jak mój syn ( 9 lat)stał się pulchniutkim jak paczek w
              maśle dzieciakiem.....nie miał już ochoty juz na jabłko, czy truskawki czy
              wodę do picia, tylko opychał się batonikami, sokami, chipsami i innymi
              przysmakami zwiakszającymi objetość ku radości dziadków.... miał problem z
              robieniem fikołków na trzepaku i skakaniem na skakance, dostaje zadyszki jak
              zmieniają się światła i musi podbiec...i z duszy towarzyskiej stał się
              odludkiem....dlaczego bo przeszkadza mu w tym brzuch....I co się stało
              przyszedł ktoregoś dnia i sam zarządził dietę i odchudzanie, wprawdzie to 2
              tygodnie bez dobrodziejstw tego świata( wierzę w niego i trzymam kciuki), ale
              żyje i mówi NIE !!! swojej babci, którą łatwiej przeskoczyć niż obejść i
              dziadkowi z wystającym brzuchem obdarowującego go pyszniutką czekoladą.

              To mój syn dokonał wyboru, jak ja kiedyś, że nie chcę być beczką śmiechu,
              tylko, że on ma oparcie we mnie, oparcie, którego ja nie miałam.
        • forum0wicz Re: do rodziców grubych dzieci 17.06.04, 12:29
          kajami1 napisała:

          > forum0wicz napisała:
          >
          > >
          > > Ten post ewidentnie jest adresowany do RODZICÓW dzieciaków, swoją drogą
          > > nieważne czy grubych, czy chudych, żeby nie paśli swoich pociech śmieciami
          > tu
          > > ma moje absolutne poparcie
          >
          > Zwróć uwagę, że lola nie przyjmowała, że problem dotyczy także dzieci chudych.

          Loli post _w__ogóle_ nie odnosi się do dzieci, tylko do rodziców dzieci
          cyt. "utytych". Te "nieważne czy grubych, czy chudych" to już moja opinia i
          mimo że oddzieliłem ją "swoją drogą", w kontekscie rzeczywiście wygląda
          niejednoznacznie, jakbym przypisywał te słowa loli.
          Oczywiście to w dalszym ciągu nie zmienia 'clue' tego wątku.

          > To tak a propose
          > "analfabetyzmu funkcjonalnego"....

          Jak widzę w narodzie nie ginie i dalej 3ma się dobrze.

          > Pozdrawiam
          > Kasia

          Odpozdrawiam serdecznie wink
          • koniczyna31 Re: do rodziców grubych dzieci 17.06.04, 14:16
            Myślę, że dalsza dyskusja nie ma sensu...
            Mamy otyłych dzieci wciąż będą bronić prawa swoich pociech do "słodkiego"
            dzieciństwa, zakładając , że ich pseudo miłość da im siłę do walki z
            późniejszymi chorobami, z brakiem akceptacji otoczenia czy wrażliwością
            estetyczną innych ludzi. Może nauczą swoje dzieci śmiechu i akceptacji własnego
            wyglądu, ale tak naprawdę będzie to śmiech przez łzy, pomimo posiadania grupki
            przyjaciół (którym wręczają wyniesione z domu batoniki).
            Mamom dzieci chudych również nigdy nie zabraknie argumentów do obrony swoich
            racji. Ja zaliczam się do tej drugiej grupy i cieszę się, że moja córka ma
            nasze stuprocentowe poparcie, miłość i akceptację, naszą i otoczenia, będąc
            jednocześnie osobą zdrową i szczupłą.
            Może uczyńmy krok w stronę tolerancji i dajmy sobie spokój z tym
            przekonywaniem? W końcu ważne jest to, co wewnątrz smile A życie samo przyniesie
            rozwiązanie....
    • julia_1pl Po pierwsze dobry przykład 17.06.04, 14:25
      Dawać dobry przykład... Ostatnio obserwowałam jakąś wycieczkę szkolna. W grupie
      było ze 30 dzieci.. Prawie wszystkie szły wymachując jakimiś pamiątkami a tylko
      jedno ciągnęło się smutnie za tym barwnym korowodem opychając się cukierkami.
      Nie muszę chyba dodawać, że to dziewczę ważyło spokojnie 3 razy tyle co jego
      rówieśnicy – zgroza. Podejrzewam, że taki „łakomy” sposób na życie przekazali
      jej rodzice. Błedy dietetyczne to podobno tradycja przekazywana z pokolenia na
      pokolenie: pradziadkowie, dziadkowie, rodzice się obżerali to i dziecko to
      będzie robić. Bo jak odmówić ukochanej pociesze kolejnego batonika 400 Kcal,
      jeśli samemu już się pochłonęło „na jego oczach” takie 2.
      Zatem uczcie swoje dzieci, że jednak można się obyć bez kolejnej paczki
      chipsów, a miast wstrząsać obrzydliwego hamburgera popijanego colą – zjeść
      smaczny, pożywny i zdrowy posiłek, że owoce potrafią być równie słodkie jak
      cukierki. Oczywiście najlepiej zacząć od początku, od pierwszych posiłków, bo
      potem trudno odzwyczaić dziecko
      od codziennej porcji zbędnych kalorii, ale trzeba pamiętać że najważniejszy
      jest dobry przykład. Jesteśmy autorytetami dla naszych latorośli również w
      dziedzinie dietetyki. Chcesz być piękna jak mamusia albo duży i silny jak
      tatuś – naśladuj go nawet przy stole – zwłaszcza przy stole. Zatem kochani
      rodzice, wy zwłaszcza powinniście
      uważać to: co, ile i jak jecie.
      Pozdrawiam
    • edytaiola Re: do rodziców grubych dzieci 18.06.04, 08:43
      mnie babcia karmiła ciągle kluchami - i efekt jest taki że walczę do dziś z
      nadwagą (to jeszcze nie była era czipsów)
      ja nie daje swojej małej słodyczy - bo uważam że na takie łakocia ma jeszcze
      czas
      Nasze (moje i męża) zachowanie spotykla się z krytyką teściów i szwagierki -
      ale ja jestm głucha na ich uwagi
      Ona niech robi co chce np. najpierw batonik a potem zmuszanie dziecka do
      zjedzenia obiadu....
      • fionna Re: do rodziców grubych dzieci 18.06.04, 11:56
        U mnie jest podobnie - jestem wyrodna matka, bo nie słodzę mu jedzenia (np.
        jabłuszko tarte bez cukru itd.), nie daję biszkopcików. Słodyczy nie je - nie
        wiem czy chciałby, gdybym mu dała - raczej nie. Jedna z prababć młodego dała mu
        czekoladę (na szczęście w papierku), kiedy miał z 9 miesięcy. Uświadomiłam ją,
        że na czekoladę jeszcze za wcześnie i na razie mam spokój z babciami
        podtykającymi słodycze. Mimo że jest ciągle poniżej 3 centyla nie chciałabym,
        żeby przytył dzięki jedzeniu słodyczy.
        Tak myślę, że my, które byłyśmy dziećmi w okolicach stanu wojennego mieliśmy
        łatwiej - nie było słodyczy, czekolada na kartki itd. Teraz dzieci są biedne -
        tyle pokus czai się w każdym sklepie, reklamy w TV. Ja pamiętam, jak miałam
        czekoladę (taką lepszą z DDR-owa) to zjadałam po 1 kostce dziennie, żeby na
        dłużej starczyło. Dzięki temu nie mam jakiejś obsesji na słodycze, nie cierpię
        chipsów i tym podobmego junk food.
    • ania-m Re: do rodziców grubych dzieci 18.06.04, 09:20
      O matko, ja cierpię, jak widzę swojego bratanka...Moze nie jest jeszcze
      monstrualnie gruby (chociaz grubszy niz inne dzieci), ale ma szansę. Prawie od
      urodzenia dzieciak jest karmiony słodyczami, ile wlezie, i przed obiadem, i po.
      Do picia: w najlepszym wypadku gotowe soki, ale przeważnie jakies słodzone
      napoje. Dziecko ma teraz niecale 5 lat i zepsute zęby mleczne. Za mały, zeby
      chodzic sam na spacery, a bratu i bratowej się nie chce, więc dzieciak po
      przedszkolu siedzi przed komputerem i gra..Na moje uwagi, ze to nie do konca
      zdrowo obrazili się i nie gadają ze mną (bo jestem gówniara, nie mam dzieci, i
      się nie znam - mam 24 latawink)
    • baby_blue Re: do rodziców grubych dzieci 18.06.04, 11:51
      moja koleżanka była otyłym dzieckiem. aż tu nagle mamusia stwierdziła, że
      małgosię trzeba odchudzić...bo będzie nieładnie wyglądała w sukience z okazji
      pierwszej komunii. to nie żarty! dziewczę płakało a mamusia była bezwzględnym
      dietetykiem. mało tego dzień w dzień stała nad nią przez dwie godziny i kazała
      jej ćwiczyć. teraz małgośka jest szczuplutka. najbardziej mnie przeraziła
      motywacja tej matki-wykształconej młodej kobiety. to jest klasyczny przykład,
      że otyłe dziecko to "słodki widok" a już otyły nastolatek
      wygląda "niesmacznie". aha i jeszcze jedno moja mama stosowała zasadę: nie
      chcesz jeść obiadku-nie jedz. ale skoro nie masz w brzuszku miejsca na porządne
      jedzenie to zapomnij też o wszelkich łakociach. efekt-obie z siostrą lubimy
      dobrze zjeść (dobrze nie znaczy tłusto)i jesteśmy szczupłe. teraz dziękujemy
      mamusi, że nie słuchała podszeptów babć i ciotek "a co ona taka chudziutka?
      pewnie ma anemię albo tasiemca". faktem jest, że w którymś momencie mama poszła
      z nami na badania "przetrzepała" nasze organizmy z lewej na prawą i pokazała
      wyniki familii. i durne uwagi zniknęły w tajemniczych okolicznościach. teraz
      obie jesteśmy dorosłe i słyszymy, jak rodzinka komentuje "jakie one są
      zgrabniutkie. o... takie w sam raz".
      pozdrawiam cieplutko i macham szczupłą (dzięki bogu) łapką
      monika
    • kasia.tycz Re: do rodziców grubych dzieci 18.06.04, 15:14
      Zgadzam sie z autorka watku.
      A to wyniki najnowszych badan, nie ze swiata, ale z kraju.

      Leczyć czy zapobiegać otyłości u dzieci?

      mgr inż. Stella Buczek

      z Samodzielnej Sekcji Dietetyki Instytutu „Centrum Zdrowia Matki Polki” w Łodzi
      Dyrektor Instytutu: prof. dr hab. n. med. Przemysław Oszukowski

      Zawarte w projekcie Narodowego Programu Zapobiegania i Leczenia Otyłości
      badania dotyczące problemu otyłości u dzieci i młodzieży w Polsce wykazały
      zróżnicowanie regionalne częstości występowania tej choroby (1). Podano, że
      według badań krakowskich otyłość występuje u 4-5% 7-latków, około 3% 10-latków
      i 1,5-2,5% 14-latków, a wg badań łódzkich u 12,514% 14-latków. Badania
      przeprowadzone w Poznaniu ustaliły częstość występowania otyłości u dzieci 3-18
      lat na 8,7%, z rozrzutem w zależności od płci i wieku na 6,1% dla dziewczynek w
      wieku 4 lat i 14,4% dla chłopców w wieku 6 lat (2). Problem ten nie jest
      zbadany w sposób zadowalający, bowiem są to badania jednostkowe uwzględniające
      tylko stosunkowo nieliczne grupy uczniów szkół i przedszkoli publicznych.
      Kłopot sprawia również przyjęcie jednego i jednoznacznego kryterium otyłości u
      dzieci, bowiem proces wzrostu nie jest u nich zakończony. Bezwzględna wartość
      wskaźnika masy ciała BMI ustalonego dla dorosłych (BMI = masa ciała w kg/wzrost
      w m2; gdy BMI waha się w granicach 25-30 kg/m2 mówimy o nadwadze, gdy BMIᡖ
      kg/m2 o otyłości), nie powinna być w tym przypadku stosowana. Dopiero wartość
      BMI przekraczająca 97 percentyl określony dla płci i wieku kwalifikuje dziecko
      jako otyłe, a wartość mieszcząca się pomiędzy 90 a 97 percentylem jako dziecko
      z nadwagą (3).

      Nadwaga i otyłość u dzieci często jest postrzegana przez ich rodziców jako
      niegroźna i przejściowa dolegliwość. W przekonaniu wielu rodziców
      dziecko „wyrośnie” z otyłości, a jeżeli nawet nie, to i tak, poza tym, jest
      właściwie dzieckiem zdrowym. Rodzice nie uważają otyłości za chorobę. Często
      też nie mają świadomości, że otyłość pociąga za sobą zwiększone ryzyko
      chorobowości z powodu chorób sercowo-naczyniowych: nadciśnienie, miażdżyca
      naczyń; chorób metabolicznych: hiperlipidemia, cukrzyca; chorób wątroby:
      stłuszczenie ze stanem zapalnym, chorób nowotworowych: rak sutka,
      nieprawidłowości w układzie kostnym: aseptyczna martwica stawu biodrowego,
      deformacje kości: szpotawość lub koślawość. Powikłaniem otyłości jest również
      niedomykalność zastawki płucnej, która może nawet spowodować śmierć otyłego
      dziecka nieprawidłowo oddychającego podczas snu (4).

      Medycyna Rodzinna (1/2003)

    • barbin Re: do rodziców grubych dzieci 18.06.04, 17:12
      Cześć.
      Lola 211, popieram.
      Tak samo jak dbamy o dobre wychowanie naszych dzieci, o ich wykształcenie,
      dbajmy o ich zdrowie. W wypowiedzi Loli nie zauwazyłam nietolerancji,
      wyśmiewania się z grubych dzieci itd. Lola jest "cięta", i słusznie, na
      rodziców, którzy już mając otyłe dzieci wpychają im do pyszczków co popadnie i
      ile popadnie. Nie doszukałam się też w poście Loli jakiegokolwiek ataku na
      dzieci chore na wtórną (niealimentarną) otyłość.
      Dziewczyny, ktore pisały o dzieciach z otyłością na tle hormonalnym z pewnością
      miały na myśli hiperkortyzolizm, albo odpowiadjacą mu terapię sterydami. Takim
      dzieciom tym bardziej nie można podawać słodyczy, chyba że dodatkowo chcemy im
      zafundowac wtórną cukrzycę.
      • kajami1 Re: do rodziców grubych dzieci 18.06.04, 17:21
        a o hipotyreozie słyszałaś? A o chorobach genetycznych, związanych z
        zaburzeniem przemiany materii (nazwami nie będę rzucała bo genetykę zdawałam aż
        5 lat temu i niechcę nic pomieszać).

        Pozdrawiam
        Kasia
        • motyl_nocny Re: do rodziców grubych dzieci 18.06.04, 19:19
          Moze kajami załóz wątek o chorobach wywolujacych otylosc, zamiast opowiadac o
          nich w watku o przekarmianiu dzieciaków i pozwalaniu grubaskom na jedzenie
          tuczacych smakołyków.Pare osób miesza tu dwie rózne rzeczy , otyłość o podłozu
          chorobowym i wynikajacą z podstawowych błędów żywieniowych.Zreszta co za
          róznica jaki jest powód otylości, jaka by nie była należy z nia walczyc a nie
          dodatkowo stymulować.Gros grubych dzieci zawdziecza tuszę przejadaniu sie i
          jedzeniu byle czego, tylko nieliczne sa usprawiedliwione czynnikami od nich
          niezależnymi.Nie ma się co zżymać, tylko przyjac do wiadomości, że należałoby
          się zastanowić nad własnym postępowaniem, czy aby nie jest to oddawanie
          niedźwiedziej przysługi wlasnemu dziecku.Każdy idzie w zaparte, ma tysiąc
          usprawiedliwień, pytanie w takim razie , skąd sie biorą upasione dzieci, skoro
          nikt zdaje się nie popełnia błędów, a dzieci jadaja ponoć jak ptaszki? Choroby
          dotyczą nielicznej grupy reszta to dzieci przekarmione.
        • barbin Re: do rodziców grubych dzieci 18.06.04, 20:35
          Cześć.
          Kajami, czy Ty nie rozumiesz o czym jest ten wątek?

          A że genetykę i endokrynologię zdawałaś 5 lat temu (i to w niewielkim zakresie)
          nietrudno sie przekonać czytajac Twoje wypowiedzi.
          Jeżeli miałabyś ochotę nauczyć sie czegos o hipotyreozie lub chorobach
          przemiany materii zapraszam na prywatną rozmowę- ten wątek jest na inny temat.
          • kajami1 Re: do rodziców grubych dzieci 18.06.04, 21:46
            Barbin mój post był odpowiedzią na Twój "hiperkortyzolizm".
            A wiedzy jaką posiadam nie muszę udawadniać używaniem pojęć niezrozumiałych dla
            laików.
            Ukłon w Twoją stronę (patrz: pierwsze zdanie).

            Pozdrawiam
            Kasia
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka