Typu " rodzic wie lepiej".
Tu nie rodzic, ale babcia..
Wczoraj- lunchtime. Obok przy stoliku usiadla babcia z wnuczka (5-6 lat). Zamowily jedzenie.
Dostaly. Wnuczka postawila sobie picie kolo talerza i zaczela jesc.
Babcia: Przesun szklanke bo wylejesz.
Wnuczka: Nie, nie wyleje.
B.: No mowie, ze wylejesz, szturchniesz..
W: Nie, bede uwazala.
minela 1-2 minuty
B: Nie, na pewno zaraz sie przewroci.
Wyciagnela reka, wziala szklane, ktora sie wyslizgnela i przewrocila....Oczywiscie wszytsko sie wylalo. Na szczescie nei na dziewczynke.
Wnuczka w placz, chyba wsciekla na babcie byla.
A babcia glupa rznie
"oj tam zdarza sie, przeciez nic takiego sie nie stalo"....