Dodaj do ulubionych

Mały uciekinier

04.05.12, 08:13
Witam doradzcie co mam zrobić aby oduczyć dwólatka uciekania mi, coraz częściej wychodzimy na dwór bez wózka [syn nie chce już bardzo w nim siedzieć].Nasze spacery wyglądają tak że on cały czas biegnie przeważnie wprzeciwnym kierunku co ja chce iść a ja za nim , niechce wogule chodzić za rączke ,wyrywa się pokłada na chodnikach wogule masakra jakaś po takim spaceże czuje jakbym maraton przebiegła
Obserwuj wątek
    • slonko1335 Re: Mały uciekinier 04.05.12, 08:16
      kup szelki dla dzieci
    • isiaisia Re: Mały uciekinier 04.05.12, 08:29
      albo szelki albo tłumacz tłumacz że ulica że samochód
      my treningi chodzenia przy mamie zaczeliśmy jak zaczeła chodzić po dworzu na nogach (na początku były szelki bo zima i to było bardziej dla trzymania jej równowagi na oblodzonych chodnikach), że za reke, ze trzymaj wózka, że koło mamy i teraz nie mam problemu puścic mała (2,5) przede mną, wiem że przed ulicą sie zatrzyma (co nie oznacza ze wrazie co nie zdążyłabym jej zachamować)
    • tijgertje Re: Mały uciekinier 04.05.12, 08:57
      Znam ten bol. Moj mlody nie dosc ze zwiewal, to jak sie zgubil, nawet sbie z tego nie zdawal sprawyuncertain Za reke absolutnie nie pozwolil sie trzymac i zadna idealna mama nie bylaby go w stanei tego nauczyc. Dopiero kilka lat pozniej okazalo sie, ze w prypadku mlodego takie zachowanie wynikalo z zaburzen. pisalam kiedys podobnego posta do ciebie i na sugestie dobrej znajomej, ze syn znajomych z Zespolem aspergera zachowywal sie podobnie, najpierw bylam oburzona, ale wlasnie dzieki teu zaczelam elpiej zwracac uwage na pewne rzeczy. za reke mlody wzial mnie po raz pierwszy jak mial 5 lat i 3 miesiace. Malo sie wtedy nie poryczalam. zadna sila nie mogla go zmusic, biegal przede mna zygzakiem. szelki, smycze itp wyprobowywalismy, ale jak sie dziecko rozlozy na ziemi, to zadne szelki nie pomogawink Ja mlodego uczylam, w jakiej bezpiecznej odlelosci moze isc, jak sie zasad nie trzymal, bralam za nadgarstek (nie mowgl wowczas wyrwac dloni), albo przerzucalam wijacego sie wegorza przez ramie i nioslam do domu. Byl okres, gdy na zadne zakupy nie odwazylam sie go wziasc, bo mialam za malo rak. Jak musialam cos zalatwic czy kupic, to kombinowalismy, zeby jedno z nas moglo z dzieckiem zostac w domu. Wozek musielismy odstawic jak mlody mial ponad poltora roku, chudy byl taki, ze z pasow wylaziluncertain Musial zwiedzac wszystko wedlug wlasnego widzimisie. Bardzo jasne reguly i zelazna konsekwencja pozwolily nam unikniecia aresztu domowego, ale latwo nie bylo. Mlody ma 8 lat i nadal nie jest latwo, ale zdazylismy sie przyzwyczaic i cos, co dla innych stanowi problem dla nas stalo sie norma.
    • lilly811 Re: Mały uciekinier 04.05.12, 09:18
      Też mam to samo- żadne szelki nie zdają egzaminu bo płacze i każe sobie je natychmiast zdjąć, nie chce za rękę- jak go zmuszam to się wyrywa albo pokłada po ziemi- teraz znalazł taki sposób, że poprostu siada i możemy sobie tak siedzieć i siedzieć- jest bardzo uparty...syn ma 2,5 roku i właściwie o dziwo jak pani z klubu dwulatka zasugerowała mi, że mam go uczyć posłuszeństwa i chodzenia za rękę - to onnaprawdę chodził grzecznie- spacery nagle stały się przyjemnością- szliśmy z wózkiem- tak, że jedną ręką trzymałam wózek( w razie czego jakby się wyrywał) a drugą syna i byłó super ale zrobiłam błąd- na forum zasugerowano mi, że jak mogę tak ograniczać dziecko, że dziecko powinno sobie samo pospacerować-no i trochę odpuściałam i teraz znowu mam koszmar- dzieci są różne i osoba która ma spokojne dziecko myśli często, że jest takim super rodzicem bo tak je wspaniale nauczyła...w każdym razie u nas sprawdza się żmudny trening- jeśli nie za rękę to do wózka i koniec- i znowu do tego muszę teraz wrócić...
    • el_elefante Re: Mały uciekinier 04.05.12, 11:19
      Zakładam, że wychodząc na spacer, idziesz tylko w celu spacerowania, a nie przy okazji do sklepu, na pocztę czy gdzieś tam. W takim razie, nie widzę problemu, żeby młody udawał się w tą stronę, w którą aktualnie ma ochotę. W końcu to jest spacer dla niego. Nie szkodzi, że w ciągu dwóch godzin obejdziecie blok jedenaście razy, trzy razy przejdziecie koło parkingu i 40 minut przestoicie na skrzyżowaniu obserwując jak zmieniają się światła. Ten typ tak ma, a spacer to spacer.
      No chyba, że jest inaczej, to wtedy musisz rozdzielić "idziemy do sklepu" od "idziemy na spacer", bo to dwie różne rzeczy. W pierwszym przypadku możesz spacyfikować młodzież do wózka, w drugim pozwól mu chodzić gdzie chce. Jest szansa, że przy odrobinie konsekwencji w pewnym momencie na hasło : "idziemy do sklepu kupić bułki, a potem na spacer", potupta za tobą bez protestów. Warto spróbować.
      • eliszka25 Re: Mały uciekinier 04.05.12, 12:22
        zgadzam sie w zupelnosci z el_elefante! stosuje wlasnie taka strategie, jesli mozna to tak nazwac. jesli idziemy po prostu na spacer, to nie robie zadnych planow. dzieciaki decyduja, co i gdzie chca robic, dokad isc itd. nawet, jesli przez godzine biegaja w te i we wte po jednej kaluzy, nie widze problemu. z mlodszym poranny spacer polaczony jest czesto z wyjsciem do sklepu na malutkie zakupy typu chleb i mleko i zamuje to 10 minut. jednak ZAWSZE uprzedzam, ze teraz musimy isc do sklepu, a jak wyjdziemy ze sklepu, to bedziemy robic to, na co on ma ochote. nauczyl sie, ze tak jest i zawsze jak wychodzimy przed poludniem, to pyta, czy teraz do sklepu smile. do tego ma frajde, bo tata idzie rano do pracy, starszy brat do szkoly, a on tez ma zajecie, bo jego praca, to isc z mama do sklepu i prawie codziennie w drodze do sklepu mowi "to jujka pjaca isc do sklepu" smile.

        natomiast co do uciekania i pokladania sie na chodnikach, to nie ma nic lepszego, jak konsekwencja. tlumacze, ze nie wolno mamie uciekac i jak nie bedzie sie sluchal, to natychmiast wracamy do domu albo mama bedzie trzymala za reke. nie zawsze mam mozliwosc natychmiastowego powrotu do domu, bo np. musze isc gdzies ze starszym, ale wtedy trzymam za nadgarstek i mowie, ze skoro uciekal mamie, to teraz tak bedzie szedl. jak tylko mam mozliwosc powrotu do domu, to biore pod pache i wracamy, nawet, jesli spacer trwal 5 minut. trudno, uprzedzalam i takie sa konsekwencje. owszem nic przyjemnego taka wedrowka na syrenie, ale trudno. skutkuje i to jest najwazniejsze. starszemu wystarczylo kilka powrotow do domu po kilku minutach na dworze. mlodszy bardziej oporny, ale jak krzykne stoj, to sie zatrzymuje, wiec strategia dziala.
        • mysz1978 Re: Mały uciekinier 04.05.12, 13:05
          taaa.... skad ja to znam big_grin
          Choc powiem szczerze ze jest juz nieco lepiej. No i dziala przkupstwo w stylu "idziemy do domu, gdzie mama da ci cos do jedzenia" tudziez "idziemy do sklepu po bułkę" big_grin
          Za reke moj tez chodzi niezbyt chetnie ale wtedy przytrymuje go za kaptur od bluzy czy kurtki i tyle.
          KIEDYS to minie uncertain
          • lilly811 Re: Mały uciekinier 04.05.12, 13:28
            mój syn jak przytrzymuję go za kaptur to się jeszcze bardziej wyrywa i okręca wokół własnej osi...fajnie, że spacer to spacer ale z tego spaceru trzeba kiedyś wrócić a jak się idzie tam gdzie dziecko chce to potem nie można wrócić- bo on jest zmęczony i już w ogóle nie chce współpracować- ewentualnie chce na ręce...
            • sabka22 Re: Mały uciekinier 04.05.12, 17:39
              Musisz go nauczyć,w sumie warto było uczyć wcześniej i to dużo...mój najmłodszy ma 13mies i ładnie chodzi za rączkę ale nauczyłam go tego bo także chciał sam i nie w tym kierunku co trzeba.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka