Dodaj do ulubionych

Sprawiedliwość na podwórku

16.05.14, 15:22
Jestem mamą drobniutkiego dwulatka. Wczoraj na podwórku spotkała mnie taka sytuacja. Synek bawi się z dziewczynką 9 miesięcy starszą, ale na oko 50% większą. Synek mówi "mama buju" i biegnie do huśtawki. Huśtawka jest jedna, synek jest przy niej pierwszy, ale zanim zdążę go posadzić podbiega dziewczynka i sobie jakby nic siada na tej huśtawce. Synek w ryk. Przychodzi mama dziewczynki, mówi jej że tak nieładnie, że chłopiec płacze, ale nic ponadto. Po chwili zaczyna bujać tą dziewczynkę na huśtawce. Ja w tym czasie próbuję synka uspokoić, proponuję mu karuzelę, zabawiam, odwracam uwagę. Synek szybko się uspokaja. I co, po sprawie bo już nikt nie płacze? Bo pozornie wszyscy są zadowoleni. Ale przecież to niesprawiedliwe!!

Gdyby sytuacja była odwrotna zmusiłabym synka do zejścia z huśtawki i oddania jej koleżance. Zawsze tak robię. Jeśli synek ewidentnie zabierze komuś zabawkę w piaskownicy, nawet jeśli zabierze ją roczniakowi, który generalnie ma to w głębokim poważaniu i specjalnie nawet nie protestuje też doprowadzam do tego, żeby ją oddał. Ja wiem, że przed moją interwencją był święty spokój - poszkodowany maluch nie protestuje głośno a mój zadowolony cieszy się zabawką. Po mojej interwencji synek zazwyczaj wrzaskiem i płaczem protestuje, a i niejednokrotnie maluch się też rozpłacze bo skoro inni płaczą to i on. No i matka popsuła błogi spokój. No ale przecież nie mogę pozwolić na to, żeby, jak to powiedzą niektórzy dzieci "same się dogadały", bo w tym wieku to zawsze kończy się regułą - silniejszy i większy ma rację i może wszystko. Pokazuję inne rozwiązania, że jeśli np. chce wiaderko, którym bawi się kolega to powinien mu najpierw spróbować zaproponować inne. Nigdy nie wolno wyrywać, a kiedy ktoś wyrywa jemu ma głośno krzyknąć nie i zrobić "nu nu". Czasem pomaga, a przynajmniej zwraca uwagę opornych rodziców czy opiekunek w żłobku, że to mój synek jest tu poszkodowanym. No ale żeby moje nauki odnosiły skutek to kiedy moje dziecko jest poszkodowane inni rodzice też powinni reagować, a tak to wychodzi na to, że synek nie może zabierać nic nikomu, a jemu to mogą zabierać wszyscy.

Dla jasności, w przykładzie z piaskownicy zabawki są "podwórkowe", ogólnodostępne i nie należą na stałe do żadnej ze stron sporu.
Obserwuj wątek
    • camel_3d takie jest zycie... 16.05.14, 15:34
      no i nic nie poradzisz..ciezko nagle osadzac wszytskich...2 latek za kilka dni o tym zapomni i tyle..

      ja bym nei rozstrzasal tylko wyluzowal..przeciet to nie zdarza sie non stop prawda?

      • kasik-wroc Re: takie jest zycie... 16.05.14, 15:59
        No właśnie prawie codziennie, kilka razy dziennie nawet. Ciągle mu ktoś coś zabiera skutecznie, bo on jest mały i nie ma siły. Nawet jak syn komuś w odwecie przyłoży (rzadko, raczej się smuci po cichu) to tamten ma w nosie bo przyłożenie przez 9,5 kg na 14 kg nie robi wrażenia. No i w 99% matki agresorów nie nalegają na oddanie tego co zabrane. Nawet jak ktoś zabierze własną, domową zabawkę syna to często słyszę "Franek się pobawi i zaraz odda", a że synek się szybko uspokaja to wszyscy mają jego uczucia w nosie. Może gdyby się darł wniebogłosy to by się tamte mamusie zreflektowały. Jak im mówię, że "Franek musi oddać" to słyszę "niech się dzieciaki dogadają". Jak mają się "dogadać" jak nie mówią, to tylko siłą, a siłowo synek jest w przedbiegach przegrany.
        • mama_kotula Re: takie jest zycie... 16.05.14, 21:07
          Cytat
          Jak mają się "dogadać" jak nie mówią, to tylko siłą, a siłowo synek jest w przedbiegach przegrany.


          Myślę, że trochę w złym kierunku patrzysz: twój synek nie dlatego obrywa, bo jest mniejszy, tylko dlatego, że ma wycofaną naturę smile
          Moja średnia córka zawsze była poniżej 3 centyla, w wieku 2 lat ważyła z 9 kilo - umiała się doskonale bronić przed większymi dziećmi. Choćby dzikim paraliżującym wrzaskiem. O gryzieniu nie wspomnę wink
          • drzewachmuryziemia Re: takie jest zycie... 12.06.14, 17:14
            mój 1,5 roczniak tez w takich sytuacjach gryzie swojego 4 letniego bratawink
        • camel_3d Re: takie jest zycie... 17.05.14, 16:25
          lo matko...a jakby ciagle ryczal o wszytsko to bys pislaa, ze nie chce sie dzielic..smile)

          a swoja driga.. u nas na placu zabaw tez tak jest... nikt nikoo nie pyta..kazdy sobie bierze.. mowa o maluszkach. Jezeli ktores zaczyna plakac, to zabawka jest mu zwracana..albo przez matke drugiego dzeicka, albo przez wlasna...

          no panic.. wyluzuj...
    • mama_kotula Re: Sprawiedliwość na podwórku 16.05.14, 15:35
      Nie wpadłabym na to, żeby interweniować, gdy "poszkodowany" ma w odwłoku. Szczególnie, jeśli mówimy o 2-latku i roczniaku.

      Cytat
      Pokazuję inne rozwiązania, że jeśli np chce wiaderko, którym bawi się kolega to powinien mu najpierw spróbować zapro
      > ponować inne. Nigdy nie wolno wyrywać, a kiedy ktoś wyrywa jemu ma głośno krzyk
      > nąć nie i zrobić "nu nu".


      Do roczniaka. Ma podejść i zaproponować roczniakowi inne wiaderko. Tak?
      A roczniak nie kuma, o co chodzi. I ma w tyłku.
      Myślę, że trochę za bardzo się spinasz, serio. Będziesz miała 150 milionów okazji do "wychowywania", nie mówiac o tym, że wymagasz od dzieci rocznych i dwuletnich zachowań społecznych właściwych dla 4-5-latków.

      Aha. Dałabym dziecku reagować po swojemu na wyrywanie zabawki. A nie kretyńskim "nu nu" tongue_out

      • mama_kotula Re: Sprawiedliwość na podwórku 16.05.14, 15:37
        Oraz, za każdym razem mnie raduje, iż zawsze w takich wątkach dziecko autora/autorki wątku jest malutkie, drobniutkie i chudziutkie i jest atakowane przez wielkie i grube inne dzieci ;P
        • kasik-wroc Re: Sprawiedliwość na podwórku 16.05.14, 15:40
          Synek ma niskorosłość. 80 cm i 9,5 kg. Przesadzam?
          • kanna Re: Sprawiedliwość na podwórku 17.05.14, 00:16
            Czyli musisz pogodzić się z faktem, że będzie traktowany jak młodsze dziecko.
      • kasik-wroc Re: Sprawiedliwość na podwórku 16.05.14, 15:51
        > Aha. Dałabym dziecku reagować po swojemu na wyrywanie zabawki. A nie kretyńskim
        > "nu nu" tongue_out

        Nie no generalnie jak się drze, albo próbuje odebrać co jego to też jest ok. "Nu nu" wprowadziła (zresztą na żądanie pań w żłobku) dlatego że synek ma tendencję do cichego godzenia się na zabieranie mu rzeczy. Po czym robi się smutny siada np na ziemi i siedzi, albo idzie na drugi koniec podwórka i płacze do ściany. A taka mamusia agresora nawet nie wie, że tamten coś komuś zabrał. Dlatego mu mówię że ma chociaż to "nu nu" zrobić i "nie" powiedzieć jeśli zachowanie jakiegoś dziecka mu nie odpowiada.

        > Do roczniaka. Ma podejść i zaproponować roczniakowi inne wiaderko. Tak?
        > A roczniak nie kuma, o co chodzi. I ma w tyłku.

        Szczerze to akurat to sprawdza się TYLKO przy małych dzieciach. Roczniak bawi się czerwonym wiaderkiem, w okolicy jest różowe, przynosisz roczniakowi różowe, stawiasz przed nim, zaczyna się bawić różowym, zabierasz zielone. Proste i sprytne big_grin
        • mama_kotula Re: Sprawiedliwość na podwórku 16.05.14, 16:36
          Cytat
          Szczerze to akurat to sprawdza się TYLKO przy małych dzieciach. Roczniak bawi się czerwonym wiaderkiem, w okolicy jest różowe, przynosisz roczniakowi różowe, stawiasz przed nim, zaczyna się bawić różowym, zabierasz zielone. Proste i sprytne


          Tak, tylko że to nie jest nauka dzielenia się, bo raz: zawsze działa, dwa: jak sama zauwazyłaś, działa tylko na niemowlęta. W gruncie rzeczy pokazuje dziecku tylko to: damy koledze rózowe, weźmiemy sobie zielone, i to wystarczy. Nie zwraca uwagi na odczucia kolegi, nie? smile

          > Dlatego mu mówię że ma chociaż to "nu nu" zrobić i "nie" powiedzieć jeśli zachowanie jaki
          > egoś dziecka mu nie odpowiada.

          Wystarczyłoby głośne "nie". Powtórzone kilkukrotnie. Na "nie" zareaguje więcej dzieci i rodziców, niż na kiwanie paluszkiem i "nu nu", bo to nie znaczy nic. Może gdyby krzyczał "nie wolno", to prędzej. Sorry, jestem strasznie uczulona na uczenie dzieci dziwnego pseudokodu. Nie znam żadnego dziecka, które same z siebie używa "nu nu", używają tylko dzieci, do których tak się mówi. Po co? smile

          I tak, jak nie jestem zwolenniczką tego, by dzieci dwuletnie same rozwiazywały swoje konflikty, to nie zawsze reaguję, raczej obserwuję.
          • ichi51e Re: Sprawiedliwość na podwórku 09.06.14, 17:31
            No to poznaj. Moje. W zyciu nie uzylam przy nim kretynskiego nu-nu-nu a on sam tak robi uncertain i jeszcze palcem grozi. Tak samo szyyy i palcem usta zaslania uncertain tez sam z siebie i glownie do siebie uncertain
            • mama_kotula Re: Sprawiedliwość na podwórku 09.06.14, 23:15
              ichi51e napisała:

              > No to poznaj. Moje. W zyciu nie uzylam przy nim kretynskiego nu-nu-nu a on sam
              > tak robi uncertain i jeszcze palcem grozi. Tak samo szyyy i palcem usta zaslania uncertain te
              > z sam z siebie i glownie do siebie uncertain

              A ktoś przy nim tak robi? Babcia, na podwórku zobaczył?

              Moje dziecko zaczęło zasłaniać palcem usta w kościele, bo starsze panie, obok których przechodziła, profilaktycznie ją uciszały tongue_out.
    • mama.gucia Re: Sprawiedliwość na podwórku 16.05.14, 19:01
      W tej grupie wiekowej zawsze pierwszy bedzie ten, ktory silnielszy i szybszy. Na ogolnodostepnym placu zabaw dbam raczej o bezpieczenstwo anizeli sprawiedliwosc. Niejednokrotnie widzialam rodzicow oskarzajacych sie nawzajem, bo jedno dziecko- drugiemu lopatke wyrwalo. Sama mialam taka sytuacje kiedy za moim zywym dwulatkiem chodzil ok 1,3 miesiace chlopczyk. Moj syn uwielbial furtki na placach zabaw i stal przy furtce, zamykal ja i otwieral. Przyszla mama z 1,3 chlopcem rozsiadla sie na lawce i zajela sie rozmowa tel. Zareagowala gdy jej dziecko zaczelo plakac wtedy podbiegla i wydarla sie na moje dziecko slowami " jestes nienormalny, nienormalny slyszysz?".. Chlopczyk zaslanial oczy mojemu, szczypal, az w koncu moj go ugryzl w palec. Pewnie gdybym dotknela jej syna bylaby wielka obraza majestatu. Gdyby matka byla przy chlopcu do takiej sytuacji by nie doszlo. Pilnowalam swoje dziecko, nie moja wina ze pani jak kwoka sie rozsiadla i roczniaka puscila na plac. Nawet nie skomentowalam jej slow, bo zatkalo mnie, ze cos takiego mozna powiedziec dwulatkowi.
      Dzieci sa kopia rodzicow i w niektorych sytuacjach naprawde nie warto podejmowac tematu jak ma byc sprawiedloiwie.
    • klubgogo Re: Sprawiedliwość na podwórku 16.05.14, 19:30
      Za bardzo się trzęsiesz nad swoim dzieckiem, daj mu trochę luzu, nie właź za nim do piaskownicy, niech sobie radzi sam, reaguj tylko wtedy, gdy jest konieczność, nie na każdym kroku. To taki wiek, że większy, starszy będzie silniejszy, dzieci upajają się tym, że wyprzedziły młodszego i nikoniecznie muszą być do tego gabarytowo DUŻE. Problem z niskorosłością stał się niestety twoim kompleksem.
    • mamma_2012 Re: Sprawiedliwość na podwórku 17.05.14, 07:47
      Ale w zabawach podworkowych nie ma, nie było i nie będzie sprawiedliwości i troche bez sensu jesli dorośli próbują ja wprowadzać na siłę.
      Przez tysiąclecia dzieci bawiły sie razem, bez czujnej opieki dorosłych i dawały radę. Uczyły sie jak postępować z większym i silniejszym, potem same wchodziły w tą role. Poznawały różnorodność ludzkich charakterów i zachowań, uczyły sie odczytywać emocje, przewidywać intencje.
      Uczyły sie jak postępować z innymi bez wsparcia w postaci mamy, nawet jesli czasem wiązało sie to ze łzami i frustracją.
      W dzisiejszych czasach podwórko to jedno z niewielu miejsc, gdzie dzieci mogą nauczyć sie samodzielnie radzić sobie z nieprzyjemnymi emocjami, jesli dorośli dadzą szansę.
      W domu rodzice tak ustawiają rzeczywistość i zycie, żeby dziecko było zadowolone, komplementują, stawiają w centrum, itd., ze te emocje pojawiają sie sporadycznie i zaraz ktoś interweniuje.
      Tez jestem mama drobnego dwulatka, staram się tylko dyskretnie obserwować sytuacje, a interwencje zostawiam na wyjątkowe sytuacje (niestety często do tej kategorii zaliczają sie takie, kiedy nadwrażliwa mama drugiego dziecka oczekuje interwencji nie dając dzieciom szansy na samodzielne rozwiazanie problemu).
    • mynia_pynia Re: Sprawiedliwość na podwórku 17.05.14, 15:11
      U mnie to syn odbiera zabawki i nie chce się dzielić a ma kolegę który po przemówieniu mamy oddaje.
      Do mojego mogę mówić, prosić i jest NIE, pozostaje mi wyrwać brutalnie zabawkę, albo jak zrobiłam powiedzieć mamie kolegi, żeby nie mówiła swojemu synowi że ma oddać to będzie sprawiedliwie. I tak robimy, pozwalamy chłopakom się dogadać najczęściej proponując im 100 innych zabawek.
    • ta_karola Re: Sprawiedliwość na podwórku 17.05.14, 19:57
      Wyolbrzymiane problemu. Dzięki temu może Twój synek postara się sam szybciej do huśtawki dobrać.
    • anansippg Re: Sprawiedliwość na podwórku 17.05.14, 22:03
      Uczyłem swoją córkę jak należy się zachowywać, odkąd percepcja jej na to pozwalała. Przyniosło to oczekiwane efekty. Córka nie zabierała nikomu zabawek, czekała w kolejce na zjeżdżalnie, uważała na mniejsze dzieci. Niestety, zgadzam się, że nie wszystkie dzieci mają szczęście i muszą zachowywać się tak jak im instynkt podpowiada. Oczywiście moje dziecko w takim układzie, było na przegranej pozycji. Poświęcając dziecku czas, nie muszę szukać wymówek: " niech dzieci dogadają się same". Bachory nie potrafiące się zachować, w skrajnych przypadkach, zdarzało mi się "przypadkiem" nadępnąć, popchnąć, wyśmiać wady. Edukacja głupich, leniwych owiec (matek, opiekunek czy w końcu czasami ojców), przebiegała inaczej. Zdarzało się że zgodnie z tym co mi instykt podpowiadał. Nie jestem z tego dumny, ale zdarzało się, że tak zwany opiekun zabierał dziecko, kiedy przychodziłem z córką. Jak ktoś ma ochotę, to "dogaduję się sam", proste. W ramach próby wyrównania szans, pokazałem córce jak należy się zachować w wyjątkowych okolicznościach. Jeśli wybierzesz takie rozwiązania, nie będziesz szczęśliwsza ale dziecko będzie smile. Tyle.
      • mamma_2012 Re: Sprawiedliwość na podwórku 17.05.14, 22:37
        Brawo!
        Opisz jakie to uczucie popchnąć czterolatka albo zbluzgac jeszcze mniejsze dziecko?
        A swojej córki zapytaj jak sie czuje, kiedy widząc ją inne dzieci zawijają się z placu zabaw, "bo ta ze stuknietym ojcem przyszła"
        Niektóre dzieci od małego mają pod górkę dzięki rodzicom, szkoda dziewczynki.
        • anansippg Re: Sprawiedliwość na podwórku 17.05.14, 22:57
          Dzieci zawsze zostawały. Nawet przychodziło więcej. Tępi opiekunowie, którzy uważają że silniejszy ma większe prawa, dopóki to ich dzieci są silniejsze, się zabierały. I nie twierdzę że to dobre rozwiązanie, tylko skuteczne. Wychowano mnie tak żebym dawał sobie radę sam i sam się jakoś dogadywał.
          • mamma_2012 Re: Sprawiedliwość na podwórku 17.05.14, 23:04
            Oczywiste, o ja niemądra, jak mogłam na to nie wpaść, opiekunowie zwiewali, zostawiając dzieci, a kolejne przychodziły same z nadzieja, ze dostaną bęcki od taty Dzesiki (czy jak tam
            Twoja córka ma na imię).

            • anansippg Re: Sprawiedliwość na podwórku 17.05.14, 23:22
              smile dobre. Myślę że jak Pani potrenuje, to w końcu uda się być sarkastyczną. Lub nie. Zostawały dzieci, bahory i ich opiekunowie nie.
              Moja córka ma piękne imiona. Oczywistym jest że mnie Pani zaszufladkowała. Ale już nie potrafię zrozumieć że tak wrażliwa, tolerancyjna sprawiedliwa mama, dyskryminuje osoby które wybrały inne imię dla swojego dziecka.
              • baszysta Re: Sprawiedliwość na podwórku 18.05.14, 18:24
                Dzesika Bzdziagwa pewnie. Twoja corka ma beznadziejne imie a jezeli uwazasz, ze jest piekne to zamknij twarz i wracaj do ogladania mody na sukces pseudoamerykanko.
      • maui2 Re: Sprawiedliwość na podwórku 17.05.14, 22:56
        Ja też starsze dziecko uczyłam, że nie wolno zabierać, należy czekać w kolejce itd i skutek taki, że to jej wszystko zabierają i zawsze czeka grzecznie na końcu kolejki a inne dzieci się wpychają przed nią. To był duży błąd. Młodsze dziecko nie zabiera zabawek siostrze ale na placu zabaw o wszystko rywalizuje z o wiele starszymi dziećmi i zazwyczaj dostaje to co chce.
    • kasik-wroc Re: Sprawiedliwość na podwórku 18.05.14, 00:37
      Po pierwsze problemu, który opisałam nie uważałam za duży problem, swoje zmartwienie życiowe przez które nie mogę spać po nocach. Zmartwienia mam większe, a to raczej nazwałabym "zagwozdką". Chciałam poznać opinię innych rodziców.

      Dla niewtajemniczonych - nie mam żadnego kompleksu związanego ze wzrostem syna. Sama mam 150 cm i jakoś nie pamiętam, żebym szczególnie w życiu z tego powodu cierpiała - no może jako nastolatka wkurzałam się, że nie mogę kupić ulubionych "dzwonów" wink

      Irytuje mnie, to prawda, że mój synek traktowany jest jak popychadło tylko dlatego że jest większy i nie mam zamiaru tolerować jawnej dyskryminacji ze względu na jego rozmiary. Jak będzie starszy, mam nadzieję nauczy się domagać słowem o swoje. Teraz nie ma takiej możliwości i NIE PRZYZWYCZAJĘ się do tego, tak jak oczekują niektórzy. Pisałam, bo myślałam że doradzicie jak reagować. Usłyszałam w większości - "nie reagować". Takiej opcji w ogóle nie biorę pod uwagę.

      W związku z tym, że moje podejście okazało się skrajnie inne od tutejszego "ogółu", chcąc uniknąć ważnych błędów wychowawczych skonsultowałam temat z panią psycholog, która zna synka. Jeśli kogoś zainteresowałaby opinia specjalisty (choć i tak większość pewnie "wie swoje") to ją tutaj przytoczę.

      Dzieciom do wieku ok 3-3,5 lat nie wolno pozwalać na rozwiązywanie konfliktów między sobą, jeśli jesteśmy świadkami tych konfliktów. Dzieci małe nie potrafią stosować cywilizowanych metod rozwiązywania konfliktów i ich rozwiązywanie zawsze prowadzi do pierwotnych instynktów czyli rozwiązań siłowych. Jeśli natomiast wyznajemy zasadę 0 przemocy to musimy zadbać, żeby nikt tej przemocy wobec naszego dziecka nie używał. Dziecko musi czuć się bezpiecznie i wiedzieć, że jeśli rodzic jest w pobliżu to zadba o jego nietykalność, również o nietykalność jego rzeczy. Na tym polega budowanie zaufania do rodziców.
      W opisanych przeze mnie sytuacjach należałoby za każdym razem doprowadzić do oddania zabranej dziecku zabawki, nawet jeśli dziecko to nie domaga się tego. Jak będzie miało ochotę, po chwili odda zabawkę polubownie albo przestanie się nią bawić. Należy rozmawiać z rodzicami agresorów, a nie wymuszać oddanie zabawki bezpośrednio na agresorze. Jeśli rodzic jest oporny i nie zadziała, mówimy trudno. Oczywiście wyzwiska czy bardziej zagorzałe dyskusje w obecności dzieci są niedopuszczalne. Za każdym razem należy wytłumaczyć dziecku co się wydarzyło i dlaczego tak się stało oraz jak powinien zareagować samodzielnie. Nawet jeżeli dziewczynka nie zwolniła huśtawki tłumaczymy, że zachowała się nieładnie, możemy nawet powiedzieć, że jej mama źle postąpiła, no ale przecież nie będziemy się bić, bo mamy tu taką fajną karuzelę i szkoda czasu na dyskusję, a jak koleżanka będzie się tak zachowywać to inne dzieci nie będą chciały się z nią bawić. Dziecko ma mieć w takiej sytuacji poczucie, że i tak "wygrało" bo ustąpiło "głupszemu". Poza tym mówimy, że następnym razem oprzyj się o huśtawkę, to nikt ci jej nie zabierze, albo krzyknij tak głośno NIE żeby dziewczynka się przestraszyła i uciekła. Każdą sytuację należy przeanalizować i przetłumaczyć, żeby dziecko nigdy nie zostało w przekonaniu, że rozwiązanie siłowe jest ok. Jedynym akceptowalnym rozwiązaniem siłowym jest odepchnięcie lub przytrzymanie, jako akt samoobrony i to też należy z dzieckiem przećwiczyć. Natomiast nie wnikamy w konflikty, których nie byliśmy świadkami na 100%. W tych sytuacjach rozdzielamy dzieci, zajmujemy czym innym. Mamy nadzieję, że kiedy rodzic nie widzi dziecko zareaguje wg wcześniej przedyskutowanego wzorca. Sprawa tyczy się dzieci ok 1,5 roku wzwyż. Wg pani psycholog rodzice, którzy twierdzą, że dzieci mają się "dogadać" robią to z wygodnictwa, bo nierozwiązane konflikty przeważnie kończą się szybciej, a to, że zostawiają ślad w psychice dziecka to już mało kogo obchodzi. Trzeba mieć to na względzie i tłumaczyć dziecku, że tacy ludzie i takie dzieci też są i nie każde mamy są na tyle dobre, żeby dbać o dobre wychowanie swojego dziecka.
      • nezu-chan Re: Sprawiedliwość na podwórku 18.05.14, 07:53
        I ta pani psycholog radzi przy innych dzieciach i ich rodzicach na głos mówić "ta pani źle się zachowała" "wygrałeś z głupszym dzieckiem"?
        Powodzenie w takim razie w częstej zmianie placów zabaw...
      • mamma_2012 Re: Sprawiedliwość na podwórku 18.05.14, 09:47
        Gorzej jesli Twój komunikat do dziecka brzmi "dziewczynka zachowuje sie niefajnie, wiec dzieci nie bedą sie z nią bawić", a dziecko widzi, ze to ona jest wsród kolegów, a twoje dziecko samo w kącie ze swoją łopatka.
        Poza tym jaki obraz swiata budujesz w głowie swojego dziecka? Dookoła głupsze dzieci, którym trzeba ustępować i w końcu przekaz w sam raz do zrozumienia dla malucha "inne mamy, nie sa tak dobre, żeby zadbać o wychowanie swojego dziecka" (całe szczęście, ze nie rozumie, bo byłoby jeszcze gorzej).
        Poza tym wszystko to razem wzięte do kupy opiera sie na deprecjonowaniu innych i budowaniu poczucia bezpieczeństwa w oparciu o fizyczna obecność mamy i grozi tym, ze brak mamy powoduje utratę poczucia bezpieczeństwa.
        Jesli chcesz, żeby twoje dziecko czuło sie pewne siebie i silne, to bądź jego cieniem, a nie głosem, pozwól mu obserwować, działać i popełniać błędy.
        I przestań zwalać winę za problemy na wygląd swojego dziecka. Mój syn (w tym samym wieku) wyglada jak młodsza, drobna dziewczynka i zupełnie nie wpływa to na jego pozycje w grupie i jest traktowany dokładnie tak jak inne dzieci w jego wieku.
    • nena20 Re: Sprawiedliwość na podwórku 18.05.14, 09:57
      jeśli mojemu dziecku ktoś wyrywał z ręki zabawkę, a szanowna mama tamtego nie oddała, ja ją zabierałam, proste i wygodne. Pamiętam raz jeden tatuś groził mi, bo jego córeczka się rozpłakała, jak moje dziecko płakało to było dla niego ok. Więcej asertywności trzeba dziecka uczyć, potem dawał sobie radę sam bez mojej interwencji.
      Jeśli huśtawka jest wspólna to niestety tak to już jest, zwłaszcza starszaki na nią pędzą jak widzą, że ktoś do niej idzie. Trudno trzeba sie z tym pogodzić, następnym razem może wy będziecie pierwsi.
      • kasik-wroc Re: Sprawiedliwość na podwórku 18.05.14, 14:46
        Na huśtawce synek był pierwszy i ją trzymał, ale jest za niski żeby wskoczyć i usiąść więc czekał na mamę. Tamta dziewczynka go od tej huśtawki odepchnęła. Spóźniłam się ja, mama bo widać też powinnam się biegiem rzucić.
        • nezu-chan Re: Sprawiedliwość na podwórku 19.05.14, 09:56
          Przypomniał mi się ten wątek wczoraj na placu zabaw.
          My chodzimy najczęściej na taki pod blokiem i z widzenia znam już większość rodziców i dzieci. Niektórych rodziców po prostu nie lubię, szczególnie takich, którzy krzyczą na swoje i cudze dzieci i jeszcze kilka innych typów (przynoszących lepsze zabawki wywołujące zazdrość i ryk innych dzieci, palących itd. ale to już nie na temat). I wydaje mi się, że dzieci też zapmiętują sobie jakiego kto ma rodzica i to rzutuje na to czy chcą się bawić z jego dziećmi. Parę razy pogadałam sobie ze starszymi chłopcami (takimi 5-6 lat), pozwoliłam pogłaskać psa, kiedy spotkali nas na spacerze. Teraz bawią się z moim synkiem, mimo że jest dużo młodszy i inne maluchy raczej odpędzają. On jest przeszczęśliwy, że ma takich dużych znajomych. Z kolei dzieci rodziców takich krzykliwych i wprowadzających nadmierny rygor często zostają same. Mój synek ma 3 lata, a bardzo dobrze pamięta, że mama jednego z chłopców wrzeszczy i na swojego syna i na mojego jak jej coś nie podpasuje. Teraz już unika tego chłopca. O ile to jest plac zabaw, na którym często bywacie może warto inwestować w dobre relacje. Większość takich spraw jak oddanie łopatki, czy huśtanie się można załatwić na spokojnie. Czasem wystarczy powiedzieć o co chodzi, a czasem można ponegocjować.
          Ja kiedy był problem z "ogólnymi" zabawkami w piaskownicy i wieczne kłótnie po prostu kupiłam wielki zestaw dla mojego synka. Podpisałam każdą zabawkę markerem. Przynoszę i zabieram za każdym razem do domu. A kiedy ktoś odbiera mu jakąś zabawkę i widzę, że mu na niej zależy po prostu proszę o oddanie, pokazuję tu jest napisane, że to jego. Pytam synka, czy możemy pożyczyć, a może che pożyczyć inną zabawkę. Prawie wszystkie dzieci oddają zabawki, jeśli spokojnie pokazuję napis i tłumaczę, że mój synek jest mały i nie lubi się dzielić. Podbnie jest z jego jeździkiem, kiedyś go pożyczał, teraz nie chce. Kiedy jakieś dziecko chce go zabrać biorę go za rękę i idziemy we dwoje. On mówi swoje "nie, nie nie, zejdź" a ja powtarzam znowu na spokojnie, że mój synek bardzo lubi swoje autko i nie chce żeby ktoś inny na nim siedział. Też działa. Kiedy on chce wziąć coś cudzego to idziemy zapytać, jak jeszcze nie umiał powiedzieć sam mówiłam ja. Tak naprawdę załatwiamy dwie pieczenie na jednym ogniu, uczę go że należy pytać dzieci a przy okazji rodzice to słyszą i często reagują.
          W takim przypadku jak z huśtawką nie wiem co jeszcze rodzic miałby zrobić. Zdjąć dziewczynkę siłą? Ja bym sobie tego nie życzyła. Wolałabym już uspokoić moje dziecko, opowiedzieć, że widocznie dziewczynka bardzo bardzo lubi się huśtać. A potem razem zapytalibyśmy czy potem będziemy mogli się pohuśtać. Nawet gdyby odpowiedziała nie, to można ponegcjować. A za 5 minut? A za 105 minut? A wiesz ile to sto? A za milion minut? Gwarantuje, że dzieci zaczęłby się śmiać. I za chwilę dziewczynka uznałaby że minął już czas. Ja stawiam na uczenie empatii dziecka, to bardziej przydatne w życiu dziecka niż zasady, które i tak się zmieniają i nie wszyscy je przestrzegają.
    • judytka01 Re: Sprawiedliwość na podwórku 11.06.14, 21:17
      Konflikty i ludzie była od zawsze i zawsze będą. Chodzi o to żebyś ustaliła sobie rozsądne zasady które ty dziecko bedziecie przestrzegać.
      Przykłady moich zasad:

      - gdy ktoś wyrywa mojemu dziecku łopatke którą akurat się bawi bez nerwów powiedz, "przykro mi kolego ta zabawka jest zajęta"
      - gdy moje bawi się czyjąś rzeczą a ma 2 latka, i nikt nie protestuje,to pozwalam sie bawić, ewentualnie sama pytam rodzica dziecka, od kogo porwał zabawke, jeżeli sprawa dotyczy jakiejś większej rzeczy, bo o foremkę tobym sie nie pytała smile
      - jeżeli moje dziecko komuś coś wyrywa, nie pozwalam na to nigdy, i tłumacze że nie wolno wyrywać zabawek

      Z tą hustawka i dziewczynką to ciężki temat, jak widać nie wszyscy przestrzegają tych samych zasad. Ty pewnie jesteś zdenerwowana bo czujesz że ktoś Cię źle potraktował. To może powiedz owej matce, że to jest nie fair. Choć pewnie się oburzy i może nawet wyniknie z tego jakaś mała kłótnia. Różni ludzie na tym świecie są, a nie którzsy specjalnie tak chamsko wychowują dzieci, w przekonaniu że przecież musi sobie jakoś radzić.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka