amulka1987
12.08.12, 23:34
Na imprezie rodzinnej dzisiaj dzieci bawiły sie w pokoju takimi koralikami z dziurką, taki "walec" nawet nie mierzący pół cm... I w sekundzie mój trzylatek zaczął płakac, lece do niego a on sie grzebie w nosie, leci wydzielina z krwią i dochodzę do wniosku, że sobie wsadził ten koralik... Popłakał kilka minut, nic go nie bolało nie marudził... Troche tej wydzieliny wyleciało i tyle, w nosku nic nie widac ani teraz ani od razu jak tam poleciałam. Poleciałam do znajomej pielęgniarki już na emeryturze, mądra osoba bardzo i mam do niej zaufanie.. Nic tam nie widziała i stwierdziła, że taki malutki przedmiot ciężko by było synowi złapac w paluszki w taki sposób , żeby włożyc do nosa i że nawet gdyby włożył, to nie aż tak głęboko , żeby tego od razu nie zauważyc.. A krew może poleciała, bo się wystraszył, grzebał w tym nosie i zadrapał.. Nie wiem, co myślec, teraz śpi, nic mu nie dolega, nie narzekał... Jechac z nim jutro, czy nie? Pierwszy raz mi się takie coś przydarza, nigdy nic mi dzieci do nosów, uszu , do buzi nie pchały... Ale wiadomo - cuda nie widy lekarze wyjmują z takich małych dziurek