Dodaj do ulubionych

sposób na cierpliwość

12.04.12, 17:02
Większość wątków na tym forum są o buntach,regresach, złych zachowaniach 2-3-4 latków typu:
1. Nie chce się ubrać
2. Nie chce brać leków
3. Ciągle marudzi
4. Nie sprząta zabawek
5. Nie chce się myć
6. Sika i robi kupę w majtki
7. Nie chce wracać do domu z podwórka/placu zabaw.
8. Robi sceny bo coś chce itd..

I bardzo dobrze, ze są takie wątki. Ale przechodzę do tematu. Podziwiam wpisy mam "bardzo cierpliwych", które nigdy nie krzyczą, nie dają klapsa i krytykują inne matki.

Ja mama córeczki 2 lata 8 miesięcy też bym chciała nigdy nie krzyczeć(ostatnio zdarza mi się często, chyba córka ma ten bunt czy regres jak to w książkach piszą), nie dawać klapsa(zdarzyło mi się kilka razy)-pewnie mnie zaraz ktoś zlinczuje na tym forum. Za to wszystko potem bardzo żałuję, ale po prostu nerwy mi puszczają.

Jak to możliwe, że Wy mamy i tatusiowie macie TAAKĄ CIERPLIWOŚĆ i STALOWE NERwy na wszystko. Nigdy nie macie kiepskiego dnia? Wiem kiepski dzień, złe samopoczucie to nie powód aby krzyczeć na dziecko, ja to wszystko wiem, ale czasem w praktyce wychodzi inaczej...

Jakie macie sposoby na cierpliwość i sposoby na nerwy. Czy zanim krzykniemy policzyć do 10 smile ?
Chętnie poczytam i może się czegoś nauczę,a razem ze mną inne matki, które nie są psychologami dziecięcymi. Pozdrawiam

Obserwuj wątek
    • paliwodaj Re: sposób na cierpliwość 12.04.12, 17:15
      nie wiem, ja jestem zywym czlowiekim z krwi i kosci i jak wszyscy mam uczucia, w tym tez te negatywne, nie sadze ze to przestepstwo wkurzyc sie, czy krzyknac. A wiesz, na forum to mozna rozne historie opisywac, nawet ze jest sie swietym i bez wad.
    • klubgogo Re: sposób na cierpliwość 12.04.12, 18:26
      I tak pusto wierzysz w te mamy, co to obnoszą się jakie to one święte? Ja nie wierzę.
      • kowal-esia Re: sposób na cierpliwość 13.04.12, 16:17
        Nie wierzę...
        Muszą się kiedyś ugiąć w tej swojej cierpliwości smile
    • rulsanka Re: sposób na cierpliwość 12.04.12, 18:39
      Ja krzyczę dość często, klapsa młody dostał 2 razy, za uporczywe bicie mnie. Nie wiem czy można było tego uniknąć, ja nie umiałam. Wiele razy też tłumiłam wściekłość i irytację, gdy młody np. gada i gada, albo zadaje głupie pytania. Bo wiem, że to byłoby niewychowawcze wściekać się o takie rzeczy.
      Wiele razy przepraszałam syna za to, że na niego krzyknęłam.
      Myślę, że to, czy ktoś krzyczy, czy nie, zależy w dużym stopniu od temperamentu, zmęczenia, też od fazy rozwojowej dziecka. Więc to aż tak bardzo się nie liczy, o ile ma się do dziecka szacunek, potrafi się go wysłuchać, przytulić, porozmawiać. Mój syn np. moim krzyczeniem się nie przejmuje, bo wie, że "tak mam". Mąż ma dużo więcej cierpliwości. Krzyknie raz na miesiąc, dwa, jak jest ewidentny powód. A młody uważa, że mąż na niego krzyczy i ma mu to za złe (nawet babci naskarżył)
      I jeszcze liczy się moim zdaniem budowanie zdrowej relacji z dzieckiem, nie opartej na tresurze, przesadnej konsekwencji i ustalaniu dominacji.
    • joshima Re: sposób na cierpliwość 12.04.12, 18:49
      kowal-esia napisała:

      > Jakie macie sposoby na cierpliwość i sposoby na nerwy.
      Sądzę, że wystarczy mieć mniejsze oczekiwania (najlepiej takie stosowne do wieku dziecka). Przynajmniej u mnie wystarczy. Owszem, zdarza mi się kiepski dzień, ale wtedy w najgorszym wypadku po prostu szybciej (ale nie gwałtowniej) okazuję zniecierpliwienie. Poza tym mam świadomość, że problem jest po mojej stronie.
      • kowal-esia Re: sposób na cierpliwość 13.04.12, 16:38
        joshima napisała:
        Sądzę, że wystarczy mieć mniejsze oczekiwania (najlepiej takie stosowne do wiek
        > u dziecka). Przynajmniej u mnie wystarczy. Owszem, zdarza mi się kiepski dzień,
        > ale wtedy w najgorszym wypadku po prostu szybciej (ale nie gwałtowniej) okazuj
        > ę zniecierpliwienie. Poza tym mam świadomość, że problem jest po mojej stronie.

        Jakie można mieć mniejsze oczekiwanie w takiej sytuacji np. jak u mnie dziś rano, (muszę o określonej godzinie wyjechać do pracy,a córkę po drodze zawożę do babci), córka nie chce się ubrać, najpierw 15 min namawiania , a wybierz sobie majteczki, a pokaż jak umiesz sama zakładać itd.... udało się jakoś rajstopki, koszulkę, bluzeczkę i stop jedne spodnie gryzą -wrzask, drugie spodnie gryzą -krzyk. Mówi że nie jedzie, że zostaje..... drze się, ja też, wkładam Jej czapkę na siłę, zrzuca, nie wytrzymałam-przylałam klapa, mała spojrzała się na mnie w tym płaczu i zamarłam,przystopowałam ale czas goni trzeba jechać. Mąż ze stoickim spokojem zaczyna próbować małą ubierać, nie chce, ucieka. Kazałam mężowi brać małą pod pachę tak jak stoi i sadzać w foteliku. Wzięlam kurtkę, buty, spodnie, czapkę do samochodu i jedziemy. Do teraz czuję drżenie w żołądku....
        • joshima Re: sposób na cierpliwość 13.04.12, 17:57
          kowal-esia napisała:

          > Jakie można mieć mniejsze oczekiwanie w takiej sytuacji...
          No własnie takie, że czasem dziecku w tym wieku nie da się przetłumaczyć i trzeba zrobić swoje, co nie znaczy że trzeba się drzeć i bić. Inna sprawa, że gdybym jechała samochodem zawinęłabym w koc, zaniosła do auta a ciuchy w reklamówce. Z resztą sama widzisz, że to że puściły Ci nerwy nic a nic nie poprawiło sytuacji.
          • kowal-esia Re: sposób na cierpliwość 13.04.12, 18:11
            joshima napisała:
            > trzeba zrobić swoje, co nie znaczy że trzeba się drzeć i bić

            Mąż mi też to mówi.
    • lilly811 Re: sposób na cierpliwość 12.04.12, 19:28
      Zdarzyło mi się krzyczeć ale klapsa nie dałam, choć pociągnęłam za włosy- za uporczywe ciągnięcie mnie za włosy- aby poczuł jak to jest...Syn jakoś kompletnie nie wyprowadza mnie z równowagi nawet gdy z premedytacją sika na dywan, z uśmiechem rozlewa sok, czy skacze po parapecie szarpiąc firanę lub skacze po regale i ciągnie kable od tv...jakoś tak podchodzę do tego zadaniowo a nie nerwowo- ale fakt-wściekam się czasami ale zawsze jest to związne z innymi rzeczami i miałabym świadomośc, że to, że on wylał sok a ja się na nim wyżyję bo jestem niewyspana czy wkurzył mnie mąż...
    • silje78 Re: sposób na cierpliwość 12.04.12, 19:53
      mi się wydaje, że jest to cierpliwość forumowa, czyli może 2-3% matek nie krzyknie na dziecko i uśmiechem reaguje na jego każde zachowanie. rzeczywistośc jest inna i większość z nas to wie.
      ja unikam klapsów, choć z 2-3 razy klapsa córka dostała, w sumie zlała to więc mam dodatkowy powód by tego nie robić. bywa, że nakrzyczę. jest kilka dni, że jest spokój, mała posłucha jak się do niej mówi, a są dni, że zareaguje dopiero jak podniosę głos.
      za największy mój problem uważam szantażowanie córki, czyli jak nie posłuchasz (jak już nie reaguje na nic) to będzie/nie będzie... pracuję nad tym, szczególnie po tym jak przeczytałam głos jednej z foremek, że ma słaby kontakt z matką, która za młodu szantażowała ją. nie wiem czy o taki szantaż chodziło, ale do mnie to trafiło. staram się więc unikać tego i egzekwować to czego chcę bez "odgrażania" się. to jedna z moich porażek wychowawczych sad .
      • joshima Re: sposób na cierpliwość 12.04.12, 20:51
        silje78 napisała:

        > mi się wydaje, że jest to cierpliwość forumowa, czyli może 2-3% matek nie krzyk
        > nie na dziecko i uśmiechem reaguje na jego każde zachowanie.
        A ja myślę, że to kwestia niezrozumienia. To, że ktoś nie wrzeszczy, nie bije i nie stawia do kąta nie znaczy wcale, że zawsze z anielskim uśmiechem i pobłażaniem reaguje na każde zachowanie dziecka. To naprawdę nie są jedyne możliwe reakcje.
        • dzoaann Re: sposób na cierpliwość 13.04.12, 12:16
          Joshima ma racje... nie trzeba krzyczec, czy bic, zeby okazac dziecku, ze jest sie niezadowolonym z jego zachowania i sie czegos nie akceptuje. Ja wystarczy, ze zmienie ton glosu i tyle. Jasne, ze zdarza sie gorszy dzien, ale serio mowie wtedy dzieciom, ze boli mnie glowa lub cos w tym stylu i zeby dzis byly grzeczniejsze. I one to akceptuja. Starsi chlopcy jak widza, ze cos nie halo, to pomagaja w domu, wykonuja moje obowiazki itp. W momentach, gdy czuje, ze nie dam rady, dzieci mnie dobijaja ( bo to nie aniolki i nie zawsze sa kochane), to albo wychodze z domu, albo zamykam sie w sypialni na chwile.
    • mikams75 Re: sposób na cierpliwość 12.04.12, 21:06
      ja pijam ziolka na uspokojenie smile
      • kowal-esia Re: sposób na cierpliwość 13.04.12, 16:43
        jakie ? może mi też pomogą smile
    • camel_3d to nie cierpliwosc... 12.04.12, 22:45
      to zimne i wyrachowane zachowanie majace na celu wprowadzic dzieckow stan niepewnosci smile))

      wiezs..sa rozne rodzaje placzu i napadow buntu...
      i caly pic polega na tym zeby nauczyc sie ich unikac i rozpoznawac...

      jak kiedys pisalem..maly chcial jablko, pokroilem mu,..a on w ryk, ze chcial cale... no to ja zabralem jablko i mowie, ze moze dostac to, albo zadne... i czego sie nauczylismy obaj.
      On, ze jak bedzie ryczal to nic nie dostanie, a ja zeby go zapytac czy chce pokrojone czy cale..

      i wlansie na tym caly pic polega.... nalzy dokonac rozpoznania przyczyn buntu i opracowac strategiczne metody unikania go i wzajemnej nauki... i tyle...

      kolejny przyklad... maly jak uslyszal ze ma juz isc spac to zaczyna scene...
      2-3 dni pozuniej..mowie mu tak: poliz sie na ziemi i zacznja plakac... on: czemu? ja: bo zaraz spac idziesz... I d..pa.. nie wiedzial co zrobic.. bo teiretycznei rzuc napodloge byl zaplanoweny, ale jak tata kaze..to nalezy si ezbuntowac i powiedziec NIE... smile) a potem zaprowadzenei do lazienki bylo juz proste....

      i takie tam metody sobie nalezy wypracowawac..

      jak dziec lezy na podlodze i ryczy..to podchodzisz i mowisz: pokaze ci cos.. dzeicko ogolnie lapie zdziwienie.. a ty dalej. Wiesz jak juz tak placzesz, to mozesz tez tak fajnie nozkami machac i raczkami.. to robi wrazenie.. DZiecko kompletnie glupieje.. i mowie NIE NIE NIE smile) i czesto wstaje..albo nie wie co ma dalej robic..


      powodzenia!!!!
      • el_elefante Re: to nie cierpliwosc... 12.04.12, 22:59
        > Wiesz jak juz tak placzesz, to mozesz tez tak fajnie nozkami machac i raczkami.. to robi wrazenie..

        A to różnie, zależy na jaki model trafisz. Jedno się zdziwi - jak twoje, inne się rozjuszy - jak moje smile
        • camel_3d Re: to nie cierpliwosc... 12.04.12, 23:01

          > A to różnie, zależy na jaki model trafisz. Jedno się zdziwi - jak twoje, inne s
          > ię rozjuszy - jak moje smile

          no to dzialalo na moje, moze na twoje trzeba inna metode wymyslec smile
      • mantha Re: to nie cierpliwosc... 13.04.12, 13:35
        jak kiedys pisalem..maly chcial jablko, pokroilem mu,..a on w ryk, ze chcial ca
        > le... no to ja zabralem jablko i mowie, ze moze dostac to, albo zadne... i cze
        > go sie nauczylismy obaj.
        > On, ze jak bedzie ryczal to nic nie dostanie, a ja zeby go zapytac czy chce pok
        > rojone czy cale..
        >
        > i wlansie na tym caly pic polega.... nalzy dokonac rozpoznania przyczyn buntu
        > i opracowac strategiczne metody unikania go i wzajemnej nauki... i tyle...
        >
        > kolejny przyklad... maly jak uslyszal ze ma juz isc spac to zaczyna scene...
        > 2-3 dni pozuniej..mowie mu tak: poliz sie na ziemi i zacznja plakac... on: cze
        > mu? ja: bo zaraz spac idziesz... I d..pa.. nie wiedzial co zrobic.. bo tei
        > retycznei rzuc napodloge byl zaplanoweny, ale jak tata kaze..to nalezy si ezbu
        > ntowac i powiedziec NIE... smile) a potem zaprowadzenei do lazienki bylo juz pro
        > ste....

        i zycie stalo sie prostsze - to moze dziala na jakis promil dzieci, znakomita wiekszosc dzieci ma to centralnie gdzies i bedzie sie drzec/wic po podlodze za kazdym razem jak dostanie te przytoczone jablko.
        Z ta lazienka to juz w ogole smiech an sali - spotkales kiedys dziecko, ktore nie chcialo sie isc myc naprawde? i tak setki razy pod rzad? myslisz, ze rodzice nie wpadaja na takie genialne rozwiazania jakie przytaczasz wyzej? to NIE DZIALA NA WSZYSTKIE DZIECI.
        jedyne co mozesz zrobic to skladac codziennie modly dziekczynne, ze masz bezproblemowe dziecko przy ktorym nie musisz sie nameczyc, nakombinowac od rana do wieczora. i naprawde to jest powod do radosci, ktorego nie ma zadna ze znanych mi rodzin.
        • iskierka115 Re: to nie cierpliwosc... 13.04.12, 13:41
          ZGADZA SIĘ smile
          • camel_3d Re: to nie cierpliwosc... 13.04.12, 14:32
            czy spotkalem dziecko, ktore nie chce sie myc? jasne ..moje...


            dawno temu... odwalil taka scene przed myciem...ze go umylem w ubraniu smile wtawilem do wanny, odkrecilem prysznic - zimny.. i umylem.. ryk byl wiekszy niz przed umyciem, bo mokre ubranie jest okropne..

            a nastepnym razem zapytalem czy bedzie ryczal i mam go umyc w ubraniu czy sie rozbieramy.. no zgadnij..jaka byla odpowiedz?

            na kazd edziecko jest sposob..tylko ze rodzic musi w oczach dzeicka byc konsekwentny... ja dzeicko wie, ze po kilku minutach rzucania sie po podlodze mama odpusci, jak nie za tym to moze za nastenym razem..to bedzie tak na wszelki wypadek trenowalo rzucanie po podlodze za kazdym razem...przez jakis czas...
            • mood_indigo camel 13.04.12, 14:38
              Zgadzam się, zdarzyło się że stałam na środku CH i czekałam, aż córka przestanie wyć i założy czapkę. Beznamiętna mina, biorąc pod uwagę też przechodniów trochę nerwów kosztuje, ale działa genialnie. Ze dwa razy tak się zdarzyło, potem już nigdy.

              Z zimną kąpielą bym odpuściła jednak... smile
              • iskierka115 Re: camel 13.04.12, 14:42
                Chyba nie jestem taka twarda i cierpliwa...
              • camel_3d Re: camel - e tam 14.04.12, 22:19
                > Z zimną kąpielą bym odpuściła jednak... smile

                nie wiem... mlody lubi sie kapac..i prysznice...

                a dzis przekonal kolege, ze poleanie glowy woda z wiaderka jest fajne.. nocuje u nas jego kolega, kapali sie razem. Nagle wrzask taki, ze w panike wpadlem.. wchodze do lazienki a L. mokre wlosy, wyciera oczy i krzyczy... wiec pytam co sie stalo.. R. mi polal wlosy woda.. I? Boli cie cos? Roztopiles sie? Wlosy ci wypadly? ... NIe.. No to czemu placzesz... Ni odpowiedzial, bo mlody mu znow kublo wody wylal na glowe.. smile)) Skoczylo sie tym, ze sie zaczeli chalpac i sobie na wzajem wylewac wode na glowe... smile)))

                A zimny pyrsznic... dziala do tej pory.. Jak mlody nie chce po godzinie z wody wyjsc to mowie, ze bedzie zimny prysznic.. i juz jest poza wanna.. i szczerzy zeby..smile
                • kowal-esia Re: camel - e tam 14.04.12, 22:49
                  camel_3d napisał:
                  > a dzis przekonal kolege, ze poleanie glowy woda z wiaderka jest fajne..

                  smile moja też ma alergię na spłukiwanie glowy, kmbinacji trzeba używać, we dwoje z mężem spłukujemy

                  >Skoczylo sie tym, ze sie zaczeli chalpac i sobie na wzajem wylewac wode na glowe... smile)))

                  smile)))) o i kolega już nauczony, że woda na twarzy nie boli
                  • camel_3d Re: camel - e tam 14.04.12, 22:55
                    duzo dzieci boi sie polewania woda glowy...nie wiem czemu, ja tez sie balem..dosc dlugo...
                    ale nauczylem sie to zalatwoec od mam w afrycesmile))

            • oregano1 Re: to nie cierpliwosc... 14.04.12, 23:29
              Podejrzewam,że wypracowaliscie ,czy wypracowałes to metoda prób i błedów,niestety ,w kazdej chwili i w wypadku każdego dziecka,(mów co chcesz,ale w zyciu nie zastosowałabym dziecku zimnego prysznica) działa coś
              innego,jasne, konsekwencja jest wskazana,ale biorac pod uwagę ,nasz aktualny stan emocjonalny(nie wierzę,że Twoje dziecko nie wyprowadziło Cie nigdy z równowagi)popełniamy czasami błędy,mało tego,czasami ,ktoś postronny ,potrafi tą naszą konsekwencje obrócić w niwecz-przykład-mój wnuk-21-m-cy,całkiem niedawno,miał napad(1 -raz w życiu)ja to nazywam"manianą"-położył sie na chodniku i wrzeszczał,czekałam spokojnie,aż mu przejdzie(po fakcie doszłam do wniosku,że miał powod ,do wyrażenia swojego niezadowolenia,ale po prostu w tym wieku ,nie ma sie umiejetnosci wykrzyczenia swoich racji,a dorosli niestety nie chwytaja w lot o co chodzi to -o sobie),a tu nagle,starszy pan ,który był swiadkiem zajscia ,zwrócił mi uwagę,że mały zmarznie ,bo zimno i podał mu ręke i pomógł wstać,po czym mój wnuk przytulił sie do mnie i po chwili,jakby zapomniał o całej sytuacji,a ja przeżywałam i zastanawiałam sie dlaczego ,tak się stało.W/g mnie,kazda sytuacja jest inna i najwazniejsze,każde dziecko jest inne i nikomu,nie wolno oceniać innych opiekunow,bo nie wiemy ,jak byśmy sie sami zachowali w danej sytuacji,a najwazniejsze,że nie zawsze jestesmy w stanie zrozumieć powód zachowania naszego dziecka.Obyśmy zawsze byli w stanie zrozumieć powód 'wybuchu"naszego dziecka.Zycze sobie i W
              am ,wszystkim opiekunom.
      • kowal-esia Re: to nie cierpliwosc... 13.04.12, 17:02
        camel_3d napisał:
        > i wlansie na tym caly pic polega.... nalzy dokonac rozpoznania przyczyn buntu
        > i opracowac strategiczne metody unikania go i wzajemnej nauki... i tyle...

        No właśnie nie wiem jak opracować takie metody unikania tej sytuacji, którą opisałam powyżej z ubieraniem. Nie jest to codziennie ale z 1-2 razy na tydzień.

        Przedstawię bliżej jak jest, to może ktoś pomoże rozpoznać przyczynę buntu.

        Córka, (kiedy ja jestem w pracy) przebywa w poniedziałek, wtorek i piątek u teściów (często jest też tam mój mąż).Babcię i dziadka lubi.
        We środy i czwartki zostaje w domu z miom tatą, bo kończę wcześniej pracę a tata trochę schorowany więc nie zostawiam mu córki,w pozostałe dni kiedy wracam później .
        Dzisiaj jest piątek a mała miała focha, chciała zostać i była awantura z ubieraniem. I co Wy na to, jak tego unikać ?

        Ps. Camel no fajne te swoje metody wypracowałeś smile ważne że działają i nie trzeba krzyczeć
        • camel_3d Re: to nie cierpliwosc... 14.04.12, 22:22
          mysle, ze tak do konca to ciezko cos poradzic, bo nikt nie zna twojego dziecka i ni ewie jaka jest tego przyczyna..moze ona ma po prostu po dziurki w nosie tych wedrowek i chce miec w koncu swoje stale miejsce...

          ja znam swoje dziecko..i latwiej mi rozwiazan szukac... virtualnie to nie bardzo sie tak da...

          jak potrafi sie juz dobrze wyslawiac to zapytaj czemu placze i td... serio. chcialbym ale nie wiem...ja mysle, ze ona nie lubi tych wedrowek i czasme ma tego dosyc...
          • kowal-esia Re: to nie cierpliwosc... 14.04.12, 22:53
            camel_3d napisał:
            > jak potrafi sie juz dobrze wyslawiac to zapytaj czemu placze i td... serio. chc
            > ialbym ale nie wiem...ja mysle, ze ona nie lubi tych wedrowek i czasme ma tego
            > dosyc...

            Możliwe. Ale musi tak wędrować.
      • ruda_henryka Re: to nie cierpliwosc... 13.04.12, 17:41
        Hehe, u nas jest podobnie. Młody ostatnio bezmyślnie rozwalił sobie zabawkę, tłumaczyłam raz i drugi zanim rozwalił. Jak rozwalił to wzięłam i wywaliłam do śmieci - jak sobie rozwalił to nie ma.
    • el_elefante Re: sposób na cierpliwość 12.04.12, 23:33
      > Jak to możliwe, że Wy mamy i tatusiowie macie TAAKĄ CIERPLIWOŚĆ i STALOWE NERwy
      > na wszystko.

      No cóż, rzeczywiście można odnieść takie wrażenie. Ale prawda jest taka, że gdy komuś na forum radzimy zachowanie spokoju, to nie oznacza, że nam samym zawsze się to udaje. To tak, jakby ktoś uczył cię grać w tenisa: wie jak trzeba uderzyć piłkę i ci to mówi, ale gdy sam gra, to nie zawsze uda mu się trafić tam gdzie chce. Tak mniej więcej.

      > Podziwiam wpisy mam "bardzo cierpliwych", które nigdy nie krzyczą, nie dają klapsa i krytykują inne matki.

      Ci co krytykują, dzielą się na dwie grupy: tych, którzy potrzebują się dowartościować - a to jest jedna z prostrzych metod, oraz tych, którzy wytykają błędy w bardziej konkretnym celu. Na przykład chcą dać komuś do myślenia, albo dać do myślenia samym sobie. Czasami wydaje nam się, że coś jest oczywiste, ale gdy próbujemy ubrać to w słowa, okazuje się że niekoniecznie. To jest pisanie na forum nie tylko dla kogoś, ale i dla siebie. Przynajmniej ja tak mam.

      > Nigdy nie macie kiepskiego dnia?
      Mamy, każdy ma.

      > Jakie macie sposoby na cierpliwość i sposoby na nerwy. Czy zanim krzykniemy policzyć do 10 smile ?
      Można liczyć, można wziąć kilka głębszych wdechów, przespacerować się gdzie indziej i spowrotem - trochę działa, ale to raczej takie leczenie objawowe smile Wydaje mi się, że lepiej działa zadawanie sobie pytań typu: o co mu chodzi? dlaczego tak się zachowuje? czy coś spowodowało ten ryk? co sobie może myśleć taki mały człowiek? jak on to może rozumieć? jak w ogóle rozumują takie małe człowieki? czy pamiętam jak to było jak ja byłem mały? co czułem? itd. Czasem odpowiedzi na te pytania można znaleźć w książkach, a czasem na tym forum właśnie. A działa to lepiej dlatego, że zmienia twoje myślenie. Czasami udaje się zrozumieć to małe, czasami wydaje mi się że rozumiem, ale efekt jest podobny. Nawet, jeżeli nie znajdę rozwiązania, łatwiej jakoś pogodzić się z myślą, że ten typ tak ma i wyluzować trochę. Mniej napięcia u taty = mniej spięć z młodym. Ale to nie oznacza, że spięć nie ma. Są, i dobrze że są. Mają być, bo takie jest życie.

      A z tym forum to jest tak: zadajesz temat i otrzymujesz informację zwrotną. Możesz z nią zrobić co chcesz, przemyśleć, wyrzucić do kosza, wedle uznania. Ale najbardziej bez sensu jest gdy ktoś próbuje z nią walczyć. Wtedy oprócz tego, że walczy z własnym dzieckiem, to jeszcze walczy z przemądrzałymi pseudo-psychologami dziecięcymi domowego chowu wink
      • el_elefante Re: sposób na cierpliwość 12.04.12, 23:42
        I jeszcze jedno: wiele osób zadających tu pytania oczekuje, że ktoś poda im instrukcję obsługi ich dziecka. Niestety każde dziecko ma własną instrukcję. Można dostać ogólne sugestie, przykłady, jakieś przemyślenia. Ale najbardziej wartościowe są te podpowiedzi, które choć w minimalnym stopniu pozwolą ci wymyśleć sposób na odczytanie tej jednej, unikatowej instrukcji.

        Howgh!
        smile
      • kowal-esia Re: sposób na cierpliwość 13.04.12, 17:16
        el_elefante napisał:
        > Można liczyć, można wziąć kilka głębszych wdechów, przespacerować się gdzie ind
        > ziej i spowrotem - trochę działa, ale to raczej takie leczenie objawowe smile Wyda
        > je mi się, że lepiej działa zadawanie sobie pytań typu: o co mu chodzi? dlaczeg
        > o tak się zachowuje? czy coś spowodowało ten ryk? co sobie może myśleć taki mał
        > y człowiek? jak on to może rozumieć? jak w ogóle rozumują takie małe człowieki?
        > czy pamiętam jak to było jak ja byłem mały? co czułem? itd. Czasem odpowiedzi
        > na te pytania można znaleźć w książkach, a czasem na tym forum właśnie. A dział
        > a to lepiej dlatego, że zmienia twoje myślenie. Czasami udaje się zrozumieć to
        > małe, czasami wydaje mi się że rozumiem, ale efekt jest podobny. Nawet, jeżeli
        > nie znajdę rozwiązania, łatwiej jakoś pogodzić się z myślą, że ten typ tak ma i
        > wyluzować trochę.[/u]

        Dzięki i za resztę wpisów też.

        Mniej napięcia u taty = mniej spięć z młodym. Ale to nie ozn
        > acza, że spięć nie ma. Są, i dobrze że są. Mają być, bo takie jest życie.

        Z tatą córka ma mało napięć ,ze mną według mnie za dużo. Ja za szybko się denerwuję i tracę cierpliwość.

        Pozdrawiam
    • misia_matysia Re: sposób na cierpliwość 13.04.12, 12:05
      Ja mam troszkę młodszą dziewczynkę bo ma dopiero 2,4 lata ale nie jestem z kolei w stanie sobie wyobrazić co dziecko tak malutkie musaiałoby zrobić żeby mnie wyprowadzić z równowagi. Myślę że jest za malutkie żeby coś zrobić z premedytacją i w pełni świadomie. Głos podnosimy jedynie w sytuacjach zagrażających zdrowiu i raczej nie jest to w złości. Może to też kwestia priorytetów - nie chciałaby się kąpać to pewnie bym odpuściła, nie chce zjeść też odpuszczam, nie ma ochoty na sprzątanie - to ja najczęściej zaczynam sprzątać i dołącza do mnie, sika i robi kupę w majtki - no trudno, kiedyś na pewno zacznie jej to przeszkadzać, marudzenie - kto tego nie robi wink
      • kowal-esia Re: sposób na cierpliwość 13.04.12, 17:24
        Też odpusczam czasem albo szukam jakieś metody żeby Ją na coś namówić ale najgorsze jest te ubieranie kiedy ja się śpieszę smile
        Z tym ubieraniem to od urodzenia ma-, jako niemowlę zawsze płakała przy ubieraniu tzn. kombinezon czy kurtka oraz czapka.
    • sunday stalowe nerwy mamy... 13.04.12, 12:15
      > Jak to możliwe, że Wy mamy i tatusiowie macie TAAKĄ CIERPLIWOŚĆ i STALOWE
      > NERwy na wszystko. Nigdy nie macie kiepskiego dnia? [...]

      Pewnie, że czasem mamy gorsze dni. Ba, nawet nie czasem, w sumie całkiem często.

      > Jakie macie sposoby na cierpliwość i sposoby na nerwy. Czy zanim krzykniemy
      > policzyć do 10 smile ?

      Większość z nas odreagowuje swoje porażki rodzicielskie udzielając się na forum i opisując, jakimi to świetnymi rodzicami jesteśmy. I jakie to stalowe nerwy mamy. I jak to nigdy nie mamy kiepskich dni.
      • kowal-esia Re: stalowe nerwy mamy... 13.04.12, 17:27
        sunday napisał:
        > Pewnie, że czasem mamy gorsze dni. Ba, nawet nie czasem, w sumie całkiem często

        Uff... nie jestem sama
      • joshima Re: stalowe nerwy mamy... 13.04.12, 18:00
        Ja nie mam stalowych nerwów. Po prostu nauczyłam się okazywać negatywne emocje, zanim się nagromadzi tyle, że grozi wybuchem.
    • iskierka115 Re: sposób na cierpliwość 13.04.12, 13:14
      Ja jestem przekonana że te "święte" , nie krzyczące NIGDY osoby po prostu kłamią.
      Ja nie wiem jak można w niektórych sytuacjach (jak już dziecko naprawde przesadza) nie podnieść głosu. Oczywiście nie mówię o biciu.
    • mood_indigo Temperament. 13.04.12, 13:50
      To jest też chyba kwestia temperamentu rodzica. Ja nie krzyczę na córkę, bo nie krzyczę nigdy, na nikogo. Dwa czy trzy razy balansowałam na granicy, hm, wściekłości, wtedy wyszłam do innego pokoju żeby ochłonąć. Da się zrobić i warto, bo "stalowe nerwy" są po prostu skuteczniejsze. Im bardziej rodzice krzyczą, tym bardziej dzieci się nakręcają, takie jest moje zdanie.

      Klapsa nie dam nigdy, bo uważam, że to upokorzenie dziecka. Przez 3 lata nie dałam, myślę, że tak pozostanie. Zresztą to też chyba ten temperament, charakter - ja po prostu nie mam odruchu klapnąć kiedy córka mnie wkurza, a wkurza mnie, myślę, tak samo często jak inne dzieci wkurzają swoich rodziców. Po to ja mam lat 33 a ona 3, żebym to ja była mądrzejsza od niej, tyle.
      • iskierka115 Re: Temperament. 13.04.12, 13:56
        Nie wiem jak miała bym wyjść do pokoju i ochłonąć kiedy np. moje dziecko po raz 20 wchodzi na szafke i wyjada sól kuchenną (może drogową smile). Wtedy proszenie nie pomaga muszę na nią jak to moja babcia mówi "huknąć" bo inaczej włazi tam po raz kolejny.
        • ma_niusia Re: Temperament. 13.04.12, 14:14
          iskierka115 napisała:

          > Nie wiem jak miała bym wyjść do pokoju i ochłonąć kiedy np. moje dziecko po raz
          > 20 wchodzi na szafke i wyjada sól kuchenną (może drogową smile). Wtedy proszenie
          > nie pomaga muszę na nią jak to moja babcia mówi "huknąć" bo inaczej włazi tam p
          > o raz kolejny.

          Ja w takiej sytuacji (miałam nie raz), najpierw daje mu sól do spróbowania, w małej ilości, tłumacząc co to jest i do czego się używa. Zasmakowało mu i zjadł 3 łyżeczki (potem długo nie chciał soli).
          Jak znów zaczął włazić i mało nie potłukł słoików to przestawiłam sól do górnej szafki do której nie ma dostępu.
          Ani razu nikt nie krzyknął i nikt nie stracił cierpliwości smile
          • malina.25 Re: Temperament. 13.04.12, 16:57
            A jak dziecko zapragnie spróbować WC DUCK, albo wrzątku? Też dasz? Mój syn (młodszy) nie widzi różnicy.... i potrafi bardzo długo i uparcie się domagać. Jestem cholerykiem i często krzyknę, ale wtedy chłopcy wiedzą, ze nie ma żartów.

            PS. gdy ja próbuje coś przestawić, aby nie dosięgnął, to jest wielka rozpacz, histeria, bicie, szczypanie.... i tłumaczenie mogę sobie wsadzić wiesz gdzie? wink
            • ma_niusia Re: Temperament. 13.04.12, 18:14
              malina.25 napisała:

              > A jak dziecko zapragnie spróbować WC DUCK, albo wrzątku? Też dasz?


              Nie dam. To co może to daję, sól jest jadalna więc dlaczego mam nie dać? Inne preparaty służą do czego innego i pokazuję mu to (sparzam coś np. pomidora wrzątkiem i pokazuję jak schodzi skórka), tłumaczę. Jak do tej pory u nas skutkowało, nie przypominam sobie jakichś akcji z tego typu rzeczami.
              Jeśli to nie pomaga, odstawiam poza zasięg dziecka. I nie ma dyskusji. Może ryczeć, rzucać się co chce, nie ma i już, ma wytłumaczone dlaczego, w stanie histerii nie ma co się zagłębiać w temat. Próbuję odwrócić jego uwagę zaciekawić czym innym, czasami się udaje, czasami nie, cóż, życie, dziecko tak wyraża emocje, wtedy mogę być obok pilnować aby cos mu się nie stało, ewentualnie przytulać jeśli tego potrzebuje.
              • malina.25 Re: Temperament. 14.04.12, 09:18
                ma_niusia napisała:

                > Nie dam. To co może to daję, sól jest jadalna więc dlaczego mam nie dać? Inne p
                > reparaty służą do czego innego i pokazuję mu to (sparzam coś np. pomidora wrząt
                > kiem i pokazuję jak schodzi skórka), tłumaczę. Jak do tej pory u nas skutkowało
                > , nie przypominam sobie jakichś akcji z tego typu rzeczami.
                > Jeśli to nie pomaga, odstawiam poza zasięg dziecka. I nie ma dyskusji. Może ryc
                > zeć, rzucać się co chce, nie ma i już, ma wytłumaczone dlaczego, w stanie histe
                > rii nie ma co się zagłębiać w temat. Próbuję odwrócić jego uwagę zaciekawić czy
                > m innym, czasami się udaje, czasami nie, cóż, życie, dziecko tak wyraża emocje,
                > wtedy mogę być obok pilnować aby cos mu się nie stało, ewentualnie przytulać j
                > eśli tego potrzebuje.

                Zazdroszczę, że masz takie kumate dziecko wink

                Ja Młodszemu tłumaczę, pokazuję, ale na razie jest na etapie, że on chce i koniec.... dlatego zabraniam mu wszystkiego w kuchni i łazience, bo nie jest w stanie na razie pojąć, co jest dobre, a co złe.... Pokazywałam mu sparzenie pomidora, to gdyby nie moja błyskawiczna reakcja - rączka byłaby poparzona uncertain WC DUCK stosuje tylko na noc, bo inaczej by z kibelka wyjadł :[

                I właśnie chodzi o te histerie... bywają dni, że krzyki, płacze, rzucanie się jest o wszystko i to w podwójnym wydaniu, wtedy człowiek ma dość i brak już pokładów cierpliwości sad
                • ma_niusia Re: Temperament. 14.04.12, 09:44
                  malina.25 napisała:

                  >
                  >
                  > Zazdroszczę, że masz takie kumate dziecko wink

                  Ja nie narzekam, moja cierpliwość do tlumaczenia wyjaśniania i pokazywania zadziwia czasami (nie zawsze! nie jestem ideałem!) mnie samą. Każde dziecko jest inne, mój kumaty, ale też z kolei nad wyraz energiczny i co z tego że grzeczny itd jak wlezie zawsze gdzie nie trzeba skacze fika fikołki - to jest moje wyzwanie aby upilnować żeby nic sobie w takich sytuacjach nie zrobił wink
                  • malina.25 Re: Temperament. 14.04.12, 09:57
                    Coś wiem o nad wyraz energicznych dzieciach.... po 3dniach w przedszkolu zostałam wezwana na rozmowę do Pani dyrektor, bo Synek wchodzi na szafy, stoły, bo nie usiedzi, bo jak skacze to dudni podłoga, bo prowokuje bitwy(!).... wink ja nie wiem co będzie w podstawówce :p
                    • ma_niusia Re: Temperament. 14.04.12, 10:25
                      malina.25 napisała:

                      > Coś wiem o nad wyraz energicznych dzieciach...

                      U nas TROCHĘ pomaga wymęczenie go (dzień w dzień bite 2 godziny na rowerze!) i robię mu w domu "salę gimnastyczną" czyli na środku pokoju rozkładam kołdrę, stawiam zjeżdżalnię z drabinką i w tym rejonie może robić co chce wink
                      • malina.25 Re: Temperament. 14.04.12, 11:52
                        Synek nie lubi roweru, hulajnogi, jedyne co uwielbia, to biegać, więc jak był zdrowy i jeszcze nie chodził do przedszkola, to 2 razy wychodziliśmy na dwór - starszy rower albo piaskownica, a Młody biegał, biegał, biegał.... wink
                        Teraz niestety zapalenie ucha, więc siedzimy w domu, a że antybiotyk zaczął działać, więc daje mi nieźle popalić.... uncertain
                        • ma_niusia Re: Temperament. 14.04.12, 12:33
                          malina.25 napisała:

                          > Teraz niestety zapalenie ucha, więc siedzimy w domu, a że antybiotyk zaczął dzi
                          > ałać, więc daje mi nieźle popalić.... uncertain
                          My siedzimy w domu bo ja mam anginę tak dla odmiany zaraziłam się od już zdrowego syna. Sala gimnastyczna od rana działa, Młody fika koziołki i buduje sobie tor przeszkód smile
                          • malina.25 Re: Temperament. 14.04.12, 13:10
                            Ja buduje im namiot z łóżka piętrowego i starszy zachwycony, ale Młody marudzi, bo nie ma jak biegać :p chyba mu bieżnię kupię :p
        • el_elefante Re: Temperament. 13.04.12, 14:23
          Może przestawić sól gdzie indziej? Przesypać do czegoś innego, żeby nie wiedziało że to tam jest sól? Może dać onemu troszkę soli na spodeczku albo pozwolić mu wsadzić palec do tej soli od czasu do czasu? Usunąć przyczynę "konfliktu" zamiast bezustannie toczyć tą walkę. Tak myślę.
        • mood_indigo Re: Temperament. 13.04.12, 14:29
          No nie no, wyjść wtedy, kiedy to jest "tylko" wkurzanie, nie w sytuacji, kiedy może sobie zrobić krzywdę, wiadomo. I nie chodzi o to, żeby "prosić". Jest stanowczo, dobitnie i jasno - nie wolno, bo to i tamto. Ale to nie jest krzyk. To naprawdę działa, po kilku razach moja córka reaguje już na samo "hej, co robisz?" powiedziane odpowiednim tonem.

          I jeszcze tak mi przyszło do głowy - ja chyba jej tak naprawdę niewiele zabraniam. Chodzi mi o to, że jest stosunkowo mało rzeczy, których naprawdę NIE WOLNO. Wszystkie niebezpieczeństwa, wiadomo o co chodzi. Ale już np. sól - niech wyjada, spróbuje raz, drugi i się odechce.
          • iskierka115 Re: Temperament. 13.04.12, 14:35
            No właśnie i tu jest ta różnica, moje dziecko ma mnie gdzieś nawet gdy staram sie mowić stanowczo tak jak w podręcznikach heh A co do soli to pozwoliłam i to tak ze az zwymiotowała a nadal chciała jeść wiec już nie mogę pozwolić. Ale i tak jest najkochanszym dzieckiem na świecieie i ona to wie nawet jak mamusi zdazy sie na nią powydzierać czasami big_grin
            • mood_indigo iskierka 13.04.12, 14:40
              smile
        • dzoaann Re: Temperament. 13.04.12, 19:33
          wchodzi ci po 20 razy, bo ja prosisz, zeby tego nie robila.... w takich sytuacjach powinnas sie zachowac jak rodzic i czegos zakazac i tyle. Nieporzadana czynnosc uniemozliwic.
      • kowal-esia Re: Temperament. 13.04.12, 17:33
        mood_indigo napisała:
        Im bardziej rodzice krzyczą, tym
        > bardziej dzieci się nakręcają, takie jest moje zdanie.

        To prawda.

        > - ja po prostu nie mam odruchu klapnąć kiedy córka mnie wkurza, a wkurza mnie,
        > myślę, tak samo często jak inne dzieci wkurzają swoich rodziców. Po to ja mam l
        > at 33 a ona 3, żebym to ja była mądrzejsza od niej, tyle.

        Gratuluję takiego temeramentu. Ja mam niestety taki odruch klapnięcia i wiem, że dzisiaj przy ubieraniu nie powinnam była tego klapa dać.
        • dzoaann Re: Temperament. 13.04.12, 19:35
          nie radzisz sobie sama ze soba i tyle... odruch klepniecia? Czas sie go pozbyc, bo jak corka bedzie miala nascie lat to tez ja klepniesz?
        • mood_indigo odruch 13.04.12, 22:26
          Hm, w stosunku do dorosłych też masz odruch uderzenia? Nie pytam złośliwie, ciekawi mnie to, bo skoro "tak masz", to masz także ochotę spoliczkować złośliwe babsko w kolejce i innych dorosłych, którzy na pewno czasem wyprowadzają Cię z równowagi? Robisz to, czy jednak się powstrzymujesz?

          Tak to już jest, że to my jesteśmy dorośli i to od nas wymaga się odpowiednich zachowań, których nauczymy nasze dzieci. Nie wiem co Ci poradzić, nie jestem psychologiem/terapeutą, zdaję sobie sprawę, że zwykłe "musisz nad sobą panować" jest bez sensu, faktem jednak jest, że jakieś kroki podjąć musisz, dla dobra siebie i dziecka.
          • kowal-esia Re: odruch 14.04.12, 10:05
            mood_indigo napisała:

            > Hm, w stosunku do dorosłych też masz odruch uderzenia? Nie pytam złośliwie, cie
            > kawi mnie to, bo skoro "tak masz", to masz także ochotę spoliczkować złośliwe b
            > absko w kolejce i innych dorosłych, którzy na pewno czasem wyprowadzają Cię z r
            > ównowagi? Robisz to, czy jednak się powstrzymujesz?

            Nie mam, nigdy nikogo niespoliczkowałam.
            Niektórzy tutaj piszą, że nauczyli się cierpliwości przy dzieciach, a ja chyba ją straciłam właśnie, bo miałam.
            Wczoraj wieczorem była mocna akcja z przebraniem się w piżamki, tak się darła, że aż mój tata przyszedł do nas pytając:"Co Wy Jej robicie?"-nie krzyknęłam ani raz,nie przylałam, lepiej mi.
            • gardenia_nowak Re: odruch 14.04.12, 10:30
              O! Interwencja zatroskanych dziadków to mój osobisty number one! Nic mnie tak nie zapienia, jak wtrącanie się osób trzecich w takie sytuacje. Choć wtedy moja złość kanalizuje się na intruzie, a nie na dziecku wink
            • joshima Re: odruch 14.04.12, 11:34
              A musiała zakładać te piżamki?
              • kowal-esia Re: odruch 14.04.12, 17:32
                opisałam sytuację w skróciesmile
                tzn. pierwszym najgorszym problemem było ROZEBRANIE SIĘ bo robaki będą gryzły i umyć się też nie pójdzie, na wejście dziadka zareagowała jescze głośniej:"Ja nie chcę dziadka!!!!!"Idź stąd dziadku!!!!!!!" Dziadek poszedł, nie zdążył mnie rozjuszyć.

                Mycie odpuściłam, sami sie przebraliśmy do spania, zgasiłam światło, mała została w całym opakowaniu(które tak ciężko było rano założyć)dalej wrzeszy, drze się że nie chce zgaszonego światła(nie ma lęku w ciemności-często sama przed snem mówi mama idziemy spać, gasimy światełko). Powiedziałam, że nie zaświece, więc zdecydowała się na rozebranie a piżamkę założyła w mig.... uff
                • joshima Re: odruch 14.04.12, 22:05
                  NO OK rozumiem sytuację moja córka tez miewała takie jazdy. Jakoś nie miałam odruchu żeby ją wtedy bić, czy żeby na nią wrzeszczeć. Po pierwsze to tylko małe dziecko, które samo nie wie o co mu chodzi. Po drugie to i tak nie poprawia sytuacji, więc jest bez sensu.
      • joshima Re: Temperament. 13.04.12, 18:02
        A ja sądzę, że raczej dojrzałość i umiejętność radzenia sobie z własnymi emocjami.
      • camel_3d Re: Temperament. 14.04.12, 22:24
        mood_indigo napisała:

        > To jest też chyba kwestia temperamentu rodzica.

        moze to kwestia tego co rodzic z domu wyniosl....
        u mnei sie nie krzyczalo. Czasme byl podniesiony glos, ale to byl glos zdecydowany, konsekwentny i konkretny, a nie krzyk na granicy paniki i bezsilnosci....

    • ma_niusia Re: sposób na cierpliwość 13.04.12, 14:12
      Mam niesamowicie energicznego (choć nie uważam go za niegrzecznego) Syna, wychowuję go sama i nie mam anielskiej cierpliwości wink Nigdy nie dałam (i nie dam mam nadzieję) klapsa. Krzyczę czasami i to okropnie wrzeszczę (znaczy nie mówię żadnych okropnych rzeczy tylko wydzieram się po prostu) - i o dziwo to skutkuje (wstyd mi za to) bo nie wrzeszczę często i w związku z tym Młody jest w szoku co się dzieje i zatyka go wink
      Moja cierpliwość (której sama się często dziwię, bo zawsze taka choleryczka ze mnie była)bierze się z podejścia, ze zrozumienia, z empatii, z poszanowania dziecka jako wolnego człowieka, a nie podległej mi marionetki. Sika w gacie, zmieniam je od kilku miesięcy i tłumaczę, toć pralke mam to się wypierze, a dziecko nie dojrzało jeszcze do tego, kiedyś przeciez dojrzeje... Nie sprząta, bo to nudne, albo akurat nie w tym momencie, no kurczę, proszę bardzo jakby mi ktoś kazał teraz jak piszę sobie na forum wyłaczyc komputer tez bym się wkurzyła i odmówiła. Wtedy zalezy od dziecka i od dnia, mozna się umówić, że za 5 minut albo, że ty sprzatasz klocki a ja pociągi, albo celujemy maskotkami do kosza... Mój Egzemplarz akurat z ubieraniem się, lekami nie ma zazwyczaj problemu, rzadko marudzi, jak ma statki i kaczki w wannie to myje się chetnie. Czasem robi "sceny" bo coś chce/nie chce. Wtedy najpierw sie zastanawiam np. czy na pewno już w tej chwili musimy wracać do domu z placu zabaw czy to tylko takie moje widzimisię bo mi się już nie chce. Jeśli to drugie to zostajemy, bo Syna "widzimisię" jest równie ważne jak moje, a w pewnych okolicznościach jako osoba dojrzała moge je uznac za wazniejsze. Kolejna myśl to "dlaczego dziecko tak chce/nie chce?". Bo nie rozumie, bo mu się nudzi, bo się dobrze bawi, bo nie lubi mieć mokrej głowy, bo spodnie są niewygodne... Zastanawiam się sama nad tym lub pytam dziecko. A ostatecznie robię "rachunek zysków i strat" czy bardziej mi sie opłaca upierać przy swoim i wysłuchiwać ryków czy lepiej pozwolić na coś dziecku a nie słuchac ryków.
      Jak napisałam: kwestia podejścia, kwestia znajomości własnego dziecka i zrozumienia go, kwestia poustawiania priorytetów (dla mnie wazniejsze sa 2 godziny na rowerze z dzieckiem niż czysta podłoga w domu!), ale wszystko z zachowaniem konsekwencji, jeśli np. zgadzam się na 10 minut zabawy dłużej to jest to 10 minut a nie godzina i koniec i potem może sobie ryczeć, znów sobie tłumaczę, że dziecko umie wyrażać emocje w ten sposób, jak dorośnie (obserwując mnie i jak ja wyrażam emocje) będzie to robić inaczej.
      Ale czasami jak juz piętnasty raz z rzędu w ciagu jednego popołudnia zaczyna ryczeć, fochy robić, rozrabiać to się wsciekam i wrzeszczę - pomaga i mi i Synowi tongue_out
      • kowal-esia Re: sposób na cierpliwość 13.04.12, 17:53
        ma_niusia napisała:
        > Ale czasami jak juz piętnasty raz z rzędu w ciagu jednego popołudnia zaczyna ry
        > czeć, fochy robić, rozrabiać to się wsciekam i wrzeszczę - pomaga i mi i Synowi
        > tongue_out

        smile
        a mi nie wiem czy pomaga bo jestem roznerwiona i źle się z tym czuję dłuższy czas,
    • gardenia_nowak Re: sposób na cierpliwość 13.04.12, 14:51
      1. Czasem huknę i krzyknę na syna (3 lata 8 m-cy). Zawsze go potem przepraszam i tłumaczę, że puściły mi nerwy.
      2. Klapsa nigdy nie dałam, nie ma takiego odruchu nawet, ale kilka razy zdarzyło mi się pociągnąć go mocniej za rękę (np. przy ulicy lub schodach) czy odepchnąć - też oczywiście przeprosiłam i było mi głupio z tego powodu.
      3. Staram się przewidywać możliwe scenariusze zdarzeń i przygotować na bunt i mieć argumenty w zanadrzu. Zauważyłam, że synek znacznie lepiej reaguje i szybciej akceptuje moje wyboru, kiedy mu w 3 słowach wytłumaczę dlaczego np.: nie wolno wchodzić na stół (szczególnie jeżeli przedstawię niekorzyści dla niego - potłuczesz się, jak pobrudzisz, to będziesz musiał sprzątnąć albo ja będę musiała coś zrobić zamiast się z nim bawić etc.)
      4. Jak mu coś nakazuję, kucam i mówię mają wzrok na jego poziomie - dużo częściej robi to coś od razu po pierwszym poproszeniu.
      5. Im ja jestem bardziej zestresowana tym dziecko mniej grzeczne więc w ostateczności piję meliskę lub jeżeli ktoś inny jest w domu jadę się przejechać na rowerze, ew. na chwilę wychodzę do ogródka, do łazienki, na piętro.
      6. Staram się ograniczyć swoje wymagania do syna do rzeczy najistotniejszych, tzn. nie ma znaczenia czy zje obiad siedząc przy dużym stole czy przy niskim, siedząc na schodach etc. byle zjadł. Bo IMO im więcej zakazów i nakazów tym dziecko bardziej skłonne do buntu.
      7. Sposoby Camela u mojego działają jak złoto. "proszę bardzo, to płacz/to leż" - w sklepie na przykład. A co ludzie powiedzą to mnie mało interesuje. Próby interwencji obce osoby wspomną raczej gorzko. Niestety włącza mi się wtedy cham i agresor (ale nie przeklinam, tylko z zimną wściekłością mówię, żeby ta osoba zajęła się zakupami). ,Wtrącanie się odczuwam jako atak i w ten sposób się bronię. Co do jabłka - mój miał fazę, że zawsze chciał "to drugie" czyli nawet jak zgodził się na pokrojone to za chwilę wył, że chce całe. No ale wtedy opcja była albo to, co chciałeś przed chwilą, albo wcale. Proste. Tzn. proste dla mnie, ale jeżeli Ty się wstydzisz ludzi, to faktycznie w życiu nie zrobisz tak jak ja.
      • kowal-esia Re: sposób na cierpliwość 13.04.12, 18:04
        gardenia_nowak napisała:
        Proste. Tzn. proste dla mnie,
        > ale jeżeli Ty się wstydzisz ludzi, to faktycznie w życiu nie zrobisz tak jak ja

        Nie wstydzę.W sklepie akurat nie miałam problemów, ale na placu zabaw tak. Nie chciała wracać, brałam na siłę i wszyscy się za mną oglądali, no ale cóż uważałam, że dziecko musi też jeść i przespać a nie cąły dzień być na placu. Ostatnio dawno na placu nie byliśmy, bawi się na podwórku, oczywiście często wraca z płaczem, sąsiedzi słyszą, ale mają dzieci to wiedzą co to znaczy
        • gardenia_nowak Re: sposób na cierpliwość 13.04.12, 18:55
          A próbowałaś metody uprzedzania o tym, co się zdarzy? Czyli mówisz: Za chwilę idziemy do domu. Możesz wybrać czy robisz jeszcze dwa zjazdy na zjeżdżalni czy 10 huśtnięc na huśtawce, czy co tam akurat robi. Ewentualnie zapytać, czy jak wrócicie to będzie jadła obiad z niebieskiego talerzyka czy czerwonego, cokolwiek, żeby odwrócić jej myśli od placu zabaw i skierować na dom. U mnie to działa, choć też syn często w takich sytuacjach płacze, ale znacznie krócej i mniej intensywnie.
          • kowal-esia Re: sposób na cierpliwość 14.04.12, 10:20
            gardenia_nowak napisała:

            > A próbowałaś metody uprzedzania o tym, co się zdarzy?
            Tak próbuje. Teraz z podwórka nie jest tak źle, mówię, że idziemy czytać książeczkę(tzn. idziemy na drzemkęsmile)lub pytam którą książeczkę dzisiaj będziemy czytać itp. Lubi jak Jej czytam więc ma wahania czy wracać czy jescze trochę zostać w piaskownicy, trochę popłacze pozłości się, ale jak już wejdziemy do domu to już szuka książeczki smile

            Wcześniej mieszkaliśmy w bloku przy placu zabaw i zawsze był ryk niemiłosierny, nic nie pomagało, więc brałam na siłę.
            • gardenia_nowak Re: sposób na cierpliwość 14.04.12, 10:37
              Cudów nie ma niestety wink Ja mu z reguły mówiłam wtedy, ok, to płacz, skoro musisz, ale my i tak idziemy i nie ma dyskusji. Teraz już jest znacznie lepiej, bo w większym zakresie można się z nim dogadać, czasem ponegocjować. Czasami przy olbrzymiej rozpaczy, mimo że uprzedzałam co będzie, zgadzałam się na dodatkowy czas - jeszcze 5 minut, ew. mówiłam, że jest mi przykro, że mu smutno, ale iść trzeba i czy chce się przytulić. Ale na pewno to nie są żadne złote sposoby, które działają zawsze i wszędzie. Stay strong! smile
    • 18_lipcowa1 Re: sposób na cierpliwość 13.04.12, 17:14
      ja rzadko krzycze, chociaz córka tez sie buntuje, wg mnie to bezsens i nie działa
      wszystko od sytuacji zalezy - czy na przykład sie gdzies spieszymy i musi sie ubrac, czy nie chce dokąds isc a MUSI
      jak jest MUS robie cos na siłe po prostu, uprzedzajac ją
      a jak nie to albo odczekuje, albo odwracam uwage, ew przekupiam, ew odpuszczam
      nie jestem rodzicem ktory musi koniecznie postawic na swoim

    • malina.25 Re: sposób na cierpliwość 13.04.12, 17:15
      Krzyczę na dzieci - jestem impulsywna, jestem tylko człowiekiem i to że stałam się matką - nie zmieni mojego charakteru. Niektórych macierzyństwo uczy cierpliwości - mnie niestety nie nauczyło...

      Nie raz chłopcy dostali klapsa, ale w sumie to nic nie daje, więc staram się tego nie robić.

      Starszy synek jest w miarę ugodowym dzieckiem, za to młodszy jest bardzo rzadkim egzemplarzem.... po 3 dniach w przedszkolu zostałam wezwana na rozmowę z p. dyrektor, że gdyby wiedziała, że taki jest, to by go nie przyjęła... uncertain

      Chyba nie ma sposobów na cierpliwość, jak jedynie próba panowania nad sobą... to, że ktoś powie "nie chcesz się myć - to nie", to że ktoś zrobi zimny prysznic w ubraniu, to żadne metody...

      1. Kiedy chłopcy nie chcieli się ubierać - nie robiłam zawodów, nie prosiłam, aby ubrali się sami. Po prostu przytrzymywałam i ubierałam.
      2. Kiedy Młodszy nie chce brać leków - przytrzymuję mu buzi, otwieram usta i stopniowo wstrzykuję
      3. Na ciągłe marudzenie nie mam rady i też mnie przytłacza
      4. Starszy chętnie sprząta, Młodszy po nim rozwala...
      5. Kiedy nie chcieli się myć - wyłączałam bajkę, zabierałam zabawki, zanosiłam, zaprowadzałam i robiłam swoje
      6. Z siusianiem i kupą nie mamy problemów
      7. Starszy protestuje jak wracamy, ale jak widzi, że odchodzę, to pędzi za mną. Młodszego biorę pod pachę i niosę do domu. Choć staram się czymś ich zachęcić (kinder kanapka czy coś takiego czeka w domu)
      8. Robienie scen zdarza się bardzo często i różnie się to kończy, czasami mam cierpliwość, aby tłumaczyć, aby odwrócić uwagę, a czasami krzyknę, bo nie mam siły na nic innego.

      U nas sytuacja wygląda tak, że starszego ogarniam. Z Młodszym mam problem tego typu, ze jest strasznie uparty, bije, gryzie, kopie, szczypie i za nic nie umiem go tego oduczyć.... sad
    • kj-78 Re: sposób na cierpliwość 13.04.12, 22:51
      Ja tez ostatnio czesto krzycze i zupelnie brakuje mi cierpliwosci, ale klaps nigdy mi na szczescie nie przychodzi do glowy. Moje starsze dziecko lat 2 i 9 miesiecy ciagle placze i jeczy o wszystko. Najpierw tlumacze spokojnie i prosze, potem ignoruje i albo usuwam siebie z sytuacji (wychodze do drugiego pokoju), albo corke (wystawiam ja do drugiego pokoju - nie zamykajac drzwi), albo jesli trzeba robie cos na sile (ubieranie, jesli sie spieszymy). U nas czasem skutkuja grozby typu "jak sie nie ubierzesz, to my wychodzimy, a Ty zostaniesz sama", zwlaszcza, ze jestem tak wsciekla na ciagly ryk, ze mowie calkiem serio... Ogolnie bardzo bym chciala, zeby moja latorosl nie wyla non stop o wszystko, ale taki mi sie trafil egzemplarz trudniejszy w obsludze sad Moje krzyki o roznym natezeniu zawieraja zazwyczaj jedno przeslanie: "przestan plakac choc na chwile!!!"
      • dzoaann Re: sposób na cierpliwość 13.04.12, 23:14
        trafil ci sie taki egzeplarz? a moze masz w stosunku do niej za duze wymagania? Nie ma jeszcze 3 lat, a wymagasz pewnie wiecej od niej, do tego mlodsze rodzenstwo, nerwy, zmeczenie i tyle- a nie egzemplarz i szufladkowanie.... ona cos tym placzem probuje ci zakomunikowac...
      • kowal-esia Re: sposób na cierpliwość 14.04.12, 22:38
        kj-78 napisała:
        >Ogolni
        > e bardzo bym chciala, zeby moja latorosl nie wyla non stop o wszystko, ale taki
        > mi sie trafil egzemplarz trudniejszy w obsludze sad Moje krzyki o roznym nateze
        > niu zawieraja zazwyczaj jedno przeslanie: "przestan plakac choc na chwile!!!"

        Oj też czekam tego dnia, kiedy przestanie jęczeć. Moja to nawet jak "mówi" że chce pić to jęczy, bajka się skończyła-jęczy -w przypadku dobrego dnia, a jak wstanie lewą nogą to już szkoda gadać.
        Często mówię nie jęcz, powiedz normalnie to podam ci pić, włączę bajkę itd.
    • marcelina4 Re: sposób na cierpliwość 14.04.12, 09:24
      tak naprawdę, to myślę, że to forumowe przechwałki, na forach pełno jest idealnych, pięknych, bogatych i szlachetnych ludzi, a w realu to wiadomo że trudno takiego osobnika spotkać

      sądzę, że duże znaczenie ma tutaj charakter zarówno dzieci, jak i rodziców, bywają dzieci spokojne, posłuszne z natury, ale częściej dzieciaki pokazują na co je stać i testują granice cierpliwości rodziców z upodobaniem
      ja sama jestem typem cholerycznym, łatwo się irytuję, co gorsza nie potrafię trzymać języka za zębami i daję upust swojej złości, bywa różnie, zazwyczaj staram się policzyć do 10 i dopiero wtedy reagować, tłumaczyć, edukować itp. ale bywa tez tak, że upór mojej córki doprowadza mnie do wściekłości.
      Nie trawię akcji z rzucaniem się na podłogę, pyskowaniem, czy biciem. Czasem trzeba dziecku powiedzieć jasno, że ja decyduję o czymś i koniec, bo jestem dorosła i zdaje sobie sprawę z tego, że skutki np. założenia czapeczki bejsbolówki do przedszkola przy -10 na dworze będą opłakane.
      w sprawach mniejszej wagi staram się iść na kompromis, lub całkowicie odpuszczam, niemniej jednak bywa, że muszę być twarda i już, żadne płacze, krzyki i inne wymuszacze tego nie zmienią, a że córka charakterek ma chyba po mnie, to nieraz iskry lecą.
      Nigdy dziecka nie biję i nie będę tego robić.

      osobiście znam tylko jedna osobę, która ma wręcz anielską cierpliwość do syna, ale ona ma taką naturę, to chodząca krynica spokoju i równowagi, chociaż i jej cierpliwość pewnie ma jakieś granice, ale dużo dalej przesunięte niż moje.
    • jerzozwierza Re: sposób na cierpliwość 14.04.12, 12:21
      Parę razy mi puściły nerwy (i np mocniej krzyknęłam) i pognałam do psychologa, że może sobie nie radzę, chcę być mega spokojna itd. Wyszłam z dwiema rzeczami:
      1. czasem trzeba użyć swojego gniewu (ale w sposób kontrolowany)- dzięki czemu dziecko uczy się, kiedy zdrowo przesadziło. Jeśli zawsze jesteśmy uśmiechnięte i cierpliwe, dziecko nie odróżnia, które przewinienie jest poważne, a które mega drobne. Czyli nie okazywanie negatywnych emocji jest bardzo złe.
      2. Jestem czujniejsza i zwracam uwagę na swoje emocje, szczególnie kiedy jestem w gorszym stanie psychicznym, zmęczona itd. Wtedy jak czuję, że się zaczynam złościć- zapobiegam. Raz, że sama sobie zwracam uwagę, dwa- czasem- mówię dziecku: kocie, mama jest dzisiaj słabsza, już jestem na ciebie rozzłoszczona, idę posiedzieć sama, daj mi chwilę- bo inaczej się zaraz wkurzę. Jak dziecko widzi, że to serio, daje mi minutę, a potem przychodzi bardzo przejętesmile
      Generalnie obecnie w 99% mam sytuacje, kiedy świadomie i z premedytacją podnoszę głos, żeby dziecko wiedziało, że coś jest bardzo złe (typu nie wolno wchodzić na okno)- a 1% mam sytuacje, że czuję prawdziwą złość- i wtedy staram się ją okazać, ale najpierw przejąć nad nią kontrolę. Czyli nigdy nie dopuścić do sytuacji wyżycia złości na dziecku. I to się udajesmile
      Przyznam, że jestem z tego dumna, wymagało to ode mnie pracy nad sobą.
      Wspomagająco działa przewidywanie sytuacji. Czyli nie oczekuję, że moje dziecko się ubierze w pięć minut, gdy się spieszę. Jeśli wiem, że nie mogę się spóźnić, przewiduję nam więcej czasu wcześniej. Nie oczekuję, że synek będzie się zachowywał jak osoba dorosła. Przewiduję czas na opór, dokazywanie itd. Wolę wyjść do żłobka za wcześnie i po drodze oglądać koparki, niż wyjść za późno i się wściekać, że oglądamy kolejny patyczek. A ponieważ przewiduję czas na jego zabawy (np.5 minut w chowanego przed wyjściem z domu) i patyczkowe i inne zainteresowania, kiedy już zdarzy nam się zaspać (średnio raz w miesiącu) i spieszyć, dziecko naprawdę super współpracuje.
      No i jest łatwiej jak się kończy bunt dwulatkasmile Ale uważam, że ten bunt jest super potrzebny- rodzice mogą popracować nad sobą na przyszłość- w końcu kiedyś tam przed nami dojrzewaniewink
    • mamciunia_kamciunia2 Re: sposób na cierpliwość 14.04.12, 16:46
      muj synio ma prawie 7 lat i jeszcze nigsdy nie zdarzyło mi sie kszyknąłć na niego nigdy nie dostał nawt klapsa jest szczenśliwym dzieckiem może robić w domu zawsze co chce i kiedy chce nie ma rzadnych ograniczeń niestety chodzi do zerufki i tam musi robić to co pani karze to jest strasznie menczonce dla dziecka niestety musi tam chodzić ale to nie jest moim zdaniem otpowjednie miejsce dla dziecka rzadne dziecko nie może czuć się dobrze ani w pszeczkolu ani w szkole dziecko zeby było szczensliwe wystarczy mu pozwolic na wszystko i nigdy nie krytykowac to co robi
      • camel_3d Re: sposób na cierpliwość 14.04.12, 22:25
        bosz...prosze.. wez slownik ortograficzny... PLIIIIZZZ....


        • kowal-esia Re: sposób na cierpliwość 14.04.12, 23:01
          smile ale się uśmiałam, to chyba jakaś podpucha ten post
          • oregano1 Re: sposób na cierpliwość 14.04.12, 23:37
            camel,przejął sie poprawnością pisowni,gdzie jego doświadczenie ,wiedza i intuicja?
          • joshima Re: sposób na cierpliwość 15.04.12, 01:04
            Dyżurny troll.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka