mayflower82
16.07.13, 20:32
Witam, jestem mama 3,5 letniego synka. Przez cały rok chodził do przedszkola, jest rozgarnięty, wszystko mówi, od dawna sporo przebywał z dorosłymi bo w rodzinie najmłodsi mają po 10 lat więc pozostawał kontakt z dziećmi z sąsioedztwa (czesty latem, zimą prawie wcale). Ale do rzeczy.
Mój syn jest strasznie uparty i przestaje sobie z nim radzić, takie mam wrażenie. Jestem nauczycielem z 10 letnim stażem, pracowałam z sześciolatkami i myślałam, że sporo wiem i potrafię okiełznać każde dziecko ale tu mam mały kłopot. Mam wrażenie że syn jest rozwydrzony, tak się zachowuje. Przykłady:
1. Ma ubrany sweterek, jestesmy na wycieczce, rozbieramy się bo zrobił się upał. Wszystkie dzieci posłusznie zdejmuja/ pozwalaja sobie zdjąć sweter. Do mojego dochodzę i mowie normalnym tonem: Chodź Karolku, zdejmiemy sweterek bo zrobiło się gorąco. Zaczyna się rzucać, że on nie chce, załóż mi ten sweter, zakłada sobie w furii na głowe, dalej nie moze mota się, zaczyna się wycie. Ja tlumacze, ze jest upał, że trzeba sie rozebrać, będzie go fajnie wietrzyk owiewał itede itepe. nic nie pomaga dopoki nie zaloze z powrotem tego swetra.Leje się z niego ale nie zdejmie ani nie przyzna sie ze goraco!
2. jestesmy na wyjezdzie, planujemy obiad w jego ulubionej restauracji. Synek na hasło ze bedzie obiad (rano zjadł tylko jajko a jest 13) odpowiada z zacięciem, na przekór "ja i tak nie bede jadl" i musze sie niezle nagimnastykowac, nawymyslac nacudowac zeby zdecydowal "ok, idziemy jesc" a nastepnie zjada 6 pierogow czyli był głodny.
3 inny przykład: "Karolek, przyszedł do ciebie Jasiu", moj syn nawet nie wychodzac z pokoju "ja i tak nie bede sie z nim bawil!", final jest taki ze jasiek sie bawi a moj siedzi obok na krzesle i patrzy albo zbiera co jakis czas najfajniejsze zabawki z dywanu zeby tamten czasami ich nie zauwazyl.
Nie wiem jak do niego mowic, jak z nim postepowac zeby nie zachowywal sie w ten sposob. Dodam ze zachowuje sie tak bedac ze mna, kiedy jest babcia tez jest podobnie. jesli jest po jego mysli to jest ok, najgorzej jest jak ktos powie ze idziemy tu i tu albo robimy to i to. Nie ulegam mu ale tez nie robie nic na siłe. dzis np dostal klapsa bo bedac w wannie miał tam psikawke i powiedzialam mu ze moze lać po wodzie albo po plytkach przy wannie a on zaczal lac w gore po suficie. Powiedzialam stanowczo 3 razy "nie lej po suficie" i przypomnialam gdzie wolno. nie zareagowal nadal psikal po suficie, od ktorego woda odbijala sie i ladowala na mojej głowie. dostal w tylek, rozplakal sie i zaczal przepraszac "przepraszam cie kochana mamusiu, chce zebys juz byla spokojna , usmiechnij sie!". mały jest mocno ze mna zwiazany ale kompletnie sie nie słucha, jest tez wrazliwy bo za kazdym razem kiedy cos ostrzej do niego mowie od razu przeprasza i, chce na rece, kaze sie usmiechac.
Podpowiedzcie mi prosze co robić, jak postępowac .