patrycja25.live
24.02.12, 22:22
Synek, lat prawie 5, drugi rok w p-kolu. Od grudnia nie był w przedszkolu dłużej niż chyba 5 dni na m-c i to w przerwach. Z reguły jest tak pojawia się katar, kaszel(pewnie od spływającego kataru) daje wtedy jakieś witaminy, do nosa nasivin, sól fizjologiczna i z reguły mucosolvan lub flegamina na kaszel. Ostatnio zamiast tych syropów dawałam pneumolan. Po okołu 10 dniach katar niby przechodzi, niby bo 2-3 dni jest spokoju (wtedy idzie do przedszkola) i pojawia się zielony katar, temp., wtedy idziemy do lekarza no i z reguły dochodzi przekrwione gardło i antyb. I tak było w grudniu i styczniu. Teraz dostał znowu kataru i gdy przechodził katar wyskoczyła ospa, w trakcie konczącej sie ospy doszedł zielony katar i temp., szmery na oskrzelach, wiec zapalenie oszkrzeli i znowu antyb. U laryngologa byliśmy, przez m-c dostawał nasonex na obkurczenie 3-go migdała, dodatkowo syn ma mocno widoczny jeden węzeł szyjny, który przy infekcjach robi się jak śliwka, ogromny.
Nie wiem już co mam robić. Tak źle jeszcze nie było.
Czy może to być wina ribomunylu, który bierze na odporność, a w jego przypadku działa odwrotnie??
Czy zakupienie nebulizatora pomoże by katar z wirusowego nie przechodził w bakteryjny??
Proszę chociaż tylko na odpowiedź na te dwa pytania. Wiem, że specjalistami nie jesteście, ale na serio nie wiem co robić. Dziecko nie jest przegrzewane, staram sie by jadł dużo owoców(warzyw nie cierpi, wiec je tylko to co uda mi sie przemycić), na podwórko też wychodzi jak się da, słodycze ograniczam. W dodatku jest jeszcze 14miesięczniak, który non stop łapie od starszaka.