Dodaj do ulubionych

Niszczyciele butów...

02.06.12, 15:46
No własnie, mój drobiazg, zwłaszcza ten mlodszy niespełna czteroletnia córcia ma tę wadę, że jakiekolwiek buty by nie założyła, po tygodniu wyglądają na noszone conajmniej parę lat. Nieważne czy buty kosztowały 20 czy 200zł, generalnie wyglądają tak samo fatalnie... Nie wiem czy to taka jej cecha, że niszczy buty błyskawicznie, czy te buty takie badziewne są (nawet te droższe typu Bartki czy geoxy- te też momentalnie rozniosła....). Przyznam, ze jedyne które się jakoś trzymają to sandały z allegro za które dałam 39 zł...
A może mozecie polecic jakieś sensowne marki butów, których tak szybko nie zedrze. Tylko błagam nie za 400 czy 500zł bo takich butów to nawet sama sobie nie kupuję...
Obserwuj wątek
    • magdalenas9 [...] 02.06.12, 16:20
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • tempera_tura Re: Niszczyciele butów... 02.06.12, 18:39
        hehe testerem 15 mięsieczne dziecko... dobre.

        Dla mnie sprawa prosta, sama tesuje, buty z ccc są niewygodne, nogi się pocą, niszczą sie szybko. Dlatego nie kupuje ich dzieciom.
    • tijgertje Re: Niszczyciele butów... 02.06.12, 17:48
      Ja mojemu mlodemu kupuje buty po 100-140€. sobie za te same pieniadze kupje kilka par. Tyle, ze ja jestem w stanie okreslic, czy but na mojej nodze dobrze lezy, czy nie, on nie potrafi, w dodatku ma duza wade stop i buty musi miec solidne. Nosi buty Piedro i Track Style, glownie dlatego, ze w tak waskich butach, jakich potrzebuje wybor jest prawie zadenuncertain Srednio dzieci nosza szerokosc 5-6, on 2uncertain Przy rozmiarze 34 obwod stopy w najszerszym miejscu ma 18cm. Rok temu dalam sie namowic na ciut za szerokie sandaly, zostaly zmasakrowane w blyskawicznym tempie. Buty, ktore ma dobrze dopasowane po calym sezonie noszenia dzien w dzien wygladaja prawie jak nowe (nie liczac przytartej podeszwy i czubkow).
      • eliszka25 Re: Niszczyciele butów... 02.06.12, 21:16
        znam ten bol, bo mam w domu dwoch malych niszczycieli. u nas podstawa, to dobrze zalane guma czubki. nie wazne, jaka marka, grunt, to dobra podeszwa (absolutnie nie jakas mieciutka, piankowa) i dobre czubki. duzo butow kupuje dla nich np. w deichmannie za rozsadne pieniadze. zadne super drogie buty nie sa potrzebne, wystarczy, zeby byly solidne, a to nie musi kosztowac 500 zl, naprawde. oczywiscie, ogladam but z kazdej strony, sprawdzam jak sie zgina podeszwa, z czego zrobiony, czy dobrze lezy itd., ale nie szaleje z markowymi butami, bo bym chyba z torbami poszla. srednio w sezonie niszcza 2-3 pary na lebka, wiec od wiosny, do jesieni kupuje jakies 12 par butow. na szczescie na zime starczaja zwykle jedne, bo nie jezdza tyle na bobby carach i laufradzie.

        ma to tez swoje dobre strony, bo nie mam dylematu, czy zostawic buty po starszym dla mlodszego, bo po prostu nic nie zostaje big_grin
    • aphoper1 Re: Niszczyciele butów... 02.06.12, 21:52
      Właśnie sobie od paru dni myślałam, o co chodzi z tym niszczeniem butów (zwłaszcza na laufradzie). Moja Córka jest bardzo skoczna, biegająca, wspinająca się na ścianki, włażąca do każdej dziury i błota, śmigająca na laufradzie... Zawsze jest brudna jak nieboskie stworzenie. Ale butów nie niszczy. Zastanawiam się, na czym to polega? Może jakoś inaczej stawia stopy? Aha, na laufradzie sporadycznie zdarza się jej jeździć w sandałach, ale jak to zobaczyła znajoma mama trochę starszego chłopca, to niemal padła z przestrachu, że sobie palce dziewczyna poniszczy. Ale nigdy nawet palca nie zadrapała.
      Czego to kwestia?
      • koza_w_rajtuzach Re: Niszczyciele butów... 03.06.12, 07:46
        Na laufradzie buty się niszczą jak dziecko czubki butów ciągnie po ziemi zjeżdżając z górki. Moja corka na laufradzie nie niszczyła butów, ale niszczyła je właśnie na autku w ten sposób zjeżdżając, więc myślę, że o to może chodzić.
      • eliszka25 Re: laufrad 03.06.12, 11:24
        niszczenie butow na laufradzie odbywa sie podczas hamowania. dziecko hamuje, dociskajac piete do ziemi, wiec podeszwa sie sciera, tak samo jak klocki hamulcowe w samochodzie. jesli laufrad ma hamulec, to nogami nie trzeba tak hamowac. moj starszy mial drewnianego laufrada bez hamulca. dodatkowo, jesli dziecko jezdzi po plaskim terenie, to nie musi hamowac az tak czesto. my mieszkamy w gorach i nawet nasze podworko jest raz z gorki, raz pod gorke. ulubiona zabawa mojego syna bylo rozpedzanie sie z najwyzszej gorki i potem hamowanie na maksa, zapewniam cie, ze przy takiej zabawie buty zdzieraja sie bardzo szybko smile. poza tym moj starszy jezdzil na alufradzie naprawde bardzo duzo. nie spotkalam osobiscie dziecka, ktore przemierzylo tyle kilometrow na laufradzie, co on. jezdzil na kilkudziesieciokilometrowe wyprawy po gorach z moim mezem. maz rowerem gorskim, maly na laufradzie. z gory, to synek jechal szybciej niz maz. po drodze spotykali wylacznie doroslych rowerzystow, ktorzy na widok mlodego mknacego po gorach na swoim rowerku stawali w miejscu z oczami wychodzacymi z orbit big_grin.

        jak dziecko jezdzi na laufradzie po plaskich alejkach w parku, to z pewnoscia nie zdziera butow tak bardzo, nawet jesli laufrad jest w uzyciu codziennie. za to bobby car, to totalny niszczyciel butow, jesli ktos hamuje czubkami palcow, jak moj mlodszy syn. i znowu, ulubiona zabawa jest jazda z gorki, a potem hamowanie. dluzej niz miesiac wytrzymuja tylko buty dobrze oblane guma.
        • aphoper1 Re: laufrad 03.06.12, 16:24
          Moja rzadko hamujewink Ale fakt, głównie po w miarę płaskim jeździ. Dzięki za wyjaśnieniesmile
          Szacun dla Twojego Synka ekstremalnego rowerzysty!smile
        • koza_w_rajtuzach Re: laufrad 04.06.12, 09:27
          za t
          > o bobby car, to totalny niszczyciel butow, jesli ktos hamuje czubkami palcow, j
          > ak moj mlodszy syn. i znowu, ulubiona zabawa jest jazda z gorki, a potem hamowa
          > nie. dluzej niz miesiac wytrzymuja tylko buty dobrze oblane guma.

          Ano właśnie na tym aucie moja córka kilka par butów sobie rozwaliła.. jedynie piankowe dały radę wink. A Laufrada mieliśmy z hamulcem dlatego buty pozostały w niezłym stanie wink).
          • eliszka25 Re: laufrad 04.06.12, 10:11
            my dla mlodszego tez kupilismy laufrada z hamulcem, ale on bobby cara woli i plan spalil na panewce tongue_out

            jak raz starszy dostal buty z jakas bardziej miekka podeszwa, to zdarl je na laufradzie w niecale 2 tygodnie. z gory wygladaly calkiem niezle, ale pod spodem niemal bosa noga po ziemi chodzil, bo matkce nie przyszlo do glowy, ze tak szybko buty szlak trafi. az raz ubralam mu po deszczu, jak szlismy na muki. na miejscu go przebieram, a on ma nogi mokre. pytam, czy wlazl w kaluze, mowi, ze nie. obejrzalam dokladnie buty i myslalam, ze padne. tego samego dnia po nowe jechalismy.
    • koza_w_rajtuzach Re: Niszczyciele butów... 03.06.12, 07:38
      Wydaje mi się, że przy takich dzieciach niszczących buty najlepszym sposobem jest posiadanie dwóch par, gdzie jedna służy na plac zabaw, podwórko, do biegania i ogólnie zabawy, a drugie powiedzmy do przedszkola, jakichś tam wyjść na miasto, spacerów, odwiedzin u kogoś. Moja córka w normalnej sytuacji nie niszczyła butów, ale był taki okres, że jeżdżąc na autku bardzo jej się one zdzierały, ponieważ zjeżdżając z górki ciągała czubkami butów po chodniku, więc do tego celu dostała Crocsy, które zdały egzamin, a inne sandały to były na wyjścia. Z tego co pamiętam to miała wtedy "Crocsy" firmy Polliwalk i one jako jedyne z tych zabaw wyszły bez szwanku
      • betty842 Re: Niszczyciele butów... 03.06.12, 09:07
        Moje dzieci też mają po dwie pary butów-jedne podwórkowe a drugie na wyjście.Faktycznie croksy super sie sprawdzają ale akurat mój starszy syn musi mieć ubrane w nich skarpetki.Jeśli w upalne dni chodziłby w croksach bez skarpet to zaraz ma obtarte po bokach (od tych kółeczek,którymi są przymocowane paski).Tak wiec starszak ma na podwórko i croksy i normlane sandałki (w tej chwili ma akurat nike z komisu dziecięcego (13zł)-broń boże nikomu nie sugeruję zakupu butów w komisie wiec proszę nie komentować bo to nie wątek o tymwink).
    • melancho_lia Re: Niszczyciele butów... 04.06.12, 07:27
      Dziękuję wszystkim za odpowiedzi. Moje dzieciaki mają po dwie pary butów ale to i tak nic nie daje... Nie mamu żadnych laufradów ani nic takiego. Córcia kiedyś poprzecierała buty po dwóch dniach latania po podwórku (buty za prawie 200zł).
      No nic kupuje po 30zł przynajmniej mniej żal będzie smile A ccc nie próbowałam. Kiedyś kupiłam jakies buty w deichmannie- za jakieś śmieszne pieniądze. To były jedyne, których nie udało jej się zedzreć i po sezonie wyglądały jak nowe...
      • eliszka25 Re: Niszczyciele butów... 04.06.12, 10:15
        wiesz, ja mysle, ze niektore dzieci maja po prostu "talent" do niszczenia butow. mnie sie trafily dwa takie egzemplarze. starszy swoje pierwsze buty zimowe (zaczal chodzic pod koniec zimy) nosil nieco ponad miesiac. wtedy nie jezdzil jeszcze ani na laufradzie, ani na bobby carze, ale buty i tak mialy czubki niemal na wylot przetarte. mlodszy to samo. w ubieglym roku na jesieni kupilam mu bardzo fajne butki do kostki, takie przejsciowe, nieoceplane i cieszylam sie, ze moze beda na 2 sezony, a tu doupa. do zimy przetarl czubki, choc wtedy tez jeszcze nie byl fanem bobby cara. na wiosne buty byly jeszcze dobre, ale co najwyzej na podworko, bo gdzie indziej wstyd ubrac takie wytarte. najwyrazniej ten typ tak ma, a nam nie pozostaje nic innego, jak kupowac buty, ech
    • mikams75 Re: Niszczyciele butów... 04.06.12, 10:30
      z drozszych polbutow polecam superfit, sa wg mnie niezniszczalne. Trzeba tylko zaimpregnowac, zeby bylo latwiej doczyscic. Jak do tej pory to u nas jedyny buty, ktore zachowuja wyglad a po doczyszczeniu nadaja sie do wyjscia. Inne podobnie jak u was - po tygodniu wygladaja jakby byly noszeone przeu kilkoro dzieci wink
      Wsrod drozszych butow tez roznie bywa np. ecco super miekkie i lekkie, ale duzo latwiejsze do zniszczenia.
      • eliszka25 Re: Niszczyciele butów... 04.06.12, 13:38
        coz, "niezniszczalnosc" super-fitow do mnie jakos nie przemawia. jezeli czubek buta nie jest porzadnie zalany guma, to nie przetrzyma dlugo, bo nawet najlepsza skora sie przetrze i nie wmowisz mi, ze nie, bo probowalam. egzamin zdaje tylko gumowy czubek. poza tym, jak dziecko potrafi wydrzec w buzie podeszwe na wylot, to co tu mowic o poobcieranych czubkach big_grin. buty mojego starszego z wierzchu wygladaly nienajgorzej, jak jezdzil na laufradzie. tylko podeszwy zuzywaly sie bardzo szybko.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka