Prosze doradźcie coś. Córeczka ma 2 miesiące 9 miesiecy. Do półtorej roku usypiała sama w łóżeczku i nie sprawiała żadnych problemów (do czasu wyjazdu wakacyjnego nad morze, zmiana miejsca, nie mogła usnąć, wzięliśmy ją do naszego łóżka). I tak zaczęła spać z nami... stwierdziłam, ze nie mam sił walczyć z łóżeczkiem, a ze zazwyczaj jestem sama w tygodniu, to stwierdziłam, ze nawet fajnie nam spać razem. Był to też okres gdy szły zęby trzonowe i mała "rzucała" się w nocy, popłakiwała i wygodnie było mi spać przy niej. Śpi dalej ze mną i nawet nie zastanawiam się jak ja odstawić

do własnego pokoju, marzę nauczyć dziecko usypiania... Nasze obecne problemy:
- na każdy problem jest mama, więc usypianie tylko z mama...
- obecnie w dzień przebywa u babci (w przyszłym roku przedszkole) i z usypianiem w dzień nie ma problemu, podobno sama idzie spac jak jest zmęczona, w weekend u nas walka z usypianiem w dzień...
- nocne usypianie walka
walka polega na tym, ze skapitulowalam już dawno

usypiam wcześniej niż dziecko, próbowałam wszystkiego, nie działa bajka na dvd, bajka czytana, opowiadanie bajek, kołysanki itp. mam wrażenie ze daję jej wtedy dodatkowe bodźce i "przeżywa" zamiast wyciszyc sie i spać. Jak nie opowiada, to szaleje, to schodzi z łózka i idzie gdzieś np. bawić się, powtarza milion razy że nie chce spać i nie będzie spać, tłumaczenie, grożenie nic nie daje. I tak codziennie trwa to do 2 godzin aż padnie jak zabita
ostatnio stwierdzilam, że moze niepotzrebnie spi w dzień, że już tego nie potrzebuje, i faktycznie bez spania dotrzymała do wieczora koło 19.00 było widać że odlatuje, ale nie mogła usnać, dalej było, ze nie chce i nie pójdzie, do łózka nie można było sie zblizyć bo wyła tak, ze hej, usnęła na rękach po 2 godzinach noszenia, mi też się chciało wyć
mam wrazenie, ze problem polega na tym, ze córeczka nie umie sie wyciszyć i jako dziecko "żywiołowe" zawsze jest chętna do "coś" robienia. Nie wiem jak jej pomóc ale muszę bo wykończymy się obydwie

doradźcie coś... dzięki...