Przy starszych dzieciach typowego buntu dwulatka nie było, także nowością jest dla mnie zachowanie najmłodszego, który z małego aniołka stał się małym diabełkiem

Przykłady można mnożyć. On chce zupę, stawiam talerz, odpycha go i mówi nie chce. Zabieram talerz- wrzask że chce, stawiam- odpycha...
Idziemy gdzieś to np kładzie się na chodniku. I tak leży. Czasem próbuje zwiać w drugą stronę.
Generalnie wszystko jest na nie. Nie pożegna się, nie ubierze (z ubieraniem to osobny temat bo w życiu nie chce się sam ubrać- twierdzi że nie umie, zachęcanie do spróbowania kończy się obraza i położeniem na podłodze)
Nie mam pomysłu jak z nim postępować już, w żłobku tak samo jest. Czasem działa jakieś odwrócenie uwagi, czasem żarcik, ale większość przypadków kończy się niesieniem wijących się 13kg...
Dużo rozmawiam, tłumacze ale mam wrażenie że przy nim nic nie działa. Wiem że bunt dwulatka itp ale może macie jakieś sprawdzone sposoby?