zasypiania oraz akceptowanego przez nas wyrażania złości?
Syn jakiś miesiąc temu odstawiony od piersi, od ok. 2 tyg śpi sam w łóżeczku (w pokoju z siostrą). Nocki są rewelacyjne, często bez pobudek, ale wieczory...
Przed "zmianami"

zasypiał w 10-15 min, przy piersi. Teraz siedzę obok łóżek dzieci, czytam bajeczki a potem buziaki i czas na sen. I tu się zaczyna - siedzę w tym pokoju godzinę-półtorej. Niezależnie od tego, czy była drzemka w ciągu dnia czy nie, a jeśli była - obojętne jak długa i o której się kończyła, z chwilą gdy syn dotyka główką poduszki dostaje jakimś magicznym sposobem przypływu sił witalnych i się zaczyna - skakanie po łóżku, wywalanie pościeli na podłogę i wkładanie jej z powrotem do łóżeczka, śpiewy, rozmowy, szukanie dziury w tapecie, przewalanie się z boku na bok, tysiąckrotne wstawanie i kładzenie się i tak bez końca. Próbowałąm siedzieć z boku i nie odzywać się żeby Młodego nie nakręcać, próbowałam kłaść go za każdym razem, kiedy wstawał - bez żadnego efektu, wręcz przeciwnie - kiedy go kładę ma rewelacyjną zabawę

Jakieś rady? Chętnie poczytam...
A złość - Młody kiedy jest zły bije (nie jest to jakieś mocne uderzenie, jednak sam gest ma miejsce), nie koniecznie tego, kto go zdenerwował tylko tą osobę, która jest najbliżej, drugim jego sposobem na radzenie sobie z emocjami jest rzucanie przedmiotami. I o ile kiedy jest to powiedzmy pluszak, jest to dla mnie do zaakceptowania, o tyle rzucanie powiedzmy kubkiem nie podoba mi się. Tłumaczyć mu czy opowiadać i pokazać, co innego "w zamian" może robić?
Dziękuję za wszelkie rady

M.