sloughi
30.04.13, 22:23
Czy ktoś w Polsce sprawdza stan higieny w salach zabaw? Czy są jakieś normy, które muszą być zachowane, np. dotyczące jakości i stanu zabawek? Czy ktoś w ogóle się tym interesuje "odgórnie"?
Jestem z małej miejscowości. Tutejsza sala zabaw jest jednym z ulubionych miejsc mojego dziecka. 10 zł. za godzinę. Doliczając wodę/sok i 2 zł. na automat wychodzi trochę więcej. Czy mogę domagać się zmniejszenia kwoty, jeżeli baterie w niemal wszystkich zabawkach są wyczerpane albo właśnie siadają? Albo jeżeli kierownica w jeździku od miesięcy odpada? Z drugiej strony mogę przecież nie przychodzić, jak mi się nie podoba. Irytuje włączone głośno radio i świadkowanie rozmowom telefonicznym właścicielki. Ostatnio byłam w dużym mieście i tam spostrzeżenia podobne. Zabawki - brudne i popsute, to co na baterię - nie działa. Skąd taki brak szacunku dla dziecka-klienta? W dużym centrum handlowym w jakimś stoisku z goframi jest stolik i krzesełka, kilka mazaków i kolorowanki. Zabazgrane na amen. Nie ma gdzie bazgrać dalej. Klientów nie ma. Obsługa się nudzi ale nie widzi takich "drobiazgów". A ja widzę. To nie są rzeczy, które spędzają mi sen z powiek. Po prostu to dostrzegam. Jakie Wy macie doświadczenia?