Witajcie,
badająca dwuletnią córkę logopeda wysnuła podejrzenie Aspergera głównie na podstawie tego, że dziecko boi się ruszających się zabawek i ma fioła na punkcie Peppy (fiksacja). Ja sama dodatkowo wiem, że córka nie jest zainteresowana innymi dziećmi. Chodzi do żłobka i to chętnie, ale z opowieści pań wiem, że chwilę jej zajęło nim zaczęła uczestniczyć w zabawach, w których trzeba było mieć bezpośredni kontakt z innymi dziećmi. Po tym jak logopeda przedstawiła mi swoje przypuszczenia zaczęłam czytać o tej chorobie i oczywiście w każdym zachowaniu dziecka dopatrywałam się objawów. Teraz z kolei gdy szok minął i kilka tygodni obserwuję córkę stwierdzam, że poza tym, że faktycznie jest bojaźliwa i niechętna dzieciom nie ma żadnych objawów Aspergera. Wiem, że to może być z mojej strony zaprzeczanie, ale jestem ciekawa czy znacie przypadki, że ZA się nie potwierdził? Czy dziecko nie może się po prostu bać/nie chcieć czegoś robić, czymś się bawić. My sami z mężem nie jesteśmy szczególnie towarzyscy, mąż szczególnie i jeszcze twierdzi, że dobrze mu tak. Czekamy teraz na badanie psychologiczne, ale wiecie jak jest, ja siedzę i myślę

Gdyby ktoś miał jakieś doświadczenie w tej kwestii będę wdzięczna za komentarz.