Większość wątków na tym forum są o buntach,regresach, złych zachowaniach 2-3-4 latków typu:
1. Nie chce się ubrać
2. Nie chce brać leków
3. Ciągle marudzi
4. Nie sprząta zabawek
5. Nie chce się myć
6. Sika i robi kupę w majtki
7. Nie chce wracać do domu z podwórka/placu zabaw.
8. Robi sceny bo coś chce itd..
I bardzo dobrze, ze są takie wątki. Ale przechodzę do tematu. Podziwiam wpisy mam "bardzo cierpliwych", które nigdy nie krzyczą, nie dają klapsa i krytykują inne matki.
Ja mama córeczki 2 lata 8 miesięcy też bym chciała nigdy nie krzyczeć(ostatnio zdarza mi się często, chyba córka ma ten bunt czy regres jak to w książkach piszą), nie dawać klapsa(zdarzyło mi się kilka razy)-pewnie mnie zaraz ktoś zlinczuje na tym forum. Za to wszystko potem bardzo żałuję, ale po prostu nerwy mi puszczają.
Jak to możliwe, że Wy mamy i tatusiowie macie TAAKĄ CIERPLIWOŚĆ i STALOWE NERwy na wszystko. Nigdy nie macie kiepskiego dnia? Wiem kiepski dzień, złe samopoczucie to nie powód aby krzyczeć na dziecko, ja to wszystko wiem, ale czasem w praktyce wychodzi inaczej...
Jakie macie sposoby na cierpliwość i sposoby na nerwy. Czy zanim krzykniemy policzyć do 10

?
Chętnie poczytam i może się czegoś nauczę,a razem ze mną inne matki, które nie są psychologami dziecięcymi. Pozdrawiam