baba_za_kolkiem
14.06.16, 13:12
Słuchajcie, kobiety. Byłam już o dwóch lekarzy, w tym u okulisty.
Dziecko ma od trzech tygodni czerwone oczy. Tzn dokładnie wygląda to tak:
- rano budzi się z białymi białkami, lub lekko różowymi (drobniutkie żyłki),
- w ciągu dnia żyłek jest coraz więcej, wieczorem oczy są całkiem przekrwione,
- dodatkowo na powierzchni oka są nierówności czasem mam wrażenie że wręcz takie mini pęcherzyki, cysty, a czasem tylko takie karbowania,
- nie ma żadnej wydzieliny z oka,
- dziecko pociera rączką oczy dopiero wieczorem, kiedy sa już mocniej przekrwione, poza tym nie narzeka, nie dłubie palcami, nie grzebie i nie skarży się na oczka.
Pierwszy lekarz, okulista, zapisał nam dicortineff. Kropiłam wg zalecenia, po 5 dniach zerowy lub prawie zerowy efekt.
Potem byłam z dzieckiem na wyjeździe, poszliśmy do tamtejszej miejscowej pediatry (pediatra starej dobrej szkoły, angażująca się, doradzi w wielu sprawach, naprawdę rewelacyjna, prowadzi córki mojej siostry od zarania dziejów). Pediatra przepisała nam krople na alergię, i doustny lek antyalergiczny (nazw nie pamiętam).
Powiedziała, że jeśli to nic nie da, to żeby potem smarować oczy maścią z neomycyną, kilka dni.
Przeszliśmy i te leki alergiczne (działały trochę ale nie zniwelowały dolegliwości), i tę neomycynę - to samo, złagodziła dolegliwość ale oczy nadal są czerwone.
Co to może być?
Co byście radziły? Iść znów do okulisty?
Może ktoś z was miał taki przypadek.
Ja sama skłaniam się ku alergii, ale dlaczego leki antyalergiczne nie pomogły?
Czy to może jakiś np. wirus może być?
Dziecko od 3 tygodni chodzi z czerwonymi oczami (coś w stylu tego, jakie się ma oczy po pływaniu w basenie z chlorem). Czerwone robią się białka. Tęczówka OK. No i te cysty???
Ja już nie wiem gdzie iść, okulista nas zlał ciepłym moczem, i kolei do niego straszne.