Dodaj do ulubionych

Jeszcze o lataniu z dzieckiem

15.07.04, 10:53
Mam wielka prosbe do mam podrozniczek. Wiele juz mi Wasze rady daly, ale mam
kilka technicznych pytan. Za trzy tygodnie lece sama z 14-miesiecznym
synkiem. Podroz bedzie trwala ok. 12 godzin z jedna przesiadka. Pytania mam
nastepujace:
1. Czy uda mi sie cos zjesc z dzieckiem na kolanach? Czy w ogole prosic o
posilek czy odmowic?
2. Czy mozna "sprzedac" malucha stewardessie na czas korzystania z toalety
(przez mame)?
3. Czy na ciasnych samolotowych przewijakach jest szansa okielznac
rozbrykanego 14-miesieczniaka?
4. Podobno obsluga w czesci linii woli zeby zuzyte pieluchy oddawac im
zapakowane w woreczki zamiast wrzucac do kosza w toalecie? Prawda li to?
Nic innego na razie mi nie przychodzi do glowy (kwestie wozka byly ostatnio
walkowane) - prosze o rady i komentarze.
Magda
Obserwuj wątek
    • dagbe Re: Jeszcze o lataniu z dzieckiem 15.07.04, 12:04
      ad. 1
      Raczej nie ryzykowałabym jedzenia z dzieckiem na kolanach. Gorący posiłek,
      gorący napój... Może zjesz, gdy dziecko bedzie spało lub poprosisz o opiekę
      stewardesę?
      ad. 2
      Gdy ostatnio leciałam samolotem z moim 2-letnim brzdącem pilnowałam dziecka
      (około rocznego) pasażerki, która korzystała z toalety. Może też rozejrzyj się
      za mamą z dzieckiem? Myślę, że można poprosić stewardesę o zajęcie się maluchem
      na czas korzystania z toalety. Szczególnie, jeśli lecisz sama.
      ad. 3
      Nie wiem - nie korzystałam. Zawsze przewijam młodego na siedząco, tj - ja
      siadam na zamkniętym kibelku a on u mnie na kolanach. Ciężko jednak wtedy wymyć
      pupę po kupce wink
      ad. 4
      Kupiłam woreczki na zużyte pieluchy w hurtowni dziecięcej - zdały egzamin.
      Wyrzucałam normalnie do kosza w toalecie. Ale może warto zapytać obsługi.

      Pozdrowienia,
      Dagmara
    • ofusz Re: Jeszcze o lataniu z dzieckiem 15.07.04, 12:17
      Opisze Ci z wlasnego doswiadczenia i dziecka po 20 (jego lotach)

      > 1. Czy uda mi sie cos zjesc z dzieckiem na kolanach? Czy w ogole prosic o
      > posilek czy odmowic?
      Najlepiej gdy dziecko spi. Zalezy od samolotu i wysokosci rokladanego stoliczka.
      Jesli lecisz biznesem popros o miejsce w pierwszym rzedzie (najwiecej miejsca
      na nogi i dziecko moze "pospacerowac". Jesli w ekonomie to moze warto zastanowic
      sie nad wykupieniem miejsca dla dziecka - moze spac z glowka na Twych kolanach i
      miec nozi wyciagniete.
      > 2. Czy mozna "sprzedac" malucha stewardessie na czas korzystania z toalety
      > (przez mame)?
      Jak najbardziej. Jesli dziecko nie ma problemow z obcymi.
      > 3. Czy na ciasnych samolotowych przewijakach jest szansa okielznac
      > rozbrykanego 14-miesieczniaka?
      Ja tam przebieralem na siedzeniu. Skoro ja musze "wachac" jakiegos
      spoconego grubasa na siedzeniu za mna, to i on przezyje kilka minut
      naturalnego zapachu wypelnionego pampersa smile
      > 4. Podobno obsluga w czesci linii woli zeby zuzyte pieluchy oddawac im
      > zapakowane w woreczki zamiast wrzucac do kosza w toalecie? Prawda li to?
      E...to zalezy. W samolocie masz czasami pojemnik na zuzyte srodki higeniczne.
      Mozna podejsc do stewardessy i wreczyc jej prezent z prosba o wyrzucenie.
      > Nic innego na razie mi nie przychodzi do glowy (kwestie wozka byly ostatnio
      > walkowane) - prosze o rady i komentarze.
      > Magda
      Pozdrawiam i zycze udanego lotu.
    • fasolka99 Re: Jeszcze o lataniu z dzieckiem 15.07.04, 13:22
      Ja lecialam tylko raz z 1.5 letnim dzieckiem, ale na wszelakie inne
      podroze/wyjscia gdzie jest klopot z przewijakiem zabieram pieluchomajtki - da
      sie je zalozyc bez kladzenia dziecka, problem z glowy. Acha, jeszcze mozesz
      zglosic do linii, ze lecisz z malym dzieckiem - ja tak zrobilam, dali mi
      miejsce w wolnym "rzadku" i powiedzieli, ze w ostatniej kolejnosci kogos do
      mnie dosadza. W ten sposob za cene 1 biletu mialysmy 3 miejsca - to bylo
      szczescie smile)
    • mamamon Re: Jeszcze o lataniu z dzieckiem 15.07.04, 13:44
      Ja co prawda nigdy tak dlugo z dzieckiem nie lecialam, ale bardzo czesto latam
      na krotkich trasach.
      Pieluchomajtki polecam, moj syn nosi je od ponad pol roku (ma teraz 18
      miesiecy) i mozna dziecko przewinac na stojaco, lezaco i siedzaco bez zadnych
      problemow. W samolocie chyba tylko raz przewijalam go w lazience, zazwyczaj
      odbywa sie to na kolanach. Kup woreczki na pieluszki, sa nawet zapachowe,
      bedziesz mogla zawinac pieluszke, rzucic pod nogi i zaczekac na stewardese. Z
      jedzeniem musisz sama zdecydowac. Ja przy swoim nie jestem w stanie nic zrobic,
      chyba ze spi, wiec moze wez sobie na wszelki wypadek kanapki i picie. Wez
      dziecku poduszeczke, albo kocyk, zeby podlozyc mu pod glowe, kiedy bedzie spal
      (ale pewnie o tym wiesz). Stewardesa zaopiekuje sie dzieckiem bez problemu.
      pozd.
      m.
      • aniaop Re: Jeszcze o lataniu z dzieckiem 15.07.04, 17:11
        mamamon napisała:

        > Ja co prawda nigdy tak dlugo z dzieckiem nie lecialam, ale bardzo czesto
        latam
        > na krotkich trasach.
        > Pieluchomajtki polecam, moj syn nosi je od ponad pol roku (ma teraz 18
        > miesiecy) i mozna dziecko przewinac na stojaco, lezaco i siedzaco bez zadnych
        > problemow. W samolocie chyba tylko raz przewijalam go w lazience, zazwyczaj
        > odbywa sie to na kolanach. Kup woreczki na pieluszki, sa nawet zapachowe,
        > bedziesz mogla zawinac pieluszke, rzucic pod nogi i zaczekac na stewardese. Z
        > jedzeniem musisz sama zdecydowac. Ja przy swoim nie jestem w stanie nic
        zrobic,
        >
        > chyba ze spi, wiec moze wez sobie na wszelki wypadek kanapki i picie. Wez
        > dziecku poduszeczke, albo kocyk, zeby podlozyc mu pod glowe, kiedy bedzie
        spal
        > (ale pewnie o tym wiesz). Stewardesa zaopiekuje sie dzieckiem bez problemu.


        Ale nie wezmie go nigdy na rece. Przynajmniej w liniach,w ktorych ja pracuje
        stewardessa NIE WOLNO brac na rece dzieci pasazerow. Po prostu bylyby
        odpowiedzialne, gdyby im sie cos stalo. Personel pokladowy wiec raczej pomoze
        mamie z bagazem, pogrzeje wode, mleko czy sloiczek, przyniesie upominek dla
        malucha ale nie zaopiekuje sie dzieckiem.
        > pozd.
        > m.


        Ja zawsze przewijalam na stojaco (tez w uzyciu pieluchomajtki) a jadlam, jak
        dziecko spalo.
    • aluc Re: Jeszcze o lataniu z dzieckiem 15.07.04, 14:04
      maadzik3 napisała:

      > 1. Czy uda mi sie cos zjesc z dzieckiem na kolanach? Czy w ogole prosic o
      > posilek czy odmowic?

      uda się, jeśli chwilowo zrezygnujesz z kawy, herbaty i innych napojów, Maksio
      zwykle wyżerał mi co lepsze kawałki z mojego talerza smile)) (jeszcze nie latał
      jako samodzielny pasażer)

      radzę popytać, czy samolot jest wypełniony, mi za każdym razem udało się
      zamienić moje miejsce na takie, w którym cały rząd jest pusty - wtedy łatwiej
      odstawić malucha na miejsce obok i samemu spożywać

      > 2. Czy mozna "sprzedac" malucha stewardessie na czas korzystania z toalety
      > (przez mame)?

      można próbować smile
      czasem starsza pani współpasażerka sama zaoferuje pomoc

      > 3. Czy na ciasnych samolotowych przewijakach jest szansa okielznac
      > rozbrykanego 14-miesieczniaka?

      Maksa przewijałam na stojąco - jest to pewien wyczyn, nie powiem wink

      > 4. Podobno obsluga w czesci linii woli zeby zuzyte pieluchy oddawac im
      > zapakowane w woreczki zamiast wrzucac do kosza w toalecie? Prawda li to?

      na ten temat nic nie wiem, wrzucałam zawsze do kosza

    • moni36 Re: Ja też mam do Was pytanie!!!!!!! 15.07.04, 22:02
      Hej dziewczyny!to ja też mam pytanie:będę leciała z niesfornym 21-
      miesięczniakiem,który stosunkowo często chorował na uszy,czy lot może wpłynąc
      na te jego wrażliwe uszęta?wiem ze pomaga picie,ale daję głowę ze wtedy gdy
      trzeba będzie to Kubek pić nie będzie,poproszę o jakieś dobre rady,lot będzie
      trwał ok.6 godz z międzylądowaniem niestety...pozdrawiam Moni

      • dagbe Re: Ja też mam do Was pytanie!!!!!!! 16.07.04, 10:00
        > Hej dziewczyny!to ja też mam pytanie:będę leciała z niesfornym 21-
        > miesięczniakiem,który stosunkowo często chorował na uszy,czy lot może wpłynąc
        > na te jego wrażliwe uszęta?
        Może wpłynąć, jeśli będzie miał katar. Najlepiej oceni to pediatra - może są
        jakieś leki profilaktyczne?

        > wiem ze pomaga picie,ale daję głowę ze wtedy gdy
        > trzeba będzie to Kubek pić nie będzie,
        Jesli nie będzie chciał pić, to trudno. Istotne jest, żeby przełykał - może mu
        dać gumę rozpuszczalną albo lizaka? Może spróbować dawać jakieś owocki
        łyżeczką?
        Jak go zaczną boleć uszka (bo się zatkały) i zobaczy, że picie na to pomaga -
        napewno będzie chciał się napić wink

        Pozdrowienia,
        Dagmara
      • ofusz W samolocie 16.07.04, 11:42
        oczywiscie sa zmiany cisnienia przy starcie i ladowaniu (chyba gorzej przy
        ladowaniu - osobiste zdanie).

        Jednakze jezli dzidzia nie ma kataru czy zapchanego noska to nic nie powinno sie
        dziac. Tak jak doroslego nie bola uszy gdy jest zdrowy (no moze czasami sie
        "zatykaja" mojej zonie) tak i dzidzi nie powinno nic byc jesli bedzie zdrowa.

        Moj syn latal wiele razy i zawsze bez jakichkolwiek problemow. Zero. Trzeba
        tylko go bylo trzymac bo na przyklejal sie mocno do szyby i patrzyl jak ziemia
        ucieka smile

        Najlepiej zapytac laryngologa by raczej rozwiac watpliwosci i uspokoic serce
        mamy smile

        Bedzie dobrze. Milej podrozy.
    • karollaa Re: Jeszcze o lataniu z dzieckiem 15.07.04, 22:20
      Hej,
      lecialam w marcu do Australii z moim 13-miesieczniakiem wink 24 godziny, tyle ze
      z mezem.
      1.
      Ile wazy twoj maluch? Bo do 11,5kg chyba są na ścianie takie rozkladane
      lozeczka i nawet jak nie masz zamiaru malego tam klasc spac, to zarezerwuj
      (nawet mowiac, ze maly wazy mniej niż waży) i wtedy, jesli jest w miare
      grzeczny i potrafi na siedzaco zajac sie zabawa przez 15 minut, to go tam
      posadzisz i zjesz. Z dzieckiem na kolanach jest to niemozliwe chyba.... No i
      mozesz tam wladowac troche klamotow zawsze, kotre trzeba miec pod reką, a nie
      nad głową wink) Mozesz tez poprosic, zeby ci przyniesli jedzenie pozniej, jak
      dzidzia zasnie. Zwykle bez żadnego problemu to robią, nawet jak wszyscy juz
      dawno zjedli.
      2.
      Nie wiem czy mozna sprzedac malucha stewardesie, ale myslę, że na chwile sie
      da wink Albo jakas sasiadka popilnuje.
      3.
      Ja przewijalam bez problemu, tyle ze mój maluch jest drobny (wazyl 9kg i mial
      jakies 74 cm) za to bardzo ruchliwy wink
      4.
      O pieluchach pierwsze slysze, co wiecej nawet tam w kibelku na smietniczce bylo
      napisane, ze to jest na reczniki papierowe i pieluchy przeznaczone. Nikt
      stewardesa nie oddawał, a leciało sporo maluszków.

      pozdrawiam i zycze miłej podróży
    • maadzik3 Re: Jeszcze o lataniu z dzieckiem 16.07.04, 10:51
      Dziekuje Wam bardzo za Wasze rady. Dowiedzialam sie sporo. Trzymajcie kciuki za
      przezycie przez nas lotu wink))))
      Madzik
      • part_two Re: Jeszcze o lataniu z dzieckiem 16.07.04, 14:11
        Napisz, przoszę jak było, bo też się wybieramy we wrześniu. Mały ma 1,5 roku i
        też sobie tego nie wyobrażam. Poza tym muszę jeszcze poszukać, co dziewczyny
        piszą o wózkach, bo się boję, że mi go zmiażdżą.

        Pozdrawiam
        Sowa (ja_sowa@o2.pl)
    • beataewa Re: Jeszcze o lataniu z dzieckiem 16.07.04, 14:30
      Latałam z moją córeczką, kiedy miała 11 i 19 miesięcy, ale na trochę krótszych
      trasach (do 6 godzin). Można przeżyć, nawet bez większych problemów, ale na
      pewno jest dużo łatwiej, jeśli leci z Tobą ktoś znajomy.
      1. Jeśli jesteś zupełnie sama - jedzenie tylko "na zimno". Coś tam pewnie dasz
      radę chapnąć.

      2. Postaraj się w miarę wcześniej zrobić check-in i powiedz, że lecisz z małym
      dzieckiem. Postarają się zawsze, żeby koło Ciebie w miarę możliwości było
      wolne miejsce.

      3. Przewijanie w toalecie jest bardzo trudne, łatwiej chyba na siedzieniu.
      Pieluchomajtki - rewelacja.

      Jeśli Twoje dziecko jeszcze ssie pierś, to przy starcie i lądowaniu warto
      przystawić je do piersi, to rozwiąże problem zatykania się uszu i uspokoi
      malucha.

      Pozdrawiam
      Beata mama Zuzi

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka