Dodaj do ulubionych

Dyskryminacja pracujących rodziców

03.10.08, 21:56
Fakty: rodzice pracują w różnych godzinach, np. : 7-15 (np. urzędnicy), 8-14 (np. nauczyciele), 9-17 (np. firmy w dużych miastach), 10-18 (np. sklepy).
Dlaczego przedszkola (i żłobki) dyskryminują tych rodziców i ich dzieci, którzy pracują w godzinach późniejszych (np. 9-17 jak większość firm i banków w dużych miastach)?
Dlaczego przedszkola są czynne w godz. 6:30 - 17:00 albo i krócej uniemożliwiając odbiór dzieci rodzicom pracującym do 17:00, którzy jeszcze do tego przedszkola muszą dojechać?
Dlaczego zapewniana jest w pełni opieka dzieciom rodziców pracującym 7-15, a rodzice pracujący 9-17 są zmuszani do kombinowania z babciami i opiekunkami?
Dlaczego matka (lub ojciec) pracująca od godz. 10:00 nie może dziecka zawozić do przedszkola na godz. 9:30?
Stanowisko przedszkoli jest jasne: ponieważ dezorganizuje życie innym dzieciom tkwiącym tam już od 6:30.
Chwalebne jest również wcześniejsze odbieranie dzieci np. zaraz po drzemce, po to żeby mogło dłużej pobyć z mamą, a krócej w przedszkolu. Natomiast dziecko, które ma szansę pobyć z mamą dłużej rano nie ma takiej możliwości, ponieważ najpóźniej o godz. 8:00 musi się stawić w przedszkolu.
Czy czas spędzony z matką od 15 do 17 jest cenniejszy niż czas od 7 do 9?
Dlaczego wszystkie ciekawe zajęcia, zabawy i zajmowanie się dziećmi odbywa się tylko w godzinach rannych i przedpołudniowych, a o godz. 15-16 przedszkole zamienia się w przechowalnię z łączonymi grupami, dyżurującymi paniami, starszakami dominującymi maluchów, gdzie głównym zajęciem dzieci jest obserwowanie klamki i kolejnych szczęśliwców, po których przyszli rodzice? Na skutek tego rodzice później kończący pracę kombinują z zatrudnianiem niani, która wcześniej odbiera dziecko, aby uniknęło tych smutnych godzin jałowego oczekiwania w kilkuosobowej grupce nieszczęśliwców. Powstaje paranoiczna sytuacja, że matka mogąca spędzić z dzieckiem rano cenne 2 godziny, odstawia je na 8 po to, by mogło pobyć z nianią po południu. Ogólnie matki odbierające dzieci w godzinach późniejszych są postrzegane jako wyrodne karierowiczki przy jednoczesnym pozbawianiu ich możliwości spędzenia czasu z dzieckiem rano jeśli mają taką możliwość.
Czy tylko mi się wydaje, że coś jest nie tak w tym całym systemie? Czy nie utkwił on w czasach PRL, kiedy to wszyscy pracowali hurtem 7-15?
Obserwuj wątek
    • kitka20061 Re: Dyskryminacja pracujących rodziców 03.10.08, 22:12
      Nie wiem jak jest u Ciebie, ale u nas w przedszkolu w Warszawie przedszkole jest czynne do 17.30 i do tej godziny zostaje ze wszystkich grup tylko dosłownie kilkoro dzieci.
      Równiez nie jest prawdą, ze dziecko trzeba przyprowadzać do godz. 8.00. Sama zaprowadzam czasem na 9.00, a jeśli powiadomię przedszkole telefonicznie do godz. 10.00 to moge i później, muszą tylko znac ilosć dzieci, aby przygotować obiad.
      Mówisz o dyskryminacji, ale co zrobic jak rodzice pracują np. do 22.00 (częsty przypadek na kasie w Markecie). Czy wtedy przedszkole powinno byc całodobowe, żeby wszystkim dogodzic? Sama mówisz, że to nie przechowalnia.
      Zajęcia edukacyjne są do południa, gdyz wtedy dziecko jest w stanie najlepiej się skupić na tym co robi, jego umysł najlepiej pracuje. Później dzieci mają czas na odpoczynek i zabawę.
    • alicjaoba Re: Dyskryminacja pracujących rodziców 03.10.08, 23:26
      Ma Pani rację ale.....
      Państwowe placówki tak pracują mają to nażucone odgórnie i nikt tego
      nie zmieni. Wchodzi tu sprawa przygotowania posiłków i organizacja
      pracy z dziecmi. Tylko placówki prywatne są elastyczne. Ale tak było
      i będzie.
      Otwieram nową placówkę dla dzieci w Warszawie i z pewnością będę
      dawała taką możliwość przyprowadzania dzieci w ciągu dnia. Nawet
      tylko na 5 godz. Bo przecież rodzice maja babcie, dziadków którzy tą
      częściową opiekę mogą sprawować. Popieram Pani rozwiazanie smile
      • ida.lipcowa Re: nie wszedzie! 04.10.08, 09:53
        Prosze patrzec jakiego prezydenta wybieracie.Nasz obiecałprzed
        wyborami, ze wydluzy czas pracy przedszkoli i slowa
        dotrzymal.Zdecydowana wiekszosc otwarta jest w godzinach 6.30-18 i
        częsc w godzinach 6.30-20.Mieszkam w Białymstoku.
        • przeciwcialo Re: nie wszedzie! 07.10.08, 10:26
          Biedne te dzieci które do 20 siedza w przedszkolu. Obcy ludzie je
          wychowuja a nie rodzice którzy MUSZĄ do pracy.
          • ruiza Re: nie wszedzie! 17.10.08, 22:40
            nie rozumiem tego wyróżnienia słowa MUSZĄ... Czuję tu jakieś powątpiewanie...
            Tak, proszę sobie wyobrazić, że niektórzy rodzice naprawdę muszą pracować...
      • bydz Re: Pani Alicjaoba 10.10.08, 09:10
        Jaki poziom może przedszkole osoby, która popełnia błedy
        ortograficzne w podstawowych wyrazach? Raczej chyba przechowalni
        nastawionej na zysk.
    • ida.lipcowa Re: Dyskryminacja pracujących rodziców 04.10.08, 09:55
      mamazuczka2006 napisała:

      > Dlaczego matka (lub ojciec) pracująca od godz. 10:00 nie może
      dziecka zawozić d
      > o przedszkola na godz. 9:30?


      Dlatego,ze zajecia dydaktyczne,przedstawienia,spacery,zajecia
      dodatkowe itp itd zaczynaja sie przewaznie po sniadaniu kolo 9 i to
      jest chyba oczywiste,ale jak widac nie dla kazdego...
      • nena22 Re: Dyskryminacja pracujących rodziców 04.10.08, 10:29
        Przedszkola tkwią w czasach PRL-u jak najbardziej bo jaknajbardziej
        jest im to na rękę. Też milion razy zastanawiałam się, ze ja muszę
        pracować do 17 tej conajmniej, mile widziane by było do 18 tej i
        jakoś nikt mnie o zdanie za bardzo nie pyta... tak sie pracuje w
        dużych miastach, a przedszkola tkwią w swoim wygodnym świecie z
        czasów PRL-u. Oj nie wolno u nas poźniej niż 8.15 przyprowadzać, oj
        niewolno, bo panie kucharki nie wiedzą potem ile obiadów przygotować
        i awantura za każdym razem. Podwieczorek też o 14.30. Domyślam się,
        że po 16.tej kucharki ida do domu. Ciekawe, że pracodawcy wymagają
        od nas pracy np od 9 do 17 często do 18 i prawie cała stolica tak
        pracuje, a przedszkola jakoś nie mogą. Jeśli rodzice pracujący do 17
        tej mogą zatrudniac opiekunkę żeby po poludniu dziecko odbierala, bo
        sami nie zdążą to rano też takową zatrudnić można, żeby zaprowadzała
        dziecko, czy się mylę?
        • grzalka Re: Dyskryminacja pracujących rodziców 04.10.08, 10:42
          nena22 napisała:

          Oj nie wolno u nas poźniej niż 8.15 przyprowadzać, oj
          > niewolno, bo panie kucharki nie wiedzą potem ile obiadów przygotować
          > i awantura za każdym razem.

          nic prostszego jak zawiadomić przedszkole, że dziecko przyjdzie później- w
          przedszkolu moich dzieci tak to właśnie funkcjonuje
          • binkaa Re: Dyskryminacja pracujących rodziców 06.10.08, 22:39
            u nas tez było ze do 8,15 ale rodzice sie nie zgodzili
            wiekszosc przyprowadza króciutko przed sniadaniem czyli o 9
        • fajny.profesor32 Re: Dyskryminacja pracujących rodziców 06.10.08, 13:58
          jesli chodzi o Pani Pretensje dotyczace pracy kucharek, to proszę
          sobie wyobrazic, kiedy pani jeszcze śpi (bo ma do pracy na 9 lub 10)
          one pracują od 6 lub 7. Niech sobie pani policzy, doda 8 godzin i
          wyjdzie czas powrotu 15-16. Podobnie jest z nauczycielami
          przedszkola, sama dzicko odprowadzam kilka minut po 7 i panie juz
          pracuja od 7.00, a w niektórych przedszkolach od 6.30. I tak jest to
          zorganizowane, żeby Rodzice mający na 9-10 do pracy zdązyli
          przywieźć dziecko do przedszkola. A więc o co te pretensje3?
    • e_r_i_n Re: Dyskryminacja pracujących rodziców 04.10.08, 10:21
      mamazuczka2006 napisała:

      > Dlaczego wszystkie ciekawe zajęcia, zabawy i zajmowanie się
      > dziećmi odbywa się tylko w godzinach rannych i przedpołudniowych

      Dlatego, że wtedy dzieci mają na to siłę.

      > a o godz. 15-16 przedszkole zamienia się w przechowalnię z
      > łączonymi grupami, dyżurującymi paniami, starszakami dominującymi
      > maluchów, gdzie głównym zajęciem dzieci jest obserwowanie klamki
      > i kolejnych szczęśliwców, po których przyszli rodzice?

      Dlaczego masz pretenesje do 'wszystkich' w to, że kiepsko wybrałaś
      przedszkole?

      I pytanie podstawowe: co zrobiłaś, zeby przedszkole Twojego dziecka
      było otwarte dluzej, niż do 17?
      • barakudaa Re: do narzekajcych na rzekomy PRL 04.10.08, 11:24
        A co do licha zrobilyscie zeby zmienic sytuacje w Waszym miescie?
        Ruszylyscie gdzies cztery litery?Jak wspomniala jedna z osob ,mamy
        wymusily obietnice przedwyborcze na kandydacie na prezydenta ,u mnie
        tez tak bylo w regionie.A Wy co,umiecie tylko zwalac na rzekomy PRL-
        żalosneeeeeeee
      • barakudaa Re: Przedszkole jest dla wszystkich,też "rannych"! 04.10.08, 11:29
        e_r_i_n napisała:

        > mamazuczka2006 napisała:
        >
        > > Dlaczego wszystkie ciekawe zajęcia, zabawy i zajmowanie się
        > > dziećmi odbywa się tylko w godzinach rannych i przedpołudniowych
        >
        > Dlatego, że wtedy dzieci mają na to siłę.
        >
        Pierwsz slysze ,zeby na siłe,szkoły zaczynają sie rano,praca zaczyna
        sie rano,dzieci z tego co widze, swietnie rano sie ucza i bawią w
        przedszkolu rano ,no i po poludniu...
        I moglabym odbic pileczke pytając sie dlaczego mają funkcjonowac np
        od 11 skoro inne mamy pracują nie od 10 do 17 ale np od 6 do 14?
        Przeciez wszystkich trzeba pogodzic i wyposrodkowac zajecia i
        funkcjonowanie placowki.A tu jedna mama żąda żeby do niej sie
        dostosowac?A pozostale 50 ktore przyprowadzają dziecko-powiedzmy na
        7 rano?Czegos tu nie rozumiem...
        • e_r_i_n Re: Przedszkole jest dla wszystkich,też "rannych" 04.10.08, 12:19
          barakudaa napisała:

          > Pierwsz slysze ,zeby na siłe

          Możesz wyjaśnić, w jaki sposób tymi slowami odniosłaś się do mojej
          wypowiedzi? uncertain
          • barakudaa Re: Przedszkole jest dla wszystkich,też "rannych" 04.10.08, 12:28
            Sorry,zle zacytowalam,oczywiscie odnosilam sie do zalozycielki tego
            wątku.
    • gusia210 Re: Dyskryminacja pracujących rodziców 04.10.08, 19:31
      ja prowadzę swoje dziecko na 9.Nie je śniadań w przedszkolu.Nie ma
      przymusu że dziecko musi być na 8 i zjeść w przedszkolu śniadanie.Ja
      mam do pracy na 10 więc tak jest ok.
    • agikom Re: Dyskryminacja pracujących rodziców 04.10.08, 21:21
      Rany, a czy wiesz, ze do szkoły TEZ dziecko będzie musiało isc na określoną godzinę? i lekcję tez nie będą trwały do wieczora. to dopiero skandal!!!!
      • hanna26 Re: Dyskryminacja pracujących rodziców 05.10.08, 00:49
        Po prostu rano dziecko jest wypoczęte i lepiej przyswaja. Ale np. w naszym przedszkolu (prywatne) dzieci bardzo chętnie zostają jak najdłużej, bo po podwieczorku zaczyna się megazabawa (basen z kuleczkami itd.) Nie ma mowy o "patrzeniu na klamkę" - raczej z niepokojem, czy mama za szybko nie przyjdzie.
        No i po śniadaniu dziecko także może przyjść. Nie ma problemu. Tyle, że trzeba wcześniej zwiadomić. Moja córka np. chodzi do logopedy na różne godziny (raz na 10, raz na 11 itd.) i też nikt nie ma pretensji. Wprawdzie to przedszkole prywatne, ale wiem, że w sąsiednim państwowym jest podobnie.
        • hajaga Re: Dyskryminacja pracujących rodziców 05.10.08, 01:58
          Najłatwiej jest stwierdzić, że rodzic źle wybrał przedszkole, że nie
          można każdemu dogodzić itp. Zapomniałyście drogie mamy, że dostanie
          miejsca w przedszkolu w niektórych przypadkach graniczyło z cudem???
          Zapisałam dziecko do trzech wybranych przeze mnie różnych placówek
          (do tylu państwowych mogłam) - nie dostało się do ŻADNEJ. Dostała
          się do innego przedszkola, którego nie wybrałam. I mój wybór tak
          naprawdę sprowadził się do posłania dziecka do przedszkola, którego
          z jakiś tam powodów nie wybrałam lub nie posłania go wcale.
          Oczywiście można wybrać placówkę prywatną - akurat do najbliższej, w
          której było miejsce mam 25 minut jazdy samochodem w kierunku
          dokładnie przeciwnym niż jedziemy do pracy. WIęc jest w przedszkolu
          państwowym, którego nie wybrałam, ale które nam przypadło w udziale.
          Dlaczego jedna placówka państwowa może pracować 6-18 a inna pracuje
          6-16? Bo tak sobie ktoś ustalił - tak samo ktoś sobie ustalił, że
          moje dziecko będzie chodzić do tego przedszkola, a nie innego,
          chociaż wcale nie wybrałam tego przedszkola, bo mi np. nie
          odpowiadają godziny pracy placówki. Dlaczego jestem zmuszona do
          zatrudniania niani do odbioru dziecka, ponieważ moja placówka nie
          pracuje tak długo, jak trzeba? A gdyby się dziecko dostało do
          przedszkola wybranego przeze mnie, to bym nie musiała zatrudniać
          niani. To są idiotyzmy. Dlatego nie mówcie, że nie można dogodzić
          wszystkim, że trzeba było wybrać inne przedszkole! Bo to fikcja.
          W naszym przedszkolu trzeba dziecko przyprowadzić na 8 rano - NIE MA
          możliwości przyprowadzenia po śniadaniu. Dlaczego - bo takie są
          zasady. No i co? Mogłam sobie wybrać inne przedszkole, prawda?
          • e_r_i_n Re: Dyskryminacja pracujących rodziców 05.10.08, 10:23
            A wybrałaś sie do organu prowadzacego i powiedzialas to
            wszystko? "Ktos" to ustalił, "ktos" moze to zmienic. Jesli zrobilas
            wszystko, co w Twojej mocy, zeby sprobowac zmienic stan rzeczy, to
            owszem, masz parwo narzekac. Jesli nie, dzialaj, bo nikt za Ciebie
            tego nie zrobi.
          • e_r_i_n Re: Dyskryminacja pracujących rodziców 05.10.08, 10:24
            Inna sprawa, ze gdyby przedszkole mialo dostosowac godziny pracy do
            wszystkich rodzicow, to musialoby byc otwarte 24 h/dobe. Bo jedna
            mama chodzi do pracy na zmiany, inna pracuje od 6 do 14, a inna od
            12 do 20.
          • przeciwcialo Re: Dyskryminacja pracujących rodziców 07.10.08, 10:37
            W przedszkolu moich synów w pierwszych dniach kazdy rodzic dostał
            ankietę imienna aby okreslił najbardziej dogodne dla niego godziny
            pracy. Wiekszość - prawie 70%- wybrało godziny 6-17.
    • arielka123 Re: Dyskryminacja pracujących rodziców 05.10.08, 08:55
      Z tego co sie orientuje wiekszosc przedszkoli w stolicy pracuje do
      17.30.Z tego co wiem jest tez mnostwo wakatow,bo nie ma chetnych do
      pracy tak odpowiedzialnej i malo platnej.A pomyslalas,ze 100% kadry
      przedszkolnej to kobiety?One tez maja dzieci,w innych
      przedszkolach,szkolach,tez musza je odebrac,bo ich mezowie pracuja
      na dwoch etatach,by one mogly sie realizowac,a za cos zyc
      trzeba.Przedszkole to instytucja oswiatowa-nie zadaj zeby konczyla
      prace gdy cale miasto zasnie smile
      • nunik Re: Dyskryminacja pracujących rodziców 05.10.08, 11:23
        U nas przedszkole czynne do 16.00.
        Między 15-16 zostaje w przedszkou ok 10 dzieci także nie ma potrzeby
        wydłużenia czsu pracy.
        Ja odbieram po 14 jak większość rodziców.
        O tej godzinie grupy są już łączone bo jest mało dzieci.
        • grzalka Re: Dyskryminacja pracujących rodziców 05.10.08, 13:07
          a tak w ogóle to przedszkole jest po to, żeby rodzice mieli co z dzieckiem
          zrobić, czy ma jakieś inne funkcje i cele?

          dlaczego nikt nie protestuje, że żłobki są czynne tylko do 16.00 a świetlice
          szkolne dla klas 1-3 do 16.30?
          • madziarka13 Re: Dyskryminacja pracujących rodziców 06.10.08, 08:13
            słusznie....
            decydując się na poiadanie dzieci niektórzy nie biorą pod uwagę faktu że
            dziecko to nie zabawką którą można odłożyć na półke gdy się pójdzie do pracy...
            czy przedszkole ma pełnić role takiej "półki"? posiadanie dziecka to nie jest
            tylko radość i miłość... ale także obowiązki i wyrzeczenia... niektórzy
            zapominają że dziecko jest przede wszystkim ICH a instytucje mają pomagać i
            wspomagać, a nie ZASTĘPOWAĆ w wychowaniu i opiece, przedszkole pomaga do
            OKREŚLONEJ godziny, potem radź sobie sam, szukaj innych mozliwości
            idąc za rozumowaniem autorki postu mozna mieć pretensje do służby zdrowia a
            moze nawet i przedszkola że nie opiekuje sie chorym dzieckiem bo rodzice muszą
            do pracy, bo w domu inne zdrowe dzieci (mogą się zarazić) że nie ma przedszkola
            nocnego (moze nawet z zajęciami) bo rodzice na nocnej zmianie... a moze otworzyć
            przedszkola dla tych którzy pracują w Irlandii.... oni też potrzebują do pracy a
            nie ma co z dzieckiem zrobić przez kilka miesięcy....
          • bazylea1 Re: Dyskryminacja pracujących rodziców 06.10.08, 11:56
            grzalka napisała:

            > a tak w ogóle to przedszkole jest po to, żeby rodzice mieli co z
            dzieckiem
            > zrobić, czy ma jakieś inne funkcje i cele?
            >
            > dlaczego nikt nie protestuje, że żłobki są czynne tylko do 16.00 a
            świetlice
            > szkolne dla klas 1-3 do 16.30?


            nasz żłobek w zeszłym roku zmienił na prośbę rodziców godziny
            funkcjonowania - bodajże wczesniej było od 6 czy 6:30 do 17, zmienił
            początek i koniec na pół godziny później. w przedszkolu też da się
            to zrobić, trzeba próbować. ale z drugiej strony wielu rodzicom
            pasują godziny takie jakie są bo np nie pracują, są na
            macierzynskim/wych. z drugim dzieckiem, dzieci odbiera babcia lub
            opiekunka. i nikt nie zgłasza dyrekcji że jest zapotrzebowanie na
            dłuższe godziny otwarcia.

            a na marginesie, ja ubolewam nad pracą 9-17, sama wolałabym zaczynac
            o 8 a nawet wczesniej, moje dzieci to też skowronki które wstają o
            6. ale z tego co widzę wokół zaczynamy się zaliczać do mniejszosci,
            rodzice pracują do wieczora, dzieci idą spac o 22-24 i spią rano
            długo, wszystko się przesuwa. ciekawe czy np szkoły się dostosują do
            tego.
    • joanna_poz Re: Dyskryminacja pracujących rodziców 06.10.08, 10:17
      to fakt.
      ze względu na godziny otwarcia oraz przerwę letnią zdecydowałam się
      własnie na przedszkole prywatne zamiast gminnego.
      bez babci/ niani nie ujechalibyśmy.
      • barakudaa Re: Dyskryminacja pracujących rodziców 06.10.08, 16:00
        Dla rodzicow pracujących zagranicą postuluje na kazdej ulicy
        przedszkola całodobowe!
    • mamazuczka2006 Re: Dyskryminacja pracujących rodziców 06.10.08, 22:22
      1. Drogie interlokutorki zaangażowane ideologicznie w obronę status quo przedszkoli i wygodę ich personelu: gdybyście umiały czytać ze zrozumieniem, a do tego jeszcze myśleć, to wiedziałybyście, że osobiście nie chcę dziecka zostawiać DŁUŻEJ niż wy w przedszkolu, a jedynie PÓŹNIEJ przyprowadzać i odbierać. Czyli łopatologicznie: nie zrywać dziecka o 5:30 rano z łóżka, kiedy ma fizjologiczną potrzebę snu tak jak robicie to wy - kochające i poświęcające się dla swoich dzieci (??) oraz urzędniczych etacików matki, tylko zaprowadzać do przedszkola o ludzkiej porze - np. godz. 9, kiedy każdy normalny człowiek ma siłę i ochotę do kontaktów międzyludzkich, nauki, zabawy itp. itd.

      To po pierwsze.

      2. Po drugie nie mam w zwyczaju zmieniać prezydenta miasta tuż po tym jak przyjdzie mi do głowy jakaś myśl lub poczynię jakieś obserwacje i przeprowadzę wstępny wywiad środowiskowy - przed tak daleko idącymi zmianami samorządowymi mam w zwyczaju przeprowadzać szeroko pojęte konsultacje społeczne. Chyba od tego są fora internetowe, żeby rozmawiać i dzielić się doświadczeniami i spostrzeżeniami?

      3. Do dziewczyn, które macie możliwość zaprowadzać dziecko później - dzięki za info, cieszę się, że są przedszkola, które dają taką możliwość. Ja akurat trafiłam na takie przedszkola i żłobki państwowe, gdzie takiej możliwości nie ma, a jak wiadomo jesteśmy ograniczeni geograficznie, bo nikt rozsądny nie będzie woził dziecka do przedszkola na drugi koniec Polski. Również pocieszające jest, że są przedszkola czynne dłużej, jednak j.w. - jesteśmy ograniczeni geograficznie co do wyboru placówki.

      4. Obecny system nie jest dostosowany do potrzeb DZIECKA, ale rodziców pracujących w urzędach, oświacie i tych wszystkich miejscach, gdzie praca zaczyna się o świcie i kończy we wczesnych godzinach popołudniowych oraz do potrzeb pracowników tychże przedszkoli.

      5. Jeśli chodzi o zajęcia dla dzieci - wyraźnie i celowo napisałam "ciekawe zajęcia, zabawy i zajmowanie się dziećmi odbywa się tylko w godzinach rannych i przedpołudniowych" - polecam lekturę postu, do którego się odnosicie zanim napiszecie swoje odkrywcze uwagi. O ile zrozumiałe jest prowadzenie zajęć edukacyjnych w godzinach przedpołudniowych ze względu na najwyższą chłonność umysłu dziecka o tej porze, o tyle niezajmowanie się dziećmi i nieorganizowanie im zabawy w godzinach popołudniowych to najzwyklejsze zaniedbywanie dzieci. Więc wasze odkrywcze stwierdzenia, że przed południem jest najlepsza pora na naukę są nie na temat - ja pisałam o wszelkiej aktywności dzieci, organizowaniu im czasu i uatrakcyjnianiu pobytu w przedszkolu w ciągu całego dnia, a nie wyłącznie w czasie dla wybranych.

      6. To, że w godzinach popołudniowych jest mniej dzieci spowodowane jest po pierwsze tym, że do przedszkoli państwowych uczęszczają głównie dzieci osób pracujących we wcześniejszych godzinach - dla rodziców pracujący w późniejszych godzinach przedszkola państwowe są z tego względu po prostu niedostępne i rodzice ci zapisują dzieci do przedszkoli prywatnych, jeśli nie mogą im zapewnić odbioru w godzinach wygodnych dla pracowników przedszkoli państwowych. A po drugie jest to spowodowane tym, że rodzice dzieci, które już chodzą do przedszkola państwowego organizują dziecku wcześniejszy odbiór przez nianię właśnie w tym celu, aby nie narażać dziecka na stres przebywania w miejscu, w którym nikt się nim nie zajmuje tylko czeka niecierpliwie aż ono sobie pójdzie (bo - jak piszecie - personel przedszkolny ma swoje życie, swoje dzieci itp. itd.). Więc nie piszcie bzdur, że taka potrzeba nie istnieje, tylko dlatego, że w swoich przedszkolach widujecie małą liczbę dzieci w godzinach popołudniowych - to żaden argument.

      7. nena20 - dzięki za zrozumienie sedna mojej wypowiedzi. Ocaliłaś moją wiarę w ludzką zdolność myślenia i czytania ze zrozumieniem. No właśnie, mamusie urzędniczki i tym podobne ideologicznie? A może wy byście tak pozatrudniały sobie nianie, żeby wam odprowadzały rano dzieci do przedszkoli, które by były czynne 9-18?

      8. Gwoli ścisłości - dla tych, dla których czytanie ze zrozumieniem będzie dopiero kolejnym etapem w rozwoju - w swoim wcześniejszym poście nie sugerowałam, aby zamknąć przedszkola rano, a otworzyć wyłącznie po południu, pisałam o wydłużeniu ich pracy po południu i jej innym zorganizowaniu uwzględniającym również potrzeby dzieci przebywających w przedszkolu w godzinach późniejszych, a nie tylko tych, które są tam podrzucane o 6:30 przez matki, dla których praca zawodowa podobno nie ma znaczenia i poświęcają się dobru swoich dzieci.

      9. agikom - jesteś bardzo błyskotliwą osobą, odkrywcze jest twoje stwierdzenie dot. szkoły. Zechcij jednak zrozumieć, że przedszkole w odróżnieniu od szkoły pełni nie tylko funkcję edukacyjną, ale również zapewniającą dziecku opiekę podczas pracy rodziców. Szkoła takiej funkcji nie pełni, a dziecko w wieku szkolnym nie wymaga całodniowej opieki dorosłych tak jak przedszkolak.

      10. Gwoli ścisłości 2: nie kwestionuję tego, że ktoś musi tak wcześnie zawozić dziecko do przedszkola - żyjemy w świecie różnych ograniczeń i obowiązków - a więc przepraszam osoby postronne za emocjonalne potraktowanie tej kwestii, polemizuję jedynie z tymi jedynie słusznymi i prawymi matkami dowodzącymi wyższości takiego trybu dnia nad innym i to jeszcze - o zgrozo - uzasadniając to dobrem dziecka.
      • e_r_i_n Re: Dyskryminacja pracujących rodziców 07.10.08, 09:25
        Szanowna koleżanko, nieurzędniczko. Wiem, że najlepszą formą obrony
        jest atak, ale jednak kultura to podstawa.
        Zadałam Ci osobiscie dwa podstawowe pytania: czyja to wina, ze
        wybralas kiepskie i nieelastyczne przedszkole? Bo takich, gdzie
        dzieci mozna przyprowadzic tuz przed poczatkiem zajec (czyli okolo
        9:15-9:30) jest mnóstwo. Tak jak i wiekszosc przedszkoli zapewnia
        zajęcia czy inne aktywnosci dzieciom przez cały ich pobyt w
        przedszkolu. I nikt nie patrzy wilkiem na rodzicow odbierajacych
        dzieci tuz przed 17.
        Po drugie: czy zrobilas cokolwiek, zeby zmienic stan faktyczny, jaki
        ma miejsce w Twoim przedszkolu?
        Jesli nie, to przede wszystkim do siebie powinnas miec pretensje,
        nie do 'urzedniczek broniacych status quo'.
        Pozdrawiam, nieurzedniczka.
      • przeciwcialo Re: Dyskryminacja pracujących rodziców 07.10.08, 10:30
        ad.4- rozumiem że dostosowane do potrzeb dziecka jest przedszkole
        otwarte od 8-20? Super, pół doby poza domem, do tego z 7 godzin snu.
        Ile zostawiacie dla siebie?
      • glabdzia Do mamazuczka2006 - Nie przejmuj się! 07.10.08, 10:59
        Nie przejmuj się tymi atakami naszych drogich koleżanek!
        Ja też mam podobne rozterki i także muszę wlec dziecko do
        przedszkola najpóźniej na 8:20 oraz zatrudniać babcie, siostry, itp.
        do odbioru dziecka z przedszkola o 15 (żeby nie czuło się "inne"
        przez to, że siedzi samo z panią, podczas gdy pozostałe dzieci
        poszły do domu). I także mi się to nie podoba.
        Niestety w Warszawie dostanie się do jakiegokolwiek przedszkola
        graniczyło z cudem, na prywatne nas nie stać, więc siedzę cicho i
        nie narzekam, co nie znaczy, że nie dostrzegam przedszkolnych
        absurdów - np. obiadu o godzinie 11:30 i podwieczorku o 14:30.
        Trzymaj się smile
        • spacey1 Re: Do mamazuczka2006 - Nie przejmuj się! 08.10.08, 16:02
          a przepraszam, co Ci zawiniło przedszkole, ze inne dzieci sa odbierane koło
          15.00 i Twoje dziecko musiałoby samo zostawac po tej 15.00? To chyba raczej
          pokazuje, że przeciętny rodzic jednak stara się w waszym przedszkolu nie
          przetrzymywać dziecka zbyt długo, a nie to, że przedszkole jest be.
          • aguszak Re: Do mamazuczka2006 - Nie przejmuj się! 10.10.08, 14:26
            spacey1 napisała:

            > a przepraszam, co Ci zawiniło przedszkole, ze inne dzieci sa
            odbierane koło
            > 15.00 i Twoje dziecko musiałoby samo zostawac po tej 15.00? To
            chyba raczej
            > pokazuje, że przeciętny rodzic jednak stara się w waszym
            przedszkolu nie
            > przetrzymywać dziecka zbyt długo, a nie to, że przedszkole jest
            be.

            Przeciętny rodzic pracuje 8 i pół godziny - tyle wynosi etat na
            stanowiskach niebudżetowych. W związku z tym, jeżeli jedno z
            rodziców przyprowadza dziecko o 8.30 musi w pracy siedzieć do 18.00
            Drugi rodzic, żeby odbierać dziecko o "ludzkiej" porze pracuje od
            7.30 do 16.00 - całe szczęście, że zajmuje mu dojazd do przedszkola
            ok. 20-30 minut, czyli do przedszkola wpada o 16.30!
            Pytanie: Jak zrobić, żeby przeciętny rodzic, bez zatrudniania niani,
            odbierał dziecko o 15.00? Albo inaczej: Kto, przy normalnej etatowej
            pracy, może sobie pozwolić na odbieranie dziecka o 15.00??
            • spacey1 Re: Do mamazuczka2006 - Nie przejmuj się! 10.10.08, 21:09
              ojej, przecież ja nie o tym smile Koleżanka ma żal, że musi szukać osoby
              odbierającej dziecko aby od 15.00 nie czuło się samotne w przedszkolu, kiedy
              inne są już w domach. Tylko że to nie należy do tematu, bo tu jest mowa o
              godzinach otwarcia przedszkoli.
            • e_r_i_n Re: Do mamazuczka2006 - Nie przejmuj się! 14.10.08, 17:29
              aguszak napisała:

              > Przeciętny rodzic pracuje 8 i pół godziny - tyle wynosi etat na
              > stanowiskach niebudżetowych.

              A skąd Ty wzięłaś te 8,5 godziny? :-o
              • maeve_binchy Re: Do mamazuczka2006 - Nie przejmuj się! 28.10.08, 10:42
                przerwa (obowiazkowasad na lunch
      • bazylea1 Re: Dyskryminacja pracujących rodziców 07.10.08, 13:09
        mamazuczka2006 napisała:

        > > UŻEJ niż wy w przedszkolu, a jedynie PÓŹNIEJ przyprowadzać i
        odbierać. Czyli ło
        > patologicznie: nie zrywać dziecka o 5:30 rano z łóżka, kiedy ma
        fizjologiczną p
        > otrzebę snu tak jak robicie to wy - kochające i poświęcające się
        dla swoich dzi
        > eci (??) oraz urzędniczych etacików matki, tylko zaprowadzać do
        przedszkola o l
        > udzkiej porze - np. godz. 9, kiedy każdy normalny człowiek ma siłę
        i ochotę do
        > kontaktów międzyludzkich, nauki, zabawy itp. itd.
        >

        aleś pojechała... moje dzieci wstają o 6 z własnej nieprzymuszonej
        woli, nienormalne jakieś?
      • aga-agata Re: Dyskryminacja pracujących rodziców 07.10.08, 14:06
        czy sugerujesz w związku z tym, że moje dziecko jest nienormalne, bo
        z własnej woli wstaje o godzinie 6 rano?
      • ariana1 Re: Dyskryminacja pracujących rodziców 07.10.08, 20:55
        mamazuczka2006 napisała:
        > 9. agikom - jesteś bardzo błyskotliwą osobą, odkrywcze jest twoje
        stwierdzenie
        > dot. szkoły. Zechcij jednak zrozumieć, że przedszkole w
        odróżnieniu od szkoły p
        > ełni nie tylko funkcję edukacyjną, ale również zapewniającą
        dziecku opiekę podc
        > zas pracy rodziców. Szkoła takiej funkcji nie pełni, a dziecko w
        wieku szkolnym
        > nie wymaga całodniowej opieki dorosłych tak jak przedszkolak.

        Mylisz się. 7 letni uczeń wymaga podobnej opieki dorosłych jak 6
        letni przedszkolak. Pod tym względem twoja błyskotliwość jest równie
        porażająca jak twoja bezczelność. Sądzisz, że w ciągu 2 miesięcy
        przedszkolak wyrośnie, dojrzeje i będzie mógł sam wychodzić do
        szkoły i sam z niej wracać? I mylisz się, że przedszkole ma
        zapewniać dziecku opiekę na czas pracy rodziców. Czyli ma działać
        całodobowo wg twojej teorii, bo niektórzy rodzice tak pracują.
        Kobieto zastanów się nad bzdurami, które produkujesz w ilościach
        przerażających. W twoim przypadku ilość jest odwrotnie
        proporcjonalna do jakośći.
    • formelka1 Re: Dyskryminacja pracujących rodziców 07.10.08, 09:12
      Zgadzam się, ale my i tak twardo jeździmy ok 10 do przedszkola, ja chcę spędzić
      czas z dziećmi smile

      pzdr,
      justysia i jej męska drużyna
    • aluc Re: Dyskryminacja pracujących rodziców 07.10.08, 09:27
      są również rodzice pracujący od 9 do 21, tych do dopiero przedszkola
      dyskryminują, a szkoły to już w ogóle

      przedszkole spełnia szereg ważniejszych funkcji niż tylko
      przechowalniczą, poza tym musi dopasować się do wszystkich - a że to
      jest niemożliwe, więc każde rozwiązanie kogoś będzie "krzywdziło i
      dla kogoś będzieniewygodne

      zajęcia w ramach tzw. podstawy programowej są prowadzone głównie
      przed południem, żeby dzieci przychodzące na 5 godzin mogły się na
      nie załapać w całości - ale w większości znanych mi przedszkoli
      zaczynają się po śniadaniu, tzn. o 9, a nie o 8 - natomiast
      przedszkola prywatne są w tej kwestii zdecydowanie bardziej
      elastyczne

      co do PRLu - akurat bardzo dokładnie pamiętam, że z przedszkola
      zawsze odbierała mnie babcia, bo mama jeszcze pracowała smile

      zatem co do zasady przesadzasz i histeryzujesz
      • aluc Re: Dyskryminacja pracujących rodziców 07.10.08, 09:29
        dodam jeszcze - w znakomitej większości przedszkoli zajęcia dodatkowe
        - czyli zdaniem moich dzieci najciekawsze i najbardziej godne uwagi -
        odbywają się zdecydowanie po południu
        • czar_bajry Re: Dyskryminacja pracujących rodziców 07.10.08, 10:00
          W przedszkole do którego chodzi mój synek jest czynne od 6.30- 17.30,
          można przyprowadzać dziecko na inną godzinę niż 8 oczywiście po wcześniejszym
          zawiadomieniu placówki aby panie kucharki wiedziały ile dzieci będzie na
          obiedzie, jest możliwość zabrania dziecka w ciągu dnia i przyprowadzenia go z
          powrotem do przedszkola (wizyta u lekarza itp), jeżeli poprosimy to posiłek
          będzie czekał przygotowany dla naszej pociechy. Po południu dzieci mają
          organizowane różne zabawy i nie ma mowy o tym aby siedziały i patrzyły
          zazdrośnie na "szczęśliwców" odbieranych wcześniej.
          Po godz. 16.30 zostaje już bardzo mało dzieci i wtedy grupy są łączone i zostają
          panie pełniące tego dnia dyżur tak samo jest rano na 6.30 też przychodzi bardzo
          mało dzieci. Dyrekcja w ramach możliwości starała się wybrać rozwiązanie
          zadowalające większość rodziców dodam jeszcze że jest to przedszkole państwowe.
          • joannabieniek Re: Dyskryminacja pracujących rodziców 07.10.08, 10:55
            Nasze przedszkole jest czynne od 6.30 do 18.30. Większośc rodziców
            pracuje w róznych firmach, korporacjach itd. Zaprowadzam córki na
            9.00 rano. Nie mogę narzekać.
            Praca szkół to jest dopiero przerąbane. Świetlice przepełnione,
            pracujące do 17 stej. I jeszcze chcą w przyszłym roku wprowadzić
            sześciolatki do szkół.
    • mim288 Re: Dyskryminacja pracujących rodziców 07.10.08, 10:56
      Wybralismy przedszkole prywatne między innymi dlatego, że jest
      bardziej elastyczne. Jakoś pózniejsze przyprowadzanie dzieci nikomu
      nic nie dezorganizuje, zresztą bardzo wielu rodziców przyprowadza
      dzieci później i również później odbiera. W wielu zawodach godziny
      pracy nie rozpoczynaja się o 8, ale też kończą sie później. Do
      autorek nieco złośliwych komentarzy, o odpowiedzilaności za dzieci,
      wychowywaniu dzieci przez obcych ludzi itd, wasze wypowiedzi sa
      wypowiedziami osób, które na ogół nie musza sie zawodowo wysilać
      bo "wiszą" finansowo na mężu. Nie każdy tak może, a poza tym nie
      dla wszystkich to najszczęsliwsza sytuacja. W niektórych zawodach -
      pozwalających jak najbardziej n posiadanie i utrzymanie dzieci -
      pracuje sie niestety po południu i tyle. Rodzice pracujący do 18
      płaca podatki (częśtokroc nawet większe niż rodzice z budzetówki),
      rodzice ci nie są obywatwelami drugiej kategorii w dostepie do
      publicznego systemu edukacji i świadczeń, nie ma więc żadnych
      podstaw ku temu, by ich potrzeby były w zakresie działalności
      publicznych przedszkoli ignorowane. Odnośnie do argumentu, że w
      szkole zajęcia rozpoczynają się też rano - w szkole dzieci są
      większe, w późniejszych klasach podstawówki dziecko może z
      powodzeniem wrócic samo do domu z pobliskiej szkoły i nie trzeba mu
      zapewniac opieki non stop, przedszkole pełni nie tylko funkcje
      edukacyjne, ale równiez opiekuńcze.
      I jeszcze jedno, to nie rodzice pracującyh w późniejszych godzinach
      powinni jakoś szczególonie walczyc o swoje prawa, to administracja
      powinna im realizacje tych praw zapewniać i dostrzegać ich potrzeby.
      • bazylea1 Re: Dyskryminacja pracujących rodziców 07.10.08, 13:12
        mim288 napisała:

        >> I jeszcze jedno, to nie rodzice pracującyh w późniejszych
        godzinach
        > powinni jakoś szczególonie walczyc o swoje prawa, to administracja
        > powinna im realizacje tych praw zapewniać i dostrzegać ich
        potrzeby.

        a na drzewach powinny rosnąć banknoty 100złotowe smile na jakim świecie
        żyjesz, administracji jest wygodnie to po co ma coś zmieniać jak
        nikt się nie skarży?
        • mim288 Re: Dyskryminacja pracujących rodziców 07.10.08, 14:42
          Nie banknoty 100 zł nie powinny rosnąć na drzewach, ale kwestia
          ogranizacji przedszkoli to zupełnie inna sprawa. Administracja,
          jesli chce miec państwo prorodzinne i wysoki przysrost naturalny
          powinna wiele rzeczy zmieniać, inaczej liczne rodziny będą miec jak
          obecnie albo ludzie z marginesu, u których posiadanie dzieci nie
          jest poprzedszone refleksją na temat mozliwoci ich wychowania, albo
          ludzie z górnych rejonów skali podatkowej, którzy sami swoim
          dzieciom mogą sfinanować alternatywne - wobec publicznej - formy
          opiekii edukacji - tyle że wysokiego przyrostu naturalnego w skali
          kraju to nie zapewni.
          Zwykłe postrrzeganie takich zalezności nie jest naiwnością, to
          liczenie na to, że statystycznie ludzie będąi powinni podejmować
          heroiczne wysiłki żeby wpłynąc na przedszkola publiczne jest
          naiwne - większość po prostu zatrudni nianię do odbierania dziecka,
          albo zrezygnuje z pracy, znajdzie mniej płatna i mniej wymagającą
          i da sobie spokój z kolejnym potomkiem, z braku kasy.
          • bazylea1 Re: Dyskryminacja pracujących rodziców 07.10.08, 14:45
            co do zasady się zgadzam ale że jestem realistką to wyznaję
            zasadę "umiesz liczyć - licz na siebie"
            • mim288 Re: Dyskryminacja pracujących rodziców 07.10.08, 15:51
              Ja też liczę na siebie, ale płacę podatki między innymi po to (a
              przynajmniej uważam, że tak być powinno) by w ramach solidaryzmu
              społecznego inni mogli - jesli trzeba - liczyć nie tylko na siebie.
              Nie każdy ma to szczęście, że jest młody, zdrowy, wykształcony, ma
              pracę, nie ma chorego dziecka/ meża/rodzica (wymagającego ciągłej
              opieki i rezygnacji z pracy zawodowej). Co nie znaczy, że taka
              osoba nie jest rodzicem i nie może byc świetnym rodzicem jeśli
              system opieki zdrowotnej i publicznej edukacji działalby dobrze.
              Liczenie wyłącznie na siebie na ogól sprawdza się w odniesieniu do
              pewnej grupy ludzi, mówiąz najogolniej dobrze potraktowanych przez
              los (którzy mieli szansę na dobre wykształcenie, co nie umniejsza
              oczywiście ich wkładu pracy w rzeczone wykształecenie, których nie
              dotknęła ciężka, czasem nieuleczalna choroba w rodzinie itd.) dość
              naiwne jest przekonanie, że to filozofia dobra absolutnie dla
              każdego.
    • malucholandia-przedszkole Przedszkole od 7:00-20:00 Kraków 09.10.08, 20:24
      Nowo Otwierane Przedszkola wychodzą naprzeciw wymaganiom
      współczesnych rodziców, są droższe-to prawda, ale bardziej
      kameralne. Dla nas jest to usługa za którą otrzymujemy zapłatę,
      dlatego zależy nam na ciągłym podnoszeniu poziomu usług.
    • anyaa77 Re: Dyskryminacja pracujących rodziców 10.10.08, 13:24
      Mamazuczka2006 ma całkowita rację. Podpisuję sie pod wszystkimi jej
      postami. Ja radzę sobie tylko dlatego że mnie stać na to aby dziecko
      odbierały po podwieczorku inne osoby- babcie, niania itp. Kiedyś
      założyłam podobny wątek i zalała mnie fala krytyki, że chcę dziecko
      trzymac niewiadomo do której, co ma się nijak do rzeczywistości.
      Wygadujecie brednie o dostosowaniu zajęc edukacyjnych i tym podobne
      wykręty a wszystko polega na totalnym barku umijętności zarządzania
      systemem.
      W moim przedszkolu są po 2 oddziały dla różnych grup wiekowych.
      wystarczy jeden otwierać o 6.30 do 17.30 (chociaż jak czasami
      odprowadzam córke na 8.00 to w grupie jest tylko 2 dzieci!), a drugi
      np o 9.00 do 20.00 i dostosować w każdym z osobna zajęcia. Aż tak
      ciężko pomyśleć???
      Przedszkola to jak napisała autorka wątku to ostoja PRL-u,
      utrwalająca wygodę urzędników.
      • hanna26 Re: Dyskryminacja pracujących rodziców 10.10.08, 13:55
        A ja proponuję otworzyć jeszcze jeden oddział: Oddział Nocny. Np. od godz. 20,00 do 5,00. Leżaczki w wiekszości przedszkoli już sa, piżamki też... Przecież są rodzice, którzy pracują na nocne zmiany. Precz z podłymi ostojami PRLu! Niech żyje kapitalizm!
        • pauli30 Re: Dyskryminacja pracujących rodziców 10.10.08, 18:57
          Zgadzam sie w calej rozciaglosci z zalozycielka watku. Uwazam, ze to aburd iz przedszkola czynne sa w wiekszosci przypadkow do 16 czy 17, zwlaszcza w duzych miastach gdzie jak wiadomo panuje inny styl pracy, inaczej wyglada sprawa dojazdow itd. Wezmy chociazby pod uwage taka Warszawe... zastanawiam sie ilu rodzicow pracuje w urzedach, szkolach czy fabrykach/roznych zakladach, gdzie konczy sie prace pomiedzy 14 a 16 albo pracuje na zmiany, a ile osob pracuje w roznej masci firmach, uslugach i w handlu, gdzie standardem jest praca pomiedzy 9 a 18.
          Mnie problem przedszkola jeszcze bezposrednio nie dotyczy, dopiero zaczne sie uzerac z tym tematem za 1,5 roku, ale jak obserwuje moje znajome, kolezanki itd. to mi rece opadaja. Kazda, doslownie kazda musi sie gimnastykowac by odebrac dziecko o ODPOWIEDNIEJ porze z przedszkola. Odpowiednia pora to taka, w ktorej dziecko nie bedzie jednym z kilku rozbitkow, z ktorymi panie siedza bo musza. Czyli zwykle 15, maksymalnie 16. I zaczynaja sie kombinacje - babcie, ciocie, siasiadki, nianie. Byleby tylko dziecko nie bylo jednym z tych gorszych, zostawianych na pastwe przedszkola i przedszkolanek. Jak tak obserwuje to wszystko to mam wrazenie, ze faktycznie rodzice wspisuja sie dobrowolnie w ten schemat i nic z tym nie robia, i mowiac szczerze, w niektorych przpadkach im sie nie dziwie. Dlaczego? Otoz dlatego, ze w wielu przypadkach nawet jesli udaloby sie cos zmieniac w konkretnej placowce, to efektem bylyby nie tylko bardziej elastyczne godziny pracy ale i jeszcze bardziej naburmuszony personel i nieszczesliwe panie przdszkolanki, kucharki, dyrektorka itd. Znam ten schemat z wlasnego podworka, bo dobra znajoma moich rodzicow jest wieloletnia przedszkolanka, przez kilka kadencji byla dyrektorka przedszkola. Osoba skadinad bardzo fajna, ale niestety tkwiaca mentalnie w innej epoce, kiedy to wszyscy pracowali 6-14 lub 7-15. Taki ktos, kto nigdy nie pracowal nigdzie indziej niz w oswiacie, i kto naturalna w sumie koleja rzeczy ma raczej kontakt zawodowy z ludzmi z tzw. budzetowki raczej ma w nosie to, ze czesc spoleczenstwa konczy prace troche pozniej niz ta nieszczesna 16. A przedszkole POWINNO pelnic funkcje opiekunczo-wychowawcze dla wszystkich dzieci, nie tylko dla dzieci tych ktorzy pracuja do 14 czy 15. Wielokrotnie rozmawialam z nia naten temat, i osoba ta jest po prostu niereformowalna, bo dla niej cale zycie pracowe toczylo sie i nadal bedzie toczyc pomiedzy 6 a 16. Nawet jak ostatnio rozmawialysmy to juz mi obiecla, ze 'zalatwi' mi miejsce dla corki w przedszkolu jak bede w potrzebie, tylko ze bede cos musiala zrobic z jej odbieraniem no bo po 16.30 to juz nikomu sie nie chce siedziec, i cytuje 'dziewczyny sa wkurzone jak zostanie im dwojka czy trojka dzieciakow i musza kiblowac a tak moglyby pojsc juz do domu'. Przedszkole, o ktorym mowa jest czynne do 17.30 wiec jak rozumiem do 17.30 panie maja placone... i z tego co wiem nie kibluja tam od 6 rano tylko maja zmiany bodajze 5 czy 6 godzinne. Boze, ja tez chetnie wyszlabym z pracy godzine czy chocby pol godzinki wczesniej, ominelyby mnie korki i w efekcie moglabym byc z corka co nawet ze dwie godziny dluzej. Niestety, to jest kurde PRACA a nie koncert zyczen.
          Idealnie byloby, zeby przedszkola dzialaly na dwie zmiany, tak funkcjonuje to np. w UK gdzie wiekszosc przedszkoli ma zmiane ranna, od 7-8 do 13-14 jak i popoludniowa, od 13-14 do 18-19. Tyle ze w naszym kraju takie rozwiazanie to chyba mrzonka.

          I prosze was, drogie mamy, nie wprowadzajcie tej dyskusji na wyzyny absurdu krzyczac - 'tak, niech przedszkola beda otwarte do 22 albo 24/7' bo to po prostu smieszne. Wierze, ze przecietny zdroworazsadkowo patrzacy na zycie rodzic ma SWIADOMOSC tego ze dziecko nie powinno spedzac 10-12 h poza domem, czy przesiadywac w przedszkolu do 19, 20, 22. Tyle ze, z tego co zdazylam zauwazyc, jakos nikt specjalnie nie burzy sie o to, ze dziecko nie moze zostac w przedszkolu do 20 czy pozniej, wiekszosc glosow krytycznych pochodzi od osob ktore chcialyby odbierac dzieci pomiedzy 17 a 18, bo maja realny problem z dotarciem po dziecko na 16 czy 17 czy nawet 17.30. A godizna 17 czy 18 to nie jest, do licha zadna glucha noc dla takiego przedszkolaka, nawet jesli chodzi spac o 20. Wkurzaja mnie tez argumenty typu - 'a co z tymi ktorzy pracuja do 22 czy jeszcze dluzej, co z ich prawem do opieki przedszkolnej' - bo mam wrazenie, ze te 'argumenty' wcale nie sa podawane w trosce o te konkretna grupe rodzicow tylko po to by zamieszac cala sprawe i znowu - wprowadzic w te dyskusje klimat absurdu. No bo wiadomo, ze wszystkim sie nie dogodzi itd. wiadomo... ale mozna byloby dogodzic wiekszosci, mozna byloby zrobic cos, by poprawic obecna sytuacje, ktora jak widac dobra nie jest. A co do mam pracujacych do 22... wydaje mi sie, ze zwykle zaczynaja one prace stosunkowo pozniej, o 12 czy o 14, jakos trudno mi sobie wyobrazic by pracowaly codziennie po 12 czy wiecej godzin. W takie sytuacji, jesli drugi rodzic tez ma pecha pracowac a takich godzinach PRZYNAJMNIEJ wiadomo, ze dziecko moze spedzic poranek z mamaczy tata, czy wczesne przedpoludnie. Mogloby byc np. wczesniej odebrane albo zaprowadzone na 9 czy 10 i pewnie wtedy te 2-3 godziny zabawy czy po prostu bycia z rodzicem z rana, beda pewnie bardziej efektywne niz czas pomiedzy 18 a 20 kiedy to padajacy na pysk po pracy rodzic marzy tylko o tym by sie wykapac i isc spac... nie mowiac juz nawet o zmeczonym calodniowa zabawa dziecku.

          Wydaje mi sie, ze najwiecej na nie krzycza w tej dyskusji osoby, ktorym po prostu pasuje uklad 'wczesnie otwieramy, wczesnie zamykamy'. Osoby, ktore po prostu nie maja takiego problemu i latwo im zarzucac przeciwnikow argumentami o rzekomym dobru dziecka. Mnie zdarzylo sie pracowac w zyciu i do 14 i do 17 i do 19, i do 21 - takie mialam zmiany, nie w urzedach, nie w fabrykach, ale w szkolnictwie i w sektorze nazwijmy to uslugowym. Jdnak w zyciu by mi nie przyszlodo glowy, by kogos, kto pracuje np. w innych godzinach niz ja klasyfikowac jako dobrego badz zlego rodzica - tylko dlatego ze wczesniej czy pozniej odbiera dziacko z przedszkola.

          Wiecej empatii, drogie panie.
          • reges Re: Dyskryminacja pracujących rodziców 10.10.08, 19:38
            "Idealnie byloby, zeby przedszkola dzialaly na dwie zmiany, tak
            funkcjonuje to n
            > p. w UK gdzie wiekszosc przedszkoli ma zmiane ranna, od 7-8 do 13-
            14 jak i popo
            > ludniowa, od 13-14 do 18-19. Tyle ze w naszym kraju takie
            rozwiazanie to chyba
            > mrzonka."

            Rozumiem, że zmiana 6-ciogodzinna jest lepsza niż przedszkole
            otwarte 10 godzin? Na którą zmianę zawoziłabyś swoje dziecko? Ila
            znasz osób, które pracują od 14-tej do 18-tej?
            Pytam z czystej ciekawości.

            • pauli30 Re: Dyskryminacja pracujących rodziców 11.10.08, 00:42
              Takie rozwiazanie ma na celu nie tyle zaprowadzanie dziecka do przedszkola koniecznie na 4-5 godzin, ile wlasnie - dopasowanie sie do roznie pracujacych rodzicow. Bo jesli np. ojciec pracuje od 9 do 17 a matka od 14 do 22 to matka np. prowadzi dziecko np. na 13 a ojciec odbiera je o 18 i tyle. I w efekcie dzieciak spedza i tak sporo czasu z rodzicami, wiecej niz w tradycyjnym ukladzie gdzie oboje pracuja 8-16. Obie zmiany sa pelnoprawne, tzn. nie jest tak ze ta druga jest gorsza czy jakos wyraznie ubozsza jesli chodzi o zajecia dydaktyczne czy zabawe, posilki tez sa rozlozone na caly dzien. Poza tym rodzice maja mozliwosc wybrania preferowanej zmiany, i zarowno pozostawienia dziecka kilka godzin po zakonczeniu porannej, jak i po prostu pozniejsze przyprowadzenie go. Doplaca sie wtedy za godziny i ewentualnie za dodatkowy posilek.
              Inna sprawa, ze wielu rodzicow, zwlaszcza matek w UK pracuje na czesc etatu, mysle ze jest to bardziej powszechne niz w Polsce, i dlatego tez takie rozwiazanie wydaje sie byc bardzo korzystne. Zwlaszcza, ze wszystkie przedszkola sa platne. Mam bliska rodzine w UK, i oni z tamtejszego przedszkola sa nieziemsko zadowoleni, ich znajomi takze - a w Polsce wiecznie mieli jakies problemy. A nie sa to osoby z kategorii narzekajacych dla zasady. Wydaje mi sie wiec ze ten system w jakis sposob zdaje egzamin.
          • nowa1 Re: Dyskryminacja pracujących rodziców 10.10.08, 20:18
            Dziwne... Tak czytam i czytam te wszystkie posty i zastanawiam się, dlaczego ja
            do tej pory traktowałam przedszkole jako instytucję, która pełni rolę przede
            wszystkim wychowawczo - edukacyjną i do głowy mi nie przyszło, że ma ona być
            przechowalnią dla moich dzieci, gdy jestem w pracy. Może to ze mną coś nie tak???
            • pauli30 Re: Dyskryminacja pracujących rodziców 11.10.08, 00:56
              nowa1 napisała:

              > Dziwne... Tak czytam i czytam te wszystkie posty i zastanawiam się, dlaczego ja
              > do tej pory traktowałam przedszkole jako instytucję, która pełni rolę przede
              > wszystkim wychowawczo - edukacyjną i do głowy mi nie przyszło, że ma ona być
              > przechowalnią dla moich dzieci, gdy jestem w pracy. Może to ze mną coś nie tak?
              > ??


              Powiedz i prosze, ile godzin pracujesz, ile pracuje twoj maz czy partner? Jestescie w stanie utrzymac sie z jednej (twojej lub mezowej) pensji? Macie wlasne mieszkanie, czy splacacie kredyt? Mieszkacie w niewielkiej miejscowosci gdzie wszedzie mozna dojsc lub dojechac w maks pol godziny?
              Przyjmij do wiadomosci, ze sa ludzie, ktorzy pracuja na pelen etat bo musza. I nie moga sobie pozwolic na inny uklad. Pracuja np. w uslugach i zarabiaja po 1500 zl na lebka i musza z tego splacac np. 1000 zl kredytu mieszkaniowego i utrzymac 3 osoby, porobic wszystkie oplaty itd. Nie urodzili sie w Psiej Wolce, pech chcial ze pochodza z Warszawy, tu sie wychowali, tu maja prace. I musza do tej pracy codziennie tluc sie metrem, autobusem czy tramwajem pol godziny, czasem nawet do godziny w jedna strone. Podaje ci teraz przyklad pierwszy z brzegu, przyklad dziewczyny pracujacej w mojej firmie, mojej kolezanki, mojej kuzynki. No dobra, kuzynka zarabia 1700 zl tyle ze to chyba niewiele zmienia...
              Nie jest to kwestia ich widzimisie - musza tak by zarobic na ZYCIE, nie na torebke od Prady czy wakacje na Majorce. I co, czy ci ludzie nie maja prawa miec dzieci? Czy ich dzieci maja przes...ne zycie tylko dlatego, ze mama czy tata odbieraja je z przedszkola o 17.45 a nie o 16? I zaprowadzaja na 8.15 a nie na 7 rano?

              Skoro oceniasz ludzi, ktorzy staraja sie normalnie zyc i funkcjonowac, mimo tego ze nie sa asami finansjery, nie maja kasy na supernianie ani tabunu babc pod nosem - jako wygodnickich, oddajacych swoje dzieci do 'przechowalni', by spelnic swoja fanaberie zwana zarabianiem na przyszlowiowy chleb - to chyba faktycznie jest z toba cos nie tak...
              • nowa1 do Pauli30 11.10.08, 11:08
                pauli30 napisała:



                > Skoro oceniasz ludzi, ktorzy staraja sie normalnie zyc i funkcjonowac, mimo teg
                > o ze nie sa asami finansjery, nie maja kasy na supernianie ani tabunu babc pod
                > nosem - jako wygodnickich, oddajacych swoje dzieci do 'przechowalni', by spelni
                > c swoja fanaberie zwana zarabianiem na przyszlowiowy chleb - to chyba faktyczni
                > e jest z toba cos nie tak...

                A dlaczego na mnie nakrzyczałaś????? W Twoim poście jest bardzo dużo emocji, a
                przecież w mojej wypowiedzi nie było ani jednego słowa oceny, tylko i wyłącznie
                moje własne odczucia, które akurat są takie a nie inne i odnoszą tylko i
                wyłącznie do mnie i mam do nich chyba prawo (przynajmniej tak mi się wydaje).
                Szkoda, że tutaj każdy post, który nie jest po myśli, jest odbierany jako atak
                lub negatywna ocena innych sad I tak dla ciekawości, chociaż nie wiem czy tak
                naprawdę to jest teraz ważne: nie mam ani babci, ani dziadków ani niani i kogo
                tam jeszcze, jesteśmy z mężem zdani tylko i wyłącznie na siebie i wcale nie
                zarabiamy dużo, ale i tak pewnie w to nie uwierzysz. Pozdrawiam
                • pauli30 Re: do Pauli30 11.10.08, 14:49
                  No dobrze... masz racje. Rzeczywiscie, nieslusznie Cie zaatakowalam.
                  Przeczytalam Twoj post na spokojnie, i faktycznie nie ma w nim niczego zeby sie
                  przyczepic. Jednak jak czyta sie Twoja wypowiedz w ogniu dyskusji, na tle tych
                  wszystkich watkow atakujacych rzekomo 'wyrodnych' rodzicow, czlowiek mysli sobie
                  automatycznie - kolejna nawiedzona mamusia-Polka, ktora rzuca haslo
                  przechowalnia... i reszte sobie dopowiedzialam. Przepraszam za te bledna
                  klasyfikacje, ponioslo mnie.

                  Ciezko mi trzymac emocje na wodzy jesli chodzi o ten temat, bo sama bylam
                  zmuszona przez kiilka miesiecy zostawiac moje dziecko pod opieka niani na blisko
                  10h dziennie, i tyle nasluchalam od 'zyczliwych' na temat tego jaka to jestem
                  zla matka, ze na psychoterapie by starczylo. Zwykle te zyczliwe osoby nigdy nie
                  byly w takiej sytuacji by musialy po prostu rozstawac sie z dzieckiem na tak
                  dlugo. Jednak ja nie mialam wyjscia w tym konkretnym momencie zycia, na
                  szczescie teraz juz mi sie udalo wszystko ulozyc, znalazlam nowa prace,
                  przewartosciowalam pewne sprawy (miedzy innymi komfort osobnego
                  mieszkania-rezygnuje z niego i wracamy na jakis czas do rodzicow) i dzieki temu
                  bede o wiele wiecej czasu spedzac z corka.
                  Musialam tez zrezygnowac z pracy dosc dobrze platnej na rzecz kiepsko platnej,
                  ale uwazam ze warto. Jednak mysl, ze za rok-dwa bede byc moze znowu przechodzic
                  przez koszmar niewidzenia dziecka po 9-10 h na dobe (bo docelowo nie bede sobie
                  mogla pozwolic na prace za 1200 zl), i bycia jeszcze za to biczowana, po prostu
                  sprawia ze ponosza mnie emocje i ciezko mi na ten temat spokojnie dyskutowac.

                  Mam to szczescie, ze moge liczyc na pomoc babci, ale ze wzgledu na jej zdrowie
                  nie moge i nie chce obciazyc jej opieka nad mala w pelnym wymiarze godzin. Wiem
                  doskonale jak ciezko jest gdy czlowiek probuje radzic sobie sam, bez pomocy
                  rodziny, wiem jaki to jest stres, nerwy, jakie koszty. I przykro mi po prostu,
                  gdy mimo tego dostaje sie etykietke zlego rodzica. To juz oczywiscie taki ogolny
                  komentarz, nie skierowany do Ciebie smile

                  Pozdrawiam.

                  • mama-tyma Re: do Pauli30 11.10.08, 16:56
                    Jak ja chodziłam do przedszkola-zerówki (w latach osiemdziesiątych)
                    to placówka była otwarta od 6 rano do 19 i były dwie zmiany,
                    obie "pełnowartościowe". Ja chodziłam od 15 do 19, bo to była zmiana
                    dla dzieci rodziców niepracujących. Jak widać dałoby się zrobić, aby
                    przedszkola pracowały na dwie zmiany.
              • spacey1 Re: Dyskryminacja pracujących rodziców 13.10.08, 14:15
                otóż: mieszkamy i pracujemy oboje w Warszawie, mam córkę w przedszkolu, syna w 2
                klasie SP. Syn ponadto ma 3 razy w tygodniu treningi, córka raz zajęcia
                muzyczne. Jak zaznaczyłam, oboje z mężem pracujemy, ja w godzinach 9-17 (dojazd
                zajmuje mi godzinę), mąż - 11-19 (dojazd pół godziny, bo jeździ samochodem).
                Spłacamy kredyt mieszkaniowy ok. 900 zł miesięcznie. Nigdy nie przyszło mi do
                głowy, aby dzieci zostawały w przedszkolu do 18, bo o tej godzinie najwcześniej
                mogłabym je odbierać. Mam niestety opiekunkę, która odbiera ich ze szkoły i
                przedszkola najpóźniej ok. 16.00. Wiem, zaraz się zacznie, że "nie każdego
                stać". No oczywiście, ale tak się składa, że różne elementy życia jakoś tak mi
                się układają, bądź sama je układam, aby wziąć pod uwagę przede wszystkim dobro
                dzieci. Wiem, że mogłabym od biedy gnać z pracy i odebrać moją córkę jako
                ostatnią z przedszkola o 18.00. A co, jeśli trafi się korek, lub będę musiała
                zostac trochę dłużej w pracy. Albo lekarz, albo cokolwiek. Dlatego wolę mieć tę
                pomoc, aby dzieci nie narażać na stres i "przechowywanie " w przedszkolu do
                późna. A musze dodać, że mamy świetne przedszkole.
                Nie bardzo rozumiem, o co mają pretensje matki, które piszą "rozbitkach", czyli
                dzieciach odbieranych później jako jedne z ostatnich i że wtedy w przedszkolu
                jest już tylko kilkoro dzieci. Do kogo pretensja? czy przedszkole ma zapewnić
                jeszcze tym dzieciom towarzystwo do tej 18.00?
                Sądzę, ze łatwo mi ktoś wytknie, dlaczegóż to ja mogę odbierać dzieci wcześniej
                (poprzez opiekunkę), a inni nie mogą (na pewno zarabiam kokosy, skoro stać mnie
                na opiekunkę), no ale trudno. Nigdy nie miałam w każdym razie pretensji do
                przedszkola, że nie pracuje do nocy dla mojej wygody.
                • bri Re: Dyskryminacja pracujących rodziców 14.10.08, 11:50
                  Spacey, a teraz wyjaśnij mi co za różnica czy dziecko jest pod
                  opieką przedszkolanki czy zatrudnionej przez Ciebie opiekunki? I to,
                  i to obca osoba.
                  • spacey1 Re: Dyskryminacja pracujących rodziców 14.10.08, 12:26
                    Jest w domu, w swoim własnym, prywatnym środowisku. Myślę, ze to miła odmiana.
                    Poznaję to po tym, ze dość często prosi ciocię, aby odebrała ją wcześniej.
                    Opiekunkę uważa za swoją "prawdziwą ciocię", w odróżnieniu od niektórych ciotek,
                    które widuje raz w roku. Oczywiście, że wolałabym (i ona też) być ze mną.
                    • bri Re: Dyskryminacja pracujących rodziców 14.10.08, 14:31
                      Tak czy inaczej, z rodzicami nie jest.

                      • spacey1 Re: Dyskryminacja pracujących rodziców 14.10.08, 15:29
                        No oczywiście, ale chyba przedstawiłam argumenty za pobytem w domu zamiast parę
                        godzin więcej w przedszkolu? Niania jest z nami od 4 lat, córka ma 6 i pół, są
                        naprawdę zżyte. Dzieci nawet jeżdżą do niej czasem w czasie wakacji (mieszka
                        poza miastem), więc jednak jest to nieco bardziej prywatna sfera, niż
                        przedszkole. Ale oczywiście można zawsze powiedzieć - "tak, czy inaczej"... etc.
                        Chyba istnieje jakaś gradacja, nie ma tylko dwóch skrajności. Staram się właśnie
                        wprowadzać rozwiązania lepsze, jeśli nie mogę stosować NAJlepszych.
    • melefretete Re: Dyskryminacja pracujących rodziców 11.10.08, 17:37
      U nas w przedszkolu ( prywatne) przy zapisie trzeba bylo okreslic
      mniej wiecej na ile godzin będzie dziecko przychodzilo i w jakich to
      bedzie odzinach . Śniadanie jest na 8.30 więc tak najczęsciej
      dziecko zawoże.przedszkole czynne jest do 17 a za każda zaczęsta
      godzinę spoźnienia placi sie 25 zł. Natomist jesli chodzi o to jak
      zorganizowany jest czas popołudniowy to jest zgroza sad Jak
      przychodze między 16 a 17 to swiatło w sali jest zgaszone. A pani
      ktora "siedzi" z dziecmi to chyba często po prostu pani kucharka :
      ( , nie zawsze podkreslam tylko czasami. Dzieci robią co chca
      zupełnie i to jeszcze w takich ciemnosciach sad Podwiezorek jest o 14
      wiec podejrzewam że o tej porze zaczynaja się dzieci rozchodzic do
      domów i od tej 14 te nieszczęsne pozostale maluchy zajmuja sie same
      soba sad . Niestety u nas w miescie jest takie przeładowanie
      przedszkoli że nie mam możliwości zmiany placówki .
    • grore Re: Dyskryminacja pracujących rodziców 11.10.08, 17:51
      Placówka przedszkolna pełni funkcję opiekuńczo-wychowawczo-
      dydaktyczną w stosunku przede wszystkim do dziecka jego potrzeb
      rozwojowych, wymagań i zainteresowań a dopiero w dalszej kolejności
      w stosunku do rodziców.Dziecko w wieku przedszkolnym nie powinno
      przebywać w przedszkolu dłużej niż 7 godzin bowiem zabawa w tym
      wieku jest traktowana jako przejaw aktywności porównywalny do pracy
      zawodowej człowieka dorosłego - jak czujecie się rodzice po 8
      godzinach pracy ? wyobraźcie sobie że pracujecie w grupie 30 kolegów
      i koleżanek nieustannie rozmawiających, rozwiązujących swoje
      problemy czasem siłowo, nie możecie nawet położyc się na chwilę w
      ciszy żeby odpocząć ? Wykażcie trochę empatii w stosunku do dzieci,
      które przebywając od 8 - 16 ciężko pracują . Rozwiązaniem dla
      rodziców byłyby byc może placówki dwuzmianowe ale na to nie zgodzą
      się organy zarzadzające przedszkolami i szkołami publicznymi.
      likwidowane są np.w szkołach klasy liczące 15 dzieci ( przynoszace
      doskonałe efekty w zakresie nauczania ) ponieważ ich utrzymanie jest
      za drogie - roczny koszt utrzymania takiej klasy to 100 000 zł
      Takie godziny funkcjonowania placówek przedszkolnych nie mają na
      celu dyskryminowanie rodziców ale możliwości dzieci oraz warunki
      zewnętrzne narzucane przez organy zarządzające dziecko przebywa
      przykładowo od 9 do 17 w 30 osobowej grupie jest zmęczone i
      rozdrażnione tu nie ma miejsca na higienę psychiczną i prawidłowy
      rozwoj. wszystkie zajęcia odbywają sie do godziny 14 bo po 5
      godzinach w takich warunkach dziecko nie jest w stanie skupić uwagi
      i wszelkie zajęcia dydaktyczne nie mają sensu.dzieci spędzają cas na
      zabawie swobodnej w kąciakch zainteresowań , rysowaniu itp.
      Ktoś z państwa dał przykłd placówek w UK ja podam przykład z USA tam
      placówki przedszolne funkcjonują do 6 godzin i mają charakter nauki
      umiejetności niezbędnych do normalnego funkcjonowania. U nas
      prowadzone są od najmłodszej grupy zajecia obowiązkowe o róznym
      charkterze dotyczace mowy i myslenia , pojęc matematycznych ,
      przyrodniczych, są zajęcia dodatkowe rytmika, gimnastyka, nauka
      języków , tańce i co tam jeszcze chcecie. Przedszkole współpracuje
      ze szkołą i poradnią psychologiczna ośrodkami pomocy społecznej ,
      zajmuje sie szeroko pojęta pedagogizacją rodziców . To wszysto
      trzeba wiedzieć i korzystac z możliwości jakie daje przedszkole a
      nie tylko domagać się przedłużania pracy przedszkola.
      • ariana1 Re: Dyskryminacja pracujących rodziców 11.10.08, 23:52
        AMEN smile))
      • valis22 Re: Dyskryminacja pracujących rodziców 12.10.08, 12:03
        Myślę, że godziny otwarcia przedszkoli państwowych są dostosowane właśnie do
        potrzeb dzieci. I to jest najważniejsze. Nie można zmieniać zasad tylko dlatego,
        że kapitalizm tego wymaga. A jeżeli już o tym mowa to powstają w stolicy
        przedszkola czynne 24 godziny na dobę i z nich też można korzystać.
      • joanna_poz Re: Dyskryminacja pracujących rodziców 13.10.08, 11:50
        grore napisała:

        > Dziecko w wieku przedszkolnym nie powinno
        > przebywać w przedszkolu dłużej niż 7 godzin

        no i świetnie. tyle teoria.

        a jakieś praktyczne rady:

        tylko co mają począć rodzice pracujący na pełny etat?
        do tego nie mający na podorędziu babci, cioci i sąsiadki- emerytki,
        która może odebrać dziecko?
        do tego muszący jakoś przemieścić się na linii praca- przedszkole-
        dom i nie mający do dyspozycji helikoptera?

        moje dziecko jest w przedszkolu od 8:15 do 16:30/40 - czyli o zgrozo
        ponad 8 godzin. ponieważ w mojej okolicy (gmina wiejska z 2
        przedszkolami na krzyż) państwowe przedszkole jest czynne do 16:30
        musiałam dać do prywatnego, które jest czynne do 17.
        i przejśc na 7/8 etatu, bo pracując na pełny nie zdązyłabym nawet do
        tej 17. no chyba że biegłabym bladym świtem na 7 do przedszkola.

        > Wykażcie trochę empatii w stosunku do dzieci,
        > które przebywając od 8 - 16 ciężko pracują

        Proponuję też troche empatii dla rodziców, którzy pracują nie dla
        własnej fanaberii w takich, a nie innych godzinach.
        • spacey1 Re: Dyskryminacja pracujących rodziców 13.10.08, 14:19
          No widzisz, i poradziłaś sobie. I o to chodzi w tym wszystkim, żeby tak ułożyć
          elementy układanki, aby dziecko jak najmniej ucierpiało z powodu takich a nie
          innych "czasów".
        • grore Re: Dyskryminacja pracujących rodziców 13.10.08, 17:13
          Starałam się racjonalnie i spokojnie wytłumaczuć z pozycji małego
          dziecka dlaczego czas przebywania w placówce przedszkolnej jest taki
          a nie inny. Jestesmy dorosłymi ludźmi, rodzicami i problem pracy to
          nasz problem a nie małego dziecka - rada dla pracujących rodziców -
          nie mieć dzieci!
          • e_r_i_n Re: Dyskryminacja pracujących rodziców 13.10.08, 17:26
            grore napisała:

            > rada dla pracujących rodziców - nie mieć dzieci!

            A czyja to rada? Jakieś kompetencje do dawania takich określ, proszę.
          • mim288 Re: Dyskryminacja pracujących rodziców 13.10.08, 17:55
            O wiesz, liczba mogących żyć z kapitału (wszak nie pracujących i
            mogących utrzymać dzieci) jest trochę zbyt mała, by potem miał kto
            (czyli wyłącznie ich dzieci) zarobić na Twoja emeryturę (wszak jako
            rodzic na pewno nie pracujsz więc nie uskładasz sobie wiele).
            Byłabym więc jednak ostrożna i dopuściłabym ewentualnośc poiadania
            dzieci równiez przez tych nieodpowiedzialnych z gruntu rodziców,
            którzy jendak pracują na utrzymanie swych dzieci.
            • grore Re: Dyskryminacja pracujących rodziców 13.10.08, 19:42
              W odpowiedzi na wasze oburzenie - przeczytajcie post grore z dnia
              11.10.2008 i posty późniejsze a zrozumienie moje sarkastyczne
              podejście do tematu rzekomej dyskryminacji rodziców.
              • grore Re: Dyskryminacja pracujących rodziców 13.10.08, 21:10
                cd Zastanawiam się jak to Państwu delikatnie wytłumaczyć ?? W
                polskich realich funkcjonujące przedszkole jednozmianowe od godziny
                7 do 18 musiałoby spełniac niemożliwe dla organów zarządzających
                warunki - mała liczba dzieci w grupie (do 20 ) dodatkowe sale z
                możliwością ciszy i spania dla dzieci. Dodatkowy
                personel.Przebywanie 30 dzieci w jednej sali bez możliwosci
                odpoczynku przez ponad 8 godzin jest po prostu szkodliwe dla ich
                normalnego funkcjonowania. Dziwicie sie potem, że co drugie dziecko
                w szkole ma syptomy nadpobudliwości psychoruchowej albo
                zdiagnozowane ADHD???
                • mim288 Re: Dyskryminacja pracujących rodziców 14.10.08, 10:56
                  A dlaczego niby niemożliwe do spełnienia? Nawiasem mówiąc w 30
                  osobowej grupie dobrze kilkulatkowi nie będzie, czy godzin 8 , czy
                  jadną tam spędzi. Zadne dziecko nie jest raczej w przedszkolu od 7
                  do 18tej. Te , które sa przyprowadzane o 7ej na ogół są odbierane
                  wcześniej, bo rodzice kończą wcześniej pracę. Ale rodzicom
                  pracującym od 10ej (jest ich naprawde sporo) przedszkole czynne do
                  17ej nie przynosi rozwiązania kwestii opieki nad dziećmi.
                  Przedszkole pełni rówież funkcję opiekuńczą, bo tak to juz jest, że
                  dzieciom do 6 roku zycia sama edukacja nie starcza i trzeba im też
                  opieki. Życie z jednej pensji to nie jest taki ideał jakby sie
                  wydawało (nawet jeśli to duża pensja), życie z jednej (na ogól ojca
                  pensji) to też potencjalne uszczęśliwianie potomka mamusią emerytką
                  siedzącą mu za ileś tam lat na karku (emerytury nie wypracuje,
                  emerytury męża się nie dziedziczy, a faceci statystycznie umierają
                  wcześniej od kobiet, więc matka domowa wyląduje z dużym
                  prawdopodobieństwem w kieszeni dzieci). Życie naszych dzieci nie
                  składa się wyłącznie z dzieciństwa w wieku przedszkolnym i warto
                  czasem mysleć co naszym dzieciom "zafundujemy" na dalsze etapy ich
                  i naszego życia.
          • joanna_poz Re: Dyskryminacja pracujących rodziców 14.10.08, 09:20
            Jestesmy dorosłymi ludźmi, rodzicami i problem pracy to
            > nasz problem a nie małego dziecka - rada dla pracujących rodziców -
            > nie mieć dzieci!

            a rada dla mających dzieci - nie pracować, tak?

            mam koleżankę, która faktycznie zwolniła się z pracy, bo godziny
            otwarcia przedszkola absurdalne, bo nie stac jej było na prywatne
            przedszkole dłużej czynne (dla dwójki dzieci) ani na wynajęcie
            opiekunki, a pracodawca nie był prorodzinny i skrócenie etatu nie
            wchodziło w rachube.
      • bri Re: Dyskryminacja pracujących rodziców 14.10.08, 14:37
        Jak to nie może odpocząć w ciszy? A od czego jest leżakowanie?

        Jeśli moja córka jest czymś zmęczona po wyjściu z przedszkola to
        właśnie brakiem ruchu.
        • valis22 Re: Dyskryminacja pracujących rodziców 14.10.08, 15:06
          Wydaję mi się, że wiele przedszkoli państwowych nie może pozwolić sobie na
          wydłużenie godzin funkcjonowania przedszkola, ponieważ nie ma nauczycieli do
          pracy. Z tego co wiem nauczyciele zarabiają mało i ludzie nie bardzo garną się
          do wykonywania tak odpowiedzialnej pracy za tak małe pieniądze.
          • valis22 Re: Dyskryminacja pracujących rodziców 14.10.08, 15:20
            p://www.rp.pl/artykul/154106_Sposob_wynagradzania_nauczycieli_nie_zdaje_egzaminu.html
            • aga.as1 Re: Dyskryminacja pracujących rodziców 28.10.08, 00:55
              A niektóre przedszkola wpadły na pomysł karania zbyt długo
              pracujących rodziców... i co Wy na to?
              wiadomosci.wp.pl/kat,1347,title,Rodzice-beda-placic-100-zl-za-nadgodzine-przedszkolna,wid,10495450,wiadomosc_prasa.html?
              ticaid=16dc9
              • joanna_poz Re: Dyskryminacja pracujących rodziców 28.10.08, 10:47
                w naszym przedszkolu (prywatnym) w umowie jest zapis o takiej
                opłacie w wysokości 15 zł.
                uważam, że to fair - jeśli sa jakieś zasady (godziny otwarcia i
                zamknięcia) to trzeba się do nich dostosować i kropka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka