Dodaj do ulubionych

A mamy 2009- te co nie mają wyboru ?

14.01.14, 22:07
Tak na fali wątków histerycznych o tym czy posyłać czy nie posyłać itp.
A jak Wy się zapatrujecie na Wasze 6 latki w 1 klasie?
My wyboru już nie mamy.
Cały rocznik 2009 idzie do 1 klasy.
O dziecko się nie boję, boje się trochę organizacji, tego jak to będzie wyglądało, cięzkich plecaków, jak będzie wyglądała organizacja zajęc , ilośc dzieci. Czy te małe 6 latki wychodzą na przerwy razem z bykami z 5-6 klas na przykład? Razem z nimi chodzą na obiady , do toalet?
Ja nie panikuję przy córce, mówię że szkoła jest super, że jest fajne, opowiadam o swojej, co się robi itp. Nie ma co przelewać na dziecko swoich stresów skoro i tak już nie mamy wyboru.
Dziecko wrażliwe, ale rozgarnięte- zna już teraz literki, pisze, czyta powoli ale bez ciśnienia, sama zaczęła od przepisywania wyrazów które widzi na kartkę. Lubiana przez grupę, radzi sobie ale no, wrażliwa bardzo. Do szkoły bardzo się garnie, ciągle o to pyta, garnie sie też bardzo do starszych koleżanek.
Dodam, że jest z pazdziernika. ( o drugiej już nie wspomnę bo z grudnia ale ma dopiero rok)
A wy?
Boicie się?
Jak się zapatrujecie na to ?

A może myślicie o odroczeniu?
Pogodziłyscie się z tym?
Obserwuj wątek
    • manala Re: A mamy 2009- te co nie mają wyboru ? 14.01.14, 22:16
      nie wiem czego histerycznego dopatrzyłaś się w moim wątku
      • bbuziaczekk Re: A mamy 2009- te co nie mają wyboru ? 14.01.14, 22:23
        Moj ze stycznia 2009 wiec blizej mu do7 latkow. O niego jako tako sie nie boje. Ale oczywiscie chcialabym miec wybor.
        Bardziej sie martwie o to ze 1,5 rocznika rozpocznie szkole bo i caly 2009 i polow 2008
        I jak czytam ze mamusie z pierwszej polowy roku sie rzucaja i chca odraczac to mnie trafia bo jak to sobie wyobrazacie ???? Niedosc ze 1,5 rocznika zacznie to jest do tego te dzieci odroczone.
        Przeciez to bedzie czysty horror !!!
        Nie wyobrazam sobie tego.

        Druga sprawa to najbardzej boje sie o corke z rocznika 2010
        Ona jest z 18 listopada wiec bedzie miala jeszcze 5 lat jak zacznie we wrzesniu szkole.
        To dopiero bedzie kosmos !
        I tutaj w jej przypadku bede brala pod uwage odroczenie o rok czyli od 7 lat.
        • bbuziaczekk Re: A mamy 2009- te co nie mają wyboru ? 14.01.14, 22:25
          Jak narazie na dzien dzisiejszy jestem ta cholerna przekleta reforma przerazona. Nie wyobrazam sobie tego wogole. Tych dzieci i tego balaganu.
          • makurokurosek Re: A mamy 2009- te co nie mają wyboru ? 14.01.14, 22:46
            Zapewniam cię, że w okresie przejściowym był jeszcze większy bałagan z powodu niejednorodnego programu zerówek / pięciolatków. To dopiero był kosmos gdy w pierwszej klasie spotkały się dzieci przez rok uczone czytać z tymi które nawet liter nie znały.
        • manala Re: A mamy 2009- te co nie mają wyboru ? 14.01.14, 22:29
          no wyobraź sobie, że teraz też jest 1,5 rocznika...
          • bbuziaczekk Re: A mamy 2009- te co nie mają wyboru ? 14.01.14, 22:34
            Ale nikt nie bedzie odraczal mlodszych czyli 7 latkow.
            Wiec nie macie ryzyka ze bedzie ponad 1,5 rocznika.
            • bbuziaczekk Re: A mamy 2009- te co nie mają wyboru ? 14.01.14, 22:36
              Tzn starszych czyli z 2007 roku.
              Teraz pojdzie caly rocznik 2007 i polowa 2008
              Wiec za rok tez niech tak bedzie.
              Bo jesli mnostwo rodzicow odroczy tym 6 latkom z 1 polowy roku to za rok nie pojdzie 1,5 rocznika tylko ponad 1,5 rocznika.
              • manala Re: A mamy 2009- te co nie mają wyboru ? 14.01.14, 22:39
                No tak dużo nie poodraczają bo ponoć to nie "pikuś" ; )
                • bbuziaczekk Re: A mamy 2009- te co nie mają wyboru ? 14.01.14, 22:40
                  Mam nadzieje
                • lucyjkama Re: A mamy 2009- te co nie mają wyboru ? 15.01.14, 13:49
                  > No tak dużo nie poodraczają bo ponoć to nie "pikuś" ; )

                  To pikuś, naprawdę. Jak się rodzic uprze to odroczy.
              • maeve_binchy Re: A mamy 2009- te co nie mają wyboru ? 15.01.14, 10:33
                nie zapominaj, że w tym roku mogą iść też dzieci z II połowy 2008 roku i tych będzie na pewno więcej niż tych odroczonych z I połowy.

                Zresztą w Warszawie i tak przechlapane, bo w 2014 będzie około 20 000 pierwszaków (I połowa 2008 i część 2007 roku) a w 2015: II połowa 2008 + 2009 rocznik = ca. 29 000 pierwszaków
              • 7katipo Re: A mamy 2009- te co nie mają wyboru ? 21.01.14, 20:33
                no nie cały, bez mojego tongue_out i bez Natalki z jego klasy big_grin i bez mojej siostrzeniczki big_grin
        • lucyjkama Re: A mamy 2009- te co nie mają wyboru ? 15.01.14, 13:47
          > I jak czytam ze mamusie z pierwszej polowy roku sie rzucaja i chca odraczac to
          > mnie trafia bo jak to sobie wyobrazacie ???? Niedosc ze 1,5 rocznika zacznie to
          > jest do tego te dzieci odroczone.

          Moja z ostatniego października 2008 a do szkoły pójdzie już w tym roku chociaż nie musi. Także spokojnie część odroczy, część pośle choć nie musi i się wyrówna tongue_out
        • annubis74 Re: A mamy 2009- te co nie mają wyboru ? 16.01.14, 09:15
          Moje dziecko jest akurat z drugiej połowy 2008 ale też jeszcze nie wiem co zrobię.
          może zamiast do matek miej pretensje do rządu który zgotował taki pasztet dzieciakom
          nie chcę być złym prorokiem ale ta reforma kilku rocznikom odbije sie czkawką
          matki które chcą odraczać mają na uwadze swoje dzieci (i trudno żeby myślały o ogóle, Polsce itd). w tym roku do szkoły tez pójdzie 1,5rocznika i to z roczników dość licznych. jak rodziłam córkę na porodówce były tłumy, gazety pisały o tym szeroko tylko nikt nie kojarzył że po jakichś 3 latach te dzieci muszą trafić do przedszkoli, a po kolejnych 3-4 do szkół
          obecny stan to skutek odraczania reformy - początkowo chciano upakować w szkole dwa mniej liczne roczniki, ale przez ciągłe przesunięcia wyszło jak zwykle. w srodowisku nauczycielskim krążą wieści że rząd najchetniej wycofałby się z reformy ale nie bardzo wie jak to zrobić - po wszystkich bzduracha jakie wygłaszali ministrowie. nie wiem na ile to prawda, na ile plotki a na ile pobożne życzenia. w przedszkolu mojej córki jest kilkoro dzieci nauczycielek w tym dziecko dyrektorki szkoły podstawowej. Pójdzie do szkoły jako ponad 7 latek - ta dyrektorka powiedziała że gdyby musiała użyłąby wszystkich swoich sposobów i znajomości by dziecko odroczyć (mimo ze dziewczynka naprawdę jest bystra i zdolna i przecież pójdzie do szkoły którą "włada" jej mama).
          To chyba mówi samo za siebie
          • mood_indigo annubis74 16.01.14, 12:29
            annubis74 napisała:

            > a. w przedszkolu mojej córki jest kilkoro dzieci nauczycielek w tym dziecko dyr
            > ektorki szkoły podstawowej. Pójdzie do szkoły jako ponad 7 latek - ta dyrektork
            > a powiedziała że gdyby musiała użyłąby wszystkich swoich sposobów i znajomości
            > by dziecko odroczyć (mimo ze dziewczynka naprawdę jest bystra i zdolna i przeci
            > eż pójdzie do szkoły którą "włada" jej mama).
            > To chyba mówi samo za siebie

            To mówi tylko tyle, że ta konkretna pani ma takie konkretne zdanie na temat jednej konkretnej szkoły. Ja znam nauczycielkę, której sześcioletni syn dalej rano pije mleko z butelki - czy to mówi samo za siebie w temacie sposobów karmienia dzieci powyżej 2 roku życia?
            • annubis74 Re: annubis74 17.01.14, 11:07
              żadna ze znanych mi osobiście nauczycielek przedszkola lub szkoły podstawowej (a znam ich sporo) nie jest fanką tej reformy. Niestety wiem jak wygląda polska szkoła od kuchni i wiem jak nieprawdziwe są opowieści kolejnych pań minister. Szkoły w moim mieście to budynki i wyposażenie z okresu międzywojennego lub ew. późny gierek. większość sypie się i wymaga gruntownych remontów. Owszem komputery są nowoczesne, zdarzają się nawet tablice multimedialne - nieużywane żeby się nie zniszczyły, ale ogólnie sprzęty i meble są z okresu kiedy szkołą była zbudowana - serio jeszcze niedawno w jednej z podstawówek były ławki z dziurka na kałamarz big_grin. Notoryczny brak środków na utrzymanie szkoł ( w lokalnym bużecie wielka czarna dziura) rodzice zrzucaja się (podobnie jak w przedszkolu na papier toaletowy, mydło, środki myjace i dezynfekujące), klasy 27-30 osób, jeden nauczyciel, nauka w kilku szkołach na dwie zmiany, praca z dzieckiem w ławkach, "wyrównywanie braków" w edukacji od początku przerzucane na rodziców, rozwiązywanie problemów adaptacyjnych, emocjonalnych wychowawczych przerzucone na PPP (kolejka do jedynej w mieście długa i wielokrotnie zakrecona), świetlice przepełnione (przeznaczone dla dzieci tylko do 3klasy, w pierwszej kolejności są pierwszaki i zerówkowicze 2i 3 klasa ma szanse jeśli znajda sie miejsca. Nie twierdzę że innych szkoł nie ma - ale to raczej wyjatki niż reguła. U nas jest jedna fajna, nowoczesna, kameralna - niestety społeczna, niestety płatna
              • makurokurosek Re: annubis74 17.01.14, 11:32
                W klasie córki ( rozpoczynali jako 6 latki) jest kilka dzieci nauczycielek, co prawda nie są to nauczycielki klas początkowych.

                Co do wyglądu i wyposażenia szkoły nie mogę narzekać, ale my mieszkamy w Poznaniu który co dwa lata full kasy ciągnie z UE na rozwój szkół i wyrównanie szans dzieci z deficytami. Kiedyś z ciekawości poczytałam o programie " Akademia małego Poznaniaka" , Poznańskie technika i zawodówki sa wyposażone w najnowszy sprzęt, szkoły podstawowe oferują bardzo dużą ilość zajęć dodatkowych finansowanych z tego projektu zaczynając od wyrównawczych z polskiego, matematyki angielskiego a na logopedii kończąc.
                Nic więc dziwnego, że nie ma problemu z kasą na remonty i środki higieniczne.
                • annubis74 Re: annubis74 17.01.14, 11:50
                  niestety do Poznania mamy trochę daleko smile
    • schere spokojnie 14.01.14, 22:36
      będzie dobrze.
      Ja wiem, że są szkoły nieprzygotowane... ale pójdziesz sobie na spotkania zapoznawcze i przynajmniej wszystko obejrzysz. Ja, przyznaję, obskoczyłam z 5 szkół i stanęło na zwykłej rejonówce.
      Szkoła nieduża, wygląda jak za moich czasów. Ale: stare byki (4,5,6) klasa mają osobne piętro i wcale nie zamierzają napadać tych małych; zerówka ma osobną świetlicę, pierwsza klasa ma osobną świetlicę i panią do pomocy jak w przedszkolu; zerówka i pierwsza klasa mają 3 posiłki, na które schodzą z paniami (stare byki smile mają w innych godzinach).

      Literek i tak się uczą od początku i nazwijmy to po imieniu program nie jest jakoś specjalnie trudny.
      • bbuziaczekk Re: spokojnie 14.01.14, 22:38
        Ja sobie szkol wybierac nie moge. Mam tylko jedna w rejonie.
        Mieszkam na obrzezach miasta i tutaj w dzielnicy mamy 1 szkole.
        Nie zamierzam do miasta wozic dziecka/dzieci.
        Wiec musza chodzic do rejonu.
        • manala Re: spokojnie 14.01.14, 22:40
          nasza rejonówka już teraz jest maksymalnie przeładowana...w szatni to podobno jest taki ścisk, że ręce opadają, a na korytarzach jeden wielki wrzask
          • bbuziaczekk Re: spokojnie 14.01.14, 22:44
            No i wlasnie sie tego boje.
            I tego ze beda zajecia na 2 zmiany
            A nasza szkola jest mala.
            A na dodatek weźmy pod uwage ze roczniki 2008 i 2009 byly wyzem demograficznym!
            Od wrzesnia 1,5 rocznika zacznie wiec bede miala okazje dowiedziec sie jak to wyglada w naszej szkole
    • aniasa1 Re: A mamy 2009- te co nie mają wyboru ? 15.01.14, 00:56
      MNie troszke uspokoila opinia znajomych ktorych corka jest od wrzesnia w 1 klasie. Chyba ta nasza szkola nie jest taka najgorsza. Ale bede czujna. Gdybym miala wybor nie puscilabym jako 6-latka, ale ktos za mnie zdecydowal i pozamiatane. Nie bede opozniala bo przynajmiej trafi do szkoly z kolegami z przedszkola a to przynajmiej zmniejszy jego stres, i moj tez. Boje sie o syna, bo madry i bystry, potrafi w spokoju wysiedziec nawet dlugo, ale nie radzi sobie z czyjas agrsja, z halasem, z tlumem, jest przerazony w glosnych miejscach. Jesli bedzie w szkole zgiełk to na stowe bede go na sile musiala ciagnac do szkoly, a i tak nie mam najgorzej bo syn z lutego wiec bedzie mial 6.5 jak zacznie.
      • annubis74 Re: A mamy 2009- te co nie mają wyboru ? 16.01.14, 09:21
        moja córka z drugiej połowy 2008 (początek lipca winkale moja decyzja też nie jest chyba łatwiejsza. Boję sie że zostanie w przedszkolu, podczas gdy większość jej kolegów/koleżanek wyladuje w szkole. Że i tak będzie sie aklimatyzować w grupie młodszych od siebie dzieci
        nie boję się stricte o naukę bardziej o to jak sobie poradzi w nowej rzeczywistości szkolnej. Sąsiadka wysłała 7latkę która z nauką problemó nie ma ale z trudem ogarnia realia zmienionej rzeczywistości - coś zapomina, gubi,
        • irima2 Re: A mamy 2009- te co nie mają wyboru ? 16.01.14, 11:27
          Ja też coś zapominam i gubię a mam 34 lata.
          > nie boję się stricte o naukę bardziej o to jak sobie poradzi w nowej rzeczywist
          > ości szkolnej. Sąsiadka wysłała 7latkę która z nauką problemó nie ma ale z trud
          > em ogarnia realia zmienionej rzeczywistości - coś zapomina, gubi,

          Kluczem do tego całego problemu jest pogodzenie się rodziców z faktem, że ich dziecko nie będzie idealne, czasami czegoś zapomni, czasami nie odrobi zadania, czasami nie wytrzyma w ławce i dostanie upomnienie od nauczyciela, nie będzie idealnie rysować szlaczków.
          To akurat nie do Ciebie ale mam wrażenie, że niektórzy rodzice najchętniej posłaliby dziecko do szkoły w wieku 10 lat, tak aby mieć pewność że będzie najlepsze w klasie.
          • annubis74 Re: A mamy 2009- te co nie mają wyboru ? 16.01.14, 21:29
            jest trochę racji w tym co piszesz, ale kluczem moze być też to, ze rodzice chcieliby zapewnić swojemu dziecku możliwie przyjazne warunki, bezpieczne lądowanie w nowym środowisku itp. zwłaszcza dotyczy to chyba wypieszczonych jedynaków wink
            patrzę na moje dziecko i widzę ... małe dziecko... fizycznie - filigranowe, psychicznie - kruche i delikatne.
            niestety jestem związana z edukacją - i niezależnie od tego czy ta reforma jest dobra dla mojego dziecka czy nie jestem pewna że nie jest dobra dla ogółu dzieci 6-letnich. Są oczywiście dzieciaki które będą sobie świetnie radzić jako 6latki w szkole, ale dla sporej części bedzie to początek problemów dużo poważniejszych niz do tej pory gdy do szkół trafiały 7latki
        • makurokurosek Re: A mamy 2009- te co nie mają wyboru ? 16.01.14, 12:00
          " Sąsiadka wysłała 7latkę która z nauką problemó nie ma ale z trudem ogarnia realia zmienionej rzeczywistości - coś zapomina, gubi"

          Mój facet ma 35 lat i ciągle zapomina gdzie ma portfel czy klucze, ostatnio na nogi postawił nie tylko cały dom ale i serwis fiata z powodu "zgubionych" kluczyków od samochodu zastępczego.
          Ja również pod tym względem nie jestem święta bo co prawda kluczy nie gubię, ale za to mój sposób organizacji podróży pociągiem doprowadził trzy lata temu do całkowitej rezygnacji z tego środka transportu.
          Nie oczekuję więc od sześcio czy siedmiolatki super organizacji.
    • mood_indigo Plusy i minusy. 15.01.14, 10:18
      Córa dokładnie połowa 2009, 30 czerwca. Prawie na pewno pójdzie do szkoły w wieku 6 lat, więcej widzę plusów niż minusów. Intelektualnie gotowa będzie na pewno bo w sumie już jest, rysowanie w porządku, wycinanie w porządku, pisze literki i coraz fajniej jej idzie, zaczyna czytać. Jest za to bardzo nieśmiała, ale to pewnie się w rok i tak nie zmieni, więc nie widzę sensu odraczania z tego powodu. Plusy jakie dostrzegamy to fakt, że pójdzie do rejonowej szkoły z większością kolegów i koleżanek z przedszkola, co w jej przypadku ma ogromne znaczenie.

      Moim zdaniem odraczanie więcej szkody niż pożytku niesie, nie bardzo widzę sens przerabiania dwa razy pięciolatków. A fakty w polskich szkołach są takie, że są takie przygotowane i takie mniej, tego rok w tą czy tamtą stronę nie zmieni.

      A, i jeszcze jedno: uważam, że dawanie rodzicom wyboru i umożliwianie odroczeń w skali większej niż dotychczas działa na szkodę samych szkół, bo powoduje to po prostu ich przepełnienie.
    • patr77 Re: A mamy 2009- te co nie mają wyboru ? 15.01.14, 10:46
      Ja planuje odroczenie, córka z grudnia 2009, owszem litery zna wszystkie, rysuje itp. ale jest bardzo nieśmiała, słabo integruje się z grupą, chociaż przedszkole uwielbia, taka indywidualistka i mam w planie odroczyć, no chyba że do 2015 zmieni się jej sposób bycia, to wtedy dam sobie spokój. W ogóle uważam, że państwo powinno zostawić rodzicom wybór czy posyłać 6 czy 7 - latka, bo przecież rodzic najlepiej zna swoje dziecko, oczywiście z informacją z przedszkola.
    • maesstra Re: A mamy 2009- te co nie mają wyboru ? 15.01.14, 11:10
      u nas fatalnie jest ze szkołami rejonowa to jedna z najgorszych w woj, mazowieckim (ma nadzór kuratora i jedne z gorszych wyników testów 6-klasistów na zaniedbanym budynku kończąc) więc ta szkoła odpada, spoza rejonu ze słyszenia wiem że dostać się ciężko, w sumie niedaleko byłaby sensowna ale nie mamy jak się tam dostać, bo jest bardzo Mieli wybudować nową szkołę w pobliskim mieście, bo jest totalne przepełnienie i dzieci chodzą na 3 zmiany np. klasa 1 zajęcia od 14.30-18.30 co dla mnie jest chore, ale termin budowy został odroczony i szkoły nie będzie. Pozostają nam szkoły prywatne ale raz że drogo a 2 że daleko (10 km). Jednym słowem masakra. A córka bardzo rezolutna i pojętna, ale też nadpobudliwa ruchowo więc aby się skoncentrować potrzebuje uwagi i spokoju. Wiem że reforma kiedyś musi wejść w życie szkoda że spotkało to nasze dzieci, bo nawet tak już przyszłościowo większa konkurencja do liceum i na studia.
    • mw144 Re: A mamy 2009- te co nie mają wyboru ? 15.01.14, 11:35
      18lipcowa3 napisała:

      > A jak Wy się zapatrujecie na Wasze 6 latki w 1 klasie?

      Cieszę się bardzo.

      > O dziecko się nie boję, boje się trochę organizacji, tego jak to będzie wygląda
      > ło, cięzkich plecaków,

      Plecak będzie miała na kółkach.

      >jak będzie wyglądała organizacja zajęc ,

      podobnie jak w przedszkolu.

      >ilośc dzieci.

      U nas ok 20 w grupie.

      > Czy te małe 6 latki wychodzą na przerwy razem z bykami z 5-6 klas na przykład?

      Nie wychodzą na ogólne przerwy, wychodzą osobno.

      >Razem z nimi chodzą na obiady , do toalet?

      Zeróka idzie na obiad osobno.

      > Dodam, że jest z pazdziernika.

      Moja też.

      > Boicie się?

      Nie.

      > A może myślicie o odroczeniu?

      Nie, myślę nad posłaniem od tego roku, rocznikowo by miała 5 lat, ale wiekowo cztery z hakiem, więc chyba sobie daruję i pójdzie z własnym rocznikiem.
    • melancho_lia Re: A mamy 2009- te co nie mają wyboru ? 15.01.14, 13:38
      Ja posłalam dwa lata temu syna jako 6 latka do pierwszej klasy. Też się balam nakręcona ogólną histerią, ze starsze dzieci mordują młodsze, ze plecak dwie tony, że prace domowe na 3 godziny.
      Szkoła ma wydzieloną część dla klas 0-1, klasy 2-3 też wydzielone, 4-6 osobno (różne piętra).
      Plecak dosyć cięzki, ale syn nosi tam głównie zabawki smile książki trzyma w szkole, w klasie, chyba, ze ma coś zadane lub sprawdzian wtedy zabiera coś do domu, lekcje opędza w 15 minut (najczęściej w świetlicy).
      Bez obaw w tym roku posyłam córkę (wrzesień 2008) do tej samej podstawówki.
      Zamiast sie martwić to się zorientujcie jak wygląda sytuacja i organizacja w danej szkole.
    • arianna-kalinda Re: A mamy 2009- te co nie mają wyboru ? 15.01.14, 14:13
      Ja mam syna z połowy 2009 roku i na razie to się obawiam tego, że od września będzie musiał obowiązkowo iść do zerówki w szkole lub przedszkolu. Próbowaliśmy go posłać do przedszkola jako 4-latka, ale nie chciał tam zostawać (przedszkole może nie za fajne, ale na prywatne nas nie stać) i odpuściliśmy. Martwię się czy we wrześniu będzie już gotowy. Z drugiej strony odraczać go nie chcę, bo od dawna czyta, pisze, świetnie liczy...
      Dla mnie chyba by było optymalnie, gdyby jako 5-latek jeszcze nic nie musiał, a posłać go do szkoły jako 6-latka!
      • aguar Re: A mamy 2009- te co nie mają wyboru ? 15.01.14, 14:20
        O! To tak jak ja. Może dlatego, że aż tak bardzo nie wybiegam w przyszłość, najbardziej w tej reformie "kłuje" mnie to, że już 5-latki mają obowiązek!!! Z drugiej strony rozumiem, że niektórzy rodzice się z tego cieszą - bo w wieku 5 lat ich dziecko już na pewno wreszcie dostanie się do przedszkola. Ale gdyby dało się tak zrobić, że dla wszystkich CHĘTNYCH 5-latków musi znaleźć się miejsce, ale obowiązku nie ma...
        • ivaz Re: A mamy 2009- te co nie mają wyboru ? 15.01.14, 14:27
          Moja córka z I poł 2009 r ja akurat w ogóle sie nie obawiam ani intelektualnie, bo młoda gotowa to juz jest, czyta płynnie ze zrozumieniem, piszę, zdarza sie że lustrzanie, ale to normalne, manualnie tez OK, raczej lepiej się czuje wśród starszych dzieci niż wśród rówiesników.
          Organizacyjnie tez OK, bo szkoła do której młoda będzie chodziła jest malutka, kameralna, załuję, że nie ma zerówki w szkole, bo poszł by już w tym roku od września.
    • irima2 Re: A mamy 2009- te co nie mają wyboru ? 15.01.14, 14:27
      Ze starszym nie miałam wątpliwości - poszedł jako 6-latek, raz dlatego że z początku roku a dwa ze po prostu był gotowy i rwał się do szkoły. Trafił do klasy 7-latków (było ich za mało żeby stworzyć osobną klasę więc dokoptowali 6-latki z początku roku) i dobrze się odnalazł.
      Z młodszym wiem, ze będzie problem. Jest nieśmiały, nie lubi chodzić do przedszkola, przez pierwszy rok od czasu do czasu płakał rano. Ale wiem też, że posłanie go rok później nic nie zmieni. Zawsze były dzieci bardziej i mniej przebojowe. Pocieszam się, że będzie miał starszego brata, który mu pomoże. W przedszkolu to nas uratowało. Sam bardzo chce iść, ale ostatnio strasznie chciał występować w jasełkach a jak przyszło co do czego cały występ siedział skulony, kurczowo mnie trzymał i płakał.
      • ivaz Re: A mamy 2009- te co nie mają wyboru ? 15.01.14, 14:29
        nie przesądzałabym, mojej kolezanki córka była bardzo niesmiała i wycofana w przedszkolu, za to w szkole dostała skrzydeł, jest otwartą i bardzo komunikatywną dziewczynką.
        • lucky80 Re: A mamy 2009- te co nie mają wyboru ? 15.01.14, 15:20
          Moja z września 2009. Mimo, ze nie czyta ani nie pisze smile jak większość tutaj wymienionych, też pójdzie w 2015 do szkoły,.
          Nie wiem jeszcze do której, zacznę się rozglądać w drugiej połowie roku, ale wcale się o nią nie martwię. Sama niespełna 30 lat temu poszłam jako 6-latka do szkoły i ...żyję, mam się dobrzesmile
          A wiecie jak szkoły w prlu wyglądały...smile
    • budzik11 Re: A mamy 2009- te co nie mają wyboru ? 15.01.14, 18:24
      Nie ma co panikować, najlepiej pójść do szkoły i porozmawiać z RODZICAMI w szatni np. nie z dyrekcją ani z nauczycielami, bo rodzice prawdę powiedzą, może trochę podkolorują, ale przynajmniej wskażą mankamenty a nie ubarwią szarą rzeczywistość jak dyrekcja.

      18lipcowa3 napisała:

      > boje się trochę organizacji, tego jak to będzie wygląda
      > ło, cięzkich plecaków,

      A dziecko będzie maszerowało kilometrami do szkoły? bo jak ma tylko przenosić plecak z szatni do klasy, to nie ma się czym martwić. Nawet z samochodu do drzwi szkoły da radę, albo ty możesz nosić (ja swoim noszę).

      jak będzie wyglądała organizacja zajęc ,

      U nas normalnie, jak w szkole - lekcje 45 minut, przerwa. Wychowawczyni jednego dziecka robi klasie przerwy, daje tym wyprzedzającym dodatkowe zadania, żeby dali szansę tym słabszym i nie przeszkadzali, wychowawczyni drugiego dziecka - na nic nie ma czasu, goni z programem i generalnie "morda w kubeł" - czyli to nie od szkoły zależy, a od nauczyciela.

      > ilośc dzieci.

      U jednego dziecka jest 21 osób, u drugiego chyba 23, więc nie tragicznie.

      C
      > zy te małe 6 latki wychodzą na przerwy razem z bykami z 5-6 klas na przykład?

      przerwy mają w tym samym czasie, ale dzieci są oddzielone - mają inne piętra i maluchom nie wolno chodzić na górę a starszym - schodzić na dół.

      R
      > azem z nimi chodzą na obiady , do toalet?

      Toalety, jw. napisałam są na innych piętrach i panie dyżurujące na przerwach zaglądają tam co chwilę. Jak dziecko chce wyjść w czasie lekcji - pani wypuszcza, jednocześnie sama stoi w drzwiach klasy i obserwuje czy dziecko wraca. Obiady są o innych porach dla poszczególnych klas.
      Szatnie też są osobno, w innych pomieszczeniach, w dodatku dzieci kończą o róznych godzinach, więc nie ma tłoku. A że w szkole głośno - no nie znam szkoły, w ktorej byłoby cicho. Jak czasem czekam na dzieci, jest lekcja i nagle zdzwoni dzwonek, i jak te dzieciaki wybiegają z klas z wrzaskiem i tupotem, to brzmi to tak, jakby pociąg wjeżdżał na peron. Ale tego nie da się uniknąć.

      > Dodam, że jest z pazdziernika.

      Ja mam dwoje dzieci z października (starsza z końca, prawie listopad), obydwoje poszli jako 6-latki, nikt ich nie zgwałcił w kiblu, nie wylał zupy na obiedzie, nie pobił, nie przewrócił, są zadowoleni i świetnie sobie radzą, zarówno towarzysko jak i intelektualnie.
      • angelina.6 Re: A mamy 2009- te co nie mają wyboru ? 17.01.14, 15:54
        I to mnie pociesza, że są 6 latki, które dają radę smile mam nadzieję, że mój syn też da smile
        • budzik11 Re: A mamy 2009- te co nie mają wyboru ? 20.01.14, 18:53
          Nie znam dziecka, niezależnie od wieku, które by sobie nie radziło. Wiadomo, że jednym idzie lepiej, innym gorzej - te chodzą na zajęcia wyrównawcze, ale generalnie dają radę. Tak się składa, że u mojego syna chłopiec korzystający z takich zajęć, to akurat 7-latek (teraz już prawie 8-latek). U starszej córki klasa prawie cała 6-latków, tylko 3 7-latków - radzą sobie świetnie, mimo że też jeden chłopiec (ten z kolei z tych młodszych) chodzi też na zajęcia wyrównawcze z polskiego - ale za to z matematyki startuje w konkursach. Więc jak to zawsze bywa w klasie - są dzieci lepsze, są dzieci słabsze, nie ma to nic wspólnego z wiekiem. Nie ma się czego bać.
    • klubgogo Re: A mamy 2009- te co nie mają wyboru ? 15.01.14, 18:31
      > Tak na fali wątków histerycznych

      Nie masz wyboru, więc się nie zastanawiasz, oddajesz dziecko na żywioł, nie dokonujesz gorszych lub lepszych wyborów.
    • mika_p Re: A mamy 2009- te co nie mają wyboru ? 15.01.14, 20:55
      > Czy te małe 6 latki wychodzą na przerwy razem z bykami z 5-6 klas na przykład?
      > Razem z nimi chodzą na obiady , do toalet?

      Między pierwszoklasista a szóstoklasistą jest 5 lat różnicy. Jak do I klasy pójdzie sześciolatek, to będzie sześć lat.

      Jak ty szłaś do szkoły, to między pierwszoklasistą a ósmoklasistą było siedem lat różnicy. I co zjedli cię na obiad?
      • bbuziaczekk Re: A mamy 2009- te co nie mają wyboru ? 15.01.14, 22:36
        Tylko ze kiedys ta mlodziez nie byla taka wredna jak teraz.
    • twitti Re: A mamy 2009- te co nie mają wyboru ? 15.01.14, 21:43
      Ja sz tak jeszcze nie mysle . Corka z wrzesnia. Na dzien dzisiejszy ma klopoty z koncentracja, jest nadruchliwa, nie umie dlugo wysiedziec w miejscu. Gdyby teraz poszla, to bu byla porazka. Zapisalam ja ma diagnoze SI. Przed pojsciem do szkoly wykonam jej test gotowosci do szkoly. Jedli dovtego czasu nie bedzie sie nadawac, nede sie ubiegac o pozostawienie jeszcze rok w przedszkolu.
    • mama-ola Re: A mamy 2009- te co nie mają wyboru ? 16.01.14, 12:36
      > A jak Wy się zapatrujecie na Wasze 6 latki w 1 klasie?
      > My wyboru już nie mamy.
      > Cały rocznik 2009 idzie do 1 klasy.
      Ja się zapatruję lepiej niż w wypadku starszego syna (który poszedł jako 6-latek z własnej woli), ponieważ młodszemu rodzeństwu jest w ogóle lepiej. Ma przetarte szlaki, wie, co i jak.

      > Czy te małe 6 latki wychodzą na przerwy razem z bykami z 5-6 klas na przykład?
      Jeśli szkoła jest kilkupiętrowa, to nie. Małe dzieci mają zajęcia na innych piętrach niż duże.

      > cięzkich plecaków
      Odprowadzisz, zaniesiesz plecak. Co się da - zostaje w szafce szkolnej.

      > ilośc dzieci
      Liczba dzieci zależy od szkoły. U nas jest mniej niż 25, mam nadzieję, że to się nie zmieni.

      > A wy?
      > Boicie się?
      > Jak się zapatrujecie na to ?
      > A może myślicie o odroczeniu?
      Mój syn przejdzie dwa razy zerówkę w przedszkolu, jako 4-latek i jako 5-latek. Trzykrotna zerówka to byłby absurd. Nie będę odraczać.

      > Pogodziłyscie się z tym?
      Oczywiście.
    • mama-anusi Re: A mamy 2009- te co nie mają wyboru ? 16.01.14, 13:01
      Dac wodki Lipcowej, wreszcie gada do rzeczy.

      Mam takie same obawy jak Twoje, boje sie ogromu szkoły, licznych klas ( u nas beda po 36 osób, niech Tusk nie pierdzieli)...
      toteż zaciskamy pasa i nie wiem czy nie pojdzie do prywatnej amerykanskiej, nie dlatego że jesteśmy tacy anglolubni, ze chcemy prestiż ( choć to zwiazku nie ma) a dlatego ze klasy 10 osobowe... wiesz kto najczesciej popiera 6 latki w szkole ? Ci, ktorzy dzieci nie mają.
      • makurokurosek Re: A mamy 2009- te co nie mają wyboru ? 16.01.14, 14:01
        > Mam takie same obawy jak Twoje, boje sie ogromu szkoły, licznych klas ( u nas b
        > eda po 36 osób, niech Tusk nie pierdzieli)..

        Czy możesz podać nr szkoły i miejscowość w której dochodzi do takich anomalii, rozumiem że to jest obecna sytuacja, a nie twoje domysły.
        To dziwne, że nikt nie zgłosił sprawy do sanepidu i kuratorium.
        • lucyjkama Re: A mamy 2009- te co nie mają wyboru ? 16.01.14, 14:42
          > To dziwne, że nikt nie zgłosił sprawy do sanepidu i kuratorium.

          Sanepidu? Kuratorium?
          Przecież organ prowadzący dobrze wie jaka liczba klas i uczniów.

          W szkole w której pracuję są klasy nawet 40 osobowe choć to rzadkość ale już klasa 34-36 osobowa jest normą . Z tym że to szkoła ponadgimnazjalna. Jednak praca w takiej klasie, szczególnie męskiej (np. technikum mechaniczne, elektryczne) jest bardzo ciężka.
          • makurokurosek Re: A mamy 2009- te co nie mają wyboru ? 16.01.14, 14:55
            Sanepidu? Kuratorium?
            > Przecież organ prowadzący dobrze wie jaka liczba klas i uczniów.

            Szkoły muszą spełniać normy BHP i sanitarne, a te określają maksymalną ilość osób znajdujących sie na stałe w danym pomieszczeniu. Tak więc w przypadku klas 40 osobowych albo sale lekcyjne sa wyjątkowo duże albo dochodzi do łamania przepisów BHP i PPOŻ i taką sytuację należy wówczas zgłosić min. do sanepidu.

        • annubis74 Re: A mamy 2009- te co nie mają wyboru ? 17.01.14, 11:29
          przepraszam ale to co piszesz jest strasznie naiwne. czy uważasz że wydziały oświaty i kuratoria nie dysponują aktualnymi informacjami na temat ilości uczniów w klasie czy w grupie przedszkolnej. to że była pani minister udawała głupią i z czego wszyscy "oświatowcy" śmiali się donośnie, nie znaczy że informacje dot.liczebności klas są jakoś zakamuflowane. Kiedy ja chodziąłm do szkoły w klasach było po 30+ osób, klas w roczniku było 9, wielka tysiąclatka pracowąła na zmiany. Na nieśmiałe protesty rodziców odpowiadano że jest wyż i nic się nie da zrobić. teraz sytuacja w wielu szkołach wygląda podobnie - klasy 30 osobowe, praca na 2 zmiany. Jedyna różnica TERAZ W SZKOŁACH MAMY NIŻ
          • makurokurosek Re: A mamy 2009- te co nie mają wyboru ? 17.01.14, 11:40
            Sądzisz, ze kierownik nie wie kto notorycznie sie spóźnia, albo kto przychodzi na gazie do pracy, ale w przypadku gdy dostanie oficjalne zgłoszenie to nie może przymknąć oko tylko musi podjąć odpowiednie kroki i to samo tyczy sie nieprzestrzegania przepisów BHP i PPOŻ w szkolnictwie, jeżeli oficjalnie zostanie zgłoszone pismo muszą zostać podjęte oficjalne kroki w celu wyjaśnienia sytuacji.
            • annubis74 Re: A mamy 2009- te co nie mają wyboru ? 17.01.14, 11:56
              pisałam kiedyś o to (po wypowiedzi pani berdzik, która mówiła że w przedszkolach grupy są maks. 25 osób. w przedszkolu moje córki w grupie jest 27-28 osób (rodzice błagają zeby jakoś kolanem dopchnąć dzieci do grup sad. zazwyczaj ta liczba nie jest problemem bo wiadomo ze frekwencja w przedszkolu nie jest 100%. nie wiem czy sa chętni (ja do nich nie należę którzy w takiej sytuacji udadzą się z oficjalnym pismem, podpisanym imiennie, do wydziału oświaty lub sanepidu. tym bardziej że doskonale wiedzą dla ilu dzieci brakuje miejsca w przedszkolu. pewnie po oficjalnym piśmie ktoś by zareagował i kilkoro dzieci zostało by usuniętych z przedszkola. Jak myślisz które byłoby skreślone?
              • makurokurosek Re: A mamy 2009- te co nie mają wyboru ? 17.01.14, 12:52
                "Jak myślisz które byłoby skreślone?"

                Nie wiem, ale sądzę że taką decyzję musiałaby podjąć dyrekcja.
                W przypadku szkół nie ma opcji wyrzucenia dziecka z rejonu ze szkoły, alternatywą więc byłby albo system zmianowy albo pozbycie się dzieci z poza rejonów.

                Wybacz ale to że rodzice nie decydują się na podjęcie kroków które zmniejszy by liczebność klas nie oznacza, że nie można prawnie tego zrobić. Nie ma więc co psioczyć na dużą liczebność klas skoro nikt nie reaguje, skoro jak widać ludzie wolą liczniejsze klasy ale system jednozmianowy.


                • annubis74 Re: A mamy 2009- te co nie mają wyboru ? 17.01.14, 14:26
                  a to inna strona medalu. szkoła położona najbliżej nas i ciesząca się w miarę dobrą opinią NIE JEST naszą szkoła rejonową. Rejonową jest natomiast przepełniona i wielgachna szkołą położona w znacznej (jak dla małego dziecka odległości) od której oddziela nas oprócz odległości kilka ruchliwych ulic.
                  wiesz ja ogolnie mam temperament naprawiaczki świata co często mści się na mnie. ale mogę ponieść te koszty kiedy dotycza one mnie, w przypadku dziecka nie chce ryzykować. poza tym jakie można wymyślić rozwiązania systemowe w tej sytuacji kiedy w moim mieśćie absolutnie wszystkie szkoły są przepełnione. Rozwiązaniem jest pewnie że rejonową szkolą dla mojego osiedla moze stać się położona jakieś 12km dalej szkoła w małej miejscowości (zagrozona zresztą zamknięciem) gdzie klasy liczą 17-20 osób. niestety wiem że piekne hasła ministerstwa to jedno a rzeczywistość to zupełnie inna bajka
        • mama-anusi Re: A mamy 2009- te co nie mają wyboru ? 17.01.14, 13:17
          czy Ty myslisz ze ja jestem nienormlana, aby podpisac sie napiśmie do kuratorium o liczebności klas ????? rownoznaczne ze zmiana szkoły przez dziecko.
          W jakim Ty kraju żyjesz co ?

          Tak, sa takie klasy. Sa takie grupy przedszkolne - u mojej córki 27 dzieci.
          Powiedz mi jak gminy, dzielnice i inne jednostki rowiazą temat ogromnej liczebnosci dzieci w 1 klasach w roku 2015 ? Bo
          1/ szkoły nie sa z gumy
          2/ nikt nie zezwoli na zatrudnienie kilku nowych nauczycieli nikt w sensie budzet
          3/ co z tymi nauczycielami w roczniku 2016 kiedy juz pojdzie standardowa liczba dzieci ?

          rocznik 2008 i 2009 spija smietankę tego durnego wymysłu.
    • katriel Re: A mamy 2009- te co nie mają wyboru ? 16.01.14, 13:01
      Syn z maja 2009. Z zespołem Aspergera, więc jakbym się uparła - mogę odraczać, podstawy
      jakieś tam są.
      Nie chcę odraczać. Intelektualnie chłopak i tak jest do przodu. Liczę po cichu, że dzięki temu
      nauka jako taka przyjdzie mu łatwo i zostaną mu wolne moce przerobowe żeby się zmierzyć
      z problemami społeczno-organizacyjnymi. Przedszkole ogarnął, bez opóźnień (3 godziny
      dziennie jako trzylatek, 5 godzin jako czterolatek), to może i szkołę da radę.
      Chciałabym, żeby poszedł do rejonowej podstawówki, żeby miał blisko i kolegów na sąsiedniej ulicy. Rejonowa podstawówka prowadzi klasy integracyjne (zawsze to mniej dzieci, i jest
      nauczyciel wspomagający), ale nie specjalizuje się w dzieciakach ze spektrum (więc nie wiem,
      jak sobie poradzi).
      Fizycznie jest spory - 75 centyl. Więc problem "oj, ktoś popchnie mojego maluszka" mi tak
      nie doskwiera (wątkodawczyni ma zdaje się córkę w rozmiarze XS).

      Za moich czasów sześciolatki uczyły się czytać, pisać, liczyć i bawić wspólnie w 25 osobowych
      grupach, w budynku szkoły, przez jakieś 2,5 do 3 godzin dziennie. To się nazywało zerówka.
      IMHO nazwa jest mało istotna. Jeśli to samo nazwiemy pierwszą klasą, nie zrobi się od tego
      mniej stosowne dla sześciolatków, no.
    • paul_ina Re: A mamy 2009- te co nie mają wyboru ? 16.01.14, 13:15
      Córka z grudnia 2009, jak na razie to siwieję od tego tematu, bo nasza szkoła rejonowa to syf, do którego nie należy podchodzić nawet w czasie spaceru, bo zaduszą człowieka kłęby dymu z papierosów wypalanych pod szkołą przez uczniów, z betonem zamiast dyrekcji.
      Dziecko bardzo rezolutne, bardzo otwarte, ale czasu nie da się oszukać - w przedszkolu jest w grupie z dziećmi ze stycznia 2009 i naprawdę, mimo wszystkich zalet mojej córki, to ciągle jest przepaść.
      Zdaje się, że będę odraczała - albo poszukam małej szkoły wzdłuż mojej trasy do pracy (Bemowo - Okęcie), może być niepubliczna, zna może ktoś jakąś sensowną? Zależy mi na indywidualnym podejściu do dziecka.
      • mama-anusi Re: A mamy 2009- te co nie mają wyboru ? 16.01.14, 13:38
        znalazłam ale blizej lotniska, koszt ok 16 tys rocznie.
        kosmosik...
        • makurokurosek Re: A mamy 2009- te co nie mają wyboru ? 16.01.14, 14:05
          To raczej tanio - wychodzi 1333 za miesiąc, więc nie wiem gdzie ty ten kosmos widzisz. Jeżeli szkoła w ramach czesnego oferuje np codziennie godzinę angielskiego i różne zajęcia dodatkowe to wręcz bym powiedziała, że bardzo tanio.
          • mama-anusi Re: A mamy 2009- te co nie mają wyboru ? 17.01.14, 13:22
            zartujesz sobie czy moze gorzej ?
            MNIE STAC NA SZKOŁE ZA 20 TYS , dzisiaj mnie stac, nie wiem co bedzie jutro.

            Sorry ale 1300 mcznie to bardzo duzy wydatek, nie wiem w jakich realiach żyjesz, ale obudz sie.
            • budzik11 Re: A mamy 2009- te co nie mają wyboru ? 17.01.14, 14:17
              Ty się obudź - jak chcesz posyłać dziecko do szkoły niepublicznej, to licz się, że to kosztuje, i to niemało.
            • makurokurosek Re: A mamy 2009- te co nie mają wyboru ? 17.01.14, 14:50
              Państwowy żłobek w Poznaniu kosztuje miesięcznie około 600 zł, prywatne zaczynają się od 600 zł a kończą koło 1000 zł
              Kurs języka angielskiego to około 2500-3000 zł / 10 miesięcy czyli około 250-300 zł miesięcznie.
              Ceramika około 100 zł/ miesięcznie
              Basen około 100 zł/miesięcznie ( 1 wyjście tygodniowo )
              Taniec- 100 zł/miesięcznie

              Jeżeli więc szkoła zapewnia w czesnym zajęcia dodatkowe , przynajmniej część tych zajęć to czesne 1333 zł to nie jest zła cena
              • jakw Re: A mamy 2009- te co nie mają wyboru ? 18.01.14, 10:47
                makurokurosek napisała:
                > Kurs języka angielskiego to około 2500-3000 zł / 10 miesięcy czyli około 250-30
                > 0 zł miesięcznie.
                > Ceramika około 100 zł/ miesięcznie
                > Basen około 100 zł/miesięcznie ( 1 wyjście tygodniowo )
                > Taniec- 100 zł/miesięcznie
                Tak czy siak wychodzi 600 złotych a nie 1300.
                Realnie rzecz biorąc to mało prawdopodobne, że rodzic w szkole publicznej będzie w stanie dostarczyć dziecko na tyle zajęć w tygodniu, nie wspominając już o tym, że w wielu szkołach publicznych wyjście na basen jest finansowane przez gminę - więc chodzenie do szkoły publicznej wyjdzie pewnie taniej niż te 600 pln w zajęciach dodatkowych.
          • annubis74 Re: A mamy 2009- te co nie mają wyboru ? 17.01.14, 14:30
            Ty chyba żartujesz.qrcze ja sie zastanawiam nad wydatkiem ok 400 zł/miesiecznie za społeczną szkołę, bo o ile w tej chwili mnie na nią stać to nie wiem czy będę sobie mogła na nią pozwolić przez 6 lat
            • angelina.6 Re: A mamy 2009- te co nie mają wyboru ? 17.01.14, 15:58
              U mnie w mieście są 2 szkoły podstawowe + gim niepubliczne i niepłatne. Gimnazjum niepublicznych niepłatnych jest chyba więcej niż 2. Dwie szkoły podstawowe tez są społeczne i płatne. Reszta państwowe. Ja planuje posłać do niepublicznej i niepłatnej. Mam nadzieję, że sie dostanie. To szkoły, które wcześniej były państwowe, ale zostały zlikwidowane ze względu na niż i przekształcone z powodzeniem w niepubliczne niepłatne placówki.
        • paul_ina Re: A mamy 2009- te co nie mają wyboru ? 16.01.14, 14:14
          A możesz napisać coś więcej - bliżej lotniska, ale z której strony? Jak od Ochoty, byłaby gitara.
          Co do opłat, w tej chwili płacę tyle za przedszkole, już się przyzwyczaiłam, że nie ma nic za darmo.
          Córka jest w szczególnej sytuacji, nad synem z lutego 2013 i drugą córką z czerwca 2014 nie będę się już tak rozczulała smile
          • mama-anusi Re: A mamy 2009- te co nie mają wyboru ? 17.01.14, 13:19
            zaraz bedzie ze cos reklamuję,
            argonaut
            • paul_ina Re: A mamy 2009- te co nie mają wyboru ? 17.01.14, 21:14
              Odpada, musiałabym tam jechać Hynka - "stojącą" ulicą.
        • paul_ina Re: A mamy 2009- te co nie mają wyboru ? 16.01.14, 14:28
          Czy to chodzi o szkołę Gaudeamus?
          Mam taką koło siebie na Bemowie. Opinie są raczej mieszane. Możesz coś dobrego o nich powiedzieć?
          • sajgonetka Re: A mamy 2009- te co nie mają wyboru ? 18.01.14, 20:20
            a STO na Bemowie?
            www.sp24sto.edu.pl/main.php
            mają niby dobre opinie, ale lepiej popytać na bieżąco rodziców.
            najlepiej pod szkołą.
    • a.nancy Re: A mamy 2009- te co nie mają wyboru ? 16.01.14, 13:50
      > Cały rocznik 2009 idzie do 1 klasy.

      ale przecież dopiero w przyszłym roku...
    • justyna198515 Re: A mamy 2009- te co nie mają wyboru ? 17.01.14, 12:35
      dowiedziałam się tylko tyle, że moje dziecko jest nierozgraniete, bo jest z lutego 2009 a nie umie czytać, nie zna literek...sami gieniusze mają sami gienialne dzieci na forach...
      • makurokurosek Re: A mamy 2009- te co nie mają wyboru ? 17.01.14, 12:59
        Nie uwzględniłaś tego, że do momentu trwania okresu przejściowego to przedszkole decyduje o wyborze programu którym idzie grupa pięcio i sześciolatków.
        I tak w jednym przedszkolu grupy idą programem uczącym czytać i nic dziwnego że w styczniu dziecko z tego przedszkola potrafi czytać proste wyrazy oraz zdania, a w innym przedszkolu idą programem który omija czytanie i nic dziwnego że dziecko z tego przedszkola czytać nie potrafi.
        To jest to o czym cały czas mówię, czyli konsekwencją okresu przejściowego i blokowania reformy są gigantyczne różnice w wiedzy prezentowanej przez przyszłych uczniów klas pierwszych wynikające tylko i wyłącznie z różnic programowych w klasach zerowych.
        • justyna198515 Re: A mamy 2009- te co nie mają wyboru ? 17.01.14, 13:26
          No moj liczy, i jakoś cyfry go jarają, a w przedszkolu nie uczyli go ani czytać, ani literek, nic, dlatego zmieniam- myślałam,ze program dla przedszkoli jest jednakowy...dzięki za wyjaśnienie bo zaczęłam sie martwićsmile
          • budzik11 Re: A mamy 2009- te co nie mają wyboru ? 17.01.14, 14:20
            justyna198515 napisała:

            > No moj liczy, i jakoś cyfry go jarają, a w przedszkolu nie uczyli go ani czytać
            > , ani literek, nic, dlatego zmieniam-

            A jaki to ma sens? Pójdzie do szkoły z dziećmi, które nie umieją czytać ani pisać, ani liczyć i będzie się musiał tego z nimi uczyć = nudzić na lekcjach i zniechęci się do szkoły.
            • aguar Re: A mamy 2009- te co nie mają wyboru ? 19.01.14, 08:19
              A mój w ogóle do przedszkola nie chodzi, a umie czytać i pisać i świetny jest z matmy (jest z lipca 2009). A ja i tak się obawiam, że jak będzie musiał iść do zerówki to nie będzie chciał tam sam zostawać...Eh! Najgorsze w tej reformie i w naszym szkolnictwie jest to, że nie ma INDYWIDUALNEGO PODEJŚCIA!
              • justyna198515 Re: A mamy 2009- te co nie mają wyboru ? 21.01.14, 11:13
                Dokładnie bo jedne dzieci już od samego początku wykazuja jakieś preferencje i tak jedne czytają, drugie liczą, trzecie malują a niektóre robią wszystko dobrze- a później pójdzie do zerówki i poziom takiego dziecka zostanie zrównany a jego potencjal zmarnowany...
      • beakarp Re: A mamy 2009- te co nie mają wyboru ? 19.01.14, 22:55
        moje z maja też nie umie czytac, a jedynie swoje krótkie imię kulfonami napisze...
        nie przejmuj się! wink
        • 7katipo Re: A mamy 2009- te co nie mają wyboru ? 21.01.14, 20:41
          toż po to idzie do szkoły, żeby się nauczyć przecież big_grin
    • anulka_1 Re: A mamy 2009- te co nie mają wyboru ? 17.01.14, 22:30
      Mnie przeraża wizja skumulowanego rocznika - przecież to będzie się za dziećmi ciągnąć przez cały okres edukacji - trudniej dostać się do dobrego liceum, na studia.... Nikt się tym nie przejmuje (poza nami rodzicami) - dla szkoły, urzędników, premiera to będzie tylko "fala" do przejścia, trudna, ale "do odbębnienia". Moim zdaniem masakra - rocznik, który zostanie obciążony niespotykanym chyba do tej pory ciężarem. Abstrahując od hasła "6-latki do szkół" - jeżeli już przeprowadzać taką reformę - to należało by zacząć od roczników niżowych a do nich z pewnością 2008 i 2009 nie należą.
      • agpido Re: A mamy 2009- te co nie mają wyboru ? 17.01.14, 22:43
        No własnie, przecież rocznik 2008 i 2009 jest najliczniejszy od lat. Mam pytanie, czy tylko odroczenie nam zostało? Nie ma już szans na jakąkolwiek zmianę?
      • lucyjkama Re: A mamy 2009- te co nie mają wyboru ? 18.01.14, 09:13
        >trudniej dostać się do dobrego liceum, na studia....

        Spokojnie. Utworzą więcej klas z ogromną radością, że nauczyciele będą mieć pracę. Póki co rok w rok w szkołach jest mniej klas a nauczyciele nie mają nawet całych etatów. Np. w szkole 1200 uczniów nie ma dwóch etatów dla chemików (ponadgimnazjalna). To w małych szkołach do 500 jet pewnie trochę ponad pół takiego etatu. Nauczyciele muszą pracować w kilku szkołach.
        • jakw Re: A mamy 2009- te co nie mają wyboru ? 18.01.14, 10:41
          lucyjkama napisała:

          > Spokojnie. Utworzą więcej klas z ogromną radością, że nauczyciele będą mieć pra
          > cę.
          Praktyka wykazuje raczej dogęszczanie klas - w końcu rubryczek w dzienniku jest 40. W topowych liceach też pewnie nie będą tych klas robić o połowę więcej - raczej 1 zamiast 3 dodatkowych. W rezultacie najbardziej ucieszą się w tych szkołach do których mają za mało chętnych.
    • ewcia1980 Re: A mamy 2009- te co nie mają wyboru ? 20.01.14, 17:48
      Tak jak w przypadku mojej córki z października 2006 byłam przeciwna wysyłaniu jej do pierwszej klasy jako NIESPEŁNA 6-latki tak w przypadku syna z lutego 2009 obaw żadnych nie mam.
      I nawet jakbym miała wybór to i tak syna posłałabym jako 6,5 latka.
      Po pierwsze dlatego, że sym ma zupełnie innyc charakter niż córka - dało się to zauważyć chociażby w przedszkolu - córka poszła jako niespełna 3-latka i z perspektywy czasu widzę, że nie była gotowa.
      Syn poszedł do przedszkola mając 3,5 - i z nim nie mam i nie miałam tych problemów co miałam z córką.
      Kolejna sprawa to szkoła do której chodzi córka - szkoła na wsi, klasy nieliczne (u córki jest 16 osób), względnie dobra organizacja.
      No i co najwazniejsze - syn chce już iść do szkoły (córka nie chciała, chociaż w szkole podoba jej się i bardzo sie odnalazła).

      I mimo, że moje dziecko i tak pójdzie do szkoły jako 6,5 -latek to jestem za tym żeby to rodzice mogli zdecydować czy posyłaja czy nie.
    • 7katipo Re: A mamy 2009- te co nie mają wyboru ? 21.01.14, 20:30
      Jeżeli dobrze kojarzę, to Ty z Gdańska jesteś? To może Ci się przyda moje doświadczenie. Moje dziecko, rocznik 2007, poszło jako szesciolatek do szkoły, z wyboru (mojego, swojego w sumie też). Zostawienie go w przedszkolu było od czapy (inna grupa, inna pani - to jak spadochroniarze w szkole big_grin), a szkolna zerówka w moim odczuciu to wybór kompletnie pozbawiony logiki - tracę wszystkie korzyści, jakie dawało mi przedszkole (logistyka - ferie, wakacje, długie weekendy itp. chociażby), a nie dostaję nic w zamian.
      Powiem Ci, jak jest w "mojej" szkole, publiczna, rejonówka, chociaż to nie mój rejon. Są trzy pierwsze klasy, w naszej jest 22 dzieci, do ogarnięcia więc smile
      Na obiady chodzą oddzielnie, każda klasa ze swoją panią, w zależności od planu lekcji przed lub w trakcie lekcji, ok.11.40.
      W świetlicy są młodsze i starsze, ale potem w ciągu dnia mają 3 sale plus harcówka do dyspozycji, dodatkowo jedna z pań zabiera mniej więcej raz w tygodniu świetliczaki na spacer, po Starówce na przykład, więc tłoku nie ma.
      Na pierwszym piętrze, a właściwie parterze, są tylko klasy O, I i II, więc tych starszych dzieci praktycznie na tym korytarzu nie ma, więc w kibelkach również nie smile.
      Tornister ma ciężki, jak cielątko zapomni książek w szkole zostawić. Zostawiać mogą wszystkie książki - w tym od religii i od angielskiego, zabierają do domu, jak mają coś zadane.
      Co jeszcze... już wiem, pierwszaków nie obowiązują dzwonki lekcja-przerwa. Pani decyduje, czy zrobić przerwę, czy puścić dzieci na dywanik z tyłu klasy żeby pobawiły się albo zwyczajnie poleżały, albo - w miarę warunków pogodowych - na boisko wypuszcza. Jeśli chodzi o literki, to naprawdę idą rozsądnym, wyważonym tempem, niezależnie od umiejętności "na wejściu", raczej żadne nie odstaje, ani też się nie nudzi, bo za wolno (to wg informacji od pani, po zebraniu "półroczowym").
      Na trasach typu pomiędzy dzieci są pilotowane/odprowadzane/nadzorowane (szatnia - klasa, świetlica - klasa, świetlica - boisko, klasa - szatnia itd... ). Do kibelka chodzą same, ale dają radę. Powiem Ci, że ja po pierwszych tygodniach z pewnym zaskoczeniem stwierdziłam, że dzieci są znacznie bardziej ogarnięte, niż sobie wyobrażałam smile
      Jakbyś coś chciała więcej się dowiedzieć, albo o czymś zapomniałam (na pewno big_grin ) to daj znać, albo napisz na gazetowy. pozdrawiam
      A.
      • 7katipo Re: A mamy 2009- te co nie mają wyboru ? 21.01.14, 20:39
        A wiem co jeszcze. Teoretycznie mają dwie zmiany, w praktyce mały raz w tygodniu kończy ok.16.30. Dopóki to jest mniej więcej w godzinach mojej pracy, to nie problem. Normalnie go odbieram tylko nieco wcześniej. A i mnie, i dziecku pewnie też, to w sumie rybka, czy siedzi na świetlicy przed lekcjami, czy po lekcjach.
    • try_walking_in_my_shoes Re: A mamy 2009- te co nie mają wyboru ? 27.01.14, 21:51
      Hymm, niektóre posty uważam za mocno histeryczne. Nie rozumiem dlaczego mama dziecka z 2009, które umie pisać, czytać, wycinać (rocznikowo ma 5 lat) może myśleć o odroczeniu. Bo dziecię jest nieśmiałe? A może to cecha jego charakteru? Przecież idzie do szkoły we wrześniu przyszłego roku, to ponad rok, a w ciągu roku dziecię może się bardzo zmienić. Dzieci z rocznika 2009 obejmie obowiązek zerówki od września. W naszym przedszkolu i w szkole szykują zerówki dla 5-ciolatków. Co z odroczonym dzieckiem? Będzie powtarzało zerówkę?
      Ja się nie boję, ba od września młoda zaczyna zerówkę w szkole (mała, kameralna, do której chodzi starsza). Moja córcia skończy 5 lat w czerwcu umie doskonale liczyć, wycinać, zna litery, ale nie umie pisać, jest bardzo samodzielna, ale i hiperaktywna smile Tak jak anulkę_1 przeraża mnie wizja mega kumulacji rocznika ciągnąca się przez cały okres edukacji, aż do studiów.
      • annubis74 Re: A mamy 2009- te co nie mają wyboru ? 28.01.14, 08:45
        histeria jest także spowodowana fatalnym stylem w jakim wprowadzono te reformę próbując zmusić rodziców batem. wystraczyło przez okres przejśiowy zachęcać rodziców do dobrowolnego posyłania dzieci do klasy I - nie głupimi spotami, ale tworząc klasy mniejsze(monorocznikowe) z większą obsadą nauczycieli, zapewniając opiekę świetlicową. takie i inne propozycje dostało MEN na piśmie. nie skorzystało z nich. Wolało zmusić rodziców siłą, co więcej odbierając w przedszkolach zajęia dodatkowe - żeby mieć kolejny argument że rodzice zostawiajacy tam dzieci je uwsteczniają.
        W Polsce nie ma wyżu i długo go nie będzie, choć polskie placówki oświatowe funkcjonuja jakby był. na pierwszym etapie to duży problem (chociaż sama jestem z wyżu i jakoś - nie najgorzej- przetrwałam). natomiast myślę że akurat na etapie szkoły średniej i studiów ten para-wyż moze być czymś korzystnym. studiować będą najlepsi (przynajmniej w szkoach państwowych)- jak to dawniej było...
        mnie strasznie szkoda młodych ludzi studiujacych po kilka kierunków (często płatnych) którzy na finiszu dowiaduja się że zostaną bezrobotnymi magistrami.
        • myszy80 Re: A mamy 2009- te co nie mają wyboru ? 28.01.14, 09:12
          Mój jest z września. Gdybym mogła decydować, to nie posłałabym go do szkoły jako sześciolatka. Nie chodzi o to, że sobie nie poradzi z nauką, bo sądząc po obecnym rozwoju (czyta i pisze) nie powinien miec większych problemów w pierwszej klasie. Chodzi mi o jego rozwój emocjonalny. Jest bardzo wrażliwy i spokojny. Chyba po ojcu, który wypchnięty przez własną matkę rok wcześniej do szkoły, nie potrafił się odnaleźć i do tej pory ma problemy towarzysko-socjalne i jak ognia unika większości ludzi. Ot, taki typ.

          Moja koleżanka (syn z X/2008) ma większy problem. U niej w szkole są 3 zerówki 5-cio latków i 3 zerówki 6-cio latków. Każda klasa liczy 25 dzieci. Z klasy jej syna, wg nauczycielek, tylko 3 dzieci (jej syn akurat tak) nadaje się do pierwszej klasy. Nauczycielki pięciolatków twierdzą, że z wszystkich klas rówieśniczych nie zbierze się cała klasa dzieci, które są gotowe do nauczki szkolnej. Znajoma ma więc dylemat czy puścić go z siedmiolatkami czy zostawić z całym rocznikiem na kolejny rok zerówki. Rodzice chcą wysłać dzieci urodzone w pierwszym półroczu 2008 roku do psychologa i jeżeli faktycznie orzeknie niegotowość szkolną dzieci, odroczyć im obowiązek szkolny.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka