Dodaj do ulubionych

Serduszka motywacyjne

23.10.13, 08:50
Dziękuję serdecznie za Wasze rady, jeśli chodzi o nastawienie, to jest już o wiele lepiej. Od dłuższego czasu nie ma już płaczu, nawet czasem i radość się pojawia.
A dziś było smutnosad Znowu córka płakała rano, pytała, czy po nią przyjdę.
Otóż czasem ją odbiera dziadek. Nie zawsze na wszystko zwróci uwagę - a jest u nas "system motywacyjny". Pani stawia czerwone, niebieskie lub czarne serduszka. No i córka wczoraj dostała niebieskie.
Dziś rano zaszłyśmy do przedszkola i okazało się, że wczoraj dostała jako jedyna w grupie niebieskie serduszko - reszta czerwone.
Spytałam o to panią pomoc, bo żadnej z "naszych" nauczycielek nie było, jakaś pani nowa (drugi raz ją widziałam) chyba w zastępstwie siedziała z dziećmi.
Zatem pani pomoc powiedziała, że nauczycielka kazała wziąć dzieciom określony kolor kredki i coś rysować w ćwiczeniach. Córka nie chciała rysować tym kolorem, odłożyła kredkę i wzięła inna. I pani "tak się zdenerwowała", że jej zagroziła serduszkiem niebieskim. I wstawiła je, bo "tak była wyprowadzona z równowagi".
Dodam, że to jest bardzo mała grupa - 21 osób, a jak wiadomo, rzadko jest stuprocentowa frekwencja. Wczoraj było dwanaścioro dzieci.
Pani pomoc stwierdziła, że to konieczne, bo to jest sposób przyuczenia dziecka do wykonywania poleceń w szkole.

Wiem, że może to być denerwujące, jak taki "pętak" nie słucha nauczycielki, ale czy takie - przyznajmy drobiazgi powinny być motywem do takiego oceniania?
Ale być może się mylę - dlatego chętnie wysłucham innych osób, być może właśnie to bardzo dobrze.
Bo jak powiedziała pani pomoc - córka w końcu wzięła "dobrą kredkę" i rysowała nią.

Jeszcze tylko dodam, że ona nie lubi niektórych kolorów, zatem w jej pudełku z kredkami niektóre są "jak nowe", a inne mocno już "zrysowane".

Głupstwo niby, ale mnie to też, jak paniąwink - wyprowadziło z równowagi.
Obserwuj wątek
    • melancho_lia Re: Serduszka motywacyjne 23.10.13, 09:12
      U nas w pewnej chwili też się pojawił podobny system, ale został szybko zaniechany jako "naznaczający". dzieciaki dostają tylko pozytywne kropki, nie ma negatywnych.
      Uważam, ze w takiej sytuacji to raczej porazka nauczycielki była... Bo była wyprowadzona z równowagi... ręce opadają.
    • marika012 Re: Serduszka motywacyjne 23.10.13, 09:37
      Niech pani zmieni pracę jak taki drobiazg wyprowadza ją z równowagi. Czyżby wypalenie zawodowe..... Przykre tylko że takie osoby (chore !!! bo to jest chore) zajmują się przedszkolakami sad Ja bym porozmawiała z panią bo jak to zostawisz bez echa to pani da sobie pozwolenie na podobne zachowania.
    • budzik11 Re: Serduszka motywacyjne 23.10.13, 09:53
      Pani jest chyba nadwrażliwa, że inny kolor kredki ją tak wyprowadza z równowagi. Ale ty też się czepiasz niepotrzebnie - to aż taki dramat, to niebieskie serduszko, żeby cię to z równowagi wyprowadziło?? Ja bym po prostu powiedziała córce, że dostała niebieskie serduszko, czyli w innym kolorze niż reszta dzieci, bo lubi inny kolor niż reszta dzieci. Nie jako kara, ale dlatego, że sama wybrała inny kolor.
      Ale dziecko powinno też rozumieć, że jak pani prosi o rysowanie jakimś określonym kolorem, to tak ma być. W szkole, w podręcznikach (mam dzieci w klasie I i III) są właśnie takie polecenia - np. gruszki obrysuj pomarańczową kredką, a jabłka zieloną. Albo pola z cyferką 1 pokoloruj na zielono, pola z 2 - na czerwono, i tak ma być, bo wtedy wychodzi jakiś konkretny obrazek, który w innych kolorach będzie niekoniecznie oczywisty dla dziecka (np. niebieski grzyb).
    • kasia.mama9 Re: Serduszka motywacyjne 23.10.13, 10:05
      skąd ja to znam - mój syn jeśli chce na zajęciach zrobić coś tam inaczej niż Pani mówi to wysłuchuję skargi kiedy odbieram go po południu. oczywiście skarga w obecności dziecka z komentarzem, że "znów miał humory". to ja się pytam czy moje dziecko jest nienormalne czy z personelem coś jest nie tak?
      • mayflower82 Re: Serduszka motywacyjne 24.10.13, 11:23
        jest normalne! przy dziecku nie powinno się komentowac jego negatywnych zachowan tym bardziej uzywajac słowa ZNÓW. zawsze odbieralam mojego syna po obiedzie. jak tylko wchodzilam do sali, pani (nie pytana) od razu glosno mnie informowala ze zjadl tylko rybke, zupy moze ze dwie lyzki, prawie nic. jak sie dziecko nasluchalo negatywow tak wogole odsuwal miseczki mowiacNIE DZIEKUJE albo NIE MAM APETYTU. Wypisalam z obiadow.
    • mamma_2012 Re: Serduszka motywacyjne 23.10.13, 10:26
      A jesli w poleceniu było napisane, zeby użyć konkretnego koloru?

      Jesli bardzo martwi Cie to niebieskie serduszko, to porozmawiaj z panią, moze cos jeszcze tego dnia było nie tak, bo nie wierze, ze walka o kolor kredki wywarła na nauczyciele takie wrazenie.

      Zreszta przy takim systemie najważniejsze jest, aby dziecku jasno powiedziec, co jest przyczyna decyzji. Corka dostajac serduszko sama powinna potrafic Ci wytłumaczyć za co dostała ta gorsza ocenę, tak żebyś nie musiała odpytywac sie pani.
      Nie daje sie takiego niebieskiego serduszka (albo pozbawia kropki czy czegos tam jeszcze) za całokształt zachowania, tylko mowi sie dziecku co sie wydarzyło niedobrego i jakie zachowanie byłoby dla nas do zaakceptowania w danej sytuacji.
    • mw144 Re: Serduszka motywacyjne 23.10.13, 10:36
      W przeciwieństwie do reszty popieram panią. Jeśli w przedszkolu dziecko nie nauczy się wypełniać poleceń nauczyciela, to strach pomyśleć co będzie w szkole. Założy mu na głowę kosz ze śmieciami, bo nie będzie miało akurat ochoty siedzieć na lekcji w ławce?
      • marmoladka33 Re: Serduszka motywacyjne 23.10.13, 15:20
        Ale czujesz "drobną" różnicę? Dziecko wolało inną kredkę, może nie rozumie, że ma być "tak jak u wszystkich", może to byłoby te tak promowane w "misji przedszkola" popieranie kreatywności, indywidualności? Ironizuję, ale sądzę, że wyciągasz niewspółmierne wnioski, a przykład od czapy - ten kosz... uncertain

        Tym bardziej, że córka jest czterolatkiem, jest w grupie mieszanej, cztero- i pięciolatków. Nie musi jeszcze tak idealnie robić tych zadań z książeczek, które nota bene panie traktują prawie nia równi z Pismem Świętym.

        A chodziło o drogę - pani poleciła rysować brązową kredką, córka chciała żółtą.
        Ale z drugiej strony: co oni tam o drodze wiedzieć mogą, skoro dwa tygodnie temu byli ostatni raz na spacerze i to też nie było tak, że do tego dnia codziennie chodzili, ot - z raz-dwa razy na tydzień. tongue_out

        • mikams75 Re: Serduszka motywacyjne 23.10.13, 16:27
          oczywiscie, ze tak, dziecko w tym wieku ma wlasna wizje swiata, droga moglaby byc rowniez rozowa, bo akurat sobie dziecko tak wysnilo i to nie powod, zeby nauczycielka sie tym przejmowala. Dziecko w tym wieku nie rozumie jeszcze, ze polecenie w cwiczeniu to polecenie i tak ma byc, bo w domu i poza tym konkretnym cwiczeniem rysuje w kolorach jakie mu sie zamarza. Zanim pojdzie do szkoly to zalapie i zaakceptuje to, ze zadanie trzeba wykonac tak jak jest w poleceniu i nie jest to miejsce na kreatywnosc. Dziecko zacznie rozrozniac kiedy mozna byc kreatywnym a kiedy trzeba zrobic cos dokladnie. Na to potrzeba czasu.
          Nauczycielka wyjatkowo niedojrzala, zeby ja takie zachowanie wkurzylo. Duzo dzieci tak ma.
          Moja tez w zadaniu np. pokoloruj trojkaty na zielono pokoloruje na rozowo, tlumaczac, ze rozowy bedzie lepiej pasowal do trojkatow i tak jest ladniej. A w cwiczeniu chodzi o to, zeby sie dziecko wykazalo, ze wie, jak wyglada trojkat i wie jaki to zielony kolor. I corka to wie. Ale ma wlasna fantazje w tym momencie, normalne w tym wieku.
          Daleko od fantazji w tym wieku do kryminalu.
        • mamma_2012 Re: Serduszka motywacyjne 23.10.13, 16:53
          Czyli jedyna właściwa odpowiedzią było, ze pani jest besmile
          Tylko po co wtedy zadawać pytanie?
          Kreatywność dziecka moze wyrażać sie w inny sposób niż dobór kredek. Chodzi tez o to, ze maluch ma sie nauczyć, ze sa sytuacje, gdzie zwyczajnie nie warto dyskutować, a trzeba działać. Twoje dziecko tez sie tego nauczy i pewnie to serduszko miało byc lekcja dla córki (chociaż jeszcze raz podkreśle, ze podstawa jest wytłumaczenie dziecku, nie rodzicowi powodów decyzji, bo tylko wtedy dziecko wyniesie z tego jakas naukę)
          • marmoladka33 Re: Serduszka motywacyjne 23.10.13, 17:22
            Ale mnie rozgryzłaś! Brawo, mamma_2012, szczwany lis z Ciebie.

            Pytałam córkę, czy wie, dlaczego miała wziąć inną kredkę - nie wie. Zatem chyba się pani nie pofatygowała wyjaśnić w sposób dostępny dla czterolatka.
            • mamma_2012 Re: Serduszka motywacyjne 23.10.13, 18:24
              Czyli tu sie z Tobą zgodzę, bo o ile moim zdaniem nie była be wymagając określonego koloru (nawet bez uzasadnienia), to była be, bo przywalila karne serducho bez tłumaczenia, co jest podstawowym elementem tej metody (powiedziec co było nie tak i rozwinąć to o to co byc powinno). Wyszło na Twojetongue_out
              • camel_3d Mnie bardziej dziwi, ze.. 23.10.13, 21:15
                Czterolatka nie potrafi wykonac tak prostego zadania.
                To nie ma nic wspolego z kreatywniscia. Diecko nie musi byc non stop kreatWne, czasem ma robic cos co sie od niego wymaga i koniec, bez dyskusji.

                • lucyjkama Re: Mnie bardziej dziwi, ze.. 23.10.13, 21:37
                  Nie potrafiła a nie chciała to co innego. Czujesz różnicę?????
                  Moja 5 latka też ma własne wizje. Uwielbia robić zadania w książeczkach. Przeczyta, najdłuższy liść pokoloruj na brązowo a pokoloruje na różowo. I to nie znaczy, że nie umie czytać, nie zrozumiała albo nie zna kolorów. Wręcz przeciwnie. Brązowy jest dla niej brzydki a praca ma być ładna więc będzie róż.
                  Jakie to ma znaczenie jakiego koloru ten liść będzie?? Trochę luzu...
                  • camel_3d Re: Mnie bardziej dziwi, ze.. 23.10.13, 22:19
                    Roznica jest kidy dzieck samo sobie cis robi, a roznica kiedy ma wykonac konretne zadanie- polecenie opiekuna czy nauczycuela.

                    • mikams75 Re: Mnie bardziej dziwi, ze.. 23.10.13, 23:20
                      zgoda, tylko nie kazde dziecko za kazdym razem chce to zaakceptowac. Bo w tym momencie ma inna wizje i nie rozumie dlaczego ma cos byc w innym kolorze. No po prostu musi zobaczyc jak bedzie to wygladalo w innym kolorze.
                      • camel_3d Re: Mnie bardziej dziwi, ze.. 23.10.13, 23:40
                        No to wlasnie sie nauczylo, ze ma robic to co sie od niego oczekuje. A na wlasna inicjatywe ma kiedy indziej czas.
                        • lucyjkama Re: Mnie bardziej dziwi, ze.. 24.10.13, 09:43
                          Dziecko ma robić to co się od niego oczekuje. Tak ale dlaczego często te oczekiwania są takie bezsensowne. Po co walczyć z dzieckiem o taką pierdołę jak kolor kredki.
                          Szkoła zabija kreatywność w dużej mierze przez takie kompletnie głupie wymagania.
                          • mamma_2012 Re: Mnie bardziej dziwi, ze.. 24.10.13, 10:27
                            W tym wypadku użycie innego koloru kredki to nie była kreatywność. Kreatywność to by była wtedy, jakby ten nakaz ominęła używając czerwonej i zielonej kredki, z ktorych jak dobrze pamietam wychodzi brąz.

                            Nie każde ćwiczenie ma dla dziecka sens (chociaż ten sens moze widzieć nauczyciel) i nie każde ma ćwiczyć kreatywność. Pani mowi bierzemy brązowa kredke i malujemy drogę i na tej podstawie wie, ze dziecko rozpoznaje brązowy kolor i odnajduje na rysunku drogę. Czy każde takie polecenie ma uzasadniac na piśmie? Maluchy musza tez nauczyć sie wykonywać pewne instrukcje dokładnie ze wskazaniami, bo dzięki temu łatwiej poradzą sobie w szkole, gdzie takich zadań jest mnóstwo.

                            Osobiście nie wierze, ze sytuacja wygladala tak, ze dziecko wzięło kredke różowa, pani zwróciła uwagę, ze to nie ten kolor i dziewczynka odlozyla kredke, czy spokojnie uzasadniła swoją odmienną decyzje, a pani za to dowalila jej niebieskim znaczkiem. Ewidentny błąd pani to brak uzasadnienia decyzji w sprawie serduszka.

                            Pewnie w nastepnej czesci tych zajec pani powie, a teraz wezcie czysta kartkę i namalujcie drogę po, ktorej beda sie poruszaly i samochody i lodzie podwodne i wtedy dziecko bedzie mogło zaszaleć kreatywnie.

                            • lucyjkama Re: Mnie bardziej dziwi, ze.. 24.10.13, 10:33
                              >musza tez nauczyć sie wykonywać pewne instrukcje dokładnie ze wskazaniami, b
                              > o dzięki temu łatwiej poradzą sobie w szkole, gdzie takich zadań jest mnóstwo.

                              Czyli co? Szkoła jest wartością samą w sobie i to o nią tak naprawdę w życiu chodzi?
                              Chyba jednak nie!
                              Od takich bzdur jak kolor kredki dochodzimy do tego, że dziecko przestaje samodzielnie myśleć, tworzyć bo na każdym kroku się musi dostosować, zrealizować wizje innych. Niestety szkoła produkuje szare masy a ta produkcja zaczyna się już w przedszkolu od brązowej kredki sad
                              • mamma_2012 Re: Mnie bardziej dziwi, ze.. 24.10.13, 12:10
                                Litości, czterolatka miała wziąć do ręki kredke w określonym kolorze!
                                Jakby kreatywność mojego dziecka przejawiala sie tylko w taki sposób, to bym uznała, ze mam wielki powód do zmartwień. Jesli ta kreatywność byłaby tak wątla, ze zachwialo nią pomalowanie kawałka papieru na brązowo, byłabym zdolowana.
                                • lucyjkama Re: Mnie bardziej dziwi, ze.. 24.10.13, 13:50
                                  To nie chodzi o jedno pomalowanie kredką X. Dzieci przez czas przedszkola i pierwsze lata szkolne wykonują setki zadań. Te setki już mają wpływ. Małe dzieci są kreatywne niemal wszystkie ale kreatywnych nastolatków jest na klasę 2-3 może 4.
                            • mikams75 Re: Mnie bardziej dziwi, ze.. 24.10.13, 10:53
                              nie ma co dyskutowac na czym polega kreatywnosc. 4latki maja wlasne wizje ale zgadzam sie, ze powinna wykonac polecenie tylko kolor kredki nie powinien nauczycielce podnosic tak cisnienia.
                              Nie warto walczyc o pie.... Moja 5latka tez miewa wlasne wizje wykonania jakiegos tam cwiczenia, ale z wiekiem sa to coraz rzadsze przypadki i mimo tego uwazam, ze daleko jej do zakladania kosza na glowe nauczycielom w wieku szkolnym.
                              To kwestia akceptacji, ze na jej kartce moze byc cos co jej sie nieszczegolnie podoba i swiat sie nie zawali.
                          • camel_3d Re: Mnie bardziej dziwi, ze.. 25.10.13, 09:41
                            lucyjkama napisała:

                            > Dziecko ma robić to co się od niego oczekuje. Tak ale dlaczego często te oczeki
                            > wania są takie bezsensowne. Po co walczyć z dzieckiem o taką pierdołę jak kolor
                            > kredki.
                            > Szkoła zabija kreatywność w dużej mierze przez takie kompletnie głupie w
                            > ymagania.

                            najwyrazneij dla niektorych nawet to proste oczekiwanie jest za trudne.
                            po prostu ma wykonac poleceni i tyle...
                          • camel_3d lucyjkama 25.10.13, 09:50
                            to nie sa GLUPIE wymagania. to sa wymagania, ktore sprawdzaja czy dzeicko potrafi wykonywac polecenia, rozrozniac kolory i stosowac sie do poecen nauczyciele i opiekownow. DLA ciebie to jest moze glupie, ale jest to bardzo istotne czy dzeicko reaguje i jak reaguje.

                            Jest czas kiedy dzieci moga sobei robic co chce i malowac jak chca, ale jest czas kiedy dziecko MUSI robit to co sie od neigo wymaga i mama sobie moze myslec, ze to glupie, mama ma dzeicku wytlumaczyc, ze ma sluchac polecen.
                            • aleksandra1357 Re: lucyjkama 25.10.13, 11:00
                              camel_3d napisał:


                              > Jest czas kiedy dzieci moga sobei robic co chce i malowac jak chca, ale jest cz
                              > as kiedy dziecko MUSI robit to co sie od neigo wymaga i mama sobie moze myslec
                              > , ze to glupie, mama ma dzeicku wytlumaczyc, ze ma sluchac polecen.

                              A Ty słuchasz poleceń? Żal mi Ciebie i Twojego dziecka. Ja mojemu dziecku otwarcie mówię, że jak polecenie pani jest bez sensu, to ma go nie wykonywać. Uważam, że dziecko powinno samo decydować, co i jak robi, a nie wykonywać BEZSENSOWNE polecenia. Sensownych też lepiej niech nie wykonuje, tylko samo dojdzie do tego rozwiązania (przykład: nie włoży kurtki, choć zimno. Zmarznie, to włoży. Nie zda do następnej klasy - zacznie się uczyć.)
                              Dlatego też moje dziecko jest home-schoolerem, bo nikt nie będzie mojemu dziecku mówił, co, kiedy i jak ma robić.
                              • camel_3d Re: lucyjkama 25.10.13, 11:15

                                > A Ty słuchasz poleceń? Żal mi Ciebie i Twojego dziecka.

                                a mnei zal ciebie i twojego dziecka..ze ma taka nierozumna matke..ale co to ma do rzeczy.

                                > Ja mojemu dziecku otwar
                                > cie mówię, że jak polecenie pani jest bez sensu, to ma go nie wykonywać.

                                powodzenia...


                                >Uważam
                                > , że dziecko powinno samo decydować, co i jak robi, a nie wykonywać BEZSENSOWNE
                                > polecenia.


                                glupio uwazasz...

                                > Sensownych też lepiej niech nie wykonuje, tylko samo dojdzie do teg
                                > o rozwiązania (przykład: nie włoży kurtki, choć zimno. Zmarznie, to włoży. Nie
                                > zda do następnej klasy - zacznie się uczyć.)

                                fajnie, nie wlozy, bo bez sensu..przeziebi sie i waladuje na ostrym dyzurze.(ewentualnie).. a ty bedziesz dumna, ze dzeicko postawilo na swoim.

                                nie poklnie tabletek, bo uzna ze bez sensu (bo nie dobre)..padnie ci trupem, ale ty bedziesz dumna, ze dziecko postawilo na swoim.

                                Gratuluje..




                                > Dlatego też moje dziecko jest home-schoolerem, bo nikt nie będzie mojemu dzieck
                                > u mówił, co, kiedy i jak ma robić.

                                wspolczuje mu..serio... glownie matki..ale co tam...

                                aha..jak pojdzie w swiat, to nagle sie okaze, ze nie zawsze moze robic to na co ma ochote..chyba ze nie pojdzie bo bedzie z mama do konca zycia mieszkac.
                                • aleksandra1357 Re: lucyjkama 25.10.13, 11:26
                                  camel_3d napisał:


                                  Mało masz argumentów poza tym, że jestem głupia, niestety.

                                  > nie poklnie tabletek, bo uzna ze bez sensu (bo nie dobre)..padnie ci trupem, al
                                  > e ty bedziesz dumna, ze dziecko postawilo na swoim.

                                  Zdarzyła Ci się taka sytuacja, żeby życie dziecka zależało od tabletki? To jakiś abstrakcyjny wymysł. Jak nie weźmie lekarstwa, syropu, będzie dłużej chorował. Antybiotyków nie daję. Jak dziecko źle się czuje, to samo, z rozsądku prosi o lekarstwo. Gdybym dziecku "kazała" wziąć lekarstwo, to byłby protest i walka. Bo żaden człowiek nie lubi, by mu wydawano polecenia.

                                  > aha..jak pojdzie w swiat, to nagle sie okaze, ze nie zawsze moze robic to na co
                                  > ma ochote..chyba ze nie pojdzie bo bedzie z mama do konca zycia mieszkac.

                                  Różnica między moim dzieckiem a Twoim w przyszłości będzie taka, że moje będzie żyło pełnią życia, za pasją wykonując swoją pracę, a Twoje będzie czekało, aż ktoś mu wyda polecenie, a potem z niechęcią i nienawiścią będzie je wykonywać, bo tatuś i przedszkole nauczyli, że trzeba. Mamy już całe miliony tak wspaniale "przystosowanych do życia" ludzi. To Twoje przystosowanie do życia to przystosowanie do wegetacji.
                                  Rozsądny dorosły człowiek (oraz rozsądne dziecko) nie wykonuje poleceń, ale może przemyśleć, czy spełnienie danej prośby jest sensowne czy nie i podjąć decyzję. I tego uczę moje dziecko.
                                  • camel_3d Re: lucyjkama 25.10.13, 11:54
                                    aleksandra1357 napisała:

                                    > Mało masz argumentów poza tym, że jestem głupia, niestety.


                                    po tym co piszesz..to odnosze takie wrazenie..ale dobrze ze sobei zdajesz z tego sprawe.

                                    mam nadzeiej, ze sie myel.

                                    moze juz nie dyskutujmy dalej.


                                  • mikams75 Re: lucyjkama 25.10.13, 11:59
                                    >
                                    > Zdarzyła Ci się taka sytuacja, żeby życie dziecka zależało od tabletki? To jaki
                                    > ś abstrakcyjny wymysł.

                                    jak goraczka rosnie ponad 40 st. to zycie dziecka zaczyna zalezec od leku.

                                    A dziecko wypuszczone w koncu z domu w swiat moze przezc szok i nie potrafic sobie poradzic z otaczajacym zlem. Nie da sie, zeby na zlo w zyciu nie trafil.
                                  • mamma_2012 Re: lucyjkama 25.10.13, 12:05
                                    Widzisz, ja uczę podobnej postawy, jednak do tego nie jest potrzebny bunt przeciwko wszystkim i wszystkiemu.
                                    Swoja naukę uzupełniam jeszcze o taki kawałek, ze warto czasem zaufać innym, ktorzy czasem sa mądrzejsi, czasem bardziej doswiadczeni. Nie chce, aby w moim dziecku powstało przekonanie, ze każdy kogo spotyka jest nastawiony na zrobienie mu krzywdy (aczkolwiek uczyłam, ze tacy ludzie tez sa)
                              • mamma_2012 Re: lucyjkama 25.10.13, 11:58
                                Dość egzotyczne jak dla mnie podejście i moze byc trochę bolesne dla Twojego dziecka w konfrontacji z rzeczywistością.
                                Czy dajesz mu rownież możliwość samodzielnego zbadania jak zachowa sie ciało ludzkie w kontakcie z ciałem stałym o znacznej gęstości rozpedzonym do znacznej prędkości, z uwzględnieniem wszelkich konsekwencji?
                                Ciekawe czy egzaminator (piszesz o ED) bedzie miał równie duza wyrozumiałość dla fantazji Twojego dziecka, choćby przy doborze kolorów czy zwyczajnie odznaczy, ze nie zrozumiał polecenia (a moze jednak powiesz mu, ze sa w życiu sytuacje, ze trzeba spełnić prośbę, czy nawet najzwyczajniej w swiecie wypełnić rozkaz)
                                Zreszta jak przekonasz go, ze egzamin jest sensowny skoro jest piękna pogoda, ty wiesz, ze on umie, on wie, ze umie, to po co tracić taki piękny dzien na siedzenie w dusznej sali egzaminacyjnej. Czy moze sam ma do tego dojść, któryś raz nie stawiając sie na egzaminie?
                                O wyrozumiałości szefa, czy innych ludzi, ktorych spotka na swojej drodze już nawet nie wspomnę.
                                Dziecko trzeba uczyć asertywnosci, a nie głupiego buntu, bo taki glupi bunt jest prymitywny i bez
                                sensu IMO
                                • aleksandra1357 Re: lucyjkama 25.10.13, 18:09
                                  mamma_2012 napisała:

                                  > Dość egzotyczne jak dla mnie podejście i moze byc trochę bolesne dla Twojego dz
                                  > iecka w konfrontacji z rzeczywistością.

                                  Moje dziecko żyje na co dzień w rzeczywistości, ciągle się z nią konfrontując.

                                  > Zreszta jak przekonasz go, ze egzamin jest sensowny skoro jest piękna pogoda, t
                                  > y wiesz, ze on umie, on wie, ze umie, to po co tracić taki piękny dzien na sied
                                  > zenie w dusznej sali egzaminacyjnej. Czy moze sam ma do tego dojść, któryś raz
                                  > nie stawiając sie na egzaminie?

                                  Nie uczę mojego dziecka buntu i negacji, tylko odpowiedzialności. Jestem pewna, że pójdzie na egzamin z własnej woli. Jeśli nie pójdzie - nie zda, proste. I poniesie konsekwencje.

                                  > Dziecko trzeba uczyć asertywnosci, a nie głupiego buntu, bo taki glupi bunt jes
                                  > t prymitywny i bez

                                  Nie rozumiem zupełnie, czemu uważasz, że uczę dziecko buntu. Nauka, że nie każde polecenie trzeba wykonać, to właśnie nauka asertywności.


                                  > O wyrozumiałości szefa, czy innych ludzi, ktorych spotka na swojej drodze już n
                                  > awet nie wspomnę.

                                  Dzieci, którym pozwala się podejmować decyzje, nie wydając poleceń i rozkazów, nie karząc i nie nagradzając, same zgadzają się podlegać pewnym normom i zasadom i to chętniej niż dzieci zmuszane.
                                  Dzieci po edukacji demokratycznej, czyli bez żadnego przymusu (w Europie obecnej od niemal 100 lat) doskonale dopasowują się do poleceń szefa. Jednak gdy te polecenia im w jakiś sposób nie leżą, to zmieniają szefa, nie dostosowują się bezsensownie, tylko z głową.
                                  • mamma_2012 Re: lucyjkama 25.10.13, 18:47
                                    Tylko dziecko np. 7 letnie uczone w domu, nie poniesie absolutnie żadnych konsekwencji nie pójścia na egzamin. Dla niego nic sie nie zmieni niezależnie od tego czy bedzie przez 'system' zakwalifikowane jako uczeń takiej czy innej klasy. Ty tez nie dasz mu odczuć, ze zawiodło, bo to niezgodne z przyjęta przez Ciebie filozofia wychowywania. Dla 7 latka nie ma naturalnych konsekwencji odmowienia występów przed egzaminatorem.
                                    No chyba, ze wyjaśnisz mu, ze jesli nie zda egzaminu bedzie musiało chodzic do 'normalnej' szkoły, a tu już motywacja bedzie wynikała z groźby kary w postaci masowej edukacji.
                                    • aleksandra1357 Re: lucyjkama 25.10.13, 22:10
                                      mamma_2012 napisała:

                                      Dla 7 latka nie ma naturalnych konsekwencji odmowienia
                                      > występów przed egzaminatorem.
                                      > No chyba, ze wyjaśnisz mu, ze jesli nie zda egzaminu bedzie musiało chodzic do
                                      > 'normalnej' szkoły, a tu już motywacja bedzie wynikała z groźby kary w postaci
                                      > masowej edukacji.

                                      Mądrze piszesz, sama dużo o tym myślę. Co innego, gdy dziecko przechodzi na nauczanie domowe po kilku latach w szkole, a co innego, jak w szkole nigdy nie było. Nie wiem, co zrobię, jak mój syn nie zda egzaminu. Na razie liczę na to, że egzamin zda, bo takie są statystyki home-schoolingu, a egzaminy są proste. Jak nie zda, to po prostu szczerze mu powiem, po co są egzaminy i cała ta podstawa programowa i myślę, że dziecko weźmie za to odpowiedzialność. Jeśli nie, będę się zastanawiać dalej smile
                                  • mamma_2012 Re: lucyjkama 25.10.13, 19:42
                                    Zdecydowana większość ludzi, ktorzy olali bezsensowne polecenia szefa korzystała z tradycyjnej edukacji, wiec bardziej klasyczna edukacja nie wyklucza asertywnosciwink
                                    • aleksandra1357 Re: lucyjkama 25.10.13, 22:07
                                      mamma_2012 napisała:

                                      > Zdecydowana większość ludzi, ktorzy olali bezsensowne polecenia szefa korzystał
                                      > a z tradycyjnej edukacji, wiec bardziej klasyczna edukacja nie wyklucza asertyw
                                      > nosciwink


                                      Wreszcie rzeczowy argument smile I w dodatku bardzo dobry, ale spróbuję go zbić smile Może gdyby nie tradycyjna edukacja, to by nie mieli takiego szefa. Uczeń szkoły tradycyjnej jest przyzwyczajony, że życie polega na tym, że władzę ma ktoś, z kim się nie zgadzamy, kogo można oszukać (ściąganie na klasówce), ale trzeba go cierpliwie znosić i nie podskakiwać. Szef jako kontynuacja nauczyciela. Więc oszukiwanie czy olewanie szefa nie jest jakąś specjalną asertywnością, bo tego uczymy się w szkole. Więc to był zły przykład Camela, na który ja źle odpowiedziałam wcześniej. Dziecko, które nie zetknęło się z tradycyjną szkołą idzie do szefa i mówi mu wprost, bez sztucznej uniżoności, że polecenie jest bez sensu smile
                                      • camel_3d Re: lucyjkama 25.10.13, 23:18
                                        Dziecko, które nie zetknęło się z tradycyjną szkołą idzie do s
                                        > zefa i mówi mu wprost, bez sztucznej uniżoności, że polecenie jest bez sensu smile

                                        jezeli przytoczy odpowiednie argumenty, akceptowalne dla szefa to ok, ale jezeli nie to szef powie tak "to twoje zdanie, wedlug mnie ma sens i prosze je wykonac."
                                      • marquise Re: lucyjkama 22.04.14, 06:37
                                        Ty mialas tradycyjna szkole, a wykazujesz niecodzienna postawę. Ja miałam tradycyjna szkole i nie mam szefa od 14 lat. Einstein miał tradycyjna szkole (a nawet kary cielesne) i...
      • angazetka Re: Serduszka motywacyjne 23.10.13, 20:56
        Tak, od rysowania inną kredką niż pani ma życzenie wiedzie prosta droga do zakładania jej kosza na głowę. A wydawało mi się, że to oczywiste, że pani przejawia wrażliwość księżniczki na ziarnku grochu, mało sensowną w tej pracy.
    • el_elefante Re: Serduszka motywacyjne 23.10.13, 18:52
      Różowe trójkąty?
      Skojarzył mi się następujący wykład:
      www.youtube.com/watch?v=_uLgYvtwgbY
      smile
    • mia_siochi Re: Serduszka motywacyjne 23.10.13, 20:25
      Uf, jak dobrze, że moje dziecko ma taką a nie inną nauczycielkę.
      U nas nie ma ani kar, ani nagród. Co jest spójne z naszym domowym podejście, bo u nas też ich nie ma.
      A baba pewnie w ciąży. Albo PMS tongue_out
      • camel_3d Re: Serduszka motywacyjne 23.10.13, 20:58
        Nie ma kar? Hmmm..powiedz cos wiecej.
        • mia_siochi Re: Serduszka motywacyjne 23.10.13, 21:21
          A czemu Cię to tak dziwi? Nagród tez nie ma, dla równowagi tongue_out
          • lucyjkama Re: Serduszka motywacyjne 23.10.13, 21:42
            > A czemu Cię to tak dziwi? Nagród tez nie ma, dla równowagi tongue_out

            Mnie to dziwi! Jak to nagród nie ma. Nie mówisz dziecku, że coś dobrze zrobiło albo że jakieś zachowanie Ci się nie podoba??? Żadnego wzmocnienia???
            Kary nie, nagrody nie, czyli co?? Obojętność? Nie pojmuję tego zupełnie. Odzywasz się chociaż do dziecka czasami?
            • mia_siochi Re: Serduszka motywacyjne 23.10.13, 21:46
              ??Zastanów się co piszesz.
              Ty wszystko w życiu robisz "dla nagrody"?
              Albo nie robisz, bo czeka Cię kara?
              Jak się dziecka nie karze i nie nagradza, to oznacza obojętność?
              Biedne to Twoje dziecko big_grin
              • mia_siochi Re: Serduszka motywacyjne 23.10.13, 21:49
                Nie stosujemy bzdur typu stanie w kącie, karne jeżyki, naklejki, punkty itp.
                Nie muszę mu dawać nagrody, jak posprząta klocki, bo to oczywiste, ze klocki się sprząta, żeby było miło i żeby było miejsce rozłożyc kolejkę. Jak klocków nie sprzatnie, to nie będzie miejsca na kolejkę, proste. Ale do kąta za to nie pójdzie....
              • lucyjkama Re: Serduszka motywacyjne 23.10.13, 21:53
                Kto pisze, że "wszystko" albo "nic".

                Wzmocnienie dziecka czy to pozytywne czy negatywne jest wpisane w proces wychowania. Jak ma poznać zasady, normy, jeśli nie ma informacji od dorosłych co jest dobre a co złe w jego postępowaniu. To hodowanie dziecka a nie wychowywanie. Róbta co chceta!

                Jeśli nie reagujesz na zachowanie dziecka to tak jakbyś była obojętna. Co pomyśli dziecko? "Nie ważne co robię i tak rodzice nie zwracają na to uwagi".
                • mia_siochi Re: Serduszka motywacyjne 23.10.13, 21:54
                  Ale bzdury wypisujesz big_grin
                  Nie trzeba karac czy nagradzać, wystarczy wytłumaczyć, jak człowiekowi.
                  • lucyjkama Re: Serduszka motywacyjne 23.10.13, 22:00
                    To nie bzdury, to psychologia big_grin

                    Ja nie piszę o naklejkach czy punktach.
                    Napisałaś, ze nie stosujesz kar i nagród wcale czyli nie mówisz np. "wszystkie zabawki w pudełkach, przyjemnie wejść do twojego pokoju, umiesz sprzątać!" to wzmocnienie pozytywne, nagroda dla dziecka.
                    Jeśli mówisz w podobny sposób to wzmocnienia stosujesz czyli kary jako naturalne konsekwencje i nagrody jednak są, tylko sama o tym nie wiedziałaś wink Wtedy wychowujesz nie hodujesz, nie stresuj się big_grin
                    • mia_siochi Re: Serduszka motywacyjne 23.10.13, 22:03
                      Ale ja się nie stresuję, bo nie mam czym smile
                      • anetchen2306 Re: Serduszka motywacyjne 24.10.13, 12:27
                        No tak, bo masz do ogarniecia jedno dziecko, wiec stystemu kara-nagroda (wzmocnien) nie potrzebujesz (sama tez w domu nie uzywam, ale mowie, ze cos mi sie podoba, nie podoba, ze jest fajno albo nie bardzo ...). Nie masz ochoty znosic humorkow latorosli: zmykasz do innego pomieszczenia. Nie przeszkadza Ci, ze dziecko posprzata pozniej, ok. Tylko, ze w placowkach - a mowa tutaj w watku o przedszkolu - taka pani ma do ogarniecia nie jedno, a kilkanascie, czasem kilkadziesiat dzieci. I nie czmychnie przed nimi by sobie poforumowac wink, bo to i owo dziecie (albo i cala gromadka) ma akurat zly dzin i nie ma ochoty na sprzatanie (ewentualnie obiecaja posprzatac za 5 godzin). A pozytywny przyklad i wrodzona w tym wieku chec rywalizacji (charakterystyczna dla oznego okresu przedszkolnego) sa dosc dobra motywacja. Dlatego sa tez nagrody za dobre/normalne zachowania.
                    • aleksandra1357 Re: Serduszka motywacyjne 23.10.13, 23:42
                      lucyjkama napisała:

                      > To nie bzdury, to psychologia big_grin

                      To nie psychologia, to behawioryzm.
                      Nagrody to lustrzane odbicie kary:
                      1) Jak nie posprzątasz, nie będzie bajki! (kara)
                      2) Jak posprzątasz, będzie bajka! (nagroda)

                      Badania dowodzą, że tzw. "wzmocnienia pozytywne" działają odwrotnie. Dziecko, któremu się mówi "Ładnie się podzieliłeś, brawo!", dzieli się rzadziej i mniej chętnie niż dziecko za to niechwalone.

                      Gorąco polecam książkę: Alfie Kohn "Wychowanie bez nagród i kar"
                      Tam znajdziecie źródło powyższych badań oraz inne, jeszcze ciekawsze badania.

                      Nigdy więcej nagród, kar i wzmocnień pozytywnych!
                      • mia_siochi Re: Serduszka motywacyjne 24.10.13, 07:41
                        Psycholog ze mnie żaden, ale u nas to dziala tak:

                        Nie nagradzamy ani nie karzemy za sprzątanie klocków.
                        1) Nie lubię rodzicielskiej próby sił. "masz posprzątać bo tak", "masz włożyć czerwoną bluzkę bo tak". Jak nie chce czerwonej to dostanie zieloną, nie będę dzieciakowi i sobie psuć humoru o poranku awanturami o duperele, tylko po to, żeby pokazać kto tu rządzi
                        2) mój prawie 3 latek wie, że jak nie posprzata klocków, to raz, że nie będzie miejsca na zabawę,dwa- w tej sytuacji jakiś klocek może być zgubiony,zdeptany lub zawiruszony przez kota. Więc lepiej jednak te klocki poskładać...
                        3) u nas nigdy nie jest tak, że matka lata ze ścierą SAMA. Zawsze sprzątamy razem, bo tego nie lubimy smile więc dziecko wie, że jak poprosi o pomoc przy tych klockach, to zrobimy to razem, a nie będę nad nim stać i krzyczeć. Razem jest przyjemniej i szybciej. A to, że potem wszyscy pójdziemy na lody? Coż, niektórzy nazwą to nagrodąwink

                        Nigdy nie ma "nie posprzątasz- nie będzie bajki". Może być ewentualnie "sprzątamy szybko, bo jak się będziemy guzdrac to nie zdążymy na Peppę".

                        Ostro reaguję tylko w 2 przypadkach: gdy robi coś, czym może skrzywdzić siebie lub kogoś. Ale nie postawię do kąta/nie zabronię bajek bo np. pociągnie kota za ogon. Zareaguję ostro, zabronię a potem będę tłumaczyć. Będę tłuc do głowy aż do skutku. Jeśli zauważę tendencję to ciągania za ogon- będę uprzedzać fakty, tzn nie reagować tylko jaki już pociągnie, ale wcześniej (nazywam to praniem mózgu- tłukę do głowy dzień i nic, że nie wolno krzywdzić kota).

                        Nie wyobrażam siebie kar za emocje. Oboje z pseudomężem jesteśmy cholerykami, nie dusimy w sobie złości itp. Dlaczego mam karać dziecko za to że np tupie w złości? On typie, ja macham np rękami. Wyładuje sie i jest spokój. To nie jest coś, co trzeba korygować karą/nagrodą.

                        W naszym życiu nie ma miejsca na karne jeżyki i naklejki. Nie jest to zupełnie potrzebne do korygowania zachowania.

                        Natomiast korygowane jest nieustannie podejście babć, które najchętniej widziałyby słodkiego, potulnego chłopca wink I GRZECZNEGO (jak ja tego słowa nie cierpię... nic nie znaczy, dziecko nie wie czego ten dorosły konkretnie chce mówiąc "bądź grzeczny", najczęściej nie trafia w oczekiwania dorosłego i jest afera...)
                      • mamma_2012 Re: Serduszka motywacyjne 24.10.13, 08:13
                        Z żalem pisze, ze w takim wydaniu psychologia powoli bedzie tracić statut dziedziny naukowej. W badaniach udowodniono już chyba wszystko czesto uzyskując zupełnie sprzeczne wyniki, wyniki niepowtarzalne, czy na granicy błędu statystycznego. Wiele badan jest zle planowanych i prowadzonych pod wynik, sa cytowane zgodnie z potrzebami konkretnych publikacji. Odpowiednio zaglujac tymi wynikami mozna udowodnić wszystko, a ludzie widząc lekko napisana książkę, ktorej autor powołuje sie na jakies wyniki badań 'wierza' w publikacje, nie próbując zweryfikować w innych źródłach rzetelności przytaczanych informacji.
                        Dlatego do treści takich publikacji trzeba podchodzić z dystansem.
                        • mamma_2012 Re: Serduszka motywacyjne 24.10.13, 09:24
                          Dokończe, co zaczęłam. Chciałam po prostu zwrócić uwagę, ze takie skrajne podejscia, a np. podejscie pana Kohna do takich sie zalicza, najszybciej przenikają do opinii publicznej, czesto tez wyrwane sa z szerszego kontekstu. Zapomina sie, ze jest to pogląd jednego, czy kilku badaczy, ktorzy czesto swoje wypowiedzi zaczynaja od słów 'wierze, ze', a nie udało mi sie 'udowodnić, ze'. Rodzic, ktory jednego dnia przez 'ekspertow' jest przekonywany do zbawczego dzialania karnych jezykow, a następnego ganiony za pochwalenie kwiatków narysowanych przez dziecko, zaczyna wątpić w sens całej dziedziny i wyrabia sobie delikatnie mówiąc nienajlepsze zdanie o wszystkich jej przedstawicielach.
                          Czytając te wszystkie publikacje i poradniki trzeba wybierać z nich to co nam samym wydaje sie rozsądne, (oczywiscie dla kogoś całość moze byc na tyle przekonująca, ze bierze dla siebie wszystko). A doszlo do tego, ze w internecie zaczynaja one funkcjonować jako jakies ideologie.
          • camel_3d Re: Serduszka motywacyjne 23.10.13, 22:43

            > A czemu Cię to tak dziwi? Nagród tez nie ma, dla równowagi tongue_out


            A jak reagujesz na rozne zachowania?
            Np dziecko osiagnelo jakis sukces? Co wtedy,? Przecüez nie ignorujesz?
            Lub dziecko zmalowalo cos ...no dajmy nato..zniszczlo mebel? Co wtedy!
            • aleksandra1357 Re: Serduszka motywacyjne 23.10.13, 23:47
              camel_3d napisał:

              >
              > > A czemu Cię to tak dziwi? Nagród tez nie ma, dla równowagi tongue_out
              >
              >
              > A jak reagujesz na rozne zachowania?
              > Np dziecko osiagnelo jakis sukces? Co wtedy,? Przecüez nie ignorujesz?
              > Lub dziecko zmalowalo cos ...no dajmy nato..zniszczlo mebel? Co wtedy!

              Jak dziecko osiągnęło jakiś sukces, to samo o tym wie. A jak chce, żebym koniecznie popatrzyła, to zamiast mówić: "Super, ale jesteś zdolny!" mówię: "O, widzę, że umiesz już jeździć na rowerze bez trzymanki, możesz być z siebie dumny." Pochwały uzależniają dziecko od zewnętrznej oceny. Dziecko powinno i bez pochwał widzieć swój sukces, bez udziału rodziców.

              Jak dziecko zniszczyło meble, to wyrażam sprzeciw i gniew i potrącam z kieszonkowego, żeby mogło naprawić szkodę wink A jak dziecko małe, to ograniczam się do okazania niezadowolenia.
              • camel_3d Re: Serduszka motywacyjne 24.10.13, 10:49
                Dziecko powinno i bez pochwał
                > widzieć swój sukces, bez udziału rodziców.


                no to sie nie zgodze. specjalne osiagniecie bez formy nagrody jest niczym.
                raczej jest to demotywujace, jazeli dziecko sie stara, a na koniec rodzice powiedza..tak, ok, no umiesz jezdzic na rowerze..
                analogicznie w zyciu zawodowym, jezeli sie bardzo starasz, a nikt nie okazuje ci uznania, po prostu przestajesz. jest to bardzo demotywujace.




                >
                > Jak dziecko zniszczyło meble, to wyrażam sprzeciw i gniew i potrącam z kieszonk
                > owego, żeby mogło naprawić szkodę wink A jak dziecko małe, to ograniczam się do o
                > kazania niezadowolenia.

                no to jednak jest kara, potracenie kieszonkowego jest kara..jakby nie bylo.
                • aleksandra1357 Re: Serduszka motywacyjne 24.10.13, 11:22
                  camel_3d napisał:


                  > analogicznie w zyciu zawodowym, jezeli sie bardzo starasz, a nikt nie okazuje c
                  > i uznania, po prostu przestajesz. jest to bardzo demotywujace.

                  Camel, Twój umysł i motywacja zostały całkowicie zniszczone przez system kar, nagród i ocen, co dokładnie i bezpośrednio wynika z powyższego zdania.
                  Istnieją ludzie, którzy pracują nad czymś, robią coś, nie dla uznania, tylko dla siebie. Np. taki Einstein chyba nie wymyślał teorii względności dla Nobla, tylko dlatego, że go to jarało.
                  • camel_3d Re: Serduszka motywacyjne 24.10.13, 11:37
                    mysle, ze nie masz pojecia o czym piszesz.


                    w przypadku einsteina nagroda bylo uznanie. gdyby gp wszyscy olali to tez by do niczego nie doszedl.

                    uznanie jest tez forma nagrody za wysilek. wiec wracamy do punktu wyjscie. brak uznania demotywuje.

                    wspolczuje dzieckiom, ktore bardzo sie staraja, a na koniec od rodzica dostana.."ok..no tak.."




                    > camel_3d napisał:
                    >
                    >
                    > > analogicznie w zyciu zawodowym, jezeli sie bardzo starasz, a nikt nie oka
                    > zuje c
                    > > i uznania, po prostu przestajesz. jest to bardzo demotywujace.
                    >
                    > Camel, Twój umysł i motywacja zostały całkowicie zniszczone przez system kar, n
                    > agród i ocen, co dokładnie i bezpośrednio wynika z powyższego zdania.
                    > Istnieją ludzie, którzy pracują nad czymś, robią coś, nie dla uznania, tylko dl
                    > a siebie. Np. taki Einstein chyba nie wymyślał teorii względności dla Nobla, ty
                    > lko dlatego, że go to jarało.
                    • aleksandra1357 Re: Serduszka motywacyjne 24.10.13, 11:54
                      camel_3d napisał:

                      > mysle, ze nie masz pojecia o czym piszesz.
                      >
                      >
                      > w przypadku einsteina nagroda bylo uznanie. gdyby gp wszyscy olali to tez by do
                      > niczego nie doszedl.

                      Camel, chyba sobie żartujesz. Jeśli ktoś pasjonuje się tym, co robi, to olewa uznanie. Często przychodzi dopiero po latach (albo i nigdy, co nie zabija pasji).
                      Uzależnienie od uznania to wynik złego szkolnictwa lub wychowania.

                      > wspolczuje dzieckiom, ktore bardzo sie staraja, a na koniec od rodzica dostana.
                      > ."ok..no tak.."

                      A ja zazdroszczę takim dzieciom. Będą żyły dla siebie, a nie żebrząc o uznanie innych.
                      • mamma_2012 Re: Serduszka motywacyjne 24.10.13, 12:34
                        Tylko to jest jednak kwestia przyjętej natury człowieka, a to już jest kwestia uznaniowa. Dla mnie jednak czlowiek jest jednak istota społeczna lasa tez na gratyfikacje z zewnątrz.
                        Zwłaszcza w sytuacjach, gdzie nie ma motywacji wewnętrznej (a ta nie zawsze istnieje i nawet czasem nie ma sensu o nią walczyć).
                        Jesli dziecko w domu nie dostanie pochwał, nie poczuje sie docenione, a jego dobre zachowanie bedzie traktowane jak oczywista oczywistosc nie wymagająca wysiłku, to szybko znajdzie sobie grupę, ktora wprost powie mu jestes fajny, a niekoniecznie bedzie to grupa w ktorej chciałabys je widzieć.
                        To jak z piękna kobieta, ktora dba o siebie, stara sie i nawet robi to tylko dla własnego dobrego samopoczucia i jest świadoma swojej atrakcyjności. Jesli nie dostanie od czasu do czasu komplementu, buziaka i kwiatkia uda sie do takiego faceta, ktory jej to zapewni.
                        • camel_3d Re: Serduszka motywacyjne 24.10.13, 12:39
                          jej dzieci nie dostaja pochwal , ich zachowanie jest ignorowane i ro zarowno to dobre, jak i zle... o osiagnieciachnie wspominam.

                          wyobrazam sobie taka sytuacje. mamo zobacz! dostalem sytpandium naukowe za wyniki w nauce!

                          tak.. i?



                          mysle, ze ona po prostu sie zamotala w zeznaniach...albo faktCnie nie wie o czym pisze.
                      • camel_3d Re: Serduszka motywacyjne 24.10.13, 12:36
                        przykro mi, al emam wrazenie ze ten system sie nie sprawdza. nawet jezeli robisz cos dla siebie to istnieje nagroda, osiagniecie celu. einstani udowodnil swo ja teoria i nagroda bylo uznanie przez swiat fizyki. pewnie robil o dla siebie, ale nie dlatego ze mial jakas ochote na to, tylko dlatego, zeby udowodnic to w co inni nie chcieli mu uiwerzyc.

                        Zawsze jest nagroda i kara. i nie masz co tego negowac. nagroda moze byc uznanie, pieniadze, pozycja, status... jezeli to co robisz, robisz tylko dla siebi i nikogo to nie interesuje poza toba, to jedyna nagroda bedzie nadmierne wydzielanie sie dopaminy. ale kogo to bedzie obchodzilo, ze cos ci cie udalo....

                        acha..jezeli zrobisz cos niezgosnego z prawem to na 100 % zostaniesz ukarana...niezaleznie od twojego swiatopogladu...wiedzialas o tym? i mysle, ze pi prostu tak piszesz, ale np zawodowo zalezy ci tak samo na uznaniu jak na tym, zeby udowodnic ze ci na tym nie zalezy...

                        w dlaszym ciagu nie przekonaly mnie te argumenty. jestem za nagrpda i kara.
                  • mamma_2012 Re: Serduszka motywacyjne 24.10.13, 12:48
                    Kiedy pojawi sie motywacja wewnętrzna i pasja działamy dla siebie, a nawet czesto swoim kosztem. Mysle, ze Einsteina bardzo 'jaralo' to co robił i nawet bez uznania działałby dalej, zreszta historia zna wielu pasjonatówsmile
                    Natomiast w życiu robimy dziesiątki i tysiące rzeczy, ktorych nie chcemy a musimy robic i te działania podejmujemy dla nagrody bądź dla uniknięcia kary. Jesli ktos mowi, ze jest inaczej jak dla mnie mija sie z prawda szerokim łukiem.
                    Nie każdy wykonuje pasjonująca prace, myślisz, ze dziewczyny na taśmie w fabryce beda sie starały wykręcić maksymalnie duzo srubek, bo czuja taka potrzebę serca czy dlatego, ze np. maja płacone od srubki? Przemysl temat.
                    Dziecko, ktore pasjonuje sie historia bedzie poglebialo swoją wiedzę dla siebie, niezależnie od wszystkiego, ale to samo dziecko np. do nauki matematyki trzeba bedzie zmotywowac inaczej, bo jego wewnętrzna potrzeba zglebienia tematu choćby na minimalnym poziomie moze wcale nie istnieć. Za to chętniej podejmie trudy nauki dodawania mając w perspektywie zakup w nagrodę kolejnej wymarzonej książki (wychodzi nawet na to, ze dla swojej pasji poświęca sie)
            • mia_siochi Re: Serduszka motywacyjne 24.10.13, 15:05
              Oczywiscie,ze nie ignoruje. Cieszymy sie razem z sukcesow. Ale nie stosuje rozwiazan typu "cos za cos".
              Np.jak posprzatasz,to dostaniesz cukierka.

              A jak zniszczy mebel...coz. kazdemu sie moze zdarzyc. Jak przypadkiem to trudno. Jak specjalnie-to rozmawiamy.
              • camel_3d Re: Serduszka motywacyjne 24.10.13, 15:49
                mia_siochi napisała:

                > Oczywiscie,ze nie ignoruje. Cieszymy sie razem z sukcesow. Ale nie stosuje rozw
                > iazan typu "cos za cos".
                > Np.jak posprzatasz,to dostaniesz cukierka.
                >

                ok no to kumam teraz.
        • kj-78 Re: Serduszka motywacyjne 23.10.13, 21:47
          U nas tez nie ma kar. Najgorsze jest to, ze moje dzieci nie znaja slowa "kara", nawet nie mam czym postraszyc wink I nagrod tez nie ma. Czterolatka ma swoje odpaly, powrzeszczy troche na podlodze, a potem jej przechodzi. I za to mam ja niby karac? Nie chce myc zebow? To czekamy tak dlugo, az zachce, czytajac ksiazeczke z mlodszym. Ja w ogole nie umiem karac, nic nie przychodzi mi do glowy. Ze niby dziecko krzyczy, ze czegos nie chce robic, a Ty mu wtedy kazesz stac w kacie? Czy mowisz: jak sie nie uspokoisz, to w niedziele nie bedzie lodow! Moja wyobraznia tego nie ogarnia... Co nie przeszkadza mi wkurzac sie na dzieci jak przeginaja. Zazwyczaj wtedy umykam z placu boju na gore, gdzie wlaczam sobie na chwile forum wink
          • mia_siochi Re: Serduszka motywacyjne 23.10.13, 21:51
            Przybij piątkę smile Mam takie samo podejście.
            • mia_siochi Re: Serduszka motywacyjne 23.10.13, 21:53
              Jak sie wkurzam (jestem choleryczką straszną, często się wkurzam) to mówię "dziecko, bo zaraz stara matka się scieknie i będzie wrzeszczeć..." i to często działa big_grin
              • kj-78 Re: Serduszka motywacyjne 25.10.13, 20:00
                Ja tez niestety szybko sie denerwuje, jakos nie ma cierpliwosci. Ale nie mam zamiaru karac dzieci za to, ze sie wkurzam wink A ze nie chce na nie krzyczec, to zmykam chylkiem i przeczekuje w ukryciu big_grin
    • camel_3d Ale czad.. 23.10.13, 20:54
      Te serduszka to niezla bzdety.chyba sobie panie to z superniani podpatrzyly.

      U nas nie ma takich dziwnych rzeczy. Za dobre zachowanie nikt nie jest nagradzany, a za zle sa kary. Ale zeby ktos dostal kare bo nie chcenrysowac jakims kolorem?

      Niech zyje normalnosc!

      Ja bym najpierw porozmawial z corka i pania o co chodzilo...bo nie sadze zeby jakims problemem bylo uzywanie innego koloru, chyba ze to bylo jakiek konkretne zadanie, majace jakis konretny cel.
      • lucyjkama Re: Ale czad.. 23.10.13, 21:46
        >Za dobre zachowanie nikt nie jest nagradzany, a za zle sa kary.

        Fatalny system. Dziecko uczy się, że zwracają na mnie uwagę jak coś zbroję. Dobre zachowanie przechodzi bez echa. W ten sposób wzmacnia się negatywne postępowanie.

        > Niech zyje normalnosc!

        Normalne to to nie jest, nie oszukuj sam siebie.
        • camel_3d Re: Ale czad.. 23.10.13, 22:17
          Dobre zachowanie to norma... Nie widze sensu nagradzania dziecka non stop za dovre zachwanie. I to nie ma nic wspolnego z zauwazaniem dziecka.

          W pracy tez jak zachowujesz se normalnie nikt ce nie nagradza, za zle zachowanie mozesz wyleciec z pracy.... Nagrode dstaniesz za extra dovre wyniki, a nie za to, ze jestes.
          • lucyjkama Re: Ale czad.. 23.10.13, 22:25
            Nie porównuj dziecka do dorosłego. Dziecko dopiero uczy się zasad.
            I ze swej natury walczy o uwagę rodzica. Jeśli nie mówisz dziecku co dobrego, właściwego robi czyli nie dajesz mu wtedy uwagi to powalczy o nią w inny sposób czyli przez nagatywne zachowanie. Jeśli tu je wzmocnisz chociażby karą będzie te zachowanie powtarzać na zasadzie "w końcu mnie widzi". Jeśli nie wzmocnisz (nie skomentujesz, odejdziesz, przeczekasz) dziecko odbiera że niezależnie czy robi dobrze czy źle masz je gdzieś, jest dla Ciebie nikim. Czuje się niekochane, niepotrzebne, staje się nikim dla siebie samego sad
            • camel_3d Re: Ale czad.. 23.10.13, 22:39
              Przesadzasz. Mowimy o zachowaniu. Nie wdze sensu mowiena dziecku..o jako ladnie sie zachowujesz...i jak ladnie,..o grzeczny jestes. To jest norma. Ze to zle zachowanie powinno byc karane i to hie ma NIC wspolnego z tym czy dziecko czuje sie zauwazabe cz nie.

              W szkole bedzie podobnie. Za kiepskie zachowanie distaniesz kiepska ocene lub uwage.... Za normalne nie.

              Nagrodybsa za szczegolne osiagniecia, jezeli dziecko sie w czyms szczegolnie postara.

              • mikams75 Re: Ale czad.. 23.10.13, 23:29
                a ja widze sens, oczywiscie nie na kazdym kroku, ale sama widze, ze pochwaly bardzo motywuja dziecko do powtarzania tego. Pochwaly sie stosuje za rozne rzeczy w zaleznosci od wieku. Za co innego pochwali sie dwulatka, za co innego 5 latka.
                Prosty przyklad - zawsze chwale corke za dobre zachowanie podczas dlugiej podrozy samolotem. Dobre czyli normalne. Ale nie wszystkie dzieci daja rade z tego co widuje wokolo.
                Dwulatke chwalilam jak sama sie ubrala. 5 latka nie zbiera juz za to pochwal.
                Stosujac kary dziecko robi sie krnabrne. Chwalac jest szansa na duzo lepsza komunikacje z dzieckiem.
                • camel_3d Re: Ale czad.. 23.10.13, 23:45
                  No to sa wlasnie te rzeczy, ktre nie sa normalne.smile
                  Bo dla dwulatki ubrac sie to juz jest wyczynn. Tak samo jak wytrzymax dlugi lot.
                  Uwazam, ze pochwaly sa jak najbardziej wskazane. Byle nie przesadzac. Bo nie ma sensu za bLe co chwalic 100 raz.
                  Mlody tez musi znosic dlugie loty ..po 13 godzin.. Ale noca wiec przesypia.smile))

                  Jako jedyny w przedszkolu dostal odznake za plywanie w wieku .4 lat co jest bardzo duzym wyczynem. Za ta sa super pochwaly...to rzecz ozywista.

                  • mikams75 Re: Ale czad.. 24.10.13, 11:03
                    a co jest normalne? wrzaski w samolocie? Nie. Dobre zachowanie jest normalne. Moja i w dzien przetrzymywala po 13 godzin nawet majac niespelna 2 latka. Inna sprawa, ze ja bylam wykonczona wink)
                    Moja sie dlugo bala zanurkowac, choc mlodsze dzieci robily to bez problemow od dawna. W koncu sie przelamala i notorycznie dostawala za to pochwaly. Choc tak patrzac na to neutralnie, to zadne wielkie osiagniecie. Dlatego pochwaly trzeba dostosowac do dziecka i jego mozliwosci.
                • aleksandra1357 Re: Ale czad.. 23.10.13, 23:55
                  mikams75 napisała:

                  > a ja widze sens, oczywiscie nie na kazdym kroku, ale sama widze, ze pochwaly ba
                  > rdzo motywuja dziecko do powtarzania tego.

                  Też tak zawsze myślałam, ale badania psychologiczne pokazują coś zupełnie odwrotnego, pisałam wyżej. W książce "Wychowanie bez nagród i kar" jest udowodnione, że chwalenie sprawia, że dziecko mniej chętnie powtarza daną czynność, a raczej powtarza ją z nadzieją usłyszenia pochwały, a nie dla samej czynności.
                  Twój przykład: dwulatka się ubrała. Niepochwalona będzie powtarzać tę czynność ot tak. Pochwalona będzie czekać, aż mama zobaczy, że się ubrała, straci naturalną motywację do ubierania się. Bo nie ubieramy się/ nie sprzątamy itd. po to, żeby nas rodzice chwalili, tylko po to, żeby być ubranym, żeby było posprzątane itd.
                  • lucyjkama Re: Ale czad.. 24.10.13, 06:58
                    > Twój przykład: dwulatka się ubrała. Niepochwalona będzie powtarzać tę czynność
                    > ot tak. Pochwalona będzie czekać, aż mama zobaczy, że się ubrała, straci natura
                    > lną motywację do ubierania się.

                    Bzdura!
                    Ubrała się dostanie wzmocnienie, że och i ach. Za drugim będzie tylko och a za trzecim uśmiech. Za czwartym już nic bo czynność stanie się nawykiem.
                    Chwaliłam 2 latkę za załatwianie się do nocnika, myślisz że teraz mając lat 5 sika w gacie bo przestałam ją chwalić? Nie, chodzi do toalety, nawet nie wiem kiedy bo mnie nie informuje i nie potrzebuje pochwały.
                    • mikams75 Re: Ale czad.. 24.10.13, 11:08
                      dokladnie!
                  • mamma_2012 Re: Ale czad.. 24.10.13, 09:38
                    To Tobie zależy, zeby było posprzatane, dziecku niekoniecznie, wręcz moze byc szczęśliwe mając wszystkie zabawki na wierzchu.

                    Weź taka prosta czynność jak mycie rak. Dziecko raczej nie ma wrodzonej skłonności do tego i trzeba je tego nauczyć.

                    Mozesz próbować zbudować zdroworozsadkowa motywacje do tego poprzez tłumaczenie, ze z raczek znikną bakterie i dziecko bedzie zdrowe, tylko, ze mój poltoraroczny synek (a i starsze dzieci tez, bo czym do cholery sa te bakterie i co to znaczy byc zdrowym) w takiej sytuacji popatrzy na tlumaczacego jak na kosmite.

                    Moze nauczyć sie tego zachowania przez obserwacje i naśladowanie (i to jest bardzo dobra metoda), ale to moze nie wystarczyć albo trwać bardzo długo. Dlatego uśmiechem, ciepłym słowem, buziakiem czyli nagrodami przyspieszamy ten proces. Dziecku takie zachowanie wchodzi w nawyk i już żadne wzmocnienie nie jest potrzebne.
                    Nagrody i kary (w tej kolejności i to tylko jesli naturalne konsekwencje zawodzą), nie sa złe czy szkodliwe, natomiast mozna ich nieumiejetnie uzywac, tak jak pani, ktora dała serduszko niebieskie nie tłumacząc dlaczego.
                    • mikams75 Re: Ale czad.. 24.10.13, 11:10
                      tylko ze u malego dziecka naturalnie konsekwencje sa nie do ogarniecia np. to ze boli brzuch i wymiotuje bo jadl brudnymi rekoma - dziecko nie widzi bezposredniego zwiazku szczegolnie jak innym razem tez wpakowal brudne rece do buzi i nic sie nie stalo.
                      • mamma_2012 Re: Ale czad.. 24.10.13, 12:22
                        Oczywiscie, dlatego nikt nie liczy, ze maluch zrozumie taki związek. Zreszta naturalna konsekwencja mogłaby miec duzo poważniejsze konsekwencje niż 'przewinienie', czyli nieumycie rak.
                        Pokazujemy, wiec swoim przykładem i dobre zachowania dziecka wzmacniamy pochwala, uśmiechem (nagroda).
              • el_elefante Re: Ale czad.. 23.10.13, 23:43
                Ja też nie widzę sensu w takim mówieniu jak napisałeś. Zgadzam się.
                Jednak przyznasz, że komentarz w stylu : "o, jak posprzątane, dobra robota synu" - to zupełnie co innego, prawda? A przecież też chwalenie.
                • camel_3d Re: Ale czad.. 23.10.13, 23:47
                  A to zupelnie inna rzecz.smile) mysle, ze warto umiec dobrze to wyposrodkowax. Bo zbyt czeste chwalenie za byle co staje sie nudne.

                  > Ja też nie widzę sensu w takim mówieniu jak napisałeś. Zgadzam się.
                  > Jednak przyznasz, że komentarz w stylu : "o, jak posprzątane, dobra robota synu
                  > " - to zupełnie co innego, prawda? A przecież też chwalenie.
              • anetchen2306 Re: mylisz sie ... 24.10.13, 12:06
                "W szkole bedzie podobnie. Za kiepskie zachowanie distaniesz kiepska ocene lub u
                > wage.... Za normalne nie." Kolejny raz udowadniasz, ze szkola w De i jej zasadami kompletnie sie nie interesujesz, a moze czas najwyzszy, zanim Twoja latorosl wejdzie w ten System a Ty szoku wychowawczego doznasz ...
                Za dobre zachowanie dzieci w DE tez sa nagradzane ("bon" na zwolnienie z zadan domowych, mozliwosc zabawy z tabletem, dorobne nagrody rzeczowe za brak negatywnych uwag w ciagu jakiegos czasu ... to w De Standard!). Te "normalne" zachowania to wlasnie dobre zachowania. I dziecko jest za takowe takze nagradzane. Tylko Tobie sie wydaje, ze jest inaczej. W De w Grundschule nie ma zadnych dodatkowych nagrod za "szczegolne osiagniecia": nie ma dyplomow, swiadectw z paskiem, nagrod ksiazkowych na zakonczenie roku ... sa OCENY. W wyzszych klasach podobnie. Nagrody za osiagniecia sa dopiero na poziomie 10 i 13 klasy: czyli na zakonczenie edukacji.
                • camel_3d Re: mylisz sie ... 24.10.13, 12:25
                  czekaj czakaj, bo nie rpzumiem...za dobre zachpwanie dziecko nie musi odrabiac lekcji? zartujesz? ciekawe jak pojzniej nadrobi program.. smile

                  a co do nagrod. w naszj potencjalnej szkole sa. od 1 klasy za szczegolne wyniki. w drugiej, ktora jest moim faworytem, nie wiem. hmm..dzisiej sie dobrze zachowujesz, nie musisz lekcji odrabiac...no sorry, az mi ciezko w to uwierzyc. nagrpda w postaci zabawy tabletem? podczas lekcji czy po? na razie wiem jak to wyglada w przedszkolu. za dob zachowanie dzieci nie sa nagradzane. dobre zachowanie jest traktowane jako norma. natomiast zöe zachpwanie jest karane. i ten system uwazam za prawidlowy. zreszta poparlli go wszyscy rodzice. mozna bylo wprowadzic jakies tam chmurki czy sloneczka, ale nikt tego nie chcial.

                  ok, jezeli za brak zlach uwag w ciagu jakiegos okresu dostaje sie nagrode, to znaczyloby ze poprawne zachowanie nei jest az tak normalne w tych szkolach. w kazdym badz razie mam w otoczeniu dzieci od 1 do 6 klasy. i nie slyszalem o takowych rzeczach. az sie zaüytam.
                  za to woem, ze na zakaczenie roku sa nagrpdy od 4 klasy chyba.

                  dla mnie nromalnosc nie musi byc nagradzana, chyba ze ta normalnosc nie jest juz normalnoscia, a wyjatkiem....


                  w kazdym badz razie mlody nigdy za dpbre zachpwnai enie byl ürzez mnie nagradzany i nie bedzie.
                  • anetchen2306 Re: mylisz sie ... 24.10.13, 12:32
                    Tak, nie musisz odrabiac (np. matmy we wtorek robic nie musisz), bo na lekcji jestes skupiony, nie przeszkadzasz sobie ani innym, wyrabiasz sie ze wszytskim, nie musisz dodatkowo cwiczyc w domu ... Proste? Dziecko systematycznie dobrze sie sprawujace, wyrabiajace sie z materialem nie musi go nadrabiac ...
                    Tak, podczas lekcji dzieci, ktore juz wykonaly prace, nie przeszkadzaja innym, bawia sie grami edukacyjnymi na tablecie (w "mojej" szkole na wyposazeniu kazdej klasy sa 3 tablety).
                    • camel_3d Re: mylisz sie ... 24.10.13, 12:43
                      no wiesz, ja tu nie widze zwiazku z zachowaniem tylko z tym, ze dzeicko sie wyrobilo z programem i ma sie nie nudzic lub nie musi odrabiac matmy bo sie wyrobilo.

                      tak samo dziecko niegrzeczne....jezeli sie wyrobi z programem, to tez nie dstanie dodatkowych zadan prawda?
                      • anetchen2306 Re: mylisz sie ... 24.10.13, 18:03
                        Nie widzialam jeszcze niegrzecznego dziecka, ktore na lekcjach wyrobiloby sie z materialem (na temat dzieci z zaburzeniami typu ADHD sie nie wypowiadam, to osobna kategoria, traktowana zupelnie inaczej, na innych warunkach, majaca swoich "opiekunow" itd) ...
                        Dziecko dostaje nagrode za to JAK pracuje podczas lekcji a nie za to ILE wykona. Nagrode dostaja takze dzieci, ktore pracuja systematycznie ale nieco wolniej. Nie przeszkadzaja innym w ich pracy. Nagrody dostaja takze dzieci majace bardzo slabe wyniki w nauce, ale szanujace kolegow, chetne do pomocy, aktywnie biorace udzial w zajeciach. Nagrode dzieci dostaja za posprzatanie po lekcjach swojej klasy (chociaz teoretycznie moglyby to zrobic panie sprzatajace).
                        Chodzi o to, ze stosowne zachowanie na lekcji ma wplyw na jakosc tej lekcji oraz na efekty uczenia sie nie tylko tego jednnostki ale takze calej klasy.
                        I owszem, dziecko niegrzeczne, niewyrabiajace sie z programem otrzymuje od nas dodatkowa porcje materialu (do cwiczenia w domu z rodzicem, skoro w szkole zdyscyplinowac sie nie potrafi, rodzice w domu tez nie potrafia na dziecko wplynac ... to dziecko cwiczyc ma wlasnie w domu pod okiem rodzicow). Dziecko moze byc wykluczone z udzialu w niektorych zajeciach, bo tak stanowi regulamin szkoly: zamiast sportu bedzie siedzialo w "pokoju przemyslen" piszac referat na temat swojego niewlasciwego zachowania (co zrobilem zle - jak moge to naprawic - co zrobie, by w przyszlosci uniknac takich sytuacji). Wykluczenie z zajec szkolnych na pare dni ucznia podstawowki jest w De takze na porzadku dziennym, jest zgodne z prawem. Wiec sa przywileje za dobrze wykonana robote (zachowanie) a i takze kary za rozne przewinienia. W klasach sa "Ampel", gdzie jest zaznaczane zachowanie dziecka po kazdym dniu lub nawet po kazdych zajeciach.
                        Jezeli na lekcji panowal bedzie chaos w Laos, halas, to nawet najzdolniejsze dzieci nie wyrobia sie z materialem (Wochenpläne trzeba wykonywac w szkole, nie wolno ich zabierac do domu). Nadal nie widzisz zwiazku?
                        Co wiecej: System nagrod i kar zostaje ustanowiony na podstawie Schulordnung danego Landu, wiec w szkole Twojego syna kary jak najbardziej beda (wlacznie wlasnie z wykluczeniem z zajec lub nawet wyrzuceniem ze szkoly, bo tutaj sa jednak nieco inne przepisy niz w Pl). Bez przestrzegania Schulordnung danego Landu szkola nie ma szans na prowadzenie dzialalnosci oswiatowej. Poczytaj sobie Schulordnung z Berlin lub Brandenburg wink Ordnung muss sein big_grin
                        • camel_3d Re: mylisz sie ... 24.10.13, 20:27

                          to malo widzialas, a nie widzialas mojego dzienniczka z 1 klasy...smile))

                          umialem mnozyc do 100, dodawac, odejmowc, czytac, program pierwszej i drugiej klasy z matematyki to byla nuda i mialem ciagle uwagi, ze nie uwazam, ze zdolny ale rozkojrzony itd... a tym czasem ja i moj kolega z lawki sie nudzilismy... obaj mielismy non stop uwagi.






                          >.Nagrody dostaja takze dzieci majace bardz
                          > o slabe wyniki w nauce, ale szanujace kolegow, chetne do pomocy, aktywnie biora
                          > ce udzial w zajeciach. Nagrode dzieci dostaja za posprzatanie po lekcjach swoje
                          > j klasy (chociaz teoretycznie moglyby to zrobic panie sprzatajace).



                          no czyli sa to jednak pewne zachowania wykraczajace poza norme.


                          no ja przeciez pisze, za sa nagrody, za zachowania czy wyniki bedace ponad przecuetna, ale nie ma bo dziecko jest grzeczne i nie przeszkadza, poza tym o nagrodach decyduje nauczyciel. o karach tez...

                          zobacze ja to wyglada w praniu za rok.

                          dzs zameldowakem mlodego do szkoly, jutro zanosze do innej podanie o przeniesienie do szkoly o profilu matematyczno muzycznym...zabaczymy..moze dostabie tam miejsce.
                          • mikams75 Re: mylisz sie ... 24.10.13, 20:49
                            > >.Nagrody dostaja takze dzieci majace bardz
                            > > o slabe wyniki w nauce, ale szanujace kolegow, chetne do pomocy, aktywnie
                            > biora
                            > > ce udzial w zajeciach. Nagrode dzieci dostaja za posprzatanie po lekcjach
                            > swoje
                            > > j klasy (chociaz teoretycznie moglyby to zrobic panie sprzatajace).
                            >
                            >
                            >
                            > no czyli sa to jednak pewne zachowania wykraczajace poza norme.

                            co tu jest ponad norme?
                            Niechec pomocy, brak szacunku, biernosc (olewanie)?


                            ..
                            Ale z tego co anetchen pisze to najbardziej zdziwilo mnie wyrzucenie dziecka ze szkoly na kilka dni. Zupelnie bez sensu. Tez mi kara. Dzieciak ma wakacje. A jak jest slaby to bedzie jeszcze slabszy jak przegapi material. I kara dla rodzicow najwieksza - musza z dzieciakiem szkolne zajecia nadrabiac a do tego jeszcze zorganizowac opieke na szkolne godziny jak sa w pracy.
                            • mamma_2012 Re: mylisz sie ... 24.10.13, 22:51
                              U nas szkola postrzegana jest jako dopust Boży, a byc moze w innych krajach jest inaczej.
                              W takiej sytuacji pozbawienie dziecka mozliwosci udziału w zajęciach bedzie kara i dla dziecka i co wazniejsze dla rodzicow (tych także czasem oprócz szukania wymowek i dysfunkcji warto zmobilizować do pracy z dzieckiem).
                              Jesli któryś tydzien z rzędu rodzic bedzie musiał glowkowac jak zorganizować opiekę dla dziecka (a w de, chyba jakis urzad prężnie pracuje), to moze uzna, ze warto zainteresowac sie potomstwem.
                              • mikams75 Re: mylisz sie ... 25.10.13, 09:25
                                ogladalam niedawno film, chyba amerykanski - nastolatke za kare zwolnili ze szkoly na kilka dni i robiac sobie wyciezki rowerowe nasmiewala sie z takiej kary. Najwyrazniej nie tylko w pl szkola to ciezki obowiazek.
                                • camel_3d Re: mylisz sie ... 25.10.13, 10:00
                                  i?

                                  zalezy duzo od tego, jaka rodzina, jakaie nastawienie do nauki, do szkoly itd.i czy to byl pojednyczy wybryk czy czesciej, czy sprawiala problemy itd...
                            • camel_3d Re: mylisz sie ... 25.10.13, 09:56

                              > co tu jest ponad norme?
                              > Niechec pomocy, brak szacunku, biernosc (olewanie)?


                              skor bylo napisane, ze nagrody sa kiedy dzeicko posprzata klase, pomaga innym itd.. tzn ze to sa nagrody za dodatkowe pozytywne zachownaia, a nei za zwykle grzeczne zachowanie.
                              • mikams75 Re: mylisz sie ... 25.10.13, 11:08
                                to ty sie upierasz, ze nagrody maja byc tylko za szczegolne osiagniecia a nie za cos, co jest norma.
                                Ja uwazam, ze za "norme" tez warto nagradzac.
                                • camel_3d Re: mylisz sie ... 25.10.13, 11:16
                                  to fajnie...
                  • mikams75 Re: mylisz sie ... 24.10.13, 13:20
                    co dla nas jest normalnoscia, dla dziecka juz nie koniecznie. I zeby wyrobic dobre czy normalne nawyki u dziecka to trzeba znalezc metode. Nagradzanie jest jedna z metod.
                    Przyklad - swego czasu corka urzadzala wielkie awantury o mycie sie, no nic nie dzialalo, myc sie nie chciala i juz i potrafila wielkie sceny odstawiac z tego powodu. Codziennie. Powod nieznany. Ustalilam z nia, ze zbieramy punkty za kazdy dzien z myciem bez awantury. Nie zawsze sie udalo, ale troche sie starala. Za 10 mial byc drobiag-niespodzianka. Oj dlugo zbierala, ale widzialam, ze sie starala. Niby nie popieram przekupstwa za cos, co powinno byc norma, ale juz sama tracilam sily. Po myciu zachwycalismy sie jaka czysta itd, zbierala pochwaly. Az sie jej odmienilo i dla odmiany nie miala zamiaru wychodzic z lazienki wink
                    A wiec sa sytuacje, kiedy nagradzanie za normalnosc daje jakies efekty.
                    Bo mycie sie to dla mnie bylo normalne. Dla dziecka nie.
                    • aleksandra1357 Re: mylisz sie ... 24.10.13, 14:28
                      mikams75 napisała:

                      Niby nie popieram przekupstwa za cos, co powinno byc norma, ale juz sa
                      > ma tracilam sily.
                      > A wiec sa sytuacje, kiedy nagradzanie za normalnosc daje jakies efekty.
                      > Bo mycie sie to dla mnie bylo normalne. Dla dziecka nie.

                      Jakbyś odpuściła i pozwoliła się przez tydzień nie myć bez żadnych nagród i kar, to i tak po tygodniu zaczęłaby się myć, bez przekupstwa.
                      • mikams75 Re: mylisz sie ... 24.10.13, 15:18
                        po 3 dniach pieklo ja w kroczu podczas mycia a o zapachu moczu nie wspomne, bo 3-latka nie podcierala sie dokladnie. Wtedy to sie mogla nabawic traumy przy myciu uncertain
                        Walczylam wiec chociaz o codzienne mycie tylka. Domywalam ja i tak tylko raz na tydzien na basenie, a jak byly ferie i basen zamkniety przez 2 tygodnie to nie bylo szans.
                        Do tego na skorze wlosow w tym czasie zrobilo jej sie cos jak ciemieniucha - po prostu z niedomycia, mycia na szybko.
                        Dziecko nie czuje sie brudne tak jak dorosly.
                        • aleksandra1357 Re: mylisz sie ... 24.10.13, 20:47
                          mikams75 napisała:

                          > Do tego na skorze wlosow w tym czasie zrobilo jej sie cos jak ciemieniucha - po
                          > prostu z niedomycia, mycia na szybko.

                          Nie wierzę, skąd to się bierze. Ja myję dziecku włosy raz na 2-3 miesiące. Nic nie śmierdzi, włoski ładne. Mam znajomych z 3-letnią córką, ta tacy eko-weganie. Jeszcze nigdy nie umyli jej mydłem, szamponem. Włosów nie myła od roku. Ma piękne, puszyste, pachnące włosy.
                          • mikams75 Re: mylisz sie ... 24.10.13, 21:00
                            mozesz nie wierzyc, ja widzialam na wlasne oczy. Corka wlosy tez miala ladne i zadbane, dziecko nie poci sie tak, zeby cuchnelo. Tego czegos na skorze nie bylo widac golym okiem, tylko trzeba bylo rozgarnac wlosy; chyba ze 2 tygodnie to po trochu skrobalam na wilgotno i odkad zaczelam mocniej szorowac to problem zniknal. Lekarka tez potwierdzila, ze to zaschnieta wydzielina skory.

                            A corce twoich znajomych to czym pachna wlosy? Nie jestem fanka szorowania dziecka plynami i niszczenia skory, ale nie wyobrazam sobie zeby nie umyc szamponem wlosow. Kurz, osady z powietrza, bywa ze i resztki jedzenia - sama woda nie wystarczy zeby to zmyc.
                            Serio myjesz dziecku wlosy raz na 2-3 miesiace? No teraz to ja mam problem zeby uwierzyc.
                            Choc moze to zalezy jakie wlosy ma dziecko. Ale mimo wszystko - kurz, piach itd. - to wszystko jest na wlosach.
                            • aleksandra1357 Re: mylisz sie ... 24.10.13, 21:19
                              mikams75 napisała:


                              > Serio myjesz dziecku wlosy raz na 2-3 miesiace? No teraz to ja mam problem zeby
                              > uwierzyc.
                              > Choc moze to zalezy jakie wlosy ma dziecko. Ale mimo wszystko - kurz, piach itd
                              > . - to wszystko jest na wlosach.

                              Ostatni raz myłam synowi głowę w sierpniu, a moja koleżanka na zeszłą gwiazdkę i samą wodą. Trochę kurzu jest na włosach, ale w niczym to moim zdaniem nie przeszkadza.
                              • mikams75 Re: mylisz sie ... 25.10.13, 09:34
                                serio nie przeszkadza ci piach, kurz i brud we wlosach? I wcieranie tego w poduszke? Szczegolnie latem?
                                To nie tylko to co sie zbiera z powietrza czy piachu, ale dziecko dotyka tez wlosow brudnymi rekoma, robi fikolki na srednio czystych matach gimnastycznych, jak biega to sie poci.
                                Aaa i jeszcze moja potrafila sie sama wysmarowac kremem z filtrem. Czesc we wlosy. Sama woda by to nie zeszlo.

                                I nie wiem jak mozna raz na rok myc sama woda. U nas sama woda to notorycznie sa wlosy myte - chocby na basenie czy w domu jak dziecko sobie wklada glowe pod prysznic czy nurkuje w wannie.
                                • camel_3d Re: mylisz sie ... 25.10.13, 10:07
                                  a...jezeli jej syn ma wlosy 2 mm.. to nie ma sensu ich myc plynami co 2 dni, woda wystarczy. z kurz i inne takie wystarczy wyczesac dobra szczotka. jezeli jeszcze woda ma dobra jakosc to na prawde nie ma potrzeby uzywania plynow i chemii, wystarczy sama woda.

                                  • mikams75 Re: mylisz sie ... 25.10.13, 11:12
                                    lysa pala sie nie brudzi?
                                    A twarz tez wystarczy przetrzec na sucho?

                                    Poza tym nie mowimy o myciu woda co dwa dni a o ostatnim myciu woda na swieta w zeszlym roku uncertain
                                    • camel_3d Re: mylisz sie ... 25.10.13, 11:18
                                      lysa pala sie burdzi..ale wystarczy szmatka przetrzecsmile))
                                      • mikams75 Re: mylisz sie ... 25.10.13, 12:01
                                        sucha oczywiscie big_grin
                              • camel_3d Re: mylisz sie ... 25.10.13, 10:04

                                > Ostatni raz myłam synowi głowę w sierpniu, a moja koleżanka na zeszłą gwiazdkę
                                > i samą wodą. Trochę kurzu jest na włosach, ale w niczym to moim zdaniem nie prz
                                > eszkadza.

                                to ja sie nie dziwie, ze mezczyzni w PL wola sie golic na tego rekruta, jak od malego sa przyzwyczajeni do mycia glowy raz na kilka miesiecysmile)))
                              • mamma_2012 Re: mylisz sie ... 25.10.13, 10:10
                                Takie podejcie tłumaczy zapachy unoszace sie w dziecięcych szatniach.
                                Ciekawe czy kobieta Twojego syna bedzie równie entuzjastycznie nastawiona do takich rozwiązań higienicznych (w koncu takie nawyki kształtują sie w dzieciństwie).
                                Koleżanka ostatnio opowiadała mi o jakis ubraniach dla dzieci (takich zwykłych codziennych welnianych typu pajacyki czy spodenki), ktore zaleca sie prac nie częsciej niż raz na 2-3 tygodnie. Piękna kompozycja.
                                • aleksandra1357 Re: mylisz sie ... 25.10.13, 11:15
                                  mamma_2012 napisała:

                                  > Takie podejcie tłumaczy zapachy unoszace sie w dziecięcych szatniach.

                                  Moje dziecko pięknie pachnie. Nie lubi myć głowy, czekam aż polubi.
                                  • mamma_2012 Re: mylisz sie ... 25.10.13, 11:22
                                    'Piękny zapach' to dość subiektywne określenie. Dla jednych moze byc piękny, dla innych do zaakceptowania, a jeszcze ktos powie, ze mu sie nie podoba i każdy bedzie miał racjewink
                                    • camel_3d Re: mylisz sie ... 25.10.13, 11:56
                                      wiesz, akurat w tym przypadku to nie ma znaczenia. Jej dzeicko uczy sie takze w domu..wiec zapaych i zachowanie nie maja tu kompletnie znaczenia.
                                  • mikams75 Re: mylisz sie ... 25.10.13, 11:55
                                    i bedziesz tak latami czekac?
      • mamma_2012 Re: Ale czad.. 24.10.13, 07:48
        U was nie ma, u nas sa i były i pewnie jeszcze długo beda.
        Zreszta uwazam, ze system, gdzie sa kary i nagrody jest lepszy niż od przywolanego przez Ciebie systemu tylko z karami, bo swietnie musi czuć sie lobuziak, ktory tylko przynosi do domu uwagi czy inne czarne kropki, ktory nadludzkim wysiłkiem przesiedzial cały dzien bez wpadki i pani nawet okiem nie mrugnela, bo to przecież normalne u innych dzieci.

        A to dziwienie sie mnie niezmiernie dziwi. Kolega zapomniał, jak chodził do szkoły i pani stawiała dwójki i piątki? Teraz zamiast cyferek uzywa sie kolorów tęczy, literek czy innych chmurek zakładając, ze dzieci to idioci i nie zauważa, ze sa oceniane.

        • camel_3d Re: Ale czad.. 24.10.13, 10:38
          A kolezanka zapomniala, ze uwagi dostawalo sie do dzienniczka za zle zachowanie? Nie pamietam, zebym kiedys dostal wpis " dziecko zachowywalo sie dzis bardzo ladnie".

          Stopnie to nie Kara i nagroda, stopnie to ocena tego na ile dziecko opanowalo program albo Fakt Kara jezeli dzieko olalo nauke i nie odrobilo lekcji lub nie nauczylo sie czegos...
    • sunlife44 Re: Serduszka motywacyjne 24.10.13, 10:26
      w naszym przedszkolu są jedynie serduszka pozytywne, tych negatywnych nie ma...
      Panie twierdzą że nie dają negatywnych bo porównują to do zwrócenia uwagi na coś dobrego a to niedobre nie zostaje niczym wyróżnione.
      np. dziecko coś zrobi dobrze i tak jak nauczyciel prosi to dostaje serduszko, a jak nie zrobi nie dostaje nic... bo wtedy jakby dostało serduszko negatywne to byłoby traktowane jako gorsze a one uważają ze jak dziecko może coś dostać albo nie dostać nic to jest to bardziej mobilizujące...
      nie wiem czy do dobrze... ale to działa. Serduszka są przydzielane dopiero po zajęciach za całokształt ze zwróceniem uwagi np. na konkretne zachowanie "za słuchanie Pani", "za dzielenie się z innymi", itp.. bo tak jak napisałaś Twoja córka ostatecznie wzięła wskazaną przez Panią kredkę więc moim zdaniem nie powinna dostać tego gorszego serduszka.

      a poza tym Twoja córka nie chciała rysować tym kolorem co chciała Pani "I pani "tak się zdenerwowała", że jej zagroziła serduszkiem niebieskim. I wstawiła je, bo "tak była wyprowadzona z równowagi" - może ta Pani nie powinna pracować w przedszkolu skoro dziecko niechcące robić tego co ona sobie życzy wyprowadza ją tak z równowagi. Bo aż strach pomyśleć co byłoby gdyby takie dzieciątko urządziło histerię, czy zaczęło się wykładać na podłodze a przecież reakcji dziecka nie jesteśmy w stanie przewidzieć.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka