gemmi18
27.01.14, 12:53
Witam. Syn ma skazę białkową, tak przynajmniej stwierdził lekarz rok temu. Wyskoczyły mu wtedy na twarzy czerwone, suche plamki. Stało się to niedługo po wprowadzeniu mleka z kartonu. Dużo wczesniej zaczął jednak jeść inny nabiał. Lekarz zalecił odstawić produkty z mleka krowiego, przeszłam na kozie i faktycznie po miesiącu zmiany skórne zeszły. Wróciliśmy do nabiału krowiego i przez rok plamki nie pojawiały się. Teraz wyskoczyła mu znowu, pod ustami, dosyć rozległa. Wiem, co usłyszę od lekarza, że to skaza białkowa, dlatego póki co nie idę. Odstawiliśmy znowu krowie produkty, czekamy. Dodam, że po spacerach na mrozie plamka zaognia się.
Czy to faktycznie jest skaza białkowa? Jeżeli tak, to dlaczego przez rok nie było po niej śladu, mimo że syn nabiał uwielbia i nie ograniczałam mu go? Czemu znowu wróciła?
I czy jest jakaś maść, którą stosujecie - mamy dzieci ze skazą? Pomóżcie.