Dodaj do ulubionych

przedszkolaki bez zapietych pasów

29.05.12, 20:43
mam pytanie.dlaczego przedszkolaki mają wycieczki autokarowe autokarami nie posiadajacym pasów bezpieczeństwa?jeżeli niema odpowiednich autokarów to dlaczego panie organizują tak niebezpieczne wyjazdy .podczas hamowania mocnego dzieci są pod siedzeniem albo co gorsza w innym miejscu. może jakaś pani przedszkolanka tu jest i przedstawi swoją opinie.wyjazd fajna sprawa ale w odpowiednim wydaniu i odpowiednim wieku skoro niema pasów dla dzieci.to tak jakby w aucie nie zapinać pasów sobie lub dziecku w foteliku i odrazu jest mandat.
Obserwuj wątek
    • joshima Re: przedszkolaki bez zapietych pasów 29.05.12, 20:45
      A Ty korzystasz czasem z komunikacji publicznej? Bo wiesz? tam też nie ma pasów. A poza tym zawsze możesz swojego nie puścić.
      • gemmi18 Re: przedszkolaki bez zapietych pasów 29.05.12, 21:12
        Różnica jest taka, że autobusy komunikacji miejskiej nie przekraczają prędkości przeznaczonej do jazdy po mieście, czyli na ogół 50 km/h. Owszem, wypadek przy takiej prędkości również jest niebezpieczny, ale na pewno mniej niż przy prędkości obowiązującej poza miastem, jaką poruszają się autokary, czyli przy 90 km/h.

        A do autorki - nic nie wskórasz, bo nie istnieją autokary z pasami dla dzieci (z pasami dostosowanymi do dorosłych są). Możesz jedynie nie wysłać dziecka na wycieczkę.
        • bbuziaczekk Re: przedszkolaki bez zapietych pasów 29.05.12, 21:18
          Nie wszystkie autobusy poruszaja sie po miescie suspicious
          Ja czasami jade z miasta do miasta czyli autostrada albo droga szybkiego ruchu itp.
          Ogolnie w autobusach przy naglym gwaltownym chamowaniu jest ogromny problem utrzymac dziecko na kolanach czy za reke gdzie w miedzyczasie trzeba jeszcze samemu sie chwycic na szybko. Nieraz i nie dwa matki czy babcie z dziecmi lecialy przez pol autobusu bo albo sie nie utrzymaly albo nie utrzymaly dziecka albo nie zdazyly sie chwycic. Co innego jak sie jedzie caly czas w korkach to wtedy autobus sie wlecze od przystanku do przystanku ale to nie kazdy autobus tak jeździ.
        • joshima Re: przedszkolaki bez zapietych pasów 29.05.12, 22:01
          gemmi18 napisała:

          > Różnica jest taka, że autobusy komunikacji miejskiej nie przekraczają prędkości
          > przeznaczonej do jazdy po mieście, czyli na ogół 50 km/h.
          Celowo użyłam określenia komunikacja publiczna a nie komunikacja miejska. Bo na przykład pociągi to jeżdżą nawet z prędkością 140 km/h a autobusy PKS czy inne podmiejskie znacznie powyżej 50 km/h.
    • klubgogo Re: przedszkolaki bez zapietych pasów 29.05.12, 20:53
      Też się nad tym zastanawiałam przed pierwszą tego typu wycieczką mojego dziecka i pocieszałam się tylko tym, że komunikacją miejską też jeździ bez pasów, raz mi prawie z kolan spadła w czasie gwałtownego hamowania.
      Uważam jednak, że problem dotyczy nie tylko przedszkolaków, ale w ogóle przejazdów pojazdami bez pasów.
    • slonko1335 Re: przedszkolaki bez zapietych pasów 29.05.12, 20:55
      fotelik.info/pl/news/foteliki_dla_dzieci_w_autobusach_PolskiBus_com,219%20.html
    • rybka-6 Re: przedszkolaki bez zapietych pasów 29.05.12, 21:50
      Witam
      Przedszkole do którego uczęszcza nasza córka co roku robi wycieczki dla dzieciaków (dzieci w wieku od 2,5 do 5 lat)
      Dyrektorka przedszkola wynajmuje autokar z pasami bezpieczeństwa, wiem że wiąże się to z pewnymi kosztami, ale bezpieczeństwo ponad wszystko.
      • joshima Re: przedszkolaki bez zapietych pasów 29.05.12, 22:04
        rybka-6 napisała:

        > Witam
        > Przedszkole do którego uczęszcza nasza córka co roku robi wycieczki dla dziecia
        > ków (dzieci w wieku od 2,5 do 5 lat)
        > Dyrektorka przedszkola wynajmuje autokar z pasami bezpieczeństwa
        Ale to nie są pasy bezpieczeństwa dostosowane dla dzieci. Tyle tylko, że za dodatkową kasę kupujecie sobie złudne poczucie bezpieczeństwa.
        • zjawa1 Prawda jest taka, ze w ... 29.05.12, 23:22
          Polsce nie ma busow/autokarow z odpowiednimi pasami przystosowanymi dla malych dzieci!

          Staram sie podchodzic do bezpieczenstwa zroworozsadkowo, wiadomo ,,strzezonego Pan Bog strzeze" wedle przyslowiasmile
          Jednak-moze to Was zaszokuje- mam tez druga teorie, zwlaszcza jesli chodzi o wypadki.
          Jesli komus jest ,,pisany" wypadek to i tak go nie uniknie-taka jest brutalna prawda!
          Nie zmieni tego fakt najbezpieczniejszego samochodu i fotelika dla dziecka, czy zapiecia pasow.
          Wiele razy moj znajomy policjant z drogowki widzial juz tyle paradoksalnych sytuacji z tym zwiazanych, ktore tylko potwierdzaja to, co pisze wyzej.
          O co, chodzi. Np. o to, ze przykladowo zapiete pasy ratuja komus zycie innym razem wlasnie ich brak rowniez sie temu przyczynia!
          Raz byl swiadkiem tego, ze brak fotelika spowodowal ,,wyrzucenie dziecka" dzieki czemu dziecko jako jedyne podrozujace w samochodzie, ktory ulegl wypadkowi i splinolo-przezylo.
          Takze, moze teoria brutalna, ale sadze, ze niestety prawdziwa.
          Przed opatrznoscia nic nas nie uratuje i tyle.
          • paliwodaj Re: Prawda jest taka, ze w ... 30.05.12, 02:50
            jest jakas zasada, nie wiem czy nie chodzi o to ze w razie jakiegos nieszczescia nie mozna wszystkich tych dzieci odpiac na raz. Dodatkowo zapiete pasy nie moga byc na wysokosci szyi , twarzy, a dzieci sa roznej wysokosci i z tym byloby ciezko
            Moj syn gdy poszedl do zerowki i jezdzil autobusem szkolnym, bardzo przezywal ze nie ma pasow , fotelika , nie chcial jezdzic autobusem. Pod koniec wakacji mieli jakies przygotowanie z jazda probna , ale dokladnie nie pamietam dlaczego nie ma tych pasow. Dodam ze wszystkie dzieci amerykanskie w ten sposob podrozuja do szkoly i prawie nigdy nie ulegaja wypadkom
            • zjawa1 Re: 30.05.12, 09:38
              paliwodaj napisala:
              Dodam ze wszystkie dzieci amerykanskie w ten sposob podrozuja do szkoly i prawie nigdy nie ulegaja wypadkom.
              A Ty widzialas jak wygladaja drogi w USA?
              Wypadki nie sa spowodowane tym, ze ktos nie ma fotelika, albo zapietych pasowsmile
              Wypadek moze byc wywolany kilkoma zlorzonymi czynnikami:
              -Stan drogi po ktorej przemieszcz sie pojazd
              -umiejetnosci kierowcy
              -kultura na drodze
              -stan techniczny pojazdu.
          • gemmavera Re: Prawda jest taka, ze w ... 30.05.12, 09:14
            zjawa1 napisała:

            > Jesli komus jest ,,pisany" wypadek to i tak go nie uniknie-taka jest brutalna p
            > rawda!

            No, ale zawsze można sobie zawiązać na ręce czerwoną tasiemkę i splunąć trzy raz przez lewe ramię...
            tongue_out

            > Nie zmieni tego fakt najbezpieczniejszego samochodu i fotelika dla dziecka, czy
            > zapiecia pasow.
            > Wiele razy moj znajomy policjant z drogowki widzial juz tyle paradoksalnych syt
            > uacji z tym zwiazanych, ktore tylko potwierdzaja to, co pisze wyzej.

            Jasne, różne sytuacje się zdarzają. Tyle że statystyki są takie, że jeśli się już ma wypadek, to lepiej mieć pasy zapięte - większe prawdopodobieństwo, że pasy pomogą, niż zaszkodzą. Więc twierdzenie, że nieważne, czy się ma fotelik/pasy, czy nie, to jakaś bzdura.

            > Przed opatrznoscia nic nas nie uratuje i tyle.

            To, o czym piszesz, to nie opatrzność, ale przeznaczenie.
            A problem z przeznaczeniem polega na tym, że jest ono kwestią wiary. Więc o żadnej "prawdzie" nie ma tu mowy. To tylko Twoje przekonania, które nijak się mają do tematu wątku.
            • zjawa1 gemmavera 30.05.12, 09:49
              O jakiej wierze ty mowisz? Mylisz pojecia i dodatkowo starasz sie poprawiac.
              Kwestia wiary jest niepodwarzalnie np religia.
              To, o czym pisalam jest kwestia autentycznych faktow z zycia kazdego zywego czlowieka.
              Nie zmienisz tego, ze mozesz umrzec nagle w kazdym momencie egzystencji. Nie mozesz tego uniknac. Taki juz nasz zywot. Nie mozesz przewidziec np. tego, ze jadac na wakacje zapieta pasami nagle przykladowo uderzy w ciebie czerwony opel i zaluzymy 1 lipca zginiesz.
              I na zakonczenie kwestia wiary zwiazana jest scisle z pojeciami abstrakcyjnymismile
              Chyba wypadki o ktorych codziennie informuja media wg. Ciebie nie nalezo do takich? To sa fakty.
              • gemmavera Re: gemmavera 30.05.12, 10:03
                zjawa1 napisała:

                > O jakiej wierze ty mowisz? Mylisz pojecia i dodatkowo starasz sie poprawiac.

                Mówię o Twojej wierze w przeznaczenie - że "jak się ma mieć wypadek, to się będzie miało i żadne pasy tego nie zmienią". I jeszcze piszesz, że to "prawda". Prawda dotyczy faktów, a gadanie że "przed opatrznością nie uciekniemy" to żaden fakt.
                Jeszcze raz, najprościej, jak umiem:
                Wypadki się zdarzają, to jest fakt.
                Mogą dotyczyć każdego w każdym momencie jego życia, to fakt.
                Zapięcie pasów statystycznie zwiększa szanse przeżycia, to fakt.
                Istnienie jakieś bliżej nieokreślonej siły (którą nazywasz opatrznością), która sprawia, że "jak się ma mieć wypadek, to się ma" to nie fakt, tylko kwestią wiary. Używając Twojej nomenklatury i "argumentacji" dotyczącej wiary: opatrzność jest czysta abstrakcją. A Ty piszesz o faktach i prawdzie, po czym wplatasz tam opatrzność i teorie, że komuś wypadek "jest pisany".
                Więc ja dziękuję za taką "prawdę".
                • zjawa1 Re: gemmavera 30.05.12, 10:13
                  Co sie tak uczepilas tej opatrznosci?
                  Po prostu tak to sobie nazwalam i tyle. Moge nazwac to jeszcze na wiele innych sposobow.
                  To jest bez znaczenia, bez znaczenia jest to czy-jak pisalas-to jakies sily, fatum itp.
                  Liczy sie fakt, a wiec jesli masz zginac np od uderzenia piorunem, we wlasnym domu, na ulicy to i tak zginiesz. Nie przewidzisz tego, bo gdyby tak bylo to kazdy znalby date swojej smiercismile
                  Wiec dlatego trzeba podejsc do tego gtematu rozsadnie i nie popadac ani w jedna, ani w druga skrajnosc.
                  Nie mozna ryzykowac i zachowywac sie jak na jedzni jak cham.
                  Mysle, ze wiekszosc jest tutaj na forum kierowca. Pytanie ile osob tak naprawde przestrzega przepisow ruchu drogowego. Bo jak patrze na ulice to tragicznie jest w Polsce z ,,dobrym wychowanie".
                  Wczoraj na dlugiej wyprzedzil mnie samochod w srtodku oczywiscie fotelik, a w foteliku dziecko.
                  Po prostu nie lubie obludnych i zaklamanych ludzi. Dbaja o zapiete pasy u dziecka, a szaleja na drogach i lamia podstawowe przepisy narazajac tym samym zycie innych, odpowiednio poruszajacych sie na jezdni.
                  • slonko1335 Re: gemmavera 30.05.12, 10:27
                    iczy sie fakt, a wiec jesli masz zginac np od uderzenia piorunem, we wlasnym d
                    > omu, na ulicy to i tak zginiesz.

                    ale to nie jest żaden fakt i Gemma właśnie o tym pisze. Ty wierzysz, że jest coś takiego, że ktoś ma jakoś, kiedyś zginać i jest to gdzieś zapisane-to twoja wiara i to nie ma nic wspólnego z rozsądnym podejściem.
                    • zjawa1 slonko 30.05.12, 21:38
                      slonko1335 napisała:
                      Ty wierzysz, że jest co
                      > ś takiego, że ktoś ma jakoś, kiedyś zginać

                      To wlasnie nie jest kwestia wiary, ale wiedzysmile
                      Ty ,,wierzysz" inaczej sadzisz, ze jestes niesmiertelna na tym swiecie? Sadzisz, ze nigdy nie umzesz?smile
                      • slonko1335 Re: slonko 31.05.12, 08:15
                        > To wlasnie nie jest kwestia wiary, ale wiedzysmile
                        wiedzy? no a co poza faktem, że umrzesz wiesz wiecej? wiesz kiedy i jak i dlaczego? nie, nie masz pojęcia....wierzysz, że gdzieś już to jest zapisane, że dla każdego jest taki przydział-to twoja wiara wyłącznie.
                  • gemmavera Re: gemmavera 31.05.12, 21:47
                    zjawa1 napisała:

                    > Co sie tak uczepilas tej opatrznosci?

                    Bo opatrzność ma inną konotację - znaczenie tego terminu wiąże się z opieką nad ludźmi.
                    A to, o czym pisałaś, to przeznaczenie - bezlitosne i ślepe. Różnica, jak dla mnie, zasadnicza.

                    Uczepiłam się, bo lubię precyzję - a Twoje wypowiedzi są tak chaotyczne, że niestety trudno czasem zrozumieć, o co Ci chodzi.

                    > Po prostu tak to sobie nazwalam i tyle. Moge nazwac to jeszcze na wiele innych
                    > sposobow.

                    Możesz. Tylko wtedy dyskusja na forum robi się bezsensowna - bo dyskusja polega na wymianie poglądów. Ale żeby wymieniać poglądy, trzeba najpierw ustalić pojęcia. smile
                  • morekac Re: gemmavera 31.05.12, 23:27
                    wiec jesli masz zginac np od uderzenia piorunem
                    to mimo wszystko jeszcze nie powód, żeby ustawiać się w miejscu potencjalnie najbardziej zagrożonym rażeniem piorunem...
                • ponponka1 Opatrznosc jest jedna - to jest Bog 30.05.12, 12:38
                  gemmavera napisała:

                  > Istnienie jakieś bliżej nieokreślonej siły (którą nazywasz opatrznością),


                  obie uzywacie pojecia ktorego nie rozumeicie i sie nie rozumiecie
                  Opatrznosc (zawsze pisana duza litera bo to imie wlasne) jest jedna - Opatrznosc Boza w religii katolickiej.
                  pl.wikipedia.org/wiki/Opatrzno%C5%9B%C4%87_Bo%C5%BCa


                  A byty nie maja nic wspolnego z przypadkami.
                  • slonko1335 re 30.05.12, 12:48
                    Opatrznosc (zawsze pisana duza litera bo to imie wlasne) jest jedna - Opatrznos
                    > c Boza w religii katolickiej.


                    sjp.pwn.pl/slownik/2495461/opatrzno%C5%9B%C4%87
                    w niektórych religiach: nieustanna opieka bóstwa nad światem; też: los, przeznaczenie»
                  • zjawa1 Re: Opatrznosc jest jedna - to jest Bog 30.05.12, 21:36
                    ponponka1 napisała:

                    > A byty nie maja nic wspolnego z przypadkami.

                    Byty nie maja nic wspolnego z przypadkami?
                    He,he ale wedlug kogo? Potrafisz cos konkretnego przytoczyc?
                    Jesli nie, to chociaz zapoznaj sie z podstawami ontologiismile
                    Zacznij od zrozumienia podstawowego pojecia tj. bytu. oraz od jego wielosci znaczen.
                    • ponponka1 zjawa - dokladnie wiesz o jakie byty mi chodzi 31.05.12, 12:34
                      ale sie czepiasz byle sie czepiac? No coz, kazdy ma jakies hobby. Ty ostatnio czepianie sie ponponki1. Milo mi ze poswiecasz mi tyle czasu....ale moze zamiast tego podala szklanke wody synowi?
                      • gemmavera Re: zjawa - dokladnie wiesz o jakie byty mi chodz 31.05.12, 21:52
                        Kurczę, ponponka, ja nie mam czepialskiego hobby, ale szczerze powiem, że nie mam pojęcia, o jakich bytach piszesz - i a propos czego. uncertain

                        Chodzi Ci może o to, że byt nie jest dziełem przypadku?
                        No w filozofii i religii chrześcijańskiej owszem, taka jest teoria.
                        Ale filozofia chrześcijańska nie wyczerpuje wszystkich teorii dotyczących świata. smile
                        • zjawa1 gemmavera 31.05.12, 22:56
                          gemmavera napisała:
                          > Chodzi Ci może o to, że byt nie jest dziełem przypadku?
                          > No w filozofii i religii chrześcijańskiej owszem, taka jest teoria.
                          Jesli lubisz tak bardzo precyzje, to rowniez wypowiadaj sie precyzyjnie.

                          W niektorych rodzajach filozofi ,, byt nie jest dzielem przypadku". Czesto spotykane jest takie ujecie bytu wlasnie w filozofii chrescijanskiejsmile
                          W innych moze nim wlasnie byc, a wiec jest prypadkowy, niezamiezony, nie celowy itp.
                          • gemmavera Re: gemmavera 01.06.12, 17:00
                            zjawa1 napisała:

                            > gemmavera napisała:
                            > > Chodzi Ci może o to, że byt nie jest dziełem przypadku?
                            > > No w filozofii i religii chrześcijańskiej owszem, taka jest teoria.

                            > Jesli lubisz tak bardzo precyzje, to rowniez wypowiadaj sie precyzyjnie.
                            >
                            > W niektorych rodzajach filozofi ,, byt nie jest dzielem przypadku". Czesto spot
                            > ykane jest takie ujecie bytu wlasnie w filozofii chrescijanskiejsmile

                            Halo, tu ziemia - a co ja właśnie napisałam??
                            Że w filozofii chrześcijańskiej byt nie jest przypadkowy. A Ty piszesz "ależ gemma, musisz być bardziej precyzyjna" - i mi tłumaczysz, że: "w filozofii chrześcijańskiej byt nie jest przypadkowy". smile) No bez jaj smile)

                            A napisałam o tym bycie w chrzescijaństwie nie dlatego, że sobie chcę pogadac o filozofii w ogóle, tylko dlatego, że próbuję odgadnąć, o co chodzi ponponce. A ponieważ ma wyraźne ciągoty w stronę chrześcijaństwa, próbuję interpretowac jej wypowiedź na tematu bytu w kategoriach filozofii chrześcijańskiej właśnie. Nie piszę zatem o wszystkich koncepcjach filozoficznych, tylko o jednej.
                            Na temat innych (prócz chrześcijańskiej) koncepcji filozoficznych się nie wypowiadałam, więc jeśli chcesz mi zarzucić brak precyzji, to musisz sie przyczepić do innej wypowiedzi, bo w przypadku tej konkretnej Twoje czepialstwo jest zupełnie od czapy. big_grin

                            No chyba że rzeczywiście nie umiesz załapać po pierwszym razie, o co chodzi w czyjejś wypowiedzi - wtedy sorry, że Cię uznałam za czepialską bez sensu.

                            Swego czasu utrzymywałaś, że znasz się na neurologii dziecięcej, bo masz wujka neurologa. Wujka filozofa też? big_grin

                            Btw nie mówi się o rodzajach filozofii. Filozofia jako specyficzna dziedzina wiedzy jest jedna - różne są koncepcje czy teorie.
                            Jak nie wierzysz, spytaj wujka.
                            • zjawa1 Re: gemmavera:)))) 05.06.12, 00:38
                              Co, to znaczy: ,, Filozofia jako specyficzna dziedzina wiedzy jest jedna".
                              Naprawde nie rozumiem tego zdania. Co chialas ukazac? Prosze o szczegolowy wywod, bo bardzo tajemniczo brzmi to, co napisalassmile?!

                              Jesli juz zamiar masz zaczac, to nie kalecz podstaw. Proponuje zaczac od slow: Filofofia to pewien typ poznania( wiedzy) i dzial kultury ludzkiej, rozmaicie w dziejach pojmowany i oceniany.

                              Podstawowe koncepcje: Klasyczna( wiedza o charakterze racjonalnym). W dziale epistemologii szuka koniecznosci bytu oraz jego poznania.
                              Pozytywistyczna: wturna wzgledem nauk szczegolowych. Szuka syntezy analogicznie okreslajac jakas idee. Jednym slowem formuluje poglad na swiat i wiedze ludzka-jak wczesniej wspomnialam-w oparciu o nauki szczegolowe, ktore w tym wzgledzie sa pierwotne w stosunku do koncepcji pozytywistycznej.
                              Nauki szczegolowe-najpopularniejszy podzialsmile
                              Nauki przyrodnicze( fizyka, chemia, bioilogia i medycyna)
                              Nauki humanistyczne( np. historia)
                              Nauki formalne( logika, matematyka).
                              Koncepcja neopozytywistyczna i analityczna. Charakerytuje sie analiza logiczna jezyka naukowego oraz potocznego, a wiez analiza znaczen konkretnych pojec, badaniem ich pierwotnosci pochodzenia. Tutaj polecam Ajdukiewicza, jesli w ogole choc troche zrozumiesz o czym pisalsmile
                              I ostatnia glowna koncepcja, to jest koncepcja irracjonalizujaca konkretnie zorientowana w kontekscie ujecia sensu swiata i czlowieka, to syntetyczny oglad tego, co jest, co sie pojawia w swiecie oraz opisuje jego charakterystyczne wlasnosci. Szuka i okresla autentyczne wartosci odwolujac sie do indywidualnych ,,autentycznych". przezyc wartosciujacych..

                              I dalej podsatwowe dyscypliny w Filozofi-podstawa wiedzy, jesli juz chcesz czegos szukac, powinnas wpierw zapoznac sie z tymsmile
                              Ontologia/Metafizyka-teoria o bycie/bytach lub przedmiotach/przedmiocie
                              Epistemologia-teoria poznania lub jego krytyka
                              Teologia-filozofia Boga i religii
                              Kosmologia- filozofia przyrody( zacznij od podstawa, starozytnosc filozofowie Jonscysmile)
                              Antropologia- filozofia czlowieka. Tutaj rowniez znajduje sie- psychologia racjonalna, opisowa, fenomoenologia. To ostatnie, a wiec fenomenologia szczegolnie interesujace polecam wiec ,,ojca" tego nurtu , a wiec Husserla oraz pozostalych, jesli tekst Edmunda Ci nie spasi w innym stylu pisane np. Levinassmile

                              Akcjologia-filozofia umyslu, a wiec teoria wartosci. Tutaj warte uwagi jest np. Hartmann
                              A ponadto : Filozofia kultury ( polecam poczytac Cassirera), prawa, Moralnosci( a wiec Etyka).
                              Estetyka- teoria sztuki i piekna.
                              Ponadto : Logika i metododologia.
                              Nie sadze, zebys to wszytsko zalapala, wiec mizernym jestes partnerem do dyskujsji. Mimo wszystko sluze pomoca i wiedza, bo jestem ,,dobrym samarytaninem"smile.
                              Jak przeczytasz choc jedna pozycje z wymienionych autorow, wtedy mozesz wdawac sie w polemiki na temat filozofii.




                              I zapamietaj na przyszlosc:Absolutnie kazda nauka szczegolowa( nie pamietasz patrz wyzej co ozn. pokecie nauk szczegolowych) rozni sie koncepcja oraz teoria. A co za tym idzie teza oraz wnioskami. W kazdej z tych dziedzin istnieja stanowiska skrajnie rozne-najlepszym tego przykladem jest medycyna. Jeden problem choc dwie teorie, kazada na pierwszy rzut oka moze wydawac sie bardziej prawdziwa. Jednak tylko inteligentny i oczytany czlowiek jest swiadom, ktora z 2 roznych teorii jest blizsza prawdysmile
                              • zjawa1 Re: gemmavera:)))) 05.06.12, 00:43
                                I na koniec, bardzo Cie prosze: Nie kalecz filozofii!!!! Powinnam zalinkowac Twoj wpisa na jednej ze stron o tej tematyce, alel nie chce z ciebie zrobic posmiewiska...Mam nadzieje, ze sie poprawisz, albo przynajmniej zamilkniesz.
                              • gemmavera Re: gemmavera:)))) 05.06.12, 13:42
                                OMG Zjawa big_grinDDD Takiego bełkotu to dawno nie czytałam smile)) W necie to gdzieś znalazłaś? Czy wujek był niedysponowany?
                                Myślisz, że jak napiszesz kilka zagmatwanych zdań i wrzucisz w wypowiedź trochę haseł znalezionych w wikipedii i kilka nazwisk, to będziesz brzmieć mądrze? big_grinDD


                                zjawa1 napisała:

                                > Co, to znaczy: ,, Filozofia jako specyficzna dziedzina wiedzy jest jedna".
                                > Naprawde nie rozumiem tego zdania.

                                No jakoś wcale mnie nie dziwi, że nie rozumiesz big_grinDD

                                zjawa1 napisała:

                                > I na koniec, bardzo Cie prosze: Nie kalecz filozofii!!!! Powinnam zalinkowac Tw
                                > oj wpisa na jednej ze stron o tej tematyce, alel nie chce z ciebie zrobic posmi
                                > ewiska...

                                Ależ doprawdy... nie przejmuj się i śmiało linkuj smile)
                                I nie zapomnij (koniecznie!) mi podesłać adresu strony, bo bardzo jestem ciekawa smile))
                                I oczywiście chętnie się dokształcę smile))


                                Btw mówi się aksjologia, a nie akcjologia. big_grinDD To jest od greckiego słowa "axio", a nie łacińskiego "actio".
                                A rzeczona aksjologia czyli teoria wartości to nie to samo, co filozofia umysłu. big_grinD
                                To ci powinni powiedziec na tej stronie, na której mnie zalinkujesz big_grinD

                                A mówię ci to, bo jestem dobrym samarytaninem. big_grin
                                • gemmavera Re: gemmavera:)))) 05.06.12, 17:22
                                  gemmavera napisała:

                                  > Btw mówi się aksjologia, a nie akcjologia. big_grinDD To jest od greckiego słowa "axi
                                  > o", a nie łacińskiego "actio".

                                  Sorry, "s" mi się zjadło - ma być axios.
                                  • zjawa1 Re: gemmavera:)))) 05.06.12, 21:54
                                    > gemmavera napisała:
                                    >
                                    > > Btw mówi się aksjologia, a nie akcjologia. big_grinDD To jest od greckiego słow
                                    > a "axi
                                    > > o", a nie łacińskiego "actio".
                                    >
                                    > Sorry, "s" mi się zjadło - ma być axios.
                                    Dam Ci taka dobra rade na przyszlosc, wikipedia nie jest najlepszym zrodlem poznaniasmile
                                    Jesli chcesz liznac Filozofie to chociaz-jesli zrozumiesz ,,belkot" przeczytaj jedna ksiazke na ten temat. Na poczatek proponuje dla laika Bochenskiego i pozycje ,, Ku filozoficznemu mysleniu". Moze choc w malym ulamku ,,zatrybisz" i bedziesz potrafila poprawnie wypowiadac sie na temat podstaw filozofiismile
                                    I pamietaj, jesli juz chcesz wdawac sie w dysputy, polemiki musisz reprezentowac chociaz minimalna wiedze na tematy poruszane, w przeciwnym razie osmieszysz sie.

                                    No i doucz sie Laciny oraz Greki, jesli juz powolujesz sie na te jezyki.
                                    Jako miedzy innymi filolog klasyczny nie moge na to patrzec!
                                  • zjawa1 Re: gemmavera:)))) 05.06.12, 22:16

                                    Jesli nie umiemy wpisac greckich znakow alfabetu to piszemy je zwyklym alfabetem lub tak, jak czyta sie konkretna litere grecka!
                                    Po drugie jesli chodzi o wygladajaca podobnie do ,,X" litery w greckim alfabecie ,,Chi".
                                    W grece nie ma litery brzmiacej jak typowe ,,x". To duze wygladajac jak ,,x". To litera, ktora nazywa sie ,, Chi", a czyta sie ja jak ,,ch".!!!
                                    To tak w ramach sprostowania idiotyzmu Twojego.
                                    Po trzecie, jesli jak juz wspomnialam nie potrafimy wpisac znakow greckich to je nie kaleczmy!!!!!!
                                    Nie ma w grece wyrazu ,, axios". Nie potrafisz nawet czytac alfabetu Greckiego.
                                    Chodzilo Ci o wyraz jak sadze-godnysmile Oj, ta wikipedia Ci nie sluzy, cos Ci gra ale nie wiesz ,,w ktorym kosciele".
                                    Poprawnie wyraz skala sie z kolejnych liter:
                                    Alfa+ ksi+iota+omikron+sigma.
                                    Nie ma tutaj zadnego ,,iksa"smile
                                    Poprawna wymowa to:

                                    ,,aksjos"!!!!!!!!!!!!!

                                    Naucz sie czytac i poznaj choc podstawy, awiec alfabet.
                                • zjawa1 Re: gemmavera:)))) 05.06.12, 21:44
                                  Skoro zarzucasz, ze zalinkowalam cos z netu-to prosze bardzo odszukaj tego.
                                  W wikipedi tego nie znajdziesz, bo to wyzsza ,,szkola jazdy".
                                  ,,Belkotem" nazwac moze to, co napisalam tylko osoba, ktora nie ma zielonego pojecia o tematyce opisanej. Nie rozumiesz podstaw dlatego masz takie problemy.
                                  Co ma do tego ,,wujek". Filozofia to nie dziedzina neurologii-nawet o tym nie wiesz?
                                  Jesli chodzi zas o aksjologie-kazdemu moze zdarzyc sie literowka.
                                  Pojecie termin ,,aksjologia" niejaki pan Lipe i Hartman do filozofiii, wiec nie ,grzeb" zbyt gleboko, bo jeszcze dojdziesz do wniosku, ze starozytni filozofowie byli prekursorami tego pojeciasmile
                                  Nie masz zielonego pojecia o filozofii i popelniasz kardynalne bledy. Nawet nie rozumiesz podstawowego podzialu, jednym slowem osmieszasz sie kobieto.
                                  • gemmavera Re: gemmavera:)))) 07.06.12, 20:13
                                    zjawa1 napisała:

                                    > Jesli chcesz liznac Filozofie to chociaz-jesli zrozumiesz ,,belkot" przeczytaj
                                    > jedna ksiazke na ten temat. Na poczatek proponuje dla laika Bochenskiego

                                    Sęk w tym, słońce, że ja całkiem dużo książek z zakresu filozofii przeczytałam.
                                    I dlatego właśnie pozwalam sobie na twierdzenie, że to, co napisałas, to w większości bełkot. A teraz się skup: mówiąc "bełkot" prawie nie wnikam w kwestie merytoryczne.
                                    Czemu? A dlatego, że nie mam zamiaru z toba dyskutowac na temat podziału dyscyplin filozoficznych i miejsca filozofii wśród nauk szczegółowych - bo od początku NIE o to chodziło, czego niestety nie zrozumiałaś.

                                    Teraz powoli ci jeszcze raz opowiem całą sytuację, może zajarzysz:
                                    Mówiłaś o "rodzajach filozofii", na co ja ci powiedziałam, że nie ma rodzajów filozofii (pewnie wiesz, co oznacza rodzaj w klasycznej filozofii arystotelesowskiej), są jedynie koncepcje/teorie filozoficzne (bo myślałam, że o nich myślisz pisząc "rodzaj").
                                    A filozofia jest jedna - w takim sensie, jak np. matematyka jako dziedzina wiedzy jest jedna - nie mówimy o wielu matematykach ani o rodzajach matematyk.
                                    Wtedy ty mi zaczęłas wymieniać i rozkminiać dyscypliny filozoficzne - co było niepotrzebne, bo w ogóle nie o to szło.
                                    Ale dzieki temu przynajmniej wiem, że dyscyplina i rodzaj to dla ciebie wsio ryba. Jak na osobę, która twierdzi, że się zna na filozofii, kiepściutko. uncertain

                                    Gdybyś miała jakieś pojęcie o podstawach filozofii, to wiedziałabys, co jest podstawą dla jakichkolwiek rozważań (nie tylko stricte filozoficznych) i dzielenia się nimi z kimkolwiek.
                                    A ta podstawa to precyzja i logika myślenia, które przekładają się na logikę i precyzję wypowiedzi.
                                    Niestety w twoich postach jej brak, porażają agramatyzmy i równowazniki zdań, o literówkach znacząco wpływających na odbiór tekstu nie wspominam. Dlatego sorry, ale dyskutowac merytorycznie z toba nie będę, bo się po prostu NIE DA.
                                    Popracuj nad precyzją, jeśli chcesz budować sensowne wypowiedzi.

                                    Jesli chcesz napisać coś, do czego można się w ogóle odnieśc, to się postaraj napisac to tak, żeby było zrozumiałe i z szacunkiem dla czytelnika.
                                    A ty przychodzisz, niedbale i niechlujnie coś chlapniesz i zostawiasz czytelnika (czyli mnie) z całym tym bajzlem. A jak ci wytknę, że to bajzel, to mi mówisz, że nic nie rozumiem, bo to takie skomplikowane i nie dla maluczkich. big_grinDD
                                    I kto tu się ośmiesza?


                                    zjawa1 napisała:

                                    > Poprawna wymowa to:
                                    >
                                    > ,,aksjos"!!!!!!!!!!!!!

                                    Ojej, no popatrz, rzeczywiście...
                                    A jak przeczytasz mój zapis fonetyczny "axios"? Jakoś inaczej? big_grin big_grin big_grin

                                    Dwa posty naprodukowałaś, żeby pokazać, jaka jestes mądra, tyle że ostatecznie wymowa jest ta sama - tylko po prostu przy zapisie fonetycznym miałam fantazję napisać "x" zamiast "ks". smile))

                                    Akurat greki się kiedyś tam uczyłam, więc z wikipedii korzystać nie musiałam - gdybym skorzystała, pewine bym skopiowała całe słowo z greckimi literami, żebyś się mogła czepić, że skopiowałam z wikipedii. smile


                                    I na koniec jeszcze raz proszę o adres tej strony, gdzie mnie chciałaś zalinkowac, ale litościwie postanowiłaś odpuścić, żeby mnie biednej myszki nie osmieszać.
                                    Być może czegoś nowego się dowiem - bardzo jestem ciekawa.

                                    A, i jeszcze proszę o wyjaśnienie, kto to jest ten "niejaki pan Lipe" od aksjologii. Bo nie wiem, czy to kolejna "nieszkodliwa" (hehe) literówka, czy sobie źle nazwisko spisałaś. A chętnie bym o nim poczytała. Hartmanna znam, ale Lipego nie.
                                    BTW jeżeli mówisz o Nicolai Hartmannie, to przez dwa "n" - no chyba że chodzi ci o etyka z UJ, wtedy przez jedno. ;P

                                    Tyle z mojej strony. Kończmy te śmieszne przepychanki - zacznij pisać tak, żeby cię można było zrozumieć, to wrócimy do rozmowy na temat filozofii. smile
                                    A teraz tylko czekam na linka. big_grin
                  • gemmavera Re: Opatrznosc jest jedna - to jest Bog 31.05.12, 21:37
                    ponponka1 napisała:

                    > obie uzywacie pojecia ktorego nie rozumeicie i sie nie rozumiecie
                    > Opatrznosc (zawsze pisana duza litera bo to imie wlasne) jest jedna - Opatrznos
                    > c Boza w religii katolickiej.

                    ale wiesz, że na świecie są nie tylko katolicy i że katolicy nie maja monopolu na żadne słowa?

                    A o tym, że się ze zjawą nie rozumiemy, to ja wiem doskonale. big_grin
                    Tyle że dla mojej tezy (że ta siła, o której pisze zjawa jest kwestią wiary, a nie wiedzy) kwestia rozumienia opatrzności nie ma znaczenia. big_grin
          • bbuziaczekk Re: Prawda jest taka, ze w ... 30.05.12, 10:41
            I duzo prawdy w tym jest co piszesz!
            Jesli chodzi o pasy to ja tylko dlatego zyje ze podczas wypadku nie mialam zapietych pasow!
            Jechalam kiedys z chlopakiem i dachowalismy kilka ray w powietrzu. Zatrzymalismy sie na boku auta i wyszlismy przez przednia szybe i nic nam sie nie stalo. A zyjemy tylko dlatego ze oboje nie mielismy zapietych pasow. Tak stwierdzili policjanci ktorzy byli w szoku ze nawet siniaka nie mamy.
            To samo znajoma. Dachowala i wpadla do malej rzeczki. Zyje tylko dlatego ze nie miala pasow (stwierdzenie policji) Jedynie peknieta szczeke.
            • bbuziaczekk Re: Prawda jest taka, ze w ... 30.05.12, 10:43
              Post mial byc do zjawy kilka postow wyzej. Nie wiem czemu przeskoczylo tak daleko.
            • dzoaann Re: Prawda jest taka, ze w ... 30.05.12, 11:37
              no, a moj maz tez dachowal i zyje tylko dlatego, ze MIAL zapiete pasy... to nie opatrznosc tylko przypadek i tyle...
            • ponponka1 my tez dachowalismy 30.05.12, 12:42
              jak bylam nastolatka. Tylko jedna osoba wyladowala w szpitalu z podejrzeniem zlamania kregosluopa - moja siostra, ktoras nie miala zapietych pasow i wyleciala z samochodu.

              Zatem milego dachowania i ostrego hamowania bez pasow. Beda cie zbierac w rowie....albo skrobac z drzewa
    • mama_amelii Re: przedszkolaki bez zapietych pasów 30.05.12, 08:10
      Moja córka jak jeździ na wycieczki przedszkolne(poza miasto)to mówi,że obok siebie siada 3 dzieci i od góry pani zakłada taki pałąk,że cała trójka jest zabezpieczona.Nie widziałam tego na żywo,ale autokar podobno przeznaczony do przewozu dzieci.
      • zjawa1 Dzisiaj, przed chwila!!!!!!!!!!! Poprawiam dane:) 30.05.12, 09:31
        Przed chwila razem z kilkoma innymi rodzicami ,,odprawilismy" nasze dzieci z przedszkola na wycieczke.

        Wycieczka nie daleko ok 14 km droga miejska!
        Podjechal autokar-w bardzo dobrym stanie.
        Pani Dyrektor zaraz na wstepie poprosila od kierowcy dane techniczne pojazdu itp.
        Wszystko sprawdzila-aktualnosc przegladow oraz jego stan.
        Autokar jednak przystosowany dla potrzeb dzieci. Pasy mial obowiazkowo! Sama pomagalam zapinac je dzieciom z przedszkola. Prawde mowiac gdyby nie ten watek, to nie zwrocilabym na to tak szczegolnej uwagi.
        Dzieci pozapinane odjechaly radosne do parku rozrywki. W przedszkolu kazdy z rodzicow musial jedynie zpalacic po 12 zl wlasnie za przejazd autokarem-reszta pokryta z rady rodzicow, a wiec komitetu rodzicielskiego.
        • slonko1335 Re: Dzisiaj, przed chwila!!!!!!!!!!! Poprawiam da 30.05.12, 09:40
          najistotniejsze jest czy te pasy były dostosowane do przewozu dzieci-jeżeli tak to świetnie, że firmy transportowe są w stanie takie przewozy zapewnić. Nasi jadą za tydzień, muszę podpytać co i jak.
          • zjawa1 Re: Dzisiaj, przed chwila!!!!!!!!!!! Poprawiam da 30.05.12, 09:52
            Przystosowanesmile Wszystko sporawdzone, co nie oznacza-jak pisalam wyzej- ze sprawny autokar i przystosowane dla dzieci pasy uchronia je przed ewentualnym wypadkiem. Dlatego zawsze stresuje sie kiedy wyjezdzaja gdzies. Nie wiem, jakos bezpieczniej czuje sie jak jedziemy razem i jest przy mniesmile
            • slonko1335 Re: Dzisiaj, przed chwila!!!!!!!!!!! Poprawiam da 30.05.12, 09:58
              oczywiście, że nie uchronią przed wypadkiem ale mogą znacząco zminimalizować skutki tegoż wypadku.
              • ponponka1 dokladnie. Minimalizowanie skutkow to jest rola 30.05.12, 12:47
                fotelikow i pasow - a nie ochorna przed samymi wypadkami
        • jakw Re: Dzisiaj, przed chwila!!!!!!!!!!! Poprawiam da 30.05.12, 21:13
          zjawa1 napisała:
          > W przedszkolu kazdy z rodzicow musial jedynie zpalacic po 12 zl wlasnie za przejazd
          > autokarem-reszta pokryta z rady rodzicow, a wiec komitetu rodzicielskiego.
          Hm, a rada rodziców to pewnie te pieniądze drukuje? wink
          • zjawa1 jakw 30.05.12, 21:42
            > Hm, a rada rodziców to pewnie te pieniądze drukuje? wink
            Ty nie potrafisz czytac ze zrozumieniem?
            Pieniadze sa z komitetow rodzicielskich.
            Przeznaczane na imprezy, a nie przybory plastyczne, papier toaletowy czy mydlo jak w wiekszosci przedszkolismile Te daje nam miasto.
            • ponponka1 a miasto skad ma pieniadze? 31.05.12, 12:37
              Pewno prezydent daje ze swojej pensji. No tak, ale z czyich pieniedzy ma prezydent pensje.....

              Zjawo, to ty placisz za wszystko smile
            • jakw Re: jakw 01.06.12, 20:10
              Potrafię - i dlatego dziwię się takiemu różnicowaniu pieniądze RR/pieniądze rodziców i podkreślaniu, że wycieczka kosztowała tylko ileś tam złotych.
              Tak czy siak pieniądze z RR to są pieniądze wyjęte bezpośrednio z kieszeni rodziców - tak samo jak pieniądze na wycieczkę. Równie dobrze RR może zbierać mniej kasy, a wycieczka (1 czy 2 w roku) może być droższa.
              Co do reszty wydatków z RR - podejrzewam, że nie we wszystkich przedszkolach miasto funduje te przybory plastyczne czy papier toaletowy (ja musiałam na początku roku tradycyjnie uiścić składkę na owe przybory i przynieść pudło chusteczek) i czasem zasadne bywa kupno takich "gadżetów" z RR.
              Więc pozostaje ci się cieszyć, że mieszkasz w mieście, które funduje nawet mydło i papier toaletowy, a twoje dziecko chodzi do przedszkola, w którym wszyscy rodzice ochoczo płacą składki na RR w wysokości wystarczającej na fundowanie wycieczek.
    • ponponka1 Re: przedszkolaki bez zapietych pasów 30.05.12, 12:49
      u mnie (Norwegia) dzieci jezdza na wycieczki busami, ale rodzice musza do przedszkola dostarczyc fotelik. Dziecko bez fotelika nie jedzie.
      • paliwodaj Re: przedszkolaki bez zapietych pasów 30.05.12, 19:07
        >A Ty widzialas jak wygladaja drogi w USA?
        >Wypadki nie sa spowodowane tym, ze ktos nie ma fotelika, albo zapietych pasow
        >Wypadek moze byc wywolany kilkoma zlorzonymi czynnikami:
        >-Stan drogi po ktorej przemieszcz sie pojazd
        >-umiejetnosci kierowcy
        >-kultura na drodze
        >-stan techniczny pojazdu.

        tak widzaialam te drogi , nawet 20 minut temu. To ze jest ich duzo , w tym wielka ilosc autostrad nie oznacza ze zawsze sa w idealnym stanie. Szczegolnie miejskie odcinki , w ruchliwych miejscach sa latane na potege. Autostrady po zimie tez maja wyzarte dziury, dokladnie jak na calym swiecie.
        • jakw Re: przedszkolaki bez zapietych pasów 30.05.12, 21:18
          paliwodaj napisała:
          > Autostrady po zimie tez maja wyzarte dziury, dokladnie jak na calym swiecie.
          Ale to chyba z dokładnością do zimy? W końcu zima w stanie Floryda i zima w stanie Alaska jednak trochę się różnią wink
        • zjawa1 Re: przedszkolaki bez zapietych pasów 30.05.12, 21:44
          No ja takich dziur jak w Polsce nie widzialam!
          W USA maja znacznie szersze drogi mijeskie niz u nas, lepiej zabezpieczone. Juz abstrahuje od wielopasmowych autostrad, bo nie nawet nie mozna porownywac tych naszych pseudo kawalkow do Satnow.
    • leneczkaz Re: przedszkolaki bez zapietych pasów 31.05.12, 08:40
      W poprzednim p-kolu zostałam OSZUKANA, że pasy będą.. Ale udało mi się wcisnąć moją mamę na wycieczkę która wróciła w depresji co się tam działo..
      Autobus popsuł się tuż za miastem. Pasów oczywiście nie było a na głowę ciekła woda (z popsutej klimy?).
      Dzieci pojechały to agroturystyki jakiejś biegały samopas koło stawu, po lesie (3-latki!).. A główną atrakcją była PRZEJAŻDŻKA BRYCZKĄ (koń szarpał, mama kurczowo trzymała dzieci siedząc na podłodze) oraz przepłyniecie tratwą (bez żadnych nawet poręczy!!) z jednego brzegu stawu na drugi ..

      Także uwierz mi.. Pasy to pikuś!
      • jakw Re: przedszkolaki bez zapietych pasów 01.06.12, 20:13
        Fakt, przy takim surwiwalu pasy w autokarze to rzeczywiście pikuś.
      • mikams75 Re: przedszkolaki bez zapietych pasów 05.06.12, 10:36
        o rany! alez wycieczka!
        Powiedzialas o tym w przedszkolu? I innym rodzicom?
        Zeby nie wpadli na to nastepnym dzieciakom takie wycieczki robic...

        U nas jezdza autobusem miejskim-podmiejskim i pociagiem na wycieczki. Autokarem jeszcze nigdy nie jechali.
    • przeciwcialo Re: przedszkolaki bez zapietych pasów 31.05.12, 09:31
      Autokary z dziecmi nie jeżdżą 120 km/h po mieście ani poza miastem tym bardziej.
      Z pasami zas na dwoje babka wrózyła, moga uratowac życie a można przez pasy zycie stracić.
      • dzianka.3 Re: przedszkolaki bez zapietych pasów 31.05.12, 11:58
        ja juz sie pytałam nawet pani i niestety pasów niema w autokarze chodz z wyglądu w tamtym roku były wypasione ale co z tego jak bez pasów.kurcze szkoda bo czy to tak trudno znalezć odpowiedni autokar .bo ja piszecie jednak są takie.
    • mama-ola Re: przedszkolaki bez zapietych pasów 05.06.12, 14:45
      Ostatnio sporo podróżowałam autokarami (wyłącznie z dorosłymi) i tam były pasy biodrowe.
      Czy one nie utrzymałyby też dziecka?
    • 3-mamuska Re: przedszkolaki bez zapietych pasów 07.06.12, 21:13
      dzianka.3 napisała:

      > mam pytanie.dlaczego przedszkolaki mają wycieczki autokarowe autokarami nie pos
      > iadajacym pasów bezpieczeństwa?jeżeli niema odpowiednich autokarów to dlaczego
      > panie organizują tak niebezpieczne wyjazdy .podczas hamowania mocnego dzieci są
      > pod siedzeniem albo co gorsza w innym miejscu. może jakaś pani przedszkolanka
      > tu jest i przedstawi swoją opinie.wyjazd fajna sprawa ale w odpowiednim wydan
      > iu i odpowiednim wieku skoro niema pasów dla dzieci.to tak jakby w aucie nie za
      > pinać pasów sobie lub dziecku w foteliku i odrazu jest mandat.

      Nasz bus ma foteliki i mój 4.5 latek siedzi w foteliku i inne dzieci tez.

      Powinny autobusy mieć chociaż pasy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka