nightdream
24.10.16, 17:21
Synek, 2l2m od jakiegoś czasu nie chce chodzić na spacery. W sumie problemy są dwa: jak już jesteśmy na zewnątrz (na przykład wracamy ze żłobka albo uda nam się go namówić na wyjście) to nie chce iść tylko płacze i domaga się noszenia. Jak jest na ręku to mówi że chce do domu i koniec. Jak jesteśmy w domu - w weekend na przykład, albo popołudniami- to nie chce wyjść z domu, nie daje się namówić ani na wzięcie roweru, ani na piłkę, nie chce iść na plac zabaw, woli siedzieć w domu i bawić się. Czasem po 2h namawiania jednak wyjdziemy i wtedy w 50% przypadków jest afera. Nie chce zbierać kasztanów, liści, kamieni, itp (kiedyś działało), no ogólnie nie ma opcji żeby z nim gdzieś dalej niż pod blok wyjść. Nie pomaga rower, hulajnoga, piłeczka kauczukowa, zwierzątko do ciągnięcia, nie chce iść do sklepu po owoce (też kiedyś działało).
Brakuje mi pomysłów już żeby go zachęcić do przebywania na dworze dłużej niż 15 min powrotu ze żłobka do domu... ja uwielbiam spędzać czas na dworze, mam też na stanie noworodka z którym chciałabym też spędzać dużo czasu na zewnątrz, ale ciężko jak synek nie chce współpracować i tylko by siedział w domu.
Jeszcze w lato bez problemu spędzaliśmy całe dnie na zewnątrz. Popsulo się jeszcze przed moim porodem, teraz się pogorszyło.
Próbowaliśmy już spacerów tylko z tatą, tylko z mamą, wszyscy rszem, w sumie nie ma różnicy...
Co robic? Siedzieć w domu i nie namawiać? Jak namawiać?