omnieionimtez
16.08.12, 13:47
Chciałabym usłyszeć Waszą opinię. Byłam świadkiem następującego zdarzenia - babcia opiekująca się na co dzień wnukiem mówi o nim, oczywiście przy nim: On jest jeszcze głupi, nic nie rozumie, wszystko mu jedno czy zostanie z babcią, czy dziadkiem. Nie widziałam, żeby babcia wzięła dziecko na kolana, przytuliła, pocałowała. Raz jak dziecko zostało jej posadzone na kolanach, żywo zainteresowało się jej bluzką z cekinami; chłopiec dotykał pociągnął parę razy. Mówimy: o podoba się Małemu, babcia: oj, zaraz porwie wszystko w strzępy, już nigdy nie przyjdę więcej w tej bluzce. Pomijam fakt, że babcia trzymała wtedy dziecko na kolanach, ale w oddali od siebie i widać było, że unikała jego wzroku. A jak mały raz nabił porządnego guza, zostawiła go na chwilę samego, babcia stwierdziła, że to przecież normalne, że dzieci rozcinają głowy itp. bo to przecież dzieci i nie można ich upilnować... szczęka mi opadła. Chłopiec ma 1,5 roku.
Uważam, że babcia w tym przypadku nie nadaje się na opiekunkę. Przynajmniej ja takiej opiekunki dla mojego dziecka bym nie chciała. No, właśnie... matka dziecka chyba jest nieświadoma tego wszystkiego. Czy powinnam jej coś szepnąć, np. żeby przyjrzała się trochę relacji babcia-wnuczek? czy lepiej siedzieć cicho... A może to ze mną jest coś nie tak i przesadzam. Spójrzcie na to chłodnym okiem.